Kłopoty Google w Minnesocie
- Dodano: 1 June 2008
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 19
Mieszkańcy małego miasteczka w Minnesocie oskarżyło Google o bezprawne wykorzystywanie zdjęć ich domów w usłudze Google Street View. Okazało się, że mieli rację.
W North Oaks mieszka tylko 4,5 tysiąca osób. To amerykańskie miasto jest jednak dość wyjątkowe, ponieważ większość dróg dojazdowych jest własnością mieszkańców. Tym ostatnim właśnie nie spodobało się, że Google Inc. bez pytania o zgodę zamieściło zdjęcia ich domów w Internecie, poprzez usługę Google Street View.

Zdjęcie North Oaks w Google Street View, za linią Google nie ma dostępu
Elaine Filadelfo z Google stwierdziła, że to niespotykane, aby całe miasto, przez oficjalnych przedstawicieli, poprosiło o usunięcie zdjęć z Street View. Wcześniej najczęściej zapytania napływały od indywidualnych osób lub instytucji państwowych (m.in. słynna sprawa zabronienia przez władze USA fotografowania i umieszczania w Internecie zdjęć budynków wojskowych).
Google usunęło już zdjęcia wykonane na prywatnych ulicach North Oaks.
Więcej informacji: http://news.cnet.com/8301-10784_3-995675...7-1_3-0-20
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
19 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Szczerze mówiąc, nie rozumiem o co chodzi. Czy przechodzących tam turystów też powinno się pozywać?
Pewnie liczą na milionowe odszkodowania.
Jeśli jest to teren prywatny, to tak.
Dlaczego?
Bo jest to teren prywatny i bez zgody właściciela obcy nie mogą tam wchodzić.
Bez twojej zgody twojej mordy nie można pokazywać w tv co nie oznacza, że na ulicy nikt nie może jej oglądać. To chyba to samo.
Mordy, może i tak, ale budynku? ulicy?
Naburmuszanie się kogokolwiek za przedstawiania zdjęć budynków (w tym obiektów wojskowych) jest mówiąc lekko głupie. Szpiedzy albo terroryści już dawno mają wszystkie takie zdjęcia, a pozostali niczego złego nie uczynią.
R.
Właśnie!
…i bomby i broń palna też powinny być dostępne w hipermarketach! Przecież Ci co tych rzeczy potrzebują to i tak je sobie załatwią a reszta po prostu nie kupi
Powinni opatentować posiadanie dróg w rękach prywatnych..
Ciekawe czy można kogoś pozwać za to że opowiedział o czyimś domu znajomemu , opisał wygląd zewnętrzny ofród itp.
Dobra uwaga i ciekawy temat na felieton na VaGla.pl
Link?
Co link?
Link do wszechświata równoległego, w którym ten artykuł powstał 100 lat temu, a teraz jego kopia znajduje się w Muzeach Walki o Wolność na wszystkich planetach Układu Słonecznego.
1. jeżeli jedna osoba opowie drugiej jak wygląda ten dom to ta druga nie ma jego idealnego i dokładnego obrazu, ma tylko obraz opisany słowami, który jednak nie jest tak dokładny jak zdjęcie.
:
2. nawet gdyby jedna osoba drugiej pokazała zdjęcie to widziała to tylko jedna osoba dodatkowo, w przypadku publikacji zdjęć w Google widzi to cały świat.
:
Wg. mnie osoby te maja prawo do zachowania swojej prywatności i Google powinno to uszanować.
Mogę się mylić ale, w "Wolnej Kulturze" Lessiga była opisana podobna historia sprzed 100-150 kiedy to właściciel budynku pozwał fotografa na gruncie praw autorskich. Wtedy amerykańskie sądy przyznały rację fotografowi. Dziwne. Dziwne?
A ja ich rozumiem. Sam nie chciałbym, żeby ktoś bez moje pozwolenia robił zdjęcia mojego domu i umieszczał je w internecie. Wbrew pozorom, to może być wykorzystane na wiele sposobów. Złodziej zaraz może sobie zobaczyć jakie mam autko. Nie daj Boże jakiś pedofil upatrzy sobie moje dziecko bawiące się przed domem i zechce "poflirtować". Jest dużo zagrożeń. Poza tym, jeśli to mój do dom, to ja o tym decyduję. Mogę nie pozwolić komuś wejść na teren mojej posesji i mogę nie pozwolić publikować jej fotografii.
Gdyby przyjąć takie rozumowanie to niewiele zdjęc mogłoby się ukazywać. Robisz zdjęcie bezdomnemu psu do jakiegoś albumu w kadzrze masz 5 posesji będziesz występował o zgode właściele każdej posesji? . Jeżeli tego nie zrobisz to ktoś zarzyczy sobie póżniej wyofanie zdjęcia ( w przypadku książek oznacza zniszczenie nakladu)
Wbrew pozorom tak to działa. I trudno zrobić zdjęcie psa w pięcioma posesjami w kadrze, gdzie da się określić dokładne położenie tych posesji i to, co się na nich znajduje. Tutaj, to nie były przypadkowe fotki, ale akurat zdjęcia tych domów z zaznaczonym ich położeniem.