Linus Torvalds woli GNOME od KDE4
- Dodano: 25 stycznia 2009
- Wprowadził: XLII
- Komentarze: 185
Linus Torvalds w wywiadzie dla serwisu ComputerWorld przyznał się do korzystania z desktopu GNOME, mimo wcześniejszej ostrej krytyki tego środowiska.
Głównym powodem zmiany podanym przez Linusa był model „break everything” przyjęty przez KDE, a który – według niego – jest bolesny dla użytkowników, co powoduje migrację.
Stwierdził też, że niewykluczone, że w rachunku końcowym decyzja ekipy KDE o tak radykalnych zmianach mogła być słuszną i powróci do tego środowiska w przyszłości.
W wywiadzie Linus także wypowiada się na m.in. na temat rozwoju Linuksa, systemów kontroli wersji oraz cyklów wydawniczych systemów operacyjnych.
Więcej informacji: http://www.computerworld.com/action/arti...onomyId=18
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
185 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Z tego co wyczytałem Linus objechał się głównie po 4.0, w czym trudno mu się dziwić, bo to straszna pomyłka była.
W wywiadzie jest sporo ciekawych rzeczy, ale do tytułu poszło jedynie "GNOME zamiast KDE4" – czyżby flejmogenne tytuły były bardziej lubiane/doceniane?
Czemu Twoim zdaniem kde 4.0 było pomyłką?
4.0 został wydany w pośpiechu. Aby wydać. Dopiero 4.2 przynosi jako taką stabilizację i rozsądną garść aplikacji.
4.2 dopiero przyniesie gwoli ścisłości.
Ja używam od 4.1 i jestem zadowolony chociaż sporo mu brakuje. A i tak znajdą się tacy, co będą marudzić na 4.2.
Ja na przykład prawdopodobnie będę marudził. Jest taki głupkowaty błąd w widgetach KDE 4 – otóż zegarek i tray zajmują całą dostępną szerokość panelu i nijak nie można zasymulować w KDE 4 układu, który bardzo lubię w GNOME. Mimo, że błąd jest zgłoszony od dawna, kilkukrotnie, nie raz nawet oznaczony jako rozwiązany, wciąż i wciąż nikt go nie usuwa (bo w wersji 4.1.96 wciąż jest).
To taka głupota, a całą radość z zabawy KDE mi odbiera
Ja już marudzę. Makabra. Staram się jak mogę ale chyba wrócę z 4.1 na 3.5.10. Do Menu już się przyzwyczaiłem ale wykrzaczanie się 4.1 i brak satysfakcjonującej mnie możliwości zmian w konfiguracji wyglądu mnie dobija. Może uda mi się dotrwać do 4.2.
Nie używam KDE, ale z tego co się orientuje to KDE 4.0 było wersją dla developerów (aby mieli gdzie swoje aplikacje testować) i wydane z założeniem, że dopiero późniejsze wersje będą stabilnym wydaniem tego środowiska.
Tak, 4.0 była "fundamentem" dla developerów a nie dla końcowego odbiorcy więc jeżeli ci nie przypasowało bo się amarok alpha wywalał to nie pisz ze było wydane w pośpiechu
Prawda jest taka że data wydania 4.0 było sztywno wyznaczona i z mi dokońca nieznanych przyczyn nie przełożyli tej daty (pewnie Google albo Suse naciskało). Nie używam KDE i nie używałem i raczej nie będę używać (z różnych pewnie subiektywnych względów). Uruchamiałem KDE 4.0, 4.2-rc1 i nadal dla mnie średnio używalne (głównie niestabilność). Nie wypada nazywać coś x.0 jeśli jest tylko dla developerów.
KDE 4 bazuje na Qt 4 – czyli głównym problemem najprawdopodobniej było przepisanie KDE na nowa wersje Qt – nie wiem czy “break everything” nie odnosi się właśnie do tego, czy może chodzi o zmiany w GUI ?
Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że szczęściem dla GNOME jest to, że GTK nie jest napisane w C++, tylko w starym poczciwym C, z prostymi strukturami, uchwytami i zwykłymi funkcjami, które refaktoringu i przewrotów w trzewiach się nie boją i tych refaktoringów mocno nie ograniczają, w przeciwieństwie do jawnie eksportowanych implementacyjnych klas C++, tak jak to ma miejsce w Qt (gdyby w Qt choć interfejsów [pure virtual base class] użyli).
Full agree. Amen.
w c chociażby nie ma tak rozbudowanej obsługi wyjątków jak w c++, try … catch chociażby
z drugiej strony jest gtkmm który jest w c++ w całości napisany i część (nie za dużo, ale jednak) softu jest pod to to napisane
jeśli chodzi o KDE4 to spora część nowych jego składników została napisana od nowa (pod QT4), a nie portowana nań, chociażby Plasma która bardzo często się sypie
co za tym idzie, nie jestem do końca przekonany o słuszności tej tezy, część napewno tak, ale nie na tyle żeby było to "szczęście dla gnome"
Obsługa błędów może mieć wiele filozofii, np. w postaci wyjątków (w KDE) albo w postaci zwracania kodów błędów (w GNOME). W C nie ma wyjątków i dobrze. Program oparty na wyjątkach jest większy niż program oparty na kodach błędów, bo obiekt wyjątku jest znacznie większy niż liczba typu uint.
Brawo. A coś z sensem? Bo pewnie nie widziałeś konstrukcji throw 1. Może zanim zaczniesz bredzić o rozmiarach obiektów w C++ (to nie jest Java, o czym za często się zapomina) poczytaj dobrą książkę ntt. (np. Lippman, ,,Model obiektu C++'').
throw 1 się raczej nie używa, bo to powrót do kodów błędów. Używa się raczej throw std::string("Nieprawidlowe dane!") albo czegoś w tym stylu. Ponieważ std::string("Nieprawidlowe dane") jest znacznie większe od throw 1, to też podtrzymuję swoją opinię (bo jest oparta na faktach).
Warto wspomnieć, że to przez to, że Linus używa Fedory, która to uraczyła swoich użytkowników wersją 4.0 KDE. 4.0 było wersją TYLKO dla developerów (i mam tu na myśli developerów Qt, KDE a nie developerów jądra. Ot gdyby ktoś się chciał przyczepić
) i prawdę mówiąc jak sobie przypomnę jak wyglądało LiveCD z tym środowiskiem to sądzę iż nikt nie mógłby go normalnie używać.
Nawet goniące za nowościami Ubuntu (chociażby beta FF w którymś z tam wydań stabilnych) przesiadkę na linię kde4 wykonało dopiero przy wersji 4.1 …
IMHO pokazuje to tylko tyle, że:
-Fedora to poligon doświadczalny RedHata
-Fedora jest wyjątkowo skupiona wokół GNOME i KDE traktuje jako ciekawostkę.
Podsumowując Linus wcale nie woli GNOME, ot musiał się przesiąść na to środowisko ze względu na decyzję Fedory/RedHat'a.
Moim zdaniem nie pokazuje nic. W samym wywiadzie nie było zabarwienia emocjonalnego względem wyboru. Argument, że ktoś (szczególnie pokroju Linusa) musi skorzystać z danego zestawu oprogramowania ponieważ dystrybucja mu to narzuca jest zbytnim naciąganiem faktów.
Moim skromnym zdaniem sam wywiad nie wnosi w tej kwestii nic zbytnio ciekawego (ale jest dobry jako hak na newsa, prawda?
). Jedynie wyjmuje fanboyom KDE argument pod tytułem "GNOME jest be, bo Linus tak mówi", dając fanboyom GNOME argument "KDE jest be, bo Linus tak mówi".
Ja tam przy numerku nie widziałem dopiska "developer preview"…
Nie pierwszy i nie ostatni raz widzisz numer wersji stabilnej na sofcie, który powinien mieć beta w nazwie. Mnie nadal nie ciągnie do przesiadki z kde3 na kde4, mimo że 4.2 w sumie jest już stabilne. Brakuje mi tego samego, co Linusowi – ppm nie da się łatwo konfigurować.
Ale nie chodzi mi o to, że ktoś uważa betę za "wystarczająco stabilną" i wydaje. Chodzi o przyznawanie pełnego numeru niepełnemu oprogramowaniu. O tym, że 4.0 jest dla ludzi programujących w KDE dowiedział się ten, kto czyta blogi developerów…
KDE przyjęło taki model od wersji 1.0. Wersja x.0 zawsze jest wersją niepełną.
Przy wersji może i nie było, ale w "realease notes" na kde.org było to wyraźnie zaznaczone.
Kwestią sporną jest, czy powinni to bardziej zaakcentować tudzież nazwać 4.0 betą lub 3.99, ale nie jest tak iż nie ostrzegali wcale.
Przy release notes to sobie pewnie pisali, ale dla uzytkownika o tym nic nie wiadomo.
Ale to nie była beta. To było wydanie stabilne, ale pozbawione prawie całej potrzebnej funkcjonalności gdyż było przeznaczone dla deweloperów żeby mogli zapoznać się z Plasmą i innymi nowościami w KDE4.
@Mmm:
Normalny użytkownik raczej nie pobiera KDE ze strony kde.org, a paczkujący w distrach raczej powinni przeczytać release notes i po prostu poczekać z przesiadką z 3.5
Zastrzegam, że ostatnio po KDE klikałem gdzieś w okolicach w wersji 3.5, a 4.0 nie widziałem na oczy — ale mam pytanie ws. poniższej interesującej definicji "wydania stabilnego":
niedzwiedz_2: "wydanie stabilne, ale pozbawione prawie całej potrzebnej funkcjonalności gdyż było przeznaczone dla deweloperów"
Czy mógłbyś mi w prosty sposób wytłumaczyć, w jakiż to sposób "wydaniem stabilnym" może być coś, co jest "pozbawione całej funkcjonalności" i "przeznaczone dla programistów"?
Może nie całej ale sporej części.
Równie dobrze możesz spytać jak można stabilnym nazwać wydanie kernela. W gruncie rzeczy to przecież sam kernel jest dla Ciebie jako użytkownika bezużyteczny. Tu jest podobnie stabilne wydanie 4.0 miało zaznaczyć developerom programującym w Qt4 i kdelibs, że można już portować ich aplikacje na nowe środowisko, bo żadnych większych zmian w "bebechach" już nie będzie.
to BYLA beta. Czegos tak tragicznie dzialajacego nie mozna nazywac inaczej…
Dla mnie 4.0 to nie byla beta. Jeśli już jakoś to ALPHA, a nie beta
Widzę ze pan Aaron już rozesłał instrukcje, jak należy interpretować fakty
czemu instrukcje?
Czy to, ze KDE zdecydowalo sie na ryzykowna i odwazna probe i jest za to karane w calkowicie wspolczesnym stylu "nie probuj, nie ryzykuj, nie eksperymentuj, bledy bedziemy bezwzglednie karac" nie jest prawda?
nie musze czytac blogu aarona zeby miec poczucie, ze to jak srodowisko FLOSS reaguje na projekt KDE4 jest koszmarnym doswiadczeniem iscie z najgorszych modeli firmowych, ktore oduczaja pracownikow eksperymentowania.
Jak to bylo pieknie ujete w starej reklamie Apple "Because only people who are crazy enough to think they can change the world… are the ones who do".
Reakcja srodowiska na KDE4 jest dla mnie najgorszym przykladem tego co mozna zrobic i budzi ogromne obawy, czy nastepnym razem KDE odwazy sie, i czy Gnome odwazy sie, czy moze, dla swietego spokoju zmniejszymy roznorodnosc modeli eksperymentalnych i bedziemy robili to co chce spolecznosc w zgodzie z zasada "camel is a horse designed by community".
Przypominam, ze reakcja srodowiska FLOSS na pierwsze eksperymenty z Firefoksem byla identyczna. Uznano gremialnie, ze to katastrofa i bzdura i nikt tego nie bedzie uzywal.
Moze zamiast cieszyc sie z kazdego przykladu porazki docenilibysmy tych ktorzy probuja. Tak. Tych od Antic, tych od XCFE, Gnome, KDE, OpenOffice, KOffice, mercurial, git, i tysiecy innych projektow. Jednym wyjdzie, innym nie. Z obydwu jako spolecznosc wyciagniemy nauczke i nastepna iteracja bedzie lepsza… docenimy najwieksza zalete jaka mamy jako srodowisko FLOSS – roznorodnosc, odwaga by eksperymentowac, wielosc podejsc i prob. I do cholery bede sie upieral, ze KDE4 to najwazniejszy eksperyment na taka skale w naszym srodowisku od czasu Firefoksa. Czy sie uda? Nie wiem, zycze im tego z calego serca, ale warto obserwowac i miec szacunek do tych, ktorzy sprobowali.
Podobnie złą krew wzbudziła swego czasu Fedora czy RH robiąc małą rewolucję w interfejsie, czyli ujednolicone skórki (Bluecurve) dla KDE i GNOME, żeby użytkownik miał poczucie spójności środowiska.
KDE wówczas mało apopleksji nie dostało, że to naruszanie ich koncepcji, ale pomysł chyba dość szybko przestał budzić emocje.
Z KDE jest chyba tak, że to kwestia dystrybucji – one powinny dbać o odpowiednie "buforowanie" użytkowników i nie dawanie domyślnie różnych rzeczy, jeśli uważają je za niestabilne. To one powinny wczuwać się w użytkowników i dawać im taki komfort i poczucie spokoju od eksperymentów, jakiego potrzebują. Same projekty powinny mieć więcej wolności.
Przesadzasz. Ja widzę dużo pozytywnych reakcji. I jestem w stanie przysiąc, że te pozytywne są głośniejsze od negatywnych. Nawet tu można zobaczyć po punktacji komentarzy, że społeczność bardziej zgadza się z pozytywnym nastawieniem do KDE4.
Co do pierwszych ocen Firefoxa, zwanego wtedy chyba jeszcze Firebirdem, czy inaczej, było pozytywne nastawienie. Sam uważałem Mozille za ociężałą przeglądarkę.
Myślę, że w Gnome nastąpiły duże zmiany. Wymieniono kilka głównych elementów, niektóre wymienione zostaną w przyszłości. Może z poziomu interfejsu użytkownika tego nie widać, ale od strony programistycznej dzieje się niemało. Wersja 3.0 jest już prototypowana w nowym pomyśle "gjs".
KDE4 popełniło błąd zamykając się na społeczność. Nawet Nokia o tym wie, że aby coś się dobrze rozwijało, społeczność musi być. Ktoś musi zadawać pytania o sens i patrzeć "krytycznym okiem". Ktoś też musi mówić, że pomysł jest wspaniały.
Nie wolno zmuszać ludzi do tolerowania i akceptowania każdego wymysłu, tylko dlatego ze ktoś się namęczył. To nie świat Emo, tylko rzeczywisty. A rzeczywistość weryfikuje rozwiązania.
Nikt nie zaprzeczy, że OOo to ociężała kobyła, a polityka firmy Sun sprawiła, że pracuje przy tym coraz mniej ludzi. Gdyby powstała ciekawa alternatywa, zapewne przejście nastąpiłoby szybciej niż niegdysiejszy odwrót od XFree86.
Kolejny błąd KDE4 to ucieczka od programistów. Ale trzeba być wytrwałym. Jedni się zmuszą i napiszą od nowa na Qt4, inni odejdą, a dzięki LGPL zapewne przyjdzie 10 (jak nie 100) razy więcej nowych.
> KDE4 popełniło błąd zamykając się na społeczność.
Nie zauwazylem… Mimo, ze w zakresie KDe jestem wlasciwie obserwatorem, to widze aktywna i dynamiczna spolecznosc.
Nie chce zaczynac flamewara, lubie oba modele – i Gnome i KDE, ale jesli subskrybujesz planet.gnome.org i planetkde.org to po jakims tygodniu rodzi sie poczucie, ze w KDE dzieje sie od jasnego groma i ciut ciut, a w Gnome nie dzieje sie prawie nic…
I przyznam, ze wyrobilem sobie nawyk otwierania planetkde.org czesciej niz rodzimej planety mozilli bo wiecej propozycji, eksperymentow, prob, opisow projektow jest tam i czesciej sie pojawiaja… Mam wrazenie, ze nie tylko maja bardzo silna, dynamiczna i gotowa do eksperymentow spolecznosc ale tez wyrobili w sobie kulture blogowania o tym co nie tylko stymuluje ich dodatkowo ale tez daje obserwatorom szanse zobaczenia co sie dzieje i wlaczenia sie chocby przez komentowanie… (popatrz na blog nuno pinehro, lidera oxygen)
Reakcja srodowiska na KDE 4 jest jeszcze zbyt lagodna moim zdaniem… Nie powinni tego w ogole zaczynac robic…
Zgadzam się z kocio. To deweloperzy dystrybucji powinni dbać o komfort użytkownika, a to od użytkownika zależy jakiej dystrybucji używa. Jeśli komuś pasuje poligon doświadczalny pokroju Fedory to proszę bardzo. Ja tam uzywam PCLinuxOS, który w najnowszym wydaniu będzie miał kde 3.5.10 jako domyślne środowisko. Jak będe chciał sobie zainstalować kde 4.2 to pobiorę z repo. Wolnośc wyboru proste
@Zbigniew Braniecki:
Osobiście nie mam nic przeciwko eksperymentom, o ile nie implikują one kroku w tył przy funkcjonalności oprogramowania…
Panie Zbigniewie:
Pozwoli Pan, że przypomnę tą aferę podczas której kolektyw pracujący nad KDE4 zamknął się sam ze sobą. Całe przedsięwzięcie tłumaczono tym, że nie może sobie byle kto oglądać KDE w tej fazie rozwoju, gdyż mógłby nabrać przekonania, iż tak wygląda i zachowuje się ostatecznie.
Wiele osób tu komentowało to jako słuszne, wiedzione chyba wcześniejszą walka Mozillowców z prasą o tym czy to już prawdziwy Firefox, czy tylko RCn.
W każdym razie w świecie FLOSS przyjęto zasadę bazarowego rozwoju oprogramowania.
Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z kociem.
Eksperytmenty oczywiści tak, ale zwykli użytkownicy muszą stale mieć oferowane działające środowisko.
sprae, sądząc po niektórych reakcjach na 4.0 wcale im się nie dziwie – gdyby 4.0 tez oficjalnie nie wydali to moze niektore distra nie pakowalyby na sile do repo niegotowego softu. i teraz ludzie sie zrzymaja na KDE, zamiast na swoich dystrybutorow.
a jesli chodzi o Linusa, to jest po prostu konsekwentny. kiedys uzasadnial swoja niechec do gnome'a brakiem funkcjonalnosci. nie da sie ukryc, ze powstajaca dopiero 4. galaz KDE jest podobnie niefunkcjonalna, wiec jej nie uzywa. a pewnie nie chcialo mu sie zmieniac distro, zeby moc wygodnie uzywac wciaz 3.5.
@sprae :
Potrafię myśleć sam za siebie nie potrzebuje "instrukcji" Aarona. BTW jego notkę na blogu dopiero co przeczytałem
I masz za to "plusika"
LMAP. Przeciez KDE 4.1 tak samo nie nadaje sie do normalnej pracy. To jest soft, ktory powinien byc caly czas trzymany w testach i poprawiany…
Niestabilnosc i ogromne braki funkcjonalne wykluczaja to srodowisko dla uzytkownika. Torvalds na Ubuntu tez by zmiekl.
Hmm jak to przeważnie w życiu bywa każdy ma swój pogląd na jedną rzecz.
Ja używam KDE4.1 od ładnych paru miesięcy i nie widziałem problemów ze stabilnością.
Funkcjonalności faktycznie czasem brak, ale przecież nikt nie zabrania wam uruchamiania programów ze starszych wersji KDE.
Funkcjonalnosci brak na kazdym kroku…
@Jabbas: dokladnie, probowalem wersji 4.0 – wtedy dla mnie sie po prostu jeszcze nie nadawala, aktualnie mam 4.1.4 jako glowne srodowisko – "chodzi" bardzo szybko i stabilnie, moja dziewczyna jest zachwycona ( 3.5.x ) nigdy specjalnie nie lubila. Wersja 4.2 na pewno przyniesie dodatkowa funkcjonalnosc i poprawki – ale na ta chwile ( jak dla mnie ) 4.1 nadaje sie do normalnej pracy i zapewnia przy tym praktycznie pelny komfort uzytkownia.
moze kiedys nawet zastapie leciwego xmmsa nowym Amarokiem
pozdrawiam
oj zastąp, nowy Amarok jest śliczny! szkoda tylko, że wciąż tak mało apletów
Ja tam wolę jak jest funkcjonalny (1.4.x) niż śliczny (2.0.x) i dlatego wstrzymuję się z upgradem.
on ogólnie nie ma pełnej funkcjonalności z 1.4, ale jest wiele nowych ciekawych opcji – np. od przejścia na 2.0 namiętnie słucham radia last.fm
W 1.4 tez slucham, to jednak do tej pory najlepsza wersja Amaroka.
I najladniejsza, 2.x to brzydal.
no w 1.4 dzialaly tylko niektóre rodzaje stacji. np teraz mogę słuchać radia konkretnych sąsiadów i przyjaciół czy utworów podobnych do wpisanego wykonawcy. a to bardzo atrakcyjne funkcjonalnosci.
Szczerze? Jesteś śmieszny. A wokół czego ma być skupiona? To że w aktualizacjach pojawiają się stabilne wersje oprogramowania i to najszybciej. Stabilne ponieważ sami dystrybutorzy je tak oznaczają. KDE4 było dla deweloperów? To dla kogo jest Gnome 2.24?
Opierasz się o opinie innych. Lub siedzisz w takim gronie. Chcę abyś wiedział że paczki przebywają długą drogę za nim trafią do stabilnego repozytorium. Jeśli chcesz się na tak drażliwy temat odzywać to mniej do tego jakieś podstawy bo jak na razie, to nie masz ich wcale.
Jak myślicie dlaczego Linus używa Fedory, dlatego że jest poligonem doświadczalnym? Dlatego że jest trudna i skomplikowana. Nie! Dlatego że jest user-friendly, Linus sam skrytykował Slacka, za to że jest zbyt trudny, a pochwalił Fedorę czy Ubuntu za to że są właśnie user-friendly. "Pole testowe dla RedHat-a" – jeden powiedział reszta powtarza.
Dodanie KDE 4.0 do stabilnego wydania Fedory było błędem – co jak co, ale to chyba jest jasne (już mniejsza o to z czego ten błąd wynikał). Choć faktem jest, że pierwszymi, którzy popełnili błąd są zwyczajnie twórcy KDE4 wprowadzając pseudo-stabilną wersję i tym samym powodując sporo zamieszania.
sęk w tym że nie tylko w nowej Fedorze się ona znalazła
fakt, że Fedora była (chyba) pierwsza wynika głównie z planu wydania distra.
drugim powodem było zwyczajne "people demand", którzy chcieli KDE4 za wszelką cenę i instalowali na poprzedniej wersji paczki z nowej, żeby "cieszyć oczy nowym full-wypas KDE
Mandriva byla przed Fedora
No cóż Panie Piotrek
To nie jest powtarzanie opinii innych tylko powtarzanie założeń projektu Fedora (przynajmniej to z poligonem doświadczalnym).
@Piotrek:
Czyli uznajesz, że fakt iż Fedora całkowice przesiadła się na stabilne 4.0 opisane w release notes jako wersja "developer preview, not intended for normal users" za przejaw bycia "userfriendly" ?
Distra skupione wokół KDE jak PCLinuxOS nadal używają KDE 3.5, ewentualnie zaczeły zwracać się ku czwórce dopiero po wydaniu 4.1 (OpenSuse).
Ty wiesz lepiej co woli linus
Klapki z oczu zdejm!
Nie przesadzajcie z tym traktowaniem KDE jako ciekawostki w Fedorze.
https://fedoraproject.org/wiki/Features/KDE42
Zespół Fedory ostro pracuje nad integracją z KDE.
# KDE 4.2
# PolicyKit-KDE,
# Network Manager Plasma applet
# PowerDevil
# KOffice 2
# Make KDE startup faster
# Continue work on Fedora branding effort
Wydaje mi się, że to bardzo dużo jeśli chodzi chodzi o zmianę z wydania na wydanie (czyli ok. pół roku).
To nie jest "poligon doświadczalny", pisą tak przeważnie fanboye łubuntu:)
ze strony RedHata :
Masz minusa za "fanboy łubuntu" – nie uogólniaj. Z całą resztą się zgadzam.
No nie straszne… dostać minusa. Proszę zmiłuj się i nie dawaj mi minusów, bo co ja teraz zrobię. Nikt mnie nie rozumie.. idę się pociąć, buuu. ;P
Właściwie po co są te plusy i minusy? Do oznaczania wulgarnych czy obraźliwych komentarzy jest przycisk z ikonką kosza. A plus i minus? Wystarczy żeby ktoś napisał coś złego (ale prawdziwego) o czymkolwiek związanym z FLOSS (w skrajnych przypadkach wystarczy napisać coś dobrego o MS) a już chmara PWL-i dowartościowuje się rzucając minusami. Dochodzi do tego, że wystarczy mieć poglądy inne niż "te poprawne" (coś jak orwellowska myślozbrodnia) i minusy lecą. A wystarczy napisać, że 'wstaw nazwę jakiejś dystrybucji' działa u mnie, u mojej dziewczyny, kotka i kanarka i od razu lecą plusy. Szczerze… czym się to różni od komentarzy typu "hura", "fajnie" czy innych wymienionych w regulaminie?
Trochę się wyżaliłem, ale myślę, że OSnews sporo traci przez "fanboyów łubuntu". Chociaż nie tylko OSnews na tym traci.
Pozdrawiam,
Marcin
PS: A minusujcie sobie dowoli.
Ja, jako ZU amatorsko śledzący światek IT zdecydowanie polecam GNOME-a, który mi w zupełności wystarcza. KDE(3.5) testowałem z live cd i muszę powiedzieć, że nie polecam go początkującym – po prostu w programach jest tyle opcji, że czasami można się poczuć zagubionym. To środowisko jest raczej dla geeków i osób, które potrzebują bardzo wielu ustawień konfiguracyjnych. Jeśli Linux ma być używany przez większą ilość ZU, to trzeba zdecydowanie promować wsród nich GNOME-a.
podobny problem można zauważyć na polu konkurencji firefoksa i opery – firefox jest prosty i pozbawiony wielu opcji, które można później doinstalować. opera za to ma pełno opcji, pełno ustawień konfiguracyjnych i nowi użytkownicy się gubią.
często na pytanie użytkownika Internet Explorera “jaką przeglądarkę użyć?” odpowiadam – przetestuj firefoksa oraz operę – gdy po kilku tygodniach pytam, co wybrali, odpowiadają zwykle “firefoksa, bo jest prosty i łatwy w obsłudze”.
dla ZU przede wszystkim liczy się prosta i intuicyjna obsługa – mnogość opcji, ustawień, nielogiczne działanie aplikacji, czy zwykły brak konsekwencji w budowie interfejsu może bardzo zniechęcić użytkowników.
Przy czym: Opera nie ma nic do opensource o wolnego oprogramowania.
podałem to jako przykład podejścia – dla większości użytkowników, którzy zrezygnowali z Internet Explorera na rzecz Firefoksa lub Opery nie ma znaczenia, czy produkt jest open source czy nie – dla nich ważne jest to, by po prostu działał. bądźmy szczerzy – produkty open source nie zdobędą rzeszy użytkowników tylko dlatego, że są open source.
To nie jest takie proste. Ja nie używam Opery, bo w niej zawsze coś jest nie tak. Ciągle jakieś problemy z flashem, ostatnio jakieś dziwne mulenie. Jasne, że to wszystko można (przynajmniej częściowo) naprawić, ale kto normalny ma na to czas? W ff wszystko po prostu działa.
To samo dotyczy KDE. "Czwórka" była klapą, bo nie wszyscy doczytali, że mają poczekać na 4.1 (które super stabilne do dzisiaj nie jest, a używać się dało dopiero od wersji 4.1.2). Tymczasem Gnome po prostu działa i to całkiem stabilnie.
Prosta obsługa to jeden plus. Ale stabilność i przewidywalność działania to drugi.
Inna sprawa, że KDE 3 wcale trudne do użytku nie było. W końcu bez dodatkowych czarów-marów można było je używać out of box. A że opcji konfiguracyjnych ma milion, to tylko frajda dla użytkownika, który stopniowo poznaje system.
LMAO! Firefox po prostu dziala, dobre sobie
Problemy z wieszaniem sie, _tragiczna_ responsywnosc przy kilkudziesieciu kartach, jakikolwiek blad downloadu powielony na kilka-kilkanascie downloadow zamyka uzytkownika w fajerwerkach okien dialogowych, ktorych nie mozna zamknac…
to cos jest u ciebie, obecnie mam otwarte 693 karty i z responsywnoscia problemow nie mam. A z downloadem jedyny problem jaki mialem to gry na liscie bylo 30.000 plikow i wszystkie staralem sie sciagac w tym samym czasie. W tedy faktycznie jest crash
Ta jasne…. 693? To byś musiał mieć chyba 240GB ramu. Prawda jest taka, że Firefox z 20 kartami zamula przy kompie z 1GB ramu i prockiem Athlon 64 3000+. Tak jest na Windowsie XP, Seven i na Linuksie. Dorzucając do tego kilka flashów w tych kartach najlepiej nie jest.
Nie zmienia to jednak faktu, że Firefox jest przeglądarką którą najlepiej mi się używa, choć Opera przy większym przeładowaniu kartami chodzi lepiej.
Taaaa. 30.000 plików. Fajnie wyolbrzymiasz. Może by tak prawdziwe liczby podać?
@Mmm
No ok. U mnie działa. Zwykle mam otwarte nie więcej niż 10 kart. Po prostu więcej nie potrzebuję. Pewnie dlatego nie zauważyłem problemów.
Zapomniał przecinki postawić ;D
6,93 karty i 30,000 plików
@Bananikus Ja słyszałem że thid ma 640 kb pamięci i mu to w zupełności wystarcza.
No ja się dziwię, mam tylko 256MB RAMu i 60 tabów spokojnie lata (i często OOo writer obok).. Co do tego "prostego interface" w firefoxie, obecnie mam coś ponad 40 sprawdzonych rozszerzeń i w operze brakuje mi tej funkcjonalności.
ps. Ostatnio mam wrażenie, że tu siedzą sami ludzie o preferencjach "anty-gnu, anty-gtk".
30 000 plikow, haha
Fascynujace
Mi przy 20 plikach wariowal, a cokolwiek powyzej 20, 30 kart to padaka. Nie, nic u mnie nie jest zle, efekt widziany wszedzie.
> to cos jest u ciebie, obecnie mam otwarte 693 karty i z
> responsywnoscia problemow nie mam. A z downloadem jedyny problem jaki
> mialem to gry na liscie bylo 30.000 plikow i wszystkie staralem sie
> sciagac w tym samym czasie. W tedy faktycznie jest crash
To jest nic, moja Opera ma wlasnie otwarte 62 tys zakladek,
sciaga 1.5 miliona plikow a to wszystko smiga jak burza na 4kB ram.
Dla mnie Firefox ma pelno opcji, w ktorych sie mozna pogubic… I co z tego?
Hmm, Firefox prosty w obsłudze i konfiguracji?
Jestem skłonny się założyć, że 100/100 osób, które nie miały wcześniej z nim do czynienia nie umiałoby zmienić języka z angielskiego na polski.
KDE nigdy nie bylem w stanie polubic wlasnie ze wzgledu na barokowy styl (w sumie jak na moje za bardzo nawiazujacy do Windows) i nadmiar opcji. Tak naprawde optymalne srodowisko graficzne mogloby sie skupic wokol xfce4 – jeszcze da sie to sensownie krotki sposob kompilowac, dosc szybko sie laduje. Jeszcze, bo 4.6 za progiem i boje sie pomyslec, co tam juz siedzi …
Często się spotykam z taką opinią, że KDE jest be bo jest podobne do Windows i się zastanawiam co komuś takie podobieństwo przeszkadza, przecież to ułatwia migrację z Windows na Linuksa. A druga sprawa jest taka: po co mam się katować jakimś z reguły brzydkim, niewygodnym i ubogim w funkcjonalność środowiskiem tylko dlatego, że nie lubię Windowsa (wystarczy mi, że go nie używam – nie muszę być męczennikiem)?
Ja na przykład nikomu nie polecam GNOME, bo jest dla mnie (podkreślam że dla mnie) środowiskiem przeładowanym i nieczytelnym.
Początkującym zalecam KDE 3.5 odradzając zarówno KDE4 jak i GNOME.
Na GNOME pracowałem blisko 2 miesiące by się przekonać czy warto zmienić środowisko.
Choć jestem gorącym zwolennikiem KDE, rozumiem Linusa …
Też nie chcę być zmuszany do takich wyborów …
Co takiego nieczytelnego jest w gnome?
gconf
A co to? Uzywam gnome i chyba nigdy tego nie wlaczylem
Mnie bardziej zdziwiło to przeładowanie. Przecież GNOME z założenia jest środowiskiem minimalistycznym
To w KDE masz ogrom rzeczy a w GNOME tylko podstawowe opcje konfiguracyjne
Pewnie zależy od dystrybucji.
Moim zdaniem ludzie często niepotrzebnie boją się wielu opcji – jeśli tyle ich jest, to wcale nie znaczy, że trzeba z nich wszystkich korzystać. Pamiętam, jak dawno temu przesiadałem się z IE na Operę (wtedy jeszcze nie było Firefoksa) i też moją pierwszą reakcją było "jakie to skomplikowane!". Postanowiłem jednak wytrwać kilka dni, odkryłem zakładki, gesty… i się przekonałem. Dziś dalej nie używam wszystkich funkcji Opery, ale mam przeglądarkę 100x lepszą i wygodniejszą od IE. Podobnie jest ze środowiskami graficznymi – KDE może być nieznacznie bardziej rozbudowane od GNOME, ale to nie czyni go trudniejszym w obsłudze. Co więcej, wielu ludzi powiedziałoby, że KDE znacznie bardziej przypomina Windowsa, a tym samym jego obsługa powinna być bardziej znajoma ("prostsza", to tutaj złe słowo). Jeśli o mnie chodzi, to siedziałem dłuższy czas na KDE, GNOME i XFCE… ostatecznie stanęło na KDE, w którym pracuje mi się najwygodniej.
Dla geeków to raczej fluxbox albo inne dziwne ustrojstwo.
Z dziwnych rzeczy polecam ratpoison – okienka bez okienek
dla PRAWDZIWYCH geeków to wszystko jedno. Wystarczy, żeby dało się odpalić urxvt lub innego xterma. Pod spodem może być nawet Windows XP z Cygwinem.
Nie może, bo tam nie działa mutt z polskim kodowaniem (wiem, bo próbowałem
)
Odpal urxvt na cygwinie, a nie używaj domyślnej konsoli, to problem zniknie.
Dawanie mi minusów świadczy tylko o tym, iż OSnews jest opętany przez fanbojów KDE :->
Hmm, myślę że nie było by minusów aż tyle, gdyby nie takie komentarze jak ten tutaj…
*byłoby – oczywiście.
fakt, jesli porownasz gnoma do "nowego" kde. jednak nie ma co sie ludzic, predzej, czy pozniej gnome tez zrobi swoj "wielki krok naprzod" i znowu bedzie nazywane "sadysta interfejsu":)
Ten wywiad jest nie tylko o GNOME i KDE, tylko trochę ciężko się go czyta (bo np. pytania dziennikarza nie są wyróżnione w żaden sposób).
Linus jak zawsze szczery.
Swoją drogą, mógłby się nauczyć LaTeX-a i Beamera, zamiast męczyć się w PP. :>
PP ma wiele funkcji, których brak LaTeXowi…
Z których oczywiście Linus korzysta i o którym nie omieszkasz nas poinformować, prawda?
PP = Powerpoint? Porównywać Latex z Powerpoint – śmieszne.
@LM, takie porównania jak twoje są dopiero śmieszne
Wiem, mój błąd, już się poprawiam
Powerpoint jest jak kosiarka do trawy – można toto spotkać często i każdy średnio rozgarnięty człowiek sobie z takim sprzętem poradzi. LaTeX jest jak wielofunkcyjna maszyna rolnicza – nie dla każdego.
Wraz z rosnącym doświadczeniem jestem coraz bardziej pewny, że nie chcę wracać do stresu pisania tekstów czy tworzenia prezentacji w jakimkolwiek ofisie.
> Powerpoint jest jak kosiarka do trawy – można toto spotkać często i
> każdy średnio rozgarnięty człowiek sobie z takim sprzętem poradzi.
Sugerujesz, ze wlasnie dlatego Linus uzywa PP?
> Wraz z rosnącym doświadczeniem jestem coraz bardziej pewny, że nie
> chcę wracać do stresu pisania tekstów czy tworzenia prezentacji w
> jakimkolwiek ofisie.
Ja wraz z rosnacym doswiadczeniem wiem, ze nie musze odpalac
skomplikowanej maszyny rolniczej zeby szybko i sprawnie przystrzyc
trawnik przed domem.
No jak Arch przeskoczyl na KDE 4.0 to ja tez ucieklem. Co prawda nie na Gnome'a, ale z powrotem na 3.5 z nieoficjalnego repozytorium.
4.1 tez sie nie dalo uzywac, ale pisze komentarz z 4.2 i jest juz ok
Niemniej nie dziwie sie odstraszajacemu dzialaniu 4.0
Dziwie sie, ze duza dystrybucja jaka jest Fedora zdecydowala sie na przejscie na 4.0, zamiast poczekac na cos co faktycznie da sie uzywac…
KOgo obchodzi to kto co lubi a co nie?
O gustach się nie dyskutuje.
Linus w tym tekście przede wszystkim dał po raz kolejny dowód tego że lubuje się wypowiadać na tematy o których nie ma pojęcia.
W tym wypadku nie potrafi rozróżnić FS (jakim jest brtfs) i w sumie coś co systemem plikowym nie jest (ZFS).
W tym sensie jego wypowiedź "To some degree Btrfs does what ZFS does. Some uni ran ZFS as a module in Linux so using it with Linux can be done." to nic innego jak samoośmieszanie się.
ZFS integruje w jednej warstwie FS, LV i pewne części BIO. To dzięki temu ZFS jest tak rewolucyjną technologią. Cokolwiek robione w ramach klasycznej warstwy VFS, a czym jest brtfs z definicji nie ma szans na zbliżenie się do tego czym jest ZFS. Dopóty dopóki towarzystwo robiące jakąkolwiek konkurencję dla ZFS nie zrozumie tego to co będą robić będzie niczym innym jak tylko kolejnym przejawem syndromu NIH (Not Invented Here).
Pominę już to że dla przyzwoitości ludzie piszący narzędzia do btrfs mogliby choć zerknąć na narzędzia typu zpool, zfs żeby choć na sensowną odległość zbliżyć się do poziomu prostoty operowania na ZFS.
dzieki za lekcje, strasznie mi brakuje okazji do lepszego zrozumienia jak dziala systemy plikow (czy, ZFS – czymkolwiek jest
).
Ale czemu zakladasz, ze wszyscy nie rozumieja ZFS-a? jesli dobrze rozumiem Linus powiedzial tylko, ze brtfs obsluguje czesc z funkcji jakie wnosi ZFS i ze komus udalo sie uruchomic ZFS jako modul…
Wydaje mi sie, ze choc z tego co rozumiem brtfs jest znacznie mniej ciekawym rozwiazaniem niz ZFS, to jest ciekawszy niz exty, i prawie tak ciekawy jak Reiser4 wiec jest to krok do przodu (jesli np. za rok linuksy beda domyslnie uzywac brtfs a nie ext3/4, prawda?)
A alternatywa w linuksie dla ZFS-a powstanie pewnie za pewien czas, jesli dobrze rozumiem ZFS jest naprawde innowacyjnym podejsciem do systemu plikow i niestety nie zostal stworzony dla linuksa wiec linux musi sobie poradzic w inny sposob.
Swoja droga jestem ciekaw jak oceniasz, znajac sie na tematyce, nowosci jakie proponuje reiser4? (pomijam temat autora i problemow z integracja z kernelem, pytam o sam koncept i zalozenia i funkcje systemu)
Jeżeli widzę, że osoba taka jak Linus wygaduje takie bzdury, a develperzy btrfs nie potrafią nawet naśladować tego co jest w ZFS mając dostęp do jego źródeł to niczego nie muszą zakładać.
Owszem btrfs jest swego rodzaju krokiem do przodu ale li tylko w stosunku do tego co jest dostępne w ramach Linuxa. Kwestia w tym, że mamy już co najmniej dwa inne systemy operacyjne na które sportowano ZFS. W tym sensie btrfs nie jest żadnym krokiem do przodu .. to jest dreptanie w miejscu.
A alternatywa dla ZFS na Linuxie nie powstanie nigdy bo projekt wielkości ZFS wymaga kilku wysoko wykwalifikowanych deweloperów pracujących w zdyscyplinowanych warunkach (praca projektowa). Tego typu warunki są obce komukolwiek kto obecnie zajmuje się pisaniem kernela Linuxa.
To nie to samo co pisanie kolejnego drivera. ZFS powstawał kilka lat zanim ujrzał światło dzienne w grupie naprawdę utalntowanych programistów.
Reiser nie jest niczym nowym. Reiser oferuje pewne rozwiązania które dla gruncie czystej matematyki nie dają się dowieść. Nie rozumiał tego maintainer tego projektu i mówiło mu to wiele osób. Zachowywał w takich rozmowach się jak człowiek który jest oderwany od rzeczywistości. W tym kontekście to że zaciukał swoją żonę nie jest mało kogo mogło zadziwić.
Niestety to prawda. Uzywam ZFS i jestem wniebowzięty. Prostota, dwa proste i spójne narzędzia do zarządzania wszystkim związanym z dyskami. Żadnych partycji, żadnego sprawdzania spójności, trywialny backup, snapshoty, łatwe zmienianie rozmiaru, kompresja, szyfrowanie, redudantne kopie danych, automatyczne wykrywanie awarii i popsutych danych, porządna wydajność. Jedynie dużo RAMu zżera.
Niestety podejście ZFS do systemu pliku jest odmienne niż w Linuksie, który operuje na dobrze zdefiniowanych warstwach. ZFS wyrzucił wszystkie warstwy i zrobił coś klarownego i bazującego na doświadczeniach z UFS + menadżery woluminów + itp. Linux nie zdobędzie się na to zbyt szybko, ponieważ model rozwoju jest ewolucyjny a nie rewolucyjnych jak ZFS.
@kloczek: dzieki.
nie jestem pewien czy moge sie z Toba zgodzic, ze w warunkach Linuksa nie da sie zebrac kilku bardzo wysokiej klasy programistow i zebrac ich do pracy.
Da się zebrać tyle że to teoria. W praktyce nigdy do czegoś takiego nie doszło i nic nie wskazuje żeby doszło, bo w owej praktyce talent tych kilku osób to tylko element większej układanki której żadna firma na potrzeby Linuxa nie próbowała ani nie próbuje robić bo wydaje im się że ToSięSamoZrobi(tm).
Nic bardziej złudnego ..
IBM, RedHat, Mandriva i pewnie jeszcze pełno innych firm ma programistow kernela na Etat…
znajdź se dziewczyne..
@Romek
Wracaj na onet. A jeśli już musisz pisać "montre" komentarze tutaj, to przynajmniej pisz poprawnie.
@Val-gaav
Faktycznie! Napisz o tym Linusowi koniecznie, bo on na pewno nie wie jakiej distro używa i się w ogóle nie orientuje w temacie
I pamiętaj, żeby mu dobrze wytłumaczyć, że wcale nie woli GNOME
To wszystko wina nieszczęsnej czwórki. Lecz jako zwolennik GNOME jestem zadowolony i pozostaje mi powiedzieć, że developerzy KDE ciężko pracowali na to, by wygonić ludzi na inne środowiska
Val-gaav, będziesz musiał jeszcze wytłumaczyć Linusowi, że to wcale nie disaster… To feature
!
Na razie w GNOME nie dzieje się nic, co mogłoby spowodować niestabilność tego środowiska. Deweloperzy jak zwykle opierają się we wprowadzaniu nowych funkcjonalności, czy choćby w optymalizacji nautilusa. Poczekajmy, aż zaczną tworzyć GNOME3 – wtedy będziemy mogli mieć jakieś porównanie co do stosunku ilości bugów do ilości nowych funkcji w aplikacjach… Tylko, że z tego, co się orientuję, plany dotyczące 3-ki są jeszcze mgliste… Coś czuję, że zanim powstanie GNOME3, programistom tego środowiska znudzi się ostatecznie zabawa w programowanie ;>
@Tuxmaniak
Polemizowałbym, zwłaszcza odn. tonu "zabawa w programowanie" (mówimy o środowisku, które w większości popularnych dystrybucji jest domyślne/eksponowane)… Niestety, obserwując komentarze na OSnews wiem, że taka polemika umożliwiłaby mi co najwyżej zebranie rekordowej liczby minusów
Ja tu widywałem nawet komentarze w stylu "brak opcji wyświetlania ~/Desktop to genialny pomysł i tylko ignorancji go nie rozumieją"
@tuxmaniak:"Ja tu widywałem nawet komentarze w stylu “brak opcji wyświetlania ~/Desktop to genialny pomysł i tylko ignorancji go nie rozumieją”
"
Po pierwsze: nie były to moje komentarze.
Po drugie: nie jestem pewien, czy rzeczywiście były takie komentarze. Może chodzi ci o jakiś komentarz pochwalający widżet folder-view?
Po trzecie: Teraz w kde na pulpicie możesz sobie wyświetlać nie tylko zawartość katalogu Desktop, ale także dowolnego innego katalogu. Do tego dochodzą jeszcze te które możesz sobie wyświetlić we wspomnianym już widżecie. W konsekwencji sposób implementacji widoku katalogów na pulpicie jest genialnym pomysłem, a teraz to już nawet ignoranci go zrozumieją
@Cobra :
Linus sam w tym wywiadzie, stwierdza, że GNOME nie pozwala mu ustawić myszki tak jakby chciał
Sądzę wieć, że woli KDE 3.5. Zaś prawdę mówiąc chyba łatwiej zmienić środowisko graficzne niż dystrybucje. Ot jest masa przyzwyczajeń związanych z systemem pakietów, repozytoriami itp.
Linus to pragmatyczny człowiek, i widocznie łatwiej było dla niego zmienić środowisko niż dystrybucje.
Raczej distra, które zbyt wcześnie spaczkowały coś co nie było przeznaczone dla normalnych użytkowników.
Ta, a FS w ZFS to skrót od Fucking Strange. :>
@kloczek:
Hmm, wprawdzie nie mogę być pewien ile kerneli i sterowników FS napisałeś, ale dorobek Linusa skłania mnie raczej do tego, by w tej dziedzinie uznać go za trochę większy autorytet niż wywalony z PLD troll.
Śmieszny jesteś .. nie podobają Ci się fakty więc próbujesz przyczepić się do osoby która te fakty prezentuje.
Wytłumacz mi co ma ilość sterowników napisana przez kogokolwiek i to czy ktoś jest jakimś autorytetem czy nie z tym, że Linus nie widzi różnicy między systemem plikowym, a czymś co nim nie jest porównując btrfs i ZFS (?)
Chyba że chcesz powiedzieć, że nie ma różnicy między btrfs, a ZFS (?)
> Śmieszny jesteś .. nie podobają Ci się fakty więc
> próbujesz przyczepić się do osoby która te fakty
> prezentuje.
Ale przeciez ty robisz to caly czas (albo po prostu rozumiesz zaledwie co drugie slowo z przecietnego angielskiego, moze byc i tak):
W tym sensie jego wypowiedź “To some degree Btrfs does what ZFS does. Some uni ran ZFS as a module in Linux so using it with Linux can be done.” to nic innego jak samoośmieszanie się.
@Thar: Ale to nie pierwszy raz, kiedy Linus opowiada bzdury. Pamietasz, jak przez ilestam lat trabil co i rusz, ze implementacja pipe(2) w BSD jest do kitu, bo przemapowuje pamiec, co zmniejsza wydajnosc, az w koncu ktos zrobil benchmark pokazujacy, ze ta implementacja jest kilka razy szybsza niz Linuksowa? Albo jak rzucil, ze HFS+ – ktory funkcjonalnie moze zostanie dogoniony przez ext4, za rok albo dwa – jest zabytkiem zblizonym do FAT? Takie przyklady mozna mnozyc w nieskonczonosc. O jego opinii na temat debuggerow nie wspomne przez litosc.
Linus to celebrity .. niestety. Od strony technicznej od dłuższego czasu zajmuje się już tylko wydawaniem kolejnych wersji z tego co inni przyszykują. Coś takiego to może robić średnio wykwalifikowany technik.
W tym kontekście branie poważnie jego publicznych wypowiedzi to po prostu błąd.
@trasz: linki? Pierwszej sytuacji w ogóle nie znam, drugiej nie pamiętam. Nie sądzę, żeby to były gorsze bzdury niż te ;>
@kloczek: tak, za to absolutnie poważnie należy brać buca, który kiedyś zrobił sobie lipę w środowisku Linuksa a teraz jest fanbojem Solarisa.
Thar: Moja opinia w temacie nie ma nic do gadania.
Skup sie choc raz na temacie i faktach jakie ktos prezentuje, a nie na respondencie.
A na czym ty się skupiasz w poprzednim komentarzu?
@Thar: Z tego co zauwazylem, kloczek skupil sie na bzdurach, ktore Linus opowiadal o ZFS. Co prawda daleko rzeczonym bzdurom od FUD-u, ktory swego czasu sial Alan Cox (przy okazji udowadniajac, ze linuksowe community da sobie wcisnac kazda bzdure), ale nadal.
Zobacz kto sponsoruje powstanie Btrfs i jakich cech od niego wymaga, wtedy może uda Ci się zauważyć, że cześć tych cech pokrywa się z tym co oferuje ZFS.
Z punktu widzenia użytkownika/administratora połączenie warstw w ZFS daje prostote i przyjazność narzędzi administracyjnych ale jeśli takie narzędzia powstaną dla innych systemów plików to użytkownikom będzie wszystko jedno co siedzi pod spodem, do puki dane rozwiązanie będzie oferować podobną wydajność i bezpieczeństwo danych.
Przepraszam .. co ma to kto nad tym pracuje do tego że btrfs nie ma w sumie żadnych założeń? Przyjrzyj się stronie btrfa i spróbuj znaleźć cokolwiek na temat założeń.
Na liście btrfs dyskusje na temat założeń są zdawkowe. Ludziom wydaje się że jakoś to będzie.
ZFS to przede wszystkim sposób zarządzania zasobami plikowym alokator bloków który nie ma tablic alokacji, a free listę (podobnie jak alokator pamięci w libc). Na tym poziomie nie ma żadnego FS i od spreparowania tej warstwy zostało to rozpoczęte i to dlatego, założenie z FS urządzenia blokowego które pod spodem nie będzie miało stałej listy bloków (wynika to z COW).
Alokując urządzenie blokowe w puli ZFS możesz na tym założyć nawet UFS i tak to było testowane na początku. Potem dopiero na tej warstwie powstał sam system plikowy i warstwa zgodna POSIX. Na ZFS mozesz założyć swapa (na OpenSolku jesty to możliwe od ponad pół roku, a na Solku GA od ostatniej wersji 10U6). Dorobienie na tym alokatorze kompresji bloków było proste i jest to przeźroczyste dla samej warstwy FS. Mówiąc inaczej .. gdyby ktoś sportował ten alokator na Linuxa to nie musiałby dorabiać np. kompresji do dowolnego innego systemu plikowego jaki jest dostępny pod Linuxem.
Niczego takiego w btrfs nie ma. Pod spodem są tablice extentów które mało co się różnią od dotychczasowgo podejścia. Mówiąc inaczej: to dlatego założenie systemu plikoego na kilku TB pod btrfs trwa baaardzo długo w porównaniu do kilku sekund w przypadku ZFS.
Co do przejrzystości dla admina ona wynika przede wszystkim z przemyślenia typowych operacji jakie ów admin wykonuje i pełnemu podporządkowaniu funkcjonalności i logiki działania poleceń zfs i zpool. Osoby które pracujące nad btrfs nawet tego nie potrafią skopiować. Na liście btrfs znajdziesz wręcz przechwałki ludzi zajmujących btrfs że nie przyglądały się ZFS i nie zamierzają tego robić. Pytanie w takim razie jak zamierzają zrobić coś lepszego od czegoś czego nie znają jest już drobnym szczegółem.
@kloczek: Alokator jest portowany na Linuksa, w celu uzycia go w Lustre.
Fakt na stronie nie ma wiele informacji, ale to nie oznacza, że nie można dowiedzieć się trochę więcej z innych źródeł.
Ja nie przeczę technicznemu zaawansowaniu ZFS ani świeżości podejścia do zagadnienia. Piszę tylko tyle, że to co chce oferować btrfs można zrobić dobrze w klasycznym (sprawdzonym) podejściu.
Co do "nieudolności" kopiowania rozwiązań, ja nigdzie nie widziałem wzmianki o tym, że ma coś być kopiowane, a jedynie ma istnieć wspólny zbiór oferowanych własności.
Nie śledzisz brtfs więc strzelasz tylko coś o jakiś innych źródłach. Ja po mimo tego że od dłuższego czasu pracuję więcej na platformie OpenSolarisa i Solarisa (mówię o pracy zawodowej a nie zabawie) śledzę na bieżąco to co się dziej pod Linuxem. Tego o czym piszesz po prostu nie ma.
Nie zmienia to i tak tego że btrfs jest niczym innym jak tylko zaadaptowaniem pewnych wybranych funkcjonalności z ZFS w ramach klasycznego model. To i już tylko to bez o ile nie zostanie zmienione (a na razie nic na to nie wskazuje) powoduje że btrfs nie ma szans zbliżyć się do ZFS na odległość która pozwoliłaby te dwie technologie porównywać.
Jeżeli myślisz że to może się zmienić to wystarczy popatrzeć na to czy choć jedna technologia dostępna pod Solarisem został zaaplikowana na Linuxa po otwarciu źródeł Solarisa,. Prawda jest tu taka że do takiego transferu nie doszło i to po mimo tego że źródła są otwarte od ponad trzech lat, a tylko w ostatnim roku doszło do integracji w drzewku OpenSolarisa kilku potężnych projektów na miarę ZFS, DTrace czy FMA.
Fakty są takie że przez ostanie trzy lata czyli czas kiedy źródła Solarisa są dostępne w Linuxie po za ilością obsługiwanego sprzętu nie doszła ŻADNA mowa technologia. Co więcej nic także nowego nie pojawia się na horyzoncie.
Po prostu pełen technologiczny zastój.
Takie są FAKTY. Można je ignorować bądź nie ale zmienić się ich nie da.
W pierwszym akapicie piszesz, że tego o czym piszę "tego nie ma", a w drugim przeczysz sobie pisząc, że btrfs implementuje wybraną funkcjonalność istniejącą w ZFS.
Oczywiście, że nie śledzę rozwoju brtfs, gdyż nie uczestniczę w jego rozwoju w żadnej postaci, nie testuje go. To o czym pisałem czerpie raczej z niusów (zakładam, że już ktoś się bierze za takie tematy to wie o czym piszę).
A tym co ma oferować btrfs, mówili jego twórcy w wywiadach (odnośniki można znaleźć w archiwum osnews.com).
"Alokator jest portowany na Linuksa, w celu uzycia go w Lustre."
A i owszem tyle że jest to robione przez Suna. Zgłaszając jakąkolwiek poprawkę najpierw musisz podpisać http://wiki.lustre.org/images/c/cd/Sun_Contributo…
Mówiąc inaczej ten kod nie jest to na GPL.
Co to zmienia dla Linuxa jako takiego ?
Ano nic .. bo to powstaje tylko dla klientów którzy nie zdają sobie sprawy że Linux nie nadaje się do takich zastosowań (problemy ze skalowalnością).
@kloczek: Zdaje sobie sprawe. Mam podpisane SCA. Tak tylko, dla kompletnosci, wspomnialem.
@kloczek:
> Mówiąc inaczej .. gdyby ktoś sportował ten alokator
> na Linuxa to nie musiałby dorabiać np. kompresji do
> dowolnego innego systemu plikowego jaki jest dostępny
> pod Linuxem.
Nie miales nigdy do czynienia z macierza wieksza niz dwa dyski, prawda? Czy moze z danymi, ktore sa troche bardziej cenne, niz backup internetu?
Czy po prostu nie rozumiesz idei kompresji w ZFS?
Bo to, co napisales, jest bzdura.
Jak najbardziej rozumiem. Najwidoczniej Ty czegos tu nie rozumiesz
Maly przyklad:
tkloczko@kloczek:/root# zfs list |grep swap; swap -l
rpool/swap 4G 122G 16K -
swapfile dev swaplo blocks free
/dev/zvol/dsk/rpool/swap 182,2 8 8388600 8388600
tkloczko@kloczek:/root# zfs get rpool/swap 2>&1 | grep comp
compressratio NO NO
compression YES YES on | off | lzjb | gzip | gzip-[1-9]
Masz jak dloni to ze komresja dzial pod warstwa system,u plikowego (na urzadzeniu blokowym).
W tym wypadku widac ze mozna sobie wlaczyc komresje na swapie.
Zakladajac zvola i zakladajac dowolny sytstem plikowy i jednoczesnie wlaczajac kompresje na poziomie zvol mozesz miec kopresje zawartosci systemu plikowgo bez implementowania owej kompresji na pozimie VFS.
Poprostu kompresja zawartosci blokow jest pod warstwa systemu plkowego.
tkloczko@kloczek:/root# zfs get rpool/swap 2>&1 | grep comp
compressratio NO NO
compression YES YES on | off | lzjb | gzip | gzip-[1-9]
Korekta do ostaniego polecenia:
tkloczko@kloczek:/root# zfs get compress rpool/swap
NAMEv PROPERTY VALUE SOURCE
rpool/swap compression off default
Kompresja jest realizowana na warstwie DMU, a nie na warstwie systemu plikowego czy ZVOL.
Wiec odpowiedz mi na pytanie.
Masz w laptopie 1 dysk, o pojemnosci 100 GB.
Zakladasz tego zvola na _calym_ dysku (dajesz mu rozmiar ~calego dysku, jakies 99GB), dowolny system plikowy i wlaczasz kompresje zvola.
Zapisujesz z /dev/zero plik o rozmiarze 99 GB. Ile miejsca zyskasz, dzieki takiej kompresji? _Nic_.
Ile mozna zyskac, dzieki kompresji wbudowanej w dany system plikow? Potencjalnie, bardzo duzo, w zaleznosci od rodzaju danych.
Mówiąc inaczej .. "gdyby ktoś sportował ten alokator na Linuxa to nie musiałby dorabiać np. kompresji do dowolnego innego systemu plikowego jaki jest dostępny pod Linuxem" jest bzdura.
Tak, sa pewne przypadki uzasadnionego uzycia, ale to jednak nie to samo, co "sportowanie alokatora automatyczne zastepuje kompresje w dowolnym systemie plikow".
Przyklad z drugiego konca, storage.
Tutaj przydatnosc tego typu kompresji jest znacznie wieksza, ale w pewnych przypadkach tak samo ryzykowna, jak uzywanie zvoli o lacznej pojemnosci wiekszej, niz dostepna przestrzen.
Nic z tych rzeczy. Owszem rozmiar wolumenu będzie w stały ale po takim zapisie miejsce zajmowane przez tego zvol-a będzie mniejsze.
Jeżeli konsolidujesz takie rzeczy jak zvol-e na większych zasobach dyskowych, które potem wystawiasz po np iSCSI ma to znaczenie.
Kompresja zmniejsza efektywnie pasmo do storage. W niektórych workoladach także mniejsza ilość IO.
Także wybacz ale jednak nie masz racji.
Takze wybacz, ale zmieniasz temat.
Pisales przed chwila, ze podobny alokator w Linuksie efektywnie zastapilby kompresje wbudowana w system plikow.
Okazalo sie, ze w marnym procencie przypadkow, wiec piszesz taraz o czyms zupelnie innym.
I popatrz na inne braki w twoim rozumowaniu.
- "Kompresja zmniejsza efektywnie pasmo do storage" – zgadza sie, ale jedynie w obrebie danego urzadzenia SAN.
Czy zmniejsza pasmo wysycenia sieci, gdy zasoby dyskowe (z kompresja zvol) wystawione sa po iSCSI? Ani o bajt. Gdyby kompresja byla wbudowana _w_ system plikow, wysycenie sieci mialoby prawo zmalec.
Zaweż temat tylko do storage bo w okół tego tematu się kręcimy.
Nie musisz mieć SAN – to po pierwsze. Jak masz wolne, a pojemne dyski na których zakładasz zvole na których masz kupę małych operacji dyskowych (przykładowy spool pocztowy) to pierwsze co wysycisz to ilość I/O do dysku, a nie sieć czy nawet pasmo do dysków (w obu przypadkach będzie duuużo zapasu). Wprowadzenie technologii która pozwoli zmniejszyć ilość IO może koniec końców doprowadzić do tego że podsystem IO będzie kosztował nawet kilka razy mniej zapewniając taką samą/porównywalną pewność pracy.
Reszta aspektów tego konkretnego scenariusza będzie pracować dokładnie tak samo jak bez kompresji.
Włączenie kompresji do zvol ma także znaczenie w przypadku konsolidowania systemów np. poprzez vmware/vbox. Znowu .. jeżeli konsolidujesz całe obrazy systemów ściągniętych z jakiś starych maszynek szybciej w takim scenariuszu masz szansę wysycić przy dzisiejszych maszynach podsystem IO niż procesory czy pamięć.
Tak czy inaczej .. kompresja w ZFS nie działa na poziomie obsługi systemu plikowego systemu tylko warstwa niżej (DMU). Nic to nie zmienia w stosunku do tego co mi zarzucałeś na początku (zakładam że był to wynik wzajemnego niezrozumienia).
Przy okazji .. wracając jeszcze do różnic do btrfs to w tym systemie plikowym w ogóle nie ma wydzielonych takich warstw abstrakcji. Już tylko przez to będzie to po prostu ciężej testować bo poszczególne funkcjonalności są wymieszane z resztą kodu.
Podsystem zasobów dyskowych to rzecz bardzo ważna we współczesnych systemach. Od stabilności tego podsystemu zależy bardzo dużo. Bałaganiarska praca jaka jest obecnie preferowana nad tak ważnym podsystemem to po prostu rozbój w biały dzień.
Wyniki tego stylu pracy są widoczne gołym okiem. Możesz sobie wyobrazić moje zdziwienie gdy dwa tygodnie temu z okładem składając stripe na MD w trybie auto zauważyłem że mdadm tylko ostrzegł mnie i złożył meta dev przy braku jednego ze składowych urządzeń. Nawet nie chcę mi się myśleć nad tym ile przez tylko to ludzie potracili danych i czasu.
@rkowal: Nie da sie osiagnac tej funkcjonalnosci bez zerwania ze starym modelem i zrobienia tego tak, jak zrobiono to w ZFS. Wlasnie na tym polega caly myk – nie da sie tego zrobic w taki sposob, aby mogly z tego korzystac inne filesystemy. Mozliwosci starego modelu skonczyly sie na LVM-ach. Jedna z najciekawszych rzeczy w ZFS jest wlasnie zerwanie ze starym, slabo przemyslanym (wlasciwie nie tyle slabo przemyslanym, ile zmontowanym na szybko, zeby dalo sie zrealizowac potrzebna funkcjonalnosc bez przerabiania filesystemu) modelem warstw i wprowadzenie nowego, lepszego.
Ciezko sie dziwic Linusowi, KDE 4.0 odstrasza. Mozna sie za to dziwic, ze taka duza dystrybucja jak Fedora zdecydowala sie na dolaczenie wersji 4.0… jest to co najmniej nieodpowiedzialne, ale jak widac jest to tylko poligon doswiadczalny dla RedHata…
Ja tez po doswiadczeniach z 4.0 wrocilem do 3.5, i dopiero wydawane wlasnie 4.2 polubilem na tyle, zeby sie przesiasc…
I podobny komentarz juz napisalem, ale jakos sie nie pojawil. A jak probowalem wyslac go jeszcze raz, to otrzymalem informacje, ze komentarz tej tresci istnieje. Ale moze sie jeszcze kiedys pojawi i beda oba, i bedzie mozna narzekac, ze sie powtarzam
Z tego co mogliście pewnie przeczytac to Linus rozważa przesiadke na KDE z powrotem jeśli będzie lepsiejsze niż 4.0. Ja używam aktualnie Gnome i całkiem mi pasi, próbowałem KDE 4.0 i 4.1.3 i 4.2 RC ale jedna rzecz mi w nich tylko nie pasuje, jest parę tak ważnych aplikacji z KDE 3 które nie zostały jeszcze przeportowane. Nie wiem od czego to zależy ale bardzo mi brakuje natywnego K3b czy Kaffeine w KDE 4, nie wiem jak we ale ja nie lubie mieszać bibliotek powiedzmy KDE 3 z KDE 4 bo często wychodzą takie bloby że nawet najstarsi developerzy takich nie widzieli:) Także jeszcze siedze z Gnome ale rozważe przejście na KDE 4.3 w openSUSE 11.2 (o ile moje kochane aplikacje zostaną całkiem przeportowane).
Kaffeine raczej nie będzie, jest Dragon Player zamiast, bądź SMPlayer (jest z poza kde.org, ale ja osobiście nie widziałem fajniejszego).
Jak to kaffeine nie będzie? Już portują, spokojnie. Mam u siebie wgrane. Na razie szału nie ma, ale to kwestia czasu. Dragon Player nie ma być zamiennikiem dla kaffeine.
K3B dla KDE4 działa bardzo znośnie. Ja go używam, ale wersji dla kde3 jeszcze bym nie usuwał.
za to KMplayer jest przeportowany
KDE 4.x jest pomyłką.. nie tylko wersja 4.0. Używałem 4.1 i miałem więcej z tym problemów niż pożytku. Nie ma co się przesiadać na to dopóki deweloperzy nie dopracują tego środowiska. Pomijam już fakt, że konfigurowanie wielu składników jest po prostu dobrą zagadką. Kilka razy się zagłowiłem gdzie zmienić jakieś właściwości panelu itp.
Na koniec mojej przygody z KDE 4.x przestało się ono po prostu uruchamiać pewnego dnia bez podania sensownej przyczyny. Wtedy przesiadłem się na stary dobry iceWM i jest mi dobrze;)
Mam jedno pytanie, czy można zainstalować KDE 4x bez Konquerora?
w pld mozna
Ale w Debianie sie nie da
Można, jeżeli dystrybucja paczkuje wszystkie programy oddzielnie (jak np. openSUSE).
Wszystko zależy od dytrybucji
. W Gentoo mamy tak, że musisz tylko zainstalować zależności w stylu kdelibs, a samego KDE nie – i podejrzewam, że tak będzie najczęściej.
Komentarz Aarona http://aseigo.blogspot.com/2009/01/choices-and-pu…
"4.0 było wersją TYLKO dla developerów"
Że co? Krótkie wyjaśnienie dla niezorientowanych:
- alfa – wersja testowa dla developerów
- beta – wersja testowa dla użytkowników – testerów, ciekawskich, amatorów eksperymentowania i innych nawiedzonych
- release candidate – wersja z pełna funkcjonalnością, która stanie się stabilną jeśli nie zostaną w niej znalezione żadne błędy
- wersja stabilna – wersja dla każdego
Gdzieś po drodze (zazwyczaj gdzieś pomiędzy betą i release candidate, ale nie jest to żelazna reguła) dokonuje się zamrożenia API oraz ABI.
4.0 było (według developerów KDE – ogłoszone na stronie projektu) wersją stabilną, więc dla każdego. Owszem, czytałem na blogach, że jest ona tylko dla developerów, ale gdyby tak było, to powinna być oznaczona jako alfa. Wydaje mi się, że developerzy chcieli zjeść ciasto i mieć ciastko – tzn. wydać wersję stabilną dla każdego użytkownika, która jednocześnie byłaby wersją testową tylko dla developerów, a nie dla zwykłych użytkowników (tak, żeby była wersja stabilna, ale żeby zwykli użytkownicy nie mogli na nią narzekać). I jeszcze te tłumaczenia, że KDE 4.0 to nie jest KDE 4 (a skoro nie jest to też KDE 3, to co to w końcu jest? zupa pomidorowa?) Rezultat: stało się to, co się stało, Linus jest tylko jednym z wielu. Gdybym nie dotrwał do tej pory na KDE 3.5, to zrobiłbym to samo… Przechodzę na KDE 4 już niedługo – wraz z wydaniem wersji 4.2. Gdyby jednak 4.2 RC1 nadal była tak cienka, jak poprzednie wersje, to, niestety, zostałbym kolejnym gnomowcem.
Wydaje mi się, że KDE skutecznie pozbyło się bardzo wielu użytkowników – zawsze łatwiej jest utrzymać istniejącego użytkownika, niż zdobyć nowego. Ktoś, kto właśnie zainwestował czas w naukę Gnome'a pewnie nie będzie chciał tracić go znowu na naukę kolejnego środowiska (bo różnice między KDE 3 a KDE 4 są drastyczne).
Znasz takie słowo jak stabilność? Proponuję zajrzeć do słownika.
Kto powiedział, że wersja stabilna musi mieć nie wiadomo jakie funkcjonalności? Wersja stabilna ma działać stabilnie, nie ma się wysypywać itd.
Stabilna nie znaczy dla każdego… stabilna znaczy stabilna.
4.0 nie mozna nazwac okresleniem "stabilne".
Kolego ignoracie, motorem napędzającym rozwój programów OS jest wydawanie ich tak szybko jak to możliwe – czytaj gdy tylko program da się uruchomić. Im szybciej dostaną go w swoje ręce użytkownicy tym szybciej spłynął do deweloperów krytyczne opinie i pomysły.
Wskażesz mi, proszę, gdzie ja to kwestionuję?
w całej swojej wypowiedzi,ganisz sam fakt wypuszczenia z nowym numerkiem oprogramowania chociaż nie jest jeszcze dokończone.
jak sobie ustalisz numerki tak bedziesz mial, jedni stosują tak inni inaczej.
@ak47 -> A pewnie, możesz sobie ustalić inaczej – tak samo jak możesz sobie ustalić, że "tort czekoladowy" znaczy "mebel przeznaczony do siedzenia", albo że definicja "komputera" brzmi "środek transportu lądowego napędzany silnikiem spalinowym". Życzę miłej zabawy
KDE nie jest komercyjnym produktem, aby go rozwijac, potrzebni sa uzytkownicy zglaszajacy bug reporty i dajacy konstruktywny feedback dla developerow. Dziwi mnie, ze dla wielu osob jest to niezrozumiale. KDE 4.0 bylo pierwsza wersja przelomowego srodowiska i bez pomocy nas, uzytkownikow, nie byloby mozliwe znalezienie i naprawienie tysiecy bugow, ktore zostaly zgloszone, a KDE 4.2 wyszloby nie za dwa dni, tylko za dwa lata. Dlatego KDE 4.0 bylo w kazdym distro oznaczane jako unstable/experimental, a jezeli nie bylo, to znaczy ze maintainerzy dali ciala. W Gentoo KDE 4.0.x bylo hardmasked przez bardzo dlugi okres, a 4.1 jest dopiero oznaczone jako *unstable*, zeby je zainstalowac trzeba tego *chciec* i wykonac odpowiednie czynnosci w celu odblokowania ebuildow.
Caly ten negatywny buzz wokol KDE4 jest bardzo przykrym zjawiskiem. Pocieszam sie, ze bez wzgledu na bzdury, ktore ludzie wygaduja, KDE4 rozwinie skrzydla i udowodni swoja przewage nad innym srodowiskami (jak, ekhem, Gnome).
Jak grochem o ścianę…. Ciała dali developerzy KDE nazywając to, co wypuścili jako wersję 4.0 wersją stabilną – mimo, że powinni ją raczej nazwać betą!
A ja mam do wasy pytanie troszeczke nie związanez tematem a może własnie bardzo . Mam w doku Quada 3 Ghz + szybki dysk SATA Raptor + 8 GB RAm – na kompie mam 3 systemy XP 64 bit , Vista 64 bit Fedora 10 64bit – chciałbym by mój system ( bez hybernacji ) startował w 5 sekund tak jak gdy na konsoli , by gdy klikam ikone aplikaji uruchamiała się od razu – czy coś takiego jest możliwe ?????
Cały czas niby soft idzie naprzód , sprzęt jeszcze szybciej a ja nie mogę robić szybcije tych samych rzeczy i cały czas jestem na etapie Pentium 200 MMX – Z tego co pamiętam to najszybciej działałi mi aplikacje 16 bitowe z czasów dosa – lub Workbeach z Amigi .
Mam wrażenie że ani KDE 6.0 adni GNOME 10 tego nie zmieni … ale może się mylę
Kiedyś na moim starym Athlonie XP 1800+ odpaliłem DOS'a i Windows'a 3.1 – śmigało aż miło. Startowało to wszystko trochę dłużej niż 5 sekund (BIOSu nie da się przeskoczyć), ale dosłownie każdy program startował w ułamku sekundy!
Co do Amigi – z tego, co pamiętam, to na 1200 z dyskiem twardym i dodatkowymi 4MB FAST RAMu wcale nie chodziło to tak bardzo szybko – głupie wczytanie ikonek z katalogu trochę trwało, nawet przy ustawieniu ekranu na 4 kolory…
Prawo Wirtha: "Oprogramowanie szybciej zwalnia niż sprzęt przyśpiesza".
No cóż, trudno mu się dziwić, KDE 4.x jest tak zje^H^H^H “break everything”;>, że aż za bardzo… Człowiek musi pracować przecież, a w tej kwestii "Program blahblah uległ awarii, wywołując sygnał 11 (SIGSEGV)", co pięć minut nie pomaga. ;>(choć już dobra, nie bądźmy złośliwi – zdarzyło mi się ze 2 razy, że KDE 4.1.2 nie SIGSEGV-ował przez pół-godziny…Jak widać, stabilność od 4.0 mocno wzrosła.
)
Ech, użytkownicy GNOME, mają przynajmniej stabilne środowisko do pracy, rozwijane w bardziej przyjazny dla użytkowników sposób – niewielkich zmian, bez takich cyrków, jak KDE 4.x. W sumie to szkoda trochę, że GNOME mi nie podchodzi założeniami, bo bym przynajmniej miał na co się teraz przesiąść, gdy linia 3.5.x KDE się "skończy"…
Szczerze powiedziawszy, to team KDE mnie tak wkurzył 4.x, że jakiegokolwiek DE będę używał po 3.5.x, na pewno nie będzie to już KDE – używałem tego środowiska od 1.x, ale mizernej podróbki Aero mi nie trzeba(nawet gdyby była stabilna, co pewnie kiedyś, jeśli chodzi o KDE, się stanie) – generalnie, jakbym chciał używać Aero, to stać mnie na system Vista…
Chyba już czas skompilować sobie FVWM-Crystal. Ciekawe, czy bardzo się zmienił, od lat 90…
AFAIK w FVWM-Crystal nic szczególnego od jakiegoś czasu się nie dzieje … co można uznać za plus
Śmiga na starym sprzęcie i jest wygodne. Czego chcieć więcej.
@Bananikus->Ale właśnie chodzi między innymi o to, że KDE 4.0 nie działało stabilnie, tylko co rusz coś się wysypywało! W ciągu godziny testowania zaliczyłem chyba z 15 wywaleń różnych rzeczy – niektóre problemy były powtarzalne/reprodukowalne, inne nie. I to miało być stabilne? W tym się po prostu nie dało pracować, niestabilna beta Windowsa Seven jest 100 razy bardziej dopracowana!
Część problemów była już zgłoszona na bugs.kde.org, kilka sam zgłosiłem. I szlag mnie trafiał, kiedy wrzucałem na Rapidshare filmik nakręcony spod maszyny wirtualnej z dokładnym instruktarzem jak to wysypać (powtarzalne za każdym razem, na dowolnej maszynie wirtualnej lub na fizycznej maszynie – sprawdzałem na dwóch różnych komputerach PC) – tylko po to, żeby otrzymać odpowiedzi typu "u mnie działa", albo "ten typ tak ma"
Mój bug renderowania HTMLa w Konquerorze został nawet potwierdzony, ale czy załatany? nie
@Romanujan jak według ciebiek wydanie kde 4.0 wpłynęło na portowanie oprogramowania do nowej wersji?
Tak samo, jak wpłynęłoby na to zamrożenie API. Albo przynajmniej tej części, która była wtedy gotowa…
Nie no, 4.1.3 daje się nawet używać, choć nadal ma bugi. Wersją STABILNĄ bym tego nie nazwał. Piszę to spod kde 4.1.3. Niemniej nie nazwałbym tego wersją stabilną (udało mi się wysypać 3 razy KGeta, 2 razy KMaila). Miałem tez problemy z zapisem ustawień konsoli – 3 razy KDE je zgubiło i jakoś za czwartym razem w końcu zapamiętało (nie wiem, od czego to zależy). Poza tym KMail się fajnie zamraża jak czeka na dostęp do KWalleta. Za to oczojebne jest i jeśli dopracują, to może mi nawet będzie całkiem przyjemne w używaniu.
Biedny ten Linus… Używa Gnome, które wcześniej krytykował. KDE przestało mu się podobać bo zbyt radykalnie się zmieniło od wersji 4. I w dodatku Linus pracuje na macinostshu http://www.pcworld.pl/news/76397/Zdrada.Torvaldsa…. Najważniejsze, to wiedzieć czego się chce
Zauważam plus nie bycia Linusem
Mogę spokojnie korzystać z GNOME mimo, że też go krytykowałem pewien czas temu. Za 3 miesiące będę mógł znów korzystać z KDE i nie powodować tym żadnego szumu.
Ale za to mina znajomych, jak zobaczyli, że mam zainstalowaną betę W7 bezcenna
"KDE or GNOME, it's like deciding which fat girl you want to date."
Hmm, porównanie oprogramowania do dziewczyn dowodzi bycia kompletnym nolife
@bobycob
Niezupełnie. Ganię wypuszczenie wywalającego się, niedokończonego oprogramowania, które powinno nazywać się 'beta' czy jakoś podobnie jako wersji stabilnej. Jak widzisz, różnica jest zasadnicza…
Jednak KDE4 działa. U mnie (4.1.3) bez większych problemów – świetnie chodzą efekty pulpitu (compizopodobne), pamięta ustawienia konsoli, poczta stabilna, pozostałe programy też. Nie udało mi się uruchomić kttsmgr, czego żałuję, bo gadająca po polsku mandriva robi wrażenie. Działają oczywiście programy z KDE3 – np K3b, ktorrent (w repozytoriach mają dopisek …2009.0… jest ich chyba tyle co było – w każdym razie niczego mi nie brakuje) Z mopl doinstalowałem chyba wszystkie kodeki. Poprawa nastąpiła po zainstalowaniu sterowników do grafiki Gf 180.22. Jedyne, co zostało to czasem sekundowe zawieszanie kursora myszy i znikające tło ikonek w zasobniku.
Tak więc czasem to co jednemu niedokończone może komuś innemu być dokończone…
Testowałem Kubuntu 9.04 Alpha3 z KDE 4.2 i przyznaję, że działa świetnie, oprócz kilkunastu błędów do poprawienia w procesie wydawczym Kubuntu. Jedyne do czego nie mogę się przyzwyczaić to nowy pasek bardzo kontrastujący z innymi elementami KDE.
(można to oczywiście zmienić sememu)
Nie wiem czy inni też mają problemy tego typu – otóż płyty AudioCD nie są montowane (ręczne montowanie też nic nie daje) VLC jest w statnie bezpośrednio z /dev/cdrom odczytać, ale takie aplikacje jak Amarok, Kaffeine .. nie są w stanie odtworzyć zawartości (nie widzą CD). [amarok odtwarze tylko po wpisaniu: cdda:// jako ścieżki do pliku]
nie wiem czy zauważyłeś, ale w repo pojawiła się wersja 4.2.0 KDE
Jeszcze brakuje opinii linusa na temat którą ręką lepiej walić konia … żal.pl
Mam rozwiązani dla tego typu problemów – przesiadka na konsolę i rezygnacja z pomylonych X-ów :-p Slackware rulles!