Google i Apple poparły (pieniędzmi) sprawę gejowską
- Dodano: 27 October 2008
- Wprowadził: RRH
- Komentarze: 255
Google oraz Apple w niecodzienny sposób poparły ataki na Proposition 8, inicjatywę przeciwko zawieraniu małżeństw przez osoby tej samej płci.
Google jako pierwsze wsparło przeciwników inicjatywy – No on 8, nie tylko słowami,lecz dotacją w wysokości 140 000 dolarów.
Sergey Brin wyjaśnia:
Chociaż mocno szanujemy prawo do posiadania własnych przekonać po obu stronach tego sporu, widzimy to jako fundamentalną kwestię równości. Mamy nadzieję, że wyborcy Kalifornijscy zagłosują przeciwko Proposition 8 – nie powinniśmy wyeliminować fundamentalnych praw żadnego człowieka, bez względu na jego seksualność, do poślubienia osoby, którą kocha.
Apple, którego główna siedziba, podobnie jak Google jest także w Kalifornii ofiarowała przeciwnikom 100 000 dolarów.
W oficjalnej nocie napisano:
Apple publicznie sprzeciwia się Proposition 8 i dokonuje dotacji w wysokości 100 000 dolarów na kampanię No on 8. Apple była pierwszą spośród wielu firm, która oferowała równe prawa i korzyści dla naszych pracowników-partnerów tej samej płci. Wierzymy mocno, że orientacja seksualna nie powinna wpływać na podstawowe prawa jednostki – włączając w to prawo do ślubu. Apple widzi to jako kwestię praw człowieka, nie polityczną i tym samym opowiada się publicznie przeciwko Proposition 8.
Kalifornijczycy będą mogli opowiedzieć się w tej sprawie podczas nadchodzących wyborów prezydenckich, czyli 4 listopada.
Oryginalny news wywołał burzliwą dyskusję, w której dominowały osoby o poglądach liberalno-lewicowych. Ostrzegamy, że w przypadku OSnews.pl wszelkie komentarze obraźliwe będą usuwane bez opamiętania przez moderatorów.
Więcej informacji: http://www.osnews.com/story/20432/Google...osition_8_
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
255 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
News jest trochę stronniczy, nawet ja to widzę
.
Poza tym moim zdaniem takie korporacje jak Google i Apple mogą robić co im się podoba. Przynajmniej powinny móc.
Poprawiłem bo oryginalna treść niusa nie była "troszkę stronnicza", ale po prostu homofobiczna.
Ja jestem takim homofobem, jakim chcą tego Wybiórcza i okolice. I jestem z tego dumny.
A nie masz z czego.
@RRH – jest nam z tego powodu szalenie wszystko jedno.
Homofobia czyli hasło-pałka środowisk homoseksualnych to kolejna metoda na "tolerancję" według różowych.
Każdy ma prawo do swoich przekonań, ale tylko gejowskie są właściwe, a każdy kto uważa inaczej powinien iść do pierdla – to niestety już jest rzeczywistość (są zwolnienia z pracy i kary orzeczone przez sądy za tzw. poglądy homofobiczne) – taki różowy faszyzm, a najśmieszniejsze, że to wszystko dzieje się pod płaszczykiem równości…
Trochę śmieszno, trochę straszno, ale przede wszystkim żałośnie.
@wojtekm
Niedługo będą wybory to se znów na PIS zagłosujesz.
@Firefox Downloader
Widzę, że żyjesz wyborami prezydenckimi jak Donald Tusk od początku swojej kariery premiera.
W tej chwili nie mam czasu zasięgnąć do źródła, ale chodziło tu o wyraźne określenie małżeństwa jako związku między kobietą i mężczyzną … i .. nie widzę w tym NIC homofobicznego. Takie określenie małżeństwa bowiem w praktyczny sposób odcina pary homoseksualne od prawa adopotowania dzieci, co byłoby chore, z czym większość normalnych ludzi się na pewno zgodzi. Nikt przy tym nie broni gejom zawierać związków nie zwących się małżeństwem, ale z podobnymi prawami.
Zgadzam się z Tobą co do konieczności rozdzielenia związków partnerskich od małżeńskich.
Muszę jednak (prawdopodobnie) Cię zaskoczyć, bo np. w Szwecji, gdzie obecnie tymczasowo przebywam, dozwolona jest adopcja dzieci przez pary homoseksualne i spora część "normalnych ludzi" (czy większość to nie dokońca wiadomo, bo Szwecja cierpi na chorobę poprawności politycznej) najzwyczajniej w świecie nie widzi w tym nic złego. Jako że mnie nie mieści się to w głowie to w pracy co niektórzy uznają mnie za prostaka i homofoba. Z czym mi bardzo dobrze.
Tak więc problem małżeństw jest dość nieistotny w porównaniu z problemem adopcji. A uznanie homoseksualnych związków małżeńskich niewątpliwie prowadzi do dalszej eskalacji żądań i pojawienia się problemu adopcji…
Problemem jest chyba mieszanie pojęć – z tego co wiem, organizacje gejowskie walczą o to, by związki partnerskie (w tym osób tej samej płci) były równorzędnie traktowane przez prawo podatkowe i spadkowe, by partner mógł odwiedzić partnera w szpitalu bez tłumaczenia się “dlaczego”. Związki partnerskie są po prostu legalizacją konkubinatu i jako takie mogą być zawierane zarówno za pary homoseksualne jak i “normalne” – nikt (z walczących za związkami partnerskimi) nie nazywa ich “małżeństwem” – to raczej przeciwnicy zwykle nazywają to walką o “legalizację małżeństw homoseksualnych”.
Jeśli dwóch facetów czy dwie kobiety chcą żyć razem, to legalizacja związków partnerskich niczego tu nie zmieni – tu chodzi o równe traktowanie związków homoseksualnych przez Państwo. Przy okazji polecam: http://gay.pl/tekst.php?id=7442 – tu jest opisana historia, jak to Jerzy Waldorff zabiegał, by jego partner mógł odziedziczyć po nim.
Tyle że sprawy majątkowe, spadkowe i pełnomocnictwa można załatwić …aktem notarialnym.
Nie widzę żadnych podstaw do tego, aby zmieniać definicję małżeństwa.
Nie do końca i nie zawsze, a na pewno już nie na takich samych zasadach gdyby partner byłby rodziną w świetle prawa.
Jasne- w przypadki mojej śmierci, nawet jeśli nikt z rodziny nie zaskarży testamentu, podatki zeżrą połowę WSPÓLNEGO majątku. Do tego genialny pomysł setek pełnomocnictw zamiast jednego- rejestracji związków partnerskich. Nie powtarzaj więc w kółko prawicowych bajek
Zapoznaj się z tematem, bo nikt nie zamierza zmieniać definicji małżeństwa – geje i lesbijki walczą o legalizację związków partnerskich, z których osoby heteroseksualne mogłby również skorzystać (jest to de facto legalizacja konkubinatu).
Spraw majątkowych i spadkowych penomocnictwa nie załatwią – jeśli mój partner będzie leżał chory w szpitalu, żadne pełnomocnictwa mi nic nie dadzą, bo w świetle prawa nie jestem jego rodziną. Jeśli umrze, nic po nim nie dziedziczę, chyba, że sporządził testament, ale nawet wtedy – rodzina może testament anulować, a jeśli tego nie zrobi, fiskus zażyczy sobie podatek (w świetle prawa jesteśmy sobie obcy). I chodzi tu o tak prozaiczne sprawy, jak wspólny zakup domu czy mieszkania.
gotar: wypowiadasz sie w tonie trasza – tj. slowa tak dobrane ze wygladasz na specjaliste w zagadnieniu, ale tresc wskazuje na zero pojecia w temacie
W świetle państwa opiekuńczego, które każdą działalność ludzką stara się opodatkować związki homoseksualne są problemem. Nie spełniając pewnych określonych przez ustawy definicji ludzie nie mogą żyć po swojemu. Potem dochodzi do patologii, że wykorzystywani przez lewice ludzie (nowy proletariat) muszą manifestować udowadniając ideologiczne dyrdymały. Zamiast dawać się golić lepiej niech wszyscy walczą o zlikwidowanie tych niedogodności całkiem. Czy to dla rodziny, czy dla związku homoseksualnego. Po co komu podatki od spadku, przeca to wymysł jeszcze z manifestu komunistycznego, mający na celu ograniczenie rozwoju majątków. Rodzina też przez opiekunów ma pewne przywileje gdyż wychowuje kolejne ciele – kogoś, kto swoją pracą w przyszłości zasili to budżetowe perpetuum mobile.
Gdyby wywalczyć realną wolność i równość nikt, kto byłby fanem miłości jaka mu odpowiada nie musiałby walczyć o takie bzdury i marnować na to czasu.
@sprae: jedyna realna wolność, to wolność umysłu.
@rr – ale ja nie wspominałem o systemie podatkowym, bo ten nikogo nie traktuje równo. Wystarczy wspomnieć, że sam płacę 3 podatki de facto dochodowe na różnych zasadach (a 2 z nich mają tę samą nazwę!). To nie jest problem związków ani definicji, tylko fiskalny. No i jakie setki pełnomocnictw? jedno.
@megaloman – jakie przepisy zabraniają nie-rodzinie odwiedzin w szpitalu? Co do odwiedzin w więzieniu – to może jeszcze pozwolić im tam panienki zapraszać? Więzienie to nie wakacje, nie widzę powodów, aby zezwalać tam wpuszczać kogokolwiek poza rodziną (mającą na celu wychowanie dzieci, a więc istotą tego udogodnienia jest zachowanie kontaktu rodzica z dzieckiem). Testament zaś (razem z pełnomocnictwem) wystarczy spisywać zamiast aktu ślubu. Również nie widzę podstaw do tego, aby wprowadzać tu zwolnienia podatkowe – dzieci na tym nie zyskają, a jeśli dom jest kupowany wspólnie, to w księdze wieczystej są dwie osoby (współwłasność istnieje od dawna i mogą to być nie tylko osoby fizyczne ale i prawne).
I zanim mi odpiszecie, to przeczytajcie to co napisał sprae.
@ gotar "Testament zaś (razem z pełnomocnictwem) wystarczy spisywać zamiast aktu ślubu." Po co zatem śluby? Po co dziedziczenie ustawowe. przecież można pisać testamenty. Szczególnie osoby 20, 30-letnie często piszą testamenty. A jak rozwiążesz problem zachowków? A co to zachowek, nie?
Zachowek to ustawowe pozwolenie na łamanie ostatniej woli.
@Firefox Downloader – bo śluby są dla przyszłych rodzin. Nie związków (2 osób, 5 osób, osoby i zwierzęcia), rodzin. W których trzeba zapewniać odpowiednie warunki dziecku.
@gotar: my swoje, ty swoje – proszę nie przekręcaj słów swoich przedmówców. Geje i lesbijki nie chcą ślubów, nie chcą re-definicji małżeństwa – chcą móc zawrzeć związek partnerski i tyle. To, że media od razu nazwą to “małżeństwem” to inna bajka służąca tylko i wyłącznie straszeniu ludzi nie mających zielonego pojęcia o temacie.
ślubowanie – to skladanie przysiegi. w omawianym przypadku – malzenskiej. NIE MA TO NIC WSPOLNEGO Z PLODZENIEM DZIECI. gotar: wez skoncz z tym przyklejaniem do tego pojecia rodziny!
dlaczego odmawiasz mozliwosci zawarcia malzenstwa ludziom bezplodnym?
Może ciut za późno, ale chyba warto to w końcu postawić jasno — jest kilka różnych haseł na Wikipedii na te tematy, warto sobie przyswoić podstawy zanim się je ze sobą wymiesza:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stan_cywilny http://pl.wikipedia.org/wiki/Małżeństwo http://pl.wikipedia.org/wiki/Małżeństwo_os&oac… http://pl.wikipedia.org/wiki/Rejestrowany_związe…
Nota bene — sam uczestniczyłem w rozdzielaniu tych pojęć na Wikipedii, bo temperatura sporu zaślepiała zupełnie, a linia podziału była prosta: stosunek do samego homoseksualizmu w ogóle. Tutaj też zwykle wystarczy, że ktoś ma jakieś ogólne odczucia, a natychmiast wypowiada się o wszystkim na raz.
Po wprowadzeniu ścisłego rozdzielenia pojęć na Wikipedii natychmiast przestały być wstawiane szablony o kontrowersyjności hasła: chyba się nudno zrobiło jak nie można było mylić nazw i pojęć…
Gratuluje prostactwa. Życzę Ci homoseksualnych dzieci, ciekawe jak wtedy będziesz się odnosił do tego zagadnienia i jak one będą się z tym czuły.
Zawsze można pójść do lekarza.
Homoseksualizm został wykreślony z listy chorób w sposób .. demokratyczny! Nie było w tym żadnej nauki.
A w średniowieczu wyznawców innych religii nazywano heretykami i palono na stosie, daj sobie spokój z taką retoryką.
@ Stefan
Od moich dzieci się łaskawie odpier…
Natomiast co do podłoża homoseksualizmu to nie do końca wiadomo jakie ono jest. Nie zajmowałem się dawno tą tematyką, ale z pewnością można przyjąć, że jakiś czynnik genetyczny sprzyjający tym skłonnościom powinien istnieć, mimo, że jak na razie go nie odnaleziono.
Wiadomo jednak, że dużą rolę w kształtowaniu upodobań seksualnych mają również czynniki społeczne, dlatego z takim niepokojem patrzę na problem adopcji.
Ja nie wątpię w to, że homoseksualista potrafi kochać itd.
Analiza tego problemy wymyka się ze sfery nauk ścisłych w których się obracam, ale z drugiej strony trzeba zauważyć, że poprawność polityczna nie pozwala najprawdopodobniej zająć się konkretnie tym problemem. Tak samo jak nie pozwala napisać, że Czarni pod pewnymi względami różnią się od Białych – i z różnicy tej nie wynika, że są gorsi, a tylko że inni. Niemniej założę się, że gdybym wykrył znaczące różnice działania jakiegoś leku pomiędzy Białymi i Czarnymi to miałbym diabelne problemy z publikacją takiej pracy w czołowych czasopismach naukowych (zdaje się, że już były zresztą takie przypadki). Nawet jeśli publikacja takich wyników owocowałaby poprawą efektywności leczenia Czarnych.
I tak dalej, i tak dalej. Można na ten temat elaborat napisać, a i tak nic z tego nie wyniknie, bo w stosunku do (braku?) problemu homoseksualizmu bardziej gra się na emocjach, niż posługuje argumentacją mającą jakieś podłoże naukowe. A emocje prawie zawsze wygrywają ze zdrowym rozsądkiem, więc to zagadnienie będzie jeszcze gnębić następne pokolenia.
Co do leków z różnym działaniem na różne rasy ludzi to akurat się mylisz
Są takie, i publikacje w pismach fachowych nikogo nie rażą. Problem jest natomiast jak "zwykli" ludzie do tego podchodzą.
Chyba rzeczywiście trochę przesadziłem w tym komentarzu, bo przyznam, że po wysłaniu żałowałem, że nie mogę go zmienić.
Niemniej były czasy, i to stosunkowo niedawno, gdy takie rzeczy nie przechodziły przez wiele redakcji, więc prace nawet nie szły do recenzentów lecz były uwalane "na wszelki wypadek".
WHO na listę chorób wpisało….ciążę, a skreśliło z niej homoseksualizm. Jak to przeklinali chińczycy – "obyś żył w ciekawych czasach" ?
Na BBC reklamują teraz kremy dla "women of colour", czyli z tą poprawnością dziś źle nie jest
.
"Nikt przy tym nie broni gejom zawierać związków nie zwących się małżeństwem." Problem właśnie polega na tym że broni.
Nie bardzo rozumiem ich retorykę. Gdzie jest naruszana równość? Czy homoseksualiści nie mogliby wedle tych przepisów zawierać małżeństw z osobami przeciwnej płci? Jeśli tak, to posiadają te same prawa, co osoby heteroseksualne, ergo NIE SĄ dyskryminowani.
Gdyby można było brać ślub tylko z osobnikami swojej płci, czy podobałaby Ci się taka "równość"?
Mi by się podobała jeśli człowiek miałby zachowania homoseksualne w takim procencie jak teraz heteroseksualne (93-98%).
I za co te minusy dla niego? piczu wypowiedział co myśli i.. i to źle? Nikogo nie obraził, ani nic, więc o co chodzi? Ludzie, opamiętajcie się!
PS. żeby nie było: nie jestem tego zdania co piczu, co nie zmienia mojego stanowiska co do minusów.
W sprawie minusów: nie znaczy, że to źle, że się wypowiedział, tylko że komuś się coś w tym nie podoba — może ma po prostu inne zdanie albo stwierdził, że to tania prowokacja. Plusy i minusy to sposób na wyrażenie swojego zdania zamiast wpisywać "ja też" albo "a mnie się to nie podoba", a powodów może być tysiąc.
o ile pamietam + mialo oznaczac "zgadzam sie z", a – "nie zgadzam sie z"
jesli ktos kogos obraza – "koszowac" go nalezy…
No tak, nie mogę się przyzwyczaić do tej zmiany…
Swoją drogą ciekawa rzecz, jak się ludzi zruga za minusy, lub sam komentujący poprosi o nie – dostaje plusy. Ktoś zajmował się badaniem tego zjawiska?:)
My się tylko dopasowaliśmy – ludzie wcześniej też minusowali nawet porządnie napisane komentarze, jeśli się nie zgadzali, nawet mimo wyskakującego okienka z instrukcją, że to tylko dotyczy marnych i obraźliwych.
Nie, ale to nie oznacza dyskryminacji! To po prostu chwytliwe słowo pozwalające postawić geja z jego dyskomfortem na równi z murzynami w czasach apartheidu. A tak naprawdę homoseksualistom nie podoba się równość (co stanowi dowód na to, że nie zawsze równość jest najwyższym dobrem).
Thar, próbowałem zrozumieć Twoją wypowiedź, ale logika niestety załamuje się na paraleli, że Mużynowi w czasach Apartheidu też nie podoba się równość (co stanowi dowód na… itd). Twierdzenie to nawet po zastąpieniu słowa "gej" słowem "cyklista" pozostaje rozumowo nieprzeniknione.
Ależ drogi strongerze, to naprawdę nietrudne. Po prostu ostatnie zdanie podsumowuje paralelę. W dodatku nie moją.
Ja Ci coś powiem Thar. Znam dziewczynę, która każdy swój dzień przeżywa z niepewnością, obawą i koniecznością walki. Walki z tym, że w niemal każdej godzinie musi komuś, komukolwiek – w pracy, w urzędzie, w szkole, wcześniej na uczelni – udowadniać, że jest warta tyle samo ile inni ludzie o podobnych umiejętnościach. I na każdym kroku, z niewielkimi wyjątkami, jest oceniana w pierwszej kolejności jako lesba, a do drugiej oceny, jaką cieszą się przeciętni ludzie od samego początku – często nawet nie dochodzi. Więc nie mów mi proszę, że homoseksualistom równość się nie podoba, bo jest to druga rzecz, której pragną najbardziej. Pierwsza to święty spokój.
To ja ci też coś powiem. W liceum, do którego miałem przywilej uczęszczać, pracował pewien nauczyciel. Gej, ale do tego cham, prostak, zero wyróżniających kwalifikacji przy jednoczesnej nadwyżce etatów. Dyrek każdego innego nauczyciela w podobnych okolicznościach (przyrody
) dawno by zwolnił. Tego nie mógł. Bo gdy kiedyś podjął próbę, kumple owego pedagoga z organizacji gejowskich słały pisma gdzie popadnie, wliczając w to Rzecznika Praw Obywatelskich i o mało nie pikietowali kuratorium. Bo oczywiście dyrektor był w tej sytuacji homofobem a gościa chciał wywalić nie dlatego, że był piątym kołem u wozu, a za orientację.
Mógłbym teraz podobnie jak ty walnąć jakiś płytki wniosek, w stylu "homoseksualistom równość podoba się tylko wtedy, gdy im nie przeszkadza". Ale zamiast tego stwierdzę coś, co zdawałoby się truizmem: ludzie są różni, a geje to też ludzie. Wiem, że szufladkowanie ich jako uciśnionych odszczepieńców jest fajne i dobrze się sprzedaje, ale niestety (niestety dla dyskusji) dalekie od prawdy.
No dobrze, mamy historyjkę za historyjkę, przy czym Twoja opisuje wynaturzenia istniejące pod sztandarem obrony równości, natomiast moja pokazuje brak równości jako taki. Czy mamy oddać pragnienie równego traktowania ludzi tylko dlatego, że czasami może prowadzić to do nadużyć?
Wygląda na to, że dyskusja przekroczyła ramy poprawności politycznej, skoro moja nieobraźliwa odpowiedź już się nie ukazała
@stronger: To dziewczyna, o której mówisz ma wytatuowane "lesba" na czole, czy jakoś specyficznie pachnie?
Bo nie mam pojęcia skąd Ci wszyscy ludzie od razu wiedzą, że jest lesbijką. A może po prostu zbytnio się z tym obnosi i przeszkadza jej to, że ktoś ma inne zdanie?
A co z tolerancją dla ludzi niskich czy brzydkich – przecież oni też mają trudniej w różnych sytuacjach, bo mniej się podobają, albo zwyczajnie pewnych rzeczy robić nie mogą, jakoś nikt się specjalnie tym nie przejmuje.
@wojtekm, za każdym razem kiedy idę do jakiegoś urzędu niemal natychmiastowo wychodzi na jaw sprawa, że mieszkam w konkubinacie z narzeczoną i powoduje to wielkie trudności. Dla urzędnika, albo jesteś singlem albo małżeństwem – wszystkie pozostałe przypadki nie są przewidziane przez prawo. To na prawdę jest upierdliwe i nie pozwala poczuć się dobrze we własnym kraju. Przez pół roku kombinowałem jak zapewnić własność mieszkania po 50%. Wydeptałem ścieżki w urzędach. Na koniec dowiedziałem się, że spółdzielnia nie przyjmuje formularzy innych niż ich własne, na których jest tylko jedno pole "właściciel".
Dziewczyna, o której mówię ma jeszcze trudniej, bo albo musi kłamać, że żyje samotnie, albo od razu jest oceniana zgodnie z panującymi stereotypami.
A mówiąc o obnoszeniu się, czy uważasz trzymanie się za rękę albo całowanie na ulicy za obnoszenie się?
Z twojego postu wynikałoby, że Ty i ta dziewczyna nie robicie nic innego tylko pezesiadujecie w urzędzie całymi dniami wykłucając się o prawo własności.
Osobiście nie ma nic przeciwko zmianie prawa tak, aby można było być współwłascicielem mieszkania na 50%, 33% czy jakkolwiek bądź, ale jednocześnie nie odpowiadają mi takie zjawiska jak wpychanie homoedukacji do szkół czy homoadopcje, które mają już miejsce w innych krajach, a które są pokłosiem wcześniejszych ustępstw wobec lobby homoseksualnego.
Szanuję homoseksualistów jak każdego człowieka, który nie czyni mi krzywdy i nie interesuje mnie co i jak robi ze swoim ciałem, pod warunkiem, że nikt mnie, ani moich dzieci do zgłębiania takowej wiedzy nie będzie zmuszał, ani z tego powodu szykanował.
Bezmózgiej homofilii mówię moje stanowcze nie!
Nie, pod warunkiem, że mi też będzie wolno się na ten widok skrzywić i nikt mi nie będzie wyrzucał od homofobów – dla mnie to też może być "upierdliwe".
@wojtekm, jak kupisz mieszkanie to się zdziwisz ile czasu będziesz przesiadywał w urzędach. Mi zabrakło urlopu.
Innymi słowy, zamknij oczy to problem zniknie.
@wojtekm: skoro szanujesz gejów i lesbijki, to czemu zabraniasz swoim dzieciom wiedzy na ten temat?
Edukacja i wychowanie jest tu kluczowym problemem – jeśli nie nauczymy dzieci, że być gejem/lesbijką nie oznacza automatycznego wykluczenia ze społeczeństwa, dzieciaki nie będą się ukrywać / zmagać ze swoją seksualnością.
Nikt od rozmów na temat homoseksualizmu gejem nie zostanie – nawet dzieci. Jeśli ktoś po rozmowie stwierdzi “jestem gejem” to albo robi sobie jaja, albo przed rozmową bał się do tego przyznać. Lepiej jest, by ludzie żyli w zgodzie sobą, a nie robili krzywdy innym.
Swoją droga postaw się na miejscu geja, który wychowywał się w Polsce – myślisz, że jest łatwo? myślisz, że to jest kwestia wyboru jednostki? myślisz, że przyjemnie jest zmuszać samego siebie do rzeczy, na które nie masz zupełnie ochoty i oszukiwać swoich bliskich i znajomych?
A co jeśli Twoje dziecko okaże się homoseksualne? będziesz je leczył? nawracał? i to nazywasz szacunkiem?!
@stronger: Innymi słowy żyj sam i pozwój żyć innym nie uszczęśliwiając ich na siłę.
@megaloman:
Bo wolę swoje dzieci wychowywać sam. Nie mam żadnego zaufania w tym względzie do osób, które robią wszystko by to właśnie ich racja była jedynym słusznym światopoglądem.
Co taki gej edukator powie w szkole mojemu dziecku jeśli ono otwarcie zadeklaruje, że nie podoba mu się homoseksualizm, bo nie wyobraża sobie rodziny bez taty i mamy?
Będzie miejsce na pluralizm poglądów, czy tylko homoprzekonania i kary za niesubordynację jak to jest obecnie w takich przypadkach.
A czy będzie można na przykład nie chodzić na takie lekcje z powodów światopoglądowych tak jak to jest obecnie z religią? Nie słyszałem jeszcze o takiej opcji, i obawiam się że środowiska gejowskie nie są do niej przekonane…
@wojtekm: zależy na jakie lekcje. Jeśli informacja o orientacji homoseksualnej będzie częścią edukacji seksualnej albo społecznej w ogóle, to nie widzę analogii, a specjalnego przedmiotu poświęconego tylko homoseksualizmowi to ja sobie nie wyobrażam. Tymczasem w polskich szkołach jest religia (rzymskokatolicka), a nie religioznawstwo, i dlatego ważne, że można na nią nie chodzić.
Poza tym w ogóle nie wiem czemu zakładasz, że nauczycielami edukacji seksualnej będą koniecznie geje/lesbijki. Chyba za bardzo się sugerujesz tą kulawą analogią.
@kocio: W polskich szkołach jest religia albo etyka, myślę, że gdyby Polacy deklarowali większe zróżnicowanie religijne (ponad 90% uważa się za katolików) to znalazło by się miejsce także dla innych popularnych wyznań.
Religioznawstwo do religii ma się jak historia sztuki do lekcji z rysunku.
Nie edukacji seksualnej w ogóle (to pojęcie z resztą jest wielkim ogólnikiem i może się pod nim kryć wiele znaczeń, od dyskusji nt. rodziny do tematów o pozycjach podczas stosunku),
ale edukacji homoseksualnej. Wystarczy zobaczyć na to jak to funkcjonuje obecnie np. w Szwecji czy Wielkiej Brytanii, albo co wyprawia stowarzyszenie Lambda w Polsce, żeby nie mieć złudzeń na czym to może polegać.
Homoseksulaizm dawno przestał być tylko orientacją seksualną — obecnie to cała ideologia, podobnie jak feminizm nie jest (i nigdy tak naprawdę nie był) tylko walką o równouprawnienie kobiet.
Problem w tym, że homoseksualizm to dziś jedyna wciąż libertyńska ideologia seksualna. Gdyby były ruchy heteroseksualne, które propagowałyby w równym stopniu dążenie do rozkoszy, popierałbym ich bez namysłu, ponieważ sam wolę dziewczęta
. Jako że jednak takich ruchów nie ma – a wręcz przeciwnie, scena hetero jest zdominowana przez konserwatystów i feministki (o dziwo mających bardzo podobne poglądy w dziedzinie seksualności), wolę popierać ruchy gejowskie, jako jedyne wciąż wolne ideologicznie grupy.
Co bowiem mówi taki Biedroń? Mówi że otóż istnieją sposoby spędzania wolnego czasu, które mogą dać więcej przyjemności niż granie na konsoli. I że warto te sposoby poznawać.
A musisz mieć do tego warstwę ideologiczną? Nie wystarczy, że przejdziesz się na jakąś luźniejszą zabawę np. w klubie?
A ja nie rozumiem tego punktu o libertyńskiej ideologii — to zagadnienie ortogonalne do orientacji seksualnej. Mogą być libertyni-homoseksualiści, ale podobnie libertyni-heteroseksualiści.
Libertyńskie to mogły być np. starożytne bachanalia i jakaś cyganeria, ale związki homoseksualne to już nie (tzn. nie w swej istocie).
Co więcej, nie wszyscy homoseksualiści są głośni w tej sprawie i walczą o swoje interesy — nie każdy ma mentalność działacza (to też jest ortogonalne do orientacji seksualnej), z tym, że z definicji widać tylko tych, którzy w jakiś sposób się ujawniają i działają. To chyba główny powód tego, że niektórzy się obawiają propagandy homoseksualnej, bo utożsamiają tę walczącą część ze wszystkimi homoseksualistami.
albo rownosc, albo wolnosc. To sie z definicji wyklucza ( nie mowiac juz o tym co pokazala praktyka) Jesli ktos nakaze mi do mojego baru wpuszczac wwszystkich, to wtedy nie bede mogl decydowac o swoim zyciu i majatku – to przyklad, bo niestety nie mam baru:), ale to przeklada sie na wszystkie sfery. .
wtedy nie brałby ślubu. Uważam, że cały spór wynika z nazwy, bo małżeństwo powinno być heteroseksualne, jednak pary homoseksualne powinny mieć prawo do zawierania związków cywilnych, bo zachodzi sytuacja, że ludzie żyją ze sobą 30 lat, jedno z nich umiera, a drugie zostaje bez mieszkania, bez niczego i to jest chore
Zostaje bez mieszkania, bo się testamentu nie chciało napisać. A testament się pisze dużo łatwiej i taniej, niż ślub.
Do pozostałych rzeczy wystarczy spisać pełnomocnictwo.
Ś.P. Jerzy Waldorff musiał się nakombinować bardziej niż to tutaj przedstawiasz: http://www.polityka.pl/miecio-od-waldorffa/Lead33…
Konkretnie – przeczytaj dalej niż pierwsze zdanie, konkretnie chodzi mi o akapit zaczynający się od "uzupełniał testament…"
Testament ma *dużo* mniejszą wartość niż małżeństwo/związek. Testament zawsze można podważyć, najłatwiej może to zrobić rodzina (zwłaszcza w przypadku nieakceptowanych społecznie związków homo).
To czemu nie poprawić prawa w tym kierunku, żeby umowy były respektowane i testament jako taka umowa był świętością? Po co odwracać kota ogonem?
Po to, że z testamentami bywa różnie – czasem nie można potwierdzić ich autentyczności, i co wtedy?
Związki cywilne osób dowolnej płci powinny zostać przez prawo umożliwione.
Bzdurzysz. Jeśli można potwierdzić autentyczność związku cywilnego to można potwierdzić autentyczność testamentu. Po prostu testament nie powinien móc być podważany.
"Czasami nie można potwierdzić ich autentyczności, i co wtedy?" Nic wtedy, dzieje się to w określonych przypadkach (trzech) i zastosowanie mają wtedy zastosowanie przepisy Kodeksu Cywilnego:
Art. 945
§ 1. Testament jest nieważny, jeżeli został sporządzony:
1) w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli;
2) pod wpływem błędu uzasadniającego przypuszczenie, że gdyby spadkodawca nie działał pod wpływem błędu, nie sporządziłby testamentu tej treści;
3) pod wpływem groźby.
Więc błagam, przy najszczerszym poparciu dla sprawy, przestańcie wypisywać lewackie bzdury. Testament notarialny _nie jest_ podważalny w prosty sposób.
w prosty sposób nie, ale sądownie owszem – pod punkt drugi można praktycznie wszystko podciągnąć, więc jest to prosty i łatwy sposób podważenia testamentu.
Lupinek – to należy spisać i zdeponować testament u notariusza, ze ślubem zawartym na strychu też mogłyby być problemy. Czemu korzysta się z usług urzędnika USC (ewentualnie konkordatowego skrótu), a testamentu się napisać nie chce? Bo łatwiej narzekać.
A związki cywilne osób dowolnej płci i zwierząt powinny zostać przez prawo również umożliwione – co jeśli chcę wszystko przekazać dla swojego kota? W ogóle czemu nie mogę kotu założyć konta w banku i wspólnie się z nim rozliczać? Może dlatego, że z punktu widzenia państwa taki związek jest NIEPRZYDATNY?
@megaloman – sądownie można podważyć także małżeństwo. W przypadku bezpłodności, o której nie wiedział partner, nie ma problemów z unieważnieniem nawet ślubu kościelnego.
@gotar: z punktu widzenia Państwa przydatne jest to, co pośrednio lub bezpośrednio przynosi Państwu dochód. małżeństwa przynoszą chwilą stratę, ale generują potomstwo, które będzie znowu przynosiło dochód (podatki, podatki). Idąc Twoim tokiem rozumowania geje (żyjący razem lub osobno) są nawet lepszym interesem dla państwa – bo a) płacą podatki b) płacą składki zus c) zarabiają więcej i wydają więcej, więc znów płacą podatki… więc czemu państwo się wypina na tak lukratywną grupę społeczną?
a śluby kościelne? geje walczą o prawo zawierania związków partnerskich i uznawania ich przez Państwo, a nie kościół. Geje-katolicy powinni żyć w czystości i nie powinni nawet myśleć o związkach (zgodnie z wykładnią kościoła katolickiego).
@megaloman – dobrze zacząłeś, ale później (co typowe) zaczynasz generować wnioski z sufitu.
Geje nie są lepszym interesem płacąc podatki i składki ZUS, bo to płaci KAŻDY, niezależnie od orientacji, koloru włosów czy wyznania. Nie zarabiają też więcej, co najwyżej ZOSTAJE im więcej, bo normalne rodziny WYDAJĄ więcej (na dzieci właśnie). A skoro im zostaje, to trzymają w skarpecie czy na kontach, które są dla gospodarki gorsze niż rzeczywista konsumpcja (pieniądze w bankach skutkują co najwyżej obniżeniem kosztu pieniądza i zwiększeniem popytu na kredyt, skutki możemy od 1,5 roku oglądać na żywo).
Celem wzięcia ślubu jest stworzenie rodziny. A ta jakbyś nie patrzył składa się z mamy, taty i dzieci…
Osoby chcące tworzyć jednopłciowy związak jak najbardziej zasługują na to aby mieć prawnie ustabilizowaną pozycję, niemniej razi mnie nazywanie tego małżeństwem – co nie znaczy, że część praw przysługujących małżonkom powinna przysługiwać i im, choć uważam, że nie powinny to być ulgi materialne, czy (o zgrozo!) prawo adoptowania dzieci.
Cel małżeństwa jako stworzenie rodziny to cel "narzucany" przez religię (m.in. przez chrześcijaństwo). Proszę popatrz na te sprawy trochę z szerszej perspektywy.
Skoro są dzieci wychowywane przez jedną kobietę, to dlaczego nie pozwalać na wychowywanie dziecka przez dwie kobiety?
to po jaka cholere wiaza sie wezlem malzenskim osoby bezplodne?
Mam kumpla wychowanego przez dwie kobiety: matkę i babcię. I niestety wcale mu to nie pomogło – 27 lat, brak dziewczyny i umiejętności poderwania.
Oczywiście to sytuacja trochę inna od omawianych, ale myślę że pokazuje że w rodzinie powinna panować równowaga.
A ja znam człowieka, który miał psa i wcale mu to nie pomogło, też nie ma dziewczyny. Nie powinno się hodować psów.
Każdy może podać przykłady wielu osób wychowywanych przez kobietę i mężczyznę ("prawdziwą rodzinę"), którzy są hmmm… niezaradni życiowo. W takim wypdaku, skoro nie kobieta i mężczyzna, nie kobieta i kobieta, ani mężczyzna i mężczyzna, to kto powinien wychowywać dzieci?
Dodatkowo osoby adoptowane mają to do siebie że zanim zostaną adoptowane W OGÓLE nie mają rodziców.
Celem rodziny nie jest stworzenie rodziny i płodzenie dzieci. Jest to tylko kolejny dogmat religijny/polityczny. Gdyby tak bylo, to powinno się odbierać przywileje ekonomiczne małżeństwom, które świadomie i z wyboru nie posiadają dzieci. To prywatna sprawa każdego, z jakich powodów chce wejść w związek małżeński.
Nigdzie nie napisałem że każdy związek kobiety i mężczyzny to "prawdziwa rodzina". Nigdzie też nie napisałem że kobieta i mężczyzna nie powinni wychowywać dzieci.
Naturalny związek pozwala dziecku poznawać świat komentowany przez rodziców, których poglądy będą się różnić (męskie – praktyczne; kobiece – emocjonalne).
Poza tym jak "dziecko" pary homoseksualnej pójdzie do przedszkola czy nawet na podwórku, szybko zostanie ochrzczone przez "kolegów" "dzieckiem pedałów".
Szerzysz stereotypy i dyskryminację. "męskie – praktyczne i kobiece – emocjonalne"?
@Lupinek
A co z resztą mojej wypowiedzi? Czy to, że wg ciebie szerzę stereotypy i dyskryminacje, podważa też "naznaczenie" dziecka?
Poza tym pisałem stereotypami, żeby łatwiej było zrozumieć o co mi chodzi, chociaż po twojej odpowiedzi sam już nie wiem jakich słów powinienem użyć żebyś zrozumiał czym różni się mężczyzna od kobiety…
A ja uważam, że większość (tak, WIĘKSZOŚĆ) osób, bez zwględu na orientację, nie powinna mieć dzieci, bo po prostu nie ma o tym bladego pojęcia. Ludzie nie umieją wychowywać dzieci, najczęściej poprostu tego nie robią. Dzieci wychowują się same, wychowuje je ulica, szkoła, środowisko w które wpadną, najczęściej przypadkowe. Tylko że nikt nie ma prawa z góry zakazać wychowywania/posiadania dzieci.
Jestem z nauczycielskiej rodziny i interesuję się tematem. Gdyby sprawdzać, jakie wzorce wpajają dzieciom ich rodzice, to większości trzebaby dziecko zabrać. Ale się tego nie robi. A tu nagle zakładamy, że homoseksualista nie będzie w stanie wychować dziecka. No bo przecież wiadomo – wszyscy cyganie kradną!
Przypominam, że homoseksualiści często mają własne dzieci, pochodzące z heterozwiązków. Im też zakażemy wychowywać własne dzieci? No co, to też przecież pedał.
@tomgrad
Ci homoseksualiści z własnymi dziećmi ZTCW to w 99% lesbijki. W Polsce bardzo ciężko jest mężczyźnie wywalczyć dziecko przy rozwodzie.
Ja napisałem, że kobieta i mężczyzna nie powinni wychowywać dzieci. Argumentuję to tym, że znam takie dzieci, i nie wyszło im to na dobre.
A z dzieci wychowywanych przez heteroseksualne rodziny nikt się nie śmieje? Trzeba uczyć dzieci (i nie tylko) tolerancji. Nawet jeśli ktoś jest przeciwny parom homoseksualnym, powinien szanować godność dzieci przez nie wychowywanych, wszak to nie one "zawiniły". Zresztą tolerancja dotyczy też innych kolorów skóry, narodowości, wyznań, czy też niepełnosprawności.
Nigdy nie chodziłeś do przedszkola? Spróbuj to co napisałeś wytłumaczyć dzieciakom. Dla nich imię jest niezłym powodem do uciechy, a co dopiero orientacja opiekunów.
nie zakładamy, że nie będzie w stanie. Po prostu co za dużo, to nie zdrowo. I to dotyczy również ilości mamusi czy tatusiów.
I o ile poglądy innych mi nie przeszkadzają, o tyle jestem przeciwnikiem adopcji przez pary jednopłciowe. Dlaczego? Bo przez miliardy lat system mama+tata->dzieci się sprawdzał, czego my jesteśmy najlepszymi dowodami!
Jeżeli jakieś geny nie potrafią się przekazać następnemu pokoleniu, to wypadają z ogólnej puli – tak działa brutalna ewolucja.
Tak, tak… wiem, że jestem chamem, egoistą i troluję, a do tego jeszcze moje dzieci nie będą umiały zrobić forka. Tylko dlaczego zawsze jak podaje oczywisty wręcz powód ewolucyjny, muszą się pojawić odpowiedzi czysto bezmyślno-emocjonalne?
Nie jestem pedagogiem. Czy w związku z tym należy izolować dzieci o śmiesznych imionach, krzywych nosach, czy wszelkich innych odstępstwach od normy, czy może lepiej nauczyć je jakoś że to nie jest powód do śmiechu.
@taopai: uważam, że pary gejowskie nie powinny mieć możliwości adopcji dzieci, ze względu na stosunek społeczeństaw do tychże dzieciaków.
Jednak związek cywilny nie niesie ze sobą od razu możliwości adopcji.
@Lupinek: bardzo mi się podoba twoje zdanie na temat adopcji, ale trzeba brać pod uwagę to, co odpisał ci gotar.
Sam po sobie widzę że jak coś dostanę, to chcę więcej i podejrzewam, że każdy z nas jak pseudoobiektywnie przyjrzy się sobie też znajdzie podobny przykład. Natura ludzka…
Zanim się wypowiesz, dowiedz się o co walczą geje i lesbijki.
Walczą o to, by mogli zawierać związki partnerskie, które traktowane byłyby przez prawo tak samo, jak związki małżeńskie – chodzi tu głównie o prawo spadkowe, podatkowe, prawo do widzenia w szpitalu, więzieniu itp.
A niby z jakiej racji podatkowe? Ulgi podatkowe są dla rodzin, a nie dla małżeństw.
gratuluję znajomości prawa.
A ja gratuluję niezrozumienia istoty prawa, choćby niedoskonałego. Idea ulg prorodzinnych służy temu, aby ludziom łatwiej było posiadać i wychować dzieci – przecież po to są becikowe i inne dopłaty, aby było więcej dzieci, bo demografia jest nieubłagana. Zatem z tego punktu widzenia związek homoseksualny jest nieprzydatny, nie ma czego dotować. Równie dobrze można dopłacać do 'Franek i jego kaktus' albo 'Zosia i kolekcja kamieni', dzieci z tego nie będzie.
Uprościłem świadomie. Po co w takim razie ulgi podatkowe dla małżonków, będących zwykle prędzej czy później również rodzicami.
Ok, tu mnie panowie przekonaliście
(proszę o nieflejmowanie mojej odpowiedzi pięterko wyżej)
kozodoj – to po co te same uprawnienia parom nie mogacym miec dzieci, bo jedno z potencjalnych rodzicow jest bezplodne?
@Gotar: ale podatki nie kończą się na uglach, podatki to też:
a) możliwość wspólnego rozliczania się
b) możliwość dziedziczenia bez konieczności płacenia podatku
jeśli jesteś takim fachowcem od prawa, to pewnie wiesz, że dwóch gejów sobie dziecka nie zrobi, więc gdyby liczyli na becikowe raczej narażali by się na śmieszność.
@megaloman
I dlatego następnym krokiem będzie walka "uciskanych" o odszkodowanie za brak możliwości posiadania naturalnie spłodzonych dzieci w ich tzw. "związku"….
mieszkam w Wielkiej Brytanii, tu geje i lesbijki mogą swobnie tworzyć związki cywilne i nie domagają się becikowego, ani nawet adopcji. nadal walczą z homofobią, tak jak do tej pory walczyli.
wielu “bojownikom anty-gejowskim” unika kilka drobnych faktów – geje też pracują, też płacą podatki, są wszędzie – strzygą włosy, prowadzą autobus, operują ludzi… a płacąc podatki, dają pośrednio pieniądze na becikowe, na ulgi podatkowe dla rodzin z dziećmi, z ich składek ZUS płacone są dzisiejsze emerytury i renty… no ale są “homosiami”, więc prawo musi ich wykluczać.
@megaloman
A może zamiast wprowadzać nowy urzędniczy twór jak legalizacja konkubinatu uprościć i wyklarować te mechanizmy prawa spadkowego, podatkowego itd.? W końcu, jeśli nie chodzi tu o nową definicję małżeństwa to po co komplikować system?
i jak sobie to wyobrażasz?
załóżmy, mój partner ląduje w szpitalu – jako osoba obca nie mogę go odwiedzić i nie mogę dowiedzieć się o stanie jego zdrowia – gdybym bym uznanym przez państwo partnerem, mógłbym, inaczej się nie da.
spadek – jak udowodnić, że żyliśmy / byliśmy razem x lat? bo zgodnie z prawem, jak jesteśmy rodziną, to nie ma podatku (lub jest niski), jak jesteśmy sobie obcy, to podatek jest wysoki. znów, gdybym był uznanym przez państwo partneren, sprawa byłaby prosta.
podawać więcej przykładów?
spinnaker – sluszna uwaga.
no i to oni/one walcza, a nie o redefiniowanie pojecia malzenstwa.
ręce opadają.
jak można prowadzić dyskusję na poziomie, gdzie zamiast argumentów używa się wyzwisk? zamiast rzeczowych argumentów przeciw przekręca się wypowiedzi oponentów? żenada.
Istotą problemu jest zbytnie skomplikowanie systemu. Co szpital obchodzi kto jest na liście uprawnionych do odwiedzin? Nie ma go to obchodzić i tyle. Spadek? Znieść haraczowy podatek od spadku i tyle, tak samo jak znieść podatek dochodowy od emerytury (haracz od haraczu he he).
@megaloman: Geje w UK nie domagają się adopcji, bo wywalczyli ją sobie w 2002 r.
Co do tego że geje płacą podatki — ludzie samotni też. Dlaczego zatem dwóch gejów ma mieć ulgę podatkową dlatego że mieszkają razem, a dwóch samotnych ludzi mieszkających osobno nie??
@spinnaker: Zgodnie z ustawą o ochronie danych, szpital nie ma prawa udostępniać informacji o chorych nikomu, oprócz rodziny bez zezwolenia chorego. Podobnie z decyzjami za niego w czasie np. nieprzytomności – gdyby zalegalizowane zostały związki partnerskie, nie byłoby z tym problemów.
@krzy2: nie wiedziałem, że geje i lesbijki w UK mogą *starać* się o adopcję dzieci, więcej o prawach gejów i lesbijek w UK http://en.wikipedia.org/wiki/LGBT_rights_in_the_U…
wspólne rozliczanie osób żyjących razem nie jest ulgą podatkową – skoro ludzie dzielą wspólnie przychody i koszty powinni móc wspólnie się opodatkować.
No to spisać notarialnie krzyżowe zezwolenia i nosić w portfelu. A że ,,gejom i lesbijkom'' bardziej zależy na ,,walce'' niż na tej wizycie w szpitalu to już inna sprawa…
@bies: Próbowałeś chociaż przez chwilę, nawet przez najkrótszą chwilę wczuć się w osobę o homoseksualnej orientacji? Czy naprawdę sądzisz, że przeciętny gej czy lesbijka jest jak anarchista walczący z systemem? Znasz w ogóle takich ludzi? Pewnie znasz, ale możesz sobie z tego nie zdawać sprawy. Naprawdę polecam zastosować coraz mniej popularny algorytm:
1) Przemyśleć sprawę
2) Wypowiedzieć się na publicznym forum
Tak, właśnie w tej kolejności. Nie żartuję. Jak się spręży to się da.
A po co? To tylko pociąg seksualny. I znam takich ludzi, przynajmniej dwóch homoseksualistów. Jakaś les też by się znalazła. Żadne z nich o żadnej ,,walce'' nomen-omen nie ,,pie***y''. A o ,,walce'' ,,gejów i lesbijek'' masz wyżej całkiem sporo i to nie ode mnie. Więc zakładam, że istnieje jakaś grupa ,,gejów i lesbijek''. Ba, wiem że istnieje taka grupa bo jest krzykliwa i widać ją w różnych mediach.
A o algorytmach: Lupinek postawił problem szpitala i dostał logiczne rozwiązanie. Coś Ci się nie podoba w tym rozwiązaniu? Uważasz, że jest ,,poniżej godności'' ,,gejów i lesbijek'' i muszą z nim ,,walczyć''? Jeśli tak to niech walczą, byle cicho.
@bies
"A o algorytmach: Lupinek postawił problem szpitala i dostał logiczne rozwiązanie. Coś Ci się nie podoba w tym rozwiązaniu?"
Jest bardziej uciążliwe niż zarejestrowana przez państwo umowa.
"Uważasz, że jest ,,poniżej godności” ,,gejów i lesbijek” i muszą z nim ,,walczyć”? Jeśli tak to niech walczą, byle cicho.""
Jednak powinieneś czytać to, co piszesz przed wysłaniem. Niby dlaczego akurat oni mieliby "walczyć cicho"? Wszyscy inni (już choćby ze względów prakseologicznych) starają się "walczyć głośno".
@bies: Jeśli Twoim zdaniem związek dwojga ludzi to "tylko pociąg seksualny", to współczuję dotychczasowych (i przyszłych) związków.
Dlaczego pary homoseksualne mają być dyskryminowane? A może pójdźmy w drugą stronę, hm? Niech pary heteroseksualistów muszą nosić w portfelu zezwolenie na wizytę w szpitalu najbliższej osoby, niech spisują testament, gdy będą chciały, by ta osoba nie została np. wyrzucona z ich mieszkania. Uciążliwe?
Legalizacja związków dwojga ludzi ma na celu ułatwienie m.in. tych spraw. Dlaczego jedne pary mają być lepsze, a inne gorsze? Wszyscy powinni mieć prawo do tego samego.
No i właśnie o tym pisałem. Zmiana prawa to proces długi i trudny. Na dodatek, przy takim a nie innym nastawieniu społeczeństwa, mało realny. A oświadczenie notarialne jest znacznie łatwiej uzyskać.
Jeśli zatem masz problem ze szpitalem to będziesz ,,walczył'' o zmianę prawa czy przejdziesz się do notariusza. Ja przeszedłbym się do notariusza — bo to zajmuje godzinę a nie lata. Ale mi zależy na osobie w szpitalu a nie na ,,walce''.
Ale ,,gejom i lesbijkom'' widać nie chodzi o rozwiązanie problemu ale o ,,walkę'' — i o tym pisałem.
Lupinek: umiejętność czytania ze zrozumieniem to chyba gimnazjum teraz — powtórz. Michuk pytał czy wczuwałem się w homosia. Odpisałem, a po co — rożni się ode mnie tylko ukierunkowaniem popędu seksualnego. Cała reszta, uczucia, związki są dokładnie takie same. Przypominam: homoseksualiści to też ludzie!
mbyCośtam: dlaczego ,,cicho''. Bo wszelkie demonstracje, pochody pierwszo-drugo-i-trzecio-majowe szkodzą (korki).
@bies: zaświadczenie potwierdzone notarialnie niczego nie rozwiąże, bo zgodnie z Polskim prawem _RODZINA_ może decydować o stanie zdrowia nieprzytomnej osoby. zaświadczenie notarialne tu nic nie pomoże. związek partnerski by ten problem rozwiązał z miejsca.
Twoim zdaniem “prostsze” rozwiązanie, to zaświadczenie notarialne na każdą okazję, która może się w życiu zdarzyć – już widzę jak notariusze zacierają ręce – wszak pieczątka notariusza kosztuje.
I masz racje, geje i lesbijki to też ludzie, ale mają trochę trudniejsze życie niż Ty – czy Ty żyłeś w przeświadczeniu, że coś jest z Tobą nie tak? nie wiedziałeś, gdzie szukać pomocy? bałeś się, że zostaniesz odrzucony za to, że jesteś inny? udawałeś, że jesteś “normalny” by nie zrazić kolegów i koleżanki do siebie?
megaloman – po raz kolejny piszę: jeden akt notarialny z pełnomocnictwem. Jeśli nie jest tak teraz (nie jest? w jakich przypadkach?), to wystarczy dopuścić taką możliwość.
A co do ludzi ciemiężonych, to jak ktoś jest brzydki albo mu śmierdzą stopy, czy ślini się, to ma ten sam problem.
Istotnie, właśnie o to walczą. Pomysł jednopłciowych małżeństw jest całkowicie absurdalny ale dla mnie zupełnie zrozumiały, gdyż to naturalna konsekwencja absurdalnych przepisów prawnych (np. wszelkiego rodzaju ulgi podatkowe) narzuconych przez socjalistów. W tym systemie jest normalne, że kto głośniej drze ryja ten ze wspólnego kotła wyrwie więcej – nie ważne czy to górnik, stoczniowiec czy gej.
@megaloman: oglądając ich parady i marsze (bo żeby to była jedna parada równości, ale jeszcze jakieś marsze tolerancji, tęczowe cośtam…) doprawdy trudno mi powiedzieć, o co walczą. Środowiska homoseksualne cały czas mówią, że chodzi o propagowanie świadomości społecznej i podobne pięknie brzmiące banały. Ale ocb? Jedyne antygejowskie wystapienie na podobną skalę co wystapienia progejowskie miało miejsce raz i było organizowane przez Młodzież Wszechpolską. Ostatnie wybory pokazały, jak wielu Polaków zgadza się z linią polityczną Giertycha – domniemywam, że z linią jego młodzieżówki zgadza się jeszcze mniej. Geje robią problem tam, gdzie go nie ma. A jeśli istotnie chcą forsować rozwiązania prawne zamiast robić wokół siebie szum, to obawiam się, że happeningi są kiepskim na to sposobem. Czy homoseksualiści zgłosili kiedykolwiek społeczny projekt ustawy o związkach partnerskich? No sry, prawo samo się nie napisze, a komu ma na tym żależeć? Heteroseksualnym parlamentarzystom?
A ja, czytając komentarze, stwierdzam, że potrzebnych jest więcej happeningów, więcej informowania, uświadamiania ludzi na temat homoseksualizmu.
Związki cywilne par gejów i lesbijek są potrzebne.
Owszem, kilka lat temu niejako Szymon Niemiec złożył projetk ustawy o związkach partnerskich (w czasach, gdy SLD rządziło Polską).
W Polsce marsze tolerancji myli się z Love Parade odbywającą się w Berlinie – na Love Parade sex (zarówno gejowski jak i “normalny”) jest normą, bo wszyscy są naćpani albo pijani. Przeciwnikom marszów polecam wizytę w Londynie na początku lipca – London Pride zupełnie nie przypomina Love Parade z Berlina, a idą tam normalni ludzie, w tym żołnierze, policjanci, stewardzi, praciwnicy metra, służby zdrowia… długo wymieniać – jednak nikt nigdzie na oczach ludzi seksu nie uprawia.
@megaloman: nie wiem, z czym się myli w Polsce marsze tolerancji i nie wiem, skąd ty to wiesz. Ja różnicę znam i rozumiem.
Projekt nie przeszedł? No to lobbing, panie i panowie, lobbing. Społeczeństwo w sejmie nie głosuje, ono głosuje na głosujących
Lupinek: jak już chcesz coś organizować to proszę po 2 w nocy. Tylko cicho! Bo jak chcesz z jakąś bandą osłów zakorkować i tak zakorkowaną Warszawę wiecem czy marszem… To może lepiej weź już sobie tego partnera/partnerkę/owcę* do łóżka i się zabaw.
*A co, tolerancyjny jestem — zwisa mi z kim sypiasz.
@bies
"Lupinek: jak już chcesz coś organizować to proszę po 2 w nocy. Tylko cicho!"
Niby dlaczego akurat oni mają być cicho, a np. górnicy albo hutnicy już nie?
"*A co, tolerancyjny jestem — zwisa mi z kim sypiasz.
"
To akurat powinno ci zwisać, bo nie każdy, kto nie jest homofobem, jest gejem.
Dobrze. W takim razie zabroń marszów równości, parady Schumanna, i wszystkich innych również. Dlaczego tylko tej jednej?
Ależ niech sobie marszują różne marsze do woli. Ale bez szkody dla mieszkańców Warszawy, ok. I każdy kto stał w korku 3 godziny bo akurat jakiejś bandzie górników/pielęgniarek/,,gejów i lesbijek'' zechciało się pomaszerować po Nowym Świecie powie Ci to samo.
* No przecież piszę, że mi zwisa — więc?
@bies: niech mieszkańcy Warszawy sobie jeżdżą do woli. Ale bez szkody dla maszerujących.
Bo niby dlaczego twoje ustawowe prawo jeżdżenia miałoby być lepsze od mojego prawa protestu?
Bo ja tu mieszkam, a protestujący jest (niemiłym) gościem.
czy to ze "tu mieszkasz" czyni z ciebie "bardziejszego wlasciciela" drogi, po ktorej chcesz sie poruszac, a maszerujacy protestowac?
nie podoba sie – przenies sie do zamoscia – zdecydowanie mniejsze korki…
@bies
"Bo ja tu mieszkam, a protestujący jest (niemiłym) gościem."
mieszkasz na drodze czy tylko jesteś jej użytkownikiem jak inni ludzie?
Wreszcie ktoś, kto potrafi na to spojrzeć trzeźwo. Brawo!
Mnie martwi tylko marki Apple i Google poprzez angażowanie się w społeczne spory.
Mnie martwi tylko budowanie marki Apple i Google poprzez angażowanie się w społeczne spory.
Przepraszam za duplikat. Przydałaby się opcja edycji komentarzy.
Nie wiem tylko czy oby na pewno budują. Bo u mnie właśnie stracili.
Budują markę w specyficznym środowisku… Może myślę stereotypowo, ale sądzę, że w tej grupie spory odsetek osób upodobało sobie markę Apple:)
Homoseksualiści oraz ludzie, którzy nie są homofobami popieraj ą (lub nie mają nic przeciwko od strony ideologicznej) akcję Apple i Google.
To dość duża grupa osób.
To że Apple wspiera to rozumiem, w końcu wycackany sprzęcik dla wycackanych facecików.
Ale Google??? Od linuksowych sękatych twardzieli???
To taki żart, wybaczcie.
Sam zaczynam mieć chrapkę na aluminiowego Macbooka.
Ale żona mi nie pozwala, żebym czasem do obozu wroga nie przeszedł i jej nie zostawił na lodzie.
Aluminiowy Macbook + Cinema Display + głośniki Boose. To jest to!
I w ten sposób stałeś się iSnobem :->
Gdyby jeszcze było mnie na to stać… Teraz mam Mini podpiętego do SyncMastera + słuchawki he he he he.
Zlikwidowanie formalnego małżenstwa (zaprzestanie wtrącania się państwa w najbardziej prywatne sprawy obywateli) rozwiązało by wszystkie problemy.
Osobiście uważam, że państwo, ani żadne przedsiębiorstwa nie mają najmniejszego prawa wtrącać się do majtek obywateli.
Zgadza się.
Jednakże państwo ma interes w tym, aby ludzie mieli dzieci – wspieranie normalnych rodzin jest środkiem ku temu.
Zamiast wspierać ruch propagujący to zaburzenie, mogliby choć część tej kwoty przekazać organizacji zajmującej się leczeniem tych ludzi. W pewnym sensie jest mi ich nawet szkoda..
alez wlasnie te pieniadze beda szly na leczenie w tym takich ludzi jak Ciebie. leczenie z niedostatku wiedzy.
homoseksualizm to dewiacja – ale nie choroba.
moze ateizm/agnostycyzm rowniez w twoim przekonaniu powinien byc leczony?
poki oni/one nie ingeruja w moje zycie – a niech se i tam beda zyli, a niech sie "kochaja", niech maja prawo odwiedzac w szpitalu/wiezieniu partnerow jak "czlonkowie rodziny".
W przypadku *teizmów jest zupełnie inaczej – nie chcemy pieniędzy dla siebie, chcemy aby państwo przestało dopłacać do Watykanu.
To wszystko wina lobby masturbacyjnego! – http://pl.youtube.com/watch?v=noCLLY4_0iY
Prawdziwy inżynier wie, że tłok powinien chodzić w cylindrze, a nie rurze wydechowej.
Śmiać się chce kiedy banda kilku pseudo informatyków kopie twórcę dziedziny, która pozwala im się poczuć ważnymi
oczywiste jest, że ludzie o przeciwnej orientacji do większości dali większości więcej niż cała ta marna większość samej sobie. Nie jestem gejem, tak się składa, że znam kilku, właśnie informatyków – za każdym razem kiedy widzę w jaki sposób rozwiązują problem robię duży pokłon i zostaje mi tylko nauka i respekt. Niestety słowo tolerancja panowie to dla was zbyt wiele. Mówiłem o Alanie Turingu, polecam otworzyć oczy, trochę poczytać… oj bojaźliwe mamy to społeczeństwo sądząc po komentarzach.
Turing był gejem? A może Maria Skłodowska-Curie też?:D
A kto to w ogóle ten Turing?:)
to tak odnośnie wypowiedzi wszech(..).
zenek: stary, ale i dobry tekst
dPeS: bo maja przewalone, bo przez cale zycie musza udowadniac ze tez jakas tam wartosc maja – czysta psychologia
ale to nie tylko "omawianego towarzystwa" sie tyczy – tak jest z wszystkimi zyjacymi "poza mainstream", tj. popatrz na sprawy religijne (ateizm/agnostycyzm w kraju o zadeklarowanym 95% katolicyzmie), albo prostrzy przyklad – leworeczni.
@dPeS
Moja tolerancja dla wszystkiego kończy się tam, gdy ktoś pod hasłem wyrównania wydumanych szkód zaczyna się domagać czegoś moim kosztem i ustawiają wszystkich w jednej szufladce (Twoje prymitywne uwagi i społeczenstwie itp).
Na dylematy moralne polecam Maniac Street Preachers tekst z ich piosenek "If you tolerate this, then your children will be next" – z tej perspektywy wszystko staje się oczywiste.
btw. czego dopominaja sie twoim kosztem? tj. co na tym tracisz? (zakladajac ze ich "uprawomocnione zwiazki" nie beda nazywane malzenstwem, a jedynie traktowane na podobnych zasadach jak "te normalne").
@dPeS: dowód proszę, bo takie ogólnikowe banialuki to każdy może pisać.
Wg Ciebie homoseksualizm powoduje jakieś szczególne uzdolnienia?
Zakładając, że zdolności osób hetero i homoseksualnych są takie same (jak równość to równość), przy czym liczebność grupy "homo" jest niższa od grupy "hetero" (jak nie wierzysz to poczytaj) wychodzi, że "szczególnie uzdolnieni" jeśli pojawią się w takim samym odsetku danej grupy to liczebnie tych od "hetero" będzie znacznie więcej. Zgodnie z tym, większość, o której piszesz nie może być taka marna jak twierdzisz (nawet gdyby ten odsetek "uzdolnionych" w homogrupie był większy).
Turinga nie cenimy za to, że był sodomitą.
Natoiast "sodomitom zawodowym" chodzi tylko o pochwałę sodomii jako takiej.
Brawo dla Google i Apple niestety Polska ciągle jest zaściankiem Europy
Nie jest zaściankiem. Po prostu większość obywateli Rzeczypospolitej nie daje sobie wmówić iż homoseksualizm jest czymś normalnym.
norma – nie zawsze musi byc nacechowana pozytywnie.
dawniej norma byl brak umiejetnosci czytania, ktos kto umial czytac – byl "nienormalny"
ateista/agnosty w obecnej polsce – tez jest "nienormalny"
co prawda przed daniem im (homosiom, bez roznicy czy gejom, czy lesbom) praw do wychowywania dzieci bym nie dal (gdyby to odemnie zalezalo
), ale sa inne sprawy, na ktore popatrzyc trzeba z p. widzenia praw do samostanowienia.
Nie trzeba się odwoływać do ateizmu/agnostycyzmu i innych systemów by być posądzonym o "nienormalność". Wystarczy przynieść dzieło Boecjusza na wykład o automatyce.
jellonek – patrz na obecną walkę właśnie jako ustanowienie granicy. Bo jeśli przekroczą tę linię, to za 10 lat będą się domagali adopcji dzieci (co w niektórych 'postępowych' krajach już uzyskali).
Kiedyś przeczytałem mądre słowa: dopóki homo mają o co walczyć, to pokazują swoje jasne strony. Ale jak tylko dostaną, czego chcą, to zaczną biegać z gołymi dupami.
A ja zawsze uważałem, że Europa się wykończy swoją w d* poprawnością polityczną.
jesli za 10 lat beda sie domagali adopcji – to tam sie postawi granice. stawianie w tym miejscu jej z przedstawianych przez ciebie pobudek jest poprostu glupie.
jest to rownie glupie co zagladzanie psa w klatce, bo jak mu sie da zarcie, bedzie chcial wiecej…
btw. nie sadzilem, ze w Polsce ktokolwiek, kiedykolwiek bedzie mial okazje przytoczyc slowa wypowiadane przeciw murzynom przez czlonkow kukluxklan – bedac swiecie przekonanym w ich slusznosc…
jak czytam niektóre posty mam wrażenie że nie potraficie zająć się swoimi związkami więc zaglądacie nam do łóżek
Mieszkam w RP, płacą tutaj podatki, nie korzystam z większości ulg, dopłat, zasiłków rodzinnych itp a jednocześnie traktuję to jako inwestycję w przyszłość społeczeństwa. Nadal uważacie że jesteśmy zbędni w społeczeństwie? Jednocześnie państwo nie zapewnia mi podstawowej ochrony- nawet politycy zajmujący najwyższe funkcje w państwie mają głęboko w poważaniu moje prawo do godności nie mówiąc o jakiejkolwiek pomocy.
Na czym ta pomoc miałaby polegać? Co masz na myśli mówiąc prawo do godności? Nie zrozum mnie źle, chce tylko wiedzieć, co przez to postulujesz. Jeżeli chodzi o brak ochrony, to masz na myśli brak jakichś zabezpieczeń prawnych np. na wypadek śmierci partnera?
Ja też czuję, że moje prawo do godności jest naruszane. Np. na holenderskich lotniskach, gdzie każą mi przejść przez porno-skaner, odzierając mnie z prawa do prywatności.
No ale to jest stan niezależny od orientacji, równie dobrze możesz napisać, jakiego używasz szamponu czy co jadłeś na śniadanie.
O, to jestem w mniejszości. Na marginesie – zdefiniuj normalność, bo wszyscy się na to pojęcie powołują, a ja chyba nie wiem, co to znaczy.
norma – to schemat przyjmowany przez wiekszosc (dalsze pytanie – jak definiowana
bo wiekszosc wiekszosci nierowna
)
@markgo: W tym przypadku najlepiej opisuje to właśnie to co napisał zenek (i to co napisałem nieco wcześniej w innym komentarzu, ale nietolerancyjna cenzura odbierająca mi prawo do do wyrażania własnego zdania ten komentarz usunęła – homoseksualizm nie jest normalny bo nie prowadzi do przedłużenia życia gatunku homo sapiens)
Natura wszystko równoważy, nie martw się. Gdyby homoseksualizmu miało nie być – nie byłoby go. Nie jest on wymysłem człowieka, nawet mniej rozwinięte gatunki zwierząt odbywają stosunki homoseksualne (takich osobników jest mniejszość) – analogicznie jak w wypadku człowieka.
Sama natura.
Ahem. Homoseksualizm powszechnie występuje u zwierząt więc trudno powiedzieć że jest nienaturalny.
Tak smao jeżdżenie samochodem nie jest normalne – jakby miało być normalne, to byśmy się rodzili z kołami.
A na marginesie dodam, że wiele innych zjawisk przeciwdziała przedłużeniu gatunku homo sapiens na znacznie większą skalę – ot choćby wojny, więc jeśli komuś tak zależy na przyszłości ludzkości, wypadałoby się zająć tym w pierwszej kolejności, zamiast zaglądać innym ludziom pod pierzynę.
@el.pescado – z tymi wojnami świetny przykład.
@brzzz – "bo nie prowadzi do przedłużenia życia gatunku homo sapiens" – czyli wszystko poza jedzeniem, oddychaniem, piciem i rozmnażaniem się jest poza normą, np. pisanie komentarzy, pisanie niusów, robienie czegokolwiek itd.
Toteż państwo nie dopłaca do pisania komentarzy i niusów
@markgo, el.pescado: wiecie o co mi chodziło więc nie podawajcie takich przykładów (niektórych rzeczy się nie porównuje)
A cholera, powinno! Mogłbym w końcu rzucić te pieprzone korporacje
No właśnie nie wiemy – to twierdzenie nie trzyma się kupy.
Po pierwsze, homoseksualiści *są* w stanie posiadać potomstwo – czy to metodą in vitro, czy też z pomocą zaprzyjaźnionego geja/lesbijki czy wreszcie wychowując dzieci z wcześniejszych związków.
Po drugie, nie wszystkie heteroseksualne pary posiadają potomstwo – czy to z własnego wyboru, czy też przez niezależne czynniki.
Tak więc śmiem twierdzić, że homoseksualizm ma się do "przedłużenia gatunku" ma się jak przysłowiowy piernik do wiatraka.
Poza tym, jest kupa dzieci, których nie ma kto wychować, i dla nich rodzina homo i tak jest lepsza niż żadna.
ciii, jeszcze ktos przetlumaczy szefowi
el.pescado: szkoda twojego wysilku – kosciol katolicki zbyt dlugo "wtlaczal" do glowy ze seks nie majacy na celu prokreacji jest bezbozny… (nawet jesli teraz inaczej mowia – bo mowia – dlugo jeszcze bedzie pokutowala wczesniejsza "nauka")
Co do posiadania dzieci – gej może i chce mieć dzieci, ksiądz nie może i nie chce
Sama prawda.
To do Franka było, nie brzzzz, ale coś mi się dziwnie komentarze nie dodają w wątku.
Piękna inicjatywa! Mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia jakieś polskie firmy wpadną na podobny pomysł…
I szkoda, że tylu linuksowców choć walczą z monopolem informatycznym, tak łatwo wspierają monopol moralny…
Albo coś jest LIBERALNE albo LEWICOWE! Komuś się pomieszały pojęcia na skutek słuchania paplaniny polskich polityków, gdzie liberalizm to straszak dla mas.
@Bart: wybacz dosadność, ale chrzanisz. Liberalizm może być tezą i antytezą niezależnie od strony. Problemem jest myślenie biegunowe, gdy tym czasem każde poglądy są gdzieś 'pomiędzy'.
Polecam PoliticalCompass.org.
http://www.politicalcompass.org/analysis2
Nie, tłumacz jest po prostu niedouczony.
W Stanach słówko "liberal" oznacza osobę o poglądach postępowo-lewicowych.
Czyli takie lewe skrzydło PO-UW-SLD. Doprecyzowując.
Richard Stallman w niedawnym wywiadzie określił swoje zapatrywania polityczne właśnie tym słowem "liberal".
No i miał na myśli dokładnie to samo: Barack Obama, Bill/Monika/Hilary Clintonowie i ska.
Partia demokratyczna w USA to najzwyklejsze lewaki.
Podobnie tym mianem można nazwać partie liberalne Europy.
Autor zapewne myślał globalnie i ujął zarówno sferę lokalną, jak i globalną pisząc lewicowo-liberalne.
@Bart albo coś jest liberalne albo konserwatywne…Komuś coś się pomieszało od słuchania paplaniny polskich polityków…
Coś (albo raczej Ktoś) może być liberalno-konserwatywne. To Tobie się pomieszało od ich paplaniny. Konserwatywny liberał opowiada się za wolnością od państwa, a jednocześnie głosi przywiązanie do tradycyjnych wartości, jak rodzina, Kościół (tu nie wszyscy, bywają też konserwatywni ateiści), itd. Taki liberał opowie się przeciw aborcji, małżeństwom gejowskim, ale za zniesieniem podatku dochodowego, ograniczeniem roli państwa itd.
To są prawdziwi liberałowie, a nie ich pozujące wydmuszki z PO. Oczywiście mogą też być, hmmm, liberalni/lewicowi liberałowie (w żadnym wypadku ta czerwona mafia z SLD). Tak czy siak, dla jednego i drugiego, socjalizm w gospodarce to tzw. "ZUO wcielone".
Jeśli może być liberał w kwestiach gospodarczych i konserwatysta w kwestiach obyczajowych wciąż nazywany liberałem, to równie dobrze liberałem może być nazywany liberał w kwestiach obyczajowych i konserwatysta w gospodarczych.
A może po prostu prawdziwy liberał wierzy w laissez-faire tak w seksie jak i gospodarce? Szkoda że niewielu takich.
Jeśli powiem, że nie podobają mi się homoseksualiści i nie uważam ich za rodzinę, to jestem homofobem, a dokładnie nie ma u mnie tolerancji. Przepraszam, a gdzie u moich przeciwników jest tolerancja. Jakim prawem nie mogę posiadać innej opinii na dany temat, jakim prawem każdy chce zmienić mój sposób myślenia twierdząc, że nie jestem tolerancyjnym. Niestety te wszystkie ruchy wypaczyły pojęcie tolerancji.
Tak na koniec homoseksualiści mogą zawierać związki cywilne u notariusza, mogą normalnie chodzić po ulicach, mogą wyrazić opinie o swojej orientacji i jeśli jakieś przykrości z tego będzie miał może zgłosić do sądu, więc nie widzę powody, aby z ekonomicznego punktu widzenia promować jednostki bezproduktywne kosztem osób, które podjęły trud stworzenia rodziny i płodzenia dzieci. Koniec
@kumien: Czy chcesz zatem karać przymusowymi rozwodami małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci (vide bezpłodność)? Wedle twojej definicji są one "bezproduktywne"…
jesli powiesz, ze nie podobaja ci sie (i tu sobie wymieniaj kogo chcesz) – wyrazisz tylko wlasne zdanie. poki sie z nim nie narzucasz – jest wszystko ok.
o jakich zwiazkach cywilnych "u notariusza" piszesz?
tez nie widze powodu promowac z jakiego kolwiek p. widzenia jednostek bezproduktywnych, pozostaje tylko kwestia odmiennego definiowania okreslenia "produktywny". jesli produktywnosc ma oznaczac plodzenie naściorga dzieci, ktorych pozniej ani sie nie potrafi wyksztalcic/wychowac (ze juz nie wspomne wyzywic/ubrac) – to ja powiem: dziekuje, postoje.
od takiej kobiety "produktywnej" wole w spoleczenstwie (zaznaczam, w spoleczenstwie
) widziec "kobiete transseksualna", ktora – przez to ze po sobie nie moze zostawic potomstwa – bardzo czesto zostawi "spuscizne kulturalna" – w postaci chociazby literatury, albo moze z naszej dzialki – Quinn Storm – ta hmmm… osoba, stojaca za projektem "beryl", czyli swego czasu "lepszy compiz".
A jeśli ktoś (ot, dla przykładu homoseksualiści ze swoją orientacją) się narzuca, jak jest?
co rozumiesz przez "narzuca sie ze swoja orientacja"?
jesli narzuca sie ze swoimi pogladami (w szczegolnosci skrajnymi), probujac mnie do nich usilnie przekonac (nie wazne kto, nie wazne z jakimi, tak samo "czerwoni", tak samo "czarni", tak samo "zieloni", tak samo "rozowi") – oponuje.
Przez narzucanie się rozumiem ostentacyjne jej manifestowanie. Czyli np. mówienie "cześć, jestem Igrek Iksiński, gej". Autentyk.
Jeśli przedstawienie się “cześć, jestem Igrek Iksiński, gej” jest dla Ciebie narzucaniem swojej ideologii to jak nazwiesz to: "Jestem wesoły Romek, mam na przedmieściu domek, w tym domku światło, gaz, zaśpiewam zatem jeszcze raz"??
dobrze to okresliles – to jest manifestowanie, ale jeszcze nie narzucanie sie.
profesor tez jest dumny ze swojego tytulu – jesli wymaga tytulowaniem go nim (a nie tylko informuje cie o nim) – uwazasz to za narzucanie sie (ja osobiscie tak
)
@michuk: w komedii nie razi, bo komedia opiera się na przerysowaniu. Jakby ktoś świeżo poznany wyskoczył do mnei z taką gadką, nazwałbym go w najlepszym wypadku pozerem, a w najgorszym idiotą
@jellonek: po prostu nie widzę celu w chwaleniu się orientacją. Ani to modne, ani szpanerskie – przecież homo może zostać każdy. To samo tyczy się również orientacji heteroseksualnej, tym niemniej nie widziałem ludzi organizujących "paradę hetero"…
ja tez nie widze w tym zadnego pozytywnie nacechowanego celu. nie zmienia to jednak pojmowania tego przeze mnie jako manifestacje, ale nie jako "narzucanie swojej ideologii".
btw. love parade, organizowany w berlinie – nie tylczyl sie "orientacji seksualnej", tyczyl sie ogolno pojetej "milosci" (i tej fizycznej i tej wyzej pojmowanej) – nie widziales z tego relacji? jesli widziales – widziales "hetero organizujacych parade".
Ok, za tę paradę miłości punkt dla ciebie ;]
Wspomnisz moje słowa jak system emerytalny upadnie.
Dochodzimy do takiej sytuacji, że większość społeczeństwa uważa coś za nienormalne u grupka osób chce im wmówić, że jest dokładnie na odwrót. Czyste Imperium, gdzie pan Biedroń mówi co jest dobre, a co złe, a głos większości się nie liczy. Mam gdzieś taką równość!
A co ma większość z tym wspólnego? Za pewien czas, jestem o tym głęboko przekonany, twoje poglądy będą w mniejszości. I co wtedy? Poddasz się magicznej mocy większości?
Równość i wolność sprowadza się do tego, że inni ludzie mogą robić co i tobie prawnie dozwolone (małżeństwo, adopcja dzieci, wspólne rozliczenia itd). Nie rozumiem tego arbitralnego decydowania komu przysługują, żeby zacytować klasyka, te oczywiste oczywistości…
Czy w ramach walki o utrzymanie systemu emerytalnego podejmiesz walkę przeciwko celibatowi? Zwłaszcza, że wstrzemięźliwość seksualna u zdrowych osobników nie występuje w naturze nawet w połowie tak często jak homoseksualizm więc trudno nazwać ją zachowaniem normalnym.
a czemu wymagasz od innych tolerancji skoro sam jesteś nietolerancyjny?
Dobra, mój koment do całej sprawy:
Dwie korporacje postanowiły pokazać że są jazzy i trendy. Co ciekawe, w tych samych środowiskach do których nasi ulubieńcy się umizgują, trendy jest również popieranie Tybetu. Ale coś nie słychać aby te korporacje, mające teraz gębę pełną frazesów o prawach człowieka cokolwiek robiły w tej sprawie.
Tani marketing i tyle.
Bo Chiny to jest Rynek. I to Rynek z Wielkiej Litery. I bardzo dobrze, jeszcze bzdur o Tybecie brakuje ostatnio.
Biesie drogi, ciesz się, że żyjesz w państwie gdzie prawa człowieka są mniej więcej (raczej więcej) przestrzegane. Ciesz się, że możesz wyjść manifestować, mieć dowolne zdanie na temat i w ogóle pisać ten komentarz. W Tybecie to nie jest możliwe, ludzie są torturowani, cenzura ma się dobrze. To tyle na ten temat.
Och, ach. Oflaguj się i idź na wiec pod ambasadę Chin. Tylko, tak jak ten drugi bojownik — po 2 w nocy i na paluszkach.
@bies
"Och, ach. Oflaguj się i idź na wiec pod ambasadę Chin. Tylko, tak jak ten drugi bojownik — po 2 w nocy i na paluszkach."
I znowu ta "2 w nocy". Robisz się zwyczajnie nudny.
@bies: a ja pójdę w godzinach szczytu i będę hałasował jak tylko się da. A jak wyskoczysz z auta i powiesz, że ci się nie podoba, to odpowiem, że mi się nie podoba twoje auto.
Takich jak ty naprawdę trzeba na tydzień wysyłać do gułagu. Po powrocie miałbyś zdrowsze spojrzenie na świat.
Nie żałuj sobie, pomyśl że zamiast gułagu można do mnie, i takich jak ja, strzelać. Jedna kula, w tył głowy, Towarzyszu. To rozwiąże wszelkie Twoje problemy z takimi bastiami jak ja.
"Proposition 8" – ale o tso chodzi?
Nie wszyscy interesują się "pedalskimi" tematami, a sformułowanie "inicjatywa przeciwko zawieraniu małżeństw przez osoby tej samej płci" jest dalece niewuystarczające. Co to za inicjatywa? Jakiejś partii, senatora czy jeszcze inna?
Nawet linki brak…
@Jellonek
Chciałem dopisać, że doceniam, iż potrafiłeś zmoderować swoją nieuprzejmą zaczepkę w stosunku do mnie (którą widziałem, acz zignorowałem).
Miło mi, że chociaż w kwestii dojenia kóz dostrzegasz moje kwalifikacje.
Pozdrawiam!
(Nie pogniewam się, jeśli ten komentarz oznaczysz jako spam.)
tez jestem tylko czlowiekiem, tez mnie czasem ponosi
Żal mi jest niektórych… Co to was interesuje czy ktoś jest gejem czy nie jest… Nie wiem jak można nienawidzić człowieka za to co nie jest od niego zależne… Weźcie się dzieci zastanówcie nad sobą
Ja nie jestem przeciwko ludziom homoseksualnym, ale jestem przeciwko promowaniu homoseksualności. Bo tu już nie chodzi o kampanie ku równości lecz dochodzi wręcz do gloryfikowania homoseksualistów. Właśnie równość zostaje łamana ponieważ homoseksualiści zaczynają mieć większe prawa niż osoby heteroseksualne. Weźmy na ten przykład sytuacje w miejscach pracy, homoseksualiści są nietykalni, nie można wyciągać w stosunku do nich żadnych konsekwencji, ani mobilizować ani zwolnić, bo od razu zostanie się pozwanym. Zaś kobiety w ciąży? Oczywiście można ja od razu zwolnić gdy jej wydajność w sposób kompletnie naturalny spadnie. W dodatku niechętnie są dawane dłuższe urlopy macierzyńskie.
I gdzie ta równość?
"Weźmy na ten przykład sytuacje w miejscach pracy, homoseksualiści są nietykalni, nie można wyciągać w stosunku do nich żadnych konsekwencji, ani mobilizować ani zwolnić, bo od razu zostanie się pozwanym."
Dobrze wiedzieć. Będę się za jednego z nich podawał. Człowieku, co ty masz w głowie i kto ci tam tak… kto ci to tam powkładał?
imdb.com/title/tt0243493/
@krzychos7: Co ty za bzdury opowiadasz? Gdzie tak niby jest? Ze swoich uprzedzeń i stereotypów próbujesz kreować rzeczywistość, której nie ma… Niedługo homoseksualiści będą odpowiadać za plagę stonki ziemniaczanej…
Co rozumiesz przez "promowanie homoseksualności"? Bo mi się to wydaje zupełnie absurdalne.
"Tylko dzisiaj, homoseksualizm jedyne 2,99"
"To ja poproszę od razu dwa kilo"
Czy ktoś stałby się gejem od słuchania o homoseksualiźmie? Ja nie.
Co do wypaczeń – nie oznacza to, że równość sama w sobie jest zła. Po prostu trzeba ją wprowadzić z głową. Jak ktoś pozywa kogoś za dyskryminację, powinien potrafić mu to udowodnić.
Nie ma się co oszukiwać, decyzja Apple i Google to czysty marketing. Za mizerne pieniądze, potężna reklama.
to ja chetnie poprosze takie mizerne pieniadze
btw. osnews.pl bardzo chetnie przyjmie takie "marne pieniadze" – michuk pewnie sie zgodzi nawet baner 1000x1000px na glowna strone za takie "marne pieniadze" wstawic
Wiedziałem, że tak naprawdę chodzi wam tylko o kasę!!!
Nie wzgardziłbym
@jellonek: Popatrz na koszty reklamy (opracowanie, emisja, druk) i sam sobie odpowiedz. Raz wydajesz "marne" 100K lub 140K USD i na wielu światowych internetowych serwisach głośno (znając USA, w TV pewnie też). Artykuły w prasie drukowanej przytaczające nazwy firm etc.
Aż muszę tutaj dać tego linka. Jak kiedyś to zobaczyłem, to się za głowę złapałem. Jezus Chrystus to się chyba zaraz z Nieba spadnie, przez to, co się dzieje z rodzajem ludzkim…
http://born66.net/item/628
Uwaga. Nie pokazywać tego dzieciom
lepszy był program jak wojtek cejrowski – to komentował
Brawo dla Google i Apple za wsparcie walki z homofobami. Szokuja mnie te ciasne, skrajnie konserwatywne odzywki czytelnikow tego portalu, bo zawsze mi sie wydawalo, ze ludzie w branzy IT maja troche bardziej otwarte glowy niz reszta i nie naleza do ludzi wlazacych z buciorami w nieswoje zycie.
Nie chce myslec, jak ten news wygladal w oryginale, szczegolnie jesli sie przeczyta komentarze odslaniajace umyslowa ciasnote jego autora, takze dzieki dla Ojca Dyrektora michuka za naniesienie poprawek. W polskich glowach, w polskim zyciu spolecznym i politycznym i w polskich mediach jest tyle pogardy dla odmiennosci, tyle nietolerancji i tyle zwyklego prostactwa, ze byloby naprawde niefajnie, gdyby ten duch sie rozpanoszyl na moim ulubionym portalu nowinek ze swiata komputerow.
Zastanawiam się, ilu forumowiczów wychowało się w domu dziecka. Ja nie, ale kiedyś troche pracowałem społecznie w domu dziecka. Nie jest tam normalnie. Mieliście mamusie i tatusia, to super. Mieliście szczęście. Ale nie każdy je ma. Więc może nie wypowiadajcie się o adopcji.
Do linuxowców (bo sporo nas tu): ktoś napisał, że normy definiuje większość. Wiecie co to jest większość i prawdziwa normalnosc? To ms windows. Gdyby udział w rynku linuxa był taki jak odsetek homoseksualistow w populacji, moja nvidia by działała prawidłowo (badania przeprowadzone przez H. Alzate wśród studentów Uniwersytetu Columbia w USA w 1989 wykazały, że kontakty homoseksualne miało 19,4% studentów oraz 8,2% studentek).
chyba kpisz. moja znajoma wychowała się w domu dziecka i dziękuje Bogu, ze nie wychowywała jej jakaś lesbijska parka – przecież taką samą miłość otrzyma od opiekuna, niemniej już się odchodzi od domów dziecka – teraz raczej to rodziny adopcyjne lub zastępcze -> dające prawidłowe przykłady podopiecznym.
To kto ma się wypowiadać? Moim zdaniem, w tej kwestii może się wypowiadać każdy pełnoletni obywatel, a co powie to jego sprawa (sam ponosi odpowiedzialność za swoje wypowiedzi).
Co wcale nie oznacza, że taki procent osób ma orientację homoseksualną.
To jest przede wszystkim biznes. Nie musisz się z tym zgadzać, nie musisz tego akceptować, ale tak właśnie jest. Żadna firma lekką rączką nie wyda takiej kwoty bez analizy sytuacji (odpowiedzialność personalna decydenta).
Nie wszyscy czytelnicy OSNews są z branży IT. Twierdzenie, że ludzie z branży IT mają trochę bardziej otwarte głowy niż reszta to dopiero bzdura, no chyba że umiesz to jakoś udowodnić (metody hirurgiczne odrzucam). Jakoś nie zauważyłem, żeby pojawiły się drastyczne komentarze (no chyba, że zostały wymoderowane), więc o włażeniu z buciorami w cudze życie nie ma co pisać.
Aktualnie wypada prawie wszystko akceptować, rozumieć i lubić – to jest właśnie ta cholerna poprawność polityczna. Są ludzie, w których naturze przytakiwanie lansowanym trendom nie leży, są sprawy które im się nie podobają i dopóki dają temu wyraz w granicach obowiązującego prawa, mogą to robić.
Ja nie lubię zupy ogórkowej i nikt nie zmusi mnie abym ja polubił – możesz teraz sobie z wyższościa napisać, że mam ciasne horyzonty kulinarne.
analogia jest mocno niepełna – dużo bliższa obecnej rzeczywistości by była gdybyś nie lubiąc zupy ogórkowej zabraniał jeść jej innym tudzież zakazywał druku przepisu na nią np w książkach kucharskich (vide tzw 'zakaz propagowania') etc.
Wtedy rzeczywiście miałbyś ciasne horyzonty kulinarne.
a ja się czuje ciemiężony przez homoseksualistów, feministki, boję się, że nie będę mógł z dziewczyną iść za rękę po ulicy, bo mnie zamkną za obrazę uczuć homoseksualistów, boję się, że za otwarcie kobiecie drzwi dostanę mandat. Niektórym się marzy Francja, gdzie nawet z symbolem własnej wiary(na własnym ciele) nie można przychodzić do szkoły. Nie ma co najlepiej powkładać ludzi w równe kaftany, by nikt nie musiał czuć się gorszy i by sobie nikt krzywdy przypadkiem nie zrobił.
My naprawdę lubimy Cię ciemiężyć, panie MarcinSud. Czysty fun.
Więcej tu komentarzy, niż gdy news jest typowo o komputrach :]
Gdybym zmarł a moje dzieci mogły być zaadoptowane przez parę homoseksualną, to raczej wolałbym nie mieć dzieci.
Dziecko też jest człowiekiem, a nie rzeczą na której może eksperymentować jakiś grupka dewiantów.
I najśmieszniejsze, że ciągle mydlą nam oczy prawami spadkowymi opieki zdrowotnej itp. , ale zaraz po legalizacji małżeństw domagają się adopcji dzieci!
Wiesz Przemo, to doskonały pomysł! Nie miej dzieci, po co w następnych pokoleniach mają ujawniać się tak głupie geny?
Problem z mentalnością Polaków jest jeden – większość osób ma tu obsesję na punkcie seksu analnego, i co dojdzie do dyskusji o kwestiach związanych z homoseksualizmem, to zawsze wykazują "obrzydliwość" męsko-męskiego seksu przytaczając dewiacje analnego horroru. Grupka dewiantów? Niby czemu dewiantów, bo podnieca ich inny fetysz niż Ciebie? Jednemu staje na widok dużych piersi, innemu na widok owłosionej klaty. So what? Tak was boli, że światli Kalifornijczycy nie widzą esencjalnej różnicy?
Bo nie ma. Seks to seks – jest czasem pociągający, czasem odpychający, czasem śmieszny, czasem głupi, czasem nudny, a to z kim się go robi, w ile osób i po co – niczego nie przesądza.
Bo nie ma. Seks to seks – jest czasem pociągający, czasem odpychający, czasem śmieszny, czasem głupi, czasem nudny, a to z kim się go robi, w ile osób i po co – niczego nie przesądza.
Świat nie jest jednak taki prosty, bo o ile mogę się jeszcze od biedy zgodzić, że jeśli robią to osoby świadomie, dobrowolnie i prywatnie to nic mi do tego, to jednak jest mnóstwo przypadków, w których albo nie jest to do końca świadome (np. dzieci lub osoby niedojrzałe uczuciowo), albo dobrowolne (gwałt to oczywistość, ale też np. wykorzystywanie przez pracodawcę, czy inne formy nacisku albo szantażu (np. sprawa Simona Molla)), albo gorszące (są przypadki publicznego obnażania się (vide parady gejowskie) czy wręcz kopulacji).
Do tego dochodzi kwestia zdrowotna: AIDS, choroby weneryczne, które akurat tak się składa najbardziej się roznoszą w środowiskach, nazwijmy je ogólnie "libertyńskich" i stanowią zagrożenie dla reszty populacji.
Tak więc, co by nie mówić, wszystko jedno to jednak nie jest, i powiedzeiał bym wręcz, zaczyna być coraz mniej.
Przyznam, że trochę zdziwił mnie wydźwięk większości komentarzy (nie czytałem wszystkich). W czym taki homoseksualista mi przeszkadza? Stanie mi się jakaś krzywda, jeśli poślubi innego homoseksualistę i zamieszkają sobie razem? Co ktoś robi ze swoim życiem to jego prywatna sprawa i mi NIC do tego. Jeśli ktoś życzy sobie mieć partnera tej samej płci, to uważam, że prawo nie powinno mu tego utrudniać.
Adopcja dzieci to trochę inna sprawa, zgodzę się, że jest to swego rodzaju eksperymentowanie. Jednak w pewnych krajach to funkcjonuje i chyba wcale tak źle się nie sprawdza, skoro się z tego nie wycofują.
@init.d: Kwestie seksu analnego nie mają tu nic do rzeczy, tego typu zachowania występują również u par hetero.
Problemem nie jest to co kogoś podnieca, ale próba określania (wmawiania) homoseksualizmu jako "normalnego" zachowania, co uzasadnia się tym, że w warunkach naturalnych wśród zwierząt (innych niż człowiek) również występuje.
I to jest błąd, bo natura wcale nie jest doskonała i zdarzają się jej wpadki. Taką anomalią jest właśnie homoseksualizm.
Każda anomalia, ma jednak prawo do życia, obojętne czy będzie to albinos czy homoseksualista.
Drugi sprzeciw to kwestia samego słowa "małżeństwo" zarezerwowanego dotąd dla kobiety i mężczyzny. I uważam, że tak powinno pozostać.
Nie przeszkadza to bynajmniej temu, aby uregulować kwestie prawne dla osób tej samej płci i nazwać je np. "związkiem partnerskim" z wszystkimi prawami związków kobieta – meżczyzna za wyjątkiem adopcji.
Próba zrównywania czegoś co nie jest takie same, budzi sprzeciw i wcale mnie to nie dziwi.
może objasnisz mnie w takim razie wedle jakiego kryterium natura jest niedoskonała? Według wykładni z torunia watyanu etc? Sądzę że mówienie że przyroda jest niedoskonała i to my wiemy jak jest jej właściwa ścieżka rozwoju jest popisem megalomanii osoby która taki sąd wygłasza, ew. uznawania że ma sie monopol na PRAWDĘ (stad te religijne odniesienia).
Co powiesz na wprost przeciwny scenariusz wcale nie nieprawdopodobny:
" Może np to homo sapiens ze swoim przerostem populacji jest np plaga biologiczna zagrazajaca równowadze przyrody i np zwiekszenie preferencji homoseksualnych w populacji jest naturalnym mechanizmem samoregulacyjnym majacym na celu zmniejszenie jej liczebności. Takie mechanizmy w przyrodzie istnieją np wyrojenia szarańczy czy straceńcze migracje lemingów"
Brzmi racjonalnie? Wiec moze obiekcje budujmy jednak głównie na jawnie podbudowie religijnej a nie na podbudowie "prawa naturalnego"
Uczepiłeś się jednego stwierdzenia, które nie zmienia obrazu dyskusji.
Wplatanie podbudowy religijnej nie ma sensu, bo akurat jestem niewierzący. Megalomanem nazywać mnie możesz do woli, bo tzw. "naturę" postrzegam jak wielkie laboratorium, gdzie od czasu do czasu zdarzy się jakiś incydent, z którego raz nie ma żadnego pożytku, a innym razem zupełnie przez przypadek wydarzy się coś ciekawego. Nie obwieszczam prawdy ostatecznej, nie mam monopolu na "prawdę" – wyrażam natomiast swoją opinię.
Twój scenariusz gdzie piszesz o naturalnym mechaniźmie regulującym nie neguje mojej wypowiedzi, że homoseksualizm jest anomalią (religia nie ma tu nic do rzeczy).
Zgodnie z wiki (najprostsza definicja):
Anomalia – odchylenie od wartości typowej lub średniej.
jeśli coś stanowi element immanentny systemu to nie można tu mówić o anomalii.
ZTCW zachowani homoseksualne są obecne i u gatunków które istnieją już dużo dużo dużo dłużej niż homo sapiens, gdyby były ewolucyjnie zbyteczne czy wrecz szkodliwe dla gatunku jako całości także ten incydent trwa już troche czasu – biorac pod uwage że bywa obserwowany już u ptaków to można domniemywać że już od czasów dinozaurów.
Typowo inżynierską definicją z wiki sie nie wykręcisz jest taka sobie zwłaszcza że mówimy o sprawach dziejących sie na gruncie nauk społecznych. Zresztą słowa wskazane tam jako bliskoznaczne są w kontekście orientacji seksualnej dosyć powszechnie uznane za obraźliwe.
Idąc dalej analogiami czy powiesz o kimś że jest anomalią bo nie lubi słodyczy mimo że 90% ludzi lubi – skoro normę wyznacza preferencja wiekszości to czy ci którzy nie lubią są anomaliami/dewiantami/etc? Czy anomalią społeczną są niewierzący skoro ponoć 95% w jakąś siłę wyższą wierzy? Czy anomalią są … itd itd
Zresztą za słownikiem kopalińskiego
w tym kontekście słowo anomalia może być odczytane jako jednoznacznie niegrzeczne, a ja np nie chciałbym szczególnie w czyjąś sfere intymną wchodzić z buciorami.
Wiem wiem wiekszość pomimo że sie tego wypiera lubi wtryniać sie w życie innym albo obrabiać innym d… za plecami zwłaszcza takim INNYM wiec w tym wzgledzie jestem…. dewiantem(?)
Effectively this sort of information is essentially worth looking for, good info for readers and obviously shows quality writing. Its cool to have these kinds of posts about to help keep the information and facts flow. Assisting those who actually love this, fantastic function! Thanks once more for taking the time to place this on the internet. I unquestionably liked each part of it.