- 9 marca 2010
- blinkkin
Google daje nową opcję twórcom treści: First Click Free
- Dodano: 2 grudnia 2009
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 4
Spodobał Ci się ten nius? Zagłosuj, a być może znajdzie się na stronie głównej! Więcej w FAQ. Jeśli ten nius nie powinien znaleźć się na stronie głównej napisz raport dla administracji!
Google na swoim oficjalnym blogu przedstawiło wydawcom dwie alternatywne opcje zarabiania na płatnych treściach, pozostając jednocześnie w indeksie wyszukiwarki i w Google News.
Rozwiązanie jakie oferuje internetowy gigant zakłada dwie możliwości:
- tytułowy First Click Free, polegający na tym, że wszystkie strony internetowej gazety nadal indeksowane są w Google, ale dostęp do nich jest limitowany — użytkownik może odwiedzić dziennie tylko 5 stron na danym portalu, kolejne kliknięcia będą generować formularz zachęcający do płatnej subskrypcji treści,
- druga metoda polega na udostępnianiu tylko zajawek artykułów (zarówno dla wyszukiwarki jak i dla internautów), podczas gdy pełna treść dostępna jest tylko dla płacących.
Według Google, pierwsze rozwiązanie idealne jest dla wydawców, którzy mają sporą bazę płacących subskrybentów (być może aktualnie tylko offline), a jednocześnie nie chcieliby zamykać się na bardziej przypadkowy ruch generowany przez wyszukiwarki (przykładowo, News Corp otrzymuje około 20% odsłon dzięki Google, nadal również reklamuje się za pomocą AdWords, mimo buńczucznych wypowiedzi Murdocha o wycofaniu swoich treści).
Trudno odczytać wystąpienie Google inaczej jak odpowiedź na zarzuty Ruperta Murdocha i innych wielkich wydawców, którzy coraz głośniej krytykują firmę za “pasożytowanie” na wytwarzanych przez nich treściach.
Nie wiadomo jednak czy takie rozwiązanie zadowoli wydawców. Nie zostało wyjaśnione w jaki sposób Google (bądź wydawcy?) zapewni, że nikt nie będzie miał dostępu do więcej niż 5 artykułów dziennie. Rozwiązania oparte na adresie IP czy “ciasteczkach” z oczywistych przyczyn nie są efektywne, być może chodzi więc o związanie dostawców z Google, wymagając np. autoryzacji za pomocą Google ID, aby uzyskać dostęp do “promocyjnych” treści?
Tak czy inaczej, widać że walka o wydawców trwa i Google, mimo początkowych głupawych wypowiedzi swoich pracowników (“nie potrzebujemy ruchu z News Corp żeby przetrwać”), poważnie wzięło do siebie możliwe utracenie wpływów na rzecz konkurencyjnego Binga i próbuje przedstawić alternatywę, która zadowoli wszystkich zainteresowanych.
Więcej informacji: http://googlenewsblog.blogspot.com/2009/...-free.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
4 komentarze
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Głupawych? To co teraz proponują jest głupawe.
First click nie jest nowy – to pomysl sprzed ponad roku o ktorym pisali na Webmaster Central Blog, jednak zmienili znaczaco podejscie.
Cytujac FAQ z tej samej strony:
Tak czy owak nie rozumiem calego tego zamieszania… To nie jest przeciez pasozytnictwo tylko symbioza – google jest wygodny do szukania zrodel tresci, a zrodla do pozyskiwania informacji. Jedni i drudzy wyswietla (swoje) reklamy i dzieki temu zarabiaja. O co zatem tyle krzyku?
Faktem jest, ze to tresci, a nie silnik przeszukiwania ich jest tutaj wartoscia. Wyszukiwarka Google bez zrodel tresci, ktore moglaby indeksowac, bylaby zupelnie nieprzydatna, natomiast strony internetowe nadal bylyby w cenie.
Pytanie tylko, jak to wychodzi w praktyce? Ile Google straci, jesli nawet kilku duzych wydawcow odejdzie? Ile straci wydawca kiedy odejdzie?
Niemniej zamieszanie moze wywolas kilka pozytywnych efektow. Np pojawia sie nowe warunki, na jakich mozna bedzie wspolpracowac z Googlem.
@Krzys
[[[O co zatem tyle krzyku?]]]
Krzyk jest o to, że Internet powoli morduje tradycyjne media i Murdoch czuje się zagrożony.
Moim zdaniem “tracydyjne” jednostronne media, gdzie to korporacje tworzą przekaz i przesyłają go do oglądających powinny umrzeć. Przyszłością są media a’la web 2.0, gdzie każdy ma coś do powiedzenia, a nie pasywnie siedzi przed mózgopraczem (zwanym telewizorem).
To co się teraz dzieje jest jak walka totalitaryzmu z demokracją – z jednej strony tyrani (korporacje medialne), którzy narzucają małym i słabym swoje jedynie słuszne zdanie, z drugiej strony głos ludu (web 2.0) gdzie nie ma jedynie słusznego zdania, a przekaz końcowy każdej wiadomości jest kształtowany przez czytelników.
Przecież niczym się to nie różni od różnych ‘wydawnictw naukowych’, do których trzeba wpłacić kasę, żeby łaskawie dali dostęp do swoich artykułów, a za darmo jest tylko abstrakt. Przykre, że google się ugięło pod naciskiem, to groźny precedens…