Ludziom podoba się Linux… gdy myślą, że to Windows
- Dodano: 7 lutego 2009
- Wprowadził: mith
- Komentarze: 219
Dwóch pracowników portalu ZDNet Australia postanowiło przeprowadzić ciekawy eksperyment. Wyruszyli oni na ulice Sydney z laptopem, na którym zainstalowany był Linux wraz ze środowiskiem KDE 4.
Napotkanym osobom prezentowano działanie systemu, pokazywano różne funkcje – zarówno programów użytkowych (jak Dolphin), ale też rozmaitych cieszących oko wodotrysków, w które KDE zostało uzbrojone. Następnie mówiono im, że mają styczność z nową wersją systemu Microsoftu – Windowsem 7, a później proszono ich o wyrażenie opinii o systemie.
Większość ludzi chwaliła środowisko za jego wygodę i łatwość użytkowania, porównywała je do produktów Apple i generalnie odnosiła się wobec niego bardzo pozytywnie, wyrażając nierzadko swoją antypatię wobec „poprzedniej”, nieudanej ich zdaniem wersji „Windowsa”.
Materiał nasuwa bardzo ciekawe wnioski – każdemu jednak pozostawiam dowolność jego interpretacji. Całość można obejrzeć pod poniższym adresem:
Więcej informacji: http://www.zdnet.com.au/insight/software...810,00.htm
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
219 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


To mój pierwszy news w tym serwisie. Mam nadzieję, że zarówno forma jak i treść są znośne. Gdybym mógł, odrobinę bym go jednak zmienił – a mianowicie rozdzielił pierwszy akapit na dwa od słowa "Napotkanym…". Zaczynam rozumieć osoby, które często narzekają, że nie można edytować własnych newsów.
zrobione
Wczoraj o tym napisałem w kontekście głupich porównań, Dyskusje o podobieństwie Windows 7, KDE4 i GNOME:
Akurat na pytanie co było pierwsze jajko czy kura, od dawna znana jest odpowiedź. Wystarczy wziąć pod uwagę ewolucję by odpowiedzieć, że pierwsze było jajko.
Co do pytania kto się na kim wzorował to niestety tak łatwo nie jest.
skąd wiesz że kura na drodze ewolucji nie posiadła umiejętności wysiadywania jajek?
Tak średnio:P
to czym było zwierze które zniosło jajko kurze, jeśli nie kurą?
Czymś wcześniejszym pod względem ewolucyjnym.
To co zniosło jajko, prawdopodobnie było jakąś formą karłowatego dinozaura (może trudno w to uwierzyć, ale kura pochodzi od dinozaura). Czyli pierwsze było jajko (jak ktoś nie wierzy niech sprawdzi na wikipedii – tam powinno coś o tym pisać).
Prawidłowo zadane pytanie powinno brzmieć:
to czym było zwierze które zniosło jajko, jeśli nie kurą?
ps: nie tylko kury znoszą jajka
Nie był to na pewno dinozaur. Ewolucja postępuje małymi krokami więc było to coś zbliżone do kury. Problem polega na tym, że to człowiek wymyśla nazwy, więc trzeba by było wyznaczyć sztuczną granicę ("To jeszcze nie kura, a to już tak."). Gdzie byśmy tej granicy nie wyznaczyli i tak pierwsze będzie jajko.
Prześledziłem sprawę, kura domowa to krzyżówka powstała z "Kur bankiwa" i "Kur Siwy".
Jajko zniosła prawie-że-kura-ale-jeszcze-nie-do-końca
A co do ewolucji, to co prawda zmiany w wyglądzie organizmów następują dość wolno, to jednak niektóre ewolucyjne zmiany, jak na przykład pojawienie się genu, który koduje syntezę nowego białka, zachodzą skokowo – z powodu pojawiania się w każdym pokoleniu mutacji, które nie zawsze muszą być szkodliwe (czasami są ewolucyjnie korzystne).
Czyli innymi słowy jajko zniosła kura-0.9.12rc1
będąca forkiem projektu nielot-grzebacz-2345.12.4-fix456
dodam jeszcze że pierwotnym celem projektu nielot-grzebacz było stworzenie DEBUGGERA z funkcją autonomicznego wyszukiwania.
Składanie jajek jest efektem ubocznym procesu produkcji.
Zmiany ewolucyjne zachodzą skokowo. Zwykle są to niesamowicie małe skoki, ale jednak skoki. Ciężko tylko określić która konkretnie z drobnych zmian sprawiła że z "pra-kury" zrobiła się kura
A mnie niezmiernie ciekawi czy na KDE4 osiągnę wygląd rażący odmiennością w stosunku do Windows.
Coś w tym: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b… stylu dałoby radę uzyskać na KDE4?
Tak, jakis ochydny temat Qt (CDE i podobne) + troche oldschoolowej grafiki SVG na panel pochodne. Z tym drugim moze byc troche problemow, chyba ze sam narysujesz.
Możesz używać dekoracji okien BII czy BIII(nie pamiętam nazwy). To daje nieco dużą odmienność. Gdzieś w internecie widziałem dekoracje lub oddzielne menadżery, pozwalające na trzymanie belki okna po prawej stronie(była ułożona równolegle do OY okna). Ten ostatni efekt z belką sam bym chciał osiągnąć.
Możesz też na KDE usunąć wszystkie panele. Masz przecież skrót alt+f12, a najnowsza plasma(dev) wyświetla tablicę, gdy kliknie się tę ikonkę z boku(dlatego warto używać dekoracji, które dodają małe odstępy – typu BII właśnie). Pozwala to na zaoszczędzenie miejsca, a gdy potrzebuje się jakiś rzeczy, to można kliknąć na fragment tej ikonki(kursor myszki do lewego górnego roku i kliknięcie). Równie dobrze możesz jednak używać ukrywania paneli(rzadko kto na Windowsie korzysta z tej opcji).
To że linux wygląda fajnie i na takich prezentacjach robi świetne "pierwsze wrażenie", wiadomo od dawna. Wiele dystrybucji jest znacznie bogatszych w "wodotryski" i użyteczne funkcje niż windows (porównując wersje świeżo-zainstalowane).
To, co jest problemem, to "drugie wrażenie", czyli próba zainstalowania przez takiego lamera linuksa na własnym PC. Pominę kwestię niekompatybilności hardware, bo to nie jest wina linuxa, drugie wrażenie bardzo się psuje gdy okazuje się, że coś trzeba przestawić w trybie tekstowym, gdy nie działa gra pożyczona od kolegi lub program z gazety. Drugie wrażenie psuje się, gdy jest bałagan z systemami plików SMB (n.p. w narzędziu gnomowym otwieramy SMBowe katalogi, ale wcale nie są one montowane, przez co otworzenie takiego pliku w programie niegnomowym powoduje problemy).
Problem linuxa jest taki, że jego użycie wymaga wiedzy. Wiedzy o tyle rozległej, że żadna dystrybucja linuxa nie jest systemem spójnym (nie jest to poważna wada, gdy się ma wiedzę jak to działa). I nie chodzi o to, że w innych systemach też trzeba wiedzieć "gdzie klikać": w linuksie właściwie trzeba wiedzieć "dlaczego klikać tu a nie tam", gdyż w przeciwnym wypadku często klikanie da efekty inne od zamierzonych.
> To, co jest problemem, to “drugie wrażenie”, czyli próba zainstalowania przez takiego lamera linuksa na własnym PC.
Dokladnie mam to samo odczucie… Ludzie boja sie, bardzo boja sie swojej niekompetencji, a kiedy juz jakos zmotywuja sie zeby sprobowac to pierwsza nieudana rzecz ich strasznie podlamuje.
prawda tyle, że tak jest ze wszystkim. Nawet z instalacją windowsa, nawet z nowym komunikatorem czy przeglądarką, to nie tyle chodzi o lenistwo co o strach przed brakiem kompetencji.
Blokada przed uczeniem się. Ja długo nie mogłem się przekonać do GIMP-a (byłem przyzwyczajony do komercyjnego, działającego tylko na Windows klona Deluxe Painta programu Mirage – znanego wcześniej jako Aura), ale później gdy przesiadłem się na Ubuntu, przysiadłem do GIMP-a, nauczyłem się go i teraz go uwielbiam. Dużo ludzi ma blokadę przed uczeniem się czegokolwiek, UDAJĄ, że się znają na czymś ("w końcu znam się na komputerach, to jeśli tego nie potrafię obsłużyć, to coś z TYM jest źle, a nie z moją wiedzą").
Pozwolę sobie nie zgodzić się ze stwierdzeniem 'Blokada przed uczeniem się'. Trzeba zrozumieć, że wielu ludzi nie uczy się czegoś bo nie chce, nie ma czasu itp., itd. Proszę, nie mówcie, że to ignorancja i w ogóle. Sam po sobie widzę, że nie do końca tak jest. Komputerami 'bawię się' już wiele lat i pewną wiedzę o sprzęcie/oprogramowaniu posiadam, ale jest masę rzeczy na których się nie znam i pewnie nie prędko się to zmieni. Prosty przykład: Mam samochód (Passat z 2002 roku). Przyznaję się bez bicia, że 'pod maską' wiem tylko gdzie wlewa się płyn do spryskiwaczy i jak sprawdzić poziom oleju. Tak jestem facetem (tu przerwa na Wasz śmiech
). Nie mam 'blokady przed uczeniem się' o reszcie gratów, które kręcą się pod maską, tylko wolę ten czas poświęcić na coś innego. Wolę poczytać newsy na OSnews.pl, wolę poczytać o bazach danych, popracować nad jakimś projektem, czy pójść do kina lub teatru (ostatnio się 'odchamiam'
). Rozumiem ludzi, którzy kompletnie nie interesują się komputerami, bo ja kompletnie nie interesuje się mechaniką samochodową. Dla wielu ludzi komputer ma po prostu działać. Jak wspomniał ktoś przede mną – kupią płytkę w kiosku i to co na niej jest ma działać! Nie interesują się, czy taka karta graficzna będzie działać pod Linuksem, czy nie. Idą do sklepu, dają np. 2k zł i mówią miłemu panu, że chcę se kupić 'dobry' komputer i to cała ich wiedza o sprzęcie. Jedyna nadzieja, to uświadamiać młodych, że jest na tym świecie coś innego niż Windows, albo instalować go tym, którym to nie robi różnicy, bo poza odwiedzaniem naszej-klasy, oglądaniem filmów i słuchaniem muzyki właściwie nic innego przy komputerze nie robią.
Korzystanie z Linuksa jest dla (że się tak wyrażę) 'uświadomionych'. Proszę, nie mówcie, że 'dzisiejsze' dystrybucje są takie proste że hej. Owszem, są proste jeśli masz dużo szczęścia (sprzęt) i niewiele na tym kompie robisz. Dla tzw. 'zwykłego usera' edytowanie jakiegoś pliku z poziomu konsoli, bo środowisko graficzne się nie uruchamia jest ogromnym wyzwaniem. Pracuję na Linuksie od 7 czy 8 lat i obserwuję jego dążenie do prostoty. Zainstalowałem go kilku ludziom, którzy z powodzeniem na nim pracują, ale to dlatego, że nie grają w żadne gry, mają kompatybilny sprzęt i nie potrzebują żadnych specjalistycznych programów. Właściwie to nawet nie mają pojęcia co to jest Windows, Linux ani w ogóle system operacyjny.
Życzę Linuksowi i w ogóle całemu ruchowi OS pomyślnych wiatrów, bo sam czerpię garściami z jego dorobku, ale mam oczy otwarte i wiem, że nie każdy na tym świecie 'nadaje się' do pracy na nim. Przynajmniej nie w chwili obecnej.
Ciężko się nie zgodzić. Smutne, że szkoła uczy właściwie nie tyle obsługi komputera, co raczej obsługi Windows. Niejako jest to obsługa komputera, ale tylko na jeden ze sposobów. Dobrze, gdyby uczono obu rzeczy i dawano w ten sposób pewien wybór. A może nie… Sam nie wiem.
@maciek: jedno zastrzeżenie. Kwestia niekompatybilności software to też nie jest wina Linuksa.
I tak i nie. Alternatywą dla niekompatybilnej karty graficznej A jest kompatybilna karta graficzna B. Ale alternatywą dla niedziałającego programu do podatków nie jest działający program do belgijskich czy czeskich podatków
(na szczęście PITy2008 działają na wine).
Ale nawet pomijając kwestię programów z windows, problemem jest kompatybilność programów linuksowych. Instalując windows Vista x64 wchodzę na skype.com i pobieram skype dla windows. od razu działa. Instalując cośtambuntu linux x64 wchodzę na skype.com i mam 10 wersji, z których sama z siebie zadziała jedynie ta statyczna, a zrobienie do niej skrótu na pulpicie to kilka dodatkowych klików/poleceń, bo instalatora niet.
Dodaj do tego brak w instalatorach wielu dystrybucji (nie tylko Debian z DFSG) kompletów zamkniętych sterowników: na przykład teraz piszę z laptopa z opensuse. W świeżo zainstalowanym opensuse nie działa wireless, mimo, że system melduje iż sterownik jest zainstalowany. Który przysłowiowy lamer zakuma, że należy się podpiąć do kablowego internetu i zapobrać "firmware" z jakiejśtam strony, po czym go zainstalować? Dlaczego instalator tego nie robi? dlaczego nie ma tego na płytce? Dlaczego wreszcie nie można tego sterownika zainstalować (skoro tak potrzebne jest jakieś "firmware") z płytki z windowsowym sterownikiem załączonej do laptopa? Bardzo dla mnie (a ja o linuksie wiedzę jakąś minimalną mam) było upierdliwe, że musiałem pół dnia szukać kabelkowego internetu aby móc zainstalować sterownik do sieciówki (akurat naonczas i kilka miesięcy później również w domu i-netu nie miałem, a używałem tylko WiFi w szkole i "na mieście"). To przykład sytuacji, w których linux się robi zwyczajnie upierdliwy (jakieś prawne utrudnienia w kopiowaniu tego "firmware", czy ideologia na styl DFSG im nakazała robić taki cyrk?).
Znowu: masz wiedzę, to zrozumiesz o co chodzi, podepniesz komp do kabelka i zadziała. Nie masz wiedzy – linux nie zadziała. Na sprzęcie, do którego istnieje linuxowy sterownik. W opisanej historii ja sam (chociaż eksploatuję linuxa od wielu lat) z początku wykazałem się brakami w wiedzy, i musiałem pytać mądrzejszych kolegów "jak to zrobić".
A u mnie akurat wi-fi działało od razu, nawet bez routera chodzi.(hihi – ślicznie się łączy z całkiem niezabezpieczonymi sieciami sąsiadów windowsowców)
"I tak i nie. Alternatywą dla niekompatybilnej karty graficznej A jest kompatybilna karta graficzna B. Ale alternatywą dla niedziałającego programu do podatków nie jest działający program do belgijskich czy czeskich podatków
(na szczęście PITy2008 działają na wine)."
To wina twórcy systemu czy twórcy programu? Co biedni ludzie tworzący kernel, X'sy, środowisko i wiele innych rzeczy mogą paradzić że z ZUSem można się porozumieć tylko przez program pod Windows – w dodatku przez własnościowy protokół (miał być ujawniony – jak to w końcu się stało?)
"Ale nawet pomijając kwestię programów z windows, problemem jest kompatybilność programów linuksowych. Instalując windows Vista x64 wchodzę na skype.com i pobieram skype dla windows. od razu działa. Instalując cośtambuntu linux x64 wchodzę na skype.com i mam 10 wersji, z których sama z siebie zadziała jedynie ta statyczna, a zrobienie do niej skrótu na pulpicie to kilka dodatkowych klików/poleceń, bo instalatora niet."
U mnie wystarczy kazać systemowi kazać zainstalować paczkę. No dobrze – chyba trzeba ściągnąć ze względu na licencję.
A pulpit nie służy do tego żeby zaśmiecać go ikonami
"Dodaj do tego brak w instalatorach wielu dystrybucji (nie tylko Debian z DFSG) kompletów zamkniętych sterowników: na przykład teraz piszę z laptopa z opensuse. W świeżo zainstalowanym opensuse nie działa wireless, mimo, że system melduje iż sterownik jest zainstalowany. Który przysłowiowy lamer zakuma, że należy się podpiąć do kablowego internetu i zapobrać “firmware” z jakiejśtam strony, po czym go zainstalować? Dlaczego instalator tego nie robi? dlaczego nie ma tego na płytce?"
Np. ze względu na licencję – trzeba sprawdzić czy aby na pewno można dołączyć, czy użytkownik nie musi kliknąć akceptuj pod licencją albo czy w ogóle nie musi ściągnąć bo tak sobie zażyczył sztab prawników u producenta. Do tego trzeba sztabu prawników na których chyba nie zawsze są pieniądze.
Na pewno z wieloma programami tak jest – i chyba kilkoma sterownikami również.
"Dlaczego wreszcie nie można tego sterownika zainstalować (skoro tak potrzebne jest jakieś “firmware”) z płytki z windowsowym sterownikiem załączonej do laptopa?"
To już pytanie chyba do producenta? Bo Linus Torvalds i inni hakerzy jądra nie mają zazwyczaj wiele wspólnego z wytłaczaniem płyt ze sterownikami…
"Bardzo dla mnie (a ja o linuksie wiedzę jakąś minimalną mam) było upierdliwe, że musiałem pół dnia szukać kabelkowego internetu aby móc zainstalować sterownik do sieciówki (akurat naonczas i kilka miesięcy później również w domu i-netu nie miałem, a używałem tylko WiFi w szkole i “na mieście”). To przykład sytuacji, w których linux się robi zwyczajnie upierdliwy (jakieś prawne utrudnienia w kopiowaniu tego “firmware”, czy ideologia na styl DFSG im nakazała robić taki cyrk?)."
" utrudnienia w kopiowaniu tego “firmware”" – zgaduje że nie chodzi o firmware na GPL tylko na innych licencjach – więc pytanie do autorów firmware (na 99% – do producentów).
PS. Czy ktoś nakazał Ci używanie Debiana. Niektórzy chcą mieć – z różnych powodów – całkowicie wolny system i nie naznaczone jądro. Dla innych są różne inne dystrybucje. One często mają wiele z tego o czym piszesz
"Znowu: masz wiedzę, to zrozumiesz o co chodzi, podepniesz komp do kabelka i zadziała. Nie masz wiedzy – linux nie zadziała. Na sprzęcie, do którego istnieje linuxowy sterownik. W opisanej historii ja sam (chociaż eksploatuję linuxa od wielu lat) z początku wykazałem się brakami w wiedzy, i musiałem pytać mądrzejszych kolegów “jak to zrobić”."
Ja z koleji musiałem zgadywać część rzeczy w Windowsie. Skończyło się na tym że użyłem Knoppixa do wykrycia sprzętu. A nie tak dawno (miesiąc temu) przegrywałem sterownik do karty sieciowej dla… Windowsa. Skąd miałem wiedzieć że należy ściągnąć ze strony producenta?
W sumie nie rozumiem, czemu instalatory nie wrzucają skrótów na pulpit. Przecież w każdej szanującej się dystrybucji mamy /etc/skel, a pulpit jest w /home/$USER/desktop(w Ubuntu może być trochę inaczej, a to dziwne).
@Maciej Piechotka: Jak mogłeś ściągnąć sterownik na Windowsie, jak neta nie miałeś
. Najszybszą metodą w tym momencie było zrobienie tego spod Linuksa, chyba że laptop obsługiwał np. normalną sieciówkę.
@Sławek: Bo pulpit to nie śmietnik? Nie każdy przecież lubi ikony na pulpicie. Miejscem skrótów jest menu. Poza tym, pamiętaj że w systemie może być więcej użytkowników, więc trzebaby skrót wrzucać do każdego /home/$USER/desktop.
Instalator mógłby się pytać, czy użytkownik chce mieć umieszczony skrót do instalowanej aplikacji na pulpicie.
@Sławek: To była karta sieciowa. Nie WiFi tylko ethernet. A jak? Z innego komputera (choć z G/L też mogłem).
@mby7930: Na Windows się zazwyczaj pytają (ostatnie okienko). Co z tego jak użytkownik klika 'next', 'next', 'next'? Na G/L nie ma zazwyczaj instalatorów – nie mówiąc już że często jest > 1 użytkownik.
"Kwestia niekompatybilności software to też nie jest wina Linuksa."
Niestety, nie chodzi tylko o to, że soft na Windows nie chce być kompatybilny z Linuksem. Często soft dla Linuksa jest niekompatybilny z Linuksem:/
Absolutnie się nie zgadzam – powiem nawet tak – mam ambicję używać swego linuksa w sposób możliwie lamerski, klikalny i wygodny. Na dodatek jestem po 60… I działa – lepiej niż posiadany i legalny jedyny win w mojej karierze – ME… Z xp też próbowałem i albo złapałem wirusa albo serwispacka z malware zainstalowałem – padł,. Od tamtej pory tylko linuks. Jeśli konsola, to tylko dlatego, że wygodniej, jeśli kompilacja, to tylko dla zabawy – ot, polski głos chciałem mieć, czy inny bajer.
Działa mi wszystko co potrzebuję na dwu kompach – PC i laptopie, żadnej wiedzy nie trzeba – trzeba tylko czasem pomyśleć i umieć wyszukać informacje. Jeżeli tego ktoś nie potrafi, to, abstrahując od używanego systemu komputerowego, jest po prostu kaleką. To wszystko.
> Jeśli konsola, to tylko dlatego, że wygodniej, jeśli kompilacja, to tylko > dla zabawy – ot, polski głos chciałem mieć, czy inny bajer.
…
> Jeżeli tego ktoś nie potrafi, to, abstrahując od używanego systemu
> komputerowego, jest po prostu kaleką. To wszystko.
Radio tranzystorowe tez sobie potrafisz zlozyc ze scalakow
albo zsyntetyzowac aspiryne ze skladnikow?
Jesli nie, jestes po prostu kaleka, to wszystko.
Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Oddyseusz napisał:
Żeby nie umkło to jeszcze raz:
trzeba tylko czasem pomyśleć i umieć wyszukać informacje. Jeżeli tego ktoś nie potrafi
I gdyby poszukać, poczytać i nauczyć się, KAŻDY może zsyntetyzować aspirynę i złożyć coś ze scalaków, pod warunkiem że ma składniki (które mogą obejmować fabrykę, hehe).
> trzeba tylko czasem pomyśleć
> I gdyby poszukać, poczytać i nauczyć się, KAŻDY może zsyntetyzować
Oczywiscie, ze kazdy moze zsyntetyzowac aspiryne, jak
i kazdy skompilowac program, to tylko kwestia wyszukania
informacji jak i jakimi srodkami to zrobic (przy zalozeniu
ze srodki sa w zasiegu normalnego czlowieka).
A teraz skupcie sie, trzeba chwile pomyslec samodzielnie a nie
wyklepywac bezmyslnie opensource'owa regulke z pamieci:
ile czasu trzeba, zeby niewprawiony czlowiek nauczyl
sie od zera kompilowac programy lub syntetyzowac aspiryne,
oraz czy zuzyte na to srodki i czas maja jakis wiekszy
sens poza "just because I could"?
I zanim zaczniecie sie dalej pograzac odpowiedziami, odpowiedzcie
sobie, czy naprawde zechce wam sie robic te aspiryne, czy jednak
pojdziecie ja kupic za pare groszy w aptece?
The bottom line: zastanowcie sie nastepnym razem zanim napiszecie,
ze ktos jest kaleka bo nie umie skompilowac programu bo takimi
tekstami jedynie obnazacie wlasne kalectwo.
Odpowiedź: w linuksie w 9 przypadkach na 10 skompilowanie DYSTRYBUCJI ŹRÓDŁA PROGRAMU (nie programu z niestabilnego repo) to "tar xzvf program-1.0.tgz;cd program;./configure;make;make install".
W Windows może istotnie trzeba instalować skomplikowane pakiety narzędzi i je pół godziny konfigurować, ale windows to nie linux. (kiedyś pracowałem jako programista przy projekcie związanym z systemem windows. Program przy którym robiłem miał w sumie 30000 linii kodu. Cały dzień spędziłem na konfiguracji środowiska, aby móc go sobie skompilować.)
Drogi Macieju, czy Twoja odpowiedz byla do mnie?
Jesli tak, to kompletnie nie wylapales o co mi chodzi,
co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze 90% ludu
tutaj ma nieuleczalnie spolaryzowany swiatopoglad.
Ni wim co to znaczy "spolaryzowany światopogląd", natomiast kompilowanie programu nie jest czynnością wymagającą wiele więcej wiedzy niż zmiana bieżącego katalogu czy skopiowanie pliku. I jakby wszystkie programy były dystrybuowane we źródłach, to obsługa linuksa nie byłaby istotnie trudniejsza… conajwyżej nudniejsza, bo rozpakowanie binarki to ułamki sekund, a kompilacja to długie minuty lub godziny. To nie jest ten punkt w którym linuks tak krytycznie wymaga wiedzy.
> kompilowanie programu nie jest czynnością wymagającą wiele więcej
Owszem jest. Musisz wiedziec co to jest katalog, jak go zmienic,
wiedziec co to jest tar, jak go rozpakowac itp, itd.
Sa to rzeczy o ktorych piekarz czy szwaczka maja swiete prawo
nie miec pojecia. Tak jak Ty masz prawo nie miec pojecia jak
zalozyc nic na maszyne czy skrocic za dlugie nogawki w spodniach.
I ani ich niewiedza ani Twoja nie znaczy ze jestescie kalekami.
Kapujesz?
jarek zacząłeś tę głupią dyskusję, bo pociąłeś jak ci się podobało wypowiedz Odysseusza, w której nigdzie nie doszukałem sie zdania stwierdzającego, że kto nie umie kompilować jest kaleką. Kompilacja w jego wypowiedzi to jedynie fajny bajer dodatek, który nie jest wymagany.
Odysseusz napisał, że kaleką jest ten kto nie umie pomyśleć tudzież wyszukać informacji i w sumie trudno się nie zgodzić, bo nie da rady w dzisiejszym świecie żyć bez tych 2 umiejętności.
Niewiedza o niczym nie świadczy. Ale nieumiejętność zdobycia wiedzy już tak. A co to jest archiwum czy katalog to akurat podejrzewam wie nawet przeciętny użytkownik Windows.
Nie zakładam, że da się użytać komp do czegoś więcej niż chat onetu nie wiedząc co to jest katalog i archiwum, bo umiejętność spakowania i skompresowania katalogu przydaje się nawet jak chcesz wysłać e-mailem paczkę zdjęć z wakacji (lub taką odebrać).
> jarek zacząłeś tę głupią dyskusję,
> bo pociąłeś jak ci się podobało
Raczej, zeby pokazac niespojnosc.
> wypowiedz Odysseusza, w której nigdzie nie doszukałem sie zdania
> stwierdzającego, że kto nie umie kompilować jest kaleką. Kompilacja
> jego wypowiedzi to jedynie fajny bajer dodatek, który nie jest wymagany.
Napisal, ze wszystko mu dziala jak chcial, a chcial polski glos,
a zeby go miec musial kompilowac. Wniosek: zeby miec to co chcial
musial kompilowac. Po czym dalej dodal, ze ten kto nie potrafi tego
dostroic do swoich potrzeb (czyli rowniez kompilowac) jest kaleka.
ps. Zreszta, poprosze o "last | grep pts | wc -l" winno byc
nie wiecej niz 3, 4 wpisy jesli tylko raz cos z konsoli dlubal.
no to polecenie u mnie wywaliło aż 0, a akurat dzisiaj dużo "grzebałem w konsoli" w sumie nie musiałem, ale wklepanie paru linijek jest dla mnie szybsze niż odpalanie graficznego narzędzia i klikanie po przyciskach, ale jestem w stanie zaakceptować, że dla wielu wcale to co szybsze nie jest łatwiejsze.
W ramach trollowania zrownaliscie trudnosc instalacji programu w linuksie z zsyntetyzowaniem aspiryny? Boszsz… Czyli Windows moze zainstalowac, skonfigurowac i dostosowac do wlasnych potrzeb osoba nie majaca przedtem ZADNEGO kontaktu z komputerami? A samochody to zbrodnia! Trzeba sie nauczyc jezdzic, wiedziec gdzie silnik, gdzie bagaznik, a przeciez maja nimi jezdzic takze osoby nietechniczne. A prawda jest taka, ze w przypadku popularniejszych dystrybucji Linuks nie jest trudniejszy od Windowsa, jest inny. Wiekszosc ludzi zaczyna od Windows i pozniej przerzucenie sie na Linuksa czy MacOS-a wymaga nauczenie sie innych rzeczy, ale nie jest to roznica skali trudnosci. Trollom polecam rozwazenie porownania z samochodem.
Z tego postu można wysunąć wniosek: masz wyższe wykształcenie (najpewniej techniczne) i jesteś typem człowieka że się tak wyrażę, intelektualnego, to znaczy chcącego rozumieć co się wokół niego dzieje. Pewno na dokładkę interesują Cię nowe trendy w naukach zarówno technicznych jak i humanistycznych. Każda z tych cech sprawia, że nie jesteś "typowym lamerem", o jakich pisałem wyżej.
To jest właśnie dramat, że osoby które sprawnie radzą sobie z Linuxem w sporej części uważają że skoro im to nie sprawia trudności to każdy może się nauczyć. W przeświadczeniu o powszechności swoich zainteresowań utwierdzają się siedząc na takich portalach jak ten gdzie zaglądają jedynie osoby im podobne, tymczasem większość ludzi to humaniści. No ale nic, nieważne że potrafią namalować obraz, napisać powieść, mają historię starożytną w małym palcu, lub są ekspertami w temacie antropologii – skoro nie potrafią skompilować programu prostymi trzema poleceniami (z których szczególnie to drugie pięknie potrafi się wysypać) to są lamerami i nieukami :/ Tyle że oni używają kompów a nie onanizują się ich działaniem. Więcej empatii, to może kiedyś Linux przekroczy ten 1% udziału na desktopach
Ależ humanista, jakby chciał, to by i nauczył się wypisywać mantrę "./configure;make;make install"… chociaż niczemu pożytecznemu ona nie służy. Natomiast ktoś, kto nie jest w stanie zakumać podstawowej zasady działania shella ten jełop jest i tyle – tu się zgadzam… inna rzecz że i ta wiedza sama w sobie zbyt pożyteczna nie jest… natomiast nie jest ona bardziej zawiła od klikania ikonek w windowsowym Panelu Sterowania…
Linux nie jest trudny, bo jest shellocentryczny. Linux jest trudny, bo jest zakręcony a jego GUI jest niekompletne.
Co do rzekomego lamerstwa z innego punktu widzenia:
Ale z was lamerzy – nie potraficie przeprowadzić prostej operacji np. wycięcia guza mózgu czy operacji plastycznej. Przecież wystarczy sobie na ten temat informacji w necie lub w bibliotece poszukać. W końcu np. każdy chirurg plastyczny by was wyśmiał, bo w końcu to co oni robią nie sprawia im trudności.
Niektórzy nie potrafią pojąć, że dla innych konfiguracja czegokowliek co wymaga więcej niż klikania Next jest równie trudna co dla większości z was zaprojektowanie implantu łączącego mikroprocesor z nerwami.
Czy szanowni dyskutanci cofnęli się w czasie o dekadę? Dzisiaj pod Linuksa nawet zamknięte, nie leżące w repo gry (EVE, ET) instaluje się na zasadzie "download,klik,next,next,ok".
Jeśli argumentem na to, że Linux jest trudniejszy od Windows ma być to, że łatwiej kompiluje się pod nim programy niż pod Windows, to jest to słaby argument.
@Jarosław: Operacja jest odrobinę trudniejsza – nie ma backupu ani przycisku Undo
Zgadzam się z 60-cio letnim użytkownikiem. Mój ojciec pracuje na zainstalowanym przeze mnie linux'ie (ekspertem nie jestem, ale 7 naciśnięć ENTER da się przeżyć) i sobie chwali. Ma telewizję, radio, internet, gry, pocztę elektroniczną i programy do pisania i liczenia ekspertyz (OpenOffice itp.). Nic dodać, nic ująć… a do tego serwisowanie systemu robię zdalnie 150km od mojego mieszkanka (czyt. upgrad'y, instalowanie nowych programików itd.)
> żadnej wiedzy nie trzeba – trzeba tylko czasem pomyśleć i umieć wyszukać informacje.
Tłumaczenie: wiedzy nie trzeba mieć, trzeba tylko umieć tą wiedzę w trakcie pracy zdobywać.
Fajnie, tylko to bierze w łeb jeśli chcemy systemu używać do czegokolwiek poza konfigurowaniem jego samego. W tym momencie każda minuta poświęcona na zdobywanie wiedzy niezwiązanej bezpośrednio z czynnością jaką mamy wykonać, jest stracona. Niechęć do uczenia się Linuksa ma takie samo źródło co niechęć do budowania radia tylko po to, aby móc posłuchać sobie ulubionej stacji. Jeśli ktoś nie jest hobbystą, to jest mu znacznie prościej i taniej kupić gotowe radio w sklepie…
To jest zaiste zabawna argumentacja. Ja zawsze podaje ten argument kiedy pada pytanie: "dlaczego uzywsz linuksa?". Odpowiedz jest prosta: bo system uzywam do pracy a nie chce mi sie go konfigurowac i zabezpieczac jak sie to robi w windowsie. Bo chyba nie musze tluamaczyc ze zainstalowany windows bez konfiguracji, firewallow i antyvirow nie jest zdatny do uzytku przez ZU dluzej niz 3 miesiace? Wniosek taki mam po dwoch sasiadach, tyle u nich zajelo zmaulenie i zawirusowanie windowsa do stanu jego nieuzywalnosci.
To o … hmmm, kalectwie umysłowym nie dotyczyło oczywiście żadnej kompilacji programów bo używając linuksa można się świetnie bez tego obejść.
Chodziło o podejście do problemu – jedni – nie działa, system jest do niczego, bo to linuks, na windowsie oczywiście wszystko wszystkim działa; inni – dlaczego nie działa u mnie, skoro tak "w ogóle" jednak działa.
Oczywiście tylko ostatnie podejście da (być może) rozwiązanie – zarówno zlinuksem jak i z widowswem, bo przecież to bzdura o superdziałaniu windowsa – wprost przeciwnie, jak już coś nie działa pod win, to trudniej to rozwiązać.
A taką zabawę z linuksem, jeżeli już, ma się raz – przy instalacji, potem wszystko chodzi latami – bez defragmentacji, skanowania wirusów, szukania czort wie gdzie uaktualnień do dziesiątków programów.
W sumie na linuksie na czasie poświęconym systemowi zdecydowanie oszczędzam.
Odyseusz: "A taką zabawę z linuksem, jeżeli już, ma się raz – przy instalacji, potem wszystko chodzi latami "
Tak, tak, sytuacje, w których przychodzące updaty (np. dla Fedory 9 tak było) powodują wywalenie niektórych usług (w tym usługi updatowania
, czy niewstawanie X-ów pomijamy jako tendencyjne?
> z systemami plików SMB (n.p. w narzędziu gnomowym otwieramy SMBowe katalogi, ale wcale nie są one montowane, przez co otworzenie takiego pliku w programie niegnomowym powoduje problemy).
SMB to jest protokół sieciowy, a nie system plików. Nie wiem, o jakim narzędziu środowiska GNOME do przeglądania zasobów sieciowych mówisz, ale Nautilus tylko i wyłącznie montuje zasoby (od 2.22.x) przez co są one dostępne w innych aplikacjach.
http://samba.org/samba/smbfs/
to jest SMBFS, a nie SMB (Server Message Block).
A teraz przyspieszona lekcja języka angielskiego. Od czego skrótem są 2 ostatnie literki nazwy SMBFS? od File System. Co to znaczy File System? System Plików. Zatem: SMBFS == System Plików SMB.
Dziękuję za uwagę,
Język Polski
Tak, zasadniczo zgadzam się z twoją opinią. Drugie starcie, głębsze poznanie to jest to, co w związku decyduje o jego trwałości
Niestety w Linuksie wykonywanie niektórych względnie podstawowych czynności wciąż jest nieco utrudnione.
Z drugiej jednak strony zauważam na tym polu znaczącą poprawę. W tych prostszych, masowych dystrybucjach domyślnie instaluje się komunikatory obsługujące wiele protokołów (w tym polskie Gadu-Gadu), jest program do nagrywania płyt, popularna i lubiana przeglądarka, porządny pakiet biurowy. Programy z repozytorium instaluje się łatwo, a multimedia z reguły po prostu działają…
Co wcale nie oznacza, że nie ma już wiele do zrobienia. Należałoby faktycznie rozwiązać problem z instalowaniem sterowników, szczególnie własnościowych, gdzie na przeszkodzie stoją licencje. Czytałem też jakiś czas temu ciekawy wpis z bloga opiekuna WINE w Ubuntu, który planuje na przestrzeni kilku następnych wersji wprowadzać postępującą integrację WINE z resztą systemu (w tym ułatwienia w instalowaniu programów, możliwość wykorzystania skórki z GTK lub ewentualnie po prostu wprowadzenie skórki dla WINE imitującej domyślny wygląd systemu i wiele innych).
Dodam jeszcze na koniec, że mam kilkoro znajomych, którym zainstalowałem Linuksa, skonfigurowałem system – i Ci ludzie, nie-informatycy, są zadowoleni.
Aha, nie korzystam ze Skype'a, ale to jakaś wierutna bzdura z tą trudną instalacją linuksowej wersji. Tydzień temu instalowałem Ubuntu na laptopie znajomego rodziców (komputer za przysłowiowy grosik, bez oprogramowania), który przede wszystkim właśnie zażyczył sobie działającego Skype'a – i to były dosłownie dwa kliknięcia, żeby program ściągnąć oraz zainstalować. Wystarczy wejść na stronę główną, gdzie znajduje się duży, zielony odnośnik "Pobierz", po którego kliknięciu pobiera się linuksowa wersja programu
Mam nawet znajomych nie-informatyków*, którzy sami sobie instalowali linuxa. Jeden nawet – nie zainteresowany wcześniej ŻADNYM językiem programowania zaczął dłubać w silniku szachowym… ale to właśnie – o czym świadczą przykłady – są generalnie otwarte umysły, i – choć bez technicznego (o informatycznym nie wspominając) wykształcenia, ludzie mający smykałkę do technologii.
–
Nie informatyk = nie tylko osoba nie wykonująca zawodu związanego z IT, ale też nie mająca ani nie aspirująca do informatycznego wykształcenia ani wykonywania informatycznego zawodu (ani pokrewnego).
Na prawdę? Pobierasz rpm'a/deb'a proponowanego na skype.com i działa na x64 od ręki? Nie pluje się że "architektura nie pasi"?
Pod Ubuntu nie zadziała. Skype nie jest kompatybilny z PulseAudio, więc trzeba go wywoływać przez:
pasuspender skype
dzięki czemu system dźwięku PA jest zawieszany na czas uruchomienia Skype'a… Oczywiście z tego powodu nie posłuchasz sobie np. muzyki podczas gadania. Itd.
Gdzie jest ten blog wspomnianego programisty? Ostatnio sobie skrobnąłem prosty programik, co monitoruje zmiany w C:Windows i zarządza dzięki tym informacjom danymi w ~/.gnome2/backgrounds.xml . Chciałbym to teraz poszerzyć na inne środowiska, a także dodać podobną integrację z wygaszaczami ekranu(pierwszy etap ukończony).
Niestety nie pamiętam, jak się na to dokładnie natknąłem – gdybym pamiętał, od razu wrzuciłbym linka
Pamiętam tylko, że to był właśnie opiekun WINE w Ubuntu. Może dałoby się to jakoś znaleźć przez ich stronę? W każdym razie "wizja" wydawała się ciekawa – a co z tego wyjdzie, zobaczymy
A działa Ci w tym Skype kamerka ?
Ostatnio kupowałem webcam. Oczywiście przeszukałem czy interesujący model będzie działał pod pingwinem. Sama kamerka działa, ale skype wyświetla tylko jakieś zielone bzdury. Nie wspominam już o przypadku 64bit.
Masz szczęście, bo miałem taką samą historię któregoś razu z kamerką, którą kupiłem siostrze.
http://ubuntuforums.org/showpost.php?p=6063348&am…
To powinno pomóc
I owszem, wiem, że niezbyt to "user-friendly"
Ps. Zajmuję się komputerami w pewnej fundacji (same Windowsy + jeden Mac) i wyobraź sobie, że kamerka w Skype szaleje również pod Windowsem. Obraz z jednego komputera był monochromatyczny, podwójny i zwężony (to znaczy, że w okienku wyświetlało się dwa razy to samo, o połowę węższe). Kamerka w pozostałych programach działała dobrze. Napisałem nawet maila do Skype'a i nic ciekawego poza zaleceniem instalacji najnowszej wersji (jakbym sam na to nie wpadł) nie usłyszałem od nich. Do dzisiaj tego nie rozwiązałem
mi działa kamerka na 64 bitach w skype, żeby nie było skype zainstalowany z repo, bez żadnych kombinacji.
Kamera logitech deluxe for notebooks.
też mam wersję 64-bitową i działa mi zarówno skype jak i kamera…
"To, co jest problemem, to “drugie wrażenie”, czyli próba zainstalowania przez takiego lamera linuksa na własnym PC."
A podobnie nie byłoby z nie-preinstalowanym Windowsem?
"Pominę kwestię niekompatybilności hardware, bo to nie jest wina linuxa, drugie wrażenie bardzo się psuje gdy okazuje się, że coś trzeba przestawić w trybie tekstowym, gdy nie działa gra pożyczona od kolegi lub program z gazety."
Prędzej Linux poradzi na niekompatybilność hardware. Tryb tekstowy jest i tak o wiele lepszy niż rejestr (kto wpadł na pomysł żeby dawać kluczom UUID?)
"Drugie wrażenie psuje się, gdy jest bałagan z systemami plików SMB (n.p. w narzędziu gnomowym otwieramy SMBowe katalogi, ale wcale nie są one montowane, przez co otworzenie takiego pliku w programie niegnomowym powoduje problemy)."
Pracują nad tym. URL ma być zamieniany tak aby wskazywał na podmontowany folder FUSE GVFS. Wtedy aplikacja albo porozumiewa się tak jak ze zwykłym plikiem poprzez FUSE albo jest to zamieniane w tle na połaczenie 'natywne' z GVFS. Oczywiście użytkownik o FUSE i GVFS może nie wiedzieć.
"Problem linuxa jest taki, że jego użycie wymaga wiedzy. Wiedzy o tyle rozległej, że żadna dystrybucja linuxa nie jest systemem spójnym (nie jest to poważna wada, gdy się ma wiedzę jak to działa). I nie chodzi o to, że w innych systemach też trzeba wiedzieć “gdzie klikać”: w linuksie właściwie trzeba wiedzieć “dlaczego klikać tu a nie tam”, gdyż w przeciwnym wypadku często klikanie da efekty inne od zamierzonych."
Nie do końca rozumiem. Jeśli odprawię cargo-kliknięcie w Windowsie czy Mac OS X to efekty klikania są równie nieprzewidywalne.
„Pracują nad tym. URL ma być zamieniany tak aby wskazywał na podmontowany folder FUSE GVFS.”
OMG. To nie mogą po prostu zrobić tak, że na czas otwarcia danej aplikacji plik jest kopiowany tymczasowo do lokalnego katalogu, a po dokonaniu zmian i zamknięciu przesyłany z powrotem do katalogu zdalnego, jak to jest np. w KDE?
Dla mnie ten cały GVFS jest głupi. Rozumiem, w jakimś CP/M miałby może miejsce, ale w systemie, który posiada już wirtualny system plików? GVFS tworzy kolejną warstwę abstrakcji nad poprzednią warstwą abstrakcji oferując niewiele ponad to. Zamiast "montować" np udziały SMB w GVFS możnaby po prostu zamontować udział SMB korzystając z VFS Linuksa i smbfs i byłoby po problemie, każda aplikacja by działała.
Tu raczej idzie o to ze otwierając plik w ramach gvfs aplikacja dostaje jego deskryptor i na nim operuje.
el.pescado: opisane przez Ciebie rozwiązanie nie działa dobrze. Są problemy w momencie gdy próbujesz odczytać katalog/plik na zdalnym komputerze a zerwane zostanie połączenie sieciowe. W takiej sytuacji katalog w którym zamontowany został zdalny system plików przestaje nadawać się do użycia. Nie można z niego odczytać nic, ani odmontować z niego zdalnego systemu plików. Taki sam problem występuje po wyjściu z uśpienia w notebooku.
Kopiowanie pliku tak jak w KDE to marny pomysł w sytuacji gdy chcę obejrzeć film, który trzymam na serwerze i nie koniecznie chcę czekać kilka minut aż pojawi się obraz.
Ostatnio bardzo mnie zaskoczyło, że mogę otwierać w MPlayerze filmy z mojego serwera (do tej pory działało tylko w programach, które obsługiwały gnome-vfs) i tak dowiedziałem się co to jest GVFS. Zdalne systemy plików są montowane, ale nie ma problemów przy zerwaniu połączenia albo wyjściu z uśpienia notebooka.
@el.pescado: Problem z tym, ze systemy plikow w kernelu sa do kitu. Jedyna ich zaleta to szybkosc. Wady to duza wrazliwosc na bledy (blad systemu plikow w userlandzie spowoduje, ze ci "udzial zniknie", a w kernelu – panike), problemy z bezpieczenstwem (trzeba albo miec roota, albo uzywac hackow w rodzaju suidowego mounta, w ktorym byly juz jakies eksploitowalne dziury, iirc), oraz problemy natury rozmaitej, np. 'przywieszanie' roznych rzeczy, kiedy zdalny serwer nie odpowiada.
To chyba lepiej byłoby naprawić VFS w jądrze niż dokładać GVFS.
@el.pescado: Nie da sie. Jakbys nie zauwazyl, to Linux ciagnie za soba trzydziesci lat kompatybilnosci wstecz, dwa razy wiecej niz Windows.
Dodatkowo:
- Nie wszystko (ftp) jest w jądrze
- Nawet jak jest po FUSE to każde FUSE trochę inaczej działa (znam takie które nie forkowało – bo po co
– ale odmontować trzeba było normalnie co zamykało aplikacje).
"OMG. To nie mogą po prostu zrobić tak, że na czas otwarcia danej aplikacji plik jest kopiowany tymczasowo do lokalnego katalogu, a po dokonaniu zmian i zamknięciu przesyłany z powrotem do katalogu zdalnego, jak to jest np. w KDE?"
No dobrze – załóżmy że aplikacja dostaje np.
/tmp/vfs-cache/ftp/xyz.com/test.xml (co ma odpowiedać np. ftp://xyz.com/test.xml). test.xml korzysta z XInclude i wkłada plik xyz.xml (w zamierzeniu ftp://xyz.com/xyz.xml). No ale otwarcie pliku nie idzie przez żaden system – idzie prosto do /tmp/vfs-cache/ftp/xyz.com/xyz.xml – którego oczywiście nie ma.
Problemy ze sterownikami to wg mnie jak najbardziej wina linuxa
Przecież nikt twórców nie zmusza/ł do odrzucania binarnych sterowników i do ciągłych zmian api/abi itp.
A masz jakiś przykład na to "odrzucanie binarnych sterowników" bo jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby coś takiego miało miejsce.
Jak system ma <1% udziału na rynku, to nic dziwnego, że prawie nikt nie robi własnościowych sterowników do niego. I tyle.
Przecież binarne są fuj i piętnowane na każdym kroku. A te wszystkie kombinacje z linkowaniem własnościowych modułów z tymczasowego systemu plików w Ubuntu?
Do Jolly Roger. Przykład? W sumie to znajdzie się. Co kilka wersji sterowniki nvidii nie chcą się kompilować. Trzeba dokładać jakieś patche lub nvidia musi wydać nowsze.
Z drugiej strony developerzy jądra też nie lubią się zajmować błędami, jeśli w tym czasie były załadowane jakieś własnościowe sterowniki. Ale tego już nie dowiodę, wiem tylko ze słyszenia…
Dzisiaj na becie windows 7 wywalił mi się sterownik nvidii. Obraz na chwilę się przywiesił po czym system/sterowik wyświetlił wiadomość, że musiał zrestartować sterownik… i pracowałem dalej
Pewnie to akurat kwestia konkretnego sterownika, ale w linuksie na razie nie widziałem takich rozwiązań a już nie raz z powodu sterownika grafiki system się zwieszał.
"Z drugiej strony developerzy jądra też nie lubią się zajmować błędami, jeśli w tym czasie były załadowane jakieś własnościowe sterowniki."
Tak – bo te błędy mogły byc spowodowane przez ten sterownik (przypominam – na tym poziomie nie ma ochrony pamięci – a błędy bywają dosyć… subtelne). A śledzenie działania czarnej skrzynki nie należy do przyjemnych…
Nie zgodzę się z tym, że Linuksa trudniej się instaluje. Jest to jedynie kwestia przyzwyczajenia i wiedzy (która wcale nie musi być obszerna). Ostatnio miałem okazję instalować sterowniki na Windowsa XP "zwykłemu użytkownikowi Windowsa" który sam nie mógł sobie z tym poradzić (i mu się nie dziwię). Miałem niesamowite problemy z instalacją sterowników. Co prawda były ściągnięte ze strony producenta i dotyczyły tego modelu laptopa, lecz po prostu się nie instalowały wyświetlając niezrozumiałe komunikaty. I w tym momencie musiałem pogrzebać na forach żeby rozwiązać problem. Standardowo XP na laptopie nie obsługuje nawet Ethernetu, więc wszystko musiałem pościągać z innej maszyny.
Także uważam, że wiedza musi być wśród użytkowników tak i po stronie Linuksa jak i po stronie Windowsa. A wiedza i przyzwyczajenie to dla mnie żaden argument. Bo nawet ta wiedza którą musi posiadać ktoś z użytkowników Windowsa nie jest wcale taka prosta (pogrzebać coś w rejestrze w jakimś dziwnym miejscu, odinstalować taki program bo przeszkadza, ściągnąć jakiegoś "nielegalnego" patcha itp.)
[Ciekawostka: uruchomiłem Ubuntu Intrepid z płyty (Live CD) na tym laptopie i z niedowierzaniem zobaczyłem, że wszystko działa: Ethernet, WiFi, dźwięk, dopalanie na karcie graficzne.]
Drugie wrażenie na windowsie też może być tak przygnębiające jak pierwsze. Spróbuj zainstalować "na czysto" (z oficjalnej płyty) windows na jakimś laptopie. Jeśli ci się uda, to potem poszukaj sterowników do wszystkiego.
Na windowsie nie ma problemów, bo z reguły jest to system preinstalowany na danym modelu komputera. Więc wszystkie sterowniki są już powgrywane. Gdyby tak samo instalować Linuksa, "drugie wrażenie" byłoby takie samo: wszystko działa.
Linux wymaga mniej więcej takiej samej wiedzy, jak windows. Tyle, że do windowsa, do jego panelu sterowania, itd. "wszyscy" się przyzwyczaili i traktują to jako standard. Wszystko, co rozwiązane jest choć trochę inaczej, jest z definicji "trudniejsze".
Właśnie w tym tkwi problem. W zakładaniu i, niestety, nauczaniu, że interfejs windows jest standardem.
A według mnie nauczyli się czegoś. Pewien słynny eksperyment Microsoft-u został podobnie wykonany
. Tam tylko ludziom powiedziano, ze nie mają przed sobą Windowsa, ale inny system. Problem tylko z tym, że do tej pory Microsoft nie przedstawił żadnych danych odnośnie eksperymentu(co prezentowano, na jakim sprzęcie). Tutaj pokazano natomiast część prezentowanych mechanizmów.
Nie do końca
Mojave polegało na tym, że ludziom jadącym Vistę pokazywano Vistę mówiąc, że to beta nowego systemu. I podobała się
Tak, pisałem kiedyś o tym wydaje mi się, jak poszukam zapodam linkiem.
Aktualizacja: Znalazłem link do tego niusa:
http://osnews.pl/microsoft-chce-naprawic-wizerune…
> Nie do końca
Mojave polegało na tym, że ludziom jadącym Vistę
> pokazywano Vistę mówiąc, że to beta nowego systemu. I podobała się
Tu przypomina mi sie eksperyment w ktorym w slepej probie
podano ludziom coca-cole i pepsi-cole, wiekszosc stwierdzila,
ze pepsi jest lepsza. Po uswiadomieniu, wiekszosc uznala
za lepsza coca-cole.
Pepsi jest obiektywnie lepsze
(flamestarter)
Zdaje się, że poszli dalej – pokazują ludziom Vistę i mówią, że to Windows 7
Ale co im konkretnie pokazano?
Vistę. No, laptop z zainstalowaną i działającą Vistą. Chodziło o udowodnienie, że ludzie gardłujący przeciwko Viście tak naprawdę nie widzieli jej na oczy. Czy ta próba się powiodła nie ocenię, bo wywołałbym flejma
Choć naprawdę widzeli, i były to zapewne podstawione osoby z M$.
Ludzie się po prostu boją zmian i nowości. Duża część wręcz panicznie się boi czegoś nowego. Oni z jednej strony niby chcieli by "nowe", ale aby te "nowe' to było tak z pozoru nowe, a naprawdę stare i dobrze znane.
Zdecydowana mniejszość ludzi to pionierzy, których kręci nowe, lepsze… nieznane lądy przyciągają tylko odważnych… reszta stada owiec czuje się najlepiej w starej zagrodzie…
Ja bym raczej powiedział: Zwykli Użytkownicy gdzieś mają system tak długo, jak działa i odpala gry. A jak nie działa to najwyżej się powkurzają chwilę i przeinstalują. O ile z działaniem Linuksa nie byłoby wiele problemów, wystarczy ktoś kto postawi system i nauczy jak zrobić to później samemu. Drugiego warunku nie będę komentował, bo wiadomo jak stoi sprawa z grami. I żadne gdybania na temat roku linuksa itp. się nie sprawdzą dopóki nie załatwimy tej sprawy. I dopóki nie damy zwykłym userom powodu aby chciało im się zmienić system.
MasOS X też nie emuluje windowsa na potrzeby gier. Gier natywnych MacOS X jest wielokrotnie mniej niż na Windows i niewiele więcej niż na linuxa (a zaczęła ich liczba istotnie rosnąć dopiero w ostatnich latach). Wniosek: apple zaczęło zyskiwać rynek nie mając bogatego portfolio gier na Maca od ISV. Wniosek: bez gier też się da. Co więcej: ciężko o gry, gdy system jest niepopularny: wraz ze wzrostem popularności zwiększa się ilość gier, rzadziej odwrotnie.
A właśnie Mac rośnie jako komp domowy/osobisty, ewentualnie szkolny, a nie jako komp dla biznesu i administracji. Tymczasem linux desktopowy promowany jest głównie dla biznesu i administracji, gdzie w ogóle gry nie grają roli… i gdzie o kilka długości przegrywa wyścig z windows. Z innych powodów. Czyżby więc problemy ze spełnieniem warunku pierwszego ("system działa")? A może profesjonaliści IT w firmach są matołami, którzy nie widzą, że linux jednak "działa" i w zupełności na ich potrzeby wystarcza?
bo na maka wyszły simsy! i to jest powodem wzrostu popularności
Mac jest ładny i użyteczny, oraz stoi za nim niezła reklama. To jest sukces. Myślę, że w dobie fantastycznych konsol do gier, można pozwolić sobie na komputer ładny i praktyczny, który służy bardzo dobrze do pracy i internetu. Po części jest to też sukces netbook-ów, a one raczej nie są do gier. Gry to taki wyimaginowany przemysł, jak "ProGamers". 15 letnie dzieciaki nie stanowią większości społeczeństwa, nie maja własnych dochodów i obecnie w czasie oszczędzania to rozdmuchanej rozrywce oberwie się najbardziej (patrz Sony). Teraz będzie liczył się rzeczywisty rynek i praktyczność rozwiązań, a Apple jest praktyczny dla indywidualnych rodzinnych rozwiązań, natomiast Windows dla korporacyjnych, gdzie mami łatwością integracji i zarządzania.
Coś co pokazało wyższość rynku nad innymi pomysłami to AppStore. Ludzie dla takiego grona odbiorów (500mln pobrań aplikacji) nie mają problemu z inna platformą i egzotycznym językiem programowania. Teraz dochodzimy do odpowiedzi. Jeśli można na czymś zarobić to cała reszta wymówek jest g. warta.
Czy ty właśnie porównałeś graczy do pietnastolatkow bez dochodów? Czułbym się obrażony, ale widać że nie masz pojęcia o tym "wyimaginowany przemysle".
"Mac jest ładny i użyteczny" – kolejan ofiara marketingu Apple. Mac nie jest ładniejszy ani użyteczniejszy niż inne systemy. Pod względem użyteczności, powiedziałbym, że wręcz jest w stanie przegrać zarówno z Windowsem jak i Linuksem (zależy jak ją zdefiniujemy).
Mac to komputer, nie system operacyjny, Mac występuje w 3 postaciach: Mac Mini, iMac i Mac Pro… i w każdej z nich akurat jest ładniejszy od tego, co można spotkać w przeciętnym sklepie z PCtami (no Mac Pro może być wątpliwy, bo strasznie wielki on jest… )
Tu nie trzeba nic definiować – pracowałem przez jakiś czas z MacOS X, i wiele rozwiązań uważam za kontrintuitywne.
A za intuicyjne uważasz te, do których się przyzwyczaiłeś
Tak na poważnie – dopóki linuks nie będzie popularny, dopóty producenci sprzętu czy gier będą mieli w d… jego użytkowników – a dopóki nie będzie gier i sprzętu pod linuksa, dopóty system będzie elitarny. Ewentualnie sprawę załatwi kryzys i potrzeba oszczędności wymusi większe zainteresowanie linuksem ze strony firm, co zmieni sytuację w kwestii sprzętu.
Osobiście nie mam nic przeciw elitarności linuksa, nawet uważam to za korzystne zjawisko.
Śmiem twierdzić, że to nie to. Takiego Ubuntu wg. statystyk z repo używa około 9mln ludzi. Czemu w Synaptic-u czy innej aplikacji nie ma zrobionej możliwości płacenia za aplikacje? Proszę sobie wyobrazić jakaś fajną grę za 1$ którą kupiło 500tyś osób. A może program do faktur za 5$ który kupiło 20000 użytkowników. Takie rzeczy przyciągają programistów, a oni tworząc rozwiązania przyciągają klientów. Dystrybucje Linuksowe mają fantastyczną infrastrukturę repozytoriów czemu x tego nie korzystać. Repo mogłyby konkurować oferując dobre środowiska dla sprzedawców, jak i jeszcze lepsze dla klientów.
w ubuntu możesz sobie kodeki kupić, ale nie pytaj jak to dokładnie działa, bo nie skorzystałem. Wchodząc na stronę medżik disco polo mejkera (ktoś podał linka w jakimś komentarzu) system nie znalazł kodeka odpowiedniego do odtworzenia treści zawartej na stronie i zaproponował zakup.
Jako ciekawostkę podam, że te kodeki do kupienia nie działają. Tak ustalił jeden gostek z forum ubuntuforums przy współpracy z serwisantami. Pieniędzy mu nie zwrócili.
@sprae
To jest bardzo dobry pomysł, ale obawiam się że Canonical by spłoneło od flame'ów ekstremistów, że promują bardziej zamknięte oprogramowanie od wolnego, czyli sprzeniewierzają się duchowi linuksa na którym opierają swój sukces itd. itp.
@Theq
Dlaczego jeśli sprzedaż, to od razu zamknięte oprogramowanie? Nie można handlować wolnym i otwartym oprogramowaniem? Ja rozumiem, że w tym wypadku pojawią się alternatywne paczki czy możliwość kompilowania ze źródeł, ale to pierwsze mogą ograniczyć twórcy dystrybucji, a to drugie jest poza zasięgiem zwykłego użytkownika. A jeśli taki użytkownik będzie potrafił wygooglać taką informację, to dlaczego nie potrafiłby wybooglać, np. torrenta z "warezem"? Gdzie tu strata? Są tylko korzyści. Podobnie jest z multimediami zabezpieczonymi DRM (itp. itd.) czy zabezpieczeniami gier – przeszkadzają one jedynie legalnym użytkownikom, którzy postanowili kupić oryginał (w końcu warez działa bez problemu, z muzyką czy wideo też problemu nie ma).
@sprae
Osobiście podobają mi się takie pomysły. Jeśli czegoś potrzebuję, a mam pod ręką w rozsądnej cenie, to dlaczego miałbym nie kupić? Zakładając, że co format nie będę musiał ponownie płacić za zainstalowanie aplikacji, za którą już wcześniej zapłaciłem.
Trochę odchodząc od tematu, to zastanawia mnie czy kiedykolwiek pojawi się jakaś sieć dystrybucji (a może nie wiem i już istnieje?) gdzie mógłbym kupić online muzykę, wideo, software (w tym m.in. gry) – bez irytujących zabezpieczeń (w końcu wareza mogę znaleźć równie dobrze, nie irytuje, a jest za darmo), bez problemu, że po formacie będę musiał za produkt płacić ponownie żeby ponownie go ściągnąć i zainstalować.. A może to ja się mylę i to faktycznie nie ma racji bytu – utopijne podejście?
ADIHC1: W mojej wizji wygląda to tak, że kupując program nabywasz prawo do rocznej aktualizacji. Jeśli przeinstalujesz system to do repo masz dostęp przez hasło i możesz sobie ściągać programy do których masz prawo do woli.
Myślę, że utopijne jest stwierdzenie, że ludzie będą uczciwi i przy pełnej otwartości nie zechcą niszczyć wartości nabytego przez siebie oprogramowania.
Theq: W moim rodzinnym mieście przez dłuższy czas były darmowe koncerty. Bardo długo trwało wytworzenie odruchu, że za występ się płaci. Najpierw nie chciano o tym słyszeć, ale dziś jest nawet nieźle.
gry niestety starsze na good old games gog.com całkowicie bez drm i innych zabezpieczeń, są przypisane do konta i możesz je pobierać tyle razy ile chcesz.
A nowsze – na Stardock Impulse i Steam.
Dziwię się, że jeszcze nikt nie próbował tego wdrożyć w dziedzinie programów użytkowych. Gdybym miał wystarczająco dużo kapusty na rozkręcenie biznesu to sam bym w to zainwestował
Ehh, zapomniałem wypełnić pola z nickiem oraz mailem i komentarz poszedł się..
@sprae
Czyli subskrypcja licencji na użytkowanie oprogramowania? Nie mówię nie, bo to byłoby zależne od poziomu cen (oraz tak na prawdę od ilości aplikacji "must have" – nawet jeśli będą tanie, to wydatek na kilka "bez których nie da się żyć" będzie już odczuwalny), jednak wolałbym jednorazową opłatę. Tak jakoś psychicznie lżej, hehe..
Co do utopi i uczciwości ludzi – ja widzę to nieco inaczej. Jeśli ktoś chce sięgnąć po wareza, to zrobi to – przecież wszystko jest w zasięgu kilku kliknięć. Ale dlaczego ktoś, to zapłacił za powiedzmy grę ma mieć gorzej (irytujące zabezpieczenia, wirujący nośnik w napędzie, itp. itd.) od osoby, która sięgnęła właśnie po wareza? Właśnie o to mi chodzi.
@marcinsud
O właśnie – przypomniałeś mi o GOG. Pamiętam, że jak trafiłem na tą stronę, to ceny były w porządku (dolar po ~2,20zł), jednak teraz tak różowo nie jest – zwłaszcza, kiedy wziąć pod uwagę gry z serii Extra Klasyki. Ale już pomijając ceny, bibliotekę gier (nie każdego przyciągną te klasyki) oraz to, że gry są w wersji anglojęzycznej (co mnie nieco dziwi, bo wydawało mi się, że do CD Projekt stoi za tym projektem), to właśnie taki sposób dystrybucji miałem na myśli
@Thar
O Stardock Impulse nie słyszałem (z ciekawości sprawdzę
) z kolei Steam przez długi czas kojarzył mi się jedynie z CS (do którego mam awersję, hehe). Nie wiem na jakich zasadach to działa (jakieś irytujące zabezpieczenia?), ale chciałbym, żeby powstał taki Steam przeznaczony na polski rynek z polskimi cenami (nie tyle w sensie złotówek, co poziomu cen – wystarczy rzut okiem, żeby zauważyć, że ceny gier w Polsce są niższe niż na zachodzie).
@ADIHC1
"Dlaczego jeśli sprzedaż, to od razu zamknięte oprogramowanie? Nie można handlować wolnym i otwartym oprogramowaniem?"
Teoretycznie sie da, pratycznie to bedzie ciezko. Zaraz powstana darmowe repozytoria, albo ktos zacznie sprzedawac twoj program za 1/10 ceny. Roznica miedzy tym a warezem jest taka, ze w pierwszym przypadku to jest absolutnie legalne.
@ADIHC1:
Tak, gry ze Steam mają DRM, wymagają przy uruchamianiu połączenia z internetem. Gry z Impulse – chyba mie ma reguły. W każdym razie Impulse to platforma służąca tylko sprzedaży i zarządzaniu tym co kupiliśmy (aktualizacje, możliwość sciągnięcia gry itp.), nawet jeśli gry mają DRM to nie jest on zależny od Impulse.
Z kolei gry w gog.com są po angielsku, bo CDP ma spore ambicje a polski jest raczej słabo znanym językiem
"Czemu w Synaptic-u czy innej aplikacji nie ma zrobionej możliwości płacenia za aplikacje?"
Teoretycznie jest to możliwe. Zakładasz sobie konto na jakiejś stronie, dodajesz repozytorium http://user:hasło@example.com/cośtam i ściągasz programy, a koszt dolicza się do rachunku.
Ale zgadzam się, że jakieś fajne, bardziej dopracowane GUI by się przydało. A wykształcenie odruchu płacenia za oprogramowanie przyniosłoby dużo korzyści, wydaje mi się.
hły, hły… Rozbawil mnie fragment, gdy kolo otwiera bitmape z Dolphina i blondi krzyczy "wow!" na widok "smieci" na ekranie w wyniku skalowania glupiego okna… sadzac pewnie, ze to jakis wodotrysk. Wniosek, pokazaliby im XP w metalicznej Lunie czy KDE3 i tez krzyczeliby "wow!", z tym, ze prezentacja trwalaby 5 razy krocej bo nie czekaliby az KWin4 zakonczy rysowac, czy Plasma "odda procka".
Sorry, ja po prostu mam dosc "ohow i ahow" nad guanowatym, zbugowanym i piekielnie mulastym KDE4.
Wow! Tyś chyba nie widział kde 4.2…
Oh, jam widzial, widzial, a nawet miec, ale nie uzywac… A powazniej, obejrzyj jeszcze raz filmik, nie trzeba nawet instalowac, zeby zobaczyc jak to srodowisko zabija tego lapka. "Wodotrysk", z ktorego sie smialem bedzie na filmie chyba w okolicach 36sek. Nie sposob przegapic. Od klikniecia w Dolphinie do wyswietlenia obrazka na pelnym ekranie mija z 2-3 sek. Wybacz, ale na wspolczesnym sprzecie, taka operacja powianna zabierac ulamek sekundy (+100-200ms na animacje).
Jaki jest sens publicznie się żalić? Ja mam dość ohów i ahów nad telefonami Apple, ale co z tego? Widać ludziom się podoba to ich używają. To, że akurat ja mam czegoś dość tego nie zmieni – pępkiem świata nie jestem.
nie jestem zwolennikiem windows ale to fake… tak samo jak badanie visty przez ms … to wszystko fake … bo jakby im powiedzieć że to nowy system nowej firmy jakie by były reakcje?
Ciekawi mnie czy powiedzieli im (królikom doświadczalnym) o co tak naprawdę chodziło autorom tego testu. Powiedzieli im, że to Linux?
Pewnie nie, bo wtedy by pokazali ich otwarte ze zdziwienia buźki.
Dziwny ten eksperyment. Powinna być grupa kontrolna ludzi, którym pokazano Linuksa mówiąc że pokazuje się im Linuksa i dopiero wtedy możnaby wyciągać jakieś wnioski, że np. Linuks częściej podoba się ludziom, gdy ci nie są świadomi tego. W każdym razie, mnie się to kojarzy głównie z wyżej wspomnianym eksperymentem z Coca-Colą i Pepsi. Cóż, w dzisiejszych czasach kupuje się marki a nie produkty.
też zwróciłem uwagę na to, że brak grupy kontrolnej, której mówiono by, że to Linux z KDE4.
Dobra. A jaki z tego wniosek — że Linux jest ładny. Teraz jeszcze Wine musi bezproblemowo działać ze wszystkim (albo z bardzo dużym procentem wszystkiego) i będzie dobrze.
A ja myślę, że tak długo jak długo będą przeważać podobne opinie jak na tym forum, tak długo linux na biurkach będzie systemem niszowym.
Tak! Linux jest lepszy od Windows jako OS. Ale w zastosowaniach biurkowych brakuje mu jeszcze kilku istotnych szczegółów, z czego najważniejsze to:
1. Niespójna instalacja oprogramowania
2. Niewystarczające wsparcie producentów software jak i hardware.
Ad1) Nie może być tak, że program instaluje się inaczej niż przez zapisanie instalatora na dysku i uruchomienie kreatora. Instalator musi być również tak przygotowany, że istnieją NAJWYŻEJ 1-3 wersje w zależności od "czegoś tam" z naciskiem na JEDEN DO WSZYSTKIEGO. Panią sekretarkę, pana hydraulika, czy moje dziecko nie powinno obchodzić nic ponad to, że ma umieć zapisać, uruchomić setup i nacisnąć kilka razy next. Jak ktoś jest dociekliwy lub wymagający, to może robić to w dowolny inny sposób.
Teraz jest tak, że ktoś musi wiedzieć że ma wybrać rpm, deb, tar czy coś tam… Jak już wybierze, to musi to być zgodne z jego dystrybucją/sprzętem. A na końcu jeszcze musi się modlić, żeby mu nowy pakiecik nie skopał tego co już ma… niestety czasami bywa.
Ad2) Tu nie ma co się wiele rozpisywać, ale należy się zastanowić co odstrasza producentów. Na pewno problem z jasnym zdefiniowaniem środowiska do uruchomienia aplikacji czy hardwaru ich nie zachęci…
To nie są ŻADNE zarzuty do kogoś, czy coś w tym stylu. To są po prostu fakty.
Osobiście dzięki Linux i opensource mam pracę, pieniądze i hobby. Ale wątpię by w najbliższym czasie przekroczył on pewną masę krytyczną i stał się systemem powszechnym w domach.
Sorry za ortografię, czy wpadki językowe, ale piszę to o 4 w nocy…
Pozdrawiam
Dlaczego?
wniosek jest taki, ze zadnego znaczenia nie ma jakosc produktu – jedyne co ma to … marketing !
ludzie kupia wszystko, ludziom mozna wmowic wszystko
podejrzewam, ze 95% populacji to … zeby nie rzec ze debile ale poprostu ignoranci
nie tylko komputerowi
ta populacja tak ma
Dokładnie,
ludzie są skłonni kupić każde gó***, byle było z promocji i w ładnym opakowaniu.
Gwarantuję, że gdybyś się przeniósł w czasie np. 100 czy 200 lat w przód, to każdy przedszkolak by po tobie jechał, żeś lamer, debil i nie znasz podstawowych rzeczy, których oni używają na codzień. Te 95% populacji to po prostu pokolenia, które nie wychowywały się w manii komputerów albo ci, którzy mają komputery gdzieś.
Ale ci ludzie nie są sprzed stu lat, tylko sprzed trzydziestu, góra sprzed pięćdziesięciu. A wiek nie zwalnia od myślenia.
Może źle odebrałem ten fragment, ale pewna kobieta mówi coś w stylu "oh.. well!", gdy na ekranie się pojawiają artefakty(gwenview). Nie wiem jednak, co mówi do niej dziennikarz w tym momencie. Nie znam też za dobrze angielskiego. Jakbym się dobrze domyślił, to mógłby być niezły motyw ;-P .
To nie jest angielski, tylko australijski; ich nikt nie rozumie.
Ona raczej mowi "oh, wow!", a on (w wolnym tlumaczeniu) "poczekaj, az sie pojawi".
Jasne – candy dandy dopóki nie okaże się że WiFi, hibernacja nie działają, X-y walą się jak niesławny Windows ME…
Wiesz co… Dziwne, że ja nie mam takich problemów (często), a do aktualizacji używam wersji rozwojowych oprogramowania, więc ja jestem na takie coś narażony. Cóż… Ty wiesz lepiej
Podobać się może, ale to za mało. Oprócz strachu przed brakiem kompetencji jest też inwestycja czasu. Być może nastolatkowie, emeryci mają go całkiem dużo, ale przeciętny człowiek na naukę Linuksa nie ma po prostu czasu. Elitarność Linuksa też nie jest zachętą, bo oznacza np. mały wybór oprogramowania. Windows 7 (nawet jako tylko ulepszona Vista) może tą przepaść jeszcze pogłębić. Swoją drogą: nie uważam się za najgłupszego użytkownika, ale zahibernować peceta w Linuksie nie udało mi się nigdy.
Masz rację. Przeciętny zjadacz chleba nie ma czasu. Jednak z Linuksa nie korzystają tylko emeryci i nastolatkowie. Po prostu Linuksa się używa, nie trzeba tu na nic marnować czasu.
Korzystają… statystyki mówią same za siebie jednak.
Gdyby uczono Linuksa w szkołach, tak jak dziś uczy się windowsa, to ten czas byłby wliczony w godziny lekcyjne informatyki. I przynajmniej z jakimś pożytkiem dla uczniów, możliwością nauczenia się czegoś na prawdę o komputerach, a nie tylko gdzie kliknąć w Łordzie, żeby pisać literki.
Wiedza "gdzie kliknąć żeby pisać literki" jest zwyczajnie użyteczna. Na lekcjach o Linuksie, które rzecz jasna oswajałyby z systemem, marnowano by czas np. na różne metody instalacji oprogramowania z podziałem na różne dystrybucje – podczas gdy w Windowsie jest zasadniczo jedna. Wiedza o komputerach, chipach i kartach graficznych z punktu Windows jest raczej akademicka – np. Windows Update sam sobie znajdzie sterowniki. Natomiast w Linuksie wiedza o chipie jest często kluczowa by samemu móc wygooglać sterownik.
Nigdy nie udało mi się znaleźć sterownik automatycznie przez Windows Update w sytuacji, kiedy tego potrzebowałem. Dużo częściej Linux mnie zaskakiwał obsługą sprzętu, którego bym się nie spodziewał, że obsłuży.
Jasne… jeśli masz spuchnięte jądro prosto z dystrybucji. Ale to rodzaj by-passu. Jeśli nie – to zgaduj zgadula: który wrapper obsłuży Twoje winsterowniki do karty sieciowej? Myślę, że automatyczna instalacja sterowników w Windows 7 będzie jeszcze lepsza.
Jak zwykle wypłynął trolizm w najlepszym wydaniu… U MNIE DZIAŁA, WIĘC CZEGO LUDZIE CHCĄ! Nie u każdego wszystko działa, tym należy się martwić, że dziś coś działa, jutro nie działa. Nowsza wersja programu lub sterownika powinna być lepsza od poprzedniej, wzbogacona o nowe rozwiązania i mniej problemowa. Nie jest to reguła w przypadku oprogramowania linuksowego, często sprawność wersji oficjalnej jest podobna do sprawności wersji beta i to powinno martwić osoby zainteresowane rozwojem Linuksa. KDE 4.2 jest szybsze od 4.1, ale dalej jest to ciągnący się muł, widać to zwłaszcza na laptopach, które są wolniejsze od komputerów stacjonarnych. U mnie przez pół roku nie działał głupi pasjans (od wersji 4.0), pomimo zgłoszonych błedów przez wielu ludzi, po każdej aktualizacji KDE działo się to samo (pasjans nie uruchamiał się), trzeba było pół roku, żeby programiści od KPat, go poprawili, bo od wersji 4.2 pasjans działa (u mnie, u innych nie wiem), gdy wyjdzie wersja 4.2.1, może być zupełnie inaczej. Najgorsza jest nieobliczalność działania systemu i programów, bo jeśli coś działa w sposób wybiórczy, to należy przyjąć, że jednak jest wadliwe i nie działa. Jeśli w dystrybucji będzie kilka programów, które się nie instalują, albo się wywalają, to taka dystrybucja jest pisząc kolokwialnie "do kitu", ciągnąc dalej, ktoś powie, ze cały ten Linuks jest do kitu i będzie miał rację. Szkoda czasu na walkę z kompilacją, kiedyś używałem Gentoo i każdy, kto liznął ten temat wie o czym piszę. Lepiej jest zainstalować działający program z repozytorium, niż czekać na wynik kompilacji, bo po 1,5h kompilacji jakiejś kobyły okaże się, że ta kobyła nie uruchamia się, albo brakuje czegoś w menu, albo jest niestabilna (choć u innych działa bez zarzutu).
Mając wielki szacunek dla ludzi tworzących oprogramowanie bez wynagrodzenia, często bez słowa dziękuję, odnoszę jednak wrażenie, że nie ma w tym wszystkim uśmiechu w stronę użytkownika, nie ma też uśmiechu w kierunku użytkownik – użytkownik, łatwo jest napisać, że ktoś jest "ułomem", bo nie potrafi sobie skompilować programu, ale osobom tak piszącym bardzo trudno jest mieć cierpliwość i pozytywne nastawienie właśnie do drugiego użytkownika. Wiedza dotycząca komputerów, a nawet jednego systemu jest wiedzą bardzo obszerną i trudno wymagać, aby każdy był informatykiem, bo ktoś musi też piec bułki, kopać kanalizację, rozwozić towar i robić tysiące rzeczy przydatnych innym, zamiast zgłebiać tajniki kompilacji i konfiguracji środowiska systemu.
Pozdrawiam wszystkich.
PS Nie działający dźwięk i kamera w Skype = olewka z mojej strony, już mi się nie chce tego poprawiać co jakiś czas, mam dosyć walki z tym, po prostu wyciągam telefon i dzwonię. Ilu jest takich jak ja? Podejrzewam, że bardzo wielu, każdy kiedyś wystygnie.
"Najgorsza jest nieobliczalność działania systemu i programów, bo jeśli coś działa w sposób wybiórczy, to należy przyjąć, że jednak jest wadliwe i nie działa."
Czyli, jak z Windows?
"Jeśli w dystrybucji będzie kilka programów, które się nie instalują, albo się wywalają, to taka dystrybucja jest pisząc kolokwialnie do kitu”
Na Viście/Windows XP na pewno uruchomisz i popracujesz na każdym programie, który kiedykolwiek wyszedł na Windows!
"Szkoda czasu na walkę z kompilacją, kiedyś używałem Gentoo"
Nie używałem Gentoo, ale Gentoo nie jest dla ZU. Jeszcze należy zadać pytanie: czy Gentoo przypadkiem nie korzysta z porage? Nie mogę się w kwestii samego partage wypowiedzieć, bo nie używałem. Myślę jednak, że portage jest w pełni zautomatyzowanym procesem kompilacji. Gdzie więc użytkownik traci czas. Jeszcze przed DOS-em(ale nie na PC) komputery umożliwiały na wykonywanie kilku czynności jednocześnie.
Z tymi brakami w menu, to Ci przyznał rację. Menu większości Linuksów jest bardziej logiczne i usystematyzowane niż menu Windows. Problem właśnie w tym, że dystrybutorom się to może nie podobać, choć jest dobre dla użytkownika. Dystrybutorzy nie wiedzą, jak z niego korzystać
.Kolejnym problemem jest to, że nie w każdej dystrybucji mamy identyczny podział na kategorie dla programów.
Większa część aktywnych developerów Linuksa dostaje za swoją pracę wynagrodzenie. A kto karze cokolwiek kompilować? Linux to jeden z najprostszych w obsłudze system Uniksopodobny. Dalej prawie niczego nie ma, poza DOS i Windows. Więc porównywanie Linuksa do Windowsa, mija się z celem.
Gdzie dzwonisz? Co Tobie mówią, jak zadzwonisz??
Znam prostsze, ale tam z kolei jest mniej softu.
Odpowiadając krótko i na temat:
Portage jest świetny, zapewnia kilka wersji danego softu włacznie z tymi w fazie beta, jest w nim dbałość o zależności i konflikty. Portage jest bardzo mocną stroną Gentoo.
Kompilacja (nie tylko w Gentoo) to czas i użycie procesora, pamięci w maksymalnym możliwym zakresie. Wykonanie aktualizacji oprogramowania w Gentoo raz na miesiąc, to średnio kilka godzin "mielenia" komputerem przez proces kompilacji.
Gdzie dzwonię? Np. będąc w pracy dzwonię do żony opiekującej się dzieckiem, mógłbym komunikować się przez Skype, ale ten nie działa (o czym napisałem wcześniej).
KARMA – rozumiem, że jeśli pada słowo krytyki (nawet konstruktywnej), to gość dostaje minus, jeśli strzela wazelinę i jest to wazeliniarstwo pełne bzdetów, to dostaje plusa? Ideę karmy, w jej założeniach, rozumiem jako wyznacznik jakości, klarowności, dotknięcia sedna problemu, pokazania wypowiadającemu, że jego pisanie ma sens. Ale jeśli jest tak, jak napisałem na początku, to zastanawia mnie sens pisania komentarzy przez ludzi i wtedy taka KARMA jest stęchlizną.
Pozdrawiam
"porage", "partage"?? To są moje słowa??
Ja dodam tylko, że to są jajca jak berety.
Wiele osób tak naprawdę nie wie na czym pracuje.
Bądź to z wygody lub też z podejrzliwości, że darmowe może być dobre nie próbowali.
Ja śmiało mogę powiedzieć, że KDE 4.2 na tyle dobrze działa, że można na nim pracować. Parę drobnych błędów jeszcze wyelyminują i będzie luks.
Niby dlaczego jak kto napisze, że nie ma problemów z linuksem (czyli u mnie działa) to trollizm??? Mnóstwo osób pisze tak o widowsie, nawet generalizując to na wszystkich użytkowników i nikt ani piśnie.
W mojej wypowiedzi nie chodziło mi o Windowsa. Trolizmem jest pisanie, że u mnie np. działa dźwięk, a jeśli u ciebie nie działa, to jest to dziwne, albo ty sam jesteś dziwny. Coś może działać na tysiącu komputerów, ale nie będzie działać na tej jednej jedynej konfiguracji programowo-sprzętowej (niezależnie od systemu), nie jest to powód do wytykania gościa, może to jest ta chwila, kiedy należy zadać pytanie: dlaczego coś nie działa u tego jednego użytkownika? Wertując różne fora dosyć często można się spotkać z takim negatywnym, wręcz pokazującym wyższość podejściem: u mnie działa – jestem fajny, u kogoś nie działa – więc jest niedorozwinięty. Chyba wszyscy chcemy, aby preferowany przez nas system był przyjazny, działający i wzbudzał zachwyt u użytkowników innych systemów, to może przyczynić się do powiększania naszej społeczności, bo jesteśmy społecznością i dobre relacje w grupie zawsze mają pozytywny wpływ na jej rozwój. Kilka osób udało mi się przekonać do zainstalowania Linuksa, nie polegało to na wyśmiewaniu Windowsa, ani rzucaniu na niego mięsem, każdy system ma wady i zalety. Każdej osobie mówiłem o zaletach używania Linuksa, dostępności oprogramowania, pokazywałem system, kiedy osoba była zdecydowana i w końcu zainstalowała sobie Linuksa na dysku, nie zostawiałem jej samej sobie, odpowiadałem na pytania, słuchałem, tłumaczyłem i pomagałem przy problemach. Może nie wszyscy, ale spora część z tych osób używa Linuksa do dziś.
Od lat używam linuksa w pracy, na laptopie, z którego puszczam prezentacje na zajęciach, które prowadzę na Uniwerku (wydział filozoficzno – historyczny). I niemal za każdym razem studenci pytają mnie, czy to co mam w kompie to Vista.
A już kompletnie rozwalają mnie gdy używam maka. Nadgryzione jabłko na ekranie świeci się jak… (każdy wie co), a oni pytają czy to Vista.
Przekonuję się, że większość użytkowników nie ma najmniejszego pojęcia o komputerach, systemach, oprogramowaniu. Mają użyć GG, wejść na "Naszą Klasę" i odpalić gierkę. I tyle ich wiedzy.
Linux z KDE4 może się ludziom podobać. Ale przestanie, jak okaże się, że nie można zainstalować GG. Tłumaczenie, że jest Kadu, już do nich nie dotrze…
ja mam sposb na windows xp
http://www.megaupload.com/?d=FTSQCPW7
moj pulpit
dysk 500gb samsunga
Namawiajcie znajomych nie tyle do zmiany systemu, a raczej do zainstalowania Linuksa na drugiej partycji, jako alternatywy. systemu awaryjnego. FUN-os'a do zabawy – pulpitów 3D i spędzania wolnego czasu, systemu do bezpiecznego przeglądania podejrzanych stron, itp…. (powodów będą setki)
Na takie instalacje sugeruję coś łatwego, okodekowanego i ładnego wizualnie, a także z opcją LiveCD czyli np. Mandriva One, PCLOS, LinuxMint, Dreamlinux…
Nic na chama, nic na siłę!
A potem przychodzi dzien kiedy np. żona mi mówi: "słuchaj wyłącz ten Windows i włącz mi spowrotem tego Linuksa bo tam mi się lepiej obsługuje rodzinny albym zdjęć i filmów"
Zaden z moich znajomych czy klientow nie ma nascie lat, czasu, czy ochoty na "FUN-os’a do zabawy – pulpitów 3D i spędzania wolnego czasu, systemu do bezpiecznego przeglądania podejrzanych stron, itp…." Oni nie ekscytuja sie komputerami, chca tylko wykonac okreslona czynnosc najlatwiej i najszybciej jak to mozliwe i wylaczyc szumiace pudlo.
Jesli kogos mam przekonac do zmiany przyzwyczajen i uczenia sie czegos nowego to musze byc pewien, ze to bedzie mialo sens, czyli beda w stanie zrobic cos bezproblemowo, szybciej i prosciej niz w aktualnie uzywanym srodowisku (czyli Windwos XP/Vista). Rzucajac ich do KDE4 (bo o nim watek) narazilbym sie na lincz. Prawdopodobnie nie bede bral KDE4 pod uwage jeszcze przez jakies 2 lata. Czyli do czasu wypuszczenia jednego/dwoch bugfix releaseow.
i bardzo słusznie, popieram twój pogląd – jeśli chodzi o biznes to nie ma sentymentu! bilans przychodów i kosztów musi być na plus! jeśli windows (np. dobrze utrzymana i administrowana stacja robocza) spełnia tą zasadę sprawa jest jasna
w biznesie nie ma miejsce na wiarę i przekonania – liczy się zysk, rachunki trzeba zapłacić a rodzinę wykarmić – a jesli do tego trzeba wydac kilkaset zł na licencję i support – to się wyda i tyle
w moim biznesie jest akurat miejsce dla Linuksa – i spełnia on swoją funkcję zadowalająco jako desktop os oraz small office os (u mnie jest FUN-os i zabawa w bajery tylko na domowym sprzęcie, w wolnym czasie i dopiero na 2-3ciej partycji, wolę bawic się linuksem niż chlać po pracy w knajpie)
Aha, ale ja nawet nie nawiazywalem do biznesu (stricte sensu) a do przecietnego, doroslego uzytkownika komputera, ktory uzywa go do www, poczty, skype, prostej nieliniowej obrobki video itp. Taki uzytkownik ma mase problemow z windowsem (wirusy, trojany, "aktywnosc dziecka", koszmarna wydajnosc po roku/dwoch uzywania windowsa bez jakiejkolwiek konserwacji). To jest potencjalny, idealny uzytkownik Linuksa z przyjaznym/prostym/szybkim i co najwazniejsze – niezawodnym srodowiskiem graficznym. KDE4 nie spelnia calkowicie dwoch ostatnich warunkow, a reszta jest dyskusyjna.
Myślę, że prościej doedukować użytkownika Windows w kwestii dobrych zwyczajów przy korzystaniu z komputera (www, poczta, defragmentacja etc.) niż przekonać go do Linuksa.
@nigel: W Windows defragmentacja jest "potrzebna" w dokladnie takim samym stopniu, jak w Linuksie, wiec…
no fakt,
ale pozostaje pytanie tylko czy nadaje sie do tego KDE3.5.X?
niestety przy każdej wersji KDE mi się zawsze wywala kwin albo kicker albo konqueror albo…
mimo osobistej sympatii do KDE (rewelacyjna funkcjonalność!) na maszynach "biznesowych" raczej ląduje u mnie GNOME (stabilniejszy!), ostatnio przekonuje się do nowych wydań XFCE – piszę własnie z Dreamlinuxa z XFCE na pokładzie i zanosi się, że ten zestaw zostanie u mnie na stałe
Nie wiem jak jest z GNOME, bo za długo go nie używałem ze względu na funkcjonalność chociażby Nautilusa, ale nie pamiętam kiedy mi się KDE3 (Debian Lenny) zawiesiło a też używam w pracy i w domu. Jeżeli GNOME jest stabilniejszy od tego to szacun
Ja używałem głównie OpenSuse, później klonów Ubuntu i w tych distrach miałem zawsze podobne problemy z KDE.
Skoro mówisz, że jest dobrze to w wolnych chwilach zainstaluje KDE na Lennym i zobaczę jak się dłużej pracuje.
Jest dobrze, ALE z wyjatkami takimi jak serwer dzwieku, ktory jest kpina i nalezy go od razu wylaczyc, menadzer archiwow, ktory ssal i ssie (w KDE4 tez), konqueror, ktory nie nadaje sie do przegladania sieci – zwiechy i problemy z wyswietlaniem duzej czesci stron murowane, nie wspominajac o "GTK only" flashu czy szybkosci – ale jako menadzer plikow – doskonaly. Poza takimi problemami cud, miod i orzeszki. Funkcjonalnosc o niebo wieksza niz w Gnome, nieporownywalna responsywnosc i ~65 MiB zajetej pamieci na starcie.
Rozmowa z Cyklop:
(15:54:22) Gadu-Gadu: Cześć
(15:54:28) Gadu-Gadu: Jutro do pracy?
(16:07:09) Cyklop: tak
(16:07:23) Cyklop: kim jesteś .. bo po formacie jestem
(16:07:51) Gadu-Gadu: ??
(16:07:54) Gadu-Gadu: A…
(16:07:55) Gadu-Gadu: Format
(16:07:58) Gadu-Gadu: Sławek
(16:08:04) Gadu-Gadu: Ten z Żywca
(16:08:32) Gadu-Gadu: Nie mogłeś sobie danych skopiować?
(16:08:24) Cyklop: padł mi system
(16:08:48) Gadu-Gadu: No to co… ??
(16:09:01) Gadu-Gadu: No dobra
(16:09:04) Gadu-Gadu: Mniejsza o to
(16:08:47) Cyklop: no to jak mogłem dane skopiować ?
(16:08:49) Cyklop: jak mi padł
(16:09:22) Gadu-Gadu: Nieważne
To jest przykład.
Nawet podczas tak krótkiej prezentacji widać było bugowatość Compiza i wywalony przez Amaroka error. OMG, this is soooo funny. Serio, z czym do gości?
Compiz nie jest bohaterem tego filmu, tylko KWin4. Amarok pokazal error bo nie bylo polaczenia z siecia (o czym zreszta panowie w filmie wspominaja). You Fail!
Ale generalnie zgadzam sie. "KDE 4.2 – z czym do ludzi?"
Yo Panowie i Panie. Zobaczyłem tylko tytuł artykułu i już wiedziałem, że będzie tu spora dyskusja o wyższości Linuksa nad Windowsem. Ale ja nie o tym tu chciałem.
Z tego co czytam to ja jestem jakiś super użytkownik Windowsa, bo regularnie wykonuję defragmentację dysku, powyłączałem sobie zbędne i niebezpieczne usługi, co jakiś czas czyszczę rejestr itp EasyCleanerem, zainteresowałem się utrzymaniem bezpieczeństwa, czystości i wydajności na moim sprzęcie, tak? Przy okazji pragnę nadmienić, iż utrzymanie Windy w należytym porządku nie wymaga godzin ślęczenia nad kompem tylko wyrobienia sobie nawyku wykonywania pewnych zautomatyzowanych czynności. Nauczenie się tego nie zabiera wcale dużo więcej czasu.
Wkurza mnie ignorancja co niektórych tu. Często pada stwierdzenie za linuksem, że np nie trzeba korzystać z PS'a a można użyć GIMPA, więc i Lin jest wporzo, zresztą program Adobe jest dla pro. Jasne, można, tylko że nie każdy ma na to ochotę zwłaszcza, że PS ma masę ułatwień w wielu dziedzinach. Dodanie winiety w jednym progsie to jeden klik, w innym spora zabawa.
Jeżeli ktoś nie ma ochoty nabywać wiedzy związanej z obsługą Linuksa to nie znaczy, że jest gorszy czy głupszy, a wiele osób zdaje się tak właśnie uważać. Jasne, można powiedzieć, że przecież z kompa korzysta się na codzień i trzeba wiedzieć "co w trawie piszczy", ale tym samym sposobem ja, jako budowlaniec mogę uznać najprawdopodobniej dobitną większość z was za skończonych debili, bo nie macie pojęcia o tym jak zachowuje się strop po którym stąpacie, co się dzieje z budynkiem w którym mieszkacie itp itd. Farmaceuta też was zjedzie, bo on posiada wiedzę na temat leków a wy nie umiecie praktycznie nic, a przecież ta wiedza jest do wykorzystania na codzień. Trochę pokory moi drodzy
I don’t normally comment on blogs.. But nice post! I just bookmarked your site
I’d be inclined to acquiesce with you here. Which is not something I usually do! I love reading a post that will make people think. Also, thanks for allowing me to speak my mind!
It is very rare these days to find blogs that provide information someone is looking for. I am glad to see that your blog share valued info that can help to many scaners. nice one and keep writing!
This weblog appears to get a great deal of visitors. How do you get traffic to it? It offers a nice individual twist on things. I guess having something authentic or substantial to give info on is the most important factor.
Thanks for this wonderful article. One other thing is that many digital cameras can come equipped with the zoom lens so that more or less of the scene to get included by means of ‘zooming’ in and out. These changes in the aim length tend to be reflected from the viewfinder and on huge display screen at the back of the very camera.
You made some good points there. I’ve done a lot of searching on the topic and think almost all people will agree with your post. Thanks, Wellington Fire Departments
Do you mind if I quote a few of your posts as long as I provide credit and sources back to your webpage? My website is in the exact same area of interest as yours and my visitors would certainly benefit from some of the information you provide here. Please let me know if this okay with you. Appreciate it!
Thanks for the post. Can you please email me few more links about this, I am definitely a fan of your blog. Thanks, Medicare Coverage for Diabetes
While I tend to side with the post I strongly believe that car insurance has become too complex for the average policy holder. Just like any serious purchase however you must perform due diligence and research the companies before you purchase.
This web page is known as a walk-by means of for all the data you needed about this and didn’t know who to ask. Glimpse right here, and you’ll positively discover it.
We are a group of volunteers and starting a new scheme in our community. Your web site provided us with valuable information to work on. You have done a formidable job and our whole community will be grateful to you.
I usually don’t leave blog comments but your blog forced me to, amazing work.
What a special site and educational posts, I will add a link on my blogroll and bookmark this site. Regards! Thanks! Cheers! 35mm Scanner
I just additional this site to my favorite features. I enjoy reading your posts.
Its like you read my mind! You appear to know so much about this, like you wrote the book in it or something. I think that you could do with some pics to drive the message home a little bit, but instead of that, this is wonderful blog. A fantastic read. I will certainly be back.
Undeniably believe that which you said. Your favorite reason seemed to be on the internet the simplest thing to be aware of. I say to you, I definitely get annoyed while people consider worries that they plainly don’t know about. You managed to hit the nail upon the top as well as defined out the whole thing without having side-effects , people can take a signal. Will likely be back to get more. Thanks
Wow! What a blog! I actually like how it is user-friendly on my eyes and as well the information are well scripted. I am curious how I might be notified whenever a brand-new mail has been successful. I have signed to your rss feed which must perform the trick! TX again!
Hearing actors spew rather extravagant lines of profanity in a medieval kind of time period was funny in itself.
Your penning manner is pleasing and the way you managed the topic with grace is commendable. I am intrigued, I presume you are an expert on this topic. I just sign up for the RSS feed.
And forget not that the earth delights to really feel your bare toes and the winds lengthy to play along with your hair.
This website is definitely a walk-through for the internet you desired about it and did * be aware of exactly who should certainly be asked. Peek here, and you will probably undeniably obtain that.
This is really a real remarkably invaluable understand with luck, Have to own up to you will be One out of the simplest people My wife and i possibly observed.Many thanks for writing this educational write-up.
Thanks bro
Good to know
This website online is known as a stroll-via for all of the data you needed about this and didn’t know who to ask. Glimpse here, and also you’ll positively discover it.
Have you ever thought about adding a little bit more than just your articles? I mean, what you say is valuable and all. Nevertheless think about if you added some great photos or videos to give your posts more, „pop”! Your content is excellent but with images and videos, this site could undeniably be one of the most beneficial in its field. Wonderful blog!coach outlet online
Hello, I just hopped over to your webpage using StumbleUpon. Not somthing I might usually browse, but I liked your thoughts none the less. Thanks for creating something well worth reading through.
Thank you
Way cool, some wonderful points! I appreciate you making this article available, the rest of your site is also well done. I hope you have a great day.
WONDERFUL Post.thanks for share..more wait .. …
How do you fancy getting your own boss, selecting your personal working hours and meeting new persons every day? Would you prefer to make great revenue and have the satisfaction of helping folks understand a thing new? It is effortless to determine why numerous men and women from each walk of life want to be a driving instructor.
Really like your websites particulars! Undoubtedly a beautiful offer of knowledge that is extraordinarily helpful. Stick with it to carry publishing and i’m gonna proceed studying by the use of! Cheers.
I had put in a good deal of time looking for you to definitely explain this kind of subject clearly.
Thanks bro
I am looking forward to diggin more of your quality articles.
Spot on with this write-up, I really suppose this web site needs far more consideration. I’ll probably be once more to learn much more, thanks for that info.
WONDERFUL Post.thanks for share..extra wait .. …
I was beginning to suppose i might probably end up being the sole person which thought about this, at the least at this point i acknowledge i’m not loonie i am going to make it a point to see a number of different blogposts when i get a bit of caffeine in me, cheers
I’ve lately began a weblog, the information you provide on this site has helped me tremendously. Thanks for all your time & work.
I know this isn’t exactly on topic, but i’ve a website online using the identical program as properly and i am getting troubles with my comments displaying. is there a setting i’m missing? it’s doable you could help me out? thanx.
Now you’ve got your new site and you’re keen to start making some sales! However, how will you make gross sales in the event you don’t have excessive volumes of visitors to your website?
I was just browsing in some places along with you just read this post. I must say that we are inside the hand of luck today in any other case getting such an excellent post to learn wouldn’t have been achievable personally, at the least. Really appreciate your content.
Thanks for this grand post, I am glad I detected this website on yahoo.
Very wonderful info can be found on web blog .