Brytyjski sposób na walkę z piractwem
- Dodano: 2 sierpnia 2008
- Wprowadził: olamus
- Komentarze: 28
Brytyjscy internauci, dzielący się plikami w sieci, nie mogą czuć się pewnie odkąd rząd tego kraju wraz z firmami prywatnymi planują wspólnie opracować kompleksowy zestaw kar dla ‘piratów internetowych’.
Niecały tydzień temu brytyjskie przedsiębiorstwa fonograficzne (BPI) zawarły porozumienie określane mianem Memorandum (Memorandum of Understanding) z sześcioma największymi providerami internetu (BT, Virgin Media, Orange, Tiscali, BSkyB i Carphone Warehouse), dotyczące wspólnej strategii walki z piractwem internetowym. Wortal ZeroPaid podaje, że w akcję zaangażował się rząd Wielkiej Brytanii, namawiany przez BPI, który pozyskał pomoc providerów w celu realizacji planu redukcji nielegalnego dzielenia się plikami. Rząd brytyjski ambitnie przewiduje, że zmniejszy piractwo internetowe o 80%, przy czym może się to okazać zadaniem trudnym zważywszy na dane opracowane przez firmę Microsoft, zgodnie z którymi 54% internautów brytyjskich udostępniających pliki to osoby w wieku 11-16 lat.
Dla osiągnięcia celu wyznaczonego w Memorandum, w pierwszym roku od jego podpisania setki tysięcy klientów providerów internetowych otrzyma listy ostrzegawcze, jeżeli konta klientów zostały zidentyfikowane jako używane w nielegalnych celach. Wątpliwości dotyczą sposóbu postępowania jaki należy przyjąć w sytuacji, gdy podjęte środki okażą się niewystarczające. Providerzy we współpracy z regulatorem mediów Ofcom wystąpili z propozycją stworzenia Kodeksu Dobrych Praktyk, który będzie precyzował te kontrowersyjne kwestie. Kodeks bierze pod uwagę, jako drugi prawdopodobny krok, zastosowanie filtracji zawartości bądź zmniejszenie przepustowości łącza. Mówi się również o dalej idącej sankcji, tzn. możliwości odcięcia dostępu do internetu.
Memorandum już spotkało się z krytycznymi uwagami. Wątpliwości wzbudza to, że do wspomnianej umowy dołączyło amerykańskie stowarzyszenie MPAA, które również będzie miało wpływ na zasady postępowania odnoszące się do brytyjskich internautów działających nielegalnie. Brytyjska Partia zielonych twierdzi, że plany śledzenia internautów podejrzanych o dzielenie się plikami to wyraz ataku na wolności obywatelskie, zaś rozważane kary dla internautów uważa za drakońskie.
Więcej informacji: http://tech.slashdot.org/article.pl?sid=...9&from=rss
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
28 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


nie ma to co cisnąć biedny lud pracujący, w imię interesów wąskiej grupy nacisku…
najwygodniej było by obrazić się za to na:
- ściąganie i przestać
- zaniechać zakupów filmów i muzyki
przez plecy by im weszło aby się sieci nie czepiać,
taki miesięczny strajk, na początek.
I wtedy usłyszymy krzyk: "To przez piractwo spada sprzedaż i zyski wytwórni".
Czyli nic by się nie zmieniło. Filmów i muzyki i tak nie kupujecie, a jeśli przestaniecie ściągać, akcja antypiracka odniesie sukces. Powodzenia.
Cóż, pozostaje tylko myśleć nad coraz to zmyślnych sposobach szyfrowania.
A niech spróbują wykryć … dobrze zaszyfrowane dane mają nieodróżnialną entropię od ciągu losowego.
ciężko je uzyskać w praktyce – watermarking
Szyfrowanie tez bedzie nielegalne. Bedzie akcja spoleczenstwa – bedzie i reakcja rzadu aby wszystkie ruchy wolnosciowe tlamsic.
Niech sobie będzie nielegalne, jak zaczną wsadzać ludzi do więzień (ha, ha… od razu bezpieczniej na ulicy, nie?) to się zacznie niezły haktywizm. Jak hakerzy zablokują banki i giełdy, ew. głowne serwery DNS, to będą mieli psikusa.
ale jak ktoś będzie generował duży ruch to niezależnie co ściąga pewnie uznają go za pirata i szyfrowanie chyba nie pomoże
Mamy jeszcze klasyfikacje ruchu na tzw. interaktywny i nieinteraktywny. Tym szyfrowanie tez musialoby sie zajac.
Bardzo dobry pomysł, może dzięki tej inicjatywie choć trochę zmniejszy się wszechobecne złodziejstwo, czyli piractwo.
Hmm, jesteś jednym z tych wykupionych komentatorów? Coś jak PeO najmowało młodych to Zaiks(czy inni szubrawcy) też swoich kupuje.
Dobra, do meritum …
Piractwo – ok, ale nie złodziejstwo. Nie życzę sobie być nazywanym złodziejem, ponieważ nikogo dobytku nie pozbawiam, staram się także nie czynić innym ludziom świadomie krzywdy.
Nawiasem mówiąć trzeba być bardzo naiwnym, żeby uwierzyć, że skutiem tego będzie jedynie zmniejszenie piractwa, tu chodzi głównie o furtkę do zwiększonej inwigilacji i kontroli Internetu. Zwykłe media łatwo kontrolować, a Internet to jeden z ostatnich bastionów wolności słowa.
Tak. Aż nasuwa się jeden z podstawowych argumentów drobnych "złodziei" w supermarketach.
Żaden nie przyzna, że jest złodziejem. Tłumaczy się, że przecież te drobne straty z kradzieży, są już z góry wpisane w finansowych rozliczeniach sklepu. Dlatego przecież nikt nic nie straci, gdy oni wyniosą te kilka drobnych przedmiotów.
Czym innym jest namawianie autorów dzieł do udostępniania ich na innych licencjach lub za darmo. I jeśli są przypadki gdy tak się dzieje, tylko się z tego cieszyć. Co innego jednak gdy staramy się to wymuszać, bo tak jest WEDŁUG NAS dla wszystkich lepiej.
To tak jakbyś chciał coś stworzyć. Muzykę, książkę, software, cokolwiek. Ciężko pracujesz, dajesz z siebie wszystko i przede wszystkim przeznaczasz to co masz najcenniejsze – swój czas. I postanawiasz, że CHCESZ za efekty pracy zapłatę. Jak się poczujesz, gdy w pewnym momencie, znajdą się tacy którzy będą Cię nakłaniali by dać im to za darmo, mówiąc że tak jest lepiej? A potem, jeśli im tego nie dasz, sami zaczną bez Twojej zgody to od Ciebie brać? Czy będziesz się czuł szczęśliwy? Szczerze wątpię.
Jest różnica – kradnąc z supermarketu, pozbawiasz go części zysków. Piracąc, nikogo niczego nie pozbawiasz – tak czy siak płyty/filmu nie kupisz/nie zapłacisz, więc co oni konkretnie tracą na tym, że jednak taki film zobaczysz? NIC!
Tu nie chodzi o kradzież bułki. Chodzi o kradzież czyjejś pracy. Człowiek który sprzedaje produkt materialny może zostać okradziony, a człowiek który sprzedaje pomysł – niby nie? Miliony ludzi, firm żyją z samego faktu sprzedawania pomysłów. Pomysł na nowe oprogramowanie, nowy design sprzętu, itd.
Czym różni się pomysł na nowy film?
Ah, przecież nie ukradniesz mu pomysłu – on już wg Twojej teorii go sprzedał – zrobiono film, zapłacono. Ale nie zapłacono sprzedawcy filmu – który zatrudnia aktorów itd itd. Zapłacono, bo ludzie poszli do kina? Ty nigdy byś nie poszedł, płyty nie kupił? Cóż, tak Ci się tylko wydaje. Spróbuj NIE ściągać, lub NIE słuchać muzyki poza radiem i legalnymi mp3 w odtwarzaczu mp3. Wtedy pogadamy…
Czy sciagne film czy nie to i tak go nie kupie ergo bilans finansowy na lini ja – producent filmu jest jednakowy. Producent nie wiedzieć czemu liczy sobie w przypadku gdy sciagne jego film jakies wyimaginowane straty.
Tylko tu nie chodzi wcale o konkretne przypadki. Co robisz w domu, to Twoja sprawa. Czy piracisz, czy nie – to tylko i wyłącznie Twoja sprawa.
Chodzi tu o dalsze konsekwencje takich masowych zachować.
Gdy moralnie usprawiedliwimy piractwo, nie będzie ono czymś złym. Wtedy, dlaczego ja bym miał nie ściągnąć sobie czegoś "za darmo", skoro wszyscy mówią, że to ok?
Po co mam płacić, skoro inni nie płacą i jest to społecznie dobre i nieszkodliwe?
Może jak Ty sobie weźmiesz coś "za darmo" nic się nie stanie. Problem będzie gdy zaczną tak robić wszyscy.
W konsekwencji takiego społecznego usprawiedliwienia, ten kto będzie płacił za te rzeczy – będzie po prostu głupcem. A wtedy praktycznie nikt płacić nie będzie. Nie opłaca się kręcić filmów, tworzyć oprogramowania, muzyki, wymyślać innowacyjnych rozwiązań.
Bo po co? Dla zasady? Kilku zapaleńców i altruistów się na pewno znajdzie. Ale reszta – nie łudźmy się. Świat funkcjonuje inaczej. Ci zapaleńcy, w końcu, też będą musieli za coś jeść.
Powietm tak – gdyby można było tanio kupić nieuszkodzoną muzykę byłoby OK. Ale w tym momencie producent traktuje mnie jak szmatę. Więc nie widzę powodu dla którego miałbym kupiwać jego produkty czy też okazywać mu jakikolwiek szacunek…
Ja nie mówie, że piracenie jest ok, tylko fakt, że sposób liczenia strat przez proucentów jest lekko wzięty z sufitu.
to, że ktoś ściągnie mp3 nie jest równe temu, że gdyby nie ściągnął to by kupił płytę. Ja gdyby nie inne źródła w życiu nie dowiedziałbym się o istnieniu niektórych kapel i nawet nie miałbym możliwości kupienia ich płyt bo bym o nich nie wiedział. Kiedyś, dawno dawno temu, płaciło się za nośnik, a teraz płaci się zaiksowi, ciekaw jestem ile ze sprzedanej płyty trafia do artysty, a ile zabierają mu prawdziwi złodzieje
A jak naściągam mnóstwo rzeczy, przerzucę na płyty, wrzucę do szafy i nigdy tam nie zaglądnę to też jestem piratem?
W imieniu całego ludu pracującego miast i wsi proszę panią Olę o więcej tekstów na OSNews! Rzetelne, długie i czystą polszczyzną.
Cóż, dogasa powoli (i niech to robi jak najwolniej się da) wolność w Internecie. Dogasała wolność komputerowa – pojawił się RMS i co nieco z tym zrobił – mamy swoje wysepki free software'owe, ale większość softu to i tak komercja. A teraz czas by w Internecie wolność zlikwidować, Internet 2, współpraca rządów z wytwórniami wszelkiego rodzaju. Chcemy, nie chcemy, to się stać musi, na tym świecie "własność intelektualna" jest o wiele cenniejsza od złota.
Dobra wiadomość dla pozostałych dostawców Internetu. Jakby moja konkurencja wpisała coś takiego do regulaminu i nie obsługiwała klientów, to tylko bym się cieszył – bo poza regulamin operatora to nie trafi, gdyż takie ustawodastwo byłoby niezgodne z unijnymi przepisami.
Niektórym tu się pomyliła wolność z "uwalnianiem" do sieci tego co jest komerchą. Ok, powinno być taniej, lecz tuzom tego przemysłu nie to w głowie. Wolna od opłat muza? Proszę – Jamendo.
Imagine there's no DRM, It's easy if you try… – ach, jak kania dżdżu pragną tego uciskane narody świata! xD
Cóż, piracenie leży w naturze ludzkiej. By się przekonać od jak dawna, polecam wielokrotnie opisywaną książkę Lessinga Wolna Kultura. Oczywiście można sobie ją ściągnąć za darmo z sieci i to w pełni legalnie (ciekawe po co to ja przypominam).
Jeśli „piractwo” oznacza używanie czyjejś własności twórczej bez pozwolenia – jeśli teoria „tam gdzie wartość, tam prawo” jest prawdziwa – to historia przemysłu medialnego jest historią piractwa. Każdy istotny sektor dzisiejszych „wielkich mediów” – filmowy, nagraniowy, radiowy, telewizji kablowej – narodził się w pewnym sensie z piractwa, jeśli zdefiniujemy je tak jak wyżej. Dotychczas piratom minionego pokolenia udawało się dołączyć do dzisiejszej śmietanki towarzyskiej. Tym razem jest inaczej.
Wolna kultura, L. Lessig; Rozdział 4: Piraci
OKII, wstaw proszę jakiś działający Link.
Ja tam sobie znajde w sieci , ale ktoś może się zniechęcić
Sam znalazłem, tutaj
Mam nadzieje że się przyda
.
P.S Przeprasam za dublowanie komentarza.
Wiem, w tej starej notce z LinuxNews pierwszy link jest od dawna nieaktualny, lecz jak widzsz, drugi gdzie jest ponoć tylko w html, jest i pdf który podlinkowałeś (jest też na http://www.wolnakultura.org). Kto szuka ten znajdzie.
Tu link do dłuższego tekstu autorstwa Kocia o różnicach i podobieństwach pomiędzy wolną kulturą a wolnym oprogramowaniem.