Kolejna porażka Psystara
- Dodano: 16 November 2009
- Wprowadził: trasz
- Komentarze: 142
Firma Psystar, która wsławiła się próbą procesowania się z Apple o prawo do sprzedaży komputerów z zainstalowanym systemem MacOS X, co stoi w sprzeczności z licencją tego systemu, przegrała kolejny proces.
Sąd w San Francisco uznał, że Psystar naruszył prawa autorskie oraz DMCA. Orzekł też, że zapisy w licencji systemu Apple’a zabraniające używania go na maszynach innych niż wyprodukowane przez Apple są zgodne z prawem.
Według sądu, Psystar m.in. bezprawnie kopiował oprogramowanie należące do Apple (OSX nie był instalowany z płytek kupionych w sklepie; w wielu przypadkach legalny nośnik nie był też dołączany do sprzedawanej maszyny). Poza tym Psystar dokonywał bezprawnych modyfikacji systemu, m.in. podmieniania KEXT-ów.
To nie pierwsza porażka Psystara. W grudniu 2008 sąd odrzucił zarzuty, jakoby Apple stosowało praktyki monopolistyczne.
Przegrana to nie koniec kłopotów Psystara. Przed nim nadal zarzuty o łamanie umowy licencyjnej, bezprawne wykorzystywanie znaków handlowych oraz nieuczciwą konkurencję.
Więcej informacji: http://www.pcworld.com/article/182218/Ap...k=rss_news
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
142 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Podsumowujac, pozostaje sie cieszyc z kolejnego przykladu na to, ze pasozytnictwo nie poplaca. Przynajmniej nie zawsze.
Nie zawsze, tzn np. w Europie gdzie zapis EULA jest podobno niezgodny z prawem, Psystar może sprzedawać hackintoshe.
Ciekawe jak się zakończy ta sprawa i czemu tak na prawdę ma służyć. Wydaje mi się, że to przede wszystkim próba wywołania dyskusji na temat sposobu licencjonowania.
BTW, skąd taką firmę jak Psystar stać na potyczki z Apple i jak zapłacą ewentualne odszkodowania?
W normalnej części Europy takie zapisy są raczej bezprawne, ale w Francji to nie byłbym pewien.
Oni tego nie zapłacą – jak w ostatniej instancji przegrają, to ogłoszą bankructwo, i tyle.
@maciek
to, ze nie zaplaca to bylo wiadomo od samego poczatku
Psystar jest korporacja i nie wydaje sie miec zadnego wartosciowego majatku. Dodatkowo nie moze przez najblizszy rok oglosic bankructwa.
@rkowal
"raczej" nie jest oficjalna wykladnia prawa. Fani "wolnosci" tez twierdzili, ze Psystar "na pewno" nie lamie prawa.
@maciek: Chapter 11 zlozyli jakis czas temu.
@wujek_bogdan: W USA ten zapisy licencji tez byly "podobno" – wedlug Psystara – niezgodne z prawem. I zgadnij, co sie okazalo.
A sprawa ma sluzyc – jak to zwykle w takich sytuacjach – wyciagnieciu pieniedzy za nic, w tym przypadku albo od Apple (w nadziei, ze sie znudzi), albo od inwestora (w nadziei, ze sie znajdzie jelen), albo od community (w nadziei, ze – jak zwykle naiwna – spolecznosc uzbiera jakas kase).
pisales to 1,5 roku temu, jak rowniez to, ze ta firma nie utrzyma sie dluzej niz 3 miesiace. no popatrz – 1,5 roku minelo a jeszcze wiezgaja (choc juz ledwo wystawiajac rece z grobu ponad poziom ziemi…)
btw. ciekaw jestem czy ktokolwiek procz ciebie dostrzegl ta chec wyludzenia kasy.
btw2. no i bardzo dobrze ze ktos to w koncu wyjasnil – tj. czy sa tam zgodne z prawem, czy nie.
@jellonek: Fakt, nie myslalem, ze naciagacze z Psystara tak dlugo pociagna. Jak widac nadal nie doceniam braku kregoslupa moralnego u niektorych homo sapiens.
póki jest prawo to się nie dowiesz czy ktokolwiek ma coś takiego jak kręgosłup moralny
nawet bez prawa dowiedziałbyś się najwyżej jak silne ma motywacje
Świetnie! Mam nadzieję, że teraz dobiorą się wreszcie do skóry pasożytom z Canonical!
@michuk: A Canonical dokladnie na czyjej pracy pasozytuje, nie dajac nic od siebie i nie placac oryginalnym tworcom, mimo ze oryginalni tworcy wyraznie sobie tego zycza?
Na niczym. Podobnie jak Psystar. To czy oryginalni twórcy sobie życzą czy nie nie powinno tu mieć znaczenia. Jeśli kupiłeś ich produkt, powinieneś móc z nim zrobić co ci się podoba. Np powiesić CD na lampie albo zainstalować na pececie i odsprzedać.
Swoją drogą ciekawe czy jakbym w swojej restauracji powiesił jako ozdobniki płytki z OSX, też by się Apple przyczepił :>
Jestes wlascicielem nosnika.
jeśli byś kupił iLampe to możesz wieszać ;]
@michuk: Idac twoim tokiem rozumowania, nie ma czegos takiego, jak nielegalne kopiowanie – bo skoro kupiles muzyke, to powinienes moc zrobic z nia co ci sie podoba, na przyklad rozdac calemu swiatu.
No ale byś się chyba zdenerwował, jakby ktoś kupował kotlety z twojej restauracji po czym sprzedawał w budce naprzeciwko, odgrzewane w mikrofali jeszcze reklamując się “zajefajne kotlety michuka”;)
Bingo. Tak właśnie powinno być. Kurczę, nie sądziłem, że kiedykolwiek będę ci gratulował wyciągnięcia logicznego wniosku
Tak, to logiczny wniosek.
"Jeśli kupiłeś ich produkt, powinieneś móc z nim zrobić co ci się podoba."
To mozna byloby wziac sobie kod GPL, uzywac w swoim oprogramowaniu bez udostepniania zmian/poprawek i kosic kase? Czy to nie jest to o co walczyles na jakilinux przez tyle lat? A moze przeciwnie?
Dziwna demencja Cie dopadla ostatnio.
@mini: przeciwnie. GPL powstało właśnie dlatego, że z oprogramowaniem nie można robić tego, co się podoba (w tym powielać i przekazywać dalej).
@Low Year: no i nic nie wniosło, bo pod GPL też nie można z oprogramowaniem robić tego, co się podoba (w tym nie przekazywać dalej).
@ufoludek: a który punkt GPL nakazuje to "przekazywanie dalej"? IIRC przekazywanie zależy tylko i wyłącznie od ciebie.
@Low Year: GPL nie narzuca samego faktu przekazywania (znaczy mogę program zachować dla siebie), ale narzuca mi formę przekazywania (muszę dać źródła). Ergo nie mogę robić z oprogramowaniem tego, co mi się podoba (zamknąć i dawać tylko binaria).
Więc skoro przekazywanie to twoja decyzja, również twoją decyzją jest, czy GPL będzie ci cokolwiek narzucać.
Oczywistym też jest, iż ma to na celu, by ten komu przekazujesz mógł zrobić to samo…
Taką samą wolność to masz z licencjami komercyjnymi — w końcu to twoja decyzja, czy kupisz soft z licencją zamkniętą, więc sam decydujesz, czy będzie ci ona coś narzucać czy nie.
Z tą różnicą, że gdy nie chcesz by komercyjna ci narzucała to nie masz programu, a w GPL po prostu go nie udostępniasz. Nadal twierdzisz, że to nic nie wnosi?
@Low Year: pliz, ziom… A co ma piernik do wiatraka? Bez GPLa nie można było robić z softem co się chce. Z GPL też nie można, tylko w inny sposób. Ale dalej nie można.
Update: oczywiście są licencje, które pozwalają z softem zrobić co się chce, ale GPL do nich nie należy.
@ufoludek: jeśli nie rozumiesz różnicy między posiadaniem i nie posiadaniem programu (a wraz z nim i prawa do użytkowania) to problem leży raczej w elementarnej edukacji i czytaniu ze zrozumieniem niż w tekście licencji.
@Low Year: i wzajemnie. Tak w skrócie:
1) można mieć prawo do użytkowania czegoś nie posiadając tego czegoś
2) rozmowa jest o możliwości zrobienia z programem czego się chce
1) dlatego zaznaczyłem, że chodzi o jedno i drugie. Nastwierdzenie, że ograniczenia GPL – w przeciwieństwie do komercyjnych – pojawiają się gdy program chcesz upublicznić, nie gdy go masz i używasz – odpowiadasz jakże elokwentnie "pliz ziom" i pitolisz coś o innych licencjach, pytając jeszcze co ma piernik do wiatraka…
2) z GPL możesz zrobić co zechcesz. Period. Z tym, że w niektórych przypadkach musisz dodatkowo zrobić coś, czego możesz nie chcieć. I oczywistym jest, że ma to na celu umożliwienie dalszym odbiorcom tego samego. Więc za zostawienie stosunkowo niewielu (wobec licencji komercyjnych) ograniczeń, brak pozostałych jest silniej gwarantowany.
Ponawiam pytanie: nadal twierdzisz, że GPL nic nie wnosi?
@Low Year: "z GPL możesz zrobić co zechcesz. Period. Z tym, że w niektórych przypadkach musisz dodatkowo zrobić coś, czego możesz nie chcieć." — czyli mogę rozpowszechnić binarkę bez źródeł, tylko muszę rozpowszechnić też źródła? Chyba mamy różne definicje "robić co chcesz".
Dokładnie. Przy czym w większości przypadków nie musisz, a te które musisz opisałem powyżej w punkcie 2).
Wyrok jest bardzo pouczający.
Z jednej strony można wywnioskować, że gdyby do każdego swojego klona kupowali dysk z Mac OS w iSpocie, to by nie było bezprawnego kopiowania (rozumiem, wysoki sąd nie miał zastrzeżeń do braku jabłka na obudowie kompów psystara, a jedynie do braku oryginalnych CD).
Z drugiej strony pierwszy raz dowiedziałem się, że modyfikowanie systemu operacyjnego aby go dostosować do sprzętu może być bezprawne! Lenovo, Dell i każda inna firma pececiarska modyfikuje Windows / Linux choćby poprzez dobranie właściwych driverów
Widać MS i Linus nie mają nic przeciwko dostosowywaniu systemu do przypadkowego sprzętu.
@maciek: Psystar ma jeszcze calkiem sporo innych zarzutow i dopiero czeka na proces w tej sprawie.
A co do modyfikowania – jest bezprawne, jesli producent ci na to nie pozwala. OEM-om Microsoft pozwala, jak sam zauwazyles. Apple – nie.
No i MS nie zarabia na sprzecie, Linus chyba tez nie?
Linus używa MacBooka Pro.
i może jeszcze Mac OS ?
@maciek
Mysle, ze tak. Znajac jego praktyczne podejscie mysle, ze uzywa wurtualizacji do developerki.
Bynajmniej – zależy na kim się pasożytuje. Firmy pasożytujące na BSD nie narzekają.
Podobnie firmy pasozytujace na Linuksie, ktorych jest wielokrotnie wiecej.
Ha, i tu się mylisz. Oczywiście, że narzekają, nawet jesli nie robią tego publicznie. Jesteś w stanie wyobrazić sobie firmę (większą od garażowej) która byłaby autentycznie zadowolona z konieczności oddawania kodu?
@Low Year: Firmy, ktorym nie podoba sie koniecznosc oddawania kodu, nie bazuja swoich produktow na Linuksie – nie maja wiec powodow do narzekan. Firmy, ktore _zeruja_ na Linuksie, nie narzekaja – bo nie po to sie uzywa Linuksa, zeby inwestowac w rozwoj kodu.
Sugerujesz, że jednak są firmy którym to się podoba? Bo ja sądzę że są tylko takie, dla których zyski z tym związane przewyższają straty; co nie znaczy, że strat tych nie byłoby miło jeszcze obniżyć.
@Low Year: Skoro calkiem sporo firm jest sklonnych oddawac kod zupelnie dobrowolnie – vide wszelkie BSD – to tak, istnieja firmy, ktorym sie to podoba.
No ba. Wśród tych firm jest, jak wielokroć pisałeś, niejakie Apple. O tym jak wielcy to altruiści dobitnie świadczy choćby powyższy news.
Ja piórkuję, sam wymyślasz te głupoty czy po kimś powtarzasz?
@Low Year: Owszem, wsrod tych firm jest m.in. Apple. Czy wedlug ciebie to, ze ktos jest sklonny oddawac cos dobrowolnie oznacza, ze mozna bez jego zgody – a nawet przy jego zdecydowanym sprzeciwie – przywlaszczac sobie jego wlasnosc i naruszac jego prawa?
Nie. Według mnie to, jak silny jest to sprzeciw świadczy o "dobrowolności" jego oddawania.
@Low Year: Sprawdz moze, czym jest liberalna licencja Open Source, czym rozni sie od copyleftow i przestan sie osmieszac.
O, argumenty się skończyły i uciekamy od tematu do wycieczek ad personam? Dzięki, nie spodziewałem się niczego więcej a lubię gdy moje przewidywania okazują się prawdziwe ;>
Czy mozesz podac przyklad (z wyjasnieniem), ktore to firmy pasozytuja na BSD? Jedyne skargi ostatnio byly na developerow Linuxa.
Zapytaj trasza, on z tytułu zainteresowania tematem zna listę i dokładniejszą, i bardziej aktualną od mojej.
Wypadałoby się zapoznać z licencją BSD.
O ile generalnie jestem nastawiony negatywnie do korporacji i ich monopolistycznych zagrywek, to moim zdaniem w tym wypadku Psystar przegina.
Tak jak wypożyczalnia łyżew może nam zabronić jazdy na nich po betonie, tak firma udzielająca nam licencji na posługiwanie się jej systemem powinna mieć prawo do ograniczania nas w posługiwaniu się nim, a to rozsądny "wypożyczający" powinien sobie wybrać wypożyczalnię stosownie do swoich potrzeb.
A ja bym jednak wolał, żeby producent noży nie mógł nam zabronić smarowania chleba margaryną Rama, nawet jeśli jest przekonany, że należący do niego Masmix to niebo w gębie.
Tutaj producent noży wiele nie straci, bo tak samo dobrze rozsmarujemy tym samym nożem masło jak i margarynę.
Apple jednam może sporo stracić. Nie mówię tutaj o tym, że użytkownik kupi hackintosha, zamiast produkt Apple, chociaż to też jest istotne. Mam na myśli zupełnie inną stratę – pogorszenie wizerunku. Komputery Apple mają renomę sprzętu z wysokiej półki, sprzętu niezawodnego, skrojonego na miarę. I poniekąd jest to prawda, ale nie jest to zasługą jakiejś niesamowitej, kosmicznej technologii, bo jak wiadomo Apple to w chwili obecnej praktycznie zwykły pecet (poza EFI zamiast BIOSU, ale to nieistotny szczegół). To zasługa tego, że system jest projektowany pod konkretnie dobrany sprzęt. Nie musi być kompatybilny z każdą kartą graficzną, muzyczną, itd. Dostępnych jest kilka(naście) konfiguracji sprzętowych. Taki zestaw dużo łatwiej przetestować niż w przypadku Windowsów/UNIX-ów/itd gdzie twórca systemu nie może przewidzieć na jakiej platformie jego system będzie działać.
Wracając do sedna problemu, gdyby OS-X instalowany był na szerszą skalę na PC straciłby miano niezawodnego systemu i straciłby swą elitarność.
Nie oceniam tutaj działań Apple. Osobiście też wolałbym mieć możliwość bezproblemowej instalacji, chcę pokazać gdzie jest źródło problemu… tak mi się wydaje
Podobnie jak z MacOSX — tak samo zainstaluję go sobie na Maku jak i na pececie (zwłaszcza, że Maki to pecety :>).
Z tym, że pecet to nie margaryna
) i o ile nożem rozsmarujesz tak samo masło jak i margarynę, to w przypadku pecetów, tak jak pisałem wyżej pojawia się problem braku kompatybilności, braku sterowników, itd i nagle temu doskonałemu i niezawodnemu Makowi zaczynają doskwierać problemy typowe dla Linuksów czy dla Windowsów. Wydaje mi się, że tego się obawia Apple najbardziej… ale żaden ze mnie ekspert i być może po prostu chodzi o sprzedaż, w każdym razie o pieniądze a nie o ideę
@wujek_bogdan: Apple zarabia na sprzecie, nie na sprzedazy systemu. Wiec oczywiscie, ze chodzi o pieniadze.
Zreszta tak naprawde sprawa nie ogranicza sie do Apple. Wezmy IBM-a – AIX jest (afaik) po (lekko zawyzonych) kosztach nosnika, ale uruchamianie go na sprzecie innym niz sprzet IBM-a jest lamaniem licencji.
Jest kilka firm sprzedających komputery z AIX, nie nazywających się IBM (hint: Groupe Bull)… To z z/OSem IBM robi problemy
Mniej więcej takie same jak Apple z MacOSem. Z resztą i w tej sprawie się toczy stosowne postępowanie. Co ciekawe: IBM jest na ławie oskarżonych (jako stosujący praktyki monopolistyczne)… z podobnych zarzutów Apple się wybroniło, więc i IBM ma spore szanse !
@maciek: Bull ma (lub mial) z IBM-em specjalny kontrakt.
Tak samo Apple miało kiedyś umowy licencyjne z firmami sprzedającymi Hackintoshe, ale skoro się z tego wycofali, widać im się to nie opłacało.
Klony na licencji Apple nie były Hackintoshami.
@el.pescado: Ano mialo. Natomiast nigdy nie mialo umowy z Psystarem – Psystar od poczatku dzialal bezprawnie. W dodatku zupelnie swiadomie.
No ja nie mówię nic o Psystarze. Cała rzecz z klonami miałą się zanim ktokolwiek słyszał zarówno o Psystarze i Mac OS X. Skoro jednak nie opłacała im się współpraca z firmami płacącymi za licencje, trudno się spodziewać że będą współpracować z firmami nie płacącymi za licencje:)
http://en.wikipedia.org/wiki/Macintosh_clone
Jeśli kupisz ten nóż, to możesz nim nawet zabijać i producentowi nic do tego. Natomiast jeśli go wypożyczysz (tak, jak wypożycza się oprogramowanie od MS czy Apple), to oczywiste jest, że możesz spotkać się z pewnymi ograniczeniami ze strony pożyczającego.
ale o co chodzi z tym wypożyczaniem? bo nie bardzo rozumiem i jaki to ma związek z Psystar i całą sprawą?
To, że “kupując” oprogramowanie tak na prawdę tylko je “wypożyczasz”. Producent udziela Ci prawa do posługiwania się JEGO oprogramowaniem na swoich zasadach. Jeśli tylko te zasady są zgodne z obowiązującym prawem, to jedyne co możesz zrobić, to zmienić wypożyczalnię (osobiście polecam wypożyczalnie z wolnego nurtu – pozwalają na dużo więcej niż przeciętna komercyjna
)
Ja bym jednak nie chciał, zakładając że produkuję dobre noże i dobrą margarynę (noże idealnie dostosowane do konsystencji mojej margaryny), żeby każdy pan Ziutek mógł wykorzystywać moich noży do promowania swojego biznesu polegającego na handlowaniu przypadkowego smarowidła w zestawie z moimi nożami.
A co kto robi w domu – to już jego sprawa. Słyszał ktoś, by Apple wszczynał jakieś kroki przeciwko indywidualnym posiadaczom Hackintoshy?
Owszem, aktualizacją do 10.6.2 poblokowali im Hacintoshe.
I wydaje ci sie pewnie, ze zrobili to celowo – bo nie maja nic lepszego do roboty niz wkurzanie garstki niedofinansowanych nerdow (nerdowie dofinansowani zwykle po prostu kupuja maka)?
Producent noży ma prawo Ci tego zabronić
Różnica jest taka, że producentów noży jest multum, a producent MacOSX'a jest jeden. Ale to on ma prawo decydować do czego jest przeznaczony jego produkt, a do czego nie. Nie podoba się-nie używaj.
Dokladnie. Producent MacOSX jest jeden, bo to ich produkt, ale unixow jest na peczki, ba, mozesz sobie sciagnac darwina jesli koniecznie chcesz posmakowac czegos z macosx… przeciez to nie jest artykul pierwszej potrzeby ze kazdy musi miec i musi kupic. Nie musisz go miec, chcesz go miec – kup sobie komputer od Apple'a.
Ja tu nie widze problemu, nagle kazdy chce miec macosx'a – o co chodzi? Jakos to mnie dziwi, spora czesc narzeka ze to tylko li wylacznie na apple'ach super chodzi, bo to ich sprzet, to po co go chca na PC?
To zrób ankietę wśród dowolnej ale w miarę dużej grupy osób z pytaniem czy w ostatnich 10 latach wypożyczali system operacyjny do swoich komputerów.
Oczywiście wypożyczanie softu jest pewną metodą ale to już niewiele się różni od softu rozumianego jako usługi. Tylko że producenci oprogramowania na to nie pójdą z tego względu, że zapis "nie odpowiadamy za działanie programu" nie miałby zastosowania.
@rkowal: To, co typowy uzytkownik nazywa kupieniem oprogramowania, jest tak naprawde czyms w rodzaju wziecia w dzierzawe – czyli wypozyczenia. Kupic oprogramowanie, w sensie wlasnosci, mozesz, jesli kupisz Apple. W sensie, firme. Bo OSX-a w innym przypadku raczej ci nie sprzedadza.
Ale normalny program, bo ja wiem, Windows, Debiana, Photoshopa, jakąś grę, możesz "kupić" na dowolny komputer. Mac OS nie. Nie żeby Mac OS był w tym względzie wyjątkowy, bo kilka innych platform podobnie zamkniętych jest, ale dla mnie to trochę nie w porządku, aby w oparciu o dorobek społeczności open source konstruować produkt _aż_tak_zamknięty_
@trash:Ale w ten sposób rozumując dochodzimy do wniosku, że prawie niczego nie kupujemy tylko wypożyczamy, bo aby coś kopić należy kupić firmę produkującą/projektującą daną rzecz.
@rkowal: Nie. Jesli kupisz pralke, to nalezy ona do ciebie. Jest to regulowane przez jakistam kodeks handlowy, i po transakcji pralka jest twoja wlasnoscia. Natomiast programy komputerowe – i to, co robisz mowiac o kupowaniu programu – sa regulowane przez zupelnie inny przepis, i ten przepis mowi, do czego masz prawo, a do czego nie. Zupelnie inny rodzaj kupna.
Zreszta, na zdrowy rozum – do oprogramowania masz umowe licencyjna. Do pralki – nie.
@maciek: To, co w OSX bazuje na dorobku spolecznosci, jest Open Source.
Brawo! Oczywiście bezczelność Apple mogłaby pójść jeszcze dalej, bo mogli by zamknąć część gcc "którą napisali od zera sami", więc może jeszcze powinniśmy się cieszyć, że ci łaskawcy cośtam dają… ale jakoś do mnie to nie przemawia: oddają _prawie_tylko_ tyle, ile niezbędnie trzeba by nie zostać oskarżonym o łamanie copyleftowych licencyj, a w każdym razie nie oddają kompletnego systemu operacyjnego.
Są firmy UNIXowe, które mając podstawowy biznes w sprzęcie jednak wykazują więcej dobrej woli i nie tylko pozwalają testować swój system po za swoimi komputerami, ale jeszcze nie żądają za to opłat: warto równać do najlepszych, a nie do IBMa
@maciek: Apple uzywa bardzo niewielu rzeczy na copyleftowych licencjach. Tych, ktorych uzywa, powoli sie pozbywa – z duzych rzeczy LLVM, z mniejszych chociazby GNU tar.
To, co w OSX bazuje na dorobku spolecznosci, jest Open Source – mimo, ze zwykle bazuje to na kodzie na liberalnych licencjach nie zobowiazujacych Apple do rozdawania kodu. Malo tego – Apple inwestuje kupe kasy w rozwoj otwartych projektow w rodzaju LLVM.
Są firmy UNIXowe, które również mając podstawowy biznes w sprzęcie jednak wykazują więcej dobrej woli i nie tylko pozwalają testować swój system operacyjny po za swoimi komputerami, ale jeszcze nie żądają za to opłat: warto równać do najlepszych, a nie do IBMa
@maciek: nie nakręcaj się tak. Licencja GPL mówi, że jak wykorzystałeś jakiś kod modyfikując go, to masz udostępnić swoje zmiany, i oni to robią. Gdyby GPL mówił, że masz oddać wszystko, co leży z kodem GNU na jednym dysku, to byś mógł marudzić, że Apple jest bezczelny.
Poza tym oddają całkiem sporo.
Kpią sobie z ludzi na otwartych fundamentach budując zamknięty system. Z tajemniczych powodów n.p. Solarisa wolno używać na dowolnych komputerach (w dodatku: za friko) i nikomu się z tego tytułu nie dzieje krzywda.
Może powinieneś zasugerować FSF, żeby do GPL dopisała punkt "a, i nie może z tego korzystać Apple". Se macie taką a nie inną licencję, to się nie dziwcie, że się firmy do niej stosują.
Nie miałbym nic przeciwko Apple, gdyby tylko ich system operacyjny był ogólnodostępny i otwarty. A tak … no cóż… są gorsi niż Microsoft
Fakt, są straszni. W końcu wcale nie fundują linuksiarzom np CUPSa.
@trash:Czyli traktujesz oprogramowanie jak coś magicznego, oderwanego klasycznego rozumienia własności. A tak naprawdę różni się tylko tym od produktów czysto fizycznych, że można, je łatwo powielić. Można sobie wyobrazić, że w dalekiej przyszłości przedmioty fizyczne równie łatwo będzie powielić. Wtedy takie rozróżnienie straci całkowicie sens.
@maciek "Z tajemniczych powodów n.p. Solarisa wolno używać na dowolnych komputerach"
Z tajemniczych powodow np. producent Solarisa jest w tarapatach finansowych.
Q maciek "Nie miałbym nic przeciwko Apple, gdyby tylko ich system operacyjny był ogólnodostępny i otwarty. A tak … no cóż… są gorsi niż Microsoft"
Nie mialbym nic przeciwko temu zeby byli gorsi dopoki mam wybor nie kupowania u nich.
Nota bene skad ta zaborczosc u glosiciela wolnosci?
W tych tarapatach finansowych to znalazł się całkiem niedawno i z zupełnie innego powodu.
@maciek "W tych tarapatach finansowych to znalazł się całkiem niedawno i z zupełnie innego powodu."
Naprawde? A mnie wydawalo sie, ze problemy maja od wielu lat a przejecie przez oracle jest tylko skutkiem kiepskich wynikow. Jak widac niezly sprzet i pojawiajace sie od kilku lat "darmowe" (mimo, ze tez niezle) oprogramowanie ich nie uratowaly.
@ufoludek:
To linuksiarze zafundowali CUPSa Apple, a nie odwrotnie-bez Linuksa nie byłoby CUPSa.
@Sparrow1: Nic mu nie zafundowali. Apple CUPSa kupił od Easy Software Products. Za pieniądze. I zatrudnia jego autora.
@ufoludek: nie zrozumiałeś ironii… Chodzi mi o to, że CUPS powstał głównie z myślą o wsparciu Unixów (a zwłaszcza Linuksa). Więc Apple nic tu nie "funduje", a z Twoja wypowiedź sugeruje, że powinnyśmy (my-linuksowcy) ich w d… całować ze szczęścia że zrobili nam łaskę… Nie twierdze że Apple nie należy się kredyt za rozwijanie narzędzia, ale bez przesady…
@Sparrow1: skoro płaci za jego rozwijanie, to znaczy, że funduje.
@Sparrow1: CUPS nalezy do Apple. Jedynie z ich dobrej woli wynika to, ze nadal jest rozwijany i udostepniany uzytkownikom m.in. Linuksa za darmo. Gdyby nie dobra wola Apple, pod Linuksem bylaby dostepna jedynie stara wersja sprzed paru lat.
@trasz: bo jest tylko jeden jedyny koder potrafiący to pociągnąć… Nie rozśmieszaj mnie.Gdyby zamknęli CUPSa to postałby fork i tyle…
@Sparrow1: pozostałby. Na poziomie z momentu zamknięcia CUPSa. Jak społeczność sobie świetnie radzi z driverami to doskonale widać po driverach ATI po tym, jak otwarto speki kości.
CUPS POWSTAŁ dla Linuksa, i przez pierwsze wiele lat swojego istnienia radził sobie doskonale bez Apple
Nie zmienia to jednak faktu że rozwój linuksowego systemu druku finansowany jest przez Apple.
@ufoludek: przecież te społecznościowe drivery już są mniej więcej równe zamkniętym (nie posiadają pewnych funkcji, ale z kolei mają takie których nie ma w zamkniętych) więc pijesz do czegoś konkretnego czy po prostu nie wiesz o czym piszesz?
@Low Year: Słuchy krążą, że jakieś wolniejsze (w sensie powolności, nie wolności) te open są czy cuś…
A ogólnie to po prostu sobie kpię. Firma daje drivery zamknięte, to linuksiarze muszą je przepisać, i jeszcze są dumni, że "już są mniej więcej równe".
Rotfl, znaczy mają się wstydzić? Rozumiem twoje zamiłowanie do wykpiwania, ale autokompromitacja to już chyba przesada
Ło$: sugerujesz, że wypożyczanie sprzętu za 5*10^3 i nazywanie tego sprzedażą jest w porządku, tak?
Wypożyczalnia może zabronić mi jazdy na ICH łyżwach po betonie, bo łyżwy są ICH własnością. I beton je niszczy.
Ale jak od wypożyczalni te łyżwy KUPIŁEM, to może mi skoczyć. Bo już są MOJE. Sprzedaż oznacza bezwarunkowe przekazanie swoich praw komuś innemu w zamian za (…)
Wypożyczenie, to terminowe przekazanie swoich praw.
Łyżwy możesz odsprzedać komuś, natomiast nie możesz kopiować wzoru przemysłowego i sprzedawać łyżew będących kopią oryginału.
Na marginesie mam smutną wiadomość dla osób które polubiły irixa , dostałem od nich odpowiedz na mojego maila n/t wydania tego systemu na zasadach OS
"Hello,
I am aware of no plans to release IRIX to open source. In fact, SGI
still sells the IRIX operating system and systems loaded with IRIX, with
end of support for IRIX-based products currently scheduled for no sooner
than December 2013. I will forward your question regarding emulation to
our legal department if you wish further clarification on that matter.
Thank you.
Mark"
Czyli w/g niektórych lepiej aby system zdechł niż miał być oddany społeczności a w 3 lata można zrobić port na arm i x86 w dodatku unowocześnić wiele aspektów systemu . ale cóż …..
A po co teraz IRIX? Jakby kilka lat temu, to rozumiem, ale SGI obrało drogę migracji na x86 przez przyjęcie systemu, który już tam działał (Linuksa) a nie dostosowywanie IRIX. Z resztą kilka najlepszych cech IRIXa, w tym XFS, przeniesiono na LINUX
@maciek: Migracja na Linuksa byla jednym z gwozdzi do trumny SGI. A port XFS-a na Linuksa nadal nie jest pelnowartosciowy – wielu rzeczy (gwarantowanego I/O, na przyklad) nie ma, bo w kernelu nie ma niezbednej infrastruktury.
IRIX był może i lepszym systemem niż ówczesny Linux, pod wieloma względami, ALE czy jakby mieli IRIXa, to dalej byliby liderem rynku stacji graficznych?
Z resztą wszystkie firmy UNIXowe mają w zwyczaju robienie porażających błędów strategicznych
I to od zawsze. Od zignorowania 386 i "zagrożenia PC" 20 lat temu, aż po olanie "zagrożenia open source" 10 lat temu i brak jakiejkolwiek wizji po pęknięciu bańki dotcomów… ale jakoś żyją.
złośliwi by powiedzieli: UNIX jest zbyt żałosny by się stać systemem masowym, ale zbyt pożyteczny by zdechnąć
@maciek: Nie – niezaleznie od IRIX-a nie liczyliby sie na rynku stacji graficznych. Natomiast IRIX byl tez uzywany w HPC – a klienci, w momencie gdy SGI porzucajac IRIX-a powiedzialo im "wiecie co, mamy was gdzies, ale mozecie kupic nasz nowszy sprzet z zupelnie innym systemem operacyjnym i przeportowac sobie cale oprogramowanie" stwierdzili, ze jak i tak musza zmieniac platforme, to rownie dobrze moga ja kupic od kogos innego taniej.
A w czym ten hipotetyczny IRIX x86 (o którym wiemy tyle, że go nie ma, nie było nawet w planach i nigdy nie będzie) byłby gorszy od Windows x86 czy Mac OS x86?
Irix mógłby być fajną zabawką i systemem który entuzjaści mogli by rozwinąć podobnie jak jest obecnie z haiku .
A co do firm unixowych to Maciek ma w pełni rację , jedynymi którym się udało jest apple .
Apple akurat to pasożyt, który do UNIXa przyssał się dopiero niedawno
Nie jest pasożyte, bo Darwin OS jest dostępny dla każdego.
Mac OS nie jest.
Bo nie musi.
@maciek: Apple to jedna z dwoch firm – druga jest Sun – ktore pchaja rozwoj Uniksow jako calosci do przodu. Reszta albo stoi w miejscu (wiekszosc komercyjnych uniksow), albo kreci sie w kolko (Linux), albo posuwa sie do przodu, ale zbyt wolno i ze zbyt slabym zapleczem marketingowym, zeby naklonic reszte do zaimplementowania swoich mechanizmow (FreeBSD).
To bardzo nietrafione zestawienie.
Kapitalną różnicą między Sunem a Apple jest to, że Sunem zarządzają jacyś totalni lunatycy, którzy udostępniają swój system do bezpłatnego użytku (możesz testować Solarisa nie mając Ultry) a Applem rozsądni ludzie którzy swój flagowy system (Aby zobaczyć ile wart jest Mac OS musisz kupić Mac) udostępniają tylko na swoim sprzęcie (a nie jak kiedyś, choćby wybranym innym firmom).
Z resztą idzie to dalej, bo tak samo różni się podejście do open source: jak Apple się chwali jakimś wynalazkiem lepszym od konkurencji (Quick Time, iTunes, iPhoneOS, całe GUI Mac OSa), to na 99% jest on zamknięty (są wyjątki, jak silnik Safari). Jak Sun chwali się jakimś wynalazkiem (DTrace, ZFS, Java, OpenDS) to na 99% jest on otwarty (są wyjątki, jak kompilator).
Ta właśnie obserwacja prowadzi do podsumowania "Apple=pasożyt". Dlatego, że Apple mogło sobie wziąć DTrace i już się zabierało za ZFS, a Solaris nie może sobie wziąć Aqua. (to może robić za kluczowy argument za tym, że model open source jest miarą braku biznesowego rozsądku?)
BTW: Pomijając dyskusję na ile Linux posuwa się do przodu a na ile się kręci w kółko, firmy linuksowe nie zasługują na miano "pasożytów", bo w końcu i Ubuntu mogę używać nic nie kupując od Canonicala i Centos nic nie kupując od Red Hata a są to pełnowartościowe systemy operacyjne, ZDOLNE do uruchomienia wszystkich aplikacji właściwych systemowi komercyjnemu (czy pobierając otwartą część MacOSa uruchomisz na PC jakąś aplikację Macową? każdą aplikację RHELową uruchomisz na CentOS, każdą solarisową na opensolarisie).
Nie wiem tylko dlaczego przyjmujesz definicję “pasożyt” = ten, kto nie pozwala korzystać ze swoich programów za darmo.
Pazożytnictwo to taka forma współistnienia dwóch organizmów, w której jeden organizm zarabia kosztem drugiego. Jak na podstawie dorobku społeczności open source budujesz system operacyjny, którego następnie nie dajesz społeczności open source, to jesteś wobec rzeczonej społeczności pasożytem
@maciek: Bzdura. Społeczność stawia określone warunki, na jakich można korzystać z jej pracy. Apple się do tych warunków stosuje.
Wg Twojego rozumowania (czy raczej bredzenia — sorry, ale ciężko mi użyć w tym kontekście czegoś z rdzeniem "rozum-") jak ktoś mi dobrowolnie (!) da za darmo koło od samochodu mówiąc "możesz robić z tym co chcesz; nie oczekuję nic w zamian" (licencja BSD), to powinienem mu oddać samochód, do którego to koło doczepiłem, bo inaczej jestem złodziejem lub przynajmniej pasożytem.
Twoja definicja pasożytnictwa jest dobra. Jednakże nie pasuje do opisanej sytuacji – nie ma tu zarabiania kosztem drugiej strony*. Jak już chcemy się trzymać biologicznych analogii, termin "komensalizm" byłby znacznie bardziej na miejscu.
* jeżeli ktoś publikuje coś na licencji BSD, to znaczy że mu to wisi co zrobią z jego kodem, liczy się z tym i to akceptuje.
Czy ja piszę, że Apple postępuje niezgodnie z prawem? Zgodnie, ino bezczelnie to prawo wykorzystuje do nieetycznej praktyki. Aby zobaczyć, ILE Apple tak na prawdę oddaje społeczności open source w zamian za fundamenty swojego systemu (w tym GNU kompilator) proszę spojrzeć do raportu komisji europejskiej dostępnego pod adresem: http://ec.europa.eu/enterprise/ict/policy/doc/200… wkład Apple w open source jest o kilka rzędów wielkości mniejszy niż Sun, Red Hat czy nawet SGI (które niedawno się mocno przeorganizowało)… mimo, że Apple jest firmą o conajmniej rząd wielkości większą.
Ale o jaką społeczność open source tu chodzi? Na pewno nie o twórców – gdyż ci, gdyby mieli czuć się pokrzywdzeni, nie wybieraliby licencji BSD. Pozostała część "społeczności" nie ma nic do gadania – to nie ich kod… Wygląda na to że najgłośniej krzyczą ci, których sprawa nie dotyczy.
Rozumiem licencję BSD wybrali autorzy GCC?
@maciek: Rownie dobrze moznaby stwierdzic, ze spolecznosc Linuksa pasozytuje na Apple, bo kopiuje z OSX-a pomysly i rozwiazania techniczne.
Ale Apple nie zamykało GCC. Chyba że chcesz żeby Apple całego OSX wydało na wolnej licencji z tego tytułu. Ale, jakby na to nie patrzeć, licencja GCC nie wymaga wydawania na GPL-u kodu kompilowanego tym programem:)
Równie dobrze pasożytami można nazwać połowę użytkowników Linuksa – bo używają a nie dają nic w zamian.
Jeśli chodzi o kupowanie oprogramowania czy czegokolwiek innego to radzę pogooglować trochę i odnależć info o property rights.
W zarządzie Suna są idioci , Kupili MySQL za miliard Dolarów xD Również inne idiotyczne i niedochodowe podejścia preferował Sun jak : Uwolnienie Solarisa bez żadnego Ale , Uwolnienie Javy bez rozeznania się z Sytuacja , uwolnienie Clouda ! , pozwalanie na preinstalacje Solarisa na serwerach della , hp …. czy też ignorowanie Web 2.0 czy Domowych Miniserverów (takich opartych na c2d czy atomie) czy minisuperkomputerów , spowalnianie rozwoju sparc . Sun inwestował w Idiotyzmy dopiero teraz jak jest bliski upadkowi Jonathan postanowił to zmienić i powoli widać rezultaty działań ratunkowych jak global partners , ale co z tego jak największe mózgi tej formy odchodzą ?!
Apple to wybitny złodziej ponieważ wyzyskuje Licencje BSD zabierając z niej co najlepsze nie dając nic , podobnie zrobił MS …
Z gplem jest troche lepiej bo wszystko co jest użyte z tym kodem wymaga jego ujawnienia i wydania na licencji zbliżonej do niego .
Jednak i na t o znalazło się obejście , RH wydaje swój system w paczkach co de facto powoduje że w prawdziwym RHEL mogą być ich specjalne paczki których nie ujmą a dają pewien efekt , i drugi efekt jakim jest wprowadzenie prze RH i Novell wielu developerów do jądra linuxa oni muszą realizować kurs firmy w tym przypadku zastosowania serwerowe co w przypadku dużej ich liczby i aktywności zmusi jądro do danego kierunku rozwoju .
Cóż jak nie można ukraść to można zniewolić
Apple nie jest żadnym złodziejem bo działa w ramach licencji BSD.
http://www.apple.com/opensource/ http://developer.apple.com/opensource/index.html
Który z tych linków prowadzi do Mac OSa, kompletnego produktu?
A to Mac OSa wzięli komuś?
To co wzięli udostępniają dalej po poprawkach.
To nie kwestia prawnego obowiązku, lecz etyki. Budujesz rozwiązania w oparciu o dorobek społeczności open source – daj coś od siebie. Firmy 10 razy mniejsze od Apple udostępniają całe swoje systemy operacyjne: http://ec.europa.eu/enterprise/ict/policy/doc/200…
@maciek: Apple daje od siebie calkiem sporo, na przyklad rozwija LLVM, dzieki ktoremu wkrotce mozna bedzie zerwac z monopolem GCC i jego coraz bardziej restrykcyjna licencja.
Problem w tym, ze ty nie chcesz tak naprawde, zeby Apple dalo _cos_ od siebie. Ty chcesz, zeby oddalo wszystko za darmo. Sorry, Winnetou – w swiecie Open Source (nie mylic z Free Software) nie po to sie inwestuje, zeby pozbawiac sie zyskow.
To tym bardziej nie rozumiem dlaczego programiści z systemów typu BSD tak dają się okradać , wydając swoje systemu na tej licencji
Bo system jako taki ich mało obchodzi. To takie ich portfolio, gdzie jeden pokazuje jak umie pisać drivery, drugi jak umie portować systemy plików, a trzeci jak umie optymalizować niskopoziomowy asembler. Służy to wszystko otrzymaniu pracy w komercyjnych firmach przy rozwijaniu zamkniętych forków tegoż systemu.
@krzabr: Bo im sie to oplaca – dzieki temu, ze licencja BSD nie zmusza do rozdawania kodu konkurencji, firmy moga ladowac kupe kasy w rozwoj wlasnych systemow opartych o BSD. A to oznacza prace dla developerow BSD oraz oddawanie czesci tego kodu, gdy przestaje byc selling pointem.