- 9 marca 2010
- blinkkin
Microsoft rozmawia z Murdochem o usunięciu danych z Google
- Dodano: 23 listopadaa 2009
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 17
To co jeszcze niedawno było tylko proroctwami znudzonego miliardera może się spełnić. Według Financial Times, Microsoft negocjuje z Rupertem Murdochem w sprawie usunięcie jego serwisów z Google w zamian za opłatę.
Jeśli gigant z Redmond dogada się z medialnym magnatem, już niedługo treść takich internetowych gazet jak Wall Street Journal, The Sun, czy News of The World, może być dostępna do wyszukania jedynie za pośrednictwem Microsoft Bing.
Jak donosi FT, firma Steve’a Ballmera rozmawia jednak nie tylko z właścicielem News Corp, ale też z innymi wydawcami (których nazw jednak nie zdradzono).
Cuban w zeszłym tygodniu na swoim blogu zastanawiał się jakie byłyby skutki takiego właśnie wydarzenia:
Czy użytkownicy sieci szybko zauważyliby, że danych treści nie da się znaleźć za pomocą Google i przenieśliby się na inne wyszukiwarki? A może zostaliby przy swojej ulubionej wyszukiwarce i zamiast odwiedzać strony, które wcześniej znajdowały się wśród najważniejszych wyników, częściej odwiedzaliby ich mniejszych konkurentów, którzy dzięki wycofaniu się gigantów, zyskaliby większy ruch?
Czy Google podniesie rękawicę i podwyższy stawkę? Na razie się na to nie zanosi. Matt Brittin, dyrektor firmy na Wielką Brytanię, stwierdził, że Google nie potrzebuje tych treści, żeby przetrwać.
Czy więc Microsoft strzela sobie w stopę i jedynym zwycięzcą tego pojedynku będzie Murdoch i ewentualnie inny wydawcy, którzy pójdą jego śladem?
Więcej informacji: http://www.ft.com/cms/s/0/a243c8b2-d79b-...ck_check=1
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
17 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Znany numer Microsoft-u.
To samo stało się z BeOS-em – wykreślili ich z rynku, czyli opłacili dostawców.
z tym ze w tym przypadku Google ma odpowiednia ilosc pieniedzy zeby przebic ms
Tylko po co? Nie ma czegoś w Google to znaczy, że nie istnieje. Murdoch chyba nie wiem co się dzieje na świecie.
Pytanie, czy Google zechce wydać te pieniądze? Ile procent ludzi zmartwi się, że Google nie podaje wyników wyszukiwania za brukowcami p. Murdocha?
Wall Street Journal to akurat nie brukowiec, podobnie jak sporo innych gazet Murdocha i jego serwisy internetowe. Chodzi też o MySpace, czyli jeden z większych serwisów społecznościowych.
IMHO sytuacja jest ciekawe, bo rozstrzyga się kto powinien komu płacić za treści — wyszukiwarki twórcom “contentu” czy może na odwrót? A może tak jak obecnie, nikt nikomu nie powinien płacić?
Ciekawe jest też jak zareagują ciała antymonopolowe. Czy takie płacenie za wypisanie się z wyszukiwarki to nie jest czasem już działanie niezgodne z zasadami uczciwej konkurencji? Coś jak zakazanie na własnej autostradzie jeżdżenia fordami?
@michuk: nie można mówić o monopolu MS na rynku wyszukiwarek, bo ten jest w rękach Googla. Ciała monopolowe będą patrzeć z zainteresowaniem i pewnie by jeszcze przyklasnęły, gdyby się udało. Ale moim zdaniem ludzie nie zmienią Googla na Bing! z powodu takiej drobnostki.
Tylko ze w tym przypadku to nie monopolista kombinuje jakby uzyc chamskiej zagrywki. Ale to przeciez tylko ms jest, oni juz to maja we krwi.
Nie wydaje mi się, żeby MS strzelał sobie w stopę, bo nic na tym nie straci (może poza sumą wydaną na układ z Murdochem). Jeżeli ktoś celowo wycofa swoje strony z Google, to jego strata. Po prostu zainkasuje mniej odwiedzin i mniej kasy z reklam. Teoretycznie na początku kasa od MS to zniweluje, ale jak długo MS będzie bulił za serwis, którego nic nie odwleka. To właśnie te felerne serwisy strzelą sobie w stopę, a wyrośnie im mocna konkurencja… Jeżeli nie wygogluje się coś na taniaksiazka.pl, to wygogluje się kuppanksiazkie.com. Zgadnijcie, gdzie klient kupi książkę?
Przeciętny człowiek jak chce tam kogoś wyszukać, to szuka po prostu poprzez nasza-klasa.pl… Gdyby teraz gooru.pl podpisał taką umowę z n-k, to google by raczej nie straciło… Gooru wyrzuciłoby kasę w błoto (kto tam wejdzie, żeby osób na n-k szukać?), a to właśnie n-k zgarnie mniej kasy z reklam, gdy z jakiegoś powodu ktoś z googli jednak kliknie na Jaś-kowalki_na_nasza-klasa…
Inna broszka, że Myspace, itd, to słynne serwisy, więc przez same braki na googlach pewnie nie prędko wypadną z rynku… Ale kropla drąży kamień. Zresztą ile osób szuka wyników poprzez site:nasza-klasa.pl? Najwyżej statystyczny błąd.
A co do monopoli i wszelkich komisji… Też się zastanawiam. Toć to jak byk nieuczciwa konkurencja… Z drugiej strony portal niby prywatny… Nie wiem, co z tego wyniknie. Ale MS raz już o mało nie pokroił sąd – aż się dziwię, że dalej się pchają w coś takiego. Chyba rzeczywiście tylko mądru wyciąga nauki z błędów przeszłości…
*nie odwiedza
*mądry
Przepraszam, przeoczyłem.
Moim zdaniem straci, bo ustanowi precedens. Płacicie Murdochowi za treści w Bingu? Hej, a dlaczego nam nie płacicie?
Nie do końca – nie zauważasz jednego zjawiska. Niektórzy ludzie, spośród tych mniej obeznanych z technologią, nie rozróżnia pola adresu w przeglądarce od pola wyszukiwania na stronie google. Tacy ludzie często chcąc werjść na jakąś stronę, wpisują adres w polu google. Może to brzmi śmiesznie, ale tak jest.
Tak to prawda, widziałem takie zjawisko wielokrotnie. Ale wtedy firmy wypisujące się z googli stracą bo znikną z sieci. Prędzej ktoś mało obeznany z technologią uwierzy, że takiego portalu nie ma niż, zmieni wyszukiwarkę. To musiała by być giga kampania informacyjna żeby przebiło się do świadomości że NK jest ale nie ma jej w Googlach.
Będzie ciekawie! Jak @michuk napisał, to najprwdopodobnieij rozstrzygnie kto komu płacić będzie. Z jednej strony MS gra vabank – jego wyszukiwarka nie prezbiła się na rynku więc zamiast na niej zarabiać jak Google będzie kupować na wyłączność do niej nawet nie content tylko możliwość linkowania do contentu. Albo im się uda, albo wtopią ogromne gigadolary, może się okazać, że za chwilę inni dostarczyciele treści zgłoszą się do MS żeby albo płacili albo usuneli linki, może się okazać, że do Googli nikt z takim pomysłem oprócz Mardoka nie przyjdzie bo wszak na Googlach zarabiają (linki do reklam). Z drugiej strony Google jest liderem na rynku wyszukiwarek i sami mają nie mniejsze zasoby gigadolarów niż MS, tylko że jeżeli google straci rynek reklam to zniknie i wtedy będzie strasznie…
Treść tak, ale w wynikach wyszukiwania i tak wspomniane strony mogą się pojawiać. Chyba, że przestaną być publicznie dostępne, pytanie czy Google by się bawił w takie działania.
Zgadzam się z opiniami wyżej, że jeśli zajdzie taki precedens to obecni gracze stracą. Zyskają natomiast wyszukiwarki umiejscowione w takich krajach, w których prawo będzie pozwalało na niestosowanie się do życzeń serwisów, gdy te mają status publiczny.
Ustawić właściwie zawartość robots.txt i dane strony w ogóle nie będą się pojawiać.
Wszystkim, którzy piszą o nieuczciwej konkurencji proponuję obejrzeć film “Prawdziwa historia internetu” – puszczają od czasu do czasu na Discovery.
To jest ich starym wypróbowany numer. Jeśli się ma praktycznie nieograniczone zasoby gotówki, to można sobie pozwolić na bardzo wiele….
Przeciez co ciekawsze rzeczy na tych wszystkich stronach sa i tak opisane / linkowane w calej sieci.Jak cos ciekawego pojawia sie na na powiedzmy gazeta.pl to zaraz potem jest krotki opis i link na wykop.pl . Wiec brak indeksowania gazeta.pl mialby niewielki wplywa na wiedze o tresci tam zawartej posiadanej przez np. google.
Internet to piekna sprawa.
Jezu, zachowujecie sie jakbyscie nie zauwazali najwazniejszego… Uzywamy wszyscy (chyba moge pozwolic sobie na takie uogolnienie?) google, bo tam jest _WSZYSTKO_. Chcesz cos znalezc to wchodzisz na google i jest. A jak tam nie ma to nieistnieje, prawda? Jeslitak, to nie ma powodu, zeby zmieniac wyszukiwarke i nikt z nas tego nie zrobi. A co, jesli wielu bardzo waznych i prestizowych zrodel informacji tam nie bedzie? Wiele osob pewnie wyszuka w jednej i drugiej i wylowi sobie najlepsze wyniki. Ale to juz sytuacja, gdzie czlowiek pomyslal chociaz o wyszukiwaniu informacji w Bingu (dla przykladu, bo przeciez o MS teraz idzie) na rowni z google. Zatem wyswietlil sobie nie tylko reklamy google, ale tez microsoftu. Tutaj juz zaczyna sie konkurencja na rowni, zabawa jest w ‘kto lepszy’, proba pokazania userowi, ze Bing mu wystarczy, ze jest fajniejszy, ze szybciej sie dowie o wszystkim (bing + twitter + facebook, etc). Ale pierwszy krok to sprawienie, ze uzytkownik w ogole przyjdzie na ich strone i zobaczy.