Kategorie:
20

Niemieccy wydawcy idą na wojnę z Google?

Wygląda na to Niemcy chcą stworzyć nowy front ataków na Google. Stowarzyszenie Wydawców Prasy w tym kraju chce bowiem, by właściciel najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie uiszczał opłaty za wykorzystywanie fragmentów materiałów chronionych prawem autorskim w usłudze Google News. Powód jest absurdalny: media elektroniczne u naszych zachodnich sąsiadów nie bardzo wiedzą jak zarobić na ruchu generowanym przez Google…

W praktyce chodzi nie tylko o wszelkie odnośniki do prasy, stacji radiowych i telewizyjnych wyświetlanie w usłudze Google News, ale również o fragmenty cudzych treści pokazywane w wynikach wyszukiwania Google.

Absurdalność sytuacji polega na tym, że czasopisma i gazety same przyznają, że nie bardzo wiedzą, co zrobić z ruchem, który generuje im Google. Uznają to jednak za wystarczający powód, by wszcząć postępowanie antymonopolowe oparte chyba na najbardziej absurdalnej logice, jaką można było usłyszeć dotychczas:

Hans-Joachim Fuhrmann, rzecznik niemieckiego Stowarzyszenia Wydawców Prasy, powiedział, że “wszystkie witryny niemieckich gazet i magazynów zarabiają w sumie 100 milionów euro (143 miliony dolarów, podczas, gdy Google przynosi dochód rzędu 1.2 miliarda euro z tytułu reklamy w wyszukiwarkach w Niemczech”.

“Google twierdzi, że generuje nam ruch w sieci, ale problem polega na tym, że to on zarabia miliardy, a my nic” – żali się.

Prawda jednak jest taka, iż Google zarabia wspomniane 1.2 miliarda euro przede wszystkim na reklamach wyświetlanych przy wynikach wyszukiwania, co zazwyczaj niewiele ma wspólnego bezpośrednio z wiadomościami z gazet czy magazynów (tudzież z innych mediów). To często przychód pozyskiwany po prostu dzięki ludziom, którzy szukają w sieci np. aparatów, kamer cyfrowych czy innych gadżetów, a nie dzięki czytelnikom prasy. Z kolei usługa Google News w zasadzie nie ma reklam (poza USA, gdzie się pojawiły niecały rok temu). Zatem nie można powiedzieć, że z prasy w Niemczech Google “wyciąga” więcej niż sami wydawcy.

I nawet, gdyby rzeczywiście było prawdą, że Google robi więcej pieniędzy dzięki prasie, niż sami wydawcy (na co nie ma dowodów), to nie usprawiedliwia narzekań Fuhrmann’a, które świadczą tylko o dość żenującym fakcie, że w gruncie rzeczy przyznaje on, iż Google potrafi zarabiać pieniądze w internecie, a niemieckie firmy, które reprezentuje nie.

Na koniec warto przypomnieć, że podobne pretensje do Google rościł sobie już m. in. magnat Medialny Rupert Murdoch, który wielokrotnie sygnalizował, że rozważa odcięcie wyszukiwarce dostępu do własnych treści.

Więcej informacji: http://www.nowemedia.org.pl/nuke/modules...le&sid=667

«
»

Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!


Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.

Niusy na podobny temat:

Komentarze (RSS)

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

23 komentarzy

zwiń wątek Sławek  21 stycznia 2010 o godz. 20:48 #
Gravatar

Ja ludzi nie rozumiem.

Nie wystarczy napisać wszystkim robotom: nie zaglądać ? Takie to trudne? Ktoś, kto wpadł na pomysł pozwania Google ma 0 wiedzy technicznej. Przecież sami się zgadzają na to, by Google skanował zawartość ich serwisu i pozwalał ją wyszukać.

Zresztą, to czemu oskrażają Google o to, że nie potrafią zarabiać pieniędzy? Gdyby mieli mniejszy ruch, lub byłby on rozłożony między wieloma robotami, to wtedy nie mielby już kogo pozwać?

Google popularyzuje im serwis, pozwalając na zarabianie, m.in przez umieszczenie na nim/w nim reklam, zakładanie jakiś kont, a oni mają do niego pretensje?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek vries  22 stycznia 2010 o godz. 0:22 #
Gravatar

A ja się nie dziwię. Google to pasożyt. Zarabia (o ile zarabia na Google news) dlatego, że inni płacą pieniądze, by wyprodukować informacje, a on w sposób automatyczny umieszcza je w serwisie (praktycznie nie ponosząc kosztów).

"Nie wystarczy napisać wszystkim robotom: nie zaglądać ?"

No właśnie to jest problem. Gdy nie ma cię w Google, to nie ma cię w internecie. Google ma monopol i nie można zrezygnować z jego usług.

Ruch to tylko pretekst, by wyciągnąć od G kasę, która może im się w jakiejś części należy.

zwiń wątek Sławek  22 stycznia 2010 o godz. 7:47 #
Gravatar

Ja naprawdę nie rozumiem. I tak są też w tysiącach innych wyszukiwarkach. Rozwiązanie jest proste – nie dopuszczać robotów indeksujących. Google nie ponosi żadnej winy. Gdyby roboty nie indeksowały ich materiałów, to nie można by ich wyszukać, a indeksowanie jest jedynie wyborem właściciela serwisu.

zwiń wątek vries  23 stycznia 2010 o godz. 12:47 #
Gravatar

Tyle, że tych tysięcy wyszukiwarek używają chyba tylko ich developerzy.

 
 
zwiń wątek Sławek  22 stycznia 2010 o godz. 7:48 #
Gravatar

Ja bym i właśnie, na miejscu Google, strzelił bramkę i usunął z wyników wyszukiwania.

zwiń wątek vries  23 stycznia 2010 o godz. 12:50 #
Gravatar

Na Googla szczęście nie masz nic do gadania. Takie działanie przyciągnęło by uwagę regulatorów i zwaliłoby na nich proces o praktyki monopolistyczne.

 
zwiń wątek Low Year  23 stycznia 2010 o godz. 13:05 #
Gravatar

Nie znam żadnego precedensu, w którym _nie_ oferowanie produktu byłoby uznane za praktykę monopolistyczną.

 
zwiń wątek vries  23 stycznia 2010 o godz. 13:14 #
Gravatar

@Low Year: Hmm… MS i wybór przeglądarek? Ale moim zdaniem G oberwałby tu jeszcze dość potężną karę.

 
zwiń wątek Low Year  23 stycznia 2010 o godz. 20:40 #
Gravatar

To dotyczyło oferowanego produktu którym jest IE, ale wypuszczenie systemu bez przeglądarki byłoby samobójstwem więc MS poszedł na takie rozwiązanie.

 
 
zwiń wątek Low Year  23 stycznia 2010 o godz. 1:19 #
Gravatar

No właśnie to jest problem. Gdy nie ma cię w Google, to nie ma cię w internecie. Google ma monopol i nie można zrezygnować z jego usług.

Ruch to tylko pretekst, by wyciągnąć od G kasę, która może im się w jakiejś części należy.

To może G należy się kasa za utrzymywanie ich "w internecie"? Ciekawe czy nie większa ;>

zwiń wątek vries  23 stycznia 2010 o godz. 12:54 #
Gravatar

Współistnienie Google i stron z informacjami to obustronna symbioza. Google potrzebuje materiały, by było co wyszukiwać. Strony z treścią potrzebują dobrej wyszukiwarki. Tu istnieje jednak pytanie o to, ile poszczególne strony powinny na tej symbiozie zyskiwać.

 
zwiń wątek Low Year  23 stycznia 2010 o godz. 13:02 #
Gravatar

No więc mówię. Symbioza, o ile pamiętam z biologii, polega na obustronnych korzyściach. Tutaj dostawcy treści chcieliby równocześnie zjeść ciastko i mieć ciastko.

 
 
zwiń wątek oO  23 stycznia 2010 o godz. 14:42 #
Gravatar

@vries

Jasne!

Taka książka telefoniczna czy Panorama Firm powinna mi płacić za to, że umieszcza mnie w spisie!

W końcu gdyby nie ja, to nie byłoby tego spisu i nie mogliby zarabiać! Należy mi się!!!1 Co najmniej 20%!!!one!!1 A nie pasożytują na mnie. Złodzieje.

CO?! Jeszcze płacić każą?! Toż to przestępstwo i zbrodnia!!!!!!!!!!111!!!!!!one!!!eleven!!!!1!

zwiń wątek vries  23 stycznia 2010 o godz. 16:14 #
Gravatar

Przecież ty nie przekazujesz tym firmom żadnych treści, których stworzenie wymagałyby jakichkolwiek nakładów. No chyba, że jakieś reklamy (ale przecież to się nie liczy).

 
 
zwiń wątek tarantoga  23 stycznia 2010 o godz. 15:48 #
Gravatar

Bez przesady… Czy wikipedia to też pasożytowanie? A korzystanie z niej?

Naturalnym dla ludzi jest to że się dzielą. Po co się pisze newsy? Po to żeby się dzielić. Autor jest podany, więc w czym problem?

Jak ktoś chce sprzedawać informacje, niech zrobi płatny serwis albo drukuje zwykłą gazetę a nie ma pretensje do całego świata…

zwiń wątek vries  23 stycznia 2010 o godz. 16:21 #
Gravatar

Widać te serwisy nie przynoszą oczekiwanych zysków. Możliwe, że faktycznie pójdą w ślady internetowego NYT (notabene mimo całkiem sporej liczby odwiedzin nie przynosił zysku) i zablokują treść.

Porównywanie Google z Wikipedią jest trochę bez sensu. To zupełnie inna forma organizacji.

 
 
 
zwiń wątek krzy3  23 stycznia 2010 o godz. 14:26 #
Gravatar

> Nie wystarczy napisać wszystkim robotom: nie zaglądać ? Takie to trudne?

Ano trudne, bo jak rozróżnić GoogleBot-a, który zbiera dane dla wyszukiwarki (w wyszukiwarce gazeta chce być, bo nieobecność w wyszukiwarce oznacza śmierć) z GoogleBotem który zbiera dane dla Google News? Bo to ten sam bot jest. Rada mniej więcej taka: jak nie chcesz żeby pasożyt wypijał ci krew, to popełnij samobójstwo.

> Google popularyzuje im serwis,

Otóż właśnie ostatnio dowiedziono, że popularyzacja przez Google jest wątpliwa: połowa użytkowników Google News nie klika w odsyłacze.

Cała tryumfalnie głoszona na tej stronie "wolna ekonomia" sprowadza się do wzbogacenia POŚREDNIKA kosztem PRODUCENTA. Jest to dokładnie taka sama sytuacja, jak francuskich pisarzy w XVIII i XIX w., która to sytuacja doprowadziła do wymyślenia praw autorskich. Ale teoretycy wolnej ekonomii i wolnej kultury uparcie ten fakt przemilczają. Dlaczego? A qui bono?

zwiń wątek oO  23 stycznia 2010 o godz. 14:46 #
Gravatar

"Otóż właśnie ostatnio dowiedziono, że popularyzacja przez Google jest wątpliwa: połowa użytkowników Google News nie klika w odsyłacze."

Powiedziałbym raczej, że połowa użytkowników Google News *klika* w odsyłacze.

Toż to jest świetny wynik.

Wiesz ile osób klika w banery? Jakieś 1 do 5%. A ci głupi reklamodawcy i tak umieszczają banery na wp, onecie czy innych serwisach i płacą za to ciężkie pieniądze. Niezli debile, nie? ;)

 
zwiń wątek grobelny  25 stycznia 2010 o godz. 0:53 #
Gravatar

> Cała tryumfalnie głoszona na tej stronie “wolna ekonomia” sprowadza się do wzbogacenia POŚREDNIKA kosztem PRODUCENTA.

Pośrednik się owszem wzbogaca, ale dlaczego od razu twierdzisz, że kosztem producenta? A po drugie: wydaje Ci się że w przypadku innych towarów jest inaczej? Zastanów się ile dostał Chińczyk za uszycie Twojej kurtki/wyprodukowanie płyty głównej/etc. a ile Ty zapłaciłeś w sklepie. Różnicę, jak się domyślasz, dostali pośrednicy (w czym moim zdaniem nie ma niczego nagannego).

> Jest to dokładnie taka sama sytuacja, jak francuskich pisarzy w XVIII i XIX w., która to sytuacja doprowadziła do wymyślenia praw autorskich.

Różnica polega tylko na tym, że teraz prawo autorskie mamy i nie trzeba niczego nowego tworzyć.

 
 
 
zwiń wątek ja  23 stycznia 2010 o godz. 7:40 #
Gravatar

Tudzież znaczy "i" a nie "lub"

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek eee  23 stycznia 2010 o godz. 9:57 #
Gravatar

No i co z tego?

 
 
zwiń wątek oO  23 stycznia 2010 o godz. 13:05 #
Gravatar

Żałosne. Tacy kretyni powinni dostawać kary za swoją głupotę.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek de_tox  25 stycznia 2010 o godz. 18:43 #
Gravatar

Kolejny pomysł "śmierdzący lewactwem". Niektórzy chyba zapominają, że mamy kapitalizm.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 

Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="http://osnews.pl">OSnews: niusy IT</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <strike>tekst przekreślony</strike>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.

Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Twoja sugestia