Linux osiągnął magiczny 1% rynku
- Dodano: 2 May 2009
- Wprowadził: maciek
- Komentarze: 195
Po raz pierwszy w historii Linux osiągnął 1% udziału w rynku systemów operacyjnych według rankingu Net Applications.
Net Applications ceni Linuksa nisko w porównaniu z innymi międzynarodowymi stronami publikującymi takie badania, jak W3 Counter czy At Internet Institute (według tych firm Linux ma ponad 1% od dawna), co czyni tą informację jeszcze bardziej doniosłą.
Swoje kawałki internetowego tortu Linux wygryzł systemom Apple Mac OS i Microsoft Windows (liczonym tam łącznie jako całość). Niezawodnie świadczy to o tym, że nie ma miejsca żaden masowy “odwrót od Linuksa”, jak niektórzy przeciwnicy tego systemu sugerowali.
W tym czasie według polskiej strony ranking.pl Linux (z udziałem w rynku wynoszącym ledwie 0.4%) jest drugim (po Windows) systemem operacyjnym w Polsce, wyprzedzając m.in. Mac OS X, Solarisa, NetBSD, OpenBSD i FreeBSD.
Więcej informacji: http://marketshare.hitslink.com/os-marke...px?qprid=9
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
195 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Świętujemy
Świętujemy od dawna.
.
Kwestia w tym, że 111% userów Linuksa używa ad-blocka, no-scripta oraz ma multum odpowiednich wpisów w /etc/host tudzież przez BIND blokuje dostęp do reklam a przy okazji także wszelkich liczników.
.
A jakie są realnia – czyli linuks stanowi już pokaźną grupę najlepiej świadczy powstawianie zarówno sterów linuksowych i to 64bit (np. nVidia) jak i softu (Adobe-flash).
.
Ale to wiedzą firmy po logach serwerów www – a do marketingu potrzebe są "uznane" "agencje/domy" "mediowe".
To ja poprosze o te wpisy do adblocka i bind-a
Wszelkie adblocki i inne filtry reklam nie mają nic do rzeczy gdyż te dane pobierane są z nagłówków http (pole User-Agent) więc te dane są wiarygodne
Ciekawe, że wszyscy zawsze mówili że MacOS ma 10% udziału w rynku a tutaj w 2 na 3 serwisach ma tylko około 6%. Druga ciekawa rzecz to to, że 2 na 3 serwisy pokazują, że udział MacOSX w rynku spada (nieznacznie ale jednak). Przecież Mac'ów się od tak nie wyrzuca ani systemu na Windows czy Linux im nie zmienia. Owszem, fajnie by było jakby Linux miał te kilka procent, bo i producenci może zaczęliby go zauważać. Jednak do tego jeszcze bardzo długa droga. Myślę, że koło 15-20 lat.
@Matthew: Odkąd MacOS jest na x86 wymienia się/instaluje obok w nich bardzo często inne systemy (np. gracze instalują windowsa, ja mam linuksa (+ eclipse i eclipse linux tools)). Jeśli ten trend się utrzyma to zdecydowanie szybciej – producenci sprzętu już od dawna zauważają (ale nieliczni się jeszcze nim przejmują) – trzeba pamiętać, że trend będzie rósł zapewne wykładniczo (bo każda osoba nowa "zaraża" kilka innych które nie zawsze są świadome alternatywy). A wzrost popularności oznacza większe zainteresowanie developerów i producentów co generuje kolejny wzrost popularności.
To tak jak z firefox'em (przecież do niedawna IE miał większą popularność procentową niż Windows) – do wersji 1.5 mało kto poza użytkownikami linuksa go używał, a później szybki wzrost "wirusologiczny" (każdy nowy użytkownik polecał swoim znajomym) i jest najpopularniejszą w Polsce mimo nie wliczania osób z ad block.
MacOS spada bo od paru lat jest więcej i lepszych narzędzi na Windows dla grafików i ogólnie pojmowanych "twórców".
Jeszcze z 10 lat temu Mac był dla nich jedyną możliwością, kilka lat temu mogli sobie wybierać a teraz nowy narybek o ile nie ma snobistycznych skłonności lub jakiś "guru" im nie polecił to wybiera Windows.
"MacOS spada bo od paru lat jest więcej i lepszych narzędzi na Windows dla grafików i ogólnie pojmowanych “twórców”."
Do DTP i muzyki oraz montażu filmów MacOS dalej króluje, dla grafiki 3D też przeważnie używa się MacOS lub Linux, bo Windows ze swoją słabą implementacją SMP po prostu nie wyrabia, grafika 2D to faktycznie równa "walka" pomiędzy windowsem, a macos.
no ale mówimy o renderfarmach czy jak że tu o linuks w grafice 3d?
Linux w grafice 3D nie występuje tylko na renderfarmach przecież tylko jest używany w całym procesie tworzenia (np. disney pixar: linux + maya w wersji dla linuksa)
@pijaczek: Jakąś nową historię tworzysz, prawie na miarę IPN-u. Z łatwością przeczy temu ilość dostępnego profesjonalnego softu 3D dla Windows (gdyby było tak źle jak piszesz nikt by tego nie kupował) jak i kwestia sterowników kart graficznych.
O ile linuksa jeszcze widać (bo profesjonalny soft jest, w znacznie mniejszej ilości, ale jednak) o tyle Maca?
kiedyś mac rządził jak mnie pamięć nie myli to któreś z większych studiów kupiło jeden z makowych programów do tworzenia animacji(dość szerokie pojęcie) i samo je rozwija, ale teraz na stacjach roboczych to raczej windows, no a renderfarmy na linuksie no ale są wyjątki jak ktoś już przytoczył
@przemysław: ilość softu jest bo jest to popularny system i większość grafików zaczyna naukę na nim – co oznacza, że brak aplikacji na niego oznacza mniejszą społeczność – jednak większość aplikacji graficznych mimo dużo mniejszej popularności innych systemów ma wersję dla linuxa i mac'a (softimage, maya, c4d i wiele innych), a to właśnie potwierdza moje słowa, a nie podobna ilość na windowsa zaprzecza ;].
Jeśli chodzi o MacOS, to w kwestii sofu 3D (i tego dotyczył mój post) jest on w tyle. Zaczął nadrabiać od przejścia na Intele, ale nadal jest do tyłu.
Softimage'a na MacOS nie ma i nigdy nie było.
Zauważ, że ostatnio Linuks jest – wreszcie – preinstalowany na normalnych pecetach wiodących dostawców (jak DELL), nie zaś traktowany jako low-endowy system na low-endowy szajs lub RHEL na workstacji jako opcja droższa od Windows. Ponadto Linuks okazuje się być całkiem niezłym pecetowym systemem – i wbrew opinii krzykaczy, że "nic nie działa" – wielu ludziom odpowiada takie przykładowe Ubuntu jako nowoczesna, tania i niezawodna alternatywa dla dawno-już-preinstalowanego XP.
Nawet jeśli nowe wersje Windows się w tym względzie poprawiły, linuks ma zasłużoną reputację systemu stabilnego i wydajnego. Ma on również – niestety również zasłużoną – łatkę systemu wymagającego większej wiedzy i czasem czarów, aby móc z tych zalet w pełni korzystać.
Inna rzecz, że mi personalnie do szczęścia nie jest niezbędne, aby linux miał 50%. Producenci aplikacji, które używam, i sprzętu, który używam linuksa uznają, a reszty nie kupuję, bo i po co? I nie jest to jakieś ideologiczne "bojkotowanie": używając Linuksa nie kupuję webkamerki doń nie pasującej, tak samo jak używając aparatu fotograficznego Nikona nie próbuję na siłę wciskać weń Canonowych obiektywów.
Mac OS miał 10% na rynku usa nie ogolnym. A spada bo sa kupowane nowe komputery a w czasach kryzysu ludzie wola tandetne ale tanie pc niz pozadny ale drogi sprzet jak mac czy tez wyzszej klasy pc ale na nich maca nie ma wiec to nie ma znaczenia w tym przypadku. No i netbooki ktorych w ofercie Apple nie ma.
Oj, jeden błąd się wkradł. Otóż bardzo wielu ludzi instaluje mac os x na netbookach (np. msi wind – jest nawet przygotowany specjalny obraz instalacyjny który się instaluje bez żadnego problemu, później bez problemów działa) oraz innym "tanim" sprzęcie. Że licencja zabrania? Przecież ja to instaluje na zwykłym Maku, tylko obudowę mam inną
poza tym ma dokładnie te same parametry i komponenty.
Plus TPM i EFI zamiast BIOS-u
Bardzo wielu?
Tyly, że piraty są klasyfikowane osobno jako OS x86.
Te 10% to ogólnoświatowe, w USA Mac OS ma ponad 20% rynku.
40%! 80%! 100! kto da więcej?
MacOS X może mieć 20% rynku, co najwyżej w amerykańskich filmach. Tam ciągle ktoś się afiszuje z jakimś netbookiem od Jobsa.
Apple nie ma w ofercie netbooków, bo Intel Atom to słabiutki procesor.
nie tak dawno według reklam Apple'a każdy procesor Intela był słabiutki
@maciek: Nie tak dawno PowerPC – uzywane wtedy przez Apple – byly daleko przed Intelem w kwestii wydajnosci.
Za 15-20 lat to ciężko mówić o czymkolwiek jeśli chodzi o komputery.
Ciekawe że w Polsce tak nisko, niżej niż na świecie. Może w Polsce więcej osób niż na świecie używa adblocka do blokowania statystyk (szczególnie do blokowania natrętnego Gemiusa)?
Nie tyle więcej osób używa adblocka co, więcej osób blokuje natrętnego Gemiusa ;p (jest tak natrętny, że jest on blokowany standardowo przez polskie listy adblock).
cóż… ja blokuję…
Ja też blokuje…. Może potrzebna jest jakaś akcja ze np. przez czerwiec nie blokuje nikt tych ankiet. Myślę, że może wyjść nawet koło 2% rynku. Nie chodzi mi tutaj o to, zeby sprawdzic jak duzo osób używa linuksa, ale żeby producenci zauważyli, że jest więcej użytkowników niż wchodzi w statystykach
Raczej trzeba by zapytac jakie kraje wyciagaja statystyke na ponad 1%. Co do Polski akurat sie nie dziwie, windows jest po prostu standardem takim, jak odleglosc podawana w km. Powiedzenie o linuxie przy komputerze jest tak samo dziwne, jak podanie odleglosci w milach morskich.
No to *siup* — za tych co na morzu
i nie czarujmy się, często jeśli komp był kupiony bez windowsa to windows i tak tam wyląduje za darmo.
A czy znasz drugi taki kraj, który tak zmusza do Microsoft, jak Polska? Jak nie ZUS i Płatnik, to druki sądowe w MS Office, jak nie program do składania wniosków o dotacje unijne, to biura maklerskie żądające IE i .Net. A jak się już znajdzie biuro maklerskie działające np. na Firefoksie i JVM od Sun, to używa certyfikatów i autoryzacji Microsoftu… A gdy jestem w Anglii, nie mam takiego przymusu do Microsoftu. Rachunek maklerski mogę obsługiwać na wszystkim, co używa JVM od Suna: bez problemu działa nawet w dość prostym telefonie komórkowym. Przy okazji: co to za szaleństwo z .Net? Jaki jest sens w tym pisania? Rozumiem aplikacje w Javie: powolna, ogromna kobyła, ale przynajmniej przenośna na inne systemy. Ale aplikacja giełdowa w .Net? Powolne, ogromne, ALE NIE PRZENOŚNE! To już lepsza byłaby zwykła binarka-mała, szybka i… łatwiejsza do odpalenia np. w Wine…
Niektórzy wyciągaja sporo słusznych argumentów, że .NET ma lepszą maszynę wirtualną i skłonny jestem się z tym zgodzić (ostatecznie, mieli czas na naukę, analizę rozwiązań i skorzystanie z 10+ lat rozwoju informatyki jako nauki) ale bronić poglądu nie zamierzam, bo nie moja działka. Aplikacje pisane w .NET są jak najbardziej przenośne, w zakresie zamierzonym przez producenta. I ani Java ani .NET nie są już ogromnymi, powolnymi kobyłami… tak na marginesie.
Tak, przenośne tak samo jak pliki exe. Java także jest szybka, jedynie JVM długo startuje, ale kto zabrania uruchomić java-server? Poza tym JVM obsługuje ok. 250 języków i ma znacznie lepszy support (biblioteki i miliony programistów) niz .NET, które jest wybierane jedynie przez studentów UJ, którzy nie rozumieją wskaźników w C.
> A czy znasz drugi taki kraj, który tak zmusza do Microsoft, jak Polska?
Tak, nawet bardziej. Korea Południowa: http://it.slashdot.org/article.pl?sid=07/01/26/14…
Kim, rzuć tą bombę
<img src="http://www.nmspacemuseum.org/images/2007-07-18-11-46-59-AtomicBomb.jpg" alt="bomba"/>
Niektórzy uważają, że potrzebny jest rozwój linuksa aby miał większy procentowy udział w rynku – osobiście tak nie sądzę, potrzebna tylko jest zmiana mentalności.
Już widzę, jak zmienisz ludzi tak, żeby z użytkowników zostali hakerami. To tak, jakbyś nagle chciał, żeby każdy kierowca w silniku dłubać umiał. Lata dzikiej motoryzacji odeszły dawno i się nie wrócą. Podobnie odeszły lata dzikiej komputeryzacji i w XXI wieku nie wróci się już do zależności ,,każdy użytkownik komputera to hakier i miszcz''. Komputery teraz są urządzeniami jak auto czy telewizor. Włączasz i używasz… Grzebalnictwo stosowane się już nie wróci.
Prostota ubuntu, open suse, mandrivy (itd.) tej opinii IHMO zaprzecza ;]
Jak odliczyc wszystko to co nie dziala, wszystkie regresje, to cala reszta jest juz bajecznie prosta
Np. kiedy wpisuje w yast (opensuse) haslo do szukania, to po prostu biore poprawke, ze to nie dziala poprawnie, i po prostu szukam "recznie". Proste?
W moim rankingu, na czele prostoty jest montowanie zasobow samby, najpierw sie pisze po prostu
echo 0×30030 > /proc/fs/cifs/SecurityFlags
a pozniej juz mozna montowac. Intuicyjne, proste, latwo tez zapamietac. Kiedys oczywiscie dzialalo z marszu, no ale wreszcie zmieniono na lepsze.
Podoba mi sie tez rozwoj BT, starsi gorale pamietaja, ze dzialalo, teraz z blueza wywalono hidda i dla prostoty mozna sie pozbyc myszek.
A w zeszlym roku hitem byl dla mnie CUPS — tez poprawiono z takiego, ktory obsluguje print-server w routerze, na taki co nie obsluguje (intencjonalnie). Teraz mam drukarke wpieta wprost do kompa.
Prostota!
"Prostota"!?
@Kaczka: O, to tutaj tez przyszedłeś?
ja nie zauważyłem żadnych uwstecznień w kwestii wygody w linuksie. wręcz przeciwnie. Z CUPS'em też bez problemów, ale nie twierdze, że jest to nie możliwe. Używałem Debiana, Ubuntu i Auroksa.
co do samochodów to bardzo ubolewam nad tym co się dzieje. Kiedyś nie miały zamkniętych źródeł, człowiek dostawał schematy i z byle gównem nie musiał jeździć do ASO. Co do obsługi samochodu oczywiście trzeba umieć w nim grzebać. Trzeba wiedzieć, że z kwasowego akumulatora lubi woda znikać. Trzeba wiedzieć, że oleju trzeba czasem dolać. Trzeba pamiętać o sprawdzaniu ciśnienia w oponach i trzeba pamiętać i wiedzieć dużo więcej innych rzeczy. Jestem przeciwny postawie wsiąść i jechać.
Czy do wlania oleju trzeba wymienić silnik na nowszy model (bo nasz olej jest już niekompatybilny), oczywiście samemu? No i wymiana silnika pociąga za sobą wymianę skrzyni biegów, oczywiście ta jeszcze nie jest kompatybilna z nowym olejem… co teraz?
@marcinsud
"Jestem przeciwny postawie wsiąść i jechać"
A ja jestem za. I nie uwazam, ze moja zona powinna znac schematy. Ma instrukcje obslugi, jak sie lampka zaswieci, to ma wiedziec, czy jechac do mechanika, tyle.
Mam rozumiec, ze Twoja rodzina umie znalezc i wymienic kondensatory w telewizorze?
"A ja jestem za. I nie uwazam, ze moja zona powinna znac schematy. Ma instrukcje obslugi, jak sie lampka zaswieci, to ma wiedziec, czy jechac do mechanika, tyle."
I tak samo jest z kompami (wszelakimi). Nie znasz się, to wołasz specjalistę.
Problem polega na tym, że MS stworzył fałszywe wrażenie, że w przypadku Windowsa "każdy może być informatykiem". I potem mamy informacje, że pojawił się kolejny botnet z kilku milionami zarażonych komputerów.
@mby7930
Czyli jestes przeciwny "postawie wsiąść i jechać"?
@Kaczka – w obecnej dystrybucji (po dodaniu sporej liczby repozytoriów) przestałem używać konsoli (taki eksperyment, co najwyżej plecenie whereis, rpm -qa|grep i podobne) – absolutnie wszystko da się wyklikać.
Absolutnie wszystko, co oferuje ta dystrybucja…. A że oferuje mało…
Niestety linux na stacji roboczej to pomyłka. Chyba że to stacja do przeglądania stron….
Poza tym, może i da się wyklikać, o ile akurat masz szczęście, że sprzęt działa. U mnie mam wybór: Bluetooth albo USB. Dwa na raz nie działają. ACPI też działa połowicznie. Obsługa odtwarzacza mp3 też przerosła linuksa.
Generalnie bez dobrych podstaw z grzebalnictwa za dużo się nie osiągnie, a nawet jak ktoś te podstawy ma, to i tak braków w zakresie oprogramowania (które tworzone jest w większości dla Windowsa) się nie załata.
Generalnie to obsługa Linuksa przerosła twój odtwarzacz MP3
Linuksa na stacjach roboczych nawet Disney/Pixar używa. Do animacji! A to jest chyba dobra rekomendacja.
Dobre programy (jak właśnie Majka) działają – czytaj wyżej.
No jakoś windows nie ma z nim problemów.
Rekomendacja żadna. Bardzo silnie specjalistyczne zastosowanie, podejrzewam, że sami sobie piszą odpowiednie oprogramowanie, a system ma im służyć tylko jako platforma obliczeniowa do budowy klastrów renderujących. Dla zwykłego człowieka rekomendacja żadna, bo potrzebuje narzędzi w stylu Sony Vegas czy Adobe Premiere. W końcu w domu sie nie generuje kreskówek tylko obrabia filmy z urodzin ciotki. I nie, nie mów, że Cinarella jest dla ZU. I nie, nie mów o Kino, póki nie poużywasz tak jak ja przez kilka miesięcy.
Cinelerra jeśli już. Znam program i uważam za całkiem miły w obsłudze (jeśli ma dobry dzień i się nie wiesza
).
Natomiast programów multimedialnych – także płatnych – jest całkiem sporo.
Bo linuks w studiach filmowych na prawdę nie jest tylko na "renderfarmach": używają go – jako "mainstreamowego" tak renomowane firmy jak ILM (hint: Gwiezdne Wojny) czy Weta Digital (hint: Władca Pierścieni). No sorry, ale skoro system jest wystarczająco dobry, by dopracować w nim Gwiezdne Wojny, to raczej TYM BARDZIEJ starczy dla wideo z urodzin Twojej ciotki
Owszem, może i te firmy piszą oprogramowanie (tak dobre, że dla Windows za dobre), ale ponadto używają "stockowej" Majki czy Photoshopa (czasem na wine! na najważniejszych produkcyjnych systemach).
Co do mp3: no generalnie z moim linuks sobie dobrze radzi i nie ma z nim żadnych problemów
> Cinelerra jeśli już.
Taa… Nigdy nie umiem tej nazwy spamiętać.
> Znam program i uważam za całkiem miły w obsłudze (jeśli ma dobry dzień i się nie wiesza
).
No ja się przymierzam do jego używania, ale na razie nie umiem się połapać.
> Natomiast programów multimedialnych – także płatnych – jest całkiem sporo.
Jakich?
> Bo linuks w studiach filmowych na prawdę nie jest tylko na “renderfarmach”: używają go – jako “mainstreamowego” tak renomowane firmy jak ILM (hint: Gwiezdne Wojny) czy Weta Digital (hint: Władca Pierścieni).
No ale to nie są zastosowania domowe.
> No sorry, ale skoro system jest wystarczająco dobry, by dopracować w nim Gwiezdne Wojny, to raczej TYM BARDZIEJ starczy dla wideo z urodzin Twojej ciotki
Nieprawda, bo to inne zastosowania. Linux nadaje się ładnie do obliczeń, bo da się robić klastry, wieloprocesorowe stanowiska itepe. Więc do renderowania się nadaje świetnie. Sęk w tym, że soft renderujący do Gwiezdnych Wojen to nie ten sam soft co do urodzin ciotki.
> Co do mp3: no generalnie z moim linuks sobie dobrze radzi i nie ma z nim żadnych problemów
Oczywiście. Jednak Windows też sobie z nim radzi. Po prostu to, co ma Linux jest podzbiorem tego, co ma Windows. Więc wybór Linuksa czasami nie daje nic gorzej. Sęk w tym, że nie daje i nic lepiej, więc nie ma sensu go wybierać.
Co z cinelerrą jest nie tak? Aktualna wersja już się nie wiesza (tak bardzo jak poprzednie) i ma dość konserwatywne GUI (na pierwszy rzut oka nie widać, że malowane pod wpłwem LSD). A dalej jest to program niesamowicie funkcjonalny i żwawy.
Ponadto: ten program akurat nie był używany przy montażu GW (jaki był?), ale do urodzin ciotki jest właśnie w sam raz (nawet jeśli w full HD).
> Co z cinelerrą jest nie tak? Aktualna wersja już się nie wiesza (tak bardzo jak poprzednie) i ma dość konserwatywne GUI
Jak na razie dla mnie zbyt hardcorowe. W windzianych sonyvegasach itp. było po prostu prosto i przyjemnie dla lamera. Z C. na razie nie doszedłem do porozumienia jak się jej używa i jakie ma kreatory efektów. Możliwe, że możliwości ma, ale w sieci zero informacji. Do Adobe czy Sony czy Pinacle jest sporo tutoriali.
Proszę zacząć od http://www.robfisher.net/video/cinelerra1.html
To ja może dam przykład z moją domową kamerką internetową, która jest do moich domowych zastosowań. Kamerka to jakiś no-name kupiony kilka lat temu. Do kamerki był dołączony mini-disc ze sterownikiem i instrukcją. Instalacja kamerki pod Windowsem polegała na tym, że najpierw trzeba było wgrać sterownik z płytki, później podłączyć kamerkę pod USB, a następnie pobrać kolejny sterownik z internetu za pomocą managera sprzętu. Niestety obecnie nie posiadam ani płytki ze sterownikiem, ani pudełka/instrukcji do kamerki, a sama kamerka nie ma żadnego loga czy też innego oznaczenia, by można było znaleźć odpowiedni sterownik w internecie. Mówiąc krótko, na Windowsie sobie z niej nie skorzystam. Co ciekawe, Linux wykrywa kamerkę bez najmniejszych problemów i pozwala jej działać zarówno pod Skype jak i każdym innym programem przechwytującym obraz. To tak apropo tego rzekomego "podzbioru".
Działającego softu do obróbki video na linuksa nie ma. Temat przerabiałe m baaaaardzo niedawno w kontekście nowej kamerki nagrywającej w standardzie AVCHD.. Istna tragedia. Cinelerra oczywiście obsługuje materiał HD, ale w formacie MPEG2.. Po przekonwertowaniu oczywiście trawienne, ale z 2 GB źródeł robienie 20 nie jest niczym przyjemnym. Do tego dźwięk 5.2 który moge sobie co najwyżej zrzucić do stereo. Oprócz tego cinelerra MASAKRYCZNIE się wykrzacza. Przeniosę klip – segfault, dodam efekt – segfault.. To się nie nadaje do jakiegokolwiek uzytku…
Kolejny program (imo najbliższy ZU) to Kdenlive. Wszystko ok, AVCHD niby wspiera, ale… Nie ze wszystkich kamer, podgląd w czasie rzeczywistym prawie działa, program ogolnie prawie działa. Problem w tym prawie.. Niby prace idą pełną parą, niby filmy mają byc dekodowane poprzez nvidiowe VDPAU, ale to wszystko dopero ma być. Próby z materiałem w niższej rozdzielczości też nie przesżły pomyślnie. Program może nie wysypuje się jakoś tragicznie często, ale potrafi gubić klipy, przestawiac kolejność na juz gotowym timeline.. Ogólnie cuda niewidy.
O kino nawet nie mówię.. To zabawka pokroju MovieMakera od MS..
Ostatecznie zmuszony byłem do znalezienia peceta z Windowsem i instalacji Ediusa albo Vegasa.. Niestety – na tym polu KOMPLETNA klapa..
Jeśli chodzi o komercyny soft – nie widziałem żadnego. Były jakieś wzmianki o MainActor, ale to program raczej do animacji (który zresztą pamiętałem z czasów Amigi), ale producent zaprzestał jego sprzedaży..
Mając na uwadze powyższe – niestety i z przykrością muszę stwerdzić, że z video to się nie pobawimy. W dziedzinie grafiki 2D już jak najbardziej – GIMP jest naprawdę dobrym programem, można także sprawdzić sharewarowego Pixela. Grafika 3D – Blender – dobry kawałek softu, do tego możliwośc instalacji komercyjnego softu takiego jak Maya czy Softimage – istny szał.
Nie opowiadajmy bajek o żelaznym wilku i nie powtarzajmy komunałów wymyślonych przez speców od FUD. Dłubanie to stosuje się, powiedzmy, w Slackware, bo taka jest zasada tego OS. Ale w openSUSE, *buntu, pewnie też Mandrivie itp., jeśli instalowane jest to na normalnym PC, to ilość dłubania jest taka sama, albo i mniejsza niż w winXP – a na pewno nie trzeba extra montowac stacji dyskietek, żeby to zainstalować na maszynie z dyskiem SATA. Trzeba tylko staranniej dobierać niektóre rodzaje sprzętu (karty wifi, kamery itp. peryferia). Mowa w powyższym o sytuacji, gdy OS jest instalowany przez użytkownika, bo jak robi to dostawca sprzętu, to nie ma o czym mówić.
Mowa o zmianie mentalności twórców Linuksa, oczywiście.
Obecnie stosunek twórców Linuksa do niezależnych firm dostarczających oprogramowanie jest podwójnie wrogi: zarówno ideologicznie jak i technicznie (brak kompatybilności binarnej pomiędzy wersjami systemu). Wbrew pozorom ludziom komputer jest potrzebny do realizacji konkretnych zadań do których potrzebne jest odpowiednie oprogramowanie, a nie do gapienia się na system operayjny.
Oczywiście jest pewna grupa, która używa komputera tylko do przeglądania internetu i innych zadań które można bez specjalizowanego softu wykonać i tam faktycznie Linuks ma pewne szanse, natomiast grupa ta jest dość mocno mniejszościowa.
oczywiście, że jest kompatybilność binarna. robi się instalator w .bin podobnież jak w windowsie np. Jalbum jest tak dystrybuowany i działa. Myślę, że photoshop (przykład komercyjnego produktu) też mógłby być rozprowadzany w takiej formie, bo walałbym photoshopa w takiej formie niż w żadnej.
Tak, który w 3 miesiące po wydaniu przestanie działać, bo maintainerzy distra popodmieniają istotne liby
Mnie się najbardzoej podoba, jak np. po co drugim apdejcie Kubuntu muszę reinstalować VMware Playera, bo jego moduły zniknęły z racji uaktualnienia kernela.
Tia, glibc się zmienia co trzy miesiące… Bo całą resztę można dostarczyć. A coś z sensem dla odmiany?
A moduły VMP nie aktualizują się wraz z jądrem w Buntu? Z ciekawości pytam.
@krzy2
To po co używasz Linuksa? Z twoich wypowiedzi wiemy, że nie pasuje Ci to narzędzie. Możesz mi zdradzić tę tajemnicę?
> Możesz mi zdradzić tę tajemnicę?
Oczywiście. Znacznie lepiej niż Windows nadaje się do przeprowadzania obliczeń (oraz stawiania serwerów, ale tu akurat wolę BSD). Więc dla mnie optymalny system pracy to 2 komputery (albo VMware) i na każdym systemie robię to, do czego akurat lepiej się nadaje. Dzięki czemu mam też na bieżąco porównianie ;-p.
Dlatego też wkurzają mnie ludzie, którzy z perspektywy końca własnego nosa twierdzą, że Linuks nie ma żadnych wad.
Dzięki
Zgadzam się, ma sporo wad lub inne założenia, co w perspektywie może uchodzić za wadę.
Czyli używasz narzędzi w miarę potrzeb. Chwali Ci się to. Tylko proszę o obiektywizm i dostrzeganie równoważnych wad w innych systemach, ponieważ stajesz się podobny do tych, którzy Cię wkurzają.
@bies: rzecz nie w tym, co ile zmienia się glibc, czy sposób manglowania nazw funkcji w g++. Rzecz w tym, że nie sposób przewidzieć, kiedy maintainerom dystrybucji zachce się wepchnąć do kolejnego updejtu zmianę która spowoduje że program przestanie się linkować.
A co do vmware, to ono nie jest spaczkowane, więc się nie aktulizuje (względy licencyjny podejrzewam). Czepiam się głównie o to, że takie zachowanie zasadniczo oznacza, że twórcy systemu nie przewidują sytuacji gdzie ktoś używa niespaczkowanego oprogramowania.
@krzy2: to używaj komercyjnej distro i kłopot z głowy. Masz pretensje do *buntu a piszesz jakby to była reguła wszędzie.
Nie chciałbym żeby to było odebrane jako atak na kogokolwiek, ale..
Zaobserwowałem że bardzo wiele ludzi trzyma się dual boot. Na forach typu osnews krzyczą że oni używają tylko linuksa, że windows to jeden wielki syf, że tam nic nie ma. Ale _muszą_ go trzymać: a) żeby czasem pograć, b) projekty na uczelnię, c) nie działa sprzęt X i czasem trzeba.
Później się okazuje że najwięksi krzykacze rano odpalą linuksa, napiszą na forum kilka postów, potem reboot na windows, posiedzą kilka godzin zajmując się w/w, potem znowu odpalą linuksa, znowu kilka postów i spać. Może jeszcze trochę komunikatora/maili/muzyki, bo wiele więcej już nie można tam zrobić. To mnie najbardziej śmieszy.
Z drugiej strony, śmieszy mnie też codzienna reinstalacja linuksa – próbuje distro X bo w starym Y coś było nie tak-> distro X nie ma sterownika od grafiki -> Distro Z może lepsze -> Niee, lepsze jednak będzie distro V -> [sic, ale ja się męczę... czemu to nie może po prostu działać] -> distro X, teraz już na pewno się uda -> [aaaa... przecież mi ekg2 i lynx wystarczy... czasem najwyżej odpale windowsa...] -> Distro V może jednak, dużo słyszałem.. -> [o, grafika działa, super. A drukować to i tak nie muszę zbyt często, mysz na BT też przeżyję, mam drugą na ps/2 ... a kto właściwie potrzebuje kamerę i suspend to ram? Ależ ten windows to syf, tam do wszystkiego trzeba sterowniki... co prawda działa, ale to M$syf...]
Męczenie się z systemem w imię ideologii? Śmiechem zabić takich
@groszek: nie osądzaj innych swoją miarą. Nie wszyscy uważają że jak nie ma gier to już wiele nie można zrobić. Do projektów na uczelni jakoś mi nie był potrzebny nigdy windows (a użytkownicy windowsa musieli instalować linuksa, aby robić projekty na niektóre zajęcia).
To co napisałeś "Z drugiej strony, śmieszy…" to mnie nie śmieszy tylko jest żałosne, bo mimo że sam wielu dystrybucji nie testowałem to jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby jakiś sprzęt mi nie zadziałał (w tym wiele takich które pod windowsem nie działają).
Nie męczenie się z systemem dla ideologii, a niechęć męczenia się w dual booty jakbym używał windowsa bo na niego nie ma dobrego profilera dla C++ (w linuksie plugin do eclipse linux tools i są 2 świetne narzędzia – valgrind i oprofile).
@groszek
a) nie gram w gry (jak już to odpalam na Linuksie),
b) nie potrzebuje nic na uczelnie,
c) każdy sprzęt jak dotąd mi działa.
Reinstalacja Linuksa? Znasz kogoś kto tak robi? o.O
Siedzę od dawna na (K)ubuntu i jakoś nie zanosi się na zmianę ;]
Myślę że wielu użytkowników podobnie robi ;]
@groszek
Mogę zapytać gdzie to zaobserwowałeś? Zaglądasz ludziom przez ramię na monitor, czy jak?
Ci co tak krzyczą na MS, to jakieś dzieci i trolle, co chcą zaistnieć. Systemy operacyjne, to tylko narzędzia.
Mnie śmieszy, co paro tygodniowa reinstalacja Windowsa, bo system został zarażony masą robactwa. To moim zdaniem równie dobry kontrargument, na reinstalację Linuksa przedstawiona przez Ciebie.
Przestań zadawać się z dziećmi, to może zobaczysz, że są też inni użytkownicy, którzy wiedzą czego potrzebują.
Ależ ja nie mówię o normalnych użytkownikach, którzy mają linuksa bo działa i już. Ja mówię o tych którzy systemy operacyjne traktują jak religię, a ocenę systemu jak jihad. Gdzie tak zaobserwowałem? Na wielu blogach, również tych poświęconych linuksowi i open-source w ogóle.
"Jednak wywalam ubuntu, opensuse lepsze… jednak nie, jednak fedore… arr, chyba spróbuje archa..".
@gatto: to były przykłady
@pijaczek: używasz linuksa bo spełnia wymagania? Świetnie! Tylko że ja nie mówiłem o normalnych użytkownikach, tylko o tych co to by chodzili po domach i instalowali linuksy, tych co mówią że to jest najlepszy system dla każdego. Mimo że sami używają go tylko do pisania postów na forum. Bo nie jest najlepszy dla każdego. Mi np. nie zapewnia programu do flashowania firmware telefonu ani DPR ani IDA PRO. Nie mówiąc o programach które lubię bo są minimalistyczne i działają bardzo szybko, bo powiedzmy że mógłbym zmienić foobar na rhytmbox albo mirande na pidgina, the bat! na thunderbird …
Też kiedyś używałem linuksa, gdzieś 2-3 lata (bez innego systemu, ciągle to same distro – slackware, w którym pod konieć miałem większość przekompilowaną po swojemu) – ale przestał mi wystarczyć więc używam inny system, to jest bardzo proste. Nie wciskać linuksa na siłę! Nie oceniać systemów w kategoriach dobra/zła (moralności)!
Hmm, brak profilera? A ten w visual studio to co, pies?
Tak poważnie – nigdy go nie używałem, ale z tego co widzę wygląda dobrze, generuje ładne raporty. Poza tym VS jest bardzo wygodnym IDE. Jeszcze żeby miał wsparcie dla Ruby to bym mógł odinstalować Eclipse…
@groszek: tak i profiler Visuala do valgrind (wcześniej komercyjny teraz na GPL) wygląda bardzo marnie (zresztą nie dla zabawy gry i programy tylko na windowsa są profilowane (no nie tylko profilowane, ale i pamięć ram jest debuggowana – w trakcie debuggowania wypisuje m.in. wycieki pamięci i wiele innych problemów z pamięcią) w valgrind (moduły, a czasami całe aplikacje są po to portowane)), a już z duetem oprofile (stworzony z myślą o profilowaniu jądra), dają narzędzie nie do pogardzenia.
Szczerzę nie znam takich osób, dlatego może nie zrozumiałem – jeśli takie znasz to współczuje.
PS. nie dziwię się wyboru distro i trzymania się go, bo sam go używałem 8-9 lat ;p – ale nie ma 64bit więc teraz arch.
@groszek
Skoro nie piszesz o normalnych użytkowanikach, to oceniasz całe środowisko opierając się na patologii, która zawsze powstanie. Jeśli już musisz i lubisz, to zacznij czytac blogi normalnych uzytkowaników, a nie tych co wysmiewając się z mohera, stawiają ołtarze dla komputerów.
To nie słuchaj się tych co wciskają na siłę, oraz nie rób też odwrotnie odradzając wszystkim.
@pijaczek
Mówimy o projektach nie tylko informatycznych.
A nawet na studiach informatycznych jeśli każą Ci zrobić projekt z 3Ds Maksa, czy Power Designera/Buildera to nic nie poradzisz i Windowsa musisz wgrać, chyba że się będziesz bawił w wirtualizację, czy Wine'a (chociaż nie wiem, czy taki 3Ds Max pod Winem działa dobrze).
Nie każą Ci zrobić w czymś tylko coś/w jakimś języku! Na studiach był tylko jeden program który był na windowsa z elektroniki – wersja na linuksa na uczelni nie była uaktualniona i była niekompatybilna, ale na nowa wersja na wine działała lepiej niż na windowsie, więc nie było problemu – 3ds max nie działa pod wine, ale nie ma takiego wymogu – przynajmniej na publicznej uczelni gdzie ja studiowałem
studiuję infę i jak na razie (2 rok) nie mam problemu z projektami, a z tego co mówią starsze roczniki to tak zostanie a może nawet będę miał lepiej.
Za to ludzie na lapkach mają głównie windowsy nawet na Asus Eeeeeeeee kolega instalował windę.
Co do procent to zależy jak badamy, np. na mojej stronce 75% to winda 19% linuks 2,5% mac 2% PlayStation portable.
Stronka o programowaniu gier w pythonie.
"(brak kompatybilności binarnej pomiędzy wersjami systemu)"
Kto Ci takich bzdur naopowiadał? No chyba, że mówisz o API sterowników… ale to się zmienia tak tak jak u konkurencji.
Nie, o bajzlu w userlandzie. Przez ostatnią dekadę mieliśmy następujące zmiany w podstawowych libach, z których każda wykluczała kompatybilność binarną aplikacji:
libc5 -> glibc
gcc 2.x -> gcc 3.x
glibc 2.2 -> glibc 2.3
pthreads -> nptl
I ta lista całkowicie pomija to, co wyczynia się w wyższych wartswach (X, GNOME, KDE, dźwięk).
Tekstami o "rozwiązaniach" w postaci LD_LIBRARY_PATH proszę mnie nie rozśmieszać.
nie widzę tu nic co by się wykluczało – po prostu musisz zainstalować starą i nową wersję bibliotek (tak jak w windowsie musisz zainstalować wiele wersji bibliotek runtime dla visuala)
"Tekstami o “rozwiązaniach” w postaci LD_LIBRARY_PATH proszę mnie nie rozśmieszać."
Rozumiem że nie rozśmieszać Cię rozwiązaniami jakie stosuje się w Windowsie? Czyli właśnie do binarnego programu dostarczenie binarnych bibliotek tylko, że w windowskie muszą zaśmiecać katalog gdzie jest *.exe i nie możesz w jednym katalogu mieć wersji 32 i 64bit, a w linuksie w skrypcie .run pokazujesz, że biblioteki 32bit ma w katalogu ./lib32, 64bit w ./lib64 ;p
Krzy(kaczu): ponieważ nie dostarczasz żadnego oprogramowania dla Linuksa a jedynie trollujesz Twój śmiech nie ma najmniejszego znaczenia. Ci którzy dostarczają używają LD_LIBRARY_PATH i nic na to nie poradzisz.
@bies: Ci, ktorzy dostarczaja, zwykle po prostu mowia "macie tu wersje pod RHEL4, pod innymi Linuksami nie dziala, dzialac nie bedzie i nie dzwoncie do nas w tej sprawie". I, oczywiscie, jest to jakies rozwiazanie, ale z punktu widzenia uzytkownika koncowego duzo gorsze od metod uzywanych w innych systemach, bo wiazace sie na przyklad z brakiem mozliwosci upgrade'u – a w przypadku Linuksa upgrade jest potrzebny czesciej niz w innych systemach, bo stary system moze na przyklad nie miec sterownikow albo nowej, potrzebnej funkcjonalnosci, ktora konkurencja ma od 1997 roku.
@pijaczek: U konkurencji API sterownikow nie zmienia sie co pare miesiecy. Chyba, ze mowisz o konkurencji w rodzaju Haiku czy innego AROS-a.
@trasz:Ci którzy dostarczają dostarczają właśnie skrypt instalacyjny .run lub paczkę tar.gz która działa na każdej dystrybucji (korzystają z LD_LIBRARY_PATH – patrz np. opera, firefox, skype…), a to że niektóre firmy udostępniają tylko rpm dla RH to oznacza nie, że nie zadziała na innej dystrybucji, a że posiada support tylko dla danego systemu (patrz oracle który działa wszędzie (wystarczy rozpakować z rpm lub w debianowych dystrybucjach zainstalować za pomocą programu alien i nie ma problemu)).
Co do API to w linuksie zmienia się co kilka wersji jądra, a w windowsie się zmienia przy okazji SP (nie wszystkich) i nowych wydań, więc nie wiele się czasowo różni.
Mowa oczywiście o dostawcach oprogramowania zamkniętego.
"Oczywiście jest pewna grupa, która używa komputera tylko do przeglądania internetu i innych zadań które można bez specjalizowanego softu wykonać i tam faktycznie Linuks ma pewne szanse, natomiast grupa ta jest dość mocno mniejszościowa."
Absolutnie z tym nie zgadzam się. Nie myśl, że większość ludzi to informatycy i korzystają z wszystkich możliwości jakie oferują komputer. Gdy spojrzę na moich znajomych to komputer służy: tak jak pisałeś do internetu, do filmów, muzyki, zdjęć, no i do grania. Graczy Linux nie zadowoli, ale tamtych pozostałych zadowoli i takich ludzi jest właśnie najwięcej. Tak samo jak OOo spokojnie może zastąpić MS Office, ale ludzie wybierają ten drugi, ponieważ ma więcej, a tak na prawdę okazuję, że większość osób nawet możliwości OOo nie wykorzysta. Gadanie, że Linux jest ograniczony, to tylko głupia teoria, bo w praktyce bywa inaczej.
> Nie myśl, że większość ludzi to informatycy
Większość ludzi to również księgowi, inżynierowie, graficy, lekarze, rolnicy… A właśnie z takim softem na Linuksa jest kiepsko.
Na moim lokalnym domowym rynku linux już dawno osiągnął 100% (rynek skaładający się z 3 komputerów
Na moim domowym też. Z kolei w mieszkaniu, które wynajmuję stężenie Linuksa wynosi 3/4, co ciekawe żadnego stricte informatyka (do tego dwie linuksowe niewiasty).
Nie jest źle z tym Linuksem
Udział Linuksa w Polsce jest zaskakująco niski, zwłaszcza, że Firefox tak dobrze się u nas przyjął.
Wydaje mi się, że pozytywny trend w Linuksie może się na jakiś czas zachwiać po wprowadzeniu Windows 7. XP jest już wiekowy, Vista ma zły PR, natomiast Windows 7 posiada, przynajmniej na razie, podstawy by stać się systemem dla mas. Część użytkowników będzie chciała przynajmniej wyrobić sobie zdanie o odświeżonej Viście.
Bo firefox, choć szajs nieziemski, to jednakowoż był lepszy od IE 6. Poza tym, sporo był wymuszany nawet tam, gdzie inna przeglądarka też by dała radę.
Nie to nie jest szajs nieziemski, na windowsie, a o nim mowa działa bardzo szybko.
sam jestes szajs, napisz cos lepszego jak Ci sie nie podoba
Brawo! 1% – toż to niebywały sukces! Zapowiada się kolejny rok Linuksa! To koniec dla złego M$!!!
Zaskakujące te dane, z moich obsewacji dałbym wielokrotność 1%, nie mówiąc już o Linuksie w serwerach, routerach i całej masie urzadzeń wbudowanych.
bo to są dane z rynku desktop….
the wait is over
A mnie ciekawi ilu użytkowników z tego 1% ma zainstalowanego tylko linuksa. Pewnie sporo mniej niż 1%. Przeglądanie neta w firefoksie na linuksie, a potem restart do windowsa, żeby zrobić cokolwiek innego, to nie to samo co bycie użytkownikiem linuksa.
Mimo mojego wręcz entuzjastycznego stosunku do linuksa i FLOSS, siedzę teraz pod XP, bo po prostu kilku rzeczy na linuksie wykonać nie mogę, choć bardzo się starałem. A nie będę robił z siebie pajaca i dla czystej ideologii marnował mijesce na dysku, żeby trzymać linuksa od parady, do poklikania w necie dla nabicia statystyk.
Rozdęta Vista i Windows 7, to ogromna szansa dla linuksowych dystrybucji, jak przegapią ten moment, to już będzie pozamiatane.
Ubuntu 9.04 już przegapiło, bo się pospieszyli nie czekając na nowe jądro, sterowniki i openoffice'a. Co im szkodziło wydać miesiąc później porządnie dopracowany system?
Mandriva podąża w tym samym kierunku. OpenSUSE, umarło przy 11.0. PCLinuxOS 2009.1 był przestarzały już w momencie wydania. Inne dystrybucje dla zwykłego użytkownika się nie liczą, bo są za trudne. Kółko się zamyka i w wielu miejscach w necie czytam o powrotach z linuksa do XP. Naprawdę wielka szkoda, a tak się dobrze zapowiadło
PS
O porażce zwanej KDE 4.x.x nie chcę nawet pisać. Do dziś nie działa, a KDE 3.5 olali. Po kupnie SUNa przez Oracle może paść Openoffice, wtedy nic już nie uratuje linuksa na desktopach, bo bez pakietu biurowego po co komu w domu linuks.
była gdzies w tamtym roku na necie ankieta i wyszlo ze jakies 80% ze ma dual boot.
"Przeglądanie neta w firefoksie na linuksie, a potem restart do windowsa, żeby zrobić cokolwiek innego, to nie to samo co bycie użytkownikiem linuksa."
ja muszę tylko zrobić restart do windows z powodu autocada 2002 tak się złożyło że muszę używać tej wersji a pod wine działa dobrze tylko 2004 i ponoć 2008. Ale w obliczu tego co ms robi z wirtualizacją xp w win 7 to już wole zrobić to samo tyle że na linuksie za pomocą virtualbox. Co do kde 4 używam od kiedy się ukazało(czasami z przerwami z gnome bo sobie czasami gnome testuje). Obecnie kde 4.2 jest w pełni stabilne i działa
"Po kupnie SUNa przez Oracle może paść Openoffice, wtedy nic już nie uratuje linuksa na desktopach, bo bez pakietu biurowego po co komu w domu linuks."
a to oo jest tylko na linuksa, i może paść OO a niby to jak? Projekt opensource sobie od tak padnie kiedy przy jego tworzeniu bierze udział choćby novel i inne firmy, ba novel ma swoje go-oo czyli OO z odrzuconymi przez sun poprawkami. Po za tym jest koffice 2 na horyzoncie itd. A po trzecie nie od dziś wiadomo że szef Oracle nie nienawidzi ms i gatsa
Akurat Novell nie pomaga OpenOffice.org, tylko raczej go próbuje niszczyć przez dzielenie społeczności czy pchanie do swego buildu M$-owych technologii. Pomijając to, że Go-OO jest strasznie niestabilne pod linuksem, przez co czasami ma się wrażenie, że Novell robi przysługę swemu partnerowi, Microsoftowi.
wiesz ja tam nie wiem, wiem jak developrzey novella narzekają na model przyjmowania przez sun ich poprawek. Wiesz to novel dołożył choćby nowego solvera do calc i jemu w dużej mierze można zawdzięczać obsługę ooxml
Narzekają, gdyż zwykle te ich „poprawki” nie spełniają odpowiednich wymagań jakości kodu, albo też mogą narażać Suna na nieprzyjemności z powodu M$-owskich patentów. A o obsługę OOXML nie powinniśmy być wdzięczni, gdyż to jedynie promocja tego microsoftoweskiego korupcjo-standardu.
Ja mam i co z tego?
Nie chcesz, a jednak piszesz o KDE4. Masochizm? Wiedz, że u mnie działa i nie mam, z tym środowiskiem problemów, nawet na już dość starym laptopie. Widać, żeś młody, bo wiedziałbyś, że tak samo było z KDE3 na początku. Nie podoba się ich model rozwoju? Nie musisz używać, są inne środowiska.
Co ty gadasz? KDE 4.3 z svn (doklanie kde 4.2.71) dziala super stabilnie, intensywnie testuje i mi sie jeszcze niewysypalo. Poza tym dla openoffice jest alternetywa w postaci koffice 2.0 (2.0 jeszcze nie wyszlo ale i juz jest oki).
Porażka KDE4? nie bądź śmieszny ;> Aktualnie jest to najlepiej rozwijające się środowisko graficzne.
Pakietu biurowego też nie każdy potrzebuje.
Ubuntu 9.04 i tak będzie dopracowane bo za miesiąc wystarczy że zrobi się aktualizacje.
KDE 4 fajnie zapowiada się, to fakt, ale jego rozwój nie jest taki fajny. Ogólnie nie podoba mi się polityka twórców, wyszło KDE 4 jako stabilne, a środowisko działa jako jak Alpha. Co prawda zmiany ostatnio są na lepsze, ale wciąż można narzekać.
Nie podoba mi się też to, że KDE 4 myśli od razu o bajerach. Ja wolałbym inny rozwój: niech wyłapią najpierw błędy i niech zadbają o stabilność i dopracują go, niech przybędzie mu funkcjonalność, a dopiero na końcu zająć się gadżetami, ponieważ bez tego można swobodnie żyć.
Nawet zaoferowałem komuś Linuksa z najnowszym KDE, bo chciał ładne środowisko i po paru dniach usłyszałem takie słowa: nie denerwuj mnie tym, bo już mój stary Win 98 wywalał mniej błędów. Fakt jest taki z KDE 4 da się korzystać (sam korzystam z niego, ale coraz częściej myślę o GNOME), ale o błędach nie da się zapomnieć.
Dla mnie jedynym błędem twórców KDE4 było wydanie 4.0 jako stabilne zamiast alfa. Obecnie jadę na KDE 4.1.3 i rzeczywiście, raz na parę dni otrzymuję komunikat o zawieszeniu się plasmy, aczkolwiek w ciągu kilku sekund system sam wraca do pełnej stabilności.
Z fajnych rzeczy musiałem jedynie zrezygnować z efektów KDE (problemy z wideo). Poza tym siedzę pod nim już >4 miesiące i jakoś nie mam większych problemów.
> Rozdęta Vista i Windows 7, to ogromna szansa dla linuksowych dystrybucji, jak przegapią ten moment, to już będzie pozamiatane.
Że co? Szansa dla Linuksa skończy się z chwilą wydania Windows 7. Tak więc właściwie już można uznać, że została zmarnowana.
Dlaczego: bo problemem Visty było to, że działała kiepsko na sprzęcie dostępnym w chwili wydania, ale za to na współczesnym działa już całkiem znośnie. Więc na dobrą sprawę MSFT mógłby wydać Vistę ze zmienioną tapetą jako 7 i ludzie by to sobie chwalili. A jak wiemy z newsa obok, MSFT nawet zdołał ten system przyspieszyć. Ergo, nikomu nie będzie się opłacało przechodzić na Linuksa jak z nowym kompem dostanie sensownie działającą Vistę (pod inną nazwą).
Windows 7 będzie praktycznie Vistą z alternatywnym Service Packiem. Oczywiście, to tylko odświeżony produkt jak wędliny z Constara sprzedawany za poważne siano. Trochę to mało etyczne, zupełnie jak XP Mode działające tylko na procesorach ze sprzętową wirtualizacją. Jednak jest duża szansa, że świadomi i nieświadomi klienci będą zadowoleni.
To tak jak niegdyś miał Ford z pewnymi dwoma samochodami – ich Edsel był rynkową porażką, z kolei Comet, będący w istocie Edselem ze zmienionym designem sprzedawał się jak świeże bułeczki.
Chyba nie tylko. Może mam pecha, ale moja siostra kupiła we wrześniu laptopa Toshiby z Vistą na pokładzie i sam system działa znośnie, ale Vista kompletnie nie radzi sobie z obsługą wbudowanej karty ethernet (wi-fi działa ok). Ubuntu nie ma z tym problemów. Z tego powodu siostra najczęściej po przyjeździe do rodziców (w mieście, gdzie studiuje, ma internet przez wi-fi) używa Ubuntu mimo, że jest przyzwyczajona do Windowsa.
Nie wiem, czy Windows 7 tu może dużo zmienić… (BTW: czy to się waszym zdaniem nadaje do reklamacji? Vista była wbudowana, więc problem leży, jak by nie patrzeć, w produkcie zakupionym…)
@Darmiros – No żesz kuźwa… Siedzę sobie na KDE4.1.3 i jakaż to porażka??? Toż lepiej nigdy nie miałem… Jeśli były w KDE4 jakie problemy to chyba po dwu tygodniach zniknęły, a samo KDE4 jest moim zdaniem super – Dolphin, Lancelot, widżety i nawet nie muszę instalować compiza żeby ciut pobajerować….
DZIAŁA!!! ( a jak komu nie, to niech nie pisze uogólnień na podstawie własnych doświadczeń – niech napisze – u mnie nie działa )
PS. Mam tylko Linuksa, choć fakt, zniknął ze dwa lata temu – winny był nie linuks tylko producent drukarki, załączył sterowniki tylko do windowsa. Płatnych turboprintów nie chciało mi się kupować, tak, że windows był u mnie tylko sterownikiem do sterowników drukarki, niewygodnym szalenie zresztą.
PPS.W odpowiedzi jeszcze dodam, że gdyby tak każdy producent sprzętu był zmuszony dawać sterowniki nie tylko do "jedynie słusznego systemu na świecie" to linuks miałby z 10% – a gdyby tak producenci nie dawali żadnych sterowników, to… byłby pewnie koniec windowsa…
Sa tacy co maja na pokladzie KDE 4.2.2 i czuja sie z tym swietnie
Co do KDE4, to jest to spory problem dla tych co przywykli do wersji 3.5. Niestety, taki np. konqueror, teraz już rozwijany jako przegladarka www, nie działa tak fajnie jak w starej wersji. To była bardzo uniwersalna przegladarka, najbardziej uniwersalna, jaką znam, no i w dodatku jako przegladarka www szybsza od Opery (ta chyba zwolniła w ostatnim czasie). W dodatku projektranci poszli po linii Gnome'a i uprościli np. sposób wyświetlania zawartości dysku – istotne informacje o uprawnieniach itp. trzeba sobie samemu ustawiać. Konqueror i inne aplikacje to faktycznie nowe aplikacje i czasem trochę im do funkconalności starych brakuje, a w dodatku ogólne założenie – upodobnianie do windows – nie każdemu odpowiada i wcale nie z powodów ideologicznych.
No i jeszcze jedna różnica – to jest naprawdę ciężkie środowisko. Czasem używam jeszcze laptopa z CPU 550 MHz i 96 MB RAM i na tym można uruchomic bez problemu KDE 3.5. Efektywna praca z duzymi plikami oczywiście jest w tych warunkach raczej problematyczna, ale jakies drobne rzeczy uruchomic można. Uruchomienie na tym Kubuntu z KDE4 też jest możliwe, tyle, że trwa 0,5 h i tylko tyle można zrobić (czyli popatrzyć na bajerancki desktop a la Vista). W wersji openSUSE ta sama operacja (uruchomienie, z tym, że OS jest na dysku) na maszynie z CPU 2GHz i 256 RAM trwa ok. 10 min. i pracowac sensownie równiez sie nie da, choć mozna oczywiście próbować.
Więc tak to jest z KDE4, choć i tak sensowniej niż w przypadku Visty i zapewne Nowego Wspaniałego Win7.
@Darmiros
No, to akurat wiele do rzeczy nie ma. Zauważ, że rankingi internetowe są liczone na podstawie wejść na strony i danych z UA – jeśli zatem ktoś używa internetu w 80% pod Linuksem i w 20% pod Windowsem, to w takiej też proporcji doda się do statystyk.
Oracle rozważa przekazanie kontroli nad O.O. do niezależnej fundacji.
@dodo: Czyli de facto zabicie projektu, bo OOo bez zrodla finansowania nie ma szans. Wszystko zalezy od tego, czy Oracle bedzie sie oplacalo finansowac dalszy rozwoj OOo.
@Darmiros
Mam takie wrażenie, że szukasz dziury w całym, ubuntu ci nie pasuje bo za nowe i niedopracowane. PClinuxOS za stary ( swoją drogą sam uzywam z powodzeniem od 2 lat). To zupełnie jakbyś mówił, że xp za stary i nierozwijany albo, że vista za nowa i niedopracowana. Z takim nastawieniem to może windows 98 będzie dla ciebie dobry
Nie tak szybko i nie wrzucaj Ubuntu i PCLOSa do jednego worka. Są distra które odważnie włączają oprogramowanie powiedzmy troszkę niedojrzałe, jak Ubuntu czy Mandriva. Masz przykład- rzucili się na KDE 4.0 a efekt był jasny do przewidzenia- KDE4 jest be- tak samo jak ta przeklęta Vista
Czy zwróciłeś uwagę na to że dopiero KDE 4.2 było polecane do codziennego użytku? W drugą stronę idzie PCLOS które ma być po prostu bezproblemowym klikanym distro- mam je na 3 stacjach. Oprogramowanie masz troszkę starsze ale całe distro jest bardziej dopracowane. Próbopwałem przekonać się do KDE- o ile 4.0 ledwo nadawało się do testów, to 4.2 śmiga lżej na moim staruśkim p3 1 GHz niż 3.5.10. Mam nadzieję że zrozumiałeś- Ubuntu czy Mandriva to świetne klikane windowsopodobne distra, gdzie za cenę małej dłubaniny na miarę windowso-linuxiarza masz funkcjonalny dektop z najnowszym softem, PCLOS też jest typowo windowsopodobnym distro- w końcu to prawie fork Mandrivy, ale dla tych którzy mniej lubią dłubać. Nie zaczekali? Za chwilę wydadzą nową wersję, a uaktualnienia ściągniesz szybciej niż ServicePacki z MS:) Popatrz na Debiana i Slackware- tam mijają wieki zanim jakaś nowość zostanie włączona. Zawsze możesz zainstalować ręcznie. Kamerka Ci nie działa? A był na opakowaniu mały pingwinek? Czy też kupujesz soft na MACa i dziwisz się że nie odpala na windowsie?
Większość posiadaczy PieCyków używa ich do gier i oglądania filmów. No jeszcze niektórzy kneblują innych Photoshopem i jakimś softem do obróbki filmików. O ile do gier linuch tak średnio się nadaje- cośtam pójdzie, o tyle z multimediami radzi sobie lepiej niż produkt wuja Billa- na 3600+ z 1 GB RAMu i zabytkowym zintegrowanym GF6150 oglądam sobie TV DVB w pełnym HD h264, bez linuxowego PureVideo. Rozumiem że wszyscy Polacy są wybitnymi grafikami czy fotografikami dla których "podstawowe" funkcje GIMPa to stanowczo za mało, i ich rodzinne albumy wymagają retuszu zdjęć na najwyższym profesjonalnym poziomie, co najmniej Photoshopem. To samo dotyczy filmów z uroczystości rodzinnych, zrealizowanych co prawda często kamerą full-hd, ale jakość optyki i sprzętowych kodeków przemilczmy
Pozostało czyste zło- windows w GRUBie. Przyznam Ci się do zbrodni- też tak mam- 2/3 kompy mają linucha. O ile zabytkowej Tecry 8200 (128 MB RAMu) nie chcę dożynać niczym innym niż win98 (podarujcie sobie gromy o przestarzałym systemie- na w98 przy tej konfiguracji możliwa jest komfortowa praca, do tego mam licencję. Linuch jest domyślnym systemem i użyszkodnicy domowi w sumie wiedzą że go zostawiłem ale i tak nie korzstają. Zapłaciłem- licencyjne stickersy błyszczą- więc zostały. W pracy używam XP- czy to znaczy że odziany w worek pokutny mam udać się z pielgrzymką na kolanach do Helsinek- miejsca urodzin Linusa T? Podaruj sobie. Linux? U mnie działa a jeśli u Ciebie nie, unikaj sprzętu bez pingwinka obok okienek
Szaleństwo prawie 20 lat i 1%..
Gdyby nie piracona winda to już dawno Linuks miałby co najmniej 20% rynku.
a w Polsce 70%
Osobiście nie znam zbyt wielu ludzi z legalnymi kopiami windowsa…
OEMy ostatnio podobno legalne dają, bo za nielegalne ich jakieś ZOMO nękało.
Co nie zmienia fakty, że po zmianie bebechów w kompie ten OEM przestaje być legalny i mimo, że posiada się naklejkę i płytę jest to pirat.
nie wiem, ja się na prawniczych zaklęciach MS nie znam
AFAIK licencja OEM jest "przypięta" do płyty głównej.
Nie jest prawdą jakoby. Wersja OEM jest legalna w świetle polskiego prawa niezależnie od tego, co wymieniasz w komputerze.
Niby z której strony? Licencja jest umową pomiędzy użytkownikiem a Mocrosoftem, ta sama licencja określa warunki użytkowania.
http://www.centrumxp.pl/WindowsVista/1315,2,Licen…
Niestety nie udało mi się znaleźć tej informacji na stronach Microsoftu (bałagan tam mają nieziemski;P)
zapisy umowy jaką jest licencja teoretycznie mogą nie być legalne
Ale jak sam złożysz komputer to jesteś jego producentem i użytkownikiem. Na dp jest o tym materiał wideo – wywiad z gościem z MS od spraw piractwa.
Piszę co sam przechodziłem wymieniłem proca (z jednego rdzenia na 2) i pamięć. I mój xp OEM zaczął świrować, że mam pirata, oszukano mnie itd. Jako, że i tak chciałem przeinstalować system, by lepiej współgrał z nowym prockiem (sterownik na czysto i takie bajery) przeinstalowałem. Dzwonię do konsultantki o numer,a ta się pyta dlaczego przeinstalowałem. Powiedziałem, że miałem wirusy (znany i dobry tekst;]). przy okazji wypytałem ją po co pyta dlaczego? A ona, że kazali jej nie podawać nowego numeru jeśli w komputerze były wymieniane części na własną rękę i tyle. Na szczęście czasem trafi się na automat który już nie pyta o nic.
@hering: Z kolei gdyby Windows kosztowalo 5$, to Linux mialby 0.020%.
Natomiast 74,23% statystyk jest wyssanych z palca :]
Wydawało mi się, że wyssanych jest 74,24% statystyk i to z dużego palca u nogi
przyjrzyjcie się tym statystykom jeszcze raz. szczególnie polecam wykres trendu. zwykle udział osx rósł nieznacznie. w tym miesiącu jest o ułamek procenta niższy. ale to jest chyba w granicach błędu.
Dlatego uwaga autora, że linux wygryzł coś osx-owi jest śmieszna i pokazuje, że raczej kursu statystyki nie przeszedł. Uwagę można jednak zwrócić na fakt, że udział windowsa wolno, ale systematycznie spada.
Medialna porażka Visty i netbooki z Linuksem. Ciekaw jestem statystyk za rok – półtora, bo obecnie MS ma jeden ze słabszych momentów w historii na desktopach.
No, to zależy jeszcze od tego, jaki jest błąd badania. Da się tak dobrać próbę, by błąd był mniejszy niż 1% (choć być może musiałaby być spora…) Można gdzieś sprawdzić tę daną?
Obawiam się, że przy badaniu opartym na odwiedzinach na stronach, próbki dobierać za bardzo nie mogą, więc wydaje mi się (wydaje mi się, bo nie podejmuję się dokładnego szacowania błędu), że udział Linuksa mieści się w granicach błędu statystycznego.
Próba jest może i losowa-niereprezentatywna, ale za to bardzo duża (liczona w milionach), no i tendencja dość stała…
Nie chcę się wymądrzać, ale nie ja wymyśliłem, że nowe KDE działa kiepsko. Opieram się na wielu takich opiniach ludzi wyczytanych w necie, a sam też się o tym przekonałem wielokrotnie, dziwne "sypanie" się plasmy, restarty X-ów, jakieś graficzne artefakty. Fakt, że ze swoimi kartami ATI "od zawsze" mam problemy na linuksie, ale w Gnome jest ich 100x mniej niż w KDE 4.x. W "odwiecznym sporze" Gnome czy KDE, zawsze byłem po stronie KDE, ale gdy mam wybór wolę stabilność i przewidywalność od bajerów.
Miejmy nadzieję, że Openoffice przetrwa, bo Koffice jeszcze do niczego się nie nadaje, abiword niewiele lepszy. Pewnie, że nie każdemu potrzebny jest pakiet biurowy, ale ja nie znam takiego użytkownika desktopa, każdy coś tam, gdzieś napisać musi i przeczytać chociaż .doc'a czasem. Oczywiście, sporo programów można odpalić w wine, ale wtedy po co komu linuks? Dla sportu, dla szpanu?
Linuks musi stać się użyteczny, praktyczny i samodzielny żeby ludzie go wybrali, sama ideologia to za mało. Moim zdaniem, ma na to większe szanse niż windows, ponieważ linuks nie musi być podporządkowany logice zysku za wszelką cenę. Ma zaspokajać konkretne potrzeby jego użytkowników, a nie tworzyć extra potrzeby, żeby zarobić na zamianie systemu, zamianie sprzętu itp. Dlatego też go polubiłem, bo widzę w programach na linuksa i nim samym jakąś taką sensowność i myślenie o funkcjonalności ponad bajerami. Tyle, że sprzętowo kuleje to wszystko strasznie. I zazwyczaj te same programy np. firefox chodzą wolniej na linuksie niż windowsie – to wyjątkowo zniechęca do przesiadki.
Dla mnie jesteś waść trolem.
Ati ma problemy ze sterami pod Linuksem?
Pierwsze słyszę. Do mojego kompa producent dał tylko stery do Visty, więc kiedy chciałem zainstalować XP, musiałem pół dnia wcześniej wyszukiwać sterowniki w necie i po kolei ściągać. Pod Linem sprawa wygląda tak: Goła instalacja Archa, X'system, ster do ATI (swoją drogą otwarty, działa świetnie i nawet pod KDE, wyobraź sobie), i instalacja KDE 4. Dźwięk, sieć i inne bajery mam gratis out-the-box, co w windzie jest póki co nie osiągalne. Więc skończ powtarzanie farmazonów o wolnym/zabugowanym/pozbawionym sterów linuksie, a zwłaszcza o KDE4, z którym nie mam żadnych problemów.
@realtek: UMnieDziała(tm)
ATI robi gówniane sterowniki dla Linuksa i to, że niektóre działają niewiele zmienia.
nie mówię o sterach ati, tylko o otwartych odpowiednikach, które imho je przewyższają
co do ATI, to niekiedy ani otwarte, ani zamknięte dobrze nie działają – ja np. miałem ciężkie przejścia z chipem HD3200. Na starszych kartach jest OK, ale z nowszymi różnie bywa. I czasem lepiej zainwestować stówkę w jakiś GF niż się męczyć.
@Darmiros
Zgadza się, w pierwszych wersjach KDE4 było sporo niestabilności. Często przyczyną niestabilności okazywało się to, że deweloperzy dystrybucji nie dawali waniliowych wersji, tylko dodawali też nowe funkcjonalności z trunka. Czasami też były problemy w samym KDE. Plasma, to ciekawy projekt i choć mi jest zbędny, wiem, że potrzebuje czasu na ustabilizowanie. W chwili obecnej mam wersję 4.2.2 i działa stabilnie.
Co do artefaktów, to deweloperzy KDE postanowili zrezygnować z wielu "hacków" na oprogramowaniu, by wyczyśćić kod, a że sterowniki ich używały, to sterowniki potrzebowały czasu na zmaiany. Nvidia sobie poradziła i z tego co wiem, nie ma już problemu z kartami Nvidii z KDE4. Nie wiem, jak firmowe sterowniki ATI, ale chyba otwarte też sobie dobrze radzą.
Co do różnej maści "officów", to zgadzam się z Tobą… nie wyobrażam sobie Linuksa na biurku bez zaawansowanego pakietu biurowego. Co do Firefoksa, to trzeba zacząć przypominać jego deweloperom, by wzieli się też za poprawę swego progarmu na innych systemach.
Niestety, linuks wymaga dobrania sprzętu – kupując przed 6 miesiącami laptopa szukałem grafiki na nvidii, karty wi-fi na ralinku itp. W pc zmieniłem ze 3lata temu kartę graf. na nvidię. No i kupuję sobie dystrybucję linuksa ze wsparciem sprzętu zamkniętymi sterownikami – troszkę z lenistwa, ale faktycznie, są lepsze sposoby rozrywki niż konfiguracja komputera (fetyszystą wolnego oprogramowania nie jestem, a sezon na szczupaka się zaczął).
Chcę z okazji nowej dystrybucji przejść na ext4, więc chyba konfiguracja właśnie mnie czeka, niestety – ale mam ją oswojoną – uaktualnienie w trakcie instalacji (bo dodaje repozytoria), dodatkowe repoztytoria z mopl włącznie, kodeki i potrzebne aplikacje, znowu uaktualnienie – i po problemach.
Statystyki, to tylko statystyki. Jak widać są też różne i każdy podaje co innego. Nawet kiedyś było, że Linuksa ma ponad 2% userów… Ciekawe też jak liczą ludzi, którzy korzystają jednocześnie z Windowsa i Linuksa.
Jeden pies…. To i tak wartości śladowe, nie mające żadnego znaczenia dla świata. Jak będzie 10% to będzie się można zastanawiać.
@Kaczka – Jasne, dla ciebie zupa bez soli czy właściwie posolona to jeden pies…
A faktycznie linuks (i macos w części) broni właśnie świat przed monopolem, drm-em itp. Kto wie – może i przed ingerencją w nasze życie a przynajmniej w dane na dysku.
@Odysseusz
Apple używa DRM, Apple zarabia na dystrybuowaniu treści z DRM i nie widzę podstaw do twierdzenia, by Apple broniło kogokolwiek przed DRM.
> Jasne, dla ciebie zupa bez soli czy właściwie posolona to jeden pies…
No tak, słusznie zauważyłeś, że linux jest jak sól… Szczypta nikomu nie zaszkodzi, ale nadmiar spowodowałby przesolenie i niezdatność zupy do użycia. Więc OK, pozostańmy przy dosmakowującym 1%.
@clondike – Apple zrezygnowało z DRM parę miesięcy temu.
@Adam – nie, nie zrezygnowało. Muzyka bez DRM jest droższa, do tego nie można pobrać darmowych utworów bez DRM. Apple wprowadziło opcję sprzedaży muzyki bez DRM, drożej.
@clondike: Odysseusz ma w czesci racje – o ile rola Linuksa w tym przypadku jest zadna (bo kogo obchodzi ten hipotetyczny jeden procent, w dodatku z nedzna sila nabywcza w porownaniu z reszta uzytkownikow komputerow), o tyle z OSX-em jest na odwrot. I faktycznie, jesli ktos sprzedaje utwory nieobjete DRM-em, to zapewne m.in. po to, aby mogli ich uzywac uzytkownicy OSX-a.
iTunes Plus
Every song on the iTunes Store is now a high-quality, DRM-free iTunes Plus song.
http://www.apple.com/itunes/whatsnew/
Wideo, owszem, z DRM, ale muzyka bez.
@mini: Mój błąd, nie wiedziałem, dzięki! Ciekawe tylko co z muzyką darmową.
@trasz: Nieco pokrętna argumentacja, apple jak każda firma liczy na zysk. Doszukiwanie się w tym dziejowej misji ("walka z monopolem") to przesada, ugryzienie kawałka microsoftowego tortu to skutek uboczny dążenia do zysku. To już szybciej z monopolem jako takim walczą zwolennicy FSF, przy założeniu rzecz jasna, że niektórym ich działania wydadzą się prawdziwą misją życiową, innych rozśmieszą, a zdecydowana większość przejdzie wokół tego obojętnie.
@clondike: Nie mowie, ze Apple ma dziejowa misje. Mowie, ze znaczenie Linuksa w walce z DRM-em jest zadne, a Apple – wrecz przeciwnie.
O "nedznej sile nabywczej" to skąd wniosek? Że nie płacą M$-haraczu za prawo do używania swoich PC?
@maciek: Linuksa na desktopach stosuje sie glownie dlatego, ze jest za darmo. Wiec jesli ktos oszczedza nawet na tych nedznych parudziesieciu dolarach, to jaka ma miec sile nabywcza?
A po co bulić te (dla Ciebie nędzne) parędziesiąt dolarów, skoro nic się nie ma w zamian?
Ponadto: nie koniecznie nędznych: Przez ostatnie 20 lat wszystkie elementy typowego PC stały się wielokrotnie tańsze i szybsze. Tylko nie Windows.
Procesor 600MHz przez ostatnie 8 lat staniał conajmniej 5-krotnie. Cena Windows XP stoi w miejscu. O czymś to świadczy
@trasz
Wybacz, ale z Twoich słów nijak nie wynika to, jakoby Apple miało udział w walce z DRM, skoro sami stosują takie technologie. Nawet jeśli już nie w sprzedawanej muzyce, to w technologii Display Port.
Dopasowałem prostą do danych z Net Applications i ekstrapolowałem, żeby zobaczyć kiedy będzie 10%. Okazuje się, że rok 2040 będzie rokiem Linuksa!
Ma ktoś dokłądne dane ile % rynku mają pozostałe osy , mac os , bsd , solaris , haiku , syllabe , aix itd
Wiem, ile ma AIX: 0. I dobrze mu tak!
Że też nikt nie używa AIX-a na desktopie… Wiem! Pewnie wszyscy użytkownicy AIX-a mają włączonego AdBlocka i dlatego nie są uwzględniani w statystykach! Gdyby nie to, AIX miałby jakieś 13% desktopów – tak mi się wydaje.
Co oni z tym 1 % ?????
Ulegają bezczelnej propagandzie Małomiękkich i ich pachołków.
ROTFL !
1% – niby mało, ale w tv każdy chce tyle z mojego podatku
Przy takim tempie za 882 lata Linuks bedzie miał 50% rynku:)
Ja jestem bardzo zadowolony, że Linux jest właśnie takim niszowym produktem. Jeśli będzie miał więcej userów, rozrośnie się liczba tzw. klikaczy i deweloperzy zaczną tworzyć dla nich produkty coraz bardziej podobne do Windowsa, bo tego będzie chciała większość, a tu niestety zadziałałoby prawo rynku. Zaczęły by się pojawiać bugi typowe dla Windowsa, więcej robactwa byłoby pisane i więcej wirusów/trojanów, bo crackerzy zaczęliby interesować się tym systemem. Póki co, Linux bez najmniejszych przeszkód obsługuje mój sprzęt, z czego jestem bardzo zadowolony, lepszej obsługi naprawdę mi nie trzeba. Wszystkie najważniejsze programy mają swoje zamienniki/wersje na Linuksa, więc gitara. Za to należność do elitarnego klubu userów Linuksa w pewnych kręgach powoduje na ludziach wrażenie, jakby się było conajmniej wyższą formą życia, i o to chodzi. Póki mój system ma mało userów, to jest wolny od DRM, od trojanów od producentów, jak to jest w przypadku Windy, czy OSX'a, nikt mnie nie podsłuchuje (oczywiście dew., bo Unia już to robi). Linuks ma dzięki nikłemu udziałowi w rynku dość skomplikowaną konfigurację, która pozwala niemal każdy element dostosować, a kiedy pojawi się "klasa" "nie-geeków", ZU, którzy będą chcieli tylko działającego OS'a, to funkcje te zaczną zanikać na rzecz upraszczania obsługi, co zresztą już możemy pomału zaobserwowywać, chociażby w KDE 4, które jest ładne (sam go używam), ale ma mniej konfiguracji niż chociażby KDE3 posiadało. A drobne dłubanie przy systemie, oszukiwanie go, np. w zależnościach, to sprawa, która powoduje, u mnie przynajmniej, poczucie zadowolenia, z czegoś, nad czym musiałem popracować, ale za to działa, choć nie działało.
Wiem, pewnie mnie zaminusujecie, ale takie jest moje zdanie, chciałbym, żeby Linuksa udało się ochronić przed egalitaryzmem.
Pozdrawiam
Ciekawe co by się stało gdyby połowa crackerów i twórców wirusów/trojanów/etc. nagle rzuciła się na Linuxa ? Czy dalej Microsoft byłby krytykowany jaki to Windows do dupy i sypie BSODami ? Rozumiem, że dopóki nie ma ogromnego zainteresowania łamaniem systemu w celu zgarnięcia kasy to system jest bezpieczniejszy niż pozostałe.
Ja kilka lat temu też byłem linuxiarzem, dopóki nie poszedłem do pracy i musiałem się sam utrzymać
Ciekawe co by się stało gdyby połowa crackerów i twórców wirusów/trojanów/etc. nagle rzuciła się na Linuxa ? Czy dalej Microsoft byłby krytykowany jaki to Windows do dupy i sypie BSODami ? Rozumiem, że dopóki nie ma ogromnego zainteresowania łamaniem systemu w celu zgarnięcia kasy to system jest bezpieczniejszy niż pozostałe.
Ja kilka lat temu też byłem linuxiarzem, dopóki nie poszedłem do pracy i musiałem się sam utrzymać
> która pozwala niemal każdy element dostosować
To system służy do pracy czy zabawy w Krainie Wiecznej Konfiguracji i Dostosowywania Do Własnych Potrzeb (KWKiDDWP) ?
O widzisz, na przykład dla mnie obie opcje są ważne. Tak szczerze, to przez krótki czas, kiedy w domu miałem Windows, strasznie brakowało mi tej całej, jak to nazwałeś, WKiDDWP. Strasznie. Zboczenie? Może i tak, ale też powód, z którego tak dobrze mi na Linuxie. I w pełni popieram Realteka – olewam udział w rynku, można sobie pofilozofować n/t plusów i minusów tego 1%, ale tak naprawdę liczy się dla mnie to, że mi jest z Linuxem dobrze. Reszta to słowa, słowa, słowa…
argh… myślałem, że to nie przeszło, a tu pojawiło się po 0,5h… czy można prosić o usunięcie powyższego posta?
O widzisz, a dla mnie na przykład ważne są obie opcje. Kiedy przez krótki czas miałem w domu Windows, bardzo (bardzo!) brakowało mi tej, jak to nazwałeś, KWKiDDWP. To na pewno jeden z powodów (nie jedyny, ale ważny), z którego tak dobrze mi na Linuxie. I w pełni popieram Realteka. Olewam udział w rynku, mogę podyskutować czasem n/t plusów i minusów tego 1% czy ile to tam naprawdę jest, ale tak naprawdę liczy się jedno: mi jest dobrze na Linuxie. Reszta to słowa, słowa, słowa…
PS
Nie twierdzę, że, jak napisałeś "Windows jest do dupy". Zwyczajnie nie lubię go używać. W skrócie – pod Windows czuję, że pracuję na systemie Microsoftu, a pod Linuxem – że pracuję na moim systemie. Na pewno można Win lepiej opanować, ujarzmić, oswoić te wszystkie niejasne transfery czy dziwne biblioteki, ale skoro tamten system jest tak przyjazny dla użytkownika, to dlaczego mimo ciągłej walki nie poradziłem sobie z nim tak, jak chciałem? Może jestem zbyt tępy, ale dlaczego w takim razie radzę sobie z Linuxem i w dodatku sprawia mi to taką przyjemność? Nie wiem. Wiem, że lubię używać mojego Linuxa, a na moim komputerze jestem u siebie.
A co to ma wspólnego z Linuksem?
Ja się utrzymuję sam od wielu lat a moje małe przedsiębiorstwo pracuje w 100% na Linuksie. W domu też wszyscy używają Linuksów, takoż i kilku znajomych (i wszyscy utrzymują się sami).
Jak ktoś lubi, to nawet swój rower będzie dostosowywał zamiast jeździć.
A mógłbyś zdradzić na jakiej dystrybucji chodzi Twoja firma i na czym działasz w domu?
Mogę: w firmie Debian Lenny na stacjonarnych i K/Ubuntu na laptopach; rodzina i znajomi używają prywatnie openSUSE.
Ale w sumie dziś to prawie nie ma znaczenia; wszystkie distra oferują podobne funkcjonalności. Może Slackware, Gentoo, że nie wspomnę o PLD, odbiegają od przeciętnej (nie chcę powiedzieć, że są gorsze czy coś w tym rodzaju; po prostu są systemami dla administratorów a nie dla pracowników czy tzw. ZU), natomiast wybór między pozostałymi dystrybucjami to raczej kwestia gustu czy może lepiej – kwestia upodobań, wiedzy i doświadczeń administratora / informatyka zatrudnionego lub opiekującego się firmą.
Dzięki za odpowiedź i wsparcie "duchowe", bo po rozczarowaniu Ubuntu 9.04 moja wiara w możliwość noramalnego, codziennego używania Linuksa mocno się zachwiała
Żyrafa?
Przed ogłoszeniem spektakularnego sukcesu dobrze by było oszacować błąd pomiaru. Tak sobie strzelam, że jest on większy niż ten podany 1% udziału Linuksa w rynku.
Dlatego Linux ma tak naprawdę gdzieś 2-5% ;]
Albo -4%
Pożyjemy, poczekamy – Rosjanie zwiększą z pewnością udział linuksa, podobnie będzie (z różnych, nie zawsze chwalebnych zresztą, powodów) w wielu innych państwach. Przy okazji zobaczymy, czy linuks się nadaje na desktopy, czy pojawią się niezbędne profesjonalistom aplikacje, czy przynajmniej część z nich będzie wolna.
PS. @ufoludek odkrył własne, że linuksa właściwie to nie ma, a ja to samo sądziłem o ufoludkach – widać sprawdza się teoria o światach równoległych…
Co to się porobiło.
W Polsce jest pewnie mniej użytkowników linuxa, niż ten news ma komentarzy!!!
A swoją drogą to ja też kiedyś się skusiłem i pobrałem sobie jakiegoś ubunta, wypaliłem to na płytce, odpaliłem z tej płytki komputer i przeżyłem szok kulturowy.
Powiedzcie mi dlaczego to takie brzydkie?
Po 10 minutach płytka była w śmieciach – w końcu nie po to kupowałem nowoczesny komputer, żeby używać na nim system operacyjny z 1980 roku!!!
I’m impressed, I will need to say. Genuinely hardly actually do I encounter a web site that is certainly both equally educative and entertaining, and let me inform you, you’ve got hit the nail around the head. Your considered is excellent; the problem is a thing that not adequate people are chatting intelligently about. I’m incredibly blissful that I stumbled all the way through this in my search for one particular factor referring to this
Hello there, You’ve done an incredible job. I will certainly digg it and personally suggest to my friends. I am confident they’ll be benefited from this site.
Heya i am for the first time here. I came across this board and I find It really useful & it helped me out much. I hope to give something back and aid others like you helped me.