Kategorie:
33

Otwarte podręczniki cyfrowe wkraczają do amerykańskich szkół średnich

W połowie sierpnia, po raz pierwszy w USA, zaakceptowano do wykorzystania otwarte, cyfrowe, darmowe podręczniki do szkół średnich. Projekt, nazwany Free Digital Textbooks Initiative, zainicjowany został przez gubernatora Kalifornii, Arnolda Schwarzeneggera, w maju tego roku

W połowie sierpnia, po raz pierwszy w USA, zaakceptowano do wykorzystania otwarte, cyfrowe, darmowe podręczniki do szkół średnich. Projekt, nazwany Free Digital Textbooks Initiative, zainicjowany został przez gubernatora Kalifornii, Arnolda Schwarzeneggera, w maju tego roku. Jego celem, jak napisano w notatce prasowej, jest „znalezienie nowych dróg, prowadzących zarówno do polepszenia poziomu nauczania, jak i do maksymalizacji oszczędności finansowych w czasach kryzysu.”

Na apel gubernatora i stanowych władz oświatowych odpowiedziało kilkunastu autorów, udostępniając swoje prace do recenzji. 11 sierpnia opublikowano raport podsumowujący pierwszą fazę projektu. Okazało się, że 10, spośród 16 zgłoszonych podręczników do nauk ścisłych, spełnia wymagane przez kalifornijskie prawo standardy.

Po opublikowaniu sprawozdania, Departament Edukacji zorganizował sympozjum dla nauczycieli, specjalistów technologii cyfrowych i autorów książek, na którym pokazano jak praktycznie można wykorzystywać produkty nowoczesnej technologii w procesie nauczania. Podczas przykładowych lekcji zademonstrowano różne sposoby udostępniania uczniom treści zdigitalizowanych podręczników: wyświetlano ich zawartość na ekranach wielkoformatowych, oglądano je na monitorach komputerów, drukowano poszczególne rozdziały i całe książki tak, że nawet w klasach o ograniczonej liczbie komputerów każdy z uczniów miał dostęp do tekstu.

Po zakończeniu pierwszej fazy inicjatywy, projektodawcy rozpoczęli przygotowania do jej następnego etapu, publikując na stronach internetowych ankietę, która ma pomóc w dalszych pracach nad projektem.

Krytyczną opinię na temat inicjatywy przedstawiła w tekście Beyond the Textbook, Jane Park (skrócona wersja na amerykańskiej stronie stronie Creative Commons: Back to school: It’s Raining Textbooks).

Więcej informacji: http://www.doorg.info/2009/09/19/otwarte...-srednich/

«
»

Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!


Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.

Niusy na podobny temat:

Komentarze (RSS)

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.

24 komentarzy

zwiń wątek krzychoocpp  19 września 2009 o godz. 20:53 #
Gravatar

Świetna wiadomość! Brawo Arnie! :D Od dawna marzyłem żeby coś takiego pojawiło się w Polsce. Kiedy jeszcze chodziłem do liceum, nie kupowałem podręczników oprócz jednego do matematyki. Dlatego że inne nie były bardzo potrzebne i były dużo droższe (w matematycznym były jedynie kolejno numerowane zadania). Papier wysokiej jakości, niewygodny format, ilustracje, finezyjne czcionki – czy to konieczne skoro w większości przypadków uczeń będzie korzystać z książki przez niecały rok ? Nie. Otwarte podręczniki rozwiązują ten problem, zawsze ktoś może je wydać drukując je na papierze VII kategorii w niskiej cenie. Takie bym kupił, bo przecież nie zrobiłbym się mądrzejszy mając ładniejszy podręcznik. Papier niższej kategorii to też niższa gramatura, więc książka byłaby lżejsza. Równolegle dostępne wersje papierowe w lepszej jakości oraz wersja PDF i wszyscy już są zadowoleni! No może poza dotychczasowymi wydawcami…

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek marcinsud  19 września 2009 o godz. 21:57 #
Gravatar

To nie przejdzie w Polsce, bo Polska to Polska, a to jest zbyt duży biznes. Zauważyłem, że mniej więcej co 3 lata są zmieniane podręczniki w szkołach, niby po co? Bo program się zmienił? Po co w takim razie zmieniać dobry program? Bo każdy musi mieć średnie. Z sentymentem wspominam podręczniki do matematyki i fizyki, które były 20 i więcej lat temu. Bez zbędnych rzeczy i wszystko napisane w przystępny sposób, a dzisiaj? Na fizyce w pierwszej klasie liceum są potrzebne logarytmy, które będą w 2 klasie na matematyce i tym podobne absurdy (dokładnie nie pamiętam jak to było, bo pamięć już nie ta).

Programy nauczania poszczególnych przedmiotów powinny być powiązane i ułożone w taki sposób, by nie było sytuacji podobnych do wyżej opisanych. No i poziom nie powinien być zaniżany przez ludzi typu "jestem hardcorem". To może być łatwo zrealizowane dzięki otwartym podręcznikom, z autorzy mogą być opłaceni przez ministerstwo.

zwiń wątek Pies  19 września 2009 o godz. 22:26 #
Gravatar

Wszystko zależy od szkoły, w niektórych podręczniki trzymają się dłuższy czas i jest szansa korzystania z nich tak naprawdę za darmo – na początku roku się kupuje te z których będzie się korzystać, a sprzedaje te zbędne, przy czym ostatni raz się robi to już po skończeniu szkoły… Oczywiście, nie wychodzi to idealnie, pojedyńcze podręczniki trzeba kupić, ale z kompletu można w sumie korzystać za może 30zł – ponieważ takiego z angielskiego używanego nie da się korzystać, czy coś takiego.

Co do jakości podręczników to inna bajka, ale zna ktoś dobre w internecie kompendia wiedzy na poziomie maturalnym? Również ciężko je znaleźć niestety… Nikomu się nie chce, nikomu nie zależy, i całości pilnuje zapewne jedynie parę wydawnictw…

zwiń wątek Silmethule  19 września 2009 o godz. 22:32 #
Gravatar

I tutaj właśnie z pomocą przychodzą stare podręczniki. W przypadku przedmiotów takich jak matematyka czy fizyka zmiany w programie to wycinanie kolejnych elementów z podstawy… Więc stare podręczniki są obszerniejsze. Gorzej z taką geografią, gdzie niektóre elementy zmieniają się szybko i podręcznik z informacjami musi nadążać. Ale do większości przedmiotów, jeśli chodzi o naukę samemu, dla siebie, do egzaminu, a nie dlatego, że "nauczyciel kazał taki a taki podręcznik kupić", nadają się świetnie podręczniki za 5-10 zł znalezione w antykwariacie…

 
zwiń wątek tydell  20 września 2009 o godz. 16:29 #
Gravatar

"To nie przejdzie w Polsce, bo Polska to Polska, a to jest zbyt duży biznes. Zauważyłem, że mniej więcej co 3 lata są zmieniane podręczniki w szkołach"

"Wszystko zależy od szkoły, w niektórych podręczniki trzymają się dłuższy czas i jest szansa korzystania z nich tak naprawdę za darmo"

No właśnie, tylko nasze rządzące umysły na to nie pozwalają. Przykład:

do przedszkoli (zerówek) i nauczania początkowego zgodnie z nową podstawą programową zrobiono nowe podręczniki. Rodzicom kazano kupować te nowe "bo podręcznik musi mieć adnotację że jest zgodny z nową reformą edukacji i nową podstawą programową". Ludzie więc kupować zaczęli nowe, co się okazało są to te same podręczniki tylko z dodaną adnotacją jw. I kto kogo robi w balona i na kase naciąga ?

To jest biznes, co 3 latka zmiana podręczników, dzieciak nie użyje tych po starszym rodzeństwie, zarobek łatwy i pewny dla wydawców

 
zwiń wątek marcinsud  21 września 2009 o godz. 10:07 #
Gravatar

@tydell I do tego każdy nowy minister musi zmienić podstawę programową, by pokazać, że coś robi – bezsens. Rozumiem zmiany w dziedzinach nauk, gdzie następuje szybka zmiana/przedawnianie się informacji, ale na litość matematyka to matematyka, język polski to język polski.

 
 
zwiń wątek Silmethule  19 września 2009 o godz. 22:28 #
Gravatar

Ja w tej chwili staram się kupować tylko te podręczniki, o których wiem, że muszę je mieć (bo np. nauczyciel zadaje zadania z tychże), podręczniki do angielskiego (a te są wybitnie drogie, wszystkie, zero treści, a cena od 100-stronnicowej książki to ok. 80zł) "piracę" poprzez ksero… A jeśli chodzi o przedmioty, do których podręcznik chcę mieć, żeby poczytać sensowną treść, czy też porobić jakieś zadania – kupuję właśnie podręczniki sprzed 15 lat… W antykwariatach można je znaleźć, a wychodzi i taniej niż za nowy, i jakość takiego podręcznika lepsza.

Jakkolwiek "otwarte podręczniki" to idea świetna, jakkolwiek ja byłbym za wydawaniem ich w wersji książkowej (por. Linux Documentation Project, tworzą "otwartą dokumentację", ale część ich tekstów została wydana jako komercyjne książki) i rozprowadzane, najlepiej za darmo, albo za pół darmo do szkolnych bibliotek + do księgarni, byle tylko wydać to tak, by koszt nie był zbyt wielki. Posiadanie drukowanej książki jest lepsze niż czytanie z ekranu, czy nawet niezłożonego sensownie wydruku na kartkach A4.

 
zwiń wątek Sławek  20 września 2009 o godz. 9:00 #
Gravatar

Tak. Szczególnie moje wątpliwości wywoływała ta rządowa akcja: "Cała Polska czyta dzieciom". Że niby wydawcy książek nie mogli sami przeprowadzić kampani promującej czytanie? Ale obywatele mają większe zainteresowanie do rządu, a przynajmniej mieli.

zwiń wątek vries  20 września 2009 o godz. 9:43 #
Gravatar

Najwidoczniej im się nie opłacało. Zbyt duże ryzyko zmarnowania środków. Czy tego chcesz czy nie czytanie dzieciom rozwija i rząd może a nawet powinien promować tego typu pożyteczne zachowania.

 
zwiń wątek marcinsud  21 września 2009 o godz. 10:11 #
Gravatar

@vires myślę, że do niektórych Polaków szybciej by dotarła akcja w "M jak mdli mnie", gdyby tam jakaś bohaterka w 6 odcinkach pod rząd coś czytała swojemu dziecku to pewnie sami oglądający też by zaczęli czytać.

 
 
 
zwiń wątek Sławek  20 września 2009 o godz. 8:57 #
Gravatar

No i nie trzerba zmieniać całych podręczników, gdy zostanie wprowadzona jakaś reforma. Rozdziały niepotrzebne wystarczy po prostu pominąć(nie drukować), a można dodatkowo uczniom dorzucić rozdział z innego otwartego podręcznika. Nie wspominając o możliwości edycji i innych aspektach, jak możliwość wprowadzenia jednorodnych podręczników(Skoro cena podręcznika jest zbliżona do zera, a jest on tak samo dostępny na całym świecie, to w całym kraju mógłby dominować jeden podręcznik, a nauczyciele mogliby zgłaszać poprawki).

 
 
zwiń wątek RRH  20 września 2009 o godz. 3:24 #
Gravatar

No właśnie, obecnie (od tego roku) jest wprowadzany rządowy "szafka dla ucznia" (coś w tym stylu), czyli odciążenie najmłodszych, żeby nie musieli nosić w plecakach książek. Nie wiem, czy nie pomyliłem programów (poprawcie mnie jeżeli się mylę), ale książki mają być właśnie dostarczone za darmo uczniom (na razie najmłodszym). Ileż to milionów!

Przecież za ułamek tej kwoty ministerstwo mogłoby utrzymywać wysokiej jakości specjalistów, którzy pisali by książki. I wszyscy byliby zadowoleni. No…

michuk na premiera! ;)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek vries  20 września 2009 o godz. 10:14 #
Gravatar

Tego typu rozwiązanie nigdy nie przejdzie. Dlaczego? Bo to jest populizm, który jest niekorzystny dla gospodarki w skali makro. Podręczniki mimo wszystko tworzone są przez polskich wydawców i kupując je płacimy podatki. Gdybyśmy ich nie kupowali wydawalibyśmy tą kasę na dobra luksusowe. A dóbr luksusowych jak dobrze wiecie nie produkuje się w Polsce zbyt wiele, wiec trzeba je importować. Pogarsza się przez to bilans wymiany z zagranicą. Ot, proste.

Arnie wprowadził takie prawo, bo musiał wydawać na podręczniki 360 mln zielnych. A przecież nie powie "Kupujcie sobie samemu podręczniki", bo by go ludzie zlinczowali. A trzeba się załapać na kolejną kadencję…

PS. nie przypominam sobie, by w ramach akcji “szafka dla ucznia” ktoś miał kupować podręczniki na innych zasadach niż wcześniej.

zwiń wątek marcinsud  21 września 2009 o godz. 10:14 #
Gravatar

Ja miałem szafki w szkole i nie mogłem zostawiać tam podręczników, bo: "z czegoś musisz się uczyć" i koniec tematu. Szafki były po to by zmieniać buty i nie brudzić w klasach.

 
 
 
zwiń wątek Odysseusz  20 września 2009 o godz. 14:47 #
Gravatar

Absolutnie popieram Arniego!!! A naszym decydentom radzę poważnie wziąć pod rozwagę – zamiast podręczników do 3-letniego cyklu kształcenia (od gimnazjum wzwyż) laptop z oprogramowaniem – biuro, informatyka i pakiet edukacyjny (programy i podręczniki, komplet lektur, tablice, materiały pomocnicze, słowniki, encyklopedie – przecież się zmieszczą!)) – (oczywiście Linux!!! choćby ze względu na koszty) z założeniem – szkoła skończona w terminie laptop staje się własnością ucznia – rok opóźnienia – płaci 1/3 – itd.

A zarobić powinni nie wydawcy (zwykle barokowo wydanych podręczników) a twórcy podręczników, programów i polscy producenci laptopów (taak – wiem, raczej składacze – ale płacą podatki i zatrudniają). Sami zastanówcie się nad efektem społecznym (choćby w kwestii wyrównywania dostępu do oświaty w różnych środowiskach) a koszty są porównywalne – przy czym przejęcie przez państwo finansowania kompletów podręczników i tak jest nieuchronne

I jakie to proste – czy trzeba czekać aż na Terminatora?

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek vries  20 września 2009 o godz. 16:11 #
Gravatar

"polscy producenci laptopów"

Niezgodne z prawem UE (nie można faworyzować producentów danej narodowości). Zapomnij. Zresztą polscy producenci nie montują kompów u nas.

"przy czym przejęcie przez państwo finansowania kompletów podręczników i tak jest nieuchronne"

Interesujące. Jak doszedłeś do takich wniosków?

"(oczywiście Linux!!! choćby ze względu na koszty)"

Obejrzyj sobie ceny brytyjskich producentów softu. Nie jest dużo taniej, o ile jest w ogóle taniej. Integrowanie systemów kosztuje. Ale przede wszystkim w przeciwieństwie do Rosji, u nas nie ma firm poważnie zajmujących się tego typu sprawami. A netbooki to również masa problemów.

zwiń wątek Odysseusz  20 września 2009 o godz. 17:02 #
Gravatar

"polscy producenci laptopów" – jak wygrają przetarg oczywiście. Jak nie wygrają niech najlepiej bankrutują – a nuż pojawią się tacy, co potrafią wygrać?

"nieuchronne" – jestem pracownikiem oświaty (na emeryturze). Jest nieuchronne, chyba, że oszołomy (czyt. politycy) zamiast finansowania oświaty wybiorą budowę tarczy albo samolociki z karabinem maszynowym na dżojstiki…

"koszty" – to oczywista oczywistość – od lat używam Linuksa i to polskiej firmy "zajmującej się tymi sprawami". Mój laptop (z Allegro) jest w cenie lepszego noteboka, pod Linuksem nie stwarza żadnych problemów i jak dotąd żadnej integracji nie potrzebuję – niby czemu gimnazjalista (czy licealista) potrzebowałby wymyślniejszego sprzętu i integracji?

zwiń wątek vries  20 września 2009 o godz. 21:27 #
Gravatar

"niby czemu gimnazjalista (czy licealista) potrzebowałby wymyślniejszego sprzętu i integracji?"

Bo ktoś te systemy musi instalować. Kto musi zainstalować oprogramowanie. Ktoś musi szkolić kadrę. Ktoś musi to przewieźć. Ktoś musi to magazynować. Ktoś musi na tym zarobić (ha! kapitalizm). Nie możesz porównywać zakupu laptopa do stworzenia akcji na większą skalę. Sporo zależy od tego, kto będzie akcję organizował. Władze wojewódzkie, ministerstwo, czy Organ Prowadzący.

O firmach w UK mówię dlatego, że tam trzeba mieć akredytację ministerstwa, by sprzedawać oprogramowania (wraz ze sprzętem) szkołom i chyba rok temu załapały się dwie firmy z systemami linuksowymi. Tutaj zapewne również trzeba będzie ogłosić przetargi.

 
zwiń wątek marcinsud  21 września 2009 o godz. 10:21 #
Gravatar

dochodzi jeszcze sprawa taka, że w każdej szkole będzie musiała być nadwyżka laptopów i jakiś (najlepiej zdalny) system backupu, bo spadnie dziecku komputer się roztrzaska i cała praca poszła w kosmos, a i nie ma na czym uczyć się dalej.

 
 
 
 
zwiń wątek kocio  20 września 2009 o godz. 15:28 #
Gravatar

Pewnie nie wszyscy wiedzą o tym, że w Polsce staramy się takie podręczniki tworzyć:

http://wolnepodreczniki.pl/

Mają być nie tylko darmowe, ale też na wolnych licencjach. (disclaimer: współpracuję jako wolontariusz z fundacją, która się tym zajmuje)

Jeśli idzie o te kalifornijskie to nikt głośno nie mówi o licencjach i od początku jest jasne, że chodzi tylko o darmowość, bo stan ledwo ciągnie finansowo. Ale tak się składa, że ze złożonych propozycji większość jest na jakiejś licencji CC i tylko jeden (!) nie – przynajmniej tak wynika z tego podsumowania na stronie powiązanej z jednym z podręczników (tym od fizyki):

Sixteen free high school math and science textbooks were submitted, and were evaluated as to whether they met state content standards. Almost all the books were Creative Commons-licensed works produced by individuals and nonprofits, with the exception of a consumable biology workbook from Pearson.

[ http://theassayer.org/ ]

Faktycznie, podręcznik do biologii ma tylko na dole każdej strony znaczek copyright.

Przyjrzałem się bliżej kilku wybranym tematom (odpowiadającym rozwijającym się podręcznikom z polskiego projektu):

- Keisler (matematyka) to książka wydana pierwotnie w 1976, którą w 2002 autor postanowił wypuścić w sieci na CC BY-NC-SA,

- fizyka to zestaw 5 książek na CC BY-SA (ze źródłami w LaTeX-u i konwerterem do HTML-a dostępnymi przez repozytorium git), tworzonych w latach 1998-2008,

- CK-12 Foundation wydała swój podręcznik do nauki o ziemi (geografia?) też na CC BY-SA, ale ma tylko datę 2009 i jest opracowana głównie jako materiał on-line, z którego można sobie układać dowolne zestawy (stąd nazwa "flexbooks")

Ciekawe jednak, jak reagowali tradycyjni wydawcy, dla których ten ruch był pewnie ogromnym zaskoczeniem, a także jak zareagowały firmy informatyczne:

The genesis of Schwarzenegger's initiative was the current state budget crisis, so it was entertaining to see the various interests jockeying for a bigger slice of a shrinking pie. Dell and Apple would like to see funds for textbooks freed up so that they can be used to buy computers on which students can access the free books, and they had demos with actual grade school kids (highly intent on their Apple laptops) and high school kids (chewing gum and socializing in front of their Dell netbooks).

The traditional publishers didn't seem to be able to decide how to present themselves. Pearson's rep referred to its workbook as "free and open-source" (it's not open-source). Houghton Mifflin Harcourt's rep, when questioned about DRM, said that her company was committed to DRM, and envisioned its DRM'd materials being mixed and matched with open-source ones. Both said that they wanted to be service providers (think Red Hat), rather than just content providers (a la Microsoft) — but, hey, they produce really great content, too. Apple and Dell's reps argued for open formats such as XML.

Całe to podsumowanie jest interesujące – dalej jest o tym, jak nie wiedzieli co z wymaganiem swobodnego dostępu i kilka innych obserwacji.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
zwiń wątek macieklew  20 września 2009 o godz. 17:10 #
Gravatar

Dzięki za linka do polskich Wolnych podręczników, kocio. Sam powinienem wspomnieć o tym w tekście!

 
zwiń wątek marcinsud  21 września 2009 o godz. 10:26 #
Gravatar

JA pamiętam, że do matury na wiki znalazłem jakieś opracowania matematyczne, bardzo przystępnie napisane, ale nie pamiętam co i gdzie to było.

a mam http://pl.wikibooks.org/wiki/Matematyka_dla_liceu… może nie wszystko tam jest, ale ja znalazłem to czego szukałem :]

 
 
zwiń wątek macbook  6 kwietnia 2011 o godz. 16:22 #
Gravatar

Thanks for the new things you have unveiled in your writing. One thing I’d like to comment on is that FSBO connections are built with time. By introducing yourself to owners the first few days their FSBO is definitely announced, ahead of the masses commence calling on Friday, you develop a good network. By giving them tools, educational components, free records, and forms, you become an ally. By taking a personal interest in them plus their scenario, you develop a solid connection that, oftentimes, pays off as soon as the owners decide to go with an agent they know along with trust preferably you actually.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
zwiń wątek motor  8 kwietnia 2011 o godz. 3:02 #
Gravatar

Thanks for sharing your ideas. One thing is that students have a solution between federal government student loan as well as a private student loan where it’s easier to decide on student loan consolidation than in the federal student loan.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 

Uwaga! Niektóre komentarze, m.in. te dodane przez niezalogowanych i nowych użytkowników, są ręcznie moderowane. Jeśli Twój komentarz nie ukaże się od razu, nie dodawaj go ponownie, tylko cierpliwie poczekaj na akceptację.

W komentarzach możesz używać prostych znaczników HTML. Przykłady:
  • Link: <a href="http://osnews.pl">OSnews: niusy IT</a>,
  • Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
  • Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
  • Przekreślenie: <strike>tekst przekreślony</strike>,
  • Kod: <code>printf("blok kodu");</code>,
  • Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>
Uwaga: jeśli dodasz nieznany znacznik, będzie on niewidoczny, gdyż system filtruje takie znaczniki.

Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Twoja sugestia