MON wyda kolejne 3,1 mln złotych na Windowsy i Office
- Dodano: 1 October 2008
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 43
Firma Talex SA ogłosiła, że wygrała przetarg na dostarczenie oprogramowania Microsoft dla Ministerstwa Obrony Narodowej. Wartość zamówienia to 3,1 mln PLN.
Oprogramowanie zostanie dostarczone w ramach umowy SELECT, będącej — jak czytamy na stronie korporacji — “najtańszym sposobem zakupu oprogramowania Microsoft”. Wiąże ona również Ministerstwo na długi czas z konkretnym dostawcą.
W ramach umowy Talex dostarczy “oprogramowanie systemowe, aplikacyjne i serwerowe” Microsoftu (mowa zapewne o Windows Vista, MS Office 2007 oraz Windows Server 2008, szczegółów jednak nie podano).
W maju tego roku MON wydało 8,8 mln zł na oprogramowanie Microsoft, które kupiło również od firmy Talex. Wcześniej firma wdrażała produkty Microsoft również w MEN i KPRM.
A tymczasem w Katowicach wdrażają OpenOffice.org. Zresztą nie tylko tam. Widocznie jednak w przypadku ministerstwa, optymalnym rozwiązaniem był zakup oprogramowania Microsoft…
Więcej informacji: http://www.idg.pl/news/168942.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
43 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
A jak była sformułowana specyfikacja istotnych warunków zamówienia?
Próbuję właśnie ją znaleźć, ale to niełatwe. Jak ktoś się dokopię, proszę o komentarz.
Aktualizacja: jedyne co udało mi się znaleźć to to: Dostawa sprzętu informatycznego, oprogramowania i podzespołów komputerowych – 12 części (Termin składania ofert: 5 maja 2008 r godz. 11.00). Cytując części SIWZ:
Ale tu chodzi tylko o 4 laptopy z XP + jeden z Vistą + sprzęt serwerowy. To chyba nie kosztowało 3,1 mld, chociaż kto wie
Więcej przetargów MONu z tego roku znajdziecie tu: http://www.biuletyn.mon.gov.pl/?idstrona=43
Przy okazji: uwielbiam PDFy zrobione przez zeskanowanie wydruków. Zero możliwości wyszukiwania, skopiowania treści, bez OCR nie podchodź. A mamy niby XXI wiek…
O ile mi wiadomo takie sformułowanie jest niezgodne z prawem bo wskazuje konkretny produkt.
I co z tego. Pani Zuzia z Pania Gocha i tak nie umieja nic innego obslugiwac i poprosily kierownika… W PL przetargi wygrywa ten co wiecej w lape daje…
Oczywiście, że nie jest zgodne. Choć pewnie dodają "lub równoważny" i już jest zgodne (pomijając fakt, że biorąc pod uwagę szczegółowość wymagań nie istnieje alternatywne równoważne oprogramowanie). W tym dokumencie dodane jest "lub równoważne" dla oprogramowania do nagrywania płyt oraz odtwarzacza multimedialnego, ale nie dopatrzyłem się "lub równoważny" dla systemu, więc wygląda na to, że MON wydaje dokument niezgodny z prawem. Co więcej wymagany jest (jak oni to piszą): "certyfikat zgodności z systemem Microsoft (wydruk HLC ze Microsoft)".
No i wymagają aby system był zainstalowany "na partycji C", a takiego nazewnictwa używa się praktycznie tylko w systemach od Microsoft (no, nie licząc ReactOS, ale ten jest jeszcze w bardzo wstępnym stadium rozwoju i alternatywą nie można go nazwać).
I co z tego? To nie nasza sprawa. To takie firmy jak Novell i Red Hat powinny się interesować przetargami, i jeśli nie spełniają wymogów, zaskarżać do stosownego urzędu. Ja na to zobojętniałem – nie rusza mnie, czego używa się w urzędzie, dopóki przyjmie on ODF lub PDF. Skoro teoretycznie najbardziej zainteresowanych to nie obchodzi, mnie tym bardziej nie powinno.
@Thar – skoro nie nasza sprawa to czyja? Czy przypadkiem to nie nasze ciezko zarobione pieniadze ida na ten "zbozny" cel? Denerwuje mnie takie pierniczenie, ze "to nie nasza sprawa", ze buduje sie "za lapowki". Cos takiego moze powiedziec tylko kretyn, albo osoba, ktora nie szanuje swojej pracy.
Znacznie bardziej od swojej pracy szanuję swój czas, bo jak wiadomo, jest to pieniądz. Jeśli chcesz, to bardzo proszę – nikt ci nie zabrania interweniować. Zrobiłeś to? Masz taki zamiar? Jestem prawie pewien, że nie – większość piszących w tym wątku ponarzeka na marnotrawstwo i pójdzie dalej. Powtórzę: dlaczego ma mnie to obchodzić, skoro podatki marnotrawi się na dużo większą skalę niż zamawianie oprogramowania, jeśli firm których w których interesy godzą takie przetargi najwyraźniej nie chcą z tym nic zrobić, choć mają wielokrotnie większą siłę przebicia?
Hmn, tym razem w rozumowaniu Thara coś jest…
Jak na razie wszelkie kampanie na rzecz wolnego oprogramowania w urzędach, ministerstwach itp. były przeprowadzane albo przez środowisko wo bądź przez pewne bardziej świadome osoby w urzędach odpowiedzialne za informatyzację. Tylko czemu Novell, RedHat i inni nic nie robią? Nie stają do przetargów, nie zaskarżają nieuczciwych warunków, nie robią nic. Śmiem twierdzić, że nawet jeśli wytyczne przetargu zostałyby określone zgodnie z prawem, to i tak nie zgłosiłaby się żadna firma dostarczająca wolne oprogramowanie.
I rzeczywiście 3 miliony złotych w porównaniu do całości marnotrawionych w naszym kraju pieniędzy, to niezbyt wiele.
Martwi mnie tylko poziom bezpieczeństwa sieci informatycznej MON
pytanie : jak Novell czy Red Hat może wygrać przetarg na dostawę oprogramowania Microsoft Windows XP/Vista wraz z pakietem Microsoft Office ? no jak ?
Nie spełniają warunków przetargu więc nawet do nich nie startują.
Słowo "równoważny" też ich dyskwalifikuje. Linuksowe desktopy oferują podobną funkcjonalność i podobne możliwości, jednak nie są systemem równoważnym.
Kolega wyżej napisał:
Nie stawanie do przetargów to tylko jeden z obszarów bierności.
a Novel i Redhat mają w Polsce swoje oddziały ?!
Nie mówcie mi tylko, że do przetargu miała stanąć "Mandaryna Polska"…
Jaki jest podmiot w Polsce, zajmujący się na szerszą skalę informatyzacją Linuksem?
Novell ma oddział w Polsce, nawet dość prężny. Startują do przetargów, ale najczęściej na rozwiązania serwerowe. Red Hat chyba oddziału nie ma. Mandriva Polska to poznański amazis.net, ale oni chyba nie są na tyle duzi, żeby startować w podobnych przetargach.
Ale — nie trzeba przecież być dystrybutorem Linuksa, żeby wystartować w podobnym przetargu. Może to zrobić dowolna firma. Czymu nie robi? Ano pewnie dlatego, że wie, że i tak nie ma wielkich szans, ze względu na mentalność urzędników i ich przyzwyczajenie do tego, że komputer biurkowy to Windows. A także ze względu na to, że nie ma żadnej presji z góry, żeby ten stan rzeczy zmienić.
michuk, albo nie ma komu stawać do przetargu, albo nikomu się nie chce. Jakby im się chciało, to mogli by złożyć powiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, czy nieprawidłowościach. Koniec.
Do przetargu musialby stanac ktos kto zajmuje sie wdrazaniem systemow Linuxowych. Tu nie chodzi o sam software ale o zainstalowanie go, skonfigurowanie, dostarczenie dyskow itd. Jezeli potrafilbys spelnic wymagania przetargu (czyli obliczyc ile by wprowadzenie kosztowalo, wiedzial ile ludzi potrzebujesz do tego, itd) moglbys stanac do przetargu jako firma ktora wdrozy im Linuxa. No chyba ze warunki przetargu sa tak skonstruowane ze wiadomo ze nie beda spelnione jezeli nie bedzie na pokladzie Windowsa. Pozdro
Tylko jak możemy promować wdrażanie wolnego oprogramowania, skoro nie ma firmy, która chciałaby się tym zająć (kompleksowo, nie licząc zastosowań serwerowych)?
Inna rzecz, zastanawiam się czy instalacja w urzędach i ministerstwach linuksa rzeczywiście przyniosłaby takie oszczędności. Linuks jest darmowy, ale support? Szkolenia? Dostosowanie do specyficznych warunków i ogólnie wsparcie tanie nie jest (tak mi się zdaje).
Jedyne o czym możemy mówić, to chyba tylko przewaga techniczna otwartych rozwiązań.
Możemy też zatrudnić w instytucjach państwowych dwa razy więcej informatyków plus sztab programistów i niech stworzą własną dystrybucję, zajmą się administracją i konserwacją systemów. Wówczas nie będziemy potrzebować zewnętrznych firm zapewniających support. Niestety jest to chyba nierealne (nie wiem, jak z legalnością
).
A może MON nie może po prostu migrować na otwarte rozwiązania ze względu na np makra?
Oczywiście warto by się dowiedzieć czy zakup oprogramowania MS był podyktowany faktycznymi potrzebami, ale myślę, że jest szansa, że migracja byłaby trudna.
oczywiście, że byłaby trudna.
Ale spróbuj zaprzeczyć, że łatwiejsza niż za 2 lata. Pomijając fakt, że za 10 lat będzie jeszcze trudniejsza niż za 2!
Im szybciej błędne koło zostanie przełamane, tym niższy będzie koszt. A skoro stać NAS na utrzymywanie M$, to stać nas również na migrację.
Jesteś pewien? MS się otwiera. Zapowiedział wsparcie ODF w MSO, ich nowy format na pewno jest dużo bardziej otwarty jak poprzednie, IE zaczyna wspierać standardy, UTF-8 jest użyte w Viście zamiast ich kodowania. Pewnie znalazło by się więcej przykładów. Skoro taka jest tendencja (a można założyć, że się utrzyma) to później będzie właśnie łatwiej migrować.
jestes pewien, ze m$ nie znajdzie innego sposobu na utrudnianie migracji?
przeciez oni nie "otwieraja sie" zeby bylo latwiej migrowac na cos innego, ale po to, zeby klientow zatrzymac.
@niedziedz_2: tak, na pewno ms rusza w ogolno dostepne/otwarte formaty bo chce byc bardziej open. Prawda jest taka ze rynek robi swoje i gdyby nie ruszyliby z tymi zmanami to poprostu zaczely by im rosnac straty
@sobi3ch:
Oczywiście, że tak. Ale nie ważne z jakiego powodu się otwiera – ważne jest to, że tak się dzieje. Jeśli będzie wsparcie dla ODF w MSO to w większości miejsc można bez problemu migrować na inny pakiet obsługujący ten format.
nie, bo domyślny zostanie doc, a użędasom się nie będzie chciało zmieniać na odf
Dla porównania:
- "bo tyle makr jest używane, że nie da się przestać"
- "bo tyle procentów spiryt ma, że nie da się przestać"
jedna z nowych funkcji OO w wersji 3.0: obsługa makr VBA. Czyli, że to może załatwić sprawę, prawda?
Z drugiej strony RedHat to tani nie jest. Firma zapłaciła prawie 2000 euro za licencję na serwer. I nie można było zastosować np. CentOS bo oprogramowanie było wspierane tylko na RH lub Solaris.
Ludzie!
Co wy tacy nieżyczliwi naszemu najlepszemu sojusznikowi – Hameryce. Mają takie kłopoty finansowe a wy nie chcecie ich wesprzeć kupując "najlepsze" oprogramowanie.
No i teraz nie ma najmniejszej wątpliwości, że nie będzie żadnego procesu antymonopolowego, ani promocji innego oprogramowania w USA, nawet po zmianie władzy – Microsoft jest najlepszym sposobem na ściąganie swoistego podatku od całego świata
kasę którą wydaje administracja na zakup zamkniętych systemów, oprogramowania i suport tychże – można by przeznaczyć na rozwinięcie Makr, pracy grupowej i czego tam jeszcze w zastosowaniach biurowych Naszej administracji w Open Office brakuje. Ale lepiej mówić, że nie mogą przejść na OO bo nie mają funkcji. Co ważniejsze raz wydana kasa na dane rozwiązanie nie musiała by byś wydawana kolejny raz przy rozwijaniu danych funkcjonalności (no chyba że były by na tyle nietypowe że społeczność by się nie podejmowała ich rozwoju. Ale w takim wypadku teraz też muszą wydać kasę na te specjalne zamówienia.
A ja się spytam – czy sekretarka pracuje z makrami na platformie Sharepoint?
Hmm, a jeżeli nasi sojusznicy wyślą nam np. plan jakiegoś kluczowego ataku w formacie ppt, nasi generałowie otworzą go w OO.o Impress i im się rozjedzie, przez co nasze bombowce zrzucą bomby w złym miejscu?
ZTCW w NATO standardem jest ODF…
Tak samo jak doc i co z tego ?.
(Score: 5, Funny)
Jak ja kocham takie firmy :/
Ludzie, liczy się jakość
Za te pieniadze to wyglada raptem "jakos…"
Dokładnie tak jak kilka innych osób powyżej obawiam się, że taki wynik przetargu wynika z tego, że a) żadna firma oferująca open-source nie stanęła do przetargu albo b) żadna z tych firm nie zaskarżyła wyniku/wymagań przetargowych. W świecie przetargowym to raczej typowa sytuacja że duże, ważne przetargi są anulowane po kilka razy bo jest sporo firmy, którym zależy na wygranej i każdy przecinek czy kropka w złym miejscu może być powodem anulowania procedury.
Witamy w świecie polskich rzeczywistości… Tutaj pieniądze wydaje się na co się da i nikt nie przejmuje się, że zamista drogiego MS Office administracji wystarczyłby OpenOffice
Polski MON to beton informatyczny. Polskie firmy wciskają mu Linuksa na siłę w urządzeniach (np. WB Electronics), ale narzędzia do konfiguracji i obsługi tych urządzeń muszą być pod Windows i nie ma zmiłuj.
Nic dziwnego, przecież takie mają "Standardy techniczne" w resorcie obrony… http://prawo.vagla.pl/node/8079
a macie jakieś przykłady gdzie w ministertwie że linux i opensource zastąpił produkty MS? Nie? No właśnie.
Heh. Jakis czas temu przygotowywalem przetarg za jakies 2mln zl (glownie sprzet). Firma byla oczywiscie z gory ustalona (odgornie). I powiem wam jedno. Zadne zaskarzanie nie pomoze jak cos juz wczesniej zostalo wybrane. Najpierw odcina sie male firmy i skladaczy sprzetu przez ustalenie wymaganego kapitalu firmy z kosmosu. Wtedy male firmy lacza sie i przystepuja wspolnie do przetargu, ale to i tak im nie pomoze. Jako ze sprzet firmowy jest zazwyczaj custom made no to dorzucmy jeszcze jakies zuzycie pradu ktoremy standardowy sprzet nie sprosta lub bedzie wymagal takiego nakladu finansowego ze inni przystepujacy do przetargu sami zrezygnuja. Jakis certyfikat ze przeszedl testy. Jest zgodny z norma taka i tak, wydaje tyle i tyle decybeli (oczywiscie to tez musi byc potwierdzone certyfikatem). Mozna wymieniac w nieskonczonosc. A jak przetarg bedzie oprotestowany to sie poczeka 2 tygodnie i odrzuci. Ew. zaostrzy jeszcze wymagania i wystawi na nowo.
To nie kwestia oprogramowania to kwestia mentalnosci, a w tym kraju nie da sie jej zmienic.
Owszem da się zmienić, jednak to potrwa długo, co najmniej jedno pokolenie.