Czy tylko Ubuntu jest dobre dla mamy lub babci?
- Dodano: 13 September 2008
- Wprowadził: Grzegorz
- Komentarze: 55
Co pewien czas ukazują się w linuksowych serwisach lub blogach artykuły opisujące walory, najczęściej prostotę i wygodę, jakieś dystrybucji. Przykładowo Ubuntu dla BabUni lub Ubuntu – System idealny dla Twojej Mamy. Ile w tym prawdy?
Każdy system będzie dobry dla laika komputerowego jeśli przyjazna osoba poprawnie go skonfiguruje, pokaże “co i jak” i od czasu do czasu będzie doglądać aktualizacji.
Więcej informacji: http://liviopl.jogger.pl/2008/09/11/a-li...k-na-zime/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
55 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Sporo w tym prawdy, ale co do gg to Kadu, reszta się umywa.
Moja matka jedzie na archlinux, a wczesniej mialo gentoo. Wystarczylo poprostu wszystko zainstalowac, a dalej juz sobie sama firefoxa wlaczala.
moja mama korzystala i z debiana, i ubuntu, a nawet z gentoo! nie przysparzalo jej to problemu, bo ustawilem wszystko tak, zeby wszystko dzialalo jej tak, jak powinno.
Artykuł pomija jedną ważną rzecz: by zainstalować windowsa, trzeba za niego zapłacić. Niestety, mam wrażenie, że autor wychodzi z założenia: "po co się męczyć z linuksem, skoro można mieć windowsa za darmo?" A może się mylę… Zgadzam się natomiast z tym, że niezależnie od systemu, jeśli będzie go używać osoba nie obeznana z tematem, trzeba go na potrzeby tej osoby skonfigurować. Zgadzam się z również z czymś, co autor nazwał "chorą propagandą" związaną z Ubuntu. Faktycznie, od jakiegoś czasu, gdzie bym nie zerknął, gdziekolwiek zaczyna się dyskusja nt. dowolnego systemu operacyjnego, wcina się jakieś "dziecko ubuntu" i wypisuje głupoty w stulu "xxx śmierdzi, Ubuntu rzondzi", gdzie xxx to aktualnie komentowany system. Przyznam szczerze, że zaczyna mnie to powoli drażnić. Od długiego czasu (a zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że od mojego pierwszego kontaktu z internetem w roku 97) nie widziałem takiego wysypu trolli. Oczywiście nie mam nic do "normalnych" użytkowników Ubuntu, sam nim byłem, dopóki dzienna średnia zwisów tego systemu nie osiągnęła poziomu WinMe. Co do artykułów wysławiających pod niebiosa prostotę Ubuntu, jak to nadaje się dla mamy, taty, babci, psa i złotych rybek, równie dobrze mogę usmażyć taki sam artykuł dotyczący openSUSE. Ba, powiem więcej, mogę napisać taki artykuł dotyczący Gentoo, i też będzie zgodny z prawdą. Dlaczego? Ano dlatego, że zanim posadzę mojego ojczulka do Gentoo, wcześniej to Gentoo skonfiguruję tak, by maksymalnie uprościć jego obsługę, a poza tym osobiście będę dbał o zdrowie tego systemu. I przyznam szczerze, że po przejściach jakie miałem z Ubuntu na dzień dzisiejszy wolałbym dla ojca postawić Gentoo, z tego prostego względu, że mniej miałbym roboty z, nazwijmy to, "administracją" systemu. Na szczęście ojcu do gustu przypadł openSUSE, i on jest zadowolony z prostego i bardzo funkcjonalnego systemu, a ja jestem zadowolony, bo minimum wysiłku kosztuje mnie dbanie o ten system.
Wysypy ubuntu na miarę WinME? Człowieku o czym ty piszesz.
O wysypach Ubuntu na miarę Windowsa Millenium Edition :p
O kilku, a nie jednokrotnie kilkunastu zwisach dziennie.
Nie żebym tu chciał potwierdzać słowa człowieka, do którego słów niejeden ma wątpliwości, ale sam na STARSZYCH Ubuntu miałem podobny problem, ale to było lata temu, ale nie w dzisiejszych czasach.
U mnie na starszych było OK, dopiero 7.04 zaczęła wyczyniać cuda. I na 100% była to wina systemu, bo na dokładnie tym samym sprzęcie Gentoo jest stabilne jak skała.
Ja na Ubuntu/Kubuntu miałem kilka problemów, dlatego powróciłem do Mandrivy
. Najpierw przy uaktualnianiu systemu z 7.10 do wersji 8.04 padł mi interfejs sieciowy, a zarówno w Ubuntu, jak i w Kubuntu miałem duże problemy z X-ami. Kończyło się tym, że musiałem co kilka dni rekonfigurować X-serwer. Zmęczyło mnie to, zainstalowałem Mandrivę 2008.1 (jestem byłym Windziarzem, a więc lubię jak wszystko można wyklikać)
. Ma swoje wady (koszmarnie długi start), mniej pakietów i na ogół starsze wersje niż w repozytoriach Ubuntu, ale jestem w stanie z tym żyć. I jak na razie wszystko działa OK
.
Z nowym ubuntu to różnie jest. U mnie chodzi tak jak debian(czyli stabilnie) z wyjątkiem tego że działa przyspieszenie 3d w ubuntu. Na fedorze 9 też mi działał ale niestety mikrofon nie(i niestety począwszy od fedory 5 nie istnieje rozwiązanie tego problemu albo działa albo nie). System jest ok.
Całkowicie się zgadzam. Jest jednak nieco ale:
1. Czas dostosowania laptopa dla tytułowej babci:
Jest na prawdę mniejszy niż w przypadku Windowsa. Na Linuksie wystarczy doinstalować kodeki i małe gierki. Na Windowsie trzeba w pierwszej kolejności zainstalować przeglądarkę internetową, program antywirusowy, firewall, ograniczyć dostęp i uprawnienia użytkowników, zainstalować jakiegoś office, parę innych spraw podciągnąć i też można na nim pracować.
2. Czas życia instalacji
Jest prawdopodobnie dłuższy niż w przypadku Windowsa, chociaż po spełnieniu niektórych wytycznych z poprzedniego punktu i dołożeniu paru innych klocków, Windows też powinien długo działać.
3. Przywiązania użytkowników
Tutaj raczej coś, co przemawia na korzyść najbardziej Windowsa. Jednak rozmawiamy o osibe, która z komputerami nie miała kontaktów.
To chyba tyle. Tak więc Linux(Ubuntu) już po instalacji jest dobrym systemem dla Babuni(autor artykułu "Ubuntu dla Babuni" doinstalował chyba tylko gry i zaktualizował system + instalacja kodeków multimedialnych). Np. Windowsa można do tego dostosować, a systemy z rodziny BSD nie zawsze są łatwe w administracji(czas przygotowania systemu przekracza czas konfiguracji Windows) i obsłudze(czyli Babunia się nie połapie).
1. Czas dostosowania laptopa dla tytułowej babci
Instalacja w okolicach 30-35 minut + jakieś 5 minut na sprzęt który się nie rozpoznał (wlan i drukarka sieciowa). Punkt dla linuksa
2. Czas życia instalacji
Jest dużo bardziej niż prawdopodobne, że linux pochodzi dłużej, a już na pewno utrzymanie windowsa w dobrym stanie wymaga dużo więcej uwagi. Przez jakiś czas mój ojciec używał XP, sporo czasu marnowałem na skanowanie AV, defragi i inne pierdoły, a jednak z czasem winda chodziła coraz wolniej. Magia? Linux na szczęście tej przykrej przypadłości nie ma. Kolejny punkt
3. Przywiązania użytkowników
Mimo, że ojciec używał windy, kiedy pokazałem mu openSUSE, był zachwycony. Przesiadka nie była dla niego praktycznie żadnym problemem. Jako, że ojczulek słabo widzi, szczególnie przypadła mu do gustu możliwość dostosowania wielkości czcionki do swoich potrzeb, i to bez żadnych kombinacji. Więc znów punkt dla linuksa, choć oczywiście mam świadomość, że nie u każdego użytkownika windowsa przesiadka przebiega bez problemów.
Jak widać, wbrew temu co czasem ludzie wypisują, nie trzeba mieć nie wiadomo jakich umiejętności i zarywać nocy, by spokojnie używać linuksa.
ad.1 ROTFL. 5 minut. Dobre.
ad.2 większość XP które instalowałem, przetrwała w conajmniej używalnym stanie tyle co sprzęt, na którym były zainstalowane. Poza tym, nie mam pojęcia o jakim to "skanowaniu" piszesz – dobrze ustawione 2-3 darmowe aplikacje zapewniają bezbolesną, bezobsługowa i całkowitą ochronę, o ile ktoś zobie GG Pasword Readera czy innych rzeczy nie instaluje. Dla odmiany, X-y w wielu dystrybucjach (szczególnie RedHat i podobne) potrafią się losowo wywalić.
ad.3 Noooo tak…w Windows się nie da :> RTFM.
Nie, nie trzeba umiejętności. Pod warunkiem że miałeś szczęscie w doborze sprzętu, OS ktoś umiejętnie zainstalował i skonfigurował, oraz pokazał co i jak. Stosuje się tak do Windows jak i każdego innego.
ad.1 ROTFL.
Czemu ROTFL? Zainstalowanie z repo sterownika od WIFI trwa kole minuty, nawet nie. Konfiguracja sieci, to kolejna minuta, góra dwie, Konfiguracja drukarki, którą CUPS rozgłasza po sieci to też jakieś dwie minuty, włączając w to wydruk strony testowej. W sumie kilka ruchów myszą w YaST. Tak ciężko w to uwierzyć?
Co do ad2, oczywiście, większość programów AV ma funkcję pozwalającą na automatyczne skanowanie, tak samo można skonfigurować defraga. Tyle, że w czasie, w którym któryś z tych programów pracuje możesz zapomnieć o jakiejkolwiek pracy. Przy komputrze który działa 24/h nie ma to znaczenia, jednak mój ojciec odpala komputra tylko wtedy, kiedy jest mu potrzebny, i nie bardzo miał czas na zabawę w defragi czy inne cuda. Z moich doświadczeń wynika, że żeby utrzymać Windę w formie trzeba dużo więcej pracy niż przy Linuksie. Takie są moje doświadczenia, może Ty masz inne.
ad.3 Noooo tak…w Windows się nie da :>
Pokaż mi w WinXP, w którym miejscu możesz dowolnie zmienić wielkość KAŻDEJ czcionki w systemie. Bo to co jest we właściwościach ekranu działa różnie, w moim przypadku połowa odpalanych programów miała gdzieś te ustawienia. Więc może mnie oświeć?
Stosuje się tak do Windows jak i każdego innego.
Tyle, że ogólnie panuje przekonanie, że Windows jest tak prosty, że niemalże działa sam, i robi to co chcesz jeszcze zanim o tym pomyślisz, natomiast Linux to jakieś czary mary, system z piekła rodem, którego nie da się opanować. A jest zupełnie inaczej, tylko ludzie są za leniwi, by się przekonać na własnej skórze.
Jako użyszkodnik openSuse czepię się.
Instalacja z repo? No chyba, że repo masz na płycie, bo nie mając działającego WLAN nie masz dostępu do Internetu… Drukarka owszem. Nawet podłączona do routera i dostęp przez TCP/IP.
Co do czcionki, to zamiast zmieniać wielkość czcionki – zmniejsz rozdziałkę. Efekt taki sam a nawet lepszy, bo wszystkie literki są większe. ;P
Co do utrzymania systemu, Linux jest lepszy. Z Windowsem trzeba uważać, instalacja czegokolwiek powiększa niepotrzebnie rejestr, zmniejsza się prędkość jego obsługi, cały system muli. Brak rejestru w Linuksie a jedynie większa ilość plików conf pozwala na instalację niezliczonej liczby programów, ich usuwanie bez zauważalnej zmiany responsywności systemu (a Windows klucze usunie lub nie a już na pewno nie zdefragmentuje rejestru)…
ad.1 A te sterowniki to masz skąd…? Sam sobie napisałeś ? :>
Jasne, tzw. "fuksa" można mieć. Prędzej doczekamy się Windowsa na licencji BSD niż takiej obsługi taniego, pupularnego sprzetu w Linuksie, jaka jest w Windows.
ad.2 Siejesz FUD i z tego wniosek, że na Windowsach nic nie robiłeś. Owszem, nie twierdzę że nie da się zamulić systemu. Tyle że jest to równie mityczny problem, jak bluescreen'y których nie uświadcza.
ad.3
Dokładnie ten sam argument o lenistwie, działa w drugą stronę. Over&out frustracie
ad.1 A te sterowniki to masz skąd…? Sam sobie napisałeś ?
Z repo. Przecież oprócz WLAN istnieje jeszcze ethernet, który spisuje się doskonale
Wpinam kabelek, instaluję sterownik, konfiguruję WiFi, odpinam kabelek, i działa
Co do sterowników, niestety masz rację. I cena sprzętu nie ma znaczenia, równie dobrze możesz kupić przykładowo tani skaner który będzie działał pod Linuksem niemalże "out of the box", jak i kupić skaner drogi który będzie stał i się kurzył. Niestety, ja tak się wpakowałem w Canona LiDE90, kupiłem go zachęcony przez znajomka, i owszem skaner jest rewelacyjny, ale działa tylko pod Windowsem, w związku z czym od 9 miesięcy stoi i się kurzy, a ja nadal muszę używać 7mio letniego Plustek-a
Jeśli coś doprowadza mnie do szału w Linuksie, to właśnie takie sytuacje.
ad.2 Siejesz FUD i z tego wniosek, że na Windowsach nic nie robiłeś.
Nie sieję FUD-a. Widows był u mnie używany do celów czysto domowych, więc żaden ze mnie profesjonalista, ale co nieco o Windowsach w "poważnych" zastosowaniach wiem (teoretycznie
). Ale wracając do moich problemów, używał go mój ojczulek. Sprzęt nie był najgorszy, system i cały używany soft oryginalne, był aktualny antyvirus, i ogólnie starałem się o system dbać, choć nie siedziałem nad tym godzinami. Nie wiem, dlaczego, ale z czasem system zwalniał, do dziś nie wiem dlaczego. Fakt, faktem, ze raz w roku siadałem, i go reinstalowałem. Ale BSoDa nie widziałem na nim żadnego, z resztą BS-y były domeną Winowsów 98 i Me, od tamtej pory problem jest faktycznie mityczny. Zahaczając o temat czcionki, zmniejszenie rozdzielczości nie wchodziło w grę o tyle, że ojczulek dorobił się laptoka z ekranem 16:10, najmniejsza rozdzielczość w tych proporcjach to 1280:800, na mniejszych czcionka owszem, była większa, ale za to obraz się rozjeżdżał
Na wcześniejszym laptopie ze "zwykłą" matrycą problemu nie było, wynikł dopiero po zakupie nowego.
ad.3 Dokładnie ten sam argument o lenistwie, działa w drugą stronę. Over&out frustracie
Nie rozumiem, dlaczego działa w drugą stronę? Znaczy, że użytkownicy Linuksa są zbyt leniwi żeby przejść na Windowsa?
A sfrustrowany nie jestem, bo czym? Jedyne chyba tym cholernym skanerem
zgadzam się z tym. Mam bardzo pozytywne doświadczenia z Linuksem "dla babuni", o ile "babunia" nie chce grywać w gry i wystarcza jej kurnik.pl oraz podstawowe oprogramowanie. Nie chodzi nawet o to, że kompletny czas instalacji (tj. nie tylko sam system, ale podstawowy soft typu przeglądarki, pakiet biurowy, sterowniki itp.) na Linuksie jest dużo krótszy, ale i o to, że jak przychodzę do takiej "babuni" po np. roku, to Windows chodzi jak żółw, bo "babunia" nie ma pojęcia co to jest defragmentacja, w trayu pełno ikon, bo co 2 program pod Windows uważa, że uszczęśliwi użytkownika jak będzie przy starcie systemu się odpalał i robił nie wiadomo co (po co np. program do OCR, używany raz na miesiąc, wali "coś" do autostartu i odpala za każdym razem "coś", co nie wiadomo co robi, a po wywaleniu tego przywraca po każdym uruchomieniu OCR? Tak robi prawie każdy windziarski program. Nawet jak powyłącza się wszelkie aktualizacje itp. to np. i tak taki Avast musi sobie "pingnąć" do producenta, by ten mógł szpiegować gdzie Avast jest zainstalowany, choć jest darmowy…). System cały zaśmiecony, jak nie spywareami, to adwareami albo przynajmniej google toolbars i innymi śmieciami, którymi "uszczęśliwia" teraz co 4 program na Windows. W przeciwieństwie do tego, pod Linuksem po roku "babunia" ma mniej więcej taki sam system jak miała i gdy się go po roku stawia w nowszej wersji, to dzięki osobnej partycji /home nie ma zwykle nawet potrzeby bawić się z ponownymi ustawieniami.
1.A kto kazal ci tego OCR instalowac? Jak sie nie umie 'konfigurowac' systemu to pewnie mozna zwalic to na 'system' bo to on jest ZUY a nie ja prawda?
2.Nie nie robi tak _prawie kazdy_ robia to programy ktore instalowane maja za zadanie byc pod reka wtedy kiedy maja byc uzywane, producent bierze pod uwage ze skoro masz np skaner bedziesz go uzywac, skoro go uzywasz raz na miesiac czy rzadziej po co ci OCR? Program np OO tez ma 'tray' i jakos specjalnie nikt go nie wywala czemu?
3.Wszelkie antywirusy sprawdzaja sygnatury, pobieraja aktualizacje itd.. musza miec polaczenie by byc 'na bierzaco' wiec nie wiem w czym ty widzisz problem, moze wylacz internet od swojego linux ( np serwera ), zostaw go na pare miesiecy i polacz sie ponownie cikawe ile 'splolitow zaliczysz'. Myslisz ze to tylko Windows potrzebuej internetu? a nop tak przeciez 'repo' systemu jest na DVD, aczego inema na DVD jest na innym DVD i tak mamy 'cale' repo na DVD ( czyli w sumie jakies 70 DVD? – strzelam na oko ile by to zajelo ) i nie wymagany jest internet.
4.Uzytkownik ktory ma IQ powyzej przecietnej malpy rozumie co to znaczy "nie instaluj zadnego oprogramowania! jezeli cos potrzebujesz daj mi znac ja ci powiem co mozna a co nie!", to ze SAM! sobie szkodzi to nie jest wina systemu, sciagasz program i jak nie umiesz 'czytac' to sorry ale czas na nauke czytania! Instalatory sa nawet po polsku to juz jest sie tak glupim by odrazu dwac Next? W przypadku Linux tez? to moze ja zrobie 'super iful paczke z 10 rotami, kitami i Bog raczy wiedziec co tam dam' i koles ( babunia? ) kliknie 'Zainstaluj' Bo tak ja nauczyli ze na linux sie przeciez nic nie stanie … a ZU chce se pograc w gierke … ot co system jest moj po takim wynalazku.
5.Ktos kto nie sciaga pornoli 24/7 umie 5 przez 10 cos o komputerach nie powinien miec problemu ale! jak ktos jest idiota to nawet Linux mu nie pomoze.
Reasumujac to nie jest WINA SYSTEMU! to jest ewidentna wina 'czlowieka', dla przykladu czy BMW ktore zasowa 250 km/h to wina samochodu ze takie cacko potrafi zabic 40 ludzi za jednym takim przyszpieszeniem? Obwiniamy kierowce a nie 'maszyne' zgadza sie? Tutaj tez jest podobnie to jest 'maszyna' ona nie mysli nie myslala i myslec nie bedzie, sucha bez 'mysli', bez uczuc i sama chlodna stal nic wiecej, to czlowiek ma myslec a nie komputer.
@skiter:
Osoba z inteligencją większą do małpy nie powinna dorabiać do czyjejś wypowiedzi bredni, których w niej nie było i na podstawie tych bredni wysuwać jeszcze głupsze wnioski na temat tej osoby. Przykro mi że tak robisz…
ad.1 OCR instaluję, bo jak pisałem, jest potrzebny raz w miesiącu. To chyba wystarczający powód? OCR nie ma nic wspólnego z systemem, "znafco", ani ze skanerem. W konkretnym przypadku Finereader 7.0 automatycznie uruchamia przy starcie jakiegoś śmiecia, którego działalność jest podejrzana: po jego zamknięciu, działanie programu nie zmienia się. Jednak po każdym uruchomieniu ponownie tego śmiecia wstawia do autostartu. Jak uważasz, że programy mają prawo tak się zachowywać, bez zgody użytkownika, to raczej nie znajdziemy porozumienia. Innego programu nie będę instalował, bo nie ma dobrego darmowego wyboru pod Windows, a po za tym za taki program omawiana osoba zapłaciła razem ze skanerem, więc dlaczego ma nie używać czegoś, za co zapłaciła (w dodatku niedobrowolnie-sprzedaż wiązana)… Do tego, by program był pod ręką, wystarczy ikona w menu start lub na pulpicie, a nie jego stała obecność w pamięci-no chyba że za zezwoleniem użytkownika! Wspomniany śmieć Finereadera nie służy zresztą do jego szybkiego uruchomienia-nie wiem do czego służy… Może ty, "znafco" mnie oświecisz…
ad.2 Ja wywalam "szybkie uruchomienie" OpenOffice, jak pewnie miliony innych osób. Różnica między OpenOffice a np. Finereaderem jest taka, że ten pierwszy pozwala na to, by wbrew woli użytkownika nie uruchamiał nic przy starce. Obecność OO w trayu jest oczywiście (choć pewnie nie dla ciebie…) totalnie zbędna dla osób, które nie muszą go odpalać wiele razy dziennie i wolą poczekać kilkanaście sekund na jego uruchomienie gdy jest potrzebny, zamiast ZAWSZE wydłużać o ten okres start systemu.
ad.3 Wiem "znafco" jak działają programy antywirusowe. W przypadku Avasta "mendrku" nie uskarżałem się na pobieranie przez niego aktualizacji, bo te są potrzebna, a w dodatku je można wyłączyć (i u siebie tak robię-wolę szybszy start systemu i okresową aktualizację ręcznie, niż codziennie wydłużony start OS). Wytłumacz nam za to "znafco" po co Avast, po wyłączeniu wszelkich aktualizacji i ściągania newsów, pinguje (dokładnie tak, nic nie wysyła, z wyjątkiem ping, nic nie ściąga w takim przypadku) serwer swojego producenta?
Jaką korzyść ma z tego użytkownik, tym bardziej, że jak nie ma połączenia sieciowego, to Avast dodatkowo zamula start systemu, czekając na odpowiedź, która nie nadejdzie? Podobnie jak Avast, włączenie komputera i jego IP raportuje Microsoftowi Windows, choć bardziej dyskretnie i przynajmniej udając funkcjonalność-łącząc się z microsoftowym serwerem NTP, bo 99.9% użytkowników Windows pozostaje przy ustawieniach fabrycznych, gdyż Windows nie oferują pytania o lokalny serwer NTP przy pierwszym uruchomieniu.
ad.4 To żenująca żenująca wypowiedź… Czyli ktoś nie będący ekspertem twoim zdaniem nie powinien mieć prawa nic instalować na swoim komputerze? Przysłowiowy "zwykły użytkownik" dostawszy zapewnienie ode mnie czy też czytający pozytywną recenzję np. w Chipie instalując np. Irfanview przy pytaniu, czy instalować "usprawniający pracę" toolbar Google w 99% odpowie tak, bo chce "usprawnić pracę" i zupełnie mu się nie dziwię że tak odpowiada. Nie oczekuję bowiem, by był takim "znafcą" jak ty i wiedział czy toolbar Google jest potrzebny. Nie zauważyłem by programy linuksowe wciskały w ten sposób użytkownikom inne programy! (Wspomniana krytyka nie umniejsza mojej wdzięczności dla twórcy Irfanview za jego darmowe udostępnienie!)
ad.5
No cóż… Jest takie powiedzenie: "każdy sądzi wg siebie"… Zdarzyło mi się reanimować sieć w pracowni architektonicznej, która nie ściągała pornoli, tylko ktoś ściągnął sobie aplet z "fabrycznymi" "niespodziankami", który miał prezentować pogodę na pulpicie… Zwykły użytkownik przeważnie nie jest takim geniuszem jak Ty, by wzorem Ciebie bezwzględnie rozróżniać uczciwy freeware od freeware naszpikowanego trojanami, spywarem i adwarem… Ja zaś tylko we wcześniejszej wypowiedzi zwracałem uwagę, że oprogramowanie z "niespodziankami" pod Linuksem zdarza się znacznie rzadziej (sam się z tym nie spotkałem i nie znam nikogo, kto się spotkał) niż pod Windows…
Czy nie wina systemu? No cóż: przy Linuksie mogę postawić "babunię" i pozwolić jej na systemowej przeglądarce odwiedzać wszystkie strony internetowe, łącznie z pornograficznymi i tymi z warez, pozwolić jej klikać w każde linki i w każde klawisze wyboru na wyskakujących oknach, a mimo tego jestem przekonany, że Linux "babuni" będzie nadal poprawnie działał (największym zagrożeniem, ale też ograniczonym, będzie zamknięty soft typu Adobe Flashplayer plugin itp.), czego nie ośmieliłbym się stwierdzić w przypadku Windows… Twoim zdaniem winna będzie "babunia", a moim Windows… Prawdopodobnie się nie przekonamy, więc dyskusję uważam za zamkniętą.
Koleś ma rację. Ludzie, którzy notorycznie, miesiąc po instalce zamulają win XP to bystrych nie należą. Dla flejmu Lin VS Win robisz z członków swojej rodziny idiotów – Twoja sprawa. Tylko potem baidolenie, że jest Ci przykro, bo ktoś ten ich oczywisty analfabetyzm funkcjonalny wskazał, jest mega naiwne. A może po prostu cyniczne?
Miałem kilka XP. Używane przez wielu członków rodziny, w tym nastoletnich onanistów. Sam wiele razy instalowalem rózne programy na próbę, a potem odinstalowywałem. XP nie padał. Mam wrażenie, że XP zalicza ciągłe pady w głowach linuksowych fundamentalistów. Przykre, że w taki krzykliwy, dziecinny sposób promujecie swoje idee. A może wy macie po naście lat..?
Nie zapominajcie o stabilności wtyczki Flash, czy też (nie)zawodności Skype'a. Babcia/mama/ktokolwiek oczekuje raczej pełnej niezawodności, a nie loterii i trzeba to wziąć pod uwagę.
Celowo pominąłem kwestię ceny. Dlaczego? Można, zdaje się, pobrać testową wersję Windowsa, potestować, a potem kupić, Makiem można się chyba pobawić w sklepach.
Jak ktoś chce – kupi. Trzeba się pogodzić z kosztami.
I jedno i drugie u ojca działa OK (u mnie z resztą też, choć faktycznie flash jest dość "ciężki"). Wersja testowa windy owszem jest, ale tak jak napisałeś, potem trzeba wydać kasę. Z resztą problem kosztów to nie wszystko, Windows na dłuższą metę wymaga więcej uwagi, mimo której i tak z czasem będzie się nadawał tylko do reinstalacji (o problemach o których pisze Artwi nawet nie będę wspominał). Oczywiście Linux nie jest systemem idealnym, IMHO takiego systemu nie ma. Ale na potrzeby "babuni" spokojnie wystarczy, pod warunkiem, że system będzie dobrze skonfigurowany, i w razie czego ma się kto nim zająć. A na pewno "babuni" ciężej będzie wyłożyć Linuksa niż Windę.
Z wydajnością Flasha pod Linuksa jest coraz lepiej. Problemów z Compiz+Flash ostatnio nie uświadczam. Flash co niekiedy powoduje u mnie wyspanie się Minefield(wersja testowa Firefoksa), youtube w Minefield nie działa, ale obok mam zwykłego Firefoksa, Konquerora i Opere(projektowałem własnego bloga, więc chciałem przetestować jak najwięcej przeglądarek). Jednak normalny użytkownik też może się natknąć na wersję developerską Firefoksa(z tego te narzekania na różnych forach) z powodu niektórych portali, wmawiających mu, że ma do czynienia z wersją stabilną/ostateczną. Mam nadzieję, że dziesiąta wersja wtyczki Flash dostarczy już naprawdę porządną wydajność pod Linuksem.
U mnie Flash zawsze był kulą do kręgli u nogi. Ciężki – raz, niestabilny jak mebel z zapałek – dwa.
B. się cieszę że Adobe pracuje nad swoją wtyczką, bo ja nie chcę odmawiać sobie przyjemności YouTube itp. Z resztą, kto lubi odmawiać sobie przyjemności
.
jeśli chcesz samego yt możesz odtwarzać przez gecko-mediaplayer wykorzystując skrypt (yet another youtube mplayer in HQ) w greasemonkey i masz flasha z głowy
A do deilymotion polecam swój skrypt do greasemonkey: MPMotion.
@Sławek: Od testowania stron na różnych przeglądarkach jest BrowserShots :p
BrowserShots ?? Chyba żartujesz
Co najwyżej do testowania szablonów, a i to mało rozsądne gdy czas goni
Jak testować to kolekcja maszyn wirtualnych.
Cóż za odkrycie, przecież to logiczne ,że każdy system po uprzedniej konfiguracji nada się dla mamy/babuni czy kogo tam jeszcze chcecie, nawet PC BSD spokojnie by się sprawdził, tym bardziej że jest bezpieczniejszy niż jakikolwiek linux
.
Linuxhater w blogu dobrze to podsumował. Prawdziwy geek nie wciska na siłę GNU/Linuksa osobie która nie daje sobie rady z obsługą jakiejś funkcji w Internet Explorerze pod Windows. Zamiast tego po prostu pomaga rozwiązać takiej osobie jej problemy z obsługą danego programu. Tak jest dużo prościej. Brzytwa Ockhama się kłania.
Dzieciaki (sa w wieku szkolnym) mojego przyjaciela uzywaja od dawna Debiana i nie maja z nim zadnych problemow; sluchaja muzyki, uzywaja programow biurowych i namietnie graja w gry, a najbardziej lubia grac w Battle for Wesnoth!
Na starym pececie z odzysku, po lekkiej modernizacji zainstalowalem Debiana i odpowiednio skonfigurowalem, tak, aby moja 6-letnia corka mogla sobie z nim poradzic. Była zachwycona grajac w tuxmath, gcompris i malujac w tuxpaint!
Wniosek z tego taki, ze do linuksa znacznie łatwiej przekonac dzieci niz co niektorych doroslych.
Ja Linuksa zacząłem używać w zeszłym roku, czyli w wieku dziesięciu lat. Wcześniej coś tam webmasterzyłem (bojkotując W3 :/) i pisałem w VBScripcie i Pascalu (nadal lubię Pascala). Zacząłem od Fedory, potem próbowałem różnych dystrybucji (LiveCD-ki nie odpalały się na moim kompie), w końcu tylko Fedora, potem Fedora+Ubuntu, później Fedora+Gentoo, teraz sama Fedora na lapku, a na stacjonarnym starym openSUSE (chciałem się bawić OBS-em, a poza tym także pobawić się YaST-em). No, ale ja jestem geekiem, co to tylko siedzi i dłubie zamiast cieszyć się życiem…
To jak rodzice sie pytaja czy ja widze slonce
– odpowiedz jest prosta TAK jak wyszkukam na google a dziale grafika
Słońce, to Słońce. Potem taki dziwoląg poczuje zew (tzn. zacznie się interesować dziewczynami), ale przez lata siedzenia w ciemni, jedyne co zrobi to randka z JPGiem.
Wniosek z tego taki, ze do linuksa znacznie łatwiej przekonac dzieci niz co niektorych doroslych.
Najbardziej oporni względem zmian w doświadczeniach komputerowych są dorośli – w zakresie wiekowym od 20-kilka do 30-kilka lat [*]. Kiedyś coś takiego wyczytałem w Sieci… [**]
[*] Oczywiście nie wszyscy, tyle mówi statystyka
[**] Ale niestety nie zapisałem sobie odnośnika do tej tezy, nie było jeszcze FF 3.0 z "1-click-bookmark"
Mam brata (26 lat), który używa Linuksa od około miesiąca. Przez kilka lat próbowałem go przekonać, co było bardzo trudne, pomimo tego, że należy on do zaawansowanych użytkowników komputerów. Brat złośliwie wytykał mi też wszelkie niedoskonałości "pingwina" (które najczęściej sprowadzały się do niedoskonałości zamkniętych programów pod Linuksa). Przekonałem go ostatecznie, gdy dokupił sobie drugi dysk. Powiedziałem mu, że może odżałować kilka GB na Linuksa – w końcu przestrzeń dyskowa jest tania (brat nie lubi mieć dwóch programów do tego samego, stąd dwa systemy na jednym kompie do niedawna raczej mocno kłóciły się z jego światopoglądem). Ku mojemu zdziwieniu, rzeczywiście przewidział partycję na Linuksa. Postawiłem mu Debiana, trochę mnie popytał, choć znacznie mniej, niż się spodziewałem. Kilka razy byłem mu zmuszony powiedzieć, że z jakąś rzeczą niestety nie może nic zrobić, co przyjął ze spokojem. Co ciekawe, gdzieś po tygodniu powiedział, że Linux mu się spodobał
Teraz brat używa Windowsa jedynie do grania (jak ja), czyli w jego wypadku dość rzadko. Na tym kroku brat zyskał również na stabilności, gdyż siłą rzeczy musi instalować wiele programów. Zdarzało się, że XP przestawał być stabilny i zaczynał zamulać kilka dni po przywróceniu, jeszcze zanim zdążył zainstalować wszystko czego potrzebuje on i inni użytkownicy tego komputera. Nie muszę chyba mówić, że problem odszedł w niepamięć
Moim komentarzem nie chciałem pokazać, że statystyka się myli (czego nie da się zresztą udowodnić na pojedynczych przypadkach). Chodziło mi o pokazanie, że "nawrócenie" osoby w takim wieku rzeczywiście jest trudne, ale daje sporo satysfakcji
na starym peciecie, ktory odziedziczyli moi (swoja droga niezbyt kumaci) staruszkowie stoi od okolo 2 lat kubuntu. kde ze wzgledu na lepsza integracje aplikacji i ogolnie przyjazniejszy – bardziej zblizony do windowsowego – interfejs. skonczyly sie problemy z ciagla instalacja systemu. staruszkowie nie maja mozliwosci 'popsucia' systemu, maja wszystko co im potrzeba – klienta poczty, przegladarke, przegladarke grafiki, import zdjec z aparatu… i to chyba wszystko. wiecej im do sczescia nie potrzeba.
dla siebie mam dostep zdalny przez ssh, NX, vncviewer.
genialnym pomyslem jest logowanie do bierzacej sesji przez vnc. duuzo latwiej wytlumaczyc staruszkom pokazujac kursorem na ekranie niz szarpac sie z jakims glupim problemem (typu: "jak dodac zalacznik do poczty") telefonicznie przez 2h
jedynym minusem Ubuntu sa jego duzo wyzsze wymagania sprzetowe. na slabym sprzecie roznice sa naprawde widoczne w porownaniu do XP. a sam sprzet taki tragiczny nie jest (duron 1.0mhz 386 sdram, 80hdd, tnt2), jednak do pelnej plynnosci sporo mu brakuje. lzejsze srodowiska graficzne nie wchodza w gre.
co prawda chwile trwalo przestawienie rodzicow z xp na ubuntu, ale powrotu do xp raczej nie bedzie.
polecam przymusowa migracje
))
1.0MHz – AVR jakiś? :p
lol. 1.0 Ghz
.
btw. przydala by sie w koncu mozliwosc edycji komentow.
U mnie ojciec używa Mandrivy (2007.1), którą miałem zainstalowaną na laptopie, który mu dałem jak kupiłem sobie drugi… używa, wystarcza mu i jest zadowolony
Dwa małe ale do artykułu. Jedni już zauważyli kadu a drugi że xp lepiej śmiga na 256 ram niż distro z gnome lub kde tyle że autor umiejętnie ominął xfce. Przypadek?
xfce w obecnej formie juz nie jest wcale takie lekkie. prawda – jest lzejsze niz kde/gnome ale roznice wcale nie sa drastyczne. do tego xfce uzywa bibliotek gtk. aplikacja gtk sa jednak troche ciezsze od aplikacji qt.
Już się tłumaczę – nigdy dłużej Xfce nie używałem, więc go nie oceniam, bo to byłoby zbyt głupie, nawet jak na mnie
.
A moja mamusia używa sobie eeePC, którego mój tatuś jej w prezencie zamówił jak go nieco ponakręcałem
. A i pewnie bym resztę rodziny przestawił na linuxa (bracia używają mandrivy, tatuś przez krótki czas suse, ja od wielu lat PLD) ale niestety muszę się rozliczać z NFZ i nie bardzo narazie znalazłem sensowną alternatywę do softu windowsowego. A może ktoś coś używał?
Nie słyszałem o istnieniu takich programów na linuksa. Nawet jeśli, to nie będzie to produkt większych graczy, a tym samym bałbym się go instalować (ponoć bywają problemy). Zresztą z tego, co wiem nie ma też sterowników dla drukarek igłowych rekomendowanych przez NFZ do druku kuponów.
Co do artykułu w gruncie rzeczy się z nim zgadzam. Poza jedną kwestią. Wine przydaje się do rozpakowywania archiwów samorozpakowujących się. Moja matka nie widzi większych różnic pomiędzy Officami (i tak nie ma większej wprawy w w ich używaniu). Opera jest praktycznie taka sama (odpada przeglądarka i klient maila). Problemem jest inna struktura katalogów ("teraz wszystko jest w tym domku, a nie w mój komputer"). Ale ostatnio nie słyszę jakichś większych wołań o pomoc, więc chyba udało się jej to jako-tako opanować. Teoretycznie używa Archa z KDEmod3.
Ale o co chodzi? Znów jakiś problem?????
A o czym ma gość pisać na stronie poświęconej Ubuntu? O openSUSE, Gentoo, Windowsie? Może o Linuksie? Chm, tylko co to jest Linux?
Nawet małpę da się nauczyć klikać w Windowsie, Ubuntu, czy innym cholerstwie.
A co w tym złego, że na susegeek.com piszą o instalacji czegośtam w openSUSE, czy na ubuntutweak do Ubuntu. W końcu ciągle przybywa nowych użytkowników i dla nich jest to baaardzo duże ułatwienie. Bo w końcu gdzie mają szukać porad dla dystrybucji, której używają. Gdyby we wszystkich byłoby tak samo to by nie było problemu. Po pewnym czasie jednak
Z drugiej strony jest to dość proste podejście do Linuksa – obrać jedną dystrybucję i opisywać dla niej wszystko "łopatologicznie". Na dłuższą metę na takich stronach nie ma czego szukać bardziej zaawansowany użytkownik.
Prędzej czy później większość użytkowników zostanie uświadomiona i skuma, że opisywany program dla Ubuntu można także zainstalować na openSUSE, Archu i to na wiele różnych sposobów. Także nie wiem po co te wypociny?
Ułatwianie ułatwianiem, ale nie róbmy przy okazji mętliku ludziom. Załóżmy, że komuś spodoba się GNOME, ale już np. konfiguratorów w Ubuntu nie lubi. Warto, żeby wiedział, że GNOME działa nie tylko w Ubuntu, ale także w innych dystrybucjach.
W końcu Linux !== Linux == Linux, mówiąc enigmatycznie
.
ta
prawdziwi mężczyźni konfigurują wszystko ręcznie i jedzą wyłacznie surowe mięso!
Witam,
przepraszam bardzo ale moim skromnym zdaniem linux jest o wiele przyjaźniejszy jeśli chodzi o proces instalacji – od razu mamy podstawowe programy jak przeglądarki, pakiet biurowy (np. OpenOffice, KOffice), czy też programy do oglądania filmów, słuchania muzyki (Kaffeine, Totem, XMMS). Jeśli wybierzemy odpowiednie distro lub stworzymy dla "MAMUSI" dodatkowy nośnik np. dla OpenSUSE to od razu w systemie będą znajdowały się wszystkie niewolne kodeki do filmów i muzyki jak mp3, czy divx. System sam dogląda aktualizacji, więc nie trzeba niczego pilnować, wbrew pozorom… Na poziomie przeciętnego śmiertelnika, który używa gg, skype'a, przeglądarki i klienta poczty – linux nie różni się niczym od windowsa poza tym, że jest stabilny i nie zainstalujemy sobie nieopatrznie złośliwego oprogramowania, bo o wirusy ciężko… Jakby więc na to nie patrzeć – linux stwarza swojemu użytkownikowi o wiele mniej problemów ze względu na niską awaryjność i długą żywotność instalacji – kilka lat bez ciśnień. Jeśli więc nasza babcia, mama, czy ciotka mają mało wspólnego z komputerami, lub wręcz nic – linux jest o wiele korzystniejszym rozwiązaniem, a szyfrowane udostępnianie pulpitu zdalnego rozwiąże praktycznie każdy problem (jeśli taki w ogóle zaistnieje). Na przykład moja mama, która uczy w szkole matematyki korzysta z linuxa do swoich potrzeb bez najmniejszych problemów… A chciałbym ją widzieć jak robi format, instaluje windowsa, program antywirusowy, firewalla, pakiet biurowy, kodeki do filmów, jakiś program do ich odtwarzania… no i sterowniki… a potem płacze, bo znowu jakiś robak coś tam pokasował lub nie daj boże zaszyfrował jej dokumenty napisane chociażby w notatniku, czy Wordzie, a po aktualizacji XPka do SP3 system nagle by się wykrzaczył, co zdarzyło się mojemu sąsiadowi i pukał do mnie z płaczem ;] no ale jak to mówi moja kobieta – "jestem stronniczy".
chciałem sprostować, że jeśli ktoś korzysta kilka lat z windowsa i ma kogoś, kto zawsze zrobi formata itp, to spoko… przestawić się zawsze jest ciężko (wiem coś o tym, a przestawiałem się na linuxa będąc w gimnazjum jakieś 6,7 lat temu)… natomiast jeśli babcia pierwszy raz będzie korzystać z komputera, to pokazanie jej i nauczenie linuxa zajmie tyle czasu co windowsa, a zapewni bezawaryjną pracę na komputerze przez długi okres czasu, dzięki
Powoływanie się na blog livia jest mało wiarygodne…
Moja familia jedzie na Debianie,a przedewszyskim 12-letnia siostra. Raczej nie mieli problemów z przejściem na linuxa. Konfiguracja, instalacja niezbędnych programów i wszyscy powoli się przyzwyczaili.
ładnie wszyscy piszą tylko poco te kutnie? jeden używa jakiegos linuksa drugi windowsa trzeci maka i jedni sa zadowoleni a inni nie wcale linuksy nie sa az takie stabilne tak samo jak maki czy widowsy bo idealnego systemu niema ja osobiscie uzywam dwuch systemow główny to linuks ubuntu 8.10 i jestem z niego zadowolony poza jednym karta tv mi niedziała i z windowsa xp profesional i tez nie moge na niego nazekac czeba tylko uwazac co sie instaluje jesli chodzi o windowsa to jego najwieksza wada to rejestr . ktory do babuni nie wiem kazdy ma swe wady jak i zalety i kazdy bedzie przy swoim obstawiał a co do makow (sorki za błąd )nigdy go nie uzywałem planuje kupic jakiegos macbooka i sprawdzic niestety to troszke potrwa (sa wazniejsze wydatki narazie) .Wiec nie kucmy sie bo poco? ????czy jakis system jest tego wart? uwazam ze nie bo to jak ktos tu napisał to tylko maszyna