Intel masowo wprowadzi na rynek netbooki z Androidem
- Dodano: 31 stycznia 2009
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 73
Google Android — system operacyjny działający obecnie tylko na jednym urządzeniu — telefonie HTC Dream (aka T-Mobile G1) może już niedługo wylądować na milionach netbooków. „Źródła” informują, że na taki krok zdecydował się Intel.
Intel jest niekwestionowanym liderem rynku netbooków, małych komputerów osobistych, z najczęściej 7- do 10-calowym ekranem. W netbookach mamy procesory Atom, karty graficzne i radiowe Intela. AMD i Nvidia przegapiły nową grupę docelową i nie wygląda, żeby sytuacja szybko się zmieniła.
Obecnie na netbookach mamy zwykle wybór: Windows XP lub któraś z mobilnych dystrybucji Linuksa jak Linpus (Acer), Xandros (Asus) czy Ubuntu Mobile. Niedługo może się to jednak zmienić, bo systemem operacyjnym idealnie pasującym na netbooki okazuje się być Google Android.
To nie pierwsza informacja o tym, że Android wkroczy równiez na rynek mini-komputerów. Wcześniej media-playera z Androidem ogłosiło Fujitsu. Hobbystom udało się uruchomić ten system również na Asusie Eee.
Jeśli rewelacje venturebeat.com okażą się prawdziwe, być może w końcu nastąpi bezpośrednie starcie gigantów Google i Microsoftu na rynku opanowanym przez tego drugiego (dotychczas firmy biły się przede wszystkim na terenie Google).
Zwycięzca tej bitwy może znów na dłuższy czas opanować nasze pecety, więc warto śledzić manewry wojenne już teraz.
Więcej informacji: http://venturebeat.com/2009/01/30/source...-netbooks/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
73 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Oczywiście nie twierdzę, że bitwa toczyć się będzie tylko między G. a M. Swoje trzy grosze na pewno doda również Apple, jak dojdzie do wniosku, że rynek netbooków jest dla niego również interesujący (a chyba już dochodzi).
Ja mam przeczucie, że Google może pomóc oswoić użytkowników z innym interfejsem użytkownika. Jak zaakceptują takowy na netbookach, nic nie będzie stało na przeszkodzie aby wprowadzić markowego googlowego Linuksa również na desktopy…
Potwierdza się stara prawda: ludzie kupują markę, nie produkt.
Android zrobił coś, czego dystrybucjom Linuksa nie udało się zaaprobować od dawna, system pakietów łatwy do obsługi dla każdego laika. Zwykły user nie może się przejmować zależnościami, on nawet nie może wiedzieć co to są zależności.
Kurczaki, ale ja się nimi zupełnie nie przejmuję i nie korzystam z Androida. Naprawdę, w ogóle nie myślę o zależnościach, kiedy sobie chcę cokolwiek zainstalować. Synaptic, czyli pewnie apt w tle robi to za mnie. Moja niespełna czternastoletnia siostra w życiu o zależnościach nie słyszała i bez większego problemu potrafiła sobie sama Kadu i jakiś prosty programik do rysowania zainstalować. Klikała i jej działało.
Tylko, żeby nie zrozumieć mnie źle – nie krytykuję osiągnięć Google, tylko po prostu uważam, że zachwyt nad nimi jest zwykłą przesadą. Pakiety DEB działają po prostu dobrze.
"Pakiety DEB działają po prostu dobrze."
Zwłaszcza gdy jest błąd w zależnościach, brakuje zależności, czy 2 programy wymagają tej samej biblioteki w 2 różnych wersjach.
W Debianie? No sorry ale takie rzeczy w stable i w testing się nie zdarzają.
oj chyba w testingu sie trafialy takie aktualizacje (tj. zaleznosc od starszej wersji biblioteki, bo paczka jeszcze nie z aktualizowana), ale to na prawde trzeba farta, by wstrzelic sie w taka aktualizacje (chyba ze ktos jak ja, 2x dziennie update/upgrade puszcza
)
pisze "chyba", bo sam "jade" na unstable/experimental – gdzie bardzo zadko nastepuje odwrotna sytuacja – tj. brak takich problemow
@Marcin i @jelonek: piszecie o sytuacji, w której chodzi o repo utrzymywane przez twórców distra, niestety nie ma tam absolutnie wszystkich programów dla tej dystrybucji. Jak chcę program, którego paczka została utworzona przez osobę trzecią? Nigdy nie mam gwarancji, że zależności są spełnione. Już nie wspominając o masie softu w oficjalnych repo różnych dystrybucji, który po prostu nie działa. Np. połowa programów muzycznych w openSuSE się najzwyczajniej nie uruchamia, choćby taki program Wired.
W Ubuntu deb-a można zainstalować ,,z palca'' bez konieczności posiadania repozytorium, poza tym mówimy o systemie dla mas, w którym praktycznie każdy znajdzie w repozytorium to czego szuka.
@kwant: a zależności? Gdyby powstał format pakietów dla desktopa, taki, że pakiet zawiera w środku wszystkie zależności to nie ma problemu, ale w aktualnej formie to się nie nadaje na desktop, poza użytkownikami, którym wystarcza player, browser, IM, program do zdjęć itp. Jak ktoś potrzebuje czegoś spoza repo to ma problem, czasem mniejszy, czasem większy, a nie raz nawet kosmiczny.
Ja np. potrzebowałem w chyba Ubu 8.10 (albo 8.04) Audacity w działającej wersji, bo ten co był dołączony do distra miał błędy w nagrywaniu. Oczywiście nigdzie nie znalazłem paczki z lepszą wersją, kompilacja również nie wchodziła w grę bo skompletowanie zależności, jakie trzeba było spełnić do skompilowania kodu, zajęło by chyba cały dzień albo i 2 dni (część zależności była w repo ale nie w tej wersji co też było problemem).
Póki nie powstanie format pakietów dla Linuksa, w którym developer raz paczkuje program i program działa, to Linux niestety będzie miał ciężko na desktopie. To dev wie najlepiej czego program wymaga i jak go skompilować i to dev powinien przygotować binarki programu, tylko to daje pewność, że program będzie działał. Aktualny model to jakiś totalny koszmar, w dodatku ogranicza konkurencyjność, bo ciężko jest wystartować z nową dystrybucją, nikt nie będzie używał jej z powodu małej ilości paczek.
Goście z Androida stworzyli coś co rozwiązuje te problemy, niestety rozwiązuje tylko część problemów, bo nie jest to system paczek dla wszystkich dystrybucji Linuksów, tylko dla Androida.
W *deb są zależności, jeżeli nie mogą być spełnione to pakiet się nie zainstaluje, w *deb nie może być wszystkich zależności (w formie binariów) do zainstalowania bo musiał by tam być cały system łącznie z kernelem…
Co z tymi zależnościami zrobi manager pakietów to jego sprawa, wydaje mi się, że apt* robi bardzo dobrą robotę w tej dziedzinie, jak coś jest wymagane do ściągnie odpowiednią wersję i doinstaluje nawet jeżeli będzie to 100 pakietów.
Tak więc jest to naprawdę dobrze dopracowany system. Repozytorium pokrywa zdecydowaną większość potrzebnych aplikacji, ale nie wszystkie o czym kolega wcześniej napisał. Wszystkich dostępnych pod Linuxem aplikacji nigdy, żadna dystrybucja mieć nie będzie… ale czy kilka tysięcy to mało? w dodatku za całkowitą darmochę?
@mario powiadasz więc że jak osoba trzecia przygotuje paczkę do androida to zawsze będzie poprawna i spełniała wszystkie zależności?
A jak się przyzyczają do tego, że nie zawsze musi to być interfejs windows to również łatwiej będzie zmienić na coś jeszcze innego (Linux, BSD, whatever). Tak jak na komórkach – nigdy nie było jednego słusznego interfejsu więc ludzie nie przejmują się tak bardzo tym, że w każdym telefonie jest inny
Strzał w 10. Tylko, czy to nie jest to po prostu syndrom niedojrzałości rynku "systemów operacyjnych" komórek ?
Za 10 15 lat i ten rynek może doczekać się swego rodzaju "operatora /producenta dominującego".
Dokładnie.
Ludzie powinni nauczyć się, że używają procesora tekstu, a nie "Łorda"; arkusza kalkulacyjnego, a nie "Eksela"; "przeglądarki internetowej", a nie "Internetu Eksplorera"; klienta poczty, a nie "Ałtluka"; itd.
Jeżeli będą to rozumieć, to nie będzie stanowiło żadnego problemu wymiana dowolnego z tych programów.
Dotychczas rozumowanie wielu "sponsorów microsoftu" przebiega tak:
Chcę edytować dokument -> włączam Łorda
albo
Chcę przeglądać Internet -> włączam Internet (albo Internetu Eksplorer)
A rozumowanie wynikające z elementarnej wiedzy, którą powinien posiadać nawet najmniej doświadczony użytkownik komputera, powinno wyglądać tak:
Chcę edytować dokument -> potrzebuję procesora tekstu -> takie funkcje dostarczają: OpenOffice Writer, Łord, TeXmacs, … -> wybieram odpowiadający mi (często w danym momencie, bo każdy ma swoje wady i zalety)
albo
Chcę przeglądać Internet -> potrzebuję przeglądarki internetowej -> takimi są: Firefox, Opera, teoretycznie IE (choć nie przestrzega standardów), … -> wybieram tę, która mi odpowiada: IE jest dziurawe i wolne, więc odpada; Opera jest szybka, ale nie ma mechanizmu wtyczek; Firefox jest nieco wolniejszy, ale jeżeli tego potrzebuję, mogę go idealnie dostosować do potrzeb
To są podstawy pracy z komputerem i elementarna wiedza. A ich pojęcie może zająć najbardziej topornym jedynie kilka dni.
Jeśli ktoś tego nie wie, to nie powinien być dopuszczany do pracy z komputerem, bo może zrobić sobie, albo, co gorsza, innym krzywdę. I zresztą najczęściej robi, bo to właśnie dzięki takim użytkownikom mamy plagi wirusów i spamu.
Ja się absolutnie nie zgadzam, zakrawa mi to na wykluczenia społeczne. Osobom chorym (np. umysłowo) też zalecimy nie korzystanie z internetu czy raczej pomożemy im lub przygotujemy odpowiednie aplikacje lub serwisy z odpowiednio przygotowanym interfejsem? Tak samo osoby starsze, obowiązkowy kurs "internetowego BHP" przed możliwością kupienia komputera to dziwna rzecz.
Komputery i systemy powinny być odpowiednio przygotowane tak by każdy mógł z nich korzystać bez specjalnego przeszkolenia, bez spędzania wielu godzin na czytaniu informacji o alternatywnych produktach itd. I owszem, dla osoby kupującej komputer z systemem Windows niech ten internet domyślnie kojarzy się z "niebieskim E", a poczta niech po prostu będzie na tej maszynie, użytkownik nie musi wiedzieć że to jest "ałtluk". Analogicznie użytkownik kupujący komputer z zainstalowanym przykładowo Ubuntu będzie kojarzył internet z Firefoksem a poczta "po prostu będzie", nieważne czy to będzie Thunderbird czy coś innego. Inna sprawa że funkcjonalność tych produktów powinna być odpowiednio wysoka na tyle by były one "godne" miana domyślnej aplikacji internetowej systemu (tutaj wstrzymuję oddech przed IE8).
W Windowsach problemem jest jeszcze pakiet biurowy, zobaczymy jak poradzi sobie tutaj WordPad w Windows Seven. To jednak nie rozwiązuje problem arkusza kalkulacyjnego czy aplikacji do prezentacji itp. Te wydaje się powinny mieć swoje miejsce w systemie dla użytkownika końcowego, oczywiście z możliwością ich zastąpienia czy to pełnym pakietem biurowym Office czy alternatywą. Być może aplikacje internetowe znajdą tutaj pole do popisu jako domyślny komponent systemowy. Tak czy inaczej, komputery powinny być przygotowane dla użytkowników, nie odwrotnie. Windows tutaj jeszcze nie jest gotowy moim zdaniem.
Kiedyś porównywałem obsługę komputera do obsługi samochodu (w sumie błędne porównanie do maszyny dużo bardziej skomplikowanej). Mówiłem że trzeba wiedzieć gdzie dolać olej i jak go sprawdzić etc. Teraz twierdzę że przecież można jednak wszystkie te zabiegi przeprowadzać w serwisach, czy prosić o pomoc kogoś bardziej zorientowanego. Koszta nieporównywalnie większe, ale nie ma tu przymusu by przekraczać jakąkolwiek barierę psychologiczną w postaci otwierania maski (nawet pomimo przeczytania instrukcji obsługi) oraz tracenia czasu na dokształcanie się i brudzenie rąk. To ma działać! Piękne w tym wszystkim jest to że nie będzie to blokować inicjatywy użytkownikom którzy chcą pogrzebać trochę przy bebechach systemu i odpowiednio dobrać sobie aplikacje. Kwestia czy jest to nieopłacalne będzie zależało jedynie od popularności tego typu usług, im bardziej powszechne te dobrowolne "okresowe badania komputera" tym tańsze.
Bottom line: Osoba która kupuje komputer powinna dostać go "ready for internet" z domyślnym zestawem aplikacji. Powinien być zabezpieczony przez mechanizm automatycznych aktualizacji (każdy nowożytny system już to ma?), filtrów antyspamowych oraz pakietów antywirusowych (MS chwaliło się ostatnio nowym antywirusem za darmo) oraz dobrze skonstruowanych aplikacji (może wreszcie IE8?) co by plaga wirusów i spamu nie denerwowała naszego drogiego użytkownika.
…a producent zostanie oskarżony przez UE za działania monopolistyczne
@xd: Pewnie ciezko ci bedzie w to uwierzyc, ale jest calkiem sporo osob, ktore maja ciekawsze rzeczy do roboty niz szukanie odpowiednikow oprogramowania, ktorego uzywaja i poznawanie innych metod robienia tego samego.
Apple do takiego wniosku nie dojdzie, bo po co?
Jak to ktoś już powiedziałm do sporadycznego przeglądania sieci (jak sugeruje nazwa netbooka), wysyłania maili, porządkowania zdjęć i skype służy netbook o nazwie iPhone…
Pisanie po ekranie tekstu jest zajebiscie wygodne
ps. to ironia
@MichalK: Pytanie tylko, ile osob potrzebuje mozliwosci wygodnego pisania tekstu na czyms, co nie jest pelnowartosciowym komputerem.
Ogolnie, to zgadzam sie z joahimem. Apple nie ma doswiadczenia w sprzedawaniu sprzetu tak taniego, jak tylko sie technologicznie da. To nie ich rynek. Nie sadze, zeby potrafili na ten rynek wejsc. A nawet jesli, to pewnie oznaczaloby to popsucie marki.
markowego linuksa? W sensie google linux? Tylko po co jak android to linuks? Więc nie jako już markowy bo od google
" Jak zaakceptują takowy na netbookach, nic nie będzie stało na przeszkodzie aby wprowadzić markowego googlowego Linuksa również na desktopy…"
ja wierzę, że zawsze zostanie choć ociupinka rynku nie kontrolowanego przez te krwiożercze monopole.
mam nadzieje, ze KDE bedzie wowczas na tyle dobre, ze chociaz dotychczasowi linuksiarze nie pojda za google.
Jeśli Android byłby jeszcze nieco bardziej otwarty, to nie widzę problemu.
Tam gdzie ty masz kontrolę nad używanym systemem i programami, tam nie ma miejsca na kontrolę nad tobą.
no to ciekawe czemu tyle 'milujacych wolnosc linuksiarzy' sie swiadomie rzucilo na google chrome i zaakceptowało jego EULA..
tam gdzie istnieje tylko jedno zrodlo softu i sprawuje kontrole nad Twoim PC nie ma miejsca na wolność (a takze konkurencyjnosc czy otwartosc)
zreszta dzis sie o tym przekonalem: chce sobie zaktualizowac KDE do 4.2 ale nie chce google-gadgets. niestety nic z tego, bo jakis czart je wsadził do zaleznosci plasmy i moge albo trwac przy nieaktualnym i dziurawym systemie albo zaakceptowac soft, ktorego sobie nie zyczę. To Twoja wolnosc?
> Jeśli Android byłby jeszcze nieco
> bardziej otwarty, to nie widzę problemu.
Jakiś konkret, czy tak się w wolnych godzinach wpisujesz w retorykę antygooglową.
W androidzie wszystko jest na Apache 2.0 (+ aplikacje/biblioteki które przyszły z inną licencją. np kernel na GPL).
To co jest zamknięte, to kilka dodatkowych aplikacji googla i operatorów (na razie tmobile), które nie stanowią core androida. Zamknięte jest kilka rzeczy, które muszą być zamknięte (np, ze względu na wymagania FCC), np firmware modemu.
@michuk
Ja tylko skromny milosnik komputerow sadowniczych (nie systemow), ale Apple z tego co mi wiadomo sam w pewnym sensie zapoczatkowal rynek netbookow. Jak inaczej nazwac 10" netbooki, ppc 500mhz, 512mb ramu, wifi itp? Ja jestem posiadaczem takiego komputerka z 2001 roku i nie chce patrzec na eeepc ani msi wind. Zastanawiacie sie pewnie czemu – odpowiedz jest prosta – bateria trzymala mi 4 h na normalnym dysku – jak zmienilem na ssd – podskoczylo do ~5h…
Dla mnie to ma byc male, lekkie, latac na lxde, miec mocna baterie i ladnie lezec w reku z podpietym usb->rs232 przy cwiczeniu gimnastyki akrobatycznej w serwerowni przy comach ruterow znajdujacych sie 3m nad ziemia
Wiec tak jak mowie – Apple jako jeden z pierwszych (jesli nie pierwszy) zauwazyl ta luke rynkowa i wypuscil iBook. Air byl niewypalem, ale Apple teraz wraca do iBookowych korzeni malymi MacBookami… A to, ze nowy sprzet nie kosztuje > 1000zl – poprostu Apple – mozna kupic iBook 600mhz za ~ 500 zl – satysfakcja momentami wieksza niz po zakupie eee…
Macowe iBooki nie spełniały tych samych kryteriów, co dzisiejsze netbooki. Przede wszystkim nie były tanie.
w 2001 żadne laptopy nie były tanie.
przecież Apple kupuje tylko banda maniaków zwiazanych z IT, Adobe Photoshop czy inna grafiką komputerową, webdeweloperzy i inni majacy-duzo-kasy-lub-lubiący-się-lansować.
Reszta spoleczenstwa nie nawidzi apple. Za to ze to apple. Za to ze caly swiat lubi apple. Lansuj sie kup apple. Masz juz ipoda? Ja mam trzy, co roku nowy!. L
Eeeeee Google chyba nie trafiła w swój cel – zamiast smartfonów idzie na netbooki?
Cóż za przypadek.
A gdzie mowa, że to sprawka Gugla?
A co z Moblinem? AMD na pewno dało ciała ale czy Nvidia to nie wiem. Tegra idealnie będzie się nadawała na netbooki, tyle że bez Windowsa. Może z czasem doczekamy się w Android Market jakiś "desktopowych" aplikacji.
hmm a co oferuje Google Android czego nie oferuje np. Ubuntu Mobile w zastosowaniach Netbook?
@Jedi1
Logo Google™ – jeśli rozumiesz, co mam na myśli
tak mi się właśnie wydawało
Informacja ciekawa. Jest tylko problem z Androidem. Ze względu na specyfikę urządzeń typu palmfony/smartphony czy jak ich tam nie nazwać, Android nie ma X'ów. Cała grafika jest tam wyświetlana na framebufer'ze (tak samo zresztą podobno jest w iPhone'ie). Jakkolwiek jest to świetne rozwiązanie na urządzenia embedded to kuleje na PC. A z kolei jeśli dodadzą X'y tak po prostu to aplikacje pisane na Androida na komórki nawet po przekompilowaniu nie będą chodziły na komputerze i vice versa.
Ale czy to musi być PC? To, że będzie w nim procesor intela nie znaczy, że klienci będą ten produkt utożsamiali z biurkowym komputerem. Maile będzie można wysyłać, strony WWW też, będzie może komunikator z kamerką i mikrofonem… Ale wiele produktów oferuje taką funkcjonalność i nie wszystkie są PC-tami.
a to nie jest przypadkiem tak ze appy na androida sa w javie pisane i owszem przy portowaniu na konkretny model/arch proca trzeba nieco pogrzebac ale pozniej juz same paczki z app sa przenosne? (btw wlasnie testuje obraz androida beta2 od koolu na FR i jestem pod cholernym wrazeniem tego ze po pierwsze bez problemow polaczylem sie z wifi i do tego ta malutka przegladarka pieknie, szybko i calkiem uzywalnie pokazuje osnews.pl).
To co wygląda jak java jest tylko interpreterem bytekodu na dodatek wolniejszym niż python
Bytekod dalvika, bo tak nazywa się ta wirtualna maszyna, jest zoptymalizowany na małą ilość pamięci i szybką interpretację. Ponadto API Androida w założeniach ma uruchamiać wszystkie ciężkie obliczenia po stronie natywnej przez JNI.
@sprae nie o to pytalem, srednio mnie interesuje jak bytecod jest wykonywany (jit czy cokolwiek innego, btw cpython tez jit'a nie ma) chodzi o to ze jesli caly app jest napisany w bytecod (bez wzgledu na to czy zgodnym z sunowym czy nie) to jest to rozwiazanie niezalezne od arch proca. Co to wydajnosci to jesli ta przegladarka androidowa made by google jest w calosci w bytecode to mi tam predkosc tego dalvika spokojnie wystarczy (osnews.pl laduje jakies 10s po wifi od zera na FR).
> chodzi o to ze jesli caly app jest napisany w bytecod (bez wzgledu na
> to czy zgodnym z sunowym czy nie) to jest to rozwiazanie niezalezne
> od arch proca.
Zalezy jak przenosny jest ten bytecode Dalvika. Pobiezne
googlanie wskazuje, ze jest przenosny, ale cos wspominaja
o opcji konwertowania byte-sex, co sugeruje, ze tak do
konca przenosny ten format to moze nie jest?
> Co to wydajnosci to jesli ta przegladarka androidowa made by google
> jest w calosci w bytecode to mi tam predkosc tego dalvika spokojnie
http://code.google.com/android/reference/android/…
To wrapper na WebKit'a, po co po raz N-ty wymyslac kolo?
Uważam, że to plotka. Android nie ma większego sensu na netbookach… Chyba że z ekranem 5".
Ahh zobaczcie -> wystarczy ze za czyms stoi google a juz jest to (prawie) skazane na sukces…
Szkoda ze google nie przygotuje wlasnej dystrybucji, w ktora to wpompowal by miliony(miliardy?)… wiem bajka, majacze;) Jest to firma jak firma i skupia sie na biznesie a nie dzialalnosci dobroczynnej… Jak na razie ta inicjatywa by im sie nie oplacila (czy kiedykolwiek zreszta nastanie taka chwila?).
Pomysl Androida na netbookach jest bez sensu… Cenie inicjatywe tego systemu ale wylacznie na telefonach(kolejny telefon na 100% wezme z tym systemem) – pozatym wolalbym by projekt opieral sie na QT i "standardowym linuksie" a nie jakims potworku:P (ale to juz w sumie moje widzimisie)
użycie w androidzie javy(wiem tam dalvik i niekompatybilność z jvm sun itp.), może być o dziwo szansą dla samego systemu co więcej słyszałem że coś tam powstaje związanego z pythonem na androida
Chyba ani razu nie widziałeś sprawozdań finansowych Google :>
ponad 90% przychodu tej firmy generuje wyszukiwarka. Mówiąc inaczej: czegokolwiek dotknęła ta firma nie odniosło sukcesu finansowego.
Ta firma od dłuższego czasu sprawia tylko wrażenie że jest dobra w czymś innym niż ich główny produkt. Ta firma także od dłuższego czasu inwestuje krocie w różne przedsięwzięcia które nie przynoszą dochodu albo wręcz generują straty. Ta firma miota się od dłuższego czasu szukając czegoś co sprawiłoby że miałaby swego rodzaju kolejną nogę do podparcia.
ja bym powiedział że ta firma topi kase głównie w przedsięwzięciach które nie tyczą się reklamy internetowej i samej wyszukiwarki. Niby może całe to google docs w przyszłości coś przyniesie ale to czas pokaże. Choć ostatnio może youtube zacznie jakieś zyski przynosić, tam teraz uruchomili te kanały i to podobno zaczyna skutki przynosić ale to też przyszłość a tak to pełno nie trafionych projektów choćby picasa niby dobra fajna aplikacja ale i tak mało osób korzysta
Chrome na razie nie odniósł sukcesu(moim zdaniem).
"Jeśli rewelacje venturebeat.com okażą się prawdziwe, być może w końcu nastąpi bezpośrednie starcie gigantów Google i Microsoftu na rynku opanowanym przez tego drugiego (dotychczas firmy biły się przede wszystkim na terenie Google)."
Wygląda że autor tego tekstu czytać nie potrafi ze zrozumieniem.
w artykule jak byk stoi:
"Android running on netbooks represents what could be a very viable alternative for those who don’t want netbooks that run an operating system like Windows Vista."
Mówiąc inaczej: jeżeli komuś wydaje się, że Android to narzędzie walki Google z Microsoft to ma rację .. wydaje mu się.
Wlasnie! Bo przyszlosc netbookow to Solaris z ZFS i DTrace!
A jaki jest pożytek z ZFS na netbooku?
@maciek: żaden, ale kloczek uważa to za najlepszy wynalazek od czasu wymyślenia krojonego chleba i za swoją misję przyjął udowodnienie że nic nie może się mu równać
Przecież wszem i wobec wiadomo, że ten rok to będzie (kolejny) rok dominacji Linuxa na notebookach po którym Linux opanuje wreszcie .. 1% rynku.
Spadaj na onet, klocek.
Mhm. A aplikacje pod Androida same się zrobią….
Moim zdaniem ktok bez sensu. System pisany pod ARM na netbooku? Ktos juz wspomnial o tym ze nie posiada nawet X'ów…Po cholere mi taki system na komputerze, na którym nie odpale programu pod lina wszystko odpalane jest przez ramke…. Sądze, tez ze ten netbook do najtańszych nalezec nie bedzie, a to jedyne kryteium (przy takiej konkurencji) kiedy brałbym ten sprzęt, z myślą o reinstalacji systemu (Debian, PCLOS..)
Mi za netbooka robi 10" ibook g3. Bateria trzyma 5h (wsadzilem ssd), wifi, nagrywarka dvd, smiga pod debianem (wiem, na ppc nie bedzie mi adobe flash dzialac ani sunowska java, ale – trudno – i tak uwazalem je za zlo konieczne). Generalnie polecam – wydajnosciowo stoi lepiej niz pierwsze modele eeepc a o wiele taniej mozna kupic na allegro
Kwestia przyzwyczajenia.
> Ktos juz wspomnial o tym ze nie posiada nawet X’ów…
I to ma byc argument "przeciw"??
Ja to czekam az ktos wreszcie cos wyspawa bez tego
X-dziadowskiego bloatu. Qt jest na fb, moze tu?
mało prawdopodobna plotka.
1. Intel nie produkuje kompletnego sprzętu, tylko podzespoły.
2. Android ma zbyt wielu lepszych (na chwilę obecną) konkurentów.
Artykuł zresztą nie podaje żadnych konkretów, tylko niejasne przesłanki.
Dlaczego android jest ciekawym rozwiązaniem:
1. Android nie jest postrzegany jako linux, tylko jako system Googla (którego wszyscy znają i kochają).
2. Android Market jest idealnym miejscem na sprzedaż oprogramowania komercyjnego.
3. Wsparcie giganta, jakim jest Google.
Ad. 1) Taaa, a Intel Classmate to pewnie jakiś fake..
Ad. 2) Jakich konkurentów? W starciu z google raczej żadna konkurencja nie ma szans. No może poza Microsoft czy Apple..
Punkt dla ciebie, ale classmate to wyjątek potwierdzający regułę. Z tego, co sprawdziłem, nie byli nawet zainteresowani upgradem go do atomów.
co do drugiego punktu, to myślałem o Novelu i Cononical. Obie firmy produkują od dłuższego czasu i nie wychodzi im to źle.
A propos Intela i MS wyglada na to ze strona chwilo padla ale wyguglajcie: Microsoft on Intel's Anti-Linux: "Please Keep Confidential. This is a Nightmare"
Zastanawia mnie taki krok intela (no chyba że nie wierzą w sukces;) Przyzwyczajenie ludzi do nie używania windows na netbokach to na dłuższą metę strzał w stopę – windows == Intel, a android? przecież trochę chęci i będzie działąć na wszystkim (procesory arm wydają się prześcigać, pod każdym względem, intele w tym segmencie)
Dobrze kombinujesz, ja tez od jakiegos czasu przygladam sie temu co robi intel i wychodzi mi na to ze chyba powoli producenci sprzetu odzyskuja wolnosc i niezaleznosc od dostawcow softu lub inaczej soft powraca na wlasciwe miejsce dekoracji do sprzetu a nie odwrotnie. Intel z jednej strony moze nadal wspierac nonszalancje wymagan cpu/ram MS (jest mu to na reke – wymaganie lepszych procow) jednak z drugiej strony swiat opensource powoli zaczyna udowadniac ze nie tedy droga. FF pisane przez kilkunastu dev'ow smiga znacznie szybciej niz IE, wymagania znacznie nizsze i w parze z linuxem moze tworzyc naprawde wydajny punkt dostepu do netu na takim beagleboard'ie np. Do tego dochodzi coraz silniejszy trend do szukania oszczednosci w IT, rosnace ceny pradu i swiadomosc ludzi zacznie sie poglebiac. To jest szansa dla producentow arch ARM. Jesli Intel bedzie udawal ze nic sie nie dzieje to albo przespi zmiany i wtedy nic juz nie zwojuje (a przeciez na rynku arm tez ma swoje produkty) lub tez nic zlego sie nie wydazy i nadal swiat bedzie montowal quady w kompach do buszowania w necie.
mi się przypomniało teraz, i nie wątpię że intel zaleje rynek netbookami z androidem a to z tego względu że intel sam opracował distro dla tych netboków nazywa się Moblin 2 i wyszła pierwsza alpha
brakuje informacji ze Adroid dziala juz na beagleboard i na openpandora- ktora, swoja droga, wydaje sie byc o wiele bardziej atrakcyjnym sprzetem niz wiekszosc netbookow…
No i na freerunnerze z ktorego wlasnie pisze
Tylko czy tu nie pojawia się pewien konflikt – Android, przynajmniej ten komórkowy działa pod architekturą ARM. Czy Intel zamiast Atoma będzie rozwijał specjalnie podobny procesor w architekturze ARM, czy też przeniesie Androida na x86 (rozdwojenie oferowanego oprogramowania itd.).
zamiast zakladac ze nie ma takiego proca polecam wczesniej sprawdzic, intel od dawna ma w ofercie procki arm (xscale), zdaje sie ze swego czasu kupil nawet firme produkujaca strongarm'y.
Tyle że marka "Atom" się liczy
problem dla marketingowców gotowy.
A office, przeglądarka pdf i itp. Takie komputerki są wykorzystywane do trochę więcej rzeczy niż net i poczta. A na dobrą sprawę nie wiadomo jak będą zachowywać się większe programy na tej platformie, na razie JIT ani niczego podobnego nie ma.