Duże zainteresowanie Officem 2010
- Dodano: 8 stycznia 2011
- Wprowadził: Dziadek
- Komentarze: 59
Microsoft poinformował o bardzo dobrych wynikach sprzedaży pakietu biurowego Office 2010. Zdaniem korporacji, licencje na oprogramowanie wykupywane są w tempie jednej na sekundę.
To pozwoliło uzyskać Office’owi 2010 miano najlepiej sprzedającej się jak dotąd wersji tego oprogramowania. Wydaje się więc, że Office 2010 po Windows 7 jest kolejnym udanym produktem firmy z Redmond.
Więcej informacji: http://www.tweaks.pl/news,duze_zainteres...,4997.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
59 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


"Zdaniem korporacji", taaa [-;
W czym konkretnie problem? Google twierdzi, ze aktywuje
300tys androidow dziennie na przyklad, wierzysz? http://osnews.pl/android-300-tysiecy-aktywacji-dz…
@morsik – To jest ledwie 2.5mln licencji miesięcznie. Jak dla mnie to całkiem realna liczba.
Zakladajac cykl wydawania Office co 2 – 3 lata to jest jakies 50 – 100 mln
zarejestrowanych kopii, jak najbardziej realne okolice biorac pod uwage
Ilosc wind i ofisow w obiegu.
30-dniowe wersje testowe dolaczane do laptopow z windows tez sie licza?
17884800 sztuk? Wydaje się mało w porównaniu do tego, że gry sprzedają się czasem w liczbach 5 mln w dniu premiery tylko, a całkowita liczba komputerów to ponad miliard.
Od dawna siedzę tylko na linuksie i preferuję raczej wolne oprogramowanie, ale według mnie OpenOffice'owi daleko jest do MS Office. Niestety, mam teraz problemy finansowe, ale jak będę miał trochę wolnego grosz, kupię MSOffice. Windowsa Vistę mam zainstalowanego obok linuksa, ale praktycznie go nie używam. Jak kupię MS Office, będę go zmuszony często odpalać
teraz używam go prawie tylko do wgrywania oprogramowania do palmtopa i tabletu internetowego. Mam nadzieję, że kiedyś OO będzie w stanie zupełnie zastąpić produkt Microsoftu. Ja nie piszę jakichś bardzo skomplikowanych pod względem formatowania tekstów i mnie wystarczą obecne opcje, aczkolwiek kilka razy byłem wściekły na Writera, gdyż miałem problemy z przypisamii siedziałem kilka dni by je naprawić. W OO mi się nie udało, więc ściągnąłem triala MS Office 2010 i w nim naprawiłem problem bardzo szybko. Nie twierdzę, że w OO się nie dałoby, po pewnie dało by się, ale nie tak łatwo i intuicyjnie jak w tym drugim, gdzie w kilka godzin zrobiłem to co w OO próbowałem zrobić kilka dni.
Jakis czas temu testowalem najnowsze Office na wine, trzeba bylo troche pogrzebac w plikach wine bo nie dzialalo zaznaczanie tekstu, finalnie dzialal jak na windows (przynajmniej wyglad i funkcje edycji dokumentu w wordzie oraz excelu) wiec moze byc lepiej niz myslisz
> OpenOffice'owi daleko jest do MS Office
Czy ja wiem? Jeszcze nie miałem sytuacji, żeby mi czegoś brakowało w OOOo. A mam teraz przedmiot "Metody Probalistyczne" i trzeba robić w arkuszu kalkulacyjnym jakieś histogramy, odchylenia i inne pierdoły. Często nawet całkiem zaawansowane. I wszystko śmiga. W writerze też piszę sprawozdania z przedmiotów technicznych i elegancko idzie wszystko ładnie sformatować.
Moim zdaniem OOOo w całosci jest w stanie zastąpić MSOffice'a. Serio:)
Jeśli chodzi o arkusz to Exel nie może w pełni zastąpić mi Calca
Przykładowo miałem spory problem z sytuacją gdy w obszarze z którego formuła wczytuje liczby znajdzie się napis. Calc traktuje go jakby nie było niczego, a Exel wywala błąd. Być może można jakoś to zmienić ale nie używając na co dzień Exela nie chciało mi się szukać opcji która by zmieniła to zachowanie – szybciej było zmienić sposób wyliczania.
W przypadku tabeli liczb dla formuły obliczeniowej jeżeli wśród nich znajdzie się teks to powinno wywalić się błąd. Excel zachowuje się poprawnie dzięki temu przypadkowy napis zostanie szybko wyłapany. Jeżeli ktoś koniecznie musi w tym miejscu wstawić napis to poprzez pole tekstowe lub ew. komentarz.
Przyjmowanie przez formułę obliczeniową napisów czy pomijanie ich nie jest normalne.
a ja miałem spory problem żeby obliczyć wyznacznik macierzy w exel'u – dawał niepoprawny wynik, a w calc'u było ok. Być może robiłem coś źle w excel'u ale ta sama formuła w calc'u dała mi prawidłowy wynik.
Mylisz się. Do domu lub sekretarce OOO wystarczy, ale niestety prawda jest taka, że wiele narzędzi w OOO które są odpowiednikami funkcji MSO ma braki. Najczęściej są to minimalne różnice, ale bardzo ważne w większych bardziej zaawansowanych dokumentach. Generalnie prawie wszystkie opcje znane z MSO znajdziesz w OOO (ew. jako pluginy), ale często brakuje im jakichś funkcji.
…albo ich obsługa w OOO przyprawia o siwienie włosów na głowie.
To już pomijając…
dawaj te funkcje. Bo słyszę tą mantrę od lat ale przykładów brak.
Moim zdaniem OOo nie ma tak fajnego spinacza jak MS Office.
Poza tym laski z marketingu bardziej lecą na gości z Microsoftem.
)
LaTeX
od kiedy latex sam robi spis tresci, spis tabel, ilustracji, pojęć etc? W MSO masz wszystko w automacie, nad niczym nie musisz czuwać, poprostu piszesz, on sam gdzie jakie formatowanie, uzupeni spis tresci , tabel wstawi przypis, zaktualizuje ostatni czas dostepnosci przypisu on-line etc.
Hmm, niech pomyślę… "od zawsze"?
Od kiedy MSO sam formatuje tekst. Tak samo jak w LaTeX trzeba mu wszystko ustawić, wskazać gdzie mają być spisy. A LaTeX po dwu-trzy krotnej kompilacji sam wszystko wstawia. tak samo z resztą.
Jeśli mi nie wierzysz to przeczytaj "Nie za krótkie wprowadzenie do LaTeX2e"
Jedyne co wymaga odrobiny uwagi od tworzącego to skorowidz . Za to nie ma w takich dokumentach syfu w postaci formatowania za pomocą spacji i enterów
Nie przesadzajmy, LaTeX ma makra od takich rzeczy, co nie zmiena
faktu, ze porownywanie lateksa do ofisa moglo sie zrodzic jedynie
w glowie os fanboja.
Żadnych makr do tego nie potrzeba. Chcesz spisu treści, przypisu itp. to używasz odpowiedniego znacznika. Koncepcja jak w dokumencie HTML. Pisałem magisterkę w Latexu i wystarczyło mi tylko "Nie za krótkie wprowadzenie do systemu LaTeX", choć nie wykluczam, że do bardziej specyficznych rzeczy trzeba zejść bardziej niskopoziomowo. (Do TeXa?)
Trzeba – bo "znaczniki" o których piszesz to właśnie makra
. Generalnie cały LaTeX to zestaw szablonów i makr do TeXa.
OK, teraz rozumiem. Chodziło mi o to, że osoby zupełnie nieznające tematu mogą się wystraszyć tekstem: " LaTeX ma makra od takich rzeczy". Z punktu widzenia 99% użytkowników wszystko się tu klepie deklaratywnie, nie trzeba tworzyć własnych makr, rozumianych jak np. w Excelu tzn. programować imperatywnie. Dla mnie te makra w *użyciu* wyglądają jak znaczniki z XML.
"od kiedy latex sam robi spis tresci, spis tabel, ilustracji, pojęć etc?"
Od początku lat 80-tych.
to bardzo prosze o informacje jak zrobić spis pojęć z automatu – MSO bada kontekst tekstu i wyróżnia najcześciej sie powtarzające (wraz z odmianami) i generuje spis pojęć Latex jak to robi? przecie tam niema słownika?
Jak juz ponad 5 lat temu pierwszy raz sie spotkalem z Latexem, to juz wtedy posiadal opcje automatycznego generowania spisu tresci, tabel, ilustracji itp. Zatem przypuszczam, ze to ma od bardzo dawna i osobiscie mysle, ze pod tym katem (i nie tylko) to Office dopiero niedawno nadrobil zaleglosci.
Raczej od początku. Po to w końcu powstał, żeby automatycznie to wszystko generować i składać…
właśnie składać, a nie pisać
Pisać, pisać. Sam pisałem to wiem. Użytkownik pisze, a za skład odpowiada system. Aczkolwiek power user może ingerować w skład. Kończ już Waść.
Czyli mam Cie zabić i wstydu oszczędzić? Co to za przykład, ze Ty pisaleś to co, znaczy, ze można pisać? Ja robiłem lata temu tabelki w paincie i co, znaczy to, ze jest to arkusz kalkulacyjny?
Edytor tekstowy MS Office to nie to samo co oprogramowanie do zautomatyzowanego składu tekstu. Pisanie czegoś w Office sprowadza się do otwarcia szablonu i pisania, wraz, ze sprawdzaniem tekstu, wstawianiem tabel ilustracji etc. – każdy laik to zrobi.
Natomiast w lateksie, bez wiedzy dotyczącej TeXa, składni etc zawiele nie zrobisz, jasne możesz sformatować prosty tekst. Ale na pewno nie napisać, prace skupiając się tylko i WYŁĄCZNIE NA PISANIU!, a nie wkuwaniu składni do schematów blokowych, tabel, ilustracji etc. która ani intuicyjna ani prosta. W MSO klikasz wstaw tabele, wybierasz jej parametry i gotowe, w LaTex:
egin{tabular}{|l|c|r|}
hline
… & … & …
[...]
… & … & …
multicolumn{3}{c}{…}
end{tabular}
i potem kilka kolejnych do listy tabel itp.
Myślisz, studiować za każdym razem studiować literaturę obsługi oprogramowania, zamiast przedmiotu pracy? Sory ale, ja mam komputer do pracy, a nie do grzebani w nim, szperania po forach co jak się robi, szukania sterowników, skryptów i innych cudów. Tak samo mam edytor tekstowy do pisania, a nie LaTeXa by piszać studiować makra jezyka składu tekstu.
Napisałeś nieprawdę na temat TeXa, ktoś to sprostował, ale nie przyznałeś racji, za to próbujesz przekonać, że MSO lepszy. Do pewnych zastosowań lepszy, do innych gorszy. Nie ma się co zapieniać, dlatego radziłem byś skończył. Sam wolę klepnąć w open office niż w TeX, bo od TeXa po prostu odwykłem i nie mam nawet go na maszynie.
Są zastosowania gdzie TeX rządzi. Bardziej skomplikowane wzory matematyczne i twój MSO wysiada. Nawet nie o to chodzi, że jest brzydko – po prostu się nie da albo da się wielkim nakładem pracy. Wyobraź sobie ułamek łańcuchowy, którego elementy są macierzami, a elementy macierzy całkami ze skomplikowana funkcją podcałkową. TeX przejdzie po tym jak buldożer, byle miejsca na docelowym medium starczyło. W MSO zwariujesz. Poza tym LaTeX operuje pojęciem twierdzenia, definicji, uwagi itp. i automatycznie dba o numerację zgodną z numeracją rozdziałów. Nie wiem czy obcowałeś z tego typu "literaturą". Jeśli nie, to pewnie nie docenisz jak to narzędzie ułatwia pracę.
Nie jest też prawdą, że trzeba poświęcić dużo czasu na naukę LaTeXa. Pół godziny i jedziesz. Jak już jedziesz to poprawnie, tzn. masz ładny, poprawny dokument, np. z dobrze połamanymi słowami, bez błędów w składzie. Za to Word daje poczucie pozornej łatwości. Każdy głupi może zacząć od razu, ale gdy przychodzi napisać coś większego i jako takiej jakości, to wychodzi, że tutaj też trzeba zainwestować trochę czasu w naukę.
i żaden szukanie po forach. Mi wystarczył jeden samouczek napisany w PDF, wszystko działało od razu, tylko z umiejscowianiem obrazków miałem problemy bo mi czasem odpływały nie tam gdzie chciałem. Sam jestem typem człowieka leniwego i nielubiącego dłubać dla samego dłubania.
Z LaTeX-em miałem po raz pierwszy styczność gdy zaczynałem pisać pracę magisterską (jak większość zapewne). Początkowo zakupiłem MS Office 2007, ale po dwóch dniach pisania się poddałem (głównie ze względu na wielolinijkowe wzory, nie wspominając już o ich numeracji). Wstawianie i pisanie wzorów w MS Office 2007 i wyżej jest świetnie zrealizowane, częściowo wspiera notację LaTeX-a, ale korzystanie z tego jest wygodne tylko w przypadku niezbyt skomplikowanych wyrażeń i pod warunkiem, że jest ich niewiele. Kolejna sprawa to to, że EPS-y osadzone w dokumencie wyglądają okropnie, a na dodatek część danych z rysunków ginęła (opisy osi układów współrzędnych itd). Inna sprawa to brak możliwości zastosowania w obiektach typu wzory matematyczne opcji "Find&Replace". Zmiana oznaczeń, indeksów czy czegokolwiek innego oznacza śledzenie całego dokumentu i poprawianie znak po znaku.
Wczoraj pisałem artykuł (naukowy) i wytyczne, które otrzymałem narzuciły zastosowanie MS Word. Regularnie co kilkanaście minut mam w zwyczaju wciskać Ctrl+S. Jedna z prób zakończyła się komunikatem o braku możliwości zapisania pliku. Nie można było zapisać pliku pod inną nazwą ani w formacie docx, ani w formacie doc, jedynie odt (ale tu istnieje obawa utraty formatowania) . Co gorsza oryginalny plik został uszkodzony! Zdarzyło mi się to po raz drugi, mimo że posiadam oryginalne oprogramowanie z kompletem aktualizacji.
O ile proste teksty lubię pisać w MS Office to złożone sprawiają duży problem, a po ostatnim incydencie wręcz obawę utraty danych.
Toteraz odpowiedz sobie na pytanie czy artykuł będziesz pisać w oprogramowaniu do składu tekstu czy w pakiecie biurowym? Oraz czy obliczenia będziesz prezentował w edytorze TEKSTOWYM czy w oprogramowaniu do składu?
Sory ale to nie ja wyskakuje z latexem gdzie news jest o pakiecie biurowym, sekretarka nie potrzebuje, możliwości wklepywania do pism równań i wzorów – ona chce napisać teskt, bez błędów językowych – skład tego jest sprawą drugorzędną.
To zależy w jakim formacie ma być dostarczony (tex czy doc). Mój komentarz można streścić tym wykresem http://bit.ly/e4YveJ.
Techniczne sprawy pomijam. Edytor do LaTeX-a to kwestia gustu, a jest w czym wybierać od komercyjnego WinEdt poczynając na Emacsie z AUCTeX kończąc.
Wyniki najlepiej prezentują się w PDF-ie. Szczególnie jeśli zawierają grafikę wektorową. Jeśli chodzi o obliczenia to zdecydowana większość pakietów obliczeniowych potrafi przedstawić wyniki w notacji LaTeX-a, wystarczy wkleić, więc z tym też nie ma problemu.
Oczywiście w przypadku sekretarki LaTeX nie ma racji bytu i z tym nie próbuję nawet dyskutować.
Ps Włączyłem się do dyskusji, a nie "wyskoczyłem" z LaTeX-em. Poza tym uważam, że znajomość LaTeX-a jest bardzo przydatna i każdy powinien się z nim chociaż zetknąć. Po pierwsze to uczy "myślenia" o dokumencie od początku jego tworzenia, dzięki temu wszystko ma "ręce i nogi", a nie jest tylko zlepkiem źle sformatowanego tekstu. Po drugie nowy edytor Worda dzięki częściowemu wsparciu składni LaTeX-a miażdży Microsoft Equation pod względem efektowności zapisu "Równań", wystarczy znać podstawy podstaw.
check this shit: http://www.lyx.org
Voila, masz LaTeX dla blondynki i możliwość tworzenia doskonale wyglądających dokumentów szybko za pomocą klikania myszą.
U mnie jest dokładnie odwrotnie, jak muszę coś zrobić w MS Office to wydaje mi się mało intuicyjne i dziwne. Trudno mi znaleźć jakąś opcję wiec z radością wracam do Open Office.
Wysoka sprzedaż, a udany produkt to raczej dwie różne sprawy, przynajmniej jeśli chodzi o produkty M$.
Jakieś zarzuty? Pisz wprost zamiast posiłkować się takimi pseudoargumentami.
1) Co rusz to exploitowalne błędy.
2) Makra, których równie dobrze mogłoby nie być, bo nikt nie zgodzi się ich włączyć. To jeden wielki wbudowany trojan.
3) Bez makr msoffice jest uboższy w opcje od OpenOffice.
4) Ciągłe crashe przy edycji formuł albo dłuższych dokumentów sfotmatowanych w choć trochę zaawansowany sposób. W wordzie działa dobrze tylko podstawowe formatowanie, ale to samo dostarcza wordpad…
5) Cena jest dość niższa dzięki konkurencji, ale i tak za wysoka jak na możliwości i jakość tego produktu. Za ~10zł za sztukę można by to wdrożyć obok OpenOffice dla otwierania opornych dokumentów.
Nie zauważyłem, żeby Office 2010 mi się zawieszał przy "edycji formuł albo dłuższych dokumentów sformatowanych w choć trochę zaawansowany sposób", a wierz mi, że takie tworzyłem w nim nie raz.
Ogólnie – porównując OOO do MSO – wszystko jest kwestią przyzwyczajeń. Ale fakt faktem, że MSO działa dużo sprawniej (szybciej) od OOO.
"Bez makr msoffice jest uboższy w opcje od OpenOffice. " o.O Przyznam się, że chyba nigdy nie używałem makr w msoffice, a formatowanie dokumentów z powodzeniem udaje się i bez nich, podobnie tworzenie arkuszy kalkulacyjnych.
Prawdziwe zastosowanie makr w excelu widzialem u 2 osob, robili z firmowego duzego arkusza praktycznie nowa aplikacje i dosc fajnie to wygladalo.
Hoho, znów spięcie MS Office vs. OOo… a to w 90% kwestia przyzwyczajeń… a, że większość przyzwyczaiła się do MS, to cóż OOo dostaje w kość.
Osobiście najwygodniej pisze mi się w LyX (http://lyx.org/) nie przejmuje się formatowaniem, mam genialnie obłożone klawisze, ale prawdą jest, ze czasami klikanie czegoś konkretnego w latexie trochę zabawy wymaga…
) i zablokował możliwość formatowania tekstu, poza stylami (oczywiście z małymi wyjątkami), to byłby równie, jeśli nie bardziej wygodny od LyXa… obecnie trzeba mocno się pilnować, zeby pisać czysto w oparciu o style i potem miec możliwośc błyskawicznego formatowania całości…
Prawdopodobnie, gdyby OOo/MSOffice dorobił się skrótów kalwiszowych do stylów (MS ma
od wersji 97: http://office.microsoft.com/pl-pl/word-help/ogran…
Hoho, znów spięcie MS Office vs. OOo… a to w 90% kwestia przyzwyczajeń… a, że większość przyzwyczaiła się do MS, to cóż OOo dostaje w kość.
Osobiście uzywam i polecam LYX ( http://lyx.org/ ) czyli taki frontend na latexa… pozwala skupic sie na pisaniu a nie formatowaniu i ma wspaniałe skróty klawiszowe znacznie przyspieszające pracę. Jednak czasami ustalenie czegoś konkretnego wymaga poduczenia się ze składni latexa :/
Prawdą też, ze gdyby OOo/MSoffice dorobił się skrótów klawiszowych dla stylów((MS akurat ma) i zapewnił blokowanie ręcznego formatowania (poza nielicznymi wyjątkami), to byłoby cudownie… i gdyby jeszcze renderował dokument wyjściowy tak ładnie i ze smaczkami jak latex hmmm (tzn bez zbędnego zachodu i nadmiernego klikania i ustawiania)… po prostu w Wordzie/Writerze filozofia jest skopana… formatowanie nie służy treści, ale trzeba mu za duzo uwagi poświęcać.
Co do innych produktów… to dawno nie używam Googledocs mnie zadowala w zupełności swoim arkuszem. Jednak, gdy patrze po znajomych zmuszonych używać czegoś bardziej rozbudowanego, to wracamy do punktu pierwszego – przyzwyczajenie i rozeznanie w danym programie decyduje o opini, ze jest lepszy.
Word/Writer to edytor tekstu z funkcja składu.
LaTeXy to oprogramowanie do składu tekstu, z funkcją pisania.
używanie latexa do edycji tekstu można porównać do sadzenia kwiatka w ogródku za pomocą koparki, zamiast łopaty. Zastanawiam się kiedy ludzie zaczną porównywać MS Paint do Photoshopa, wszak w jednym i w drugim można rysować
Mnie LaTeX bardziej się kojarzy z gotowaniem przy użyciu kuchenki gazowej i piekarnika, zamiast mikrofali. Niby jest za pomocą tego drugiego można zrobić to samo szybciej i prościej, ale jednak efekt końcowy zdradza różnicę.
dla mnie użycie kuchenki gazowej i piekarnika miałby miejsce, gdyby pakiety używało się do tego do czego służą – no chyba, ze jesteś zdania, ze pliki konfiguracyjne też trzeba traktować latexem.
Ja tam edytor tekstowy używam by coś napisać, wysłać komuś ktoś to mógł poprawić, program sprawdzał mi pisownie. A oprogramowanie do składu wtedy, gdy istnieje potrzeba oddania czegoś do druku, tekst jest poprawny językowo i już napisany, ze nie muszę się martwić o styl lub to że po przesłanu tekstu ktoś nie będzie wstanie tego poprawić.
A jakieś pół roku temu na innym dość znanym wortalu było info że Office 2010 słabo schodzi bo pod względem funkcjonalności niewiele różni się od poprzedniej wersji. Podejrzewam że z nowych ficzerów w tym pakiecie skorzysta max. 10% użytkowników..
Strzelam- kończą się okresy leasingowe (4 letnie) na zestawy z windowsem i officem za lata 2005-2007 a firmy przedłużają umowy?
Do tego jeszcze dochodzą szkoły i urzędy, które końcem roku kupują sprzęt i oprogramowanie.
Hmm, używałem obu pakietów do różnych celów: raportów na studiach i w pracy, dokumentacji (o zgrozo!) – ogólnie prostych tekstów. MS Office zastrzelił mnie GUI, w którym trzeba szukać wszystkiego godzinami, OO ma problem ze stylami we własnych dokumentach. Tymczasem przypadkiem odkryłem niezłą alternatywę – iWork. Szybki, mały, wygodny, intuicyjny. Otwiera i zapisuje "doce" (ooxml chyba też). I ma to, czego OO brakuje – masę ładnych szablonów i styli na każdą okazję i ligatury! Nie bijcie
do tego co ty mówisz to się w ogóle excela ani calca nie powinno używać. Bo są programy typu orogin po matlab/scilab
Jeśli już, to Statistica (Statsoft). A dwa, używam tego co "dają"…
A nie lepiej użyć jakiegoś pakietu statystycznego np. GNU R?
GNU R? ty to nazywasz pakiet statystyczny?
To chyba PAW Statistics – SPSS trzeba nazwac kombajnem
GNU R partoli nawet przy najprostszych współczynnikach korelacyjnych jak chi-kwadrat, V-Cramera,czy r-Pearsona.
Chyba Tobie partoli z powodu jakiegoś wirusa w Windowsie.