Linux Standard Base 3.2 wydane
- Dodano: 20 February 2008
- Wprowadził: kocio
- Komentarze: 70
Linux Foundation opublikowała specyfikację Linux Standard Base 3.2, która ma zapewnić podstawową zgodność między różnymi dystrybucjami Linuksa. Nowa wersja wciąga do formalnego standardu coraz więcej powszechnie używanych mechanizmów.
Wśród tych nowości w LSB 3.2 pojawiła się obsługa języków skryptowych, ALSA, interfejs drukowania, FreeType i XRender, a biblioteka qt3 została zastąpiona przez qt4. Niektóre z nich — takie jak właśnie ALSA — są przyjęte tylko jako opcja standardu, podobnie jak narzędzia zgodności biurkowej xdg-utils (projekt Portland).
O zbudowanie linuksowego standardu na biurkach stara się również mało jeszcze znana, ale interesująca inicjatywa z Japonii, Common Desktop Infrastructure. Jej zasadniczym celem jest opracowanie łącznika dla różnych protokołów komunikacji między komponentami, takich jak QtDBUS (KDE), ORBit2 (GNOME), XPCOM (Mozilla), UNO (OpenOffice.org) czy SOAP (Web Services). Ten konwerter oparty jest na mechanizmie D-BUS. Wersja 0.1.0 jest dostępna na LGPLv3 i na razie obsługuje tylko QtDBUS, UNO i SOAP.
Twórcy Common Desktop Base chcą w przyszłości włączyć efekty swojej pracy do DAPI (Desktop API) z projektu Portland. Dobrym wprowadzeniem do tej architektury jest prezentacja z 4. Desktop Architects Meeting (DAM-4).
Więcej informacji: http://www.heise-online.pl/news/item/3039
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
70 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Mogliby ustandaryzowac wreszcie system paczkowania
tez jestem za tymi paczkami… ale podobno to problematyczne a i ogranicza chwalona roznorodnosc tego systemu…
hmm
gdyby wieksi gracze na rynku linuksowym doszli do kompromisu i wspolnymi silami stworzyli cos nowego (z takim kapitalem moze i lepszego) to by brzmialo dumnie… a mniejsze dystrybucje i tak by to wdrozyly… (wszak lepiej korzystać z lepszego rozwiazania)
A po co wymyślać koło na nowo? DEB-y mają chyba najwięcej zalet z wszystkich linuksowych systemów paczkowania (m.in. możliwość uruchamiania interaktywnych skryptów, "prowadzących za rękę") – przyjąć je wreszcie wszędzie, jako standard – i po kłopocie.
W świecie xBSD standardem stał się pkgsrc (no, z drobnymi modyfikacjami, ale zasada wszędzie ta sama) – niechby w Linuksie był ".deb".
Według mnie lepiej by było stworzyć dystrybucję hybrydową, która obsługiwałaby RPM, DEB, TGZ, PBI i porty… Każdy mógłby wybrać coś dla siebie, a jeśli np. w repozytorium RPM nie będzie szukanego pakietu, to najprawdopodobniej znajdzie go w repozyturium DEB/TGZ/PBI, i na odwrót.
to zrób
@Z: Najwięcej zalet mają ebuildy
bo mogą służyć jako spoiwo dla różnych systemów pakietów.
@Emdé: Coś takiego już istnieje (teoretycznie). Nawet brak zależności w .tgz nie jest problemem, bo zależności są opisane w ebuildach. Tylko jakoś nikt nie może tego zauważyć. Nawet developerzy Gentoo nie są tym zainteresowani.
No, ale… przecież ja właśnie o tym mówię. Mianowicie: po co nam te różne systemy pakietów?
Oczywiście: kiedyś-tam każdy zespół opracowywał swój system – ja nie przeczę, że konkurencja jest rzeczą zdrową. Po latach z tej konkurencji – jak mi się wydaje – zwycięsko wyszedł "deb", jako system dający największe możliwości. Jaki jest sens utrzymywać te pozostałe, otwarcie powiedzmy, że po prostu gorsze? Że niby "tyle pracy w to poszło, więc szkoda jakoś zarzucić"?
Problem w tym, że tobie tak się zdaje. A innym (w tym mi) może się zdawać coś zupełnie innego.
Po pierwsze konkurencja jest niezbędna. Popatrz co się dzieje z X11. Poza dołożeniem obsługi AIGLX nie pojawiło się tam nic nowego od bardzo długiego czasu i nie ma żadnego pomysłu jak rozwinąć iksy w nowoczesną technologię. Przecież to pomysł z lat 80-ych dwudziestego wieku.
Po drugie deb nie wyszedł zwycięsko z żadnej konkurencji. Nawet na poziomie OSnews nie dojdziemy do porozumienia, który system pakietów jest najlepszy. Poza tym jeśli porównać ilość dystrybucji korzystających z deb i z rpm to chyba wygra rpm.
Po trzecie LSB raczej nic nie zmieni. Open source to nie Windows. Microsoft może sobie najpierw wymyślić standard, potem go zaimplementować, a potem zmusić użytkowników i producentów software i hardware do używania go. W open source zawsze będzie różnorodność, bo open source powstaje oddolnie (w większości tworzą go użytkownicy). Jak mi się zachce to mogę wypuścić własną wersję kernela zupełnie niekompatybilną z LSB. LSB ma sens jedynie jako potwierdzenie faktycznie używanych standardów.
@jr: Sa pomysly, jak rozwinac X11. Bardzo dobre pomysly. Nie ma natomiast kasy, zeby zaplacic odpowiednio duzej ilosci developerow za ich odpowiednio szybka realizacje, wiec sprawa posuwa sie do przodu dosyc powoli.
No to miło słyszeć. Pieniądze się znajdą. Open source zdobywa coraz większy rynek i ktoś w końcu wyłoży kasę.
Nie zgadzam się. Paczki to pewien format zapisu, a więc sytuacją optymalną będzie, jeżeli będzie możliwość używania jednego formatu w większości popularnych dystrybucji. Nie może być tak, że ZU musi ściągać źródła i kompilować jakąś aplikację tylko dlatego, że twórca nie udostępnia odpowiedniego formatu paczki. Z X11 jest tak samo. W tak podstawowych sprawach jak paczki, obsługa trybu graficznego, dźwięk muszą być pojedyńcze standardy, albo zaraz okaże się, że poszczególne dystrybucje Linuksa są ze sobą całkowicie niekompatybilne.
<blockquotePo trzecie LSB raczej nic nie zmieni. Nie chodzi o to, żeby zastosowały się do tego wszystkie dystrybucje, a tylko te zaprojektowane z myślą o ZU, którego naprawdę nie obchodzi, to czy paczka .deb kompiluje się 0.0001% szybciej od .rpm. On chce mieć łatwą instalację i możliwość użycia każdej paczki jaką znajdzie w necie.
Standard może być jeden, ale to musi wyjść w praniu. Jeśli LSB zarządzi odgórnie oficjalny standard to będzie to tylko martwy zapis. I w żadnym wypadku użytkownik nie powinien ściągać softu tak jak to jest w Windows. Nie ma konieczności tworzenia repozytorium z każdym dostępnym oprogramowaniem, wystarczy że w systemie będzie informacja skąd ściągnąć zaufaną wersję (np. ze strony autora/producenta). W przeciwnym razie okaże się, że linuks wcale nie jest taki bezpieczny, a wirusy świetnie sobie na nim radzą.
Myślę, że gdyby chłopaki od Ubuntu, SUSE, Mandrivy i RH się dogadali, spokojnie mogliby przepchnąć dowolny system pakietów.
Faktem jest, że LSB określa system pakietów.
package file format
@Thar
A, tak – tyle, że ja moje wyobrażenia uzasadniłem. A takie pyskowanie, jak w cytacie – to może jest dobre do podstawówki, na " `dyskusję' na przerwie przed WF-em".
@jr
Znaczy: niech się dalej ZU męczą z rozmaitymi formatami pakietów – "wszak cierpią w słusznej sprawie"?
Tak, to rzeczywiście "bardzo na temat"…
No faktycznie – "dyskutując" w taki sposób, jak widać w przytoczonych cytatach, to faktycznie ciężko będzie (brak jakichkolwiek kontrargumentów, albo mówienie o czymkolwiek; np. o X11).
"jedzmy … – przecież miliony much nie mogą się mylić"?
Może powstać dystrybucja, która używa wszystkich rodzajów pakietowania i ZU się nie będą męczyć. Konkurencja daje napęd do rozwoju. Chyba wiesz jak działa wolny rynek? Zresztą, nawet gdyby się pojawił jeden system pakietowania, to zaraz by ktoś zrobił forka (jak to w open source), więc pomysł z założenia utopijny.
Xorg nie ma konkurencji. Czego nie rozumiesz?
No przecież jakoś trzeba skłonić developerów do używania wspólnego systemu pakietów, więc wypadałoby, żeby doszli między sobą do porozumienia. Na podstawie naszej dyskusji robię estymację i twierdzę, że developerzy nigdy się w tej kwestii nie dogadają.
To samo mogę powiedzieć o debach. Ja używam ebuildów
Tak, to cały czas na temat.
Na takie "argumenty", jak powyższy i pozostałe, to szkoda klawiatury. Zresztą, na zaczepki typu "czego nie rozumiesz" także.
@Z
Nie wiem, gdzie widzisz pyskowanie z mojej strony. W każdym razie, użycie pseudoerystycznej zagrywki polegającej na porównaniu adwersarza do osoby nieletniej jest poniżej mojego poziomu. EOT.
Obawiam się, że nawet 3 wojna światowa nie byłaby w stanie pogodzić wszystkich co do formatu paczek binarnych
.
Dlatego uważam, że LSB powinno stworzyć specjalny system pakietów binarnych niezależnych od systemowego (zastosowanego w dystrybucji). Taki pakiet binarny powinien mieć możliwość osadzenia wszystkich zależności w jednej paczce, a system pakietów powinien analizować jakich bibliotek użyć z systemu a jakich z aplikacji, aby zmaksymalizować użycie shared memory. Wg. mnie dobre było by coś na wzór Mac OS X, czyli instalacja to kopiowanie katalogu z aplikacją (folder z rozszerzeniem *.app), do specjalnego katalogu, np. /Applications, czy /opt. To pozwoliło by twórcom oprogramowania niezależnego od dystrybucji na stworzenie paczki aplikacji, uniwersalnej dla każdego desktopa linuksowego, a dystrybucja zachowała by swój rdzenny system paczek systemowych.
:
Teraz wchodząc na stronę Skype, X-Moto, VMWare, Firefoxa, Opery mamy:
1 wersję dla Windows, 1 wersję dla Maka i dużo wersja dla Linuksa, albo (jak w przypadku FF) coś czego się nie instaluje. Spotyka się też instalatory w postaci skryptu *.sh czy *.run, jest to w miarę sensowne, ale niestety nie jest to jednolity sposób – nie można w nim zrobić przewodnika instalacji dla GNOME, KDE i XFCE.
Jakieś herezje straszne opowiadasz. Załóżmy że chcę zainstalować sobie applet do wifi. Ten applet zależy od wpa_supplicant, więc w sobie powinien mieć taki pakiet, ale wpa_supplicant zależy od >=linux-krenel-2.6.22, więc pakiet wpa_supplicant ma w sobie pakiet z jądrem, ale … itd. Zależności zmyślam, bo mi się nie chce szukać prawdziwych. Nie będę tłumaczył dlaczego ta idea jest niewykonalna.
Pierwszy błąd jaki robisz to założenie, że użytkownik powinien sobie aplikację sam ściągnąć. Od tego jest manager pakietów i większość z wymienionych przez Ciebie programów jest w dowolnej dystrybucji. Z tymi których nie ma jest problem. Tutaj błąd robią producenci software'u. Dostarczaniem pakietów powinni się zajmować developerzy dystrybucji a producenci powinni dostarczyć binarki, które można "zapakować" w pakiet i rozprowadzać bez problemów licencyjnych. Z resztą nawet z tym co jest teraz można sobie poradzić. W Gentoo są w dystrybucji wszystkie wymienione przez ciebie programy. Tam nie ma problemu z licencjami, bo pakiet nie zawiera treści (binarek) tylko informację skąd je wziąć i co z nimi zrobić. Niestety nikt nie chce dostrzec zalet portage i zrobić na jego podstawie binarnej dystrybucji.
"Tam nie ma problemu z licencjami, bo pakiet nie zawiera treści (binarek) tylko informację skąd je wziąć i co z nimi zrobić. Niestety nikt nie chce dostrzec zalet portage i zrobić na jego podstawie binarnej dystrybucji."
Afaik w debach tez tak jest
Tylko ten model ma jedną poważną wadę – wymaga ingerencji osób trzecich. Teraz to nie jest problem, ale jak Linuksy zdobędą popularność i soft zacznie lawinowo powstawać to twórcy dystrybucji się nie wyrobią w wydawaniu paczek dla swojej dystrybucji – zabije to też małe distra, których developerzy nie mogą sobie pozwolić na paczkowanie milionów programów. Model o którym mówisz doskonale sprawdza się dla oprogramowania rdzennego dystrybucji, czyli X Window, KDE, GNOME, … i innych pakietów dostarczonych wraz z dystrybucją – paczka zoptymalizowana pod konkretną dystrybucję. Rzecz w tym abym ja jako developer mógł stworzyć jedną paczkę z aplikacją, która gwarantuje mi w 100%, że ten program będzie działać na wszystkich Linuksach zgodnych z tym systemem pakietowym, w dodatku bez dostępu do internetu (to też jest ważne, niestety u ludzi bez neta nawet nie instaluje Linuksa, bo to nie ma sensu), bo jak ktoś nie ma dostępu do internetu i dostanie program to jak mu się dociągną zależności?
Standard takiego systemu pakietów powinien stwierdzać jakie pakiety muszą być zainstalowane w systemie, czyli jakich bibliotek nie trzeba osadzać w paczce. Oczywiście osadzanie linux-kernel jest bez sensu (co to za linux bez linuksa?), co do wpa_supplicant – kwestia dyskusyjna.
:
Ponadto powstaje inny problem, np. kiedyś zainstalowałem sobie VMWare, które ładnie sobie działało, aż do upgrejdu GTK, które coś pozmieniało w API. Gdyby VMWare było zainstalowane w oparciu o taki system paczek, to program przed uruchomieniem miał by odpalany skrypt testujący jakich bibliotek użyć, systemowych czy z paczki i po upgrejdzie GTK rozpoznał by niekompatybilną bibliotekę systemową i użył by własnej. Tak to musiałem czekać aż ukaże się wersja kompatybilna z tym nowszym GTK. Taki problem nie zdarzył by się ani w Windows (bo program ma zależności zazwyczaj w swoim katalogu) ani na MacOSX (bo wymagane biblioteki są w katalogu Frameworks paczki z aplikacją).
:
Jeszcze jedno – nigdy nie obrzucam kogoś hasłem, że wygaduje herezje, jeśli ten uzasadnia swoje stwierdzenie.
@Theq: Wiem, ale to jednak nie to. Na przykład CrossOverOffice nie jest dostępny do ściągnięcia i deba pewnie nie ma, a ebuild jest. Przy instalacji napisze żebyś odpowiedni plik wrzucił do odpowiedniego katalogu i go zainstaluje. Pod Gentoo po prostu nie ma czegoś takiego jak program spoza dystrybucji. Jeśli czegoś nie ma oficjalnie to na pewno ktoś już napisał ebuilda. Co prawda trzeba go wtedy znaleźć samodzielnie, ale wszystko masz w systemie.
Dla mnie to zaleta. Kolejna para oczu, która testuje i dba o bezpieczeństwo mojego systemu.
W tym wypadku tym bardziej potrzebne będą oficjalne repozytoria, bo zwiększy się popyt na malware. Jeśli będzie można ściągnąć program z dowolnej stronki i go zainstalować, to będziemy mieli sytuację podobną do tej znanej z Windows. Poza tym jeśli będzie więcej użytkowników to i developerów będzie więcej.
Dlatego zaznaczyłem (niezbyt jasno, sory) że kernel ma być w wersji co najmniej 2.6.22. Tego nie można zagwarantować, bo nawet w dystrybucji binarnej możesz mieć starszy kernel.
A ten VMware był instalowany z dystrybucji? Jeśli tak to był to zwykły babol, ale nie świadczy to błędach w założeniach tylko o czyimś niedopatrzeniu. Jeśli był spoza dystrybucji to przesiądź się na Gentoo
W Windows i OSX sprawa jest o wiele prostsza, bo tam zawartość systemu jest przewidywalna. Producenci używają standardowych bibliotek i mają pewność, że w systemie one są. Jeśli używają niestandardowych to biblioteki dają razem z programem. W linuksie nie ma czegoś takiego. Z wersji na wersję może się zmienić ABI.
Załóżmy, że robisz upgrade i wszystkie programy spoza dystrybucji nagle stwierdzają, że nie działają z nowym GTK i wszystkie ładują swoją wersję do ramu. Nagle się okazuje, że w pamięci masz 20 kopii starego GTK w tej samej wersji a wersja systemowa leży na dysku i czeka na lepsze czasy.
Sory, nie miało być personalnie. Po prostu twoje podejście przewraca do góry nogami model rozwoju dystrybucji linuksa, więc dla mnie to są herezje.
Oczywiście mówisz to wszystko z założeniem, że każda dystrubucja się zainteresuje danym "spsiałym" programem. Czemu spsiałym? A to dlatego, że to jest nowa rzecz, nikt o niej nie wie to po co mają paczkować? Powstaje błędne koło.
@Rsh: Dystrybucja nie musi się interesować. Wystarczy, że jakiś użytkownik wystawi prywatne repozytorium. Jeśli wrzuci tam jakieś śmieci to takie repozytorium długo nie pożyje a wkurzeni użytkownicy mu zlinczują serwer. Jest to przynajmniej jakiekolwiek zabezpieczenie w przeciwieństwie do ściągania softu z jakiegoś noname.programy.dla.linuksa.com. Z takiej strony możesz ściągnąć zainfekowaną paczkę nawet z popularnym softem.
BTW – świetny system ma pod tym względem Arch. Ściągasz wszystko z oficjalnej strony projektu (nawet soft niespełniający podstawowych kryteriów pakietowania) ale wszystko się dzieje transparentnie i użytkownicy na bieżąco wrzucają poprawki. Mimo, że nie ma żadnych gwarancji, że nie ściągniesz malware to jest to dość bezpieczne.
@Rsh:
Jak nikogo nie interesuje dany program to po co go wrzucać? Jak kogoś bardzo zainteresuje – to albo zrobi paczkę (jeśli umie) albo da znać że coś takiego by się przydało (jeśli będzie mu na tym bardzo zależało). Gdy nikt mimo to się nie zainteresuje – zmieni dystrybucję. I pozostanie tyle systemów paczek, ile będzie nadążało za softem. Pozostałe zostaną w tyle i w końcu odpadną. Co za problem?
Imo, rozwiązanie typu dodawanie repozytoriów ala Ubuntu jest dośc wnerwiające – co to za przyjazność "odpal terminal i przeklep następujące komendy" – od razu mówię, że Ubuntu/Debiana nie używałem, ale tak to wygląda na różnych tutorialach jakie czasami się spotyka. Powinno to działać na zasadzie dwukliku i prośby o hasło + jakaś podstawowa informacja co zostanie wykonane. Może taka pseudo-paczka mogłaby zawierać tylko dane na temat repozytorium, na którym się znajduje? Oczywiście znowu podkreślam, że dwuklikowa instalacja byłaby optymalna.
@jr: taki system pakowania sprawdzi się tylko dla serwerów. Oprogramowanie użytkowe liczy się w milionach i cay czas powstaje nowe. User Ubuntu będzie się denerwował, że w repo openSuSE jest program którego nie ma w repo Ubu i vice-versa, bo jakiś fan programu X, który potrafi robić paczki, będzie miał openSuSE, ale nie będzie takiego fana z Ubunu, dlatego to nie jest rozwiązanie! Ja bardzo często spotykałem się z programami, które miały paczki, np. dla Ubuntu i Fedory, ale nie dla openSuSE. Najlepiej jak by był jeden uniwersalny format pakietu który jednym przeciągnięciem myszki instalujesz w systemie, bez dostępu do internetu. Taie mało proste założenie, które spełnia Windows i Mac OS X na desktopie.
Równie dobrze mogłeś zmienić nazwę Gentoo na Windows. Ja nie chcę używać Gentoo, bo:
1. nie mam czasu na kompilację
2. chcę openSuSE, albo inną dystrybucję
3. chcę ten sam program tak samo zainstalować koledze, który ma inną dystrybucję niż ja
:
Aktualne systemy pakietowe są dobre do oprogramowania systemowego, czyli takiego, które integruje się z systemem w mocnym stopniu (np. manager okien, shell, pulpit, serwer okien, jądro). Mogą to być również zwykłe aplikacje użytkowe, zoptymalizowane pod konkretną dystrybucję, ale nie można zmuszać producentów softwareu do paczkowania dla xyz dystrybucji, a niezależny fan programu nie zapewni dobrego supportu. Taki model jest zbyt zawodny i niczego nie gwarantuje – wystarczy, że fan danego distra zmienił swoje upodobania. Takie coś nie pozwoli wybić się nowym programom, ani nowym dystrybucjom. Jeśli nowe distro mogło by używać tysięcy uniwersalnych paczek aplikacji to miało by o wiele większe szanse na zaistnienie.
:
PS. ten VMWare był ściągnięty ze strony producenta w postaci uniwersalnego skryptu instalatora, który nie zawierał zależności.
:
PS2. LSB wie że problem jest i aktualnie pracuje nad jakimś systemem pakietowym dla desktopa, ale nie wiem na jakich zasadach ma to działać.
@jr:
Właśnie w tym rzecz, że nie. Wszystko zostaje jak jest, ale dodatkowo jest jeden uniwersalny standard pakietów dla wszystkich dystrybucji desktopowych, łatwy w użyciu dla zwykłego zjadacza chleba, który nie chce mieć najmniejszego pojęcia o komputerze i systemie.
Może by tak najpierw spróbować pobawić się w deweloperkę jakiejś dystrybucji, a potem, mając pojęcie o czym się mówi, wypowiadać się? Biblioteki można linkować statycznie lub dynamicznie. Praktycznie wszystkie dystrybucje linkują wyłącznie (pewne uproszczenie) dynamicznie. Efektem tego jest to, że pakiet zależny od jakiś bibliotek, zależy często od konkretnej wersji biblioteki – tej z którą był kompilowany. Czyli i tak w systemie musi być zainstalowana wersja biblioteki wybrana przez kompilującego program. Mało tego, na poziomie źródeł też mogą wystąpić niezgodności wymagające odpowiednich łatek. Ergo, jedyną sensowną metodą jest dostarczanie pakietów przez twórców dystrybucji lub dostarczanie przez producenta programu pakietów dla konkretnej wersji konkretnej dystrybucji i tak właśnie się w realnym świecie dzieje. Ten brak przenośności pakietów binarnych pomiędzy dystrybucjami nawet przy identycznym systemie pakowania implikuje kompletną dowolność systemu pakietowania przez twórców dystrybucji.
P.S.
do zwolenników formatu deb: Czas, a tym samym koszty utrzymywania pakietów źródłowych deb są znacznie wyższe niż w przypadku rpm. Debian mający tysiące deweloperów może sobie na to pozwolić, a np takie PLD już nie, a mimo to ma znacznie lepiej rozwiązane problemy zależności i wyszukiwania pakietów.
@qwark: tak się składa, że z zawodu jestem programistom i wiem czym różni się linkowanie statyczne od dynamicznego. Niestety programy zlinkowane statycznie pożerają więcej pamięci, bo kod biblioteki jest załadowany drugi raz do pamięci RAM. Niestety owocuje to mniejszą wydajnością systemu operacyjnego, który jest zmuszony częściej używać pliku/partycji wymiany. Linkowanie statyczne to jedynie półśrodek, a nie rozwiązanie.
:
Wg. mnie system pakietów dla desktopa powinien:
- być niezależny od dystrybucji i nie ingerować w systemowe paczki dystrybucji
- w miarę możliwości używać bibliotek systemowych, dopiero w drugiej kolejności tych dostarczonych wraz z aplikacją
- jeśli więcej programów ma tę samą bibliotekę w wymaganiach to powinien uwspulnić ją dla wszystkich aplikacji zainstalowanych z uniwersalnych paczek
- być standardem LSB (producenci softwareu muszą mieć mocny i pewny standard)
- banalny w użyciu dla zwykłego użytkownika (np. przez przeciągnij i upuść)
- nie wymagać internetu do normalnego działania
Jeżeli systemy linuksowe mają być kiedykolwiek _powszechnie_ używane przez _zwykłych_ użytkowników, muszą być prostsze nie tylko w obsłudze ale przede wszystkim w utrzymaniu. Pod słowem utrzymanie należy rozumieć instalowanie nowych aplikacji i instalowanie nowych urządzeń. Póki co na zabawe linuksem może pozwolić sobie osoba, która ma zacięcie informatyczne lub poprostu posiadająca odpowiednią wiedzę. W innym przypadku, na _domowych_ biurkach linuks bedzie niszową pozycją. Pamiętajmy, że konkurencja może być zachowana jeżeli jest jeden głowny ale darmowy i otawarty standard. Dlatego założenia mario mni się podobają i chciałbym, żeby w tym kierunku szedł rozwój systemu. W innym przypadku przegoni go HaikuOS
@mario:
Nie powinien być niezależny bo się zrobi taki sam bajzel jaki jest teraz na windows. Pisałem już o tym, a ponieważ nie podałeś kontrargumentów to rozumiem, że się na to godzisz.
O tym też już pisałem. Nie dość, że będzie bajzel na dysku, bo każdy program będzie miał komplet własnych bibliotek, to po aktualizacji do niekompatybilnej wersji biblioteki (przecież jest niezależny od dystrybucji) to wszystko wyląduje w ramie. A co z upgrade'ami tych programów? Mam biegać ze strony na stronę i sprawdzać czy się nowe wersje pojawiły? Czy może tak jak na windows jakieś wkurzające popupy?
Weź to jakoś dokładniej opisz, bo to o czym teraz mówisz nie trzyma się kupy.
Czyli aplikacja spoza dystrybucji ma mieć prawo do mieszania mi w systemie? Świetny pomysł. Bajzel będzie jeszcze większy niż na Windows.
.
Wspólny standard pakietowania może się sprawdzić, ale musi być zależny od dystrybucji. To znaczy developer bierze uniwersalną binarkę, testuje i jeśli wszystko działa to dodaje do repozytorium. Pracy niewiele ale jest gwarancja, że soft jest odpowiedniej jakości.
@jr:
Windows to jeszcze nie to, wolał bym coś bardziej w stronę Mac OS X. W Mac OS X aplikacja to specjalny folder, którego skopiowanie do katalogu /Applications oznacza instalację. A co do wirusów, o tak samo jak możesz ściągnąć paczkę z niepewnego źródła, tak samo możesz ściągnąć rpm/deb z niepewnego repozytorium. Prawdę mówiąc sztuczne poczucie bezpieczeństwa jest jeszcze gorsze niż dbanie o to bezpieczeństwo i ściąganie paczek tylko z pewnych źródeł. a naprawdę poza oficjalnymi repo nie możesz być pewien. Nie masz też pewności, że ktoś nie włamał się na repo i nie zaraził paczek, albo maszyna paczkującego jest zarażona i on nieświadomy udostępnia te paczki milionom.
Nie wszystko tylko to co zaktualizowałeś i po aktualizacji nie jest kompatybilne. Za to się bez problemu uruchomi, a Ty nie musisz stawać na głowie aby rozwiązywać głupie problemy. Przeciętny laik, który wie, że coś potrafisz zadzwoni wtedy po Ciebie, zamiast dać Ci spokój.
Nic nie stoi na przeszkodzie aby taka aplikacja miła w jakimś pliku XML opis i linki do serwera aktualizującego ją, a system paczek sprawdzał co jakiś czas dla wszystkich znajdujących się w katalogu /Applications czy są nowe wersje. Ściągane były by wprost z serwera producenta.
Eehhh, nie zrozumiałeś. Przypuśćmy że mamy w systemie niwersalnych paczek zainstalowane 2 programy: A i B. Wymagają one biblioteki a.so w wersji od 1.0.0.0 do 1.5.0.0. To jeśli w systemie jest zainstalowana wersja a.so w wersji 1.5.0.0 to aplikacje A i B powinny używać tej biblioteki z systemu, ale jeśli nie ma biblioteki spełniającej ten warunek w systemie, to obie aplikacje używają biblioteki a.so np. z paczki aplikacji A, tak aby nadal starać się zużywać mniej ramu.
Mój znajomy z mieszkania obok chciał Linuksa, ale jak sobie pomyślałem, że on nie ma Internetu i musiał bym do niego biegać z paczkami i ściągać je u mnie z netu to stwierdziłem, że dam sobie spokój. Rzecz w tym, że większość fajnego softu w dystrybucjach jest w repo, a ściąganie całych repo na 5 DVD, które zaraz będą w nowszych wersjach nie bardzo mi się uśmiecha. Szukanie paczek wg. zależności i ściąganie też do najszybszych i najprzyjemniejszych czynności nie należy, jak mam internet to robi to za mnie program. Dlatego system paczek powinien być obsługiwany tak samo prosto z dostępem do Internetu jak i bez dostępu do Internetu.
No właśnie nie tak samo. Open source opiera się na społeczności i społeczność natychmiast wykluczy ze swojego grona skompromitowanego użytkownika, a jego serwer zginie śmiercią tragiczną. Oczywiście całkowitej pewności nie ma nigdy, ale bezpieczeństwo można mierzyć i twój model jest dużo mniej bezpieczny od obecnego.
To jeszcze mi powiedz jak aplikacje się dogadają między sobą której wersji użyją? Wymagało by to w gruncie rzeczy oddzielnego managera pakietów, który zapanowałby nad tymi wszystkimi wersjami bibliotek. Kosztowało by to ogrom pracy, a zysk z tego niewielki.
A jak ten twój znajomy już sobie założy internet, to będzie Ci to do czegoś potrzebne? Bo to trochę wysiłek wyrzucony w błoto – projektować system, który nie będzie nikomu potrzeby za parę lat.
@mario,
Lepszego systemu instalacji pakietów od tych w Linuksach nie ma! A to przeciągnij i upuść to może jest dobre dla dzieci…
@jr:
Przed odpaleniem aplikacji może być uruchamiany skrypt sprawdzający komplet bibliotek dla niej.
Oczywiście, że będzie! Biorę CD z programami i instaluje z niej programy binarne na mojej dystrybucji, na dystrybucji kolegi i mogę to nawet zrobić na laptopie w pociągu bez dostępu do internetu, czy marnowania czasu na kompilowanie źródeł. Ponadto nie wyobrażam sobie jak będą działały managery pakietów jak ilość oprogramowania wzrośnie np. 10 krotnie. Sprawdzanie zależności będzie wymagało ogromny zasobów, a pobieranie list pakietów z internetu będzie dobrym sposobem na marnowanie łącza i kawę.
:
@term: powiedz to pani Zosi w sekretariacie. Instalacja oprogramowania powinna być właśnie prosta, tak aby nawet dziecko sobie z tym bez problemu poradziło.
@jr: system jest oprogramowaniem służącym do uruchamiania programów i to uruchamianie i instalacja programów powinny być jak najłatwiejsze w każdych warunkach. Nie jest to normalne aby od desktopowego systemu wymagać łącza internetowego, co innego serwer.
warto przeczytać jeszcze to:
http://julipedia.blogspot.com/2006/10/mac-os-x-vs…
Może nie tyle system paczkowania co ułożenie plików w katalogach, poza tym dobrze by było umożliwić posiadanie kilku wersji biblioteki przypisanie konkretnych wersji do aplikacji.
A zamiast ujednolicać systemy paczkowania dystrybucji, wprowadzić do dystrybucji graficzne narzędzia do instalacji paczek do innych systemów i kompilacji ze źródeł, poza tym jeden format pakietów dla oprogramowania komercyjnego (aby mogło ruszyć we wszystkich dystrybucjach)
A wersje bibliotek? ;] Może wbudować biblioteki w programy? Instalacja nie będzie zajmowała 1GB, a 5GB na dysku.
Nic na siłę – jeśli spróbuję ustandaryzować zbyt wiele, a w dodatku będzie faworazywany Redhat kosztem Debiana czy Gnome kosztem KDE (przykładowo), to developerzy po prostu to oleją. Poza tym pewien poziom rozbieżności jest zdrowy, nie ma sensu równać wszystkiego z gruntem. Lepiej ostrożnie i małymi krokami. I tak jest znacznie lepiej niż kilka lat temu: wreszcie jest jeden system dźwięku, drukowania, wspólne menu i desktop itp.
najlepiej jak by twórcy obecnych standardów zebrali się i obmyślili coś nowego. Albo przynajmniej we wszystkich dystrybucjach używających rpm'ów (Mandriva, Suse, Fedora) i tych używających deb (w tym przypadku chodzi o to żeby Ubuntu miało paczki kompatybilne z Debianem, bo inni nie mają z tym problemów) używały paczek kompatybilnych we własnym zakresie.
Może to wreszcie ujednolici – i nie będzie trzeba robić fafnaście wersji paczek tego samego prgamu.
abc…
Może Cię to zdziwi ale ja na swoim Gentoo mogę instalowac RPMy i DEBy bez problemu.
Oczywiście jeśli chcę.
Linux jest jeden (kernel) i wszystko co ma tego samego kernela będzie ze soba zgodnę. Tylko nieraz trzeba się pomęczyć z rozmieszczeniem katalogów…
Ja na Ubuntu też mogę instalować .rpm-y, ale żeby to zrobić muszę wydać polecenie alien na paczkę. Przeciętny użytkownik podda się kiedy zobaczy, że nie może zainstalować paczki .rpm.
ja też mogę na Debianie instalować rpm'y, kompilować pakiety, a ostatnio słyszałem nawet że można mieć tu nawet portage…
Tak gwoli scislosci – LSB to taki sam "formalny standard", jak MSDN. W sensie, zaden – jest proprietarny i specyficzny dla Linuksa.
Heh, kolejne bzdury nie poparte argumentami.
Popatrzmy. Czy LSB jest ustandaryzowane przez jakakolwiek instytucje standaryzacyjna? Nie. Czy jest specyficzny dla Linuksa, bezuzyteczny dla innych systemow? Tak. Czy LSB jest konsultowane z kimkolwiek poza developerami Linuksa? Nie.
-
Innymi slowy, podalem po prostu trzy bardzo latwe do zweryfikowania fakty. Jesli to dla ciebie sa "bzdury nie poparte argumentami", to przepraszam, ze narazilem cie na kontakt z rzeczywistoscia. Musialo bolec.
LSB już wybrało system paczkowania – jest to RPM. Jest to trochę dziwne, bo z tego co czytałem to paczki RPM są w różnych wersjach (np. SUSE, Mandriva, Redhat). Paczki DEB są jedne, od debiana, a dystrybucje pochodne odziedziczyły ten system paczek. Poza tym na debianie i pochodnych można instalować paczki RPM, lecz wiążą się z tym pewne problemy…
Pozdrawiam
Warto było by zaznaczyć, że D-BUS też wywodzi się z GNOME (to przez pewien czas ludków z KDE odstraszało), choć obecnie jest rozwijany pod auspicjami freedesktop.org, a ORBit2 to tylko GNOME'owa implementacja standardu CORBA.
Po pierwsze to racja że oficjalnym systemem paczek w LSB jest RPM (preferowany) i bodajże coś co sie nazywa LSB compliant installer, druga sprawa to obsługa RPMów w Debianie to jest wlasnie próba dostosowania Debiana do standardu LSB, ale są kłopoty dlatego że są jakies niezgodnosci pomiedzy paczkami przez które trudno przekonwertowac z rpm na deb, dlatego to nie dziala idealnie ( ja mialem klopoty z instalacja Oracla przez to), dlatego tez twórcy Debiana nie sa za tym standardem uwazajac takze że paczki deb byly wprowadzone jako pierwsze i są bardziej rozbudowane. Kolejna sprawa to dystrybucja oprogramowania powinni zajmować się twórcy tego oprogramowania to gwarantuje dostepnosc najnowszych wersji i nie tylko. Repozytoria moga sie wydawac fajne jak jest pareset ( pełen podziw dla Debiana ze daje rade z parunastu tysiacami ) ale ludzie softu na swiecie jest parenascie razy wiecej nie wiem jak wy sobie wyobrazacie pozniej obsluge takiego repo, wiem ze wygodne jest apt-get update i apt-get upgrade, ale tego sie nie da rozbudowywac w nieskonczonosc no i ile trzeba czekac za nowymi wersjami nieraz juz nie mowiac ze jak sie pojawi jakis nowy soft czesto malo znany to mozecie sobie pomazyc ze znajdziecie go szybko w repo ( ile trzeba bylo czekac na Kadu w oficjalnym repo debiana). Dlatego jestem jak najbardziej za jednym oficjalnym standardem paczkowania i to nie rpm tylko coś co bardziej sprosta dzisiejszym wymaganiom i będzie odpowiednie zarówno dla twórców Wolnego Oprogramowania jak i zamknietego bo inaczej to linux w zyciu z tego pipidówka nie wyjdzie.
a mi się wydaje że się da… pomyśl jakby te osoby które obecnie pracują nad repo Debiana, Ubuntu, Fedory, OpenSUSE, Mandrivy zaczęli tworzyć razem jedno repo… Po za tym twórcy oprogramowania też mogą udostępniać własne repozytorium ze swoim oprogramowaniem (tak robi np. Opera)
LSB, jesli by realnie wyznaczalo droge, bylo by swietnym kolem napedowym dla linuksa. Na razie idzie to jak po grudzie..
Moim zdaniem standardy sa linuksowi bardzo potrzebne wlasnie ze wzgledu na ogrom mozliwosci i roznic jakie kazda dyrstrybucja wnosi.
Przykladowo niekoniecznie trzeba wprowadzac nowey systemu paczek ale wazne jest aby powstalo wspolne api i solidna jego implementacja w dystrybucjach.
ALSA?! jaja sobie robią to coś nawet dokumentacji dobrej nie ma…
Troll?. Może mają wybrać przestarzałe oss? Jakoś dobrzy programiści problemów z alsą nie mają.
OSS już nie jest przestarzałe. Używam od czasu wypuszczenia wersji 4 na GPL i sobie chwalę
OSS nie jest przestarzale. Jest natomiast przenosne, dobrze udokumentowane i ma lepsze API.
Heh, trochę mnie dziwi wybór RPMów, które nie dają takich możliwości co .DEBy. Sam fakt, że RPMy poszczególnych dystrybucji są ze sobą słabo kompatybilne i mamy bodaj 2 niezależne od siebie gałęzie rozwoju systemu tych paczek, dyskwalifikuje je moim zdaniem. W ogóle to przychylam się raczej do opinii, że wspólny system paczek jest zbędny. Każdy ma swoje wady, zalety i odzwierciedla bardzo często filozofię danej dystrybucji. Nie tykałbym tego i raczej zajął się ustandardyzowaniem hierarchii katalogów.
O ile w pełni się zgadzam co do zdecydowanej przewagi DEB-ów – wybór RPM-a był czysto "polityczny", w końcu w LSB "pierwsze skrzypce" grają RedHat i Novell (SuSE już dawno wybrało rpm-a) – to po co to mętniactwo o "filozofii"? A cóż takiego "filozoficznego"(?) może być zakodowane (a potem "odzwierciedlone") w paczce rpma czy deba?
Wspólny system paczek byłby bardzo wygodny dla użytkowników; zarówno tych zwykłych, jak i "niezwykłych" zresztą też.
Jakich to konkretnie możliwości nie daje rpm, które oferuje deb?
Google dzisiaj nie działają?
Przykładowo:
- interaktywne skrypty konfiguracyjne
- lepsze rozwiązywanie zależności (możliwość dodania "lub" – "||")
- zarówno "pre-dependencies" jak i "regular dependencies"
- są bezpieczniejsze (MD5-check)
- łatwiejsze budowanie pakietów
- jak Ci się zechce skorzystać z Google'a – znajdziesz jeszcze
Uważam ze wspólny system paczek jux jest
*.tar.* – niema lepszego sposobu porozprowadzania kodu na platformach *nix jak źródełka.
Drugim ciekawym rozwiązaniem jest autopackage (autopackage.org)które potrafi :
1) zainstalować instalator w przypadku jego braku
2) do instalować potrzebne zależności
3) posiada przyjazne gui
pzdr.
IMHO ujednolicony system paczek jest bez sensu, po to są źródła aby je kompilować.
ale to już jest, np repozytoria dla Fedory (DAG, Livna) mają na stronie rpmkę z definicją repozytorium – wystarczy kliknąć w link i wybrać uruchomienie przez "instalator oprogramowania"
LSB zdecydowalo juz, czy standardem bedzie Vi czy Emacs?
i to by byl moj komentarz do dyskusji o paczkach.