8000 artykułów
- Dodano: 24 listopada 2008
- Wprowadził: linux.jest.zajebisty
- Komentarze: 89
Portal TuxMobil.org poinformował, że ich baza manuali „Jak zainstalować Linuksa X na laptopie firmy Y” ma już ponad 8000 artykułów. W ogłoszeniu możemy przeczytać, że „coraz więcej firm i ludzi prywatnych przekonuje się, że Linux jest prostym, szybkim i bezpiecznym systemem operacyjnym, który może być używany na ich laptopach i notebookach”.
Linux jest tak niesamowicie prostym i spójnym systemem operacyjnym, że wymagał opisania instalacji na 8000 urządzeń. Należy sobie zadać pytanie „czy system, który wymaga tylu artykułów opisujących instalację jest rzeczywiście prosty w użyciu”? Czy nie było by lepiej, gdyby Linux w rzeczywistości był prosty w obsłudze i nie wymagał tych 8000 artykułów?
Dalej w ogłoszeniu Werner Heuser pisze o problemach jakie napotykają ludzie instalujący Linuksa na laptopach – konfiguracji zarządzania energią, konfiguracji Wi-Fi, podczerwieni, BlueTooth etc.
Niestety zarządzanie energią to jedna z bolączek Linuksa – owszem, jest świetny powertop, ale nie ma spójnego programu do zarządzania energią tak jak w Windows. Są pojedyncze programy np. monitor baterii dla każdego środowiska graficznego inny, jednak bardzo często nie działają tak jakby użytkownik sobie tego życzył. Baterie to jedno a co z przyciemnianiem ekranu? Jest aplet, który działa tylko na wybranych laptopach. Co z wyłączaniem dysku? W Linuksie nigdy nie było problemu z wyłączaniem dysku – wystarczyło w konsoli wpisać jakieś polecenie – inne dla dysków IDE inne dla SCSI… dlaczego nie można nigdzie ustawić automatycznego wyłączania dysków w laptopach?
Brak takiego spójnego centrum kontroli dla laptopów to poważna wada – w końcu lepiej napisać 8000 artykułów o tym jak to wszystko sobie skonfigurować, niż jeden program… Linux potrzebuje czegoś takiego, tak jak potrzebował NetworkManagera.
Na końcu listu Werner Heuser napisał, że przewiduje w 2009 roku wzrost liczby artykułów do 10000. Brawo – piszcie kolejne artykuły o tym jaki Linux jest przyjazny dla użytkownika, zamiast zrobić go naprawdę przyjaznym systemem. Rok 2009 będzie kolejnym rokiem Linuksa na desktopie… WoW
Więcej informacji: http://lwn.net/Articles/308283/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
89 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Ironiczne, ale z sensem.
Faktycznie spora dawka ironii. Jaki mają związek ludzie tworzący te artykuły, a Ci projektujący dystrybucje?
Tak z sensem, choć można się przyczepić. Nie tak dawno czytaliśmy tu, że aby zainstalowac windows na OLPC wymagana jest "przeróbka" OLPC.
Trzeba więc zadać pytanie czy windows jest na prawde tak przyjaznym systemem skoro nie da się go zainstalować na komputerze bez ingerencji producenta tegoż. Oczywiście OLPC jest jeden, a grzybów cala masa.
Ale to pokazuje właśnie ten problem. Linux wciąż przez producentów sprzętu traktowany jest jak "dziwactwo" potrzeba więc kolejnych artykułów jak obejść to czy tamto. Skąd wytrzasnąć sterownik to urządzenia i co to za urządzenie tak na prawdę. W wyimaginowanej sytuacji kiedy hardware standardowo jest przystosowany do obsługi linuksa, windowsom nie pomogłoby i 80'000 artykułów bo użytkownik nie wiele mógłby sam…
Sam nie używam windows wcale, ale mam świadomość, że robię to bo chcę, bo rezygnując z niektórych dla mnie często mało istotnych udogodnień zyskuję inne, w tym przedewszystkim środowisko w którym czuję się dobrze i wiem o co w nim chodzi, czego mimo kompletnego braku niechęci do windows powiedzieć o nim nie mogę. Poza tym działa mi wszystko co ma działać i działa dobrze.
Tak potrzeba jeszcze wiele kodu, żeby Linux nadawał się na desktop dla Kowalskiego (tak na prawdę się nadawał), ale to wiele kodu to nic w porównaniu z tym co zostało zrobione.
linux.jest.zajebisty – co to za nazwa użytkownika?! Napiszę, jak powiedział profesor Miodek: "nie mogę przełknąć tego słowa"*
* co nie znaczy, że nie klnę
Brakuje takich tagów jak na Slashdocie:
flamebait, troll
Może lepiej nie jak network manager. To draństwo nadal nie che mnie łączyć z domową siecią ad-hoc. Inna sprawa, że spora część tych konfiguracji działa out of box na bardziej przyjaznych dystrybucjach. Problem zaczyna się wtedy, gdy coś nie działa. Wtedy naprawdę niecenzuralne słowa cisną się na usta.
Artykuł bardzo hmm… blogowy, ale trafiający w samo sedno problemu. Inna sprawa, że osobiście wolę sobie sam ustawić system według instrukcji niż głowić się, co takiego skopali developerzy dystrybucji, że dane rozwiązanie nie działa.
Mnie denerwują nowe wersje network managera. Jeszcze nie tak dawno można było zobaczyć parametry połączenia po tupnięciu na ikonkę z traya, a teraz guzik. Gorzej wykrywa na dodatek i w ogóle do bani. Typowy przykład, że nowe znaczy gorsze. Jestem zawiedziony bo wcześniej bardzo lubiłem gagatka.
Ja od jakiegoś czasu zamiast network managera używam wicd. Na moim komputerze sprawdza się chyba lepiej. Może spróbuj zainstalować wicd?
Bo windows to niby działa od ręki po instalacji
Jest z nim więcej problemów jak z Linuksem – np aby skonfigurować internet (sieć) trzeba najpierw pobrać sterowniki… z internetu
A przynajmniej tak było jak się rozstawałem z okienkami – może się coś zmieniło. Ale to jest w sumie nieważne
Chodziło mi tylko o zaznaczenie, że Windows wcale prostszy i przyjemniejszy nie jest tylko po prostu dużo osób go zna i zna jego problemy więc łatwiej jest znaleźć kumpla który jest odpowiednikiem takiego artykułu
Co oczywiście nie znaczy, że nie przydałoby się poprawić wielu rzeczy w Linuksie – i tu się z autorem zgadzam. Nie zgadzam się natomiast z negatywnym stosunkiem do inicjatywy – jeśli ktoś nie potrafi programować to pomaga w inny sposób. Np w taki. Jest to półśrodek ale zawsze lepsze to niż nic.
niedzwiedz_2, jak nakręcony powtarzasz tą bzdurę o pobieraniu sterowników do karty sieciowej. Windows tak samo jak i Linux ma już sterowniki do najpopularniejszych sieciówek. Używałem kilku i nigdy nie musiałem nic ściągać z Internetu. W przypadku, kiedy nie ma w systemie sterownika do karty sieciowej, co zdarza się tak samo pod Windows jak i pod Linuksem, nie musisz ściągać go z Internetu, bo producenci sprzętu dostarczają go na płycie razem z kartą. Przestań więc siać FUD z łaski swojej.
"W przypadku, kiedy nie ma w systemie sterownika do karty sieciowej, co zdarza się tak samo pod Windows"
Pod Windows XP to zdarza się bardzo często przy nowym sprzęcie, ale jak napisałeś sterowniki są na CD, więc problemu nie ma.
"jak i pod Linuksem"
Jeśli w Linuksie nie ma, to pewnie jest w jakimś tajnym repo na kernel.org.
Karty Ethernet nigdy nie były problemem pod Linuksem (no, może dawno, dawno temu). Karty Wi-Fi są problemem – ale to już inna bajka
"Pod Windows XP to zdarza się bardzo często przy nowym sprzęcie"
Windows XP nie jest przeznaczony do nowego sprzętu.
@linux.jest.zajebisty: niestety nie było to aż tak dawno. Jeszcze 2 lata temu miałem gigantyczne problemy sprzętowe z rozwiązaniami dla pierwszych core2 duo. Ubuntu przez 2 wydania nie potrafiło wykryć mojej sieciówki (tak, po jakichś 7 miesiacach, mogłem sobie skompilować kernel, ale niestety tego nie potrafiełem i bez wspomagania typu genkernel, czy pkgbuild nadal nie potrafię). Muszę zaznaczyć, ze przez 6 miesięcy nie potrafiłem zainstalować żadnej z popularniejszych dystrybucji ponieważ używane wtedy kernele nie miały wsparcia dla kontrolera pata, a tym samym kernel nie widział cd-romu, z którego miał bootować (jak idiotycznie by to nie brzmiało). Obecnie chyba jest lepiej z obsługą nowego sprzętu. Ale z tego, co wiem, nie jest tak dobrze jak pod windowsem (do którego sterowniki są zazwyczaj na płytce).
Czy ja wiem czy nie jest? Wprawdzie przy nowych platformach trzeba używać ciągłych dystrybucji albo wersji rozwojowych, ale i to wszystko wydaje się działać. Zwłaszcza, że teraz z rynku praktycznie wypadli producenci typu via czy sis, ktrych produkty sprawiały najwięcej problemów.
"Windows XP nie jest przeznaczony do nowego sprzętu."
Wiem, ale lubię ten system. Dlatego mam dwie płytki dla Home i Prof ze slipstreamowanymi poprawkami i sterownikami – po takiej instalacji nie muszę wiele doinstalowywać, bo prawie wszystko działa out of box. Fajne rozwiązanie, podczas instalacji podajesz tylko klucz dla licencji na którą chcesz zainstalować dany system.
"Muszę zaznaczyć, ze przez 6 miesięcy nie potrafiłem zainstalować żadnej z popularniejszych dystrybucji ponieważ używane wtedy kernele nie miały wsparcia dla kontrolera pata, a tym samym kernel nie widział cd-romu"
Gosh, to bardzo źle trafiłeś.
Łatwo byłoby zrozumieć, gdyby to był jakiś najnowszy kontroler SATA, ale PATA? PATA nie jest rozwijane od 2003 (wtedy weszło SATA na szeroki rynek) i prawie wszystkie rzeczy jakie się później pojawiły wymagały tylko dodania PCI ID do istniejącego sterownika.
@linux.jest.zajebisty: To była spora bolączka tamtych czasów. Problem polegał na tym, ze intel wraz wprowadzeniem nowej platformy przestał wspierać pata na swoich chipsetach i producenci płyt musieli korzystać z rozwiązań innych firm (ja trafiłem na jmicrona). Jak zobaczysz na wsparcie dla zewnetrznych kontrolerów, to zauważysz, że wcale nie jest z tym tak wesoło. Bardzo wielu ludzi miało wtedy problemy.
@abc: W sumie masz rację. Dystrybucje ciagłe były jakimś rozwiązaniem. Ale problem polegał na tym, że te dystrybucje to najczęściej dystrybucje dla bardziej zaawansowanych użytkowników (Gentoo, Debian, Arch. PClinuxOSa jeszcze chyba nie było). I osobiście byłem przekonany, że sobie z nimi nie poradzę. Oczywiście to bzdura, bo to wszytko jest do opanowania (i wcale nie jest to takie trudne). Wtedy Archa nie znałem (akurat obecnie jego właśnie używam), gentoo było za trudne (i nie miałem cierpliwości), a debian miał słabą dokumentację na stronie głównej (patrząc na archa, czy gentoo, gdzie proces instalacji jest dobrze opisany i łatwo dostepny, wydaje się to jednym z bardziej poważnych problemów debiana). Co do wersji rozwojowych, to spróbowałem raz ubuntu. Brakowało sporej części pakietów i wycofałem się z niesmakiem (ale to jeszcze na poprzednim sprzęcie). Poza tym miałem jeszcze inne dziwne uprzedzenia, co do dystrybucji np. do rpmów i mandrivy (jak to nowy użytkownik). Osobiście trochę mnie irytuje w jaki sposób demonizuje się te mniej zautomatyzowane ciągłe dystrybucje. Owszem trzeba tam sporo rzeczy konfigurować ręcznie, ale nie jest tak trudno jak się mówi.
To prawda, ja kiedyś też miałem problem z kontrolerem Jmicron. Nie widziało mi wtedy napędu CD-ROM, przez co nie szła instalacja. Obecnie nie ma już z nim problemu, ale dopiero od jakiegoś roku z kawałkiem.
Miałem identyczny problem z kontrolerem Marvell. Instalator debiana nie widział cd-romu. Miałem ogromne problemy z instalacją systemu.
Jest w tym sporo racji, ale chciałbym dorzucić swój komentarz do worka.
Ja też miałem sterownik do mojej karty sieciowej w Windows od razu. Wgrał go tam… producent laptopa, który przed postawieniem go na półce dostosował system tak, bym nie szukał informacji jak go zainstalować i jak go skonfigurować, by działał ze sprzętem.
Szczerze pisząc marzy mi się taki scenariusz w przypadku systemów linuksowych – idę do sklepu i kupuję komputer z dostosowanym i przetestowanym systemem i nie muszę się o nic martwić. Jak w przypadku Windows, na którego z tego powodu nie ma co narzekać.
Powtarzam bo pamiętam jak kiedyś po reinstalacji systemu komputer nie był w stanie połączyć się z internetem. Ledwo dało się patrzeć na ekran ponieważ sterowniki do grafiki dołączone do windowsa są (były?) niezwykle marnej jakości. Więc byłem pozbawiony internetu, wszelkich sterowników no i oczywiście nie byłem w stanie nic zrobić na komputerze bo windows po instalacji wymaga doinstalowania wielu programów do podstawowych f-cji. Musiałem użyć innego kompa, żeby ściągnąć sterowniki a potem nagrać je na płytę. Nie nazwałbym tego wygodnym zwłaszcza porównując do Linuksa który jest w pełni gotowy do użycia po 20-30 minutach od rozpoczęcia instalacji na większości konfiguracji sprzętowych. Nawet jeśli są pewne problemy zazwyczaj nie uniemożliwiają one pracy na komputerze.
Jeśli windows ma już jakieś podstawowe sterowniki to super – napisałem chyba wyraźnie, że nie mam już z nim, na szczęście, styczności na co dzień więc mogło się coś zmienić. Nie chodziło mi zresztą o ten konkretny przypadek który był tylko przykładem a o to, że generalnie z windowsem też są problemy, też nie jest różowo z konfiguracją (różnica jest taka, że w windowsie prawie zawsze są problemy przynajmniej na początku ale często można sobie z nimi relatywnie szybko poradzić jeśli jesteśmy porzygotowani a w Linuksie problemów jest mniej ale jak już są to mamy duuuży problem) tylko, że jesteśmy do tego przyzwyczajeni.
To znaczy, że raz miałeś problem. Ja też miałem problem z Linuksem, ale nie piszę historyjek, że Linuksa nie da się używać. W przypadku Linuksa identyczny scenariusz były choćby w wypadku, gdy nie byłoby sterownika do karty sieciowej. Wtedy trzeba by najpierw ściągnąć ndiswrapper i ciekawe, co wtedy?
Dlaczego nie zainstalowałeś sterownika z płyty dodanej przez producenta?
Nie wiem, jaką masz kartę graficzną. Pewnie ATI, bo do kart nVidii są sterowniki w systemie. Co prawda nie bardzo obsługują 3D z tego co pamiętam, ale w 2D bez problemu można pracować w wysokich rozdzielczościach i nie jest to męczące, a można sobie ściągnąć właściwe sterowniki z sieci. W przypadku Visty nie ma w ogóle z tym problemu.
Piszesz tak, jakbyś od dekady nie widzial Windows na oczy
. Zapewniam, że sytuacja jaką opisuję nie zmianiła się od kilku ładnych lat.
A wszystko, co chciałem napisać, to to, że historyjka "nie ściągniesz sterowników do sieciówki bo nie masz dostępu do Internetu" jest bezsensowna w przypadku Windows, jak i Linuksa. Została wymyślona jako narzędzie FUDu i staram się ją wykorzenić.
niedzwiedź_2 ma rację. Instalacja Win_XP na nowych laptopach okazuje się bardziej czasochłonna niźli instalacja Linuxa. Osobiście zwisa mi to, że producenci przestają dostarczać drivery pod XP dla swoich produktów zmuszając ludzi do przesiadki na Viste. Zawsze lepiej mieć 8000 artykułów na temat rozwiązywania problemów Linuxa niż "zero" rozwiązań problemów pod Windows.
Ciekawe, czy artykuły Ci pomogą, jak będziesz chciał zainstalować Linuksa z kernelem 2.2.
pomimo wszystko wolę pod ręką mieć artykuły niż ich nie mieć
Między Kernelem 2.2 w tej sytuacji, a wiondows XP jest taka różnica, że nikt tu nie mówi o jarnięciu na nowym sprzęcie Windows for Workgroups 3.11 na Core 2 Duo z obsługą akceleracji 3D etc.
Chodzi o sprzęt którego 100% możliwości można by wykorzystać pod XP … gdyby były sterowniki, albo choć zestaw artykułów tłumaczących jak sobie je wyhackować.
jaka to bzdura? Sam musiałem za pierwszym razem pobrać z sieci sterowniki do sieciówki dla Vista zarówno na stacjonarce (dołączone na płycie powodowały bluescreen od razu po instalacji) jak i na obu laptopach, służbowym i prywatnym, do których producenci żadnych płytek ze sterownikami _NIE_ dołączyli. Tak wygląda rzeczywistość….
… gdy laptopy są z "Biedronki"!
@DrStorm: Rzecz w tym, ze w Windows wystarczylo je sobie pobrac. W przypadku Linuksa istnieje spora szansa, ze musialbys je sobie napisac.
Trudno jest wymagać, żeby te same osoby, które piszą artykuły, pisały kod. Należy wziąć pod uwagę następujące czynniki:
1. Więcej osób zna język ojczysty, niż język programowania.
2. Często (nie twierdzę, że zawsze) łatwiej jest zainstalować system, niż napisać kod. Wymaga to często mniejszego nakłądu sił i mniej umiejętności typowo technicznych, dlatego więcej osób może się za to zabrać.
3. Napisanie artykułu często zajmuje krócej niż napisanie programu, który automatyzuje to, co opisałby artykuł. Najczęściej sama automatyzacja nie pomaga – chcemy, by program podejmował za nas część decyzji, natomiast artykuł może skupić się na dużo bardziej ograniczonej liczbie scenariuszy.
4. Artykuły łatwiej jest stworzyć samodzielnie (i najczęściej tak właśnie się dzieje). W przypadku scentralizowanego systemu zarządzania, proces wytwórczy zaangażowałby z pewnością wielu ludzi, którzy musieliby współpracować. W efekcie bowiem miałoby powstać nie osiem tysięcy samodzielnych prac, lecz jedna, niejako zbiorcza. Dlatego też stworzenie oprogramowania jest przedsięwzięciem trudniejszym do przeprowadzenia i osiągnięcia zakładanego celu.
Podsumowując, wydaje mi się, że dobrze, że ludzie piszą takie artykuły, ponieważ niewątpliwie wychodzą naprzeciw pewnej potrzebie. Jeśli potrzeba autora jest inna, może spróbować ją zaspokoić (i niewykluczone, ci z nas, którzy będą czuli się na siłach, pomogą, oraz że wyniknie z tego coś, z czego wszyscy skorzystamy), zamiast pisać artykuły krytykujące to, że ktoś inny pisze artykuły.
Ja nie każe tym 8000 autorów artykułów wziąć się za pisanie kodu – to takie uproszczenie. Był problem z konfiguracją sieci, to ludzie z RH zaczęli robić NM. Jest problem z zarządzaniem poborem energii na laptopach, to może ludzie z Novella zaczęliby robić jakiegoś LaptopManagera? A osoby piszące te swoje artykuły mogłyby zostać testerami – LaptopManager byłby bardzo dobrze przetestowanym programem.
Mam nawet całą listę życzeń dla takiego programu – np. żeby wyświetlał wszystkie urządzenia na których da się włączyć autosuspend, żeby dało się tworzyć profile zarządzania energią tak jak w Windows, żeby dało się w razie potrzeby wyłączać konkretne urządzenia np. bluetooth. Żeby ułatwiał używanie polityk skalowania częstotliwości CPU, żeby działał w tle i w razie odłączenia zasilania automatycznie wybierał profil, który użytkownik wybrał w konfiguracji etc. To wszystko można robić ręcznie z poziomu konsoli, ale chodzi nam o to, żeby Linux był łatwy i przyjazny w użyciu. Prawda?
Podsumowując, wydaje mi się, że te 8000 artykułów byłoby zupełnie zbędne, gdyby ktoś się wziął za rozwiązanie problemów laptopów z właściwej strony.
Tu się z Tobą zgadzam – sam chętnie zostałbym testerem takiego czegoś:).
Może pzyjdzie na to czas, gdy ludzie związani z branżą laptopów zwęszą interes w linuksie. W Windowsach często jest tak, że producent laptopa daje nam jakieś własne dodatki, które pomagają korzystać ze sprzętu (np. ja mam menadżera Wi-Fi specyficznego dla producenta mojego laptopa). Fajnie by było, gdyby ten pomysł przeszedł na systemy linuksowe. Jakby jeszcze oprogramowanie było otwarte, to już w ogóle byłoby super, ale to optymistyczny scenariusz.
"Może pzyjdzie na to czas, gdy ludzie związani z branżą laptopów zwęszą interes w linuksie"
Ja bym tu nie chciał liczyć na producentów laptopów – nie chciałbym 20 różnych laptopmanagerów pod 20 laptopów, każdy działający na 2 dystrybucjach etc.
Tym musi się zająć jakiś producent dużej dystrybucji (tylko nie Ubuntu) RH czy N, albo ktoś zatrudniony w Intelu – Arjan van de Ven napisał powertopa, bo Intel płaci mu za rozwiązywanie trudnych problemów. Teraz Arjan zajmuje się czymś innym, ale chyba nie jest jedynym gościem, który potrafi rozwiązywać problemy Linuksa?
Dodatkową funkcją o której zapomniałem a która jest IMO killer ficzerem byłaby możliwość wyłączania rdzeni CPU przez CPU_HOTPLUG. To od dawna jest w Linuksie, ale ma tylko jedno popularne zastosowanie – mechanizm jest używany podczas hibernacji systemu. Ficzer byłby świetnym uzupełnieniem skalowania częstotliwości CPU – system nie jest obciążony, działa na baterii, to wyłączamy niepotrzebny rdzeń (rdzenie, jednostki SMT).
Ja widzę zainteresowanie Novella i Red Hata raczej na polu serwerowym, niż laptopowym. Być może dlatego doszło do stworzenia Network Managera – może miało to ulatwić Red Hatowi robienie interesów. Chodzi mi o to, że dla tych firm niekoniecznie równie palącym problemem może być zarządzanie energią (chociaż z drugiej strony obie są odpowiedzialne za dystrybucje Linuksa). Dlatego też oczekiwałbym najszybszej reakcji ze strony tych, którzy mogliby mieć w tym interes. Poza tym istnienie wielu konkurencyjnych platform nie byłoby niczym złym. Jeśli co najmniej jeden z tych systemów byłby wystarczająco dobry i tworzony w modelu Open Source, mógłby się stać standardem de facto, tak jak miało to miejsce w przypadku Network Managera dla Gnome. Z resztą niewykluczone, że nastapi jakaś szersza współpraca, np. Intel – HP – Novell (strzelam). Takie układy nie są niczym niecodziennym, więc kto wie:).
@spectral: Novell jest dla RH bezposrednia konkurencja, wiec wspolpracy bym nie oczekiwal.
@trasz: Być może masz rację, ale zauważ, że dobrałem te firmy na zasadzie klucza: producent podzespołów – producent laptopów – producent systemu. Na podobnej zasadzie współpracują Intel z Dellem i Microsoftem, promując rozwiązania wirtualizacyjne oparte na produktach tych trzech firm.
Używam KPowersave w KDE na OpenSUSE 11.0 i większość z wypisanych przez Ciebie funkcjonalności spełnia. Więc może pora zakasać rękawy i dopisać te brakujące?:>
Jak dla mnie obecne mozliwości programu są wystarczające, zwłaszcza, że jest on ciągle rozwijany.
Prawdopodobnie PowerDevil ma umożliwiać tworzenie profilów zarządzania energią. Jednak sam się zastanawiam czy GNOME przypadkiem takiej funkcji nie ma.
elementy powyżej, które wymieniłeś mam w OpenSuSE na swoim laptopie w KPowersave + KNetworkManager + część z nich np. profile ustawia się w Yast, a w KPowerSave można sobie wybrać profil – prawy przycisk z menu kontekstowego "Ustaw aktywny schemat".
Dla mnie więc siejesz FUD. Poza tym nie podoba mi się Twój ordynarny nick. Więcej kultury – z gościem z pod budki z piwem nie ma sensu dyskutować.
poprzedni komentarz był odpowiedzią do @linux.jest.za(…)y
[[To wszystko można robić ręcznie z poziomu konsoli, ale chodzi nam o to, żeby Linux był łatwy i przyjazny w użyciu. Prawda?]]
To wszystko da się też ładnie oskryptować. U mnie tak to właśnie działa. Robi się 'samo'.
W większości nie są to opisy instalacji Linuksa, a instalacji i konfiguracji sterowników. Teoretycznie powinni dbać o to producenci sprzętu.
@Thar: Nie jest istotne, kto teoretycznie powinien dbac – liczy sie efekt z punktu widzenia uzytkownika.
@Trasz: Dlaczego w dyskusji o DRM nie liczy się dla Ciebie efekt z punktu widzenia uzytkownika (same problemy – pirat ma łatwiej niż osoba uczciwa) a tutaj nagle stał się istotnym argumentem? Mierz wszystkim jedna miarka albo przyznaj się, ze kręcisz, kombinujesz i fudujesz
@Ło$: Alez oczywiscie, ze w dyskusji o DRM liczy sie dla mnie efekt z punktu widzenia uzytkownika. Ani razu nie pisalem tam o tym, jak to wyglada z punktu widzenia wlasciciela mediow albo osoby rozwijajacej sprzet czy oprogramowanie. Mozliwosc kupienia muzyki taniej albo obejrzenia filmu po sieci wczesniej jest zaleta dla uzytkownika wlasnie.
A co do 'mania lepiej' – tak zawsze jest. Osoba nieplacaca podatkow ma lepiej niz taka, ktora je placi, bo nie musi PIT-a wypelniac (wypelnianie przez pracodawce pomijam.). Osoba kradnaca samochody ma lepiej niz taka, ktora jezdzi tylko swoim samochodem, bo nie musi inwestowac w przeglady. Osoba ciagnaca piraty ma lepiej, niz osoba kupujaca je – nawet bez DRM – bo nie musi lazic do sklepu po oblodzonych chodnikach. DRM nie zmienia tu absolutnie nic.
@trasz: nie mógłbym zgodzić się bardziej. Oczywiście, że liczy się efekt. Efekt działania sprzętu jest mizerny, więc niech użytkownik żąda od producenta dostarczenia sterowników.
I Ło$ ma rację, fajnie by było gdybyś prezentował jeden punkt widzenia w każdej dyskusji ;>
@Thar: Starac sie musi ten, ktoremu bardziej zalezy. Przy obecnym udziale rynkowym Linuksa powinno zalezec znacznie bardziej developerom kernela niz producentom sprzetu.
Poza tym developerzy Linuksa bardzo sie staraja, aby producenci sprzetu sterownikow dostarczac nie mogli – zmianami API, ABI, brakiem dokumentacji czy brakiem jednorodnego sposobu dystrybucji i instalacji sterownikow.
Zgadza się. Użytkownik, któremu nie działa. Bo chyba nie sugerujesz, że powinno zależeć developerom kernela (którzy przy tym pracują jak normalni programiści), firmom produkującym dystrybucje (którzy mają umowy na instalacje według zapotrzebowania) czy użytkownikom, którym działa wszystko?
@Thar: Owszem. Dlatego w przypadku Linuksa najbardziej przechlapane ma wlasnie uzytkownik.
No, ale pomijajac uzytkownika – w drugiej kolejnosci bardziej zalezy developerom kernela, bo a) istnieje spore ryzyko, ze uzywaja problematycznego sprzetu i b) ich produkt ma mniejszy udzial na rynku.
A co ich obchodzi udział w rynku? Zapytaj kiedyś ludzi z Microsoftu (tylko nie z działu reklamy
) ile ich obchodzi udział Windowsa. Odpowiedzą, że mają go w głębokim poważaniu póki ktoś im płaci.
Prawdą jest, że użytkownik ma w przypadku Linuksa najbardziej przechlapane. Jak na każdym olewanym przez producentów sprzętu systemie.
@Thar: Jesli ktos im placi za rozwoj Linuksa, to ich przyszlosc zawodowa zalezy od udzialu rynkowego Linuksa. Jesli nikt im nie placi, to pewnie robia to po to, aby ktos tego uzywal. Wiec rowniez zalezy im na udziale rynkowym Linuksa.
Może ich zapytaj?
Większośc pewnie pracuje na etat. Nie Linux, to co innego.
Nius jest świetny. Autor jasno i dosadnie stwierdza fakty, tak że nawet fanboje nie mogą się przyczepić
.
News jest do kitu. News powinien być suchymi faktami – interpretacja powinna pozostać dla ludzi. Tak jest w teorii. W praktyce na tym portalu autorzy często dorzucają własną opinię. Jednak co mnie w tym newsie szczególnie mnie dobiło:
-tytuł, brakuje informacji O CZYM!
-nie wiem co znajduje się w treści owego listu, a co jest zdaniem autora
-"WoW" na końcu, czyli – Ha! ale im pokazałem! Jestem "zajebisty"
Jeśli autor chce udowodnić fanboyom, że linux sux, to lepszym wyjściem byloby napisanie newsa porzadnie, by nikt sie nie mógł przyczepić – bo z faktami się nie dyskutuje!
"tytuł, brakuje informacji O CZYM!"
O niczym. O problemie, który można łatwo rozwiązać. Dlatego bawi mnie trochę, że ludzie chcą się rozpisywać na temat łatwości instalacji i konfiguracji Linuksa na laptopach.
"nie wiem co znajduje się w treści owego listu, a co jest zdaniem autora"
Treść listu jest cytowana w znaczkach " . Możesz jeszcze kliknąć na link i się zapoznać z treścią listu.
"-”WoW” na końcu, czyli – Ha! ale im pokazałem! Jestem “zajebisty”"
WoW wzięło się z czego innego
Fajniej by było, gdybyś podał jakieś rzeczowe kontrargumenty za tym, że problem o którym napisałem nie jest sztuczny (bo ja uważam, że tak jest – jego rozwiązanie to kwestia poświęcenia czasu na napisanie dobrego programu) i te artykuły naprawdę są potrzebne i pokazują jaki Linux jest przyjazny dla użytkowników. Ja uważam, że te artykuły świadczą tylko i wyłącznie o tym, że Linux wcale nie jest przyjazny dla użytkowników laptopów i gdzie tylko się da podkłada im nogę.
"Jeśli autor chce udowodnić fanboyom, że linux sux, to lepszym wyjściem byloby napisanie newsa porzadnie, by nikt sie nie mógł przyczepić – bo z faktami się nie dyskutuje!"
Tego newsa napisałem na kolanie w przerwie na picie kawy. Wiem, że nie jest napisany super, ale i tak wygląda lepiej niż średni poziom newsów na tej stronie
"O niczym. O problemie, który można łatwo rozwiązać."
to go rozwiąż zamiast p*******ć bez sensu.
Do It Yourself!
"to go rozwiąż zamiast p*******ć bez sensu."
Nikt mi nie płaci za pisanie kodu open source. Więc zleć to komuś innemu zamiast p*******ć bezsensu.
Popieram. Od siebie dodam, że faktycznie dobrze by było mieć coś takiego jak zaproponowany program. Mi się już nie chce więcej próbować na swoim laptopie skonfigurować poprawnie suspend2ram. Same z tym kłopoty.
Poparcie było oczywiście dla Phantoma.
No nie wiem, czy ta lista jest taka świetna… sprawdziłem mojego laptopa (samsung r60 plus) i dowiedziałem się, że aby zainstalować na nim Gentoo trzeba Diese Seite enthält momentan noch keinen Text. ;P
Gdybym jeszcze Sprechen Sie Deutch lub Suchen aus Deutch
.
Ucieszyłbym się gdyby był jeden uniwersalny artykuł ^^ Nie 8k
Małe sprostowanie:
Nie “Jak zainstalować Linuksa X na laptopie firmy Y”
lecz “Jak zainstalować system X na urządzeniu Y firmy Z”
Poza tym przynajmniej ja traktuję takie strony bardziej jako "Jeśli kupisz laptopa X będziesz mieć 0 problemów z instalacją Linuksa, a jeśli Y, to będziesz mieć problem z dźwiękiem/siecią…"
A na marginesie – gdy ostatnio instalowałem drukarkę (HP, niedawno) stwierdziłem, że był to proces bez porównania łatwiejszy pod Linuksem. Wszystko zależy od producenta sprzętu, nie można oczekiwać, że "darmowa siła robocza" ich wyręczy.
Tak z drukarkami jest wesoło. Mam w domu drukarkę wpiętą w sieć lokalną. W kompuetarch z linuksem ona po prostu działa bo musi. BYł u mnei znajomy z laptopem z windowsami i ni cholewry, nic … co trzeba zrobić?
Zainstalować drukarkę jako podłączoną do LPT, nie drukować strony testowej (no bo jak, skoro to taki kit z tym LPT) i po zainstalowaniu w preferencjach drukarki zmienić, że jednak nie LPT tylko IP taki i taki.
Bardzo kurde intuicyjne rozwiązanie
Też się z tym spotkałem;) W XP, chcąc dodać drukarkę sieciową, na pytanie "Czy chcesz zainstalować drukarkę podłączoną lokalnie czy sieciową?" trzeba odpowiedzieć "podłączoną lokalnie", i jako port podaje się IP;) W Viście chyba to już poprawili.
Trzeba jednak też pamiętać, że np. Windows ma z górki, bo jest już instalowany na sporej liczbie maszyn. Jednak normalny człowiek może naptkać problemy z instalacją normalnego Windowsa na niektórych laptopach(np. Della). Gdzie znajdę artykuł, jak tego dokonać
…
Nie wiedziałem o tej stronce. Może kiedyś mi się przyda.
Brednie. Nie powstanie cudowny zintegrowany program który magicznie skonfiguruje wszystkie urządzenia przenośne na świecie. Problemem są między innymi sterowniki albo chociaż specyfikacje sprzętu od producentów żeby ktoś mógł je napisać. Niektóre właściwości laptopów po prostu nie są obsługiwane, i także wtedy ten serwis się przydaje żeby taki sprzęt omijać jak się chcę Linuksa używać. Niektóre rzeczy da się zrobić dziwacznymi sztuczkami, zgadzając się na różne niebezpieczne kompromisy np. niestabilna praca systemu albo większe zużycie energii – użytkownik sam powinien zdecydować czy chce danego hacka używać, i wiedzieć co robi, a nie żeby jakiś program robił to za niego i rozwalił mu system. Pewnie, można by użytkownikom ułatwić życie i dać łatwiejsze narzędzia, ale przecież to się cały czas dzieje, bo też programiści przeglądają te artykuły i poprawiają błędy w oprogramowaniu i piszą nowe łatwe narzędzia. Nie widzę więc co jest złego w tym że użytkownicy chcą się podzielić wrażeniami z pierwszej ręki i radami podczas instalacji Linuksa na danym urządzeniu jeśli nie ma innej dokumentacji..
"Brednie"
Jakie dosadne podsumowanie… że hoho…
"Nie powstanie cudowny zintegrowany program który magicznie skonfiguruje wszystkie urządzenia przenośne na świecie"
Pisałem o zarządzaniu energią. To jest w miarę proste i w miarę szybko wykonywalne – trzeba zebrać kilka różnych programów do kupy, dopisać parę rzeczy. Oddać testerom, żeby sprawdzili, czy działa na 99,999% laptopów (jak zapewne wiesz, to co jest w sysfs ma poronioną strukturę i na każdym systemie wygląda trochę inaczej, dlatego też nie dziwię się, że monitor poziomu naładowania baterii działa u jednych a u innych nie)
"Problemem są między innymi sterowniki albo chociaż specyfikacje sprzętu od producentów żeby ktoś mógł je napisać. Niektóre właściwości laptopów po prostu nie są obsługiwane, i także wtedy ten serwis się przydaje żeby taki sprzęt omijać jak się chcę Linuksa używać"
Sterowniki są rzeczą nad którą poznęcam się kiedy indziej, dlatego je tu pominąłem, ale masz w tym punkcie racje. Chociaż nie zawsze jest to taki duży problem.
"niestabilna praca systemu albo większe zużycie energii – użytkownik sam powinien zdecydować czy chce danego hacka używać, i wiedzieć co robi, a nie żeby jakiś program robił to za niego i rozwalił mu system"
Ja nie pisałem o niczym niebezpiecznym. Są tak zwane black listy na które wpisuje się urządzenia, które nie obsługują danej funkcji np. autosuspend. Program dało by się napisać tak, żeby nie rozwalał systemu i ostrzegał użytkownika np. o tym, że na systemach jednordzeniowych nie powinno się używać CPU_HOTPLUG.
W/g mnie lepsze błyby whitelisty bo IMHO łatwiej jest napisac ktore urzadzenia są obsługiwane, niż które nie. Ale pomysł popieram.
Jeśli żaden z autorów tych 8000 artykułów tego dotąd nie zrobił, to znaczy że NIE UMIE. Brednie to powtarzanie teorii o Wielkiej Linuksowej Unifikacji Zasobów Ludzkich. Rozumiesz, że ludzie którzy umieją to zrobić a nie zrobili mają najpewniej lepsze rzeczy do roboty niż pisanie dla WoW spójnego interfejsu zarządzania energią w jego laptopie?
Zresztą nie oszukujmy się. Gdyby zamiast tych 8k artykułów był program ty byłbyś zadowolony, a trasz by narzekał że Linux nie ma dokumentacji…
Może nie tyle nie umie, co jest to nieopłacalne. Nakład czasu potrzebnego na napisanie programu poprawnie obsługującego wszystkie wyjątki i wyjątki od wyjątków jest znacznie większy niż zysk z posiadania takiego programu w porównaniu do opisu. Pamiętajmy, że konfigurację maszyny z reguły wykonujemy RAZ.
W sumie tylko kolejny przykład dowodzący inherentnych, a na pierwszy rzut oka niewidocznych, słabości modelu open source.
Po raz kolejny dowodzący tego, że do znudzenia powtarzasz swoje tezy. Jaki zysk przynosi napisanie artykułu?
Zainstaluj laptop_mode a później man laptop_mode.
A mnie zastanawia jedno
Ktoś z wypowiadających się widzial tą stronę??
Jakieś ~400 producentów i to nietylko x86 ale ppc,sprac,arm a nawet i286 itd.
Patrze na sprzęt apple a tutaj
ubuntu/gentoo/debian/crux/yelowdog/………. w wielu wersjach
języki japanese/german/dutch/…………..
sprzęt z 1999 roku, a są pewnie i z 1997! Tak z ubiegłego wieku !!! Ale jest i sprzet nowy.
Nie wiem jakim trzeba być kretynem aby napisać tego arta.
Kompletna niewiedza o czym się pisze, nawet się nie zajrzalo do tego, co oferuje ta strona.
A w komentarzach jeszcze gorzej.
Banda TROLLI które nie umieją nawet w link sie zagłębić i sprawdzić o co tak naprawdę chodzi.
Ż.E.N.A.D.A.
Jeśli narzekacie na obniżajacy się poziom serwisu to popatrzcie jak dużo osób przed mną się wypowiedziało, nikt nie zajrzał na stronę, każdy przyją że jaśnie ośiwecony autor otworzył wszystkim oczy.
A prawda jest taka że autor jest trollem pierwszej wody i nie sprawdził z czego wynika 8k artykułów.
@michuk :
Najwyższy czas wprowadzić moderacje artykułów od noobów na serwisie
"Nie wiem jakim trzeba być kretynem aby napisać tego arta."
Oh, co za poziom – współczuję rodzinie – musi im być z tobą ciężko.
Racja.
Przepraszam wszystkich kretynów za porównanie.
I podejście 'weźmy się i niech Novell/Red Hat/whatever to zrobi a jak nie to się obrazimi'
Jak ja to lubie ;J
(mam na myśli w komentarzach, nie w tym co ak47 napisał
)
WiFi? BT? ACPI? Ludzie! Największy problem to ja miałem z samą grafiką, bo tej mimo 8 miesięcy konfigurowania dalej nie mam działającej poprawnie. Jaki układ? Firmy linuksoprzyjaznej ponoć – Intel 965GM (X3100). Nowy xserwer, sterownik, libdrm, kernel (GEM) i teraz jeszcze poczekać parę miesięcy na Mesę 7.3 i w ten oto magiczny sposób już w rok po zakupie notebooka będę miał działającą współcześnie grafikę. Było kupić z nVidią…
Dla porównania:
hibernacja – jakieś 5 minut, działa OOTB,
BT – kolejne 5 minut googla,
WiFi – tu chyba parę godzin, zanim się zorientowałem których to sterowników się teraz używa, a które są przestarzałe, jaki firmware i gdzie wepchnąć pliki konfiguracyjne.
Ten portal jest wyśmienity, w chwile znalazłem moj model laptopa, co więcej nawet opis distro które chce.
Ten artykuł o jakiś żart? Proszę moderatora o usunięcie.
Do autora:
To nie Linux ma problemy z laptopami, ale producenci sprzętu z dostarczeniem sterowników, a nawet specyfikacji, dzięki której każdy sprzęt byłby obsługiwany od razu. Również ACPI po prostu jest żałosne. Linuks częściej wychodzi lepiej przedstawiając się sprzętowi jako windows! ACPI było projektowane tak by nie działało. Odsyłam do listów billa gatesa.
Resztę twoich bzdurnych wywodów pozostawiam bez komentarza.
No niestety w Linuxie wszystko takie rozesrane na male gowienka zamiast wszystko trzymac w kupie.
Do tego dochodza przezabawne sytuacje na przyklad przy laptopach z dwoma bateriami, Ubuntu na przyklad jest w pelni przekonane ze dziala wtedy na AC, a jak wyjme jedna z baterii to wtedy dopiero "mysli" ze dziala na baterii
Zenua po prostu
Zapomniałeś powiedzieć co to za laptop… bo cały czas de facto o tym tu się rozmawia.
Chetnie bym ci powiedzial i robilem juz to 3 razy ze to Dell Latitude D630 ale cnezura ma tym cudownym "serwisie" nie pozwala mi normalnie odpowiadac :ASD
Hmmm muszę poszperać w takim razie za dodatkową bakterią … mam tu w domu D600. Jeśli znajdę baterię (marne szanse) to się odezwę …
3maj: alledrogo0 | alledrogo1
No bez przegięć ten komputer nie jest wart 200, a co dopiero bateria do niego
. Wiem kto taki kiedyś miał i na 90% miał dodatkową bakterię … jeśli się nie pozbył to sprawdzę OCB i jeśli to spróbuję założyć buga na gnome.org
Chyba jednak jest i to conajmniej 3 x tyle, bo mniej wiecej tak stoja uzywane D600 na alledrogo.
o jaka cenzure ci chodzi?
moze masz problemy z doczytaniem tego co widnieje w polu nad przyciskiem "dodaj komentarz!"?
jesli ktos rzeczywiscie usunal twoj komentarz – to przytocz jego tresc michukowi, a on juz przetrzepie po paluszkach winnego, jesli nie byla ta akcja zgodna z regulaminem…