The Pirate Bay przegrywa sprawę w sądzie
- Dodano: 17 kwietnia 2009
- Wprowadził: vries
- Komentarze: 408
Szwedzki sąd uznał czterech oskarżonych o rozpowszechnianie materiałów objętych prawami autorskimi za winnych zarzucanych im czynów. Petera Sunde, Fredrika Neij, Gottfrida Svartholm i Carl Lundström czeka rok więzienia.
Wysoki sąd uznał, że co prawda to użytkownicy Pirate Bay nielegalnie rozpowszechniali objęte prawem autorskim pliki, jednakże oskarżenie mieli pełna świadomość, że przyczyniają się do tego faktu.
Sąd również uznał wysokość strat pokrzywdzonych kompani fonograficznych i filmowych oscylującą w granicach $12 mln i z tego tytuły nałożył na oskarżonych karę w wysokości 30 milionów koron szwedzkich ($3,620,000). Kara finansowa zostanie podzielona równo pomiędzy oskarżonych.
Co więcej sędzia uznał, ze użytkowanie torrentów ze strony Pirate Bay nie jest legalne. Odrzucił również zarzuty, jakoby wyrok był podyktowany politycznymi naciskami.
Skazani oznajmili, że będą składać odwołanie i że strona będzie dalej funkcjonować.
Więcej informacji: http://torrentfreak.com/the-pirate-bay-t...ct-090417/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
408 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


"Witajcie w Ciężkich Czasach"
Chyba ciekawych czasach…
Zrzutka na zapałki!
Chociaż nie korzystałem, chętnie sie dorzucę
. Prawo nie może być dyktowane przez korporacje.
A skłanianie Cię do oddawanie pieniędzy może być dyktowane?
możesz rozwinąć? Nie kojarzę tego motywu…
Nie jestem zaskoczony.
Zważywszy na to jaka kasa i jakie układy wchodzą tutaj w grę, to wcale nie dziwne że przegrali w pierwszej instancji. To nie pierwszy i nie ostatni kupiony proces.
To i tak dopiero początek. TPB będzie apelować do oporu.
dokladnie, pieniadze maja, poparcie milionowej spolocznosci tez – nie wszystko jeszcze stracone. Dodam, ze nie korzystam z TPB, ale mam nadzieje ze wyzsze instancje oglosza odmienny wyrok – inaczej czeka nas kolejny krok w kierunku cenzury internetu i narzucania tresci pod dyktando politykow i korporacyjnych molochow.
przypadkowy przyklad z wczoraj z YT
<code>
This video contains an audio track that has not been authorized by WMG. The audio has been disabled.</code>
i
<code> This video is not available in your country. </code>
oczywiscie, z samym procesem to niewiele ma wspolnego, jednak pokazuje pewien trend…
pozdrawiam
TVP robi to samo. Od dawna.
Chyba przesadziłeś z tym oskarżeniem. Sąd stwierdził prawdę. To jest oczywiste chyba dla wszystkich, że chłopaki z TPB wiedzieli, że użytkownicy udostępniają pliki nielegalnie.
Problem w tym, że ten wyrok tworzy niebezpieczny precedens i może się niedługo okazać, że można trafić do paki za link do youtube na blogu.
"To jest oczywiste chyba dla wszystkich, że chłopaki z TPB wiedzieli, że użytkownicy udostępniają pliki nielegalnie.
Problem w tym, że ten wyrok tworzy niebezpieczny precedens i może się niedługo okazać, że można trafić do paki za link do youtube na blogu."
Właśnie dlatego nie ma tutaj niczego oczywistego, gdyż jak sam przecież napisałeś wyrok raczej otwiera puszkę Pandory i wprowadza niepewność, co do praw, jakie posiadamy.
I powtarzam pytanie w sprawie Youtube'a, w jego przypadku też "wiadomo", że "użytkownicy udostępniają pliki nielegalnie".
@mby7930: YouTube nie zostal stworzony specjalnie celu rozpowszechniania pirackich materialow. The Pirate Bay – owszem. Na YouTubie materialy pirackie to wyjatek, na The Pirate Bay wyjatkiem sa materialy rozpowszechniane legalnie.
Youtube'a chroni DMCA (a pamiętam jak lata temu wszyscy hackusie na DMCA tak narzekali)…
Przecież YT jest w pełni legalny, bo prowadzi go Google. TPB miało Pirate w nazwie, więc na pewno nie może być legalne!
@trsz: a 90% treści rozpowszechnianej przez Freenet to dziecięca pornografia. I co z tego wynika?
eee: Powinni nazwać "The Ship Buy"?
To dobra nazwa na sklep dla piratów. Można w takim sklepie nabyć – jak rozumiem – nie tylko piracki galeon, ale i wyposażenie owego galeonu: flagi z czaszkami i kośćmi, armaty i proch do owych armat, mapy z zaznaczoną kryówką na złoto oraz inne użyteczne akcesoria
"@mby7930: YouTube nie zostal stworzony specjalnie celu rozpowszechniania pirackich materialow. The Pirate Bay – owszem. Na YouTubie materialy pirackie to wyjatek, na The Pirate Bay wyjatkiem sa materialy rozpowszechniane legalnie."
Nie rób sobie jaj. TPB w żadnym razie nie został stworzony w tym celu.
Ocenianie na podstawie nazwy własnej trochę kompromituje tego, kto dokonuje czegoś takiego, bo wygląda na to, iż brakuje mu realnych argumentów.
A w przypadku Youtube można by zarzucić ich twórcom (w tej chwili np. właścicielom), że podstawowym celem jest rozpowszechnianie treści z różnych powodów nielegalnych.
masz rozdwojenie jaźni?
sorki ja mam
@Thar: Wynika to, ze gdyby FreeNet w troche wiekszym stopniu dzialal, to dobrze byloby cos z nim zrobic.
@mby7930: Nie no, pewnie – TPB, jak kazdy tracker torrentow, funkcjonuje glownie w celu umieszczania tam dystrybucji Linuksa i nagranych wlasnorecznie utworow. Wcale, ale to wcale, nie zostal stworzony do tego, do czego sluzy kazda inna siec P2P, czyli piractwa.
Na YouTube natomiast wiekszosc filmikow to HDRipy roznego rodzaju. I dyskografie. Nagrania czubkow wyczyniajacych harce przed kamerka stanowia margines.
Aha. To najwyższy czas, żeby coś zrobiono z tym internetem. 45% to BitTorrent, z pozostałych pewnie uzbierałoby się tyle copyrightu i dziecięcej pornografii ze wyszłoby koło 60%. Nie wiem na co jeszcze czekają, powinni już dawno odłączyć sieć szkieletową i zniszczyć to siedlisko zła.
@Thar: Wypunktuje ci; latwiej bedzie zauwazyc:
1. FreeNet sluzy prawie wylacznie do rozpowszechniania dzieciecej pornografii,
2. TPB sluzy prawie wylacznie do rozpowszechniania nielegalnych kopii roznych kopirajtowanych materialow,
3. Google _nie sluzy_ prawie wylacznie do robienia rzeczy nielegalnych,
4. Internet _nie sluzy_ prawie wylacznie do robienia rzeczy nielegalnych.
Chodzi o ta drobna roznice miedzy 99.9% a 60%.
Udowodnij te 99.9%.
@Thar: Zerknij na http://thepiratebay.org/top/101. Widzisz tam cokolwiek legalnego?
To pisz od razu, że chodzi nie o stosunek legalnych do nielegalnych we wszystkich zasobach a tylko w tych najpopularniejszych. W takim razie internet wciąż trzeba zamknąć.
@Thar: Przegladarki wszystkich zasobow nie zauwazylem, ale jakiej probki nie wezmiesz (moze poza dzialem 'Dystrybucje Linuksa'), i tak co najmniej 99% torrentow na TPB bedzie nielegalnych.
@trasz: nielegalne jest wtedy, gdy ktoś zamieści torrenta nie posiadając legalnego oryginału. Jeżeli posiadam legalny oryginał i ściągam torrenta, to nie jest on nielegalny. Więc tak może daj se na luz z tym 99%.
@Tomasz Woźniak: Po co ktos mialby ciagnac torrenta majac oryginal?
trasz, bo tak, jak w moim przypadku oryginalna płyta pękła w napędzie? CD-Project objął wszystkie gry wydane w Polsce przez nich dożywotnią gwarancją, jednak pierwsza część Baldur's Gate, którą mam — nie załapała się na to.
Dlatego, żeby nie płacić po raz drugi za coś, co mi się popsuło, pobrałem grę przez torrenta.
Inny przykład.
Są ludzie, którzy kupują oryginalne, kolekcjonerskie wersje gier, a nawet ich nie rozpakują. W tym momencie przychodzi im z pomocą torrent, dzięki czemu mają bezpieczną grę i możliwość gry.
Zapewne napiszesz, że to są odosobnione przypadki. Pragnę Ciebie zapewnić, że nie. Wśród świadomych ludzi, właśnie taki sposób postępowania coraz częściej ma miejsce.
@szmergiell: I wedlug ciebie ilosc ludzi, ktorzy sciagaja to z TPB, jest na tyle duza, ze bylaby chocby zauwazalna w statystykach, o zmianie tych 99% nie wspominajac?
Zadałeś pytanie, to Ci udzieliłem odpowiedzi.
Z tego co zauważyłem, to próbujesz udowodnić, że z torrenta i TPB korzystają tylko ludzie pobierający nielegalne treści. Zapominasz jednakże o tym, że są również tacy, którzy nie pobierają tego, a korzystają z TPB w, nazwijmy to, "legalnym" celu.
Skąd posiadasz dane 99%? Często próbujesz od rozmówców wyciągnąć źródło informacji, dlatego w tym momencie proszę Cię o podanie tego, skąd masz te procenty?
Jak zobaczysz tutaj to z tego co widzę 18% jest legalnych treści. Nie napiszesz mi, że seriale, które są puszczane w TV w USA, a później zamieszczane w Internecie są nielegalne?
W takim przypadku 100% – 18% = 82%. Do wypisanych przez Ciebie 99% jeszcze daleko.
@szmergiell: Seriale puszczane w TV w USA i zamieszczane bez zgody wlasciciela w internecie sa tak samo legalne, jak filmy puszczane w USA w kinie i zamieszczane bez zgody wlasciciela w internecie. W linku, ktory podales (i ktory podalem wczesniej ja) jest dokladnie 0% legalnych tresci.
Oskarżenie BlackMana nie dotyczy tego, że sąd stwierdził prawdę. Chodzi o to, że na to co stwierdził nie ma paragrafu, a zatem w myśl zasady nullum crimen sine lege – jest to działalność legalna.
@mby7930, @Thar:
Chodziło mi tylko o oskarżenie, że wyrok został kupiony (raczej bezpodstawne). IMVHO sąd działał w dobrej wierze. Sąd najprawdopodobniej świadomie próbuje nagiąć obowiązujące prawo, żeby ludzi z TPB skazać, ale nie sądzę, żeby wzięli za to kasę od oskarżycieli.
Wyrok jest głupi i do tego niezgodny z prawem, więc nie powinien się utrzymać w sądzie wyższej instancji.
"IMVHO sąd działał w dobrej wierze. Sąd najprawdopodobniej świadomie próbuje nagiąć obowiązujące prawo, żeby ludzi z TPB skazać, ale nie sądzę, żeby wzięli za to kasę od oskarżycieli."
Piszesz "działał w dobrej wierze" i "Sąd najprawdopodobniej świadomie próbuje nagiąć obowiązujące prawo" i nie dostrzegasz w tym sprzeczności?
@Thar: Nie ma paragrafu na swiadome i celowe ulatwianie innej osobie popelniania przestepstwa? Jestes pewien?
@mby7930: Nigdy nie slyszales o rozbieznosci miedzy literą prawa i "duchem" prawa?
Sąd personalnie uważa to za złe i żeby skazać, nagina prawo. Co, zgodzę się z jr, jest możliwe – doniesienia o przekupstwie np. przy przetargach w których wygrywa Windows uważam za takie, jak swego czasu pogłoski o śmierci Twaina: mocno przesadzone
"Wyrok jest głupi i do tego niezgodny z prawem, więc nie powinien się utrzymać w sądzie wyższej instancji."
O, widzę, że jest szwedzki prawnik z nami.
Czyżby w Szwecji nie było przestępstwem udostępnianie pirackich plików? A może pomoc w przestępstwie nie jest tam karana?
To może być na przykład "spotkanie dyskusyjne elit rządowych i samorządowych krajów Europy Środkowo-Wschodniej" albo "Złota blacha". To nie jest przekupstwo, oczywiście że nie.
@trsz: o ile mi wiadomo, to sąd ma zajmować się stosowaniem prawa a nie wywoływaniem duchów. Na ducha można powołać się przy rozwiewaniu wątpliwości w przepisach i rola ta należy raczej do trybunału konstytucyjnego, nie zaś jakiegoś okręgowego sędziny.
To normalne, wpierw okazuje się że market nie może być gdzieś pobudowany, a później, że może i dodatkowo sobie "dobuduje" nową, szeroką, drogę do tego marketu.. Oczywiście ich sprawa co budują, wystarczy że sami za to zapłacą i będzie korzystne dla ludzi ale czy miasto musi wtedy budować ten odcinek drogi? :> Nie..
"@mby7930: Nigdy nie slyszales o rozbieznosci miedzy literą prawa i “duchem” prawa?"
Bardzo często, gdy ktoś chciał kogoś skazać za coś, co nie było akurat zabronione przez prawo.
"Czyżby w Szwecji nie było przestępstwem udostępnianie pirackich plików? A może pomoc w przestępstwie nie jest tam karana?"
TPB nie udostępniała żadnych treści, do których ktoś ma jakieś prawa.
A w kwestii tzw. pomocnictwa to polecam zaznajomić się jednak z podstawami prawa karnego, gdyż inaczej, jak to już tutaj zostało napisane, każdego sprzedawcę broni palnej czy białej można by pociągnąć do odpowiedzialności za jej sprzedanie, jeżeli tylko służyła ona do popełnienia przestępstwa.
każdy jest w stanie zabić czymś, czego na ogół nie zaliczamy do broni. Np. żaletką, albo gwoździem…. Przypominam, że są gwoździe większe niż 2", chociaż jestem pewny, że i 1" by się dało.
Dla pamięci @trasz
"@mby7930: Nigdy nie slyszales o rozbieznosci miedzy literą prawa i “duchem” prawa?"
Już na 2. roku prawa uczą, że analogia iuris w prawie karnym jest zakazana!
Koncerny prowadziły jednak w tej sprawie bardzo brudną grę, wspomnijmy chociaż o policjancie Jimie Keyserze, który nachodził prowadzących Pirate Bay w środku nocy by ich przesłuchiwać, nie słuchał ich argumentów, obrzucał ich inwektywami. Po czym Jim Keyser gdzieś zaginął, a odnalazł się na stanowisku w… Warnerze.
nie popieram nielicencjonowanego korzystania z jakiejkolwiek twórczości.
W tym przypadku, serwis służył jako wyszukiwarka plików, nie sprawdzał czy plik jest legalny czy nie. Okazuje się, że ryzykowne w tych czasach może być stworzenie wyszukiwarki, a nawet linkowanie do innych. :-/
Lawrence Lessig pisał o takim przypadku w "Wolnej kulturze". Student zrobił wyszukiwarkę plików dostępnych w uczelni korzystając z oprogramowania Microsoftu. Można było tym znaleźć nielegalnie udostępnione pliki, więc musiał zapłacić nieproporcjonalnie wysoką cenę gdy MPAA lub coś podobnego go oskarżyło o to, choć wcześniej nie wiedział o tych plikach.
Jak tak dalej pojdzie, to w koncu pozew bedzie grozil za publiczne ogloszene, ze poprzez jakos strone (dla przykladu google) mozna trafic do innej strony z nielicencjonowanymi tresciami…
Student nazywał się Jesse Jordan. Stwierdzono, że wyszukiwarka zaindeksowała 100 plików objętych prawem autorskim, a za każdy zażądali 150 000. Zgodzili się, coby im bidny studencik zapłacił marne 15 000, czyli całe jego oszczędności (więcej tutaj: http://www.wolnakultura.org/ksiazka,08.html).
I niech mi ktoś jeszcze powie, że prawo autorskie w obecnej postaci i sposób jego egzekwowania jest dobre…
@darcu: Jest taki film "Zielona Mila". Jest tam taki wielki murzyn, ktory zostal skazany na krzeslo elektryczne, mimo ze nic zlego nie zrobil. I co, nalezaloby twoim zdaniem morderstwo zdepenalizowac, bo cos takiego moze sie zdarzyc?
@darcu: "Student nazywał się Jesse Jordan. Stwierdzono, że wyszukiwarka zaindeksowała 100 plików objętych prawem autorskim"
I pewnie też im student poradził, żeby wsadzili se w dupę pałkę teleskopową?
@cutugno, mój wpis to odpowiedź na post mtjm. Nie ma nic wspólnego z TPB.
@trasz, zła analogia. Akurat przykład Jesse'ego świadczy o tym, że obecne źle skonstruowane prawo prowadzi do tego, że można zniszczyć każdego nawet jeśli nie zrobił nic złego. Przeczytaj sobie dokładnie, na czym polegał przypadek tego studenta. Zresztą warto sobie "Wolną Kulturę" przeczytać nawet jeśli się z poglądami Lessiga nie zgadza – żebyś chociaż wiedział, z czym się nie zgadzasz.
Co do powodów działalności TPB to wydaje mi się, że tego typu dywagacje są kompletnie bez sensu. Może chodziło o to, żeby ludzie mogli sobie wybierać spośród albumów Madonny, może po to, żeby łatwo było znaleźć Torrenty z dystrybucjami GNU/Linux, albo może po prostu któryś z twórców pomyślał sobie rano: "Kurde, ale ten kot ma puszystą sierść, a ta mucha dziwnie lata. To mi o czymś przypomina… Wiem! Może bym napisał sobie stronkę z fajną wyszukiwarką?" Mam to serdecznie w literach czterech. Chodzi o to, że sam torrent niczym nielegalnym nie jest. I tyle.
To tak jakby stwierdzić, że powinno się sądzić sprzedawców płyt CD, bo można na nie nagrywać nielegalnie łyndołsy i muzykę.
@darcu: W przeciwieństwie do niektórych tutaj umiem czytać. Po prostu nie wierzę lessigowemu opisowi historii Jordana, zapewne też tam była, bo przecież DMCA już obowiązywała, takedown notice i albo jej zignorowanie, albo jakaś przygłupiasta odpowiedź typu "ja nie udostępniam, ja tylko indeksuję".
@cutungo, a pewnie w Hiszpani na palmach rosną tabliczki czekolady, bo skądś ją musza importować do Polski. Nigdy nie byłem tam, ale nie wierzę relacjom ludzi stamtąd przybywającym, bo przecież to bzdury są kompletne. Zamiast mówić, co było "Twoim zdaniem" może po prostu sobie poczytaj: http://www.google.pl/search?q=jesse+jordan. A jak znajdziesz jakiś dowód, pochwal się nim. To chyba wystarczająco uczciwa propozycja?
Skoro umiesz czytać, to może wykorzystaj ten dar?
@darcu: Wychodzi na to, że ten szczeniak jest jeszcze głupszy niż myślałem, bo nie dość, że zrobił ten engine (który wcale nie był wewnętrzny na uczelni tylko wystawiony na świat) to jeszcze kilka fajnych statystyk, z których wynikało, że jest bardzo aktywnym użytkownikiem serwisu
Natomiast fakt, że notica nie dostał, tyle że z tekstów drugiej strony wynika, że nie był jedynie service providerem a aktywnym uczestnikiem. Więc w tym wypadku nie musiał.
W sumie powinien się cieszyć jak dziecko, że wykpił się za 12k$, które zresztą szybko użebrał z powrotem i że uniwersytet zachował neutralność zamiast oskarżyć go o wykorzystanie sieci do nielegalnej działalności.
Ciekawe wnioski wyciągnąłeś. A przeczytaj np. http://chronicle.com/free/2003/05/2003050201t.htm to.
"In the Grokster case, U.S. District Judge Stephen V. Wilson said that file-sharing services are legal even if users illegally trade copyrighted files through those services. File-sharing services are like video-cassette recorders, the judge said, in that they can be used for both infringing and non-infringing purposes. "
http://chronicle.com/free/2003/05/2003050201t.htm
Ogólnie zerknij na linki stąd: http://sethf.com/infothought/blog/archives/000312….
Jak dochodzisz do jakichś ciekawych wniosków, racz linkiem rzucić, coby łatwo było się ustosunkować.
@darcnet: "in that they can be used for both infringing and non-infringing purposes. "
Gdybyś czytał nie tylko przygłupów cytujących na zmianę Lessiga i Doctorowa ale choćby o co ten gnojek był oskarżony, wiedziałbyś, że sam chętnie z tego serwisu korzystał i jeszcze dostarczył na siebie dowodów na stronie. Ot, typowy głupek.
"Jak dochodzisz do jakichś ciekawych wniosków, racz linkiem rzucić, coby łatwo było się ustosunkować. "
http://www.google.pl/search?q=jesse+jordan
To nie był serwis, a wyszukiwarka.
I czemu niby miał nie korzystać z wyszukiwarki? To chyba zabronione prawem żadnym nie jest. Powiesz mi, że została ona napisana w celu łamania praw autorskich? Że 99,9% zaindeksowanych linków stanowiły treści "nielegalne"? Poproszę w takim razie o linka stwierdzającego to. Dokładnego, bo inaczej nie widzę powodu, żeby Ci wierzyć.
"wiedziałbyś, że sam chętnie z tego serwisu korzystał i jeszcze dostarczył na siebie dowodów na stronie."
Chodzi Ci o to?
Zwróć uwagę na nazwisko osobnika, który się przyznał do ściągania Simpsonów – to nie Jesse Jordan, a Jared Ezyske.
I mógłbyś może trochę spuścić z tonu? Ja rozumiem, że to dla Ciebie cholernie emocjonujący temat, ale od wpisów o takim tonie niedaleka droga do flejma. A na tym nam chyba nie zależy?
"To nie był serwis, a wyszukiwarka."
Niesamowite. To nie był samochód a Mercedes.
"I czemu niby miał nie korzystać z wyszukiwarki? To chyba zabronione prawem żadnym nie jest."
W treści pozwu, którą, w odróżnieniu od Ciebie przeczytałem, a nie tylko brednie Doctorowa, jest napisane, że sam brał aktywny udział w pobieraniu plików. Czy jest to prawda? Pewności oczywiście nie mam, ale równie nie mam jej do tekstu Doctorowa. To, co mocno wspiera wersję oficjalną, to wynik procesu, który litościwie pozwolili dzieciakowi zakończyć ugodą.
"wpisów o takim tonie niedaleka droga do flejma. A na tym nam chyba nie zależy?"
No co ty? Uwielbiam flejmy, inaczej by mnie tu nie było. Do dziś nie mogę odżałować, że jak prawie wszyscy tutaj zaręczali, że Reiserową kosmici odstawili do Soczi gdzie do dziś chla stoliczną akurat miałem ważniejsze sprawy na głowie i mogłem tylko co kilka dni lurkować
"Niesamowite. To nie był samochód a Mercedes."
W sumie racja. Przyznaję się do błędu.
"W treści pozwu, którą, w odróżnieniu od Ciebie przeczytałem"
Czyli już nie upierasz się, że sam się przyznał?
"To, co mocno wspiera wersję oficjalną, to wynik procesu, który litościwie pozwolili dzieciakowi zakończyć ugodą."
W wywiadach Jordan mówił, że od razu zapropnowali mu ugodę. Teraz można tylko dywagować, czy był to po prostu wyraz niesamowitej uprzejmości z ich strony, czy strach przed wyrokiem spowodowany niedawnym orzeczeniem w sprawie Morpheusa i Grokstera.
Może rzeczywiście brał udział w nielegalnej wymianie plików. Inna sprawa, że oberwało mu się też za po prostu zindeksowanie plików, co jest debilizmem. Jeśli rzeczywiście pobierał treści nielegalnie jestem w stanie przyznać połowiczną rację RIAA. Z drugiej strony – marne sto plików? Wszak to jest nic biorąc pod uwagę, ile inni ściągają. (Nie, nie próbuję go w ten sposób bronić.)
"No co ty? Uwielbiam flejmy, inaczej by mnie tu nie było. Do dziś nie mogę odżałować, że jak prawie wszyscy tutaj zaręczali, że Reiserową kosmici odstawili do Soczi gdzie do dziś chla stoliczną akurat miałem ważniejsze sprawy na głowie i mogłem tylko co kilka dni lurkować
"
+1 za poczucie humoru.
Jedyne, co w oskarżeniu znalazłem nt. statystyk jest to:
Jest tutaj zawarta informacja, że w statystykach plików zindeksowanych najwięcej było plików MP3. Oczywiście to, że plik jest w formacie MP3 nie znaczy jeszcze, że jest to piosenka chroniona prawem autorskim, prawda?
Nie widzę nigdzie informacji, jakoby on ściągał najwięcej. W ogóle statystyk dotyczących ilości pobranych plików przez userów strony.
Tak, pada tam stwierdzenie, że "oskarżony sam brał udział w wymianie plików chronionych parwem autorskim". To zauważyłem. :]
"Nie widzę nigdzie informacji, jakoby on ściągał najwięcej. "
Bo to w ogóle jakaś Twoja konfabulacja jest. Jest informacja, że był aktywnym uczestnikiem.
To akurat nie jest napisane, ale jak znam takich głupków to pewnie na stronie ze statystykami były informacje kto udostępnia jakie pliki i jakie adresy najwięcej ściągają.
"W wywiadach Jordan mówił, że od razu zapropnowali mu ugodę. "
To akurat dość częste tam jest.
"Bo to w ogóle jakaś Twoja konfabulacja jest. Jest informacja, że był aktywnym uczestnikiem."
Prawda, przyznaję, pomyliłem się. Napisałeś "to jeszcze kilka fajnych statystyk, z których wynikało, że jest bardzo aktywnym użytkownikiem serwisu", musiało mi jakoś przeskoczyć podczas czytania na "najaktywniejszym uczestnikiem".
"To akurat nie jest napisane, ale jak znam takich głupków to pewnie na stronie ze statystykami były informacje kto udostępnia jakie pliki i jakie adresy najwięcej ściągają."
A to już jest zbyt daleko idący domysł. Nigdzie nie ma na to dowodów, przesłanek nawet. Do statystyk odnosi się tylko ten fragment pozwu:
Defendant maintains on hjs web site “general statistics” rotating to his service and that information indicates that the majority of files that are available on Defendant’s service are MP3 files – computet files that contain sound recordings.
Nie uważasz, że gdyby były dostępne tego typu statystyki (z których jasno wynikałoby, kto pobiera materiały chronione prawem autorskim) RIAA wspomniałaby o tym w pozwie?
"Nie uważasz, że gdyby były dostępne tego typu statystyki (z których jasno wynikałoby, kto pobiera materiały chronione prawem autorskim) RIAA wspomniałaby o tym w pozwie?"
"Defendant himself uses this system to distribute MP3 files, many of which contain songs owned by Plaintiffs."
Wspomniała, o tym kto udostępnia. Dlaczego zakładasz, że aktywny użytkownik to koniecznie pobieracz a nie udostępniacz?
Dokładnie tak.
Wystarczyło obserwować, JAK wyglądało zbieranie "dowodów" w tej sprawie. Powiązań nie trzeba się nawet doszukiwać, gdyż one są po prostu widoczne.
Wyrok wydaje się mieć niestety charakter typowo "połebkowski" jak to w I instancji.
Co np. znaczy, że "użytkowanie torrentów ze strony Pirate Bay nie jest legalne". To dotyczyć może konkretnych torrentów, które linkują do materiałów, do których ktoś ma prawa.
Inna sprawa, że obarczanie administratorów strony odpowiedzialnością za treści, które zamieszczają inni ludzie jest dość szalone.
Jeżeli tylko zapewniali możliwość usunięcia treści, do której ktoś zgłosił zastrzeżenia (jako posiadacz praw), a wedle to, co czytałem tak przecież było, to trudno, aby mogli zrobić coś więcej.
Ciekawe, czy niedługo zamkną np. Youtube, w którego przypadku jest nawet jeszcze gorzej, gdyż materiały, do których ktoś rości sobie prawa, znajdują się przecież na serwerach Youtube i aż roi się tam od takich właśnie treści.
Mam wrażenie, że jesteśmy w tej chwili w dziedzinie praw autorskich takim okresie, jak było np. w Polsce po śmierci Stalina w 1953 r. Myślałby ktoś sobie, że reżim powinien złagodnieć, być mniej krwawy i totalitarny, aby było dokładnie odwrotnie, gdyż do 1956 r. "śruba" była dociśnięta nawet mocniej niż za Stalina. Był to oczywiście skutek rozpaczliwe próby obrony swoich utraconych już przecież pozycji. W rezultacie jednak system musiał upaść i tak też się stało ze stalinizmem (a potem także z następnym totalitaryzmami).
Zmian społeczne, dzięki upowszechnieniu praktycznie natychmiastowego dostępu do informacji, postępują obecnie dużo szybciej niż przed powstaniem i rozwojem Internetu, dlatego myślę, że w perspektywie następnych 10 lat (realnych zmian spodziewam się już za ok. 5 lat) obecny system niewolniczych praw autorskich po prostu upadnie.
Na szczęście wychodzi bowiem w dorosłem życie pokolenie, dla którego obecny stan prawny jest jakąś aberracją.
Ale tak właśnie nie było
Zerknij na odpowiedzi na mejle o usunięcie "chronionych materiałów"
http://thepiratebay.org/legal
Co do samego wyroku zgadzam się, że tworzy groźny precedens… Czekam aż zaczną mnie ścigać za opowiedzenie znajomym o czym był film, który ostatnio oglądałem – bo prawa do fabuły ma jakiś Iksiński
I być nie musiało. Digital Millenium Copyright Act póki co nie obowiązuje poza granicami Stanów Zjednoczonych.
"Zerknij na odpowiedzi na mejle o usunięcie “chronionych materiałów”"
Te e-maile stanowią przede wszystkim przykład ogromnej buty i arogancji amerykańskich koncernów, który powołują się na przepisy AMERYKAŃSKIEGO prawa, jeśli chodzi o zdarzenia, które miały miejsce w Szwecji.
Ja wiem, że one mają w głęboki "poważaniu" szwedzkie prawo, ale tak samo powinien je potraktować szwedzki sąd.
@mby7930: Te e-maile stanowia przede wszystkim przyklad niedouczenia amerykanskich koncernow, ktorym wydawalo sie, ze TPB popelni przestepstwo dopiero, gdy nie zareaguje na email. Tymczasem TPB popelnial przestepstwo niezaleznie od reakcji, bo w krajach innych niz USA cease-and-desist nie obowiazuje, i piractwo jest przestepstwem zawsze, niezaleznie od tego, czy zareaguje sie na jakiegos emaila, czy nie.
I z pewnością potrafisz wskazać te pirackie materiały na serwerach TPB. A, statek faktycznie jest malowniczy.
@Thar: Nie ma znaczenia, _gdzie_ sa pirackie materialy. Wazne, ze praktycznie jedyna rzecza, do ktorej TPB sluzy, jest ulatwianie rozpowszechniania ich.
Ale mnie nie obchodzi, co dla _ciebie_ nie ma znaczenia. Obowiązuje dyrektywa języka potocznego. Aby coś udostępniać, trzeba coś posiadać.
"Aby coś udostępniać, trzeba coś posiadać."
Ludki z TPB dostali wyrok za pomoc w udostępnianiu, która niewątpliwie była. Chyba nie wątpisz, że udostępniający posiadali chronione materiały?
czy w takim razie nalezy karać operatora telekomunikacyjnego za umożliwienie np kradzieży, bo bandyci umówili się przez telefon (operator im to ułatwił – bo dał możliwość techniczną czyli udzielił pomocy w popełnieniu przestępstwa)?
@mazdac: Dla pomocnictwa istotny jest ZAMIAR umożliwienia lub dopomożenia w przestępstwie. Nonsensem jest twierdzenie, że operator udostępnia telefon w zamiarze umożliwienia przestępstwa; kolesie z TPB ewidentnie w takim zamiarze działali co udowodnili właściwie sami swoimi bezczelnymi odpowiedziami na notices.
@Thar: Nie mowimy o udostepnianiu, tylko o pomocnictwie w udostepnianiu.
@mazdac: Pokaz mi operatora telekomunikacyjnego, ktory powstal specjalnie w celu ulatwiania piractwa, w przypadku ktorego 99.9% danych jest pirackie, i ktory ignoruje wszelkie prosby o zaprzestanie procederu.
Należy zacząć karać producentów głośników, za to że umożliwiają rozpowszechnianie dźwięku bez kontrolowania tego kto słucha
@trasz:
No przecież to wypisz, wymaluj TPSA z jej neostradą. No może przesadzam, bo musi zostać trochę tych procentów na spam i porno.
Rok więzienia czekałby ich gdyby wyrok był prawomocny.
Co zaś do samego wyroku, jest on o tyle zabawny, że piraci zostali uznani za winnych "pomocy w łamaniu praw autorskich" (tak brzmiał główny zarzut stawiany przez prokuratora), podczas gdy w szwedzkim prawie takie przestępstwo w ogóle nie istnieje i wyrok został wydany na podstawie samego przepisu o łamanie – ergo za coś, czego skazani nie zrobili.
Zagadką jest również dla mnie uznanie torrentowni za nielegalne, skoro tu także szwedzkie prawo mówi o udostępnianiu czyli hostowaniu, a TPB nic nielegalnego na serwerach nie trzyma.
Wirtualne straty koncernów były komentowane już wielokrotnie.
Podobają mi się słowa Rogera Wallisa, świadka na procesie TPB:
Może i nie łamali prawa, ale balansowali na jego krawędzi, co wielkie korporacje przy pomocy $$$ i najlepszych prawników skutecznie wykorzystały. Szkoda, szkoda
"Może i nie łamali prawa, ale balansowali na jego krawędzi, co wielkie korporacje przy pomocy $$$ i najlepszych prawników skutecznie wykorzystały."
Korporacjom trzeba przypomnieć, że ciągle obowiązuje zasada, że "co nie zakazane, jest dozwolone".
Kto im o tym przypomni jeśli nie sądy, które jak widać nie sądzą uczciwie? Stara zasada że prawo ustanawiają najmocniejsi jest niestety aktualna. Wszystko można osiągnąć za pomocą kasy i ci którzy ją mają to wykorzystują i będą wykorzystywali.
"Kto im o tym przypomni jeśli nie sądy, które jak widać nie sądzą uczciwie?"
Na szczęście nie wszystkie sądy są nieuczciwe (dlatego m.in. istnieje wymóg wielu instancji), a politycy też potrafią dostrzec, JAK są poglądy, które popierają ich potencjalni wyborcy, choć niewątpliwie kilka lat minie, zanim nastąpią konkretne zmiany w prawie.
@mby: którzy politycy? Wymień kilku? Może znajdziesz u nas z obecnych przy żłobie?
"@mby: którzy politycy? Wymień kilku? Może znajdziesz u nas z obecnych przy żłobie?"
Sprawa obecnie nie jest jeszcze tak bardzo głośnia i nośna, ale na początek zaproponowałbym tych polityków, którzy uwalili w Parlamencie Europejskim dyrektywę, która wprowadzać miała możliwość patentowania algorytmów i metod biznesowych.
Oczywiście trzeba by nad nim jeszcze "popracować".
Skoro już w tym jesteśmy – z polityką jest obecnie taki problem, że aby być wpuszczonym na listę trzeba przez parę lat kadzić lokalnym partyjnym szychom, a to są zazwyczaj, za przeproszeniem, zwykłe szuje i karierowicze, dorabiający się na drugorzędnych stołkach w Warszawie. Z partii mających powyżej 1% poparcia wyjątkiem jest chyba tylko UPR, ale tylko garstka świadomych politycznie ludzi (czyli takich, którzy mogliby się w politykę zaangażować) zgadza się z ich poglądami.
Demokracja przechodzi kryzys dużo gorszy niż gospodarka, kryzys rozdwojenia jaźni, w którym wąski krąg władzy i szeroki krąg obywateli to dwa różne światy.
@mby:
Twój argument jest chybiony. Akurat to nic nie miało wspólnego kto na nich głosował ale akurat był oddźwięk firm europejskich / lobby w drugą stronę czy jak to chcesz tam zwać – ale z wyborcami to akurat nic nie miało wspólnego.
"@mby:
Twój argument jest chybiony. Akurat to nic nie miało wspólnego kto na nich głosował ale akurat był oddźwięk firm europejskich / lobby w drugą stronę czy jak to chcesz tam zwać – ale z wyborcami to akurat nic nie miało wspólnego."
Duże europejskie firmy (np. Nokia), wedle tego, co czytałem były za.
Natomiast czytałem, że dużą robotę wśród europarlamentarzystów zrobili wolontariusze, który chciało się tłumaczyć, jak negatywne będą konsekwencje przyjęcia tej dyrektywy.
@mby, oni dobrze o tej zasadzie wiedzą. Cały czas im przypomina opinia publiczna czy społeczność internetowa (w całości). Problem polega na tym, że póki ktoś ich nie weźmie za mordę (a nie weźmie, bo mają za dużo pieniędzy) nic sobie z tego nie będą robić. Ot i cała historia.
Chodziło mi oczywiście o zasadę "co nie jest zabronione jest dozwolne".
Jeśli oni balansowali, to taki RapidShare na tej krawędzi skacze, wrzeszczy i macha rękami. Niby kasują linki do 'nielegalnych materiałów', ale jednocześnie całkiem dobrze z nich żyją…
Taa.. kasują.. po 5 latach.
@3ed:
To akurat zależy od tego jak ktoś wnosi opłaty.
Btw. Żeby wysłać powyższy komentarz musiałem obejść idiotyczny system moderacji – zaraz po przeładowaniu strony, gdy widziałem że komentarz się nie ukazał, wszedłem do panelu – mojego komentarza nie było w tych oczekujących na moderację. Po próbie ponownego wysłania otrzymałem komunikat, że komentarz o tej treści już istnieje.
michuk, odłóż na chwilę Filmastera i zrób moderację tak, żeby działała jak powinna – albo w ogóle ją wyłącz, bo na razie tylko przeszkadza.
Bo oczywiście w szwedzkim prawie nie jest karalna pomoc w przestępstwie. Byłaby to nowość na skalę światową.
Nie, nowością byłby paragraf "pomoc w przestępstwie", w którym kary byłyby wymierzane procentowo w stosunku do przestępstwa ;>
Jeśli nie zauważyłeś, współudział w morderstwie a współudział w kradzieży to dwa różne przepisy. A jeśli na współudział w czymś przepisu nie ma, jest to legalne. W przeciwieństwie do wyroku który za to skazuje.
"nowością byłby paragraf “pomoc w przestępstwie”, w którym kary byłyby wymierzane procentowo w stosunku do przestępstwa ;>"
No to masz taką nowość w polskim kodeksie karnym panie prawnik. Podpowiem, że procent w tym wypadku wynosi okrągłe sto (art. 19 par. 1).
"współudział w morderstwie a współudział w kradzieży to dwa różne przepisy"
W Polsce akurat nie, pomocnictwo definiuje art. 18 par. 3. Przepisy szczególne natomiast mogą za pewne rodzaje pomocnictwa wyznaczyć inne kary niż w art. 19 par 1.
Myślę, że w Szwecji jest podobnie, trudno mi sobie wyobrazić tak głupi kodeks karny, żeby trzeba było w nim dla każdego przestępstwa oddzielnie wyznaczać karalność pomocnictwa.
Bo prawo trzeba trochę poznać, a nie przeczytać co napisał trasz i wrzucić to do Wikipedii. Chociaż nie, nawet tam jest napisane, że pomocnictwo występuje w prawie karnym, własność intelektualna to prawo cywilne. Nie łączą się, kropka.
Moja odpowiedź temu panu u którego to wyczytałeś jest tutaj, osobną dostaniesz jeśli przejdzie – nieopatrznie wpisałem jego nick
Nawiasem mówiąc, patrzyłeś w ogóle to morderstwo i kradzież? ;>
Widzę, że masz dziś dzień ośmieszania się.
"Pomocnictwo to instytucja z tego drugiego, naruszenie własności intelektualnej to przepisy z pierwszego"
Jak zwykle bredzisz. W polskiej ustawie o prawie autorskim (a i w szwedzkiej zapewne też) jak najbardziej jest przewidziana odpowiedzialność karna za pewne czyny polegające na naruszeniu własności intelektualnej: http://is.gd/t1u8
"patrzyłeś w ogóle to morderstwo i kradzież?"
a Ty?
Ja, kochany, miałem z nich zaliczenie. (4)
Ponownie, żeby nie dublować: identyczny wątek prowadzimy już pod http://osnews.pl/pirete-bay-przegrywa-sprawe-w-sadzie/#comment-4233392
"Ja, kochany, miałem z nich zaliczenie. (4)"
Najpierw pomyślałem, że ta 4 to wyrok, ale za morderstwo na tle rabunkowym dają sporo więcej.
Przestań się na prawnika zgrywać, tyle co Ty się ośmieszyłeś, to nawet absolwent ESKK by nie dał rady.
Ach, tak. Udowodnienie komuś że wyczerpał merytoryczne argumenty stwarza pewne uciążliwości, ale na szczęście sam się przyznałeś nie pozostawiwszy wątpliwości. Jakikolwiek komentarz staje się w zasadzie zbędny.
"Udowodnienie komuś że wyczerpał merytoryczne argumenty"
Przecież wyczerpałem już dawno, gdy stwierdziłem, że nie masz pojęcia o ustawach na które usiłujesz się powoływać. Dopiero do tego doszedłeś?
Zdecydowanie nie używałem inwektyw…
Oj, Tharze, Tharze… kolega Cutugno ma rację.
Nie mam pojęcia co studiujesz, ale pojęcie o systemie prawnym masz cokolwiek mgliste.
Po pierwsze, w Szwecji, tak jak w Polsce, są sankcje karne za naruszenie prawa autorskiego nałożone odpowiednią ustawą (analogicznie jest w Polsce). Nie jest to żaden ewenement, wystarczy przypomnieć polskie prawo karno-skarbowe.
Info na ten temat masz <a href="http://209.85.129.132/search?q=cache:RnMRdZ3OIToJ :www.sfir.se/Aippi/Q%2520169.pdf+copyright+violation+criminal+law+Sweden&cd=1&hl=pl&ct=clnk" rel="nofollow">tutaj. Naruszenie tych przepisów naraża na karę grzywny lub wiezięnia.
Oczywistość trybu karnego jest zresztą jasna – ciekawy byłby to sąd cywilny nakładający kary wiezięnia…
Oczywiście, strona poszkodowana może dodatkowo dochodzić swoich roszczeń na gruncie prawa cywilnego.
Po drugie, w swoich komentarzach mieszasz dwie rzeczy występujące w polskim prawie:
1) odpowiedzialność karną za dystrybucję materiałów, do których nie ma się praw – ściganą na mocy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
2) odpowiedzialność cywilną za bezprawnie osiągnięte korzyści – czy to z dystrybucji czy ściągania materiałów (AFAIK jest to odpowiedzialność deliktowa).
Stąd bujdą są bajania niektórych internautów jakoby ściąganie materiałów chronionych było w Polsce legalne. Oczywiście nie jest, jest bezprawne – natomiast nie jest naruszeniem prawa karnego i nie jest tak ani ścigane, ani karane.
@aegis maelstrom: wcześniej już przyznałem, że zamotałem – nie chciałem wchodzić w niezrozumiałe dla większości sprawy. Argument z karą więzienia jest nie do zbicia, a przypomniałem sobie o nim dopiero czytając wyrok (patrz odpowiedź gotarowi niżej). Wbrew natomiast temu co imć cutugno twierdził, paragrafy kk. dotyczą praw osobistych – on usiłował dowieść, że takowych w prawie autorskim w ogóle nie ma. Gdy mu się nie udało, przeszedł do fazy obrażania
Bynajmniej nie uważam wzorem trsza za punkt honoru trzymanie się wszystkich racji póki adwersarzom się nie znudzi. Dyskusja ma doprowadzić do jakiejśtam prawdy, powiększanie ego ani nie wychodzi w niej dobrze, ani nie jest mi potrzebne.
http://osnews.pl/pirete-bay-przegrywa-sprawe-w-sa…
"Wbrew natomiast temu co imć cutugno twierdził, paragrafy kk. dotyczą praw osobistych "
Kłamiesz. I to podwójnie.
W takim przestępstwie, o jakie ich oskarżono, TPB nie pomagało bardziej niż sprzedawca broni, z której ktoś zostaje zamordowany.
@mby7930: Wiec jesli ktos sprzedaje bron prawie wylacznie mordercom, doskonale znajac ich zamiary, to wedlug ciebie robi to zgodnie z prawem? ;->
A jeśli ktoś wyłoży noże na ulicy i zostawi, a przyjdą i je wezmą głównie mordercy – należy go skazać?
Byłeś kiedyś w OBI/Castoramie/Praktikerze? Widziałeś promocje na kije bejzbolowe i uginając się półki tychże? A może widziałeś kiedyś w Polsce graczy w bejzbola?
@Thar: Jesli bedzie to robil przez kilka lat, z wielkim neonem o tresci "Noże dla mordercow", mimo wielokrotnego zwracania mu uwagi, ze jego nozami zamordowano pare tysiecy osob? Tak; mysle, ze zostalby skazany.
@eee: To insza inszosc. Dopoki kibice tymi kijami uprawiaja _miedzy soba_ sport – fakt, ze dosyc mocno rozniacy sie od bejzbola – dopoty policja ma to w adekwatnym miejscu.
bicie się kijami bezjzbolowymi to dla Ciebie sport, no dobrze.
powiem dyplomatycznie, że jesteś bardzo wysportowany na głowie.
@eee: Powiem szczerze, ze nie widze jakiejs zasadniczej roznicy miedzy biciem sie piesciami i biciem sie kijami bejzbolowymi. Kwestia stopnia rozpropagowania. Istotne jest co innego – ze w jednym i drugim przypadku "spotkania" (boks) i "ustawki" (kibiców) dotycza wylacznie osob zainteresowanych. Jesli o mnie chodzi, moga nawet do siebie strzelac z moździerzy; dopoki ten warunek jest spelniony, sport jest ok.
"Logo" – ty znowu z tą nazwą. Nie pozostaje nic innego jak podpisać się pod przedmówcą…
Lub IKEA XD
@trasz, ale wiesz, że to jest przestępstwo ścigane z urzędu? i że policja ma obowiązek reagować na takie przejawy agresji, prawda?
nie widzisz różnicy między boksem, a biciem się kijami bejzbolowymi.. ciekawe, zdajesz sobie sprawę, że w boksie nie chodzi o uszkodzenie przeciwnika, tylko o zadawanie dobrych ciosów? I że zawodnicy mają specjalne ochraniacze, że zwykle nie wyrządzają sobie większej krzywdy (nie mówię o różnych psychopatach)?
A w ustawkach o adrenaline i pewnego rodzaju rywalizacje. Nie biją sie by sie zabic tylko by pokazac kto/ktory klub jest lepszy…
trasz:
"@Thar: Jesli bedzie to robil przez kilka lat, z wielkim neonem o tresci “Noże dla mordercow”, mimo wielokrotnego zwracania mu uwagi, ze jego nozami zamordowano pare tysiecy osob? Tak; mysle, ze zostalby skazany."
To źle myślisz… pokaż mi paragraf w jakim kolwiek kodeksie mówiący że jeżeli sprzedający (zgodnie z prawem) sprzeda coś co zostanie wykorzystane w przestępstwie może mieć jakiekolwiek konsekwencje….
@eee: Wiem. I policja jak najbardziej reaguje – jesli zauwazy. A ze reagowanie zwykle nie ma sensu, to stara sie nie zauwazac.
A co do roznic – bla, bla, bla. Dresy tez nosza ochraniacze, wyobraz sobie. I tez nie chodzi o uszkodzenie przeciwnika, bo jakby chodzilo, to by nie mieli konczyn.
@Plichu: Pokazalem juz – pomocnictwo. Kluczowe jest to, zeby sprzedawca (w tym przypadku) doskonale wiedzial, ze to, co sprzedaje, zostanie wykorzystane do popelnienia przestepstwa, a nie do czegos legalnego – i zeby robil to na masowa skale i nie mial zamiaru w zaden sposob w tym wykorzystaniu przeszkodzic, mimo ze trywialnie latwo moze.
Zwykła demagogia – koń jaki jest każdy widzi i rzekome pomocnictwo ISP nie ma tu nic do rzeczy; korzystając ze słynnej analogii – nie porównuj producenta/sprzedawcy noży do kogoś, kto uczy nimi mordować ludzi i dostarcza gotowe kity "upoluj czarnego/masona/żyda/cyklistę".
W istocie. Na podżeganie do nienawiści rasowej jest paragraf, na linkowanie do treści łamiących prawo nie ma. Gdyby był, odpowiednie służby powinny już zacząć dbać o to, by Google zaprzestało swej przestępczej działalności na terenie Szwecji.
Prawa nie obchodzi techniczna metoda (linkowanie, dyktowanie przez telefon czy puszczanie sygnałem dymnym), prawo obchodzi INTENCJONALNE pomocnictwo przy działaniach niezgodnych z prawem z uwzględnieniem szkodliwości społecznej, zakresu itp.
W przypadku, gdyby ktoś zamieścił kompromitujący mnie materiał gdzieś w RPA, a na swojej stronie tylko podlinkował (czy to na klikanie czy też osadzając obiekt w stronie), będąc zwykłym człowiekiem chcę mieć możliwość domagania się usunięcia takiego odnośnika (gdyż moje możliwości wpływania na treści znajdujące się w RPA są praktycznie zerowe).
Więc proszę tu ludzi nie straszyć jakimiś precedensami i penalizacją linkowania; osoba mająca prawa do publikacji materiału (lub inaczej: prawa do przeciwstawiania się publikacji) powinna mieć prawo do takich rzeczy, NIEZALEŻNIE od technicznej metody upublicznienia treści.
Dokładnie w ten sam sposób google czy dowolne inne wyszukiwarki powinny mieć obowiązek usuwania z indeksów materiałów po uwiarygodnieniu żądań osoby, której treść dotyczy (a nie tylko na wniosek organów państwa).
Więc prawo ma według ciebie karać nie na podstawie tego jakie jest, a jakie być powinno? To dopiero ciekawy precedens. Cholera, już nawet przestrzeganie przepisów człowieka nie ratuje, bo może złamał jakieś nieistniejące a potrzebne
W tym przypadku prawo jest dokładnie takie, jak być powinno. ŚWIADOMIE pomagają w łamaniu czyichś praw, pójdą siedzieć. Przeanalizujmy zdanie:
1. ŚWIADOMIE
2. pomagają
3. w łamaniu czyichś praw
1 – dostają zgłoszenie, opluwają autora i nic sobie nie robią – mają zatem wiedzę, iż dany materiał jest dystrybuowany bez zgody autora; celowe działanie jest BARDZO poważnym argumentem przeciwko pozwanemu
2 – pośredniczą w dystrybucji; nie jest istotny techniczny szczegół, którędy fizycznie idą pakiety (a jak mi tu zaraz znowu jakiś fanatyk odpowie, że ma, to od razu odpowiem stanami splątanymi mechaniki kwantowej),
3 – to jest chyba oczywiste; udawanie, że wytwórnia ABC musiałaby im udowadniać posiadanie praw do filmu XYZ, jest nonsensem.
Właśnie nie jest, bo nie ma paragrafu "pomoc w łamaniu czyichś praw". Świadoma czy nie. Dla kontrastu, jest paragraf "pomoc w uprowadzeniu" – za to można skazać.
@Thar: Jestes pewien? Bo na przyklad w Polsce paragraf na pomoc w popelnianiu przestepstwa (dowolnego) jak najbardziej jest; nazywa sie to "pomocnictwo".
@gotar, no właśnie przeanalizujmy:
1. ŚWIADOMIE
2. pomagają
3. w łamaniu czyichś praw
Wyszkiwarka Google:
1. – dostają zgłoszenie, powołują się na swoją neutralność i nic sobie nie robią – mają zatem wiedzę, że po wpisaniu "mp3 torrent" znajdziesz materiały dystrybuowane bez zgody autora
2. – pośredniczą w dystrybucji; nie jest istotny techniczny szczegół, którędy fizycznie idą pakiety
3 – to jest chyba oczywiste;
Jaki morał? Trzeba zamknąć połowę stron internetowych (bo są tam wyszukiwarki/można umieścić linki do nielegalnych plików/bo powstały w USA) i zbanować przeglądanie Internetu, ponieważ Internet "w sposób świadomy pomaga w łamaniu czyichś praw" obsługując protokół ftp i kilka innych.
@trsz: fajnie, tylko że ja tak upraszczam pisząc wciąż "prawo" że aż pomyliło ci się prawo cywilne z prawem karnym. Pomocnictwo to instytucja z tego drugiego, naruszenie własności intelektualnej to przepisy z pierwszego. I nie, nie stanowią dla siebie nawzajem przepisów drugiego stopnia
@Thar: nie zawsze to tak funkcjonuje. Doskonały przykład, to sprawa Bagsika i Gąsiorwskiego, którzy wykorzystali dziurę w systemie bankowym, by się znacząco wzbogacić. Wina w każdym stopniu była po stronie kiepskiego systemu banków, ale Bagsik i tak został skazany, bo sąd nie miał wątpliwości, że to było oszustwo.
@eee: Google odsyła do stron trzecich nie do torrentów. To te strony trzecie katalogują torrenty i ewentualnie utrzymują trackery. Dlatego google jako wyszukiwarka wyszukuje dowolną frazę i znajduje bazę stron. Nie jest to wina google'a, ze te strony mogą zawierać nielegalne treści.
Dlaczego PB jest tak ostro atakowane? Bo dla molochów problemem są przede wszystkim piraci komputerowi, którzy czują się bezkarni.
@vries: wybacz, nie wypowiem się – nie znam sprawy. Za młody wtedy byłem
@Thar: "Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."
To wedlug ciebie prawo cywilne?
A te zasądzone 3 miliony przejmie państwo czy poszkodowani? ;>
@Thar: Bez znaczenia. Wazne, ze mowimy o odpowiedzialnosci karnej – wiec pomocnictwo jak najbardziej pasuje. Trzy miliony, cywilnie, moga byc osadzone zupelnie oddzielnie.
@vries, pozwól, że zacytuję klasyka: "pośredniczą w dystrybucji; nie jest istotny techniczny szczegół, którędy fizycznie idą pakiety"
@Thar – jednak warto poczytać trochę przepisy, zanim się zacznie komentować. Paserstwo w Polsce jak najbardziej podpada pod prawo karne. A jeśli nie znasz nawet sprawy oscylatora, no to wybacz, ale śmiem twierdzić, że prawa to nawet nie zacząłeś studiować (z racji wieku oraz …nieznajomości jednej z najbardziej znanych polskich afer).
@eee – nie pamiętam, aby google odesłał mnie wprost do pliku mp3; klikając w link przeglądarka zapisuje mi wyłącznie ppsy, doce i pdfy. A nawet gdyby takie materiały występowały, to przecież wystarczy ów fakt zgłosić – google w przeciwieństwie to TPB nie pomaga przestępcom, tylko współpracuje z ofiarami w usuwaniu skutków.
Przypomnę tutaj, iż 'usunięcie skutków złamania prawa' jest jednym z elementów zadośćuczynienia przewidzianych ustawą. W sytuacji, gdy podmiot robi to przed rozpoczęciem postępowania, z własnej nieprzymuszonej woli, rzetelnie – a ponadto jego biznes opiera się na innych funkcjach i takie przypadki nie są jego winą (lecz użytkowników), nie ma mowy o uzyskaniu wyroku skazującego. Z tego właśnie powodu google jest bezpieczny i prosiłbym, aby tego argumentu już nie powtarzać (tak samo jak samochodów i noży, gdyż te analogie są kretyńskie). Z kolei TPB działa dokładnie odwrotnie i słusznie został uzyskany wyrok skazujący. W tym przypadku jak najbardziej popieram RIAA czy MPAA, mimo skandalicznych metod zbierania dowodów (widać innych już nie mieli) i poprzednich haniebnych akcjach, tutaj trzeba im przyznać rację.
@eee – wyszukiwarka googla z indeksem strony zawierającej jakieś lewe mp3 nie jest konieczna i nic nie zmienia w sensie naruszania czyichś praw.
Tymczasem tracker jest niezbędny.
Dalej nie widzisz różnicy? To przykro mi, przyjmij do wiadomości wyrok niezawisłego sądu.
@gotar: zgadza się, paserstwo jak najbardziej. Ale czytałeś to wyliczenie strat? Po prostu uznano, że TPB prowadziło nieuprawnioną dystrybucję i policzono jak za licencje. Tu nie ma nic z paserstwa, a gdyby było, musiałoby dotyczyć użytkowników.
A co do moich studiów – śmiem twierdzić, że się mylisz. W sumie nie wiem na których wydziałach prawniczych w Polsce przerabia się afery, ale nawet jeśli są takowe, to nie jest to większość.
@Thar – wyliczenia strat nie czytałem, więc co do jego wysokości się nie odniosę. Ja tu dyskutuję wyłącznie o słusznym wg mnie wyroku skazującym. Mi osobiście wystarczyłby sądowy nakaz interwencji w takich i podobnych przypadkach.
@Thar – nie wiem jak teraz wyglądają egzaminy na studia (są w ogóle), ale coś mi się wydaje, że za moich czasów nie posiadając wiedzy ogólnej na takie tematy ciężko byłoby się w ogóle dostać na kierunki związane z prawem, finansami, rachunkowością itp.
E, nie. Wiedza ogólna na takie tematy nie ma nic wspólnego ze znajomością afer. Przynajmniej tak jest teraz.
@gotar – tracker też nie odsyła Cię do pliku mp3, tylko do pliku torrent. Dopiero za jego pomocą możesz pobrać mp3.
"wyszukiwarka googla z indeksem strony zawierającej jakieś lewe mp3 nie jest konieczna i nic nie zmienia w sensie naruszania czyichś praw.
Tymczasem tracker jest niezbędny."
o DHT słyszał?
Tracker nie odsyła do plików .torent, jest dokładnie odwrotnie. Tracker wskazany przez plik .torrent wskazuje peerow. I nie jest niezbedny, bo dysponujac DHT mozna z trackerow w ogole nie korzystac
No to o co cała afera, skoro TPB w ogóle jest w tym procederze do niczego nie potrzebny? Niech zamkną, a zadowolony lud będzie dalej używał plików torrent i DHT bez trackera.
@gotar, prawda. Niech ich zamkną, skoro nic złego nie zrobili.
@darcnet – podmiotem w poprzednim zdaniu był TPB, więc logiczne jest, że piszę o zamknięciu serwisu a nie ich (do pierdla).
@gotar:
rzecz w tym, że TPB chyba nie bardzo ma prawo wglądu co dany torrent przenosi. Tajemnica korespondencji poniekąd. Oni nie namawiali nikogo do obrzucania komputerami statków.
"rzecz w tym, że TPB chyba nie bardzo ma prawo wglądu co dany torrent przenosi. "
I to jest ciekawy argument, gdyż przecież kwestionowane materiały nie znajdowały się na serwerach TPB (jak to ma miejsce w przypadku Youtube czy rapida i podobnych).
Zmartwię was, ale także i ten argument upada w przedbiegach; torrent taki wszak jest udostępniany PUBLICZNIE, więc co tu chronić? Treść gazet też tajemnica korespondencji obejmuje?
1a. przecież oni w te torrenty zaglądają, żeby działała wyszukiwarka!
2. torrent o ile się nie mylę przenosi tylko metadane – jako takie nie podlegają ochronie, gdyż nie stanowią TREŚCI,
3. tracker jest w stanie blokować sygnatury na podstawie tego, co jest DO NIEGO zgłaszane.
No dobrze, a co powiecie na torrenty z zastrzeżeniem "Nie pozwalam otwierać tego torrenta jakimkolwiek osobom związanym z TPB? Wtedy już mogą nie mieć wglądu, pytanie, czy takie zastrzeżenie ma moc prawną (w przypadku rapidshare chyba miało).
@eee: To nie jest przypadek rapidshare. To jest przypadek Thepiratebay. Nie były wymieniane torrenty do których nie było wolno im zajrzeć. Były prośby o usunięcie na które odpowiadali bluzgami.
Jasne, możnaby wymyślić wiele skutecznych linii obrony TPB, zwłaszcza gdyby nie potwierdzili sami, że wiedzą co robią i chcą to robić. To oni od początku przyjęli taką a nie inną politykę wobec właścicieli praw.
Wtedy mógłbyś w sądzie dołączyć się po stronie RIAA i MPAA.
Cokolwiek nie zrobicie, to możecie TPB jedynie bardziej dokopać.
Oni są pośrednikiem; tak samo jak kurier nie musi fizycznie w swoich łapach trzymać przesyłki, wystarczy że załatwia fracht i wszystkie formalności. Kurier TPB nie chce wydać ani wstrzymać dostarczenia kradzionego towaru, mając 100% pewność iż jest to stan faktyczny.
Google w tym przypadku jest panem Zenkiem, który zajmuje się ładowaniem kontenera na statek. I dostając polecenie przeładowania na ciężarówkę policyjną, robi to.
@cutugno, no i co z tego? pytam się, czy takie zabezpieczenie miałoby jakiś sens i pozwoliło w przyszłości uniknąć procesów?
@eee: Może być różnie. Sąd nie będzie czytał literka po literce i wszystkiego brał za dobrą monetę, tylko oceniał całość sprawy. Jeśli całościowa polityka serwisu uwiaygodni taką obronę, to prawdopodobne, że się uda uniknąć, jeśli polityka będzie wskazywała na to, że jest to wykręt to wyrok raczej nie będzie korzystny.
Pewnie ktoś wymyśli sieć, w której aby wymieniać pliki, trzeba będzie mieć zaproszenie. Wtedy użytkownicy to będzie wielka grupa znajomych, wymieniających się na zasadzie fair-use. Uzasadnienie sądu o "umożliwieniu popełnienia przestępstwa" równie dobrze może posłużyć do wsadzenia za kratki ISP a nawet monterów, którzy zakładali u kogoś neta. Podobnie jak stwierdzenie że użytkowanie Bittorrenta jako takiego jest nielegalne… Śmiech na sali (sądowej). Cała nadzieja w apelacji.
To także nie przejdzie. Jak widać sądy nic nie dają jeśli ktoś za legalne (w świetle prawa) działania trafia do więzienia.
"Pewnie ktoś wymyśli sieć, w której aby wymieniać pliki, trzeba będzie mieć zaproszenie."
Nie trzeba, wystarczy taka usługa VPN, jaką uruchomiła niedawno TPB i szansa na dorwanie kogoś w jakiejś błahej sprawie (czyli tzw. piractwo) jest praktycznie zerowa, a jak będą chcieli zkazać VPN, to "wrzask" będzie zbyt duży.
"Wtedy użytkownicy to będzie wielka grupa znajomych, wymieniających się na zasadzie fair-use."
To nie przejdzie, zostało to uwalone nawet w prlowskiej Polsce (dotyczyło grupy melomanów, którzy w klubie wymieniali się winylami).
Prawo autorskie w Polsce pozwala na wymianę w grupie znajomych. Przynajmniej pozwalało ze trzy lata temu, jak je przeczytałem.
Ale to musi być niestety WĄSKA grupa (ty i BEZPOŚREDNI znajomi).
A to nie idzie rekursywnie?
"rekursywnie"
He, he, musiałbyś najpierw prawników nauczyć, co to słowo oznacza.
@mby7930: najpierw w prawie musiałaby być definicja pojęć "wąska grupa" i "bezpośredni znajomi". A nawet jeśli, to jestem w stanie wyobrazić sobie sieć, która na podstawie relacji między członkami przesyła transfer tylko pomiędzy "bezpośrednimi" znajomymi na zasadzie łańcucha.
Wiesz, to jest akurat prawo cywilne, a nie karne, dlatego wiele stwierdzeń nie jest explicite wyrażonych w ustawie, ale określanych w drodze wykładni.
I to o czym mówię to jest stanowisko Sąd Najwyższego, dlatego ma to charakter quasi-obowiązującego w Polsce prawa.
@Sparrow1 – bzdura, prawo wcale nie musi definiować takich pojęć, gdyż od tego właśnie jest sędzia, aby je interpretować (na podstawie dotychczasowego orzecznictwa albo tak, jak mu się podoba).
I szczerze wątpię, aby w jakiejkolwiek instancji ktoś uratował twierdzenie, że wysłanie mailem zaproazenia obcej osobie stanowi "stosunek towarzyski".
Taka koncepcja nazywa się friend-to-friend (f2f), i nie jest nowa;)
Dokładnie, istnieje/istniała już np. sieć, w której dane leciały zawsze przez 6-10 komputerów, więc nigdy nie było wiadomo, kto wysyła. Na dodatek nie było wiadomo jak długa tym razem jest trasa, a do tego wszystkiego dane był← losowa cache'owane, więc z większym prawdopodobieństwem znajdowały się w tych miejscach sieci, gdzie częściej były przesyłane, co oznacza samooptymalizację.
A friend2friend dałoby się zrobić chociażby rezygnując z trackerów. Przy konfiguracji trzebaby podać adresy kilku znajomych, a potem niech sobie lecą megabajty
@szatox: No właśnie nie będą leciały tylko ciekły. P2P jest takie "udane" bo jest szybkie. Te wszystkie tory, jondosy, freenety i tym podobne są o kilka rzędów wielkości wolniejsze od torrenta.
Jak film będzie schodził nie przez noc tylko przez dwa miesiące to większość normalnych ludzi odpuści. Oczywiście zostaną przygłupy co to będą i przez rok ściągać żeby nie wydać pięciu złotych w wypożyczalni.
Upowszechniają się szybkie łącza. Jak się wprowadzi priorytety opłacane pośrednictwem, to będzie to działało całkiem sprawnie
szatox: Całkiem sprawnie czyli nie sto a osiemdziesiąt razy wolniej niż torrent
Łącza są coraz szybsze, ale też materiał do ściągania jest coraz większy. Pierwsza gra w którą grałem mieściła się, razem z kilkoma innymi na jednej małej dyskietce. Dziś standardem jest DVD. Stary film w gównianej jakości zmieści się na CD, w sklepach zwykłe DVD zaraz będzie historią.
Szybkie łącza tego łatwo nie skompensują. Po prostu rozsądni ludzie zamiast czekać dniami na nieznanej jakości kopię (a może to fake?) zapłacą kilka dolarów za film VOD i obejrzą. Tym bardziej, jeśli ze ściąganiem będzie się wiązać realne ryzyko odpowiedzialności, choćby cywilnej.
Chyba że zacznąć korzystać tylko z systemów á la RapidShare.
Oczywiście to też wiąże się z konsekwencjami prawnymi, ale jak na razie działa toto w najlepsze – RS się broni.
Szczerze mówiąc tego właśnie nie rozumiem. Przecież te systemy, nic dziwnego, są zorganizowane tak, żeby z wersji darmowej nie dało się sensownie korzystać. Już na pewno nie przy filmach.
Jak to jest, płacicie za pobieranie jakichś szemranych kopii czy screenerów żeby nie zapłacić podobnej kwoty za legalny VOD czy płytę z wypożyczalni? Czy męczycie się z darmówkami od których normalnego człowieka by szlag trafił?
Co do "wrzasku" o VPN to nie wiem… Grupa użytkowników torrentów też jest ogromna, a ich oburzenie nie wywarło na sądzie wrażenia. Wygląda na to, że można zakazać wszystkiego jeśli tylko ma się kasę i władzę. A dostęp do Internetu chyba nie mieści się w prawach człowieka
Współczuje trochę sędziemu, wydaje mi się, że nie wie jaką puszkę Pandory właśnie otworzył.
"Grupa użytkowników torrentów też jest ogromna, a ich oburzenie nie wywarło na sądzie wrażenia."
Chodzi o firmy, które oferują VPN. Bardzo szybko podniosą "wrzask", jeżeli ktoś ich biznes zacznie atakować.
Zauważmy, że takie strony jak rapid inne podobne "jakoś" nie są atakowane.
@mby: bo mają wielką kasę na adwokatów.
@mby, jak to nie? http://osnews.pl/rapidshare-przegrywa-z-gema-czy-…
Podany news ma półtora roku, a rapid ma się ciągle dobrze. Widać ich stać na odpowiednią "obronę prawną".
@mby, półtora to może nie, ale i 14 miesięcy to i tak dużo.
Prawda, Rapida stać na prawników, ale ich też się czepiają (a przynajmniej czepiali).
Hmm… może zrzuta na pomoc TPB?
Friend to friend
Freenet
oneswarm
gnunet
Drobnica nie interesuje koncernow. Jezeli te metody sie upowszechnia to jestem pewien, ze i za Freenet sie wezma.
Widać informatyka…
świat nie działa zerojedynkowo, nie wystarczy spełnić warunku formalnego (zaproszenie), aby wejść z kimś w "stosunek towarzyski".
Szwedzki sąd podjął zwyczajnie mądrą decyzję – TPB z definicji służył do obchodzenia prawa (co samo w sobie podpada pod paragrafy). Nie chce mi się szukać (bo do osób, które żyją w świecie gier, gdzie wystarczy odhaczyć jakiś pstryczek aby coś się stało, a pozostałe sobie mogą znaleźć), ale chyba za każde działanie, mające na celu JEDYNIE obchodzenie prawa, odpowiada się jak za łamanie tegoż właśnie prawa. Oscylator też nie był zakazany per se, a jednak szefowie Art-B dostali wyroki.
Przecież TPB nie służy do obchodzenia prawa, tylko do wyszukiwania plików. Czy w takim razie strona z linkami do torrentów z dystrybucjami Linuksa też jest nielegalna?
Oczywiście na TPB były same linuksy.
Nie rób z siebie głupka, a odpowiadając na domniemane pytanie: tak, strona z linkami do torrentów z nielicencjonowanymi/zabronionymi/nielegalnymi/inaczej wadliwymi materiałami powinna być nielegalna.
Nie korzystam z TPB w innych celach, niż pobieranie Linuksa, więc nawet nie wiem o czym mówisz.
Gdy pragnę posłuchać muzyki włączam radio last.fm, gdy chcę obejrzeć film, to idę do ulubionego kina, a gdy potrzebuję programu to odpalam Yasta. Tak, jestem głupkiem, dobrze mi z tym.
Przepraszam, ale to Ty robisz z siebie głupka nie potrafiąc odpowiedzieć na moje pytanie o stronę z linkami do Linuksów P2P.
No to miło z Twojej strony, ale TPB nie przyjęło takiej linii obrony, że oni 'tylko linuksy pomagają', tylko 'mamy wszystkich w dupie'.
A na takie głupie pytanie przecież nie muszę odpowiadać, bo odpowiedź jset oczywista – legalna redystrybucja to legalna linkownia.
A co mnie to obchodzi? Napisałeś bzdurę "TPB z definicji służył do obchodzenia prawa" i nie chcesz się do tego przyznać. Teraz próbujesz odwrócić kota ogonem..
Stary, to nie przejdzie!
Podtrzymuję: trzon biznesu TPB stanowiło piracenie.
I nie zamierzam udowadniać rzeczy oczywistej (teraz możesz się cieszyć).
Mógłbyś przytoczyć tę definicję?
Nie – wystarczą mi działania właścicieli i to, co tam się faktycznie znajduje.
Ale oczywiście możesz udawać, że tego nie widzisz i robić z siebie pośmiewisko.
"Nie – wystarczą mi działania właścicieli i to, co tam się faktycznie znajduje."
Tym samym zwyczajnie potwierdziłeś, że nie masz racji, zasady procesu karnego są ci obce, a to co, proponujesz to tzw. prawo kaduka, czyli silniejszego, w tym przypadku są to koncerny.
Podaj mi w takim razie wykładnię prawną obrony TPB – jeśli nie podasz mi kompletnej, to tym samym zwyczajnie potwierdzisz, że nie masz racji, zasady procesu karnego są ci obce, a to, co proponujesz, to tzn. prawo kaduka, czyli silniejszego, w tym przypadku jest to milionowa 'klientela' TPB.
Tak jak nóż z definicji służy do mordowania, a tylko przypadkiem można go użyć do czegoś innego, jak krojenie chleba.
Praktyka stosowania noży jest zdecydowanie inna.
Wraz z nożem nie dostaję instrukcji, jak mordować ludzi. Nie jestem zachęcany ani ulotkami, ani nazwą.
Podejrzewam, że sprzedając jakiś rzeźniczy przedmiot na aukcji pod tytułem 'denerwują cię sąsiedzi? mamy na to radę!', mógłbym liczyć na odwiedziny smutnych panów i postawienie zarzutów.
Ale mam dla Ciebie propozycję: mógłbyś mi tak zupełnie prywatnie wysłać jakieś kompromitujące siebie materiały? Tak dla udowodnienia idei tylko. Zamieszczę je gdzieś w dzikim świecie, gdzie nie będziesz miał żadnej władzy, a na OSnews będę umieszczał linki. Gdybyś mi podał namiary do swoich znajomych to jeszcze im wyślę (w imię rozumienia prawa oczywiście – mógłbym się gdzieś czaić z aparatem, ale tu chodzi tylko o demonstrację, więc mam nadzieję że zrozumiesz i ten pierwszy etap pomożesz na szybko zrealizować).
"Zachęcanie ulotkami", do czego KONKRETNIE zachęcały ulotki?
"zachęcanie nazwą" nie dostrzegasz, że trochę ośmieszające jest podawanie tego jako argumentu?
To się nazywa 'poszlaka'. I jeśli:
- WSZYSTKIE poszlaki,
- zachowanie właścicieli,
- stan faktyczny
wskazują na łamanie prawa, a jednocześnie argumentów linii obrony jest:
- nic, poza analogią do samochodów,
- nic, poza analogią do noży,
- nic, poza analogią do googla,
no to wybacz.
@gotar: Czym innym są poszlaki a czym innym dowody. Działania tych ludzi nie były sprzeczne z prawem szwedzkim. Ciebie naprawdę bawi, że skazano 4 kozły ofiarne za przestępstwa które popełnia circa 20mln użytkowników trackera? No to gratuluje dobrego samopoczucia. Obyś ty nie znalazł się kiedyś pod pręgierzem. Ale wiem-uczciwi nie mają się przecież czego obawiać, prawda? A co do kompromitujących materiałów i umieszczanie linków, to pozwałbym o obrazę Ciebie, a nie Michuka. Widzisz teraz różnicę między zarządaniem a użytkowaniemserwisu?
"Działania tych ludzi nie były sprzeczne z prawem szwedzkim."
Na jakiej podstawie sądzisz, że świadoma, celowa pomoc w przestępstwie w szwedzkim prawie nie jest karalna?
"Ciebie naprawdę bawi, że skazano 4 kozły ofiarne za przestępstwa które popełnia circa 20mln użytkowników trackera?"
Osły ofiarne, jeśli już. Oczywiście cieszy, że będą mieli okazję poznać Bubbę, nawet jeśli nie posłuży się on pałką teleskopową.
@Sparrow1 – te 4 'kozły ofiarne' jak ich nazywasz z pełną świadomością dawało 20 milionom osób narzędzia niezbędne do łamania prawa. I naprawdę bym ich bronił, gdyby chociaż się STARALI współpracować, tymczasem oni z premedytacją, rzec można, nakłaniali do tego procederu.
Jakim cudem byś mnie pozwał nie znając mojej tożsamości? Michuk w tym przykładzie by odpowiedział 'wal się na ryj, nie podam IP ani nic, nie usunę tych fotek, spadaj'. Komu byś poszedł się wyżalić (skoro nie widzisz podstaw prawnych)?
Zarządzanie serwisem właśnie na tym polega, aby pilnować swoich użytkowników. Tak samo jak portale muszą usuwać łamiące prawo komentarze, systemy aukcyjne reagować (nawet bez zgłoszenia!) na pewne przedmioty i usługi, a ja muszę blokować konta używane do łamania prawa.
Właśnie w takim celu utrzymuje się działy techniczne, moderatorów i administratorów, żeby wyłapywać osoby postępujące niezgodnie z regulaminem oraz prawem.
Zresztą nie tak dawno chyba eBay miał w stanach sprawę o pośrednictwo w jakimś nielegalnym handlu – jeśli reagują w takich sytuacjach banem, będę ich bronił, gdyby natomiast nic sobie nie robili i dopuszczali handel dziećmi, kobietami, narkotykami i bronią to całym sercem bym popierał wsadzenie ich do pierdla.
@gotar: muszę przyznać, że mnie przekonałeś. Ale wk** mnie niesamowicie sytuacja, w której 4 osoby płacą za 20 mln, choć oczywiście sami się do tego przyczynili. Poza tym interesująca jest dla mnie kwestia wytyczenia, gdzie kończy się pomocnictwo. Bo TPB jest skazana, a Google nie. Różnica jest taka, że TPB ma indeksy do plików, a na Google są indeksy do indeksów do plików. Więc wyznaczenie linii "Ci są OK, a tamci nie" jest co najmniej wątpliwe. Podobnie z ISP – oni wiedzą, że taki ruch odbywa się w ich sieci, a nie reagują. A skoro takedown-notice w EU jest tylko "uprzejmością" to odpada argument niewiedzy o czynach użytkownika. Ponadto padł gdzieś argument, że na Google nielegalne linki to jakiś tam %, na TPB 99%. I co z tego? Gdyby TPB świadczyło jeszcze inne usługi jak np. wynajem statków
z czego czerpało by zyski to już by było OK? Ponadto TPB ma regulamin, który użytkownicy łamali. Ta sprawa jest po prostu "śliska" i o ile nakaz zaprzestania działalności byłby na pewno uzasadniony, to grzywny i więzienie dla 4 kolesi(dlaczego akurat Ci?) to trochę przesada. Wydaje mi się, że ponieśli oni cenę udowodnienia, że organizacje jak MPAA & co. są potrzebne i "chronią" twórców. Powinni się zająć tymi, którzy faktycznie łamią prawo i kradną. A że to trudniejsze? No cóż, za to im płacą. Strach pomyśleć co się stanie, jeśli znajdzie się ktoś, kto w Szwecji oskarży Google'a albo inną ważną dla internetu instytucję i wygra sprawę.
@Sparrow1: Nie. Roznica jest taka, ze TPB jest wykorzystywane praktycznie wylacznie do piracenia, a Google nie. Podobnie ISP – ludzie chodza po WWW, sciagaja poczte, ircuja – a TPB jest wykorzystywane praktycznie wylacznie do piracenia.
I tak, gdyby TPB nie zajmowalo sie praktycznie wylacznie ulatwianiem ludziom piracenia – na przyklad polowe torrentow stanowilyby dystrybucje Linuksa – to mogloby byc ok, bo wtedy nie byloby serwisem stworzonym praktycznie wylacznie w celu ulatwienia innym popelniania przestepstwa.
@trasz:
Całe P2P jest wykorzystywane praktycznie wyłącznie do piracenia. Czy wg. Ciebie powinno być zakazane?
@Sparrow1: "Poza tym interesująca jest dla mnie kwestia wytyczenia, gdzie kończy się pomocnictwo."
Pomocnictwo kończy się (w Polsce, w Szwecji zapewne jest podobnie) dokładnie tam gdzie kończy się zamiar. Udział procentowy nielegalnych materiałów nie ma wielkiego znaczenia chociaż oczywiście ci co mają rzeczywisty zamiar pomagać w zwalczaniu przestępstwa a nie w przestępstwie będą mieć raczej mniejszy.
TPB mogłoby mieć nawet 0.01% nielegalnych linków a przy takich odpowiedziach na complainy wyrok by był podobny. Oni tymi odpowiedziami nakręcili po prostu bat na własną dupę. I dobrze im tak.
@Sparrow1 – cieszę się:)
Myślę, że wymiar wyroku mógł zależeć od tego, ile na serwisie zarobili (nie ma tu raczej znaczenia, że bezpośrednio kasę dostawali z reklam; gdyby nie osoby piracące na ich stronach, to nikt inny by tych reklam nie oglądał).
A wyznaczanie granic zawsze jest procesem skomplikowanym i niezależnie od argumentacji każdą decyzję można podważyć w jedną bądź drugą stronę – tym właśnie zajmuje się sąd. Płynność granicy regulować można właśnie wymiarem kary – w ten sposób określa się bardziej winnego i mniej winnego. Być może poziom winy googla byłby tak niski, że nikomu się nie opłaca iść do sądu (inaczej: nikt nie chce podjąc ryzyka uzyskania niskiego odszkodowania kosztem wielkiej batalii).
Co do ISP – sytuacja wygląda zupełnie inaczej: świadczę usługę na podstawie przepisów Prawa Telekomunikacyjnego i nawet nie mogę ze swojej strony podejmować żadnych działań. Treść transmisji objęta jest tajemnicą korespondencji, więc zwyczajnie nie wolno mi zaglądać w strumienie danych – argument 'niewiedzy o czynach użytkownika' w tej sytuacji wynika wprost z przepisów (podobnie jak poczta). Zauważ różnicę pomiędzy dostawcą medium (który pośredniczy w warstwie IP i ma zakaz oglądania treści), a dostawcą trackera (który jest ADRESATEM sum kontrolnych, działającym wyłącznie na podstawie własnego regulaminu). Sytuację ISP zmieniłby znacząco fakt, gdyby uruchomił własny P2P cache – swego czasu słyszałem o takim 'proxy', ale właśnie ze względów prawnych taka metoda odciążania łącza nie znalazła szerszego zainteresowania.
Stąd właśnie wynikały próby zmiany prawa przez koncerny, bo obecnie to wygląda tak:
1. ZAiKS do ISP: złamano prawo, proszę o dane osobowe,
2. ISP do ZAiKS: dane osobowe podamy na wniosek organów ścigania,
3. ZAiKS do organów ścigania: chcemy pozwać osobę naruszającą nasze prawa,
4. organy ścigania do ZAiKS: proszę podać dane osobowe pozwanego.
Krótko mówiąc: wszczęcie postępowania cywilnego jest obecnie bardzo trudne. Tylko w sprawach karnych policja na poczekaniu pisze wniosek o udostępnienie danych ze zbioru danych osobowych, zdejmując tym samym z ISP obowiązek zachowania tajemnicy.
A, jeszcze co do ISP: usługę świadczę na podstawie umowy zawartej na piśmie konkretnej osobie (mam dane osobowe, pomijam osoby prawne). TPB usługę świadczy 'komputerowi za jakimś adresem IP, który być może zaakceptował regulamin, a być może w ogóle nie zna języka, w jakim go napisano'.
Podsłuchanie transmisji u mnie możliwe jest po uruchomieniu przez odpowiednie służby styku LI (lawful interception) i to służby sobie w te dane mogą zaglądać, nie ja. Tyle że taka procedura w sprawie o piracenie raczej nie będzie uruchomiona, nie ten kaliber.
No i kolejny update dotyczący tego, co ISP może, a raczej czego mu nie wolno (aczkolwiek bez przymuszenia prawnego raczej żaden nie będzie chciał tego robić na własną rękę): http://di.com.pl/news/26427,1,0,Zagrozona_neutral…
"Szwedzki sąd podjął zwyczajnie mądrą decyzję – TPB z definicji służył do obchodzenia prawa"
raczej było dokładnie odwrotnie, ich działalność dotyczyła ogromnej ilości treści i były wśród nich zarówno tego wolne i te, do których ktoś rości sobie prawa.
"Niejaki" Paulo Cohelo, który przyznał się, że sami rozpowszechnia bez zgody wydawcy swoje utwory, poparł ostatnio TPB.
Myślę, że podczas procesu podliczono odsetek tych 'wolnych' treści. A jeśli nie, to zostanie podliczony w kolejnej instancji.
"Myślę, że podczas procesu podliczono odsetek tych ‘wolnych’ treści. A jeśli nie, to zostanie podliczony w kolejnej instancji."
Przecież to nie miało ŻADNEGO związku z tym, o co ich oskarżono!
Google też linkuje do ogromnej (dużo większej niż TPB) ilości treści rozpowszechnianych bez zezwolenia. I nikt Google nie próbuje zamknąć.
@mby7930: Google nie linkuje _prawie wylacznie_ do tresci rozpowszechnianych bez zezwolenia. I wlasnie dlatego nikt ich nie probuje zamknac.
@mby7930, napiszę to po raz ostatni, bo widzę, że średnio czytujesz to co się tu pisze:
1. google usuwa takie linki na wniosek strony,
2. google ma inne cele biznesowe i ~99% ich indeksów obejmuje legal.
A związek to jak najbardziej ma – podobnie jak opinia środowiskowa o oskarżonym Franku czy zawartość jego akt (historyczne przecież fakty łamania prawa); w ten sposób oskarżenie uprawdopadabnia fakt świadomego dokonania przestępstwa, a sąd może wyznaczać wyższą karę.
Jeśli ja zlinkuję (przypadkiem czy nie) do jakiejś lewizny, to na podstawie opinii środowiskowej, czystych papierów, współpracy z mojej strony (tzn. usunięciu takich treści po otrzymaniu stosownych informacji), sąd zaskarży na korzyść powoda nie więcej jak kilkaset zł odszkodowania (jeśli w ogóle). Dlatego też nikt o zdrowych zmysłach nie będzie mnie pozywał o jedną mp3 (i tu faktycznie RIAA/MPAA dawały ciała, pozywając osoby prywatne, a sędziowie amerykańscy zasądzając wysokie odszkodowania).
TPB to inna historia – FAKTY mówią, że biznes jest skierowany na piractwo (właśnie tu trzeba podliczyć stosunek lewizny do legalnych), mają opinię piratów, nie współpracują – toteż i sędzia widzi w nich piratów.
Przypomnę: SĘDZIA, to słowo znaczy osobę osądzającą, kto ma rację. W 1 instancji sędzia podzielał moją opinię, tym samym na dzień dzisiejszy to ja mam rację, niezależnie od tego, co tu napiszesz.
"(i tu faktycznie RIAA/MPAA dawały ciała, pozywając osoby prywatne, a sędziowie amerykańscy zasądzając wysokie odszkodowania)."
Nie, oni po przegranej sprawie z groksterem czy innym morpheusem, które udanie zastosowały obronę "my nie wiemy co to ale chyba linuksy" nie mieli innego wyjścia niż zająć się osobami prywatnymi. A że wybrali najgłupsze osoby to akurat nic dziwnego.
System, w którym osoba prywatna za kolekcję mp3 dostaje kilkaset tys. $ grzywny jest wg mnie wadliwy – abstrahując zupełnie od historii takich pozwów (bo rzeczywiście ich nie znam).
@gotar: W ogóle każdy system jest w jakiś sposób wadliwy, w idealnym systemie taki pozew by nie był potrzebny bo jeśliby ktoś nazbierał kolekcję mp3 to tylko z własnych płyt, żeby na iPodzie słuchać.
Żądana od Jordana suma może się wydawać wysoka, ale pamiętaj, że on wystawił na świat otwarty serwis z którego każdy mógł sobie te pliki ściągać po uważaniu a do tego był na tyle głupi, że wystawił stronę ze statystykami na której zajmował jedną z wiodących pozycji.
Do tego nie ma żadnej pewności, że gdyby zdecydował się jednak na proces, to sąd by takie odszkodowanie wyznaczył, to wcale nie jest pewne.
Miałem akurat na myśli jakąś amerykańską emerytkę czy dziecko, któremu wycenili każdą mp3 na jakieś naście k$ (ogólnie te kompromitujące sprawy w USA, parę takich było), kto to jest ten Jordan to ja nawet nie wiem;)
@gotar, ano jedną piosenkę RIAA sobie na $150 000 wycenia.
A dyskusja dotycząca Jordana toczy się tutaj: http://osnews.pl/pirete-bay-przegrywa-sprawe-w-sa…
Powinni być teraz konsekwentni i zamknąć wszystkich którzy korzystają z BitTorrent udostępniając nielegalne materiały. Niestety nie ma tyle miejsc w więzieniach…
Ten werdykt był do przewidzenia. Sąd kazał bardzo długo na niego czekać co już było podejrzane. Myślę, że chcieli aby sprawa trochę przycichła zanim ogłoszą coś co większości się nie spodoba (czyżby się czegoś obawiali?).
Przecież już jesteśmy w więzieniu, wolności to na świecie nie ma… jest tylko mniejsze lub większe niewolnictwo…
http://tinyurl.com/cqfttu na szczęście są jeszcze ludzie próbujący zatrzymać korporacyjne rządy.
Jak to jest w ogóle możliwe? Wszystkie newsy jakie dochodziły z sal sądowych wskazywały na to, że oskarżyciele nawet nie wiedzieli o co w tym chodzi, nie potrafili nawet opisać co takiego robili właściciele TPB, nie rozumieli technologii. Już na pierwszej rozprawie obalono połowę oskarżeń. Więc czemu nagle TPB przegrywa?
Czytałeś jednostronne relacje? Zresztą, jak widzisz skazano ich na wyrok niższy, niż ten zapowiadany maksymalny.
Jak w dowcipie o Stalinie: "a mógł zabić".
"oskarżyciele nawet nie wiedzieli o co w tym chodzi, nie potrafili nawet opisać co takiego robili właściciele TPB, nie rozumieli technologii."
Najpewniej sędzia też był wśród "nierozumiejących", dlatego wydał taki wyrok, jaki wydał (czyli skandaliczny).
Bo "Oni" wiedzieli jaki będzie werdykt zanim zaczął się proces.
Myślę, że jedynej rzeczy na którą nie mają wpływu to opinia publiczna. I tego trzeba się trzymać bo na prawo nie ma co liczyć.
Bo sąd nie czytał linuksianych serwisów i nie wiedział, że oskarżyciele nie rozumieją technologii.
Nie obalono żadnego oskarżenia tylko prokurator się wycofał z części zarzutów o mniejszym znaczeniu.
Tak się tworzą linuksiane miejskie legendy.
Masz rację. Sytuacja jest wyjątkowo groźna, gdyż niewiedzący nie był nawet świadomy swojej niewiedzy.
Czy odpowiednikiem linuksianych miejskich legend są legendy windoWSIOWE?
No tak, to był skrót myślowy. Gdy strona oskarżona udowodniła że tamci nie wiedzą o czym w ogóle mówią, oskarżyciele musieli się wycofać z części zarzutów.
Wystarczy przecież, że te z których się nie wycofali, zostały utrzymane.
Ciekawe jak sędzia odniósł się w wyroku do reguł użytkowania serwisu(link) w których wyraźnie jest napisane, że na użytkownikach spoczywa obowiązek sprawdzenia legalności rozpowszechnianych plików. Jeśli zastosować sądowe reguły np. do poczty, to byłaby ona zobowiązana do otwierania każdego listu i sprawdzania zawartości. Paranoja.
To akurat proste – nie odniósł się
A jak obok videoteki rozłoże kram z tysiącem pirackich filmów za złotówke każdy i powiem, że na użytkownikach spoczywa obowiązek posiadania kopii zapasowych to też mi nikt nic nie zrobi?
To przecież będą TWOJE kopie filmów. Na serwerach TPB nie ma niczego nielegalnego.
To co innego-ty je sprzedajesz, czyli jesteś paserem. A jeśli ja wydrukuje mapę, na której naniosę lokację w której masz swój biznes-to złamie prawo? Prawo łamią Ci, którzy udostępniają pliki objęte prawem autorskim, a nie Ci którzy wskazują skąd takie pliki można pobrać. Sąd mógłby skazać każdą wyszukiwarkę w której znajdą się linki do PirateBay, bo pomogła ona w łamaniu praw autorskich.
Tak, ale w świetle prawa sprzedawanie kopii bezpieczeństwa nie jest nielegalne, tak samo jak udostępnianie torrentów. A jednak za obydwa czyny można dostać karę, zasady prawne nie są czarno-białe choć takie być powinny
Niestety mylisz się – wykonanej kopii zapasowej nie można nikomu odstąpić czy odsprzedać, chyba że razem z oryginałem.
@Treadstone:
"Tak, ale w świetle prawa sprzedawanie kopii bezpieczeństwa nie jest nielegalne"
Jest nielegalne. Kopię bezpieczeństwa robisz na swój użytek, a nie na sprzedaż. Nawet jak podpiszesz sprzedawane materiały "kopia bezpieczeństwa" to automatycznie nie zwalnia Cię od odpowiedzialności jeśli sprzedaż będzie nielegalna.
"Jeśli zastosować sądowe reguły np. do poczty, to byłaby ona zobowiązana do otwierania każdego listu i sprawdzania zawartości. Paranoja."
Dlatego właśnie ten wyrok jest bezsensowny, gdyż uderza w dość podstawowe prawa takie właśnie jak np. prawo do tajemnicy korespondencji.
Fakt, że koncerny chcą wprowadzić swój własny totalitaryzm akurat nie nie dziwi, ale dziwi, że sąd na to chce pozwolić.
@mby7930: Idac twoim tokiem rozumowania, w podstawowe prawa, takie jak tajemnica korespondencji, uderza nawet zakaz rozpowszechniania pedofilii. Bo przeciez zeby go egzekwowac, trzebaby zobowiazac poczte do otwierania kazdego listu i sprawdzania zawartosci, nie?
"@mby7930: Idac twoim tokiem rozumowania, w podstawowe prawa, takie jak tajemnica korespondencji, uderza nawet zakaz rozpowszechniania pedofilii. Bo przeciez zeby go egzekwowac, trzebaby zobowiazac poczte do otwierania kazdego listu i sprawdzania zawartosci, nie?"
I właśnie dlatego standardowo obowiązuje tajemnica korespondencji i tylko w KONKRETNYCH wypadkach (po zdobyciu wiarygodnych informacji ZA POMOCĄ INNYCH, legalnych środków o możliwości popełnienia przestępstwa) upoważniony przez prawo organ wydaje zgodę na kontrolę KONKRETNEJ korespondencji.
@mby7930: A teraz zastosuj swoja odpowiedz do piractwa. I co, zakaz rozpowszechniania pirackich materialow nadal uderza w podstawowe prawa?
Sparrow1, mby7930 – BZDURA BZDURA BZDURA.
Poczta w tej analogii to ISP.
TPB w tej analogii to ktoś, kto za pośrednictwem poczty umawia spotkania przestępców (czyli taka skrzynka kontaktowa) lub pierze brudne pieniądze.
A koń jaki jest każdy widzi (i czemu TPB służy).
Pokaż mi paragraf, w którym prowadzenie skrzynki kontaktowej jest przestępstwem. Zwłaszcza jeśli nie wiem, kto się przez nią kontaktuje. Gdybym był np. właścicielem baru w którym spotykają się przestępcy (choć nie tylko) to uważasz, że legalne byłoby zamknięcie baru zamiast wyłapania przestępców? Rozumiem, że nie ważne kto zawinił, ważne żeby kogoś skazać. A paragraf zawsze się znajdzie. A apropos konia, to widać też kto jest osłem.
"Sparrow1, mby7930 – BZDURA BZDURA BZDURA.
Poczta w tej analogii to ISP.
TPB w tej analogii to ktoś, kto za pośrednictwem poczty umawia spotkania przestępców (czyli taka skrzynka kontaktowa) lub pierze brudne pieniądze.
A koń jaki jest każdy widzi (i czemu TPB służy)."
Właśnie chodzi o to, że widzi tylko ten, co bardzo chce widzieć.
Na tej samej zasadzie powinien być pociągnięty do odpowiedzialności Google. Oni też linkują do ogromnych ilości treści rozpowszechnianych bez należytej zgody. I dodatkowo Google może te treści pod wieloma aspektami filtrować i odrzucać, czego oczywiście (w swoim dobrze pojętym interesie) nie czyni.
@Sparrow1 – powtarzane było sto razy, ale widać słabo czytaty jesteś, to powtórzę: pomoc w popełnianiu przestępstwa. Starczy?
Gdybyś był właścicielem baru, do którego wstęp mają głównie przestępcy, to tak, powinni cię razem z nimi zamknąć. Kiedy nawiedzeni fanatycy wolności w rozumieniu faszyzmu przestaną używać tych analogii samochodowych i nożowych w dowolnych wariacjach?
@mby7930 – google o ile mi dobrze wiadomo po otrzymaniu zgłoszenia usuwa takie treści. Właściciele TPB odmówili podjęcia jakichkolwiek działań prewencyjnych i teraz słusznie za to zostali skazani.
"Gdybyś był właścicielem baru, do którego wstęp mają głównie przestępcy, to tak, powinni cię razem z nimi zamknąć."
Wiesz, że to, co proponujesz to typowe bezprawie?
"@mby7930 – google o ile mi dobrze wiadomo po otrzymaniu zgłoszenia usuwa takie treści. Właściciele TPB odmówili podjęcia jakichkolwiek działań prewencyjnych i teraz słusznie za to zostali skazani."
Coś słabo usuwa, bo linków jest całe mnóstwo.
A właściciele TPB dostawali amerykańskie take-down notes.
Czyżbyś także tak jak ja uważał, że po tym procesie Szwecja stała się amerykańską kolonią, gdzie prawo stanowią amerykańskie koncerny?
@gotar: powtarzane ze sto razy było "pokaż paragraf", ale widać słabo czytaty jesteś to powtózę: nie ma paragrafu na "pomoc w popełnianiu przestępstwa". Starczy?
@gotar: jestem tak słabo czytaty jak ty mocno myślaty. Wbij sobie do głowy Inkwizytorze, że prawo linczu to żadne prawo. A co do baru, to prędzej by mnie zamknęli za dyskryminację klientów niż za rodzaj klienteli. A z faszyzmem to raczej ty masz wiele wspólnego.
@Thar – przecież było już 100 razy: pomocnictwo. Musisz to słowo wpisać w googlu, a nie wyszukiwarce torrentów (google to taka strona dostępna bezpłatnie w Internecie, a nie program do ściągnięcia z torrenta razem z crackiem).
@Sparrow1 – ludowe prawo to reprezentujecie wy, wieszając RIAA/MPAA. Podobnym objawem ludowego interpretowania prawa byłoby zalegalizowanie wyrokiem uniewinniającym działalności TPB – 'bo lud tak chce'.
Do baru zbudowanego dla przestępców zwykli ludzie baliby się zwyczajnie chodzić, więc o dyskryminację nie musisz się martwić.
Chłopaki, ale w polskim prawie nie ma osobnego paragrafu na "pomocnictwo w morderstwie" czy "pomocnictwo w kradzieży". Jest po prostu pomocnictwo w czynie zabronionym i argumenty, że nie ma takiego paragrafu jak "pomocnictwo w kradzieży" nie bardzo się mają do rzeczywistości. co więcej – pomocnictwo w kradzieży rozumianej jako wykroczenie (wartość przedmiotu skradzionego
@gotar: a próbowałeś wpisać w Google "filetype:torrent"? ;>
@Thar – właśnie wpisałem i przeklikałem tego sporo, żaden wynik nie chciał mi się zapisać na dysku, wszystko to były strony z indeksami. A jeśli w googlu jest tylko indeks indeksów, to oznacza że nie są oni elementem koniecznym w takim procederze (w przeciwieństwie do trackera).
Ale być może rzeczywiście należałoby takie strony również z googla usuwać. Widocznie jeszcze nikt nie wystąpił do nich z takim wnioskiem.
I tu chcę ponownie zaznaczyć – GDYBY także i takie działanie (indeksowanie indeksów lewizny) miało być karane, to również broniłbym każdego, kto podejmuje współpracę i tworzy mechanizmy blokowania/filtrowania.
Nie oszukujmy się, Internet łamie granice, a zatem następuje przesunięcie odpowiedzialności. Ale czym innym jest odpowiedzialność pośrednika nieświadomego, któremu ktoś 'wstrzykuje' lewe materiały, a czym innym pójście w zaparte w stylu TPB: 'nie usunę, walcie się'.
Ale TPB nie mogło być "pośrednikiem", bo żadne materiały łamiące prawo nigdy nie znajdowały się na ich serwerach. Torrent nie jest materiałem nielegalnym per se. To samo dotyczy Google i ich indeksu. Argument z pomocnictwem – zakładając zastosowanie prawa karnego, co byłoby bez sensu skoro roszczenia miały charakter czysto majątkowy – jest o tyle słaby, że nie przypominam sobie orzeczenia sądu polskiego czy zagranicznego (fakt, akurat szwedzkie sądownictwo mnie mało interesowało, ale nie mam podstaw by sądzić że tam jest inaczej) w którym stwierdzono by pomocnictwo bez uprzedniego prawomocnego stwierdzenia przestępstwa.
Pośrednik nie musi fizycznie dotykać przesyłki ani być w jej posiadaniu (oni akurat pośredniczyli w wymianie adresów w celach łamania prawa).
Zróbmy eksperyment: załóż stronę, na której będą oferowane dzieci dla pedofili – oczywiście Ty zamieszczał będziesz tylko adresy i telefony (które per se nie są materiałem nielegalnym, tak samo jak torrenty).
Sam nie zobaczysz nigdy żadnego dziecka, oferty będą przechodziły przez sieć telefoniczną, a więc zgodnie z waszą argumentacją będziesz czysty (same telefony, żadnych fotek ani filmów), tak?
Nie. Wymiana danymi osobowymi osób trzecich bez ich zgody jest nielegalna. Wprawdzie pojawiały się już głosy, że adresy IP też należałoby zaliczyć do danych osobowych, jednak korzystanie z torrenta chyba podpada pod ich dobrowolne ujawnienie?
Ale ja miałem na myśli telefony zgłaszane przez samych zainteresowanych "rodziców" – nie mają na flaszkę, to wystawiają dziecko na "sprzedaż". Ty byś tylko prowadził stronę z takimi właśnie telefonami do rodziców – nic więcej, pedofil do "rodzica" zadzwoni sobie już sam, bez żadnego Twojego udziału ani pośrednictwa.
Myślę, że jednak byś poszedł za to siedzieć i wszyscy by to popierali.
Zapewne doszedł do słusznego wniosku, że te reguły mają charakter pozorny skoro na żądania usunięcia ewidentnie pirackich torrentów z trackera właściciele reagowali bluzgami (jak choćby w przypadku Shreka).
Czy producent Shreka, wysyłając żądanie, podał podstawę prawną?
A myślisz, że nie podał? Pomyślmy:
1. miał pełnię praw autorskich,
2. w Szwecji piracenie nie jest legalne,
3. serwis umożliwiał piracenie.
Myślę, że te trzy wymienione przez ciebie punkty w żaden sposób nie implikują, że podał. A jeśli wysłał żądanie bez paragrafu ze SZWEDZKIEGO prawa i dowodu praw do danych treści – TPB mogło je sobie spożytkować na papier toaletowy.
Krótko mówiąć: nie wiesz – nie sądź.
@Thar: Niezaleznie od tego, czy zwracajac komus uwage, ze popelnia przestepstwo, podamy podstawe prawną, nijak nie zmienia to faktu popelnienia przestepstwa. Niepodanie podstawy prawnej przez dystrybutora Shreka nijak nie zmienia faktu, iz wlasciciele TPB pomagali w jego rozpowszechnianiu. Zwrocenie uwagi wlascicielom TPB przez dystrybutora Shreka, ze TPB pomaga w jego rozpowszechnianiu oznacza, ze TPB (po zwroceniu uwagi) robilo to zupelnie swiadomie.
Nic podobnego nie twierdzę. Wskaż przestępstwo.
@Thar: Rozpowszechnianie utworow bez zgody tworcow. Numeru paragrafu w szweckim dzienniku ustaw ci nie podam, wybacz, ale jestem pewien, ze taki jest, bo wszedzie jest.
"jeśli wysłał żądanie bez paragrafu ze SZWEDZKIEGO prawa i dowodu praw do danych treści"
Podoba mi się ta logika.
- Halo, co pan, to mój rower, zostaw go bo wezwę policję
- Pana żądanie nie zawiera paragrafu z polskiego prawa dotyczącego kradzieży roweru więc spadaj pan na bambus.
…Thar wraca do domu piechotą.
Zapomniałeś dodać, że w tej scence rodzajowej ja jestem w Polsce a adresat gdzie indziej.
@Thar: W jaki sposob mogloby to zmieniac sytuacje? Kradziez to kradziez.
@Thar – przestępstwo wskazał szwedzki sąd. My tu sobie tylko dyskutujemy, chcesz konkretów to sobie zajrzyj w ich dokumenty.
Już dawno bym to zrobił, ale okazuje się, że w tym celu musiałbym odwiedzić Sztokholm a to trochę za dużo zachodu
To nie jest zwykła kradzież . to jest kradzież "własności" intelektualnej
@maciek: Kradziez roweru to kradziez wlasnosci intelektualnej? Czytasz czasem cos wiecej niz ostatni komentarz w watku?
Ale mieli rację. Szwecja to nie 51 stan USA i DMCA tam nie obowiązuje. A co do bluzgów-cóż trudno iść za nie do więzienia, ale sami o sobie świadczą.
Oj głupiuki głupiutki. Tu nie chodzi o DMCA, ale (powtarzam po raz 10):
POMOC W NIELEGALNEJ DYSTRYBUCJI.
TAK – takie rzeczy robią również inne podmioty (choćby google/YT).
ALE jednocześnie reagują na zgłoszenia i usuwają co nelegalne.
Myślę, że przede wszystkim brakiem rozsądku wykazuje się ten, który pomija coś taki istotnego, jak jurysdykcja konkretnego prawa.
Google i Youtube znajdują się na terenie obowiązywanie DMCA, więc muszą reagować.
A Szwecja (taką mam nadzieję) nie stała się jeszcze amerykańską kolonią, gdzie prawo stanowią amerykańskie koncerny.
Z tego też względu teza o "pomocy w nielegalnej dystrybucji" nie znalazła potwierdzenia.
@mby7930: Nadal zakladasz, ze albo w Szwecji piracenie jest zupelnie legalne, albo w Szwecji nie ma paragrafu na celowa i swiadoma pomoc w popelnianiu przestepstwa.
"Google i Youtube znajdują się na terenie obowiązywanie DMCA, więc muszą reagować."
Nie do końca. Google i YT znajdują się na terenie obowiązywania DMCA więc mogą nie reagować aż otrzymają notice. Tam gdzie DMCA ani podobne prawo nie obowiązuje, nie ma też tworzonego przez DMCA safe harbor.
@mby7930 – zamierzasz stosować argument tak długo, aż ktoś nie poda odpowiednika szwedzkiego naszych przepisów? No to wybacz, nie znam tego języka, nie znam ich prawa, nie zamierzam marnować czasu.
Wiem natomiast, że gdyby to było w Polsce to również by zostali skazani, na podstawie POLSKICH przepisów.
Proszę, <a href="http://209.85.129.132/search?q=cache:RnMRdZ3OIToJ :www.sfir.se/Aippi/Q%2520169.pdf+copyright+violation+criminal+law+Sweden&cd=1&hl=pl&ct=clnk" rel="nofollow">link do skrótowca ze szwedzkiego prawa autorskiego-karnego. Może przestanę czytać bełkot, jakoby:
1) Prawo autorskie nie mogło mieć części karnej (ma)
2) Prawo autorskie w Szwecji nie istniało (istnieje i w SE tak jak w PL ma część karną)
3) Prawo karne Szwecji nie miało instytucji pomocnictwa (w co zwyczajnie nie sposób uwierzyć).
Mam już dość czytania mądrali, którzy lepiej od szwedzkiego sędziego znają szwedzkie prawo.
Albo nie dopuszczają do myśli istnienia innego prawa autorskiego niż DMCA.
A bełkot o przekupionym sędzim czy bzdety o tym, jakoby TPB chroniło prawa autorskie, "a w ogóle tam same dystrybucje Linuksa są" są zwyczajnie żałosne.
Mi osobiście byłoby wstyd pisać takie bzdury.
I, prawdę powiedziawszy, wstyd jest mi je czytać.
Nie chcę musieć tłumaczyć ludziom, że zajmowanie się FLOSSem i Wolną Kulturą nie oznacza bycia oszołomem zaprzeczającym oczywistym faktom. Po takich komentarzach jak Wasze będę to musiał robić częściej.
Na szczęście z pozytywnym zaskoczeniem zauważyłem, że bardzo wielu czytelników OSNews nie zamierza bronić TPB w zaparte.
@aegis maelstrom – brawo, dzięki.
Ciekawe dlaczego żadnego producenta noży nikt nie oskarży o morderstwo. Codzienie ktoś ginie zabity nożem – i jakoś nie robi to nikim wrażenia (może poza rodziną zabitego) a zwykła wymiana plikiem rośnie do rangi MEGA-zbrodni.
Noze nie sa produkowane specjalnie w celu zabijania innych ludzi. The Pirate Bay zostal stworzony specjalnie w celu rozpowszechniania pirackich materialow. I nie ma tu znaczenia, co pisze w regulaminie – liczy sie stan faktyczny.
Pirackich materiałów? Oj! to straszne! I jak to przeżyjemy?
@trash:
To, ze ktoś ma w nazwie słowo pirat nie oznacza niczego!
@Mieszko Kaczmarczyk: Skad pomysl, ze chodzi o nazwe? Chodzi o zawartosc. Na TPB odsetek materialow legalnych jest bliski zeru.
"Noze nie sa produkowane specjalnie w celu zabijania innych ludzi."
Są różne typy noży. Także produkowane są takie przeznaczone SPECJALNIE (myślisz, że komandosi itp. używają noży kuchennych?) do zabijania ludzi, dlatego twoja argumentacja jest błędna.
Znam kogoś o ksywie "Pirat". Ciekawi mnie, jakim cudem jeszcze nie został posądzony o łamanie praw autorskich
"Ciekawe dlaczego żadnego producenta noży nikt nie oskarży o morderstwo" Bo to byłby czysty idiotyzm, choć z tym, że ktoś ginie zabity nożem masz racje. Aspekty prawne rozstrzygają ludzie, każdy leci na kase, co pomaga niektórym a przeszkadza innym.
"Bo to byłby czysty idiotyzm"
czyli już sam sobie odpowiedziałeś, jak należy oceniać ten wyrok
Producent noży, gdy nóż zostanie sprzedany, nie ma żadnej możliwości wpłynięcia na to, do czego ten nóż zostanie wykorzystany. TPB miało, ale na takedown notice odpowiadali inwektywami.
Taka drobna różnica.
Żaden opublikowany takedown notice nie powołuje się na odpowiednie przepisy szwedzkiego prawa. Taka drobna różnica.
Zupełnie bezpodstawnie zakładasz, że musi być jakikolwiek takedown notice gdy jest to tylko dobrodziejstwo jakie content providerom wyświadcza prawo USA.
Żaden z nas nie zna szwedzkiego prawa autorskiego, jeśli jednak jest podobne do polskiego to nie musi być wysłany żaden notice, można od razu iść do prokuratora z wnioskiem o ściganie każdego kto udostępnia bezprawnie (lub pomaga w udostępnianiu) pliki z copyrightem.
Buńczuczne odpowiedzi na takedown notice natomiast doskonale nadały się w sądzie jako dowód złej woli oraz pełnej świadomości sprawców, że wiedzieli co przez ich serwery się przepuszcza, więc sobie tym odebrali standardowy wykręt pt. "myślałem, że to tylko instalki debiana latają".
Tak się składa, że ja trochę znam szwedzkie prawo autorskie. Pisałem pracę z prawa, wziąłem sobie prawo autorskie na świecie i dużo miejsca poświęciłem szwedzkiemu, nie ukrywam – z uwagi na jego dość dużą obecność w internetowych mediach
Gdyby było jak piszesz, i przez ich serwery rzeczywiście były "przepuszczane" jakiekolwiek chronione prawem autorskim dane, miałbyś rację. Ale wszystko co idzie przez tracker BitTorrenta to adresy i sumy kontrolne.
@Thar: I szwedzkie prawo faktycznie nie przewiduje zadnej kary za swiadoma i celowa pomoc w popelnianiu przestepstwa?
Wybacz ale po Twoim wygłupie z pomocnictwem jakiekolwiek sugestie, że masz niezerowe pojęcie o prawie, jakimkolwiek, mogę co najwyżej wyśmiać.
Adresy i sumy kontrolne, plus odpowiedzi na takedown notice pozwalają wystarczająco udowodnić, że świadomie pomagali w udostępnianiu chronionych materiałów. To by wystarczyło w Polsce do ich skazania i jak sądzę w Szwecji też.
Jakim wygłupie? Zastosowanie prawa karnego w prawie cywilnym to wygłup za który wylatuje się ze studiów
Aha, czyli zakładasz, że za łamanie prawa autorskiego nie może być odpowiedzialności karnej. Toś przygłup: http://is.gd/t1u8
…chociaż nie sądzę, że za to wyleciałeś ze studiów, raczej nie miałeś skąd wylecieć.
Trochę straciłem pewność siebie po tym linku, ale przejrzałem kodeks karny i, co było do przewidzenia, nie było w nim ani słowa o prawach autorskich. Z kolei wszystkie wymienione w ustawie konsekwencje grożą za naruszenie praw osobistych. Prawa majątkowe sprowadzają się do licencji a umowy to przedmiot kodeksu cywilnego (głównie cz.I T.IV).
Aha, i racz zachować rzucanie "przygłupami" dla kolegów. Rozumiem chęć udowodnienia racji, ale nie sądzę, by inwektywy miały ci w tym pomóc.
"Trochę straciłem pewność siebie po tym linku, ale przejrzałem kodeks karny i, co było do przewidzenia, nie było w nim ani słowa o prawach autorskich"
O, uważasz też, że jedyną ustawą która może określać czyny zabronione i odpowiedzialność karną jest Kodeks Karny? Ośmieszaj się dalej.
"Z kolei wszystkie wymienione w ustawie konsekwencje grożą za naruszenie praw osobistych."
W jakiej ustawie? PAiPP? Z byka spadłeś chłopie?
"Prawa majątkowe sprowadzają się do licencji a umowy to przedmiot kodeksu cywilnego "
Zajebiste.
"racz zachować rzucanie “przygłupami” dla kolegów. Rozumiem chęć udowodnienia racji, ale nie sądzę, by inwektywy miały ci w tym pomóc"
Słowo "przygłup" wobec gościa, który zgrywa się na wielkiego prawnika a nie przeczytał żadnej z dwóch ustaw o których dyskutuje nie jest inwektywą tylko prostym stwierdzeniem faktu.
W Polsce, pomijając prawo skarbowe, jeszcze kodeks wykonawczy i postępowania karnego, ale zapewniam cię że tam też nic nie znajdziesz. Żaden z pozostałych aktów nie stanowi prawa karnego (materialnego, procesowego i wykonawczego, wiesz przecież?
), na którego gruncie zachodzi odpowiedzialność.
Nie. Dokładnie w tej ustawie. Radzę też zajrzeć niżej, pod art.18 ust.1 i przypomnieć sobie, że wierzytelności to także odpowiedzialność cywilna. Ogólnie złym pomysłem jest czytanie ustawy od końca. I to już wszystko jeśli chodzi o dyskusję z tobą, może ktoś inny przejawi nieco wyższy poziom.
W Polsce, pomijając prawo skarbowe, jeszcze kodeks wykonawczy i postępowania karnego, ale zapewniam cię że tam też nic nie znajdziesz. Żaden z pozostałych aktów nie stanowi prawa karnego (materialnego, procesowego i wykonawczego, wiesz przecież?
), na którego gruncie zachodzi odpowiedzialność.
Nie. Dokładnie w tej ustawie. Radzę też zajrzeć niżej, pod art.18 ust.1 i przypomnieć sobie, że wierzytelności to także kodeks cywilny (księga III, tytuły VII, VIII i IX). Ogólnie złym pomysłem jest czytanie ustawy od końca. I to już wszystko jeśli chodzi o dyskusję z tobą, może ktoś inny przejawi nieco wyższy poziom.
"Żaden z pozostałych aktów nie stanowi prawa karnego"
No przecież choćby PAiPP stanowi prawo karne. (Uwaga: dokładnie zastanów się nad znaczeniem każdego słowa zanim napiszesz coś głupiego)
"I to już wszystko jeśli chodzi o dyskusję z tobą"
Tchórz.
a, jeszcze to jest przezabawne:
" W jakiej ustawie? PAiPP? Z byka spadłeś chłopie?
Nie. Dokładnie w tej ustawie. "
…i link do ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych.
PAiPP…
To "nie" jest a propos części o spadaniu z bydła rogatego.
@Thar: "To “nie” jest a propos części o spadaniu z bydła rogatego."
Aha, i Twoim zdaniem "wszystkie wymienione w ustawie" PAiPP konsekwencje karne "grożą za naruszenie praw osobistych"?
Tia, przestań pan sprzedawać noże bo najczęściej nożami waszej firmy posługują się mordercy..
Kolejny, który naciąga analogię. No to spójrzmy:
Jaś kupuje nóż.
Małgosia wystawia torrenta.
Producent noży nie ma możliwości odebrania noża Jasiowi.
TPB ma możliwość usunięcia torrenta Małgosi.
Paniatna?
"TPB ma możliwość usunięcia torrenta Małgosi."
TPB działa wedle prawa szwedzkiego, a nie amerykańskiego, więc DMCA take-downy nie mają żadnej mocy sprawczej.
Paniatna?
@mby7930: Nie ma znaczenia, ze nie maja mocy sprawczej – wazne, ze dzieki nim udowodniono, ze wlasciciele TPB doskonale zdawali sobie sprawe, ze pomagaja rozpowszechniac materialy pirackie.
@trasz: Przede wszystkim, o ile tylko szwedzkie prawo jest bardziej podobne do polskiego niż do DMCA to nie ma obowiązku wysyłania notice, więc taki notice jeśli zostanie wysłany jest tylko i wyłącznie UPRZEJMOŚCIĄ pokrzywdzonego wobec sprawcy, któremu daje się w ten sposób szansę zaprzestania naruszania prawa zanim zostanie złożony wniosek o ściganie.
@mby7930 – jak już wielokrotnie napisano: taki notice jest przysługą ze strony właściciela praw dla providera, żeby mógł zakończyć sprawę bez procesu ani żadnych konsekwencji. Jak sobie poczytasz w wikipedii choćby o pomocnictwie, to dowiesz się, że właściwą reakcję na taki notice można określić aktem czynnego żalu, a co za tym idzie nadzwyczajnie złagodzić karę. Tak więc nawet na gruncie prawa polskiego taki podmiot byłby potraktowany bardzo łagodnie, a więc nikt raczej by go nie pozywał.
Co zrobiło TPB? Mając wiedzę na temat nielegalnej dystrybucji wykazało złą wolę. Przyjęta linia obrony ('my tu tylko sumy kontrolne') upadła (bo technicznie jak to działa nikogo nie obchodzi), zostały określone INTENCJE i zasądzone odszkodowanie.
Trudno znaleźć człowieka, który nie rozumie jak działa nóż. Trudniej jest dostosowywać prawdę do własnych potrzeb przy rzeczach, które każdy rozumie.
Dokładnie tak. Sędzia jest ewidentnie niedouczony, jeśli chodzi o najnowsze techniki cyfrowe.
W ogóle sędziowie mają to do siebie, że w większości tematów, poza oczywiście prawem, są ewidentnie niedouczeni. Zupełnie na przykład nie znają się na medycynie a wydają wyroki w sprawach o błędy medyczne (no, to jeszcze nie w Polsce). Nie znają się na balistyce a wydają wyroki w sprawach o zabójstwo przez zastrzelenie. Nie znają się na zabezpieczaniu nieruchomości a wydają wyroki w sprawach o włamania. Nie znają się na sztukach walki a wydają wyroki w sprawach o pobicia.
Cholera, jak oni to robią?
"(no, to jeszcze nie w Polsce)"
Jakby mnie któryś przygłup chciał "zaskoczyć": tak, wiem o tych kilku sprawach, które nawet skończyły się wyrokami. Wobec szacowanych dziesiątek tysięcy rażących błędów rocznie to jest nic.
No cóż… tak się kończy terror "własności" intelektualnej. Korporacje zarządzające ową "własnością" pozwalają sobie na za dużo, ale to nie jest nowość ani zaskoczenie, gdy spojrzeć co się _od dawna_ działo w innych krajach. I niestety wszelkie próby moderowania tej agresywnej, hałaśliwej mniejszości też nie mają szans na powodzenie: dać im palec, to odgryzą całą rękę.
@maciek: 'Od pewnego czasu w USA nie wolno zabic wlasnego niewolnika. Coz – tak sie konczy terror "rownouprawnienia".'
"Od pewnego czasu w USA nie wolno zabic wlasnego niewolnika. Coz – tak sie konczy terror “rownouprawnienia”.’
Niestety ciągle panuje tam niewolnictwo w kwestii praw autorskich.
@mby7930: Nie panuje – twoje dzielo, twoje prawa.
Nic się nie kończy, to dopiero początek. Chcą wojny z nową technologią to ją dostaną. Ten proces tylko wzmocni pozycję TPB i BitTorrenta, jak będzie trzeba torrent przejdzie do "podziemia", dojdzie szyfrowanie i pełna anonimowość użytkownków.
"dojdzie szyfrowanie i pełna anonimowość użytkownków"
To właściwie do początku było nieuniknione, ale dopiero teraz staje się to oczywiste dla tzw. przeciętnego zjadacza chleba. I to jest początek końca obecnej potęgi koncernów.
Albo początek początku ich superpotęgi, jak szyfrowanie zostanie wyjęte spod prawa
@maciek: najpierw niech mi udowodnią, że to zaszyfrowane dane, a nie wysłana przez pomyłkę zawartość /dev/random
Heh… są już takie przestępstwa w naszym prawie, gdzie to ty musisz udowodnić swoją niewinność. Może więc kopiowanie plików lub szyfrowanie do owej listy przestępstw dołączyć
Tak na marginesie proponuję jedynie słuszny przepis nakazujący na wszystkich komputerach wzbogacić polecenie /usr/bin/cp o kod następujący:
if (connect(sock, &serwerKGB, sizeof(serwerKGB))
Oj! kawałek kodu wcięło
<code>
if (connect(sock, &serwerKGB, sizeof(serwerKGB)) < 0)
fprintf(stderr,"Połącz się z internetem, aby autoryzować kopiowanie plików");
if (!is_authorized_to_copy(sock, argc, argv) )
fprintf(stderr,"Odmowa wykonania polecenia. Nie wykonuj żadnych komend aż do inspekcji naszego agenta");</code>
@Sparrow1: wiele popularnych programów szyfrujących szyfruje tak słabo, że da się wykryć dwie rzeczy. Po pierwsze da się stwierdzić, że nie jest to /dev/random. Po drugie, mając niezaszyfrowaną próbkę danych, które potencjalnie są przechowywane jako zaszyfrowane, da się stwierdzić, że faktycznie są one tak przechowywane.
@Sparrow1 – nikt niczego nie będzie ci udowadniał, stwierdzi się fakt iż jest to nielegalna transmisja i to TY musisz udowodnić, że było inaczej.
W przypadkowe wysyłanie /dev/random kilka razy dziennie nikt zwyczajnie nie uwierzy, rzeczywisty świat to nie jest gra ani programowanie, gdzie wystarczy if(1) wpisać.
@LM: nie bierz życia tak dosłownie, bo tracisz niepotrzebnie nerwy. Są takie sposoby szyfrowania, że służbom zabrakłoby życia żeby je odszyfrować. A ja zgodnie z prawem nie mam obowiązku udostępnić im klucza, jeśli może mnie to narazić na odpowiedzialność karną.
@gotar: niewiele mnie obchodzą czyjeś stwierdzenia. Domniemanie niewinności nie wzięło się z księżyca, a czasy inkwizycji minęły. Trzeba mieć DOWÓD, a nie podejrzenie.
Zastanówcie się nad swoją równowagą psychiczną, jeśli na mój dowcip reagujecie z taką agresją. Może czas nabrać nieco dystansu?
"@Sparrow1 – nikt niczego nie będzie ci udowadniał, stwierdzi się fakt iż jest to nielegalna transmisja i to TY musisz udowodnić, że było inaczej."
Wtedy, gdy zacznie obowiązywać takie prawo, będę miał raczej inne problemy na głowie, np. jak przetrwać pracując przy wyrębie lasu w tajdze, będąc "zatrudnionym" w jakimś neoGUŁAGU.
@Sparrow1: niewinności się TYLKO domniemuje, poszlaki są wystarczające do uzyskania wyroku skazującego.
#mby7930 – no to masz problem (na głowie), bo takie prawo obowiązuje i jakoś nikt nie robi z tego powodu tragedii.
jest tylko jeden problem: jeżeli to jest /dev/random, to klucz nie istnieje, więc nawet gdyby był obowiązek podania klucza, to przecież go nie mamy.
W związku z czym udowadnianie jest tak samo niewykonalne w obie strony.
No i jeszcze jedno: żeby skazać za nielegalne udostępnianie plików trzeba wiedzieć JAKI plik był udostępniany. A tego się nie da zrobić, jeżeli transmisja jest szyfrowana.
BTW, macie jakieś algorytmy do liczenia entropii danych? Sam nie mogę nic konkretnego wymyślić… Zawsze jak zaczynam nad tym myśleś dochodzę w końcu do połączenia seksu z muzyką :/ (coś tu kutwa nie gra)
"@Sparrow1: niewinności się TYLKO domniemuje, poszlaki są wystarczające do uzyskania wyroku skazującego.
Czasem są, czasem nie, tak jak w tym wypadku.
"#mby7930 – no to masz problem (na głowie), bo takie prawo obowiązuje i jakoś nikt nie robi z tego powodu tragedii.
"
szyfrowanie jest nielegalną transmisją? Powiedz jeszcze, gdzie za to ścigają. W Polsce się to (raczej) nie zdarza.
@szatox: Skompresuj sobie te dane po prostu, i oszacuj entropie na podstawie osiagnietego stopnia kompresji.
"“@Sparrow1: niewinności się TYLKO domniemuje, poszlaki są wystarczające do uzyskania wyroku skazującego."
boze co za bzdury, chyba nie czujesz roznicy miedzy slowem "dowody" a "poszlaki", ewentualnie nie rozumiesz, że do wyroku skazującego niezbędne jest udowodnienie zawinienia.
@eee: Nie jest. Jesli poszlaki sa wystarczajaco przekonujace, to wystarcza do skazania.
W sprawie o morderstwo tak. W sprawie o naruszanie czyichś praw autorskich chyba jeszcze nie.
Ręce opadają, znaleźli się prawnicy! Poszlaka to tylko WSKAZÓWKA, a nie DOWÓD! Nie znam żadnego systemu prawnego w Europie, w którym możnaby skazać kogoś na podstawie poszlaki!
@szatox – mówimy tutaj o teoretycznej penalizacji samego szyfrowania. A rozpoznać sygnał stochastyczny od uporządkowanego to się da, wierz mi.
@mby7930 – zrozumiałem, że mówisz o interpretacji i stosowaniu 'domniemania niewinności', szyfrowanie oczywiście nie jest zakazane.
@eee – do wyroku skazującego niezbędne jest …wydanie takiego wyroku przez skład orzekający. Tyle i tylko tyle. A jeśli będzie to niezgodne z prawem, to możesz się odwoływać.
Nie chce mi się tutaj szukać, bo raczej masz z prawem mało wspólnego, ale kilka lat temu był wyrok skazujący w sprawie o morderstwo, w którym nie było ani ciała, ani ŻADNYCH innych dowodów. O sprawie było głośno nawet w TV (interwencje i inne tego typu programy). I wyobraź sobie, że ten właśnie skazujący wyrok się obronił.
gotar: wiem, że da się odróżnić dane zaszyfrowane od losowych właśnie przez pomiar entropii – dlatego właśnie pytałem o jakieś metody pomiaru. W sumie kompresja może nie być złym pomysłem (co mi się stało? Przyznałem traszowi rację O_o). Przy wielokrotnym stosowaniu tego samego algorytmu/zestawu algorytmów mogłoby coś z tego wyjść…
@szatox – entropię sygnałów ostatnio liczyłem całe lata temu, nie pomogę. Ale podpowiem tyle, że zastosowanie kompresji prawdopodobnie podniesie entropię ZBYT wysoko;) gdyż /dev/random (o ile nie masz sprzętowego generatora liczb losowych) nie jest idealny. Spotkałem się z kilkoma opracowaniami na temat sygnatur losowych i ponoć wiele rzeczy można wyczytać ze śmieci.
@erketre: Najpierw ktos musialby wymyslec, jak to zrobic. P2P ma to do siebie, ze musisz wysylac dane – a host odbierajacy wie, co odebral i skad.
"Najpierw ktos musialby wymyslec, jak to zrobic. P2P ma to do siebie, ze musisz wysylac dane – a host odbierajacy wie, co odebral i skad."
Wystarczy, aby cała sieć p2p działa w oparciu o Tora i już host odbierający nie wie, od kogo pochodzą dane.
@mby7930: Wie – od tego, od kogo je dostal. I to problem tamtego wezla, zeby wytlumaczyc sądowi, ze byl tylko posrednikiem, i dlaczego sąd powinno to w jakis sposob obejsc.
Zamkną TPB to powstanie cos innego. Ale nie o to chodzi, przez takie wyroki "piractwo" urasta do terroryzmu, morderstwa itd. Straty korporacji stają się jakby realniejsze i wszyscy zaczynają sie do tego przyzwyczajać. Wtedy kolejny kroczek i potem następny aż do całkowitego zniewolenia. Już jest daleko od normalności bo od zawsze człowiek korzystał z domniemania niewinnośći. A teraz trzeba udowadniać przed sądami że nic sie nie zrobiło.
„I niestety wszelkie próby moderowania tej agresywnej, hałaśliwej mniejszości też nie mają szans na powodzenie: dać im palec, to odgryzą całą rękę.”
Dokładnie tak. Obecna, nieprzejednanie chciwa postawa koncernów spotka się z odpowiednią reakcją, czyli dopuszczeniem do wymiany praktycznie wszystkim w Internecie.
W końcu alternatywną jest cenzura, dyktatura i generalny totalitaryzm (jeżeli spojrzeć, na to JAK wielki jest wpływ technologii cyfrowych na nasze codzienne życie, to nie wydaje się, aby określenie to było nadużyciem). Tym razem w wydaniu koncernów.
@mby7930: "Obecna, nieprzejednana postawa przeciwnikow rozpowszechniania dzieciecej pornografii spotka sie z odpowiednia reakcja, czyli dopuszczeniem do wymiany praktycznie wszystkim w internecie. W koncu alternatywa jest cenzura, dyktatura i generalny totalitaryzm."
Błędna analogia.
Dziecięcą pornografię zwalcza się przy użyciu tradycyjnych metod śledczych, a nie masowej inwigilacji wszystkich.
@trasz: twój mózg pracuje binarnie, czy ma jednak jakieś stany pośrednie? Bo nie jest tak, że albo pozwalamy na wszystko, albo wszystkiego zabraniamy. A twój totalitarny sposób myślenia jest przerażający. Uważasz, że państwo ma prawo wpieprzać się w dowolny aspekt mojego życia w imię walki z dziecięcą pornografią, terroryzmem albo piractwem? Z jakiej racji?
@mby7930: Bardzo dobra analogia. Bo demonstruje…
@Sparrow1: … bo demonstruje, ze "wpieprzanie sie w dowolny aspekt zycia", tudziez "masowa inwigilacje", mby7930 sobie wymyslil. A wlasciwie nie tyle wymyslil, ile przeczytal na ktorejs ze stronek agitacyjno-propagandowych. W rzeczywistosci nie ma jakichkolwiek przeslanek w tym kierunku, a tępienie piractwa wyglada praktycznie identycznie, jak tępienie dzieciecej pornografii – sa pewne dane, ktorych nie wolno rozpowszechniac, i sie z tym rozpowszechnianiem walczy, m.in. scigajac osoby posredniczace w dystrybucji.
Dziecięca pornografia jest nielegalna i nie wolno jej rozpowszechniać.
Większość płyt, filmów i seriali na TPB są legalne i wolno je rozpowszecniać (robią to nawet empiki i komercyjne telewizje).
Jest różnica między danymi nielegalnymi a prawnie usankcjonowanymi monopolami na rozpowszechnianie wybranych treści.
@maciek: Praktycznie cala zawartosc TPB jest nielegalna, bo nie wolno jej rozpowszechniac – zakazuje tego prawo autorskie.
W tym przypadku roznica jest bez znaczenia – wazne, ze jednego i drugiego nie wolno rozpowszechniac.
"Dziecięcą pornografię zwalcza się przy użyciu tradycyjnych metod śledczych,"
Dość często, a niedługo i polska policja ma mieć takie możliwości (może już ma? nie śledzę tego), zwalcza się przez prowokację. Także prowokację w internecie.
Jaki widzisz problem, żeby piractwo też zwalczać prowokacjami?
Zresztą tak się robi, tyle że nie robi tego policja a właściciele praw (czy raczej wynajęte przez nich firmy) bo przestępstwa z ustawy PAiPP są ścigane na wniosek pokrzywdzonego.
Piractwo albo będzie bardzo bardzo invite only ale wtedy upadnie bo to oznacza max kilkudziesięcioosobowe zamknięte grupki, albo będzie wciąż możliwa infiltracja dowolnej sieci pirackiej, która jeśli ma być odpowiednio duża musi być na nią podatna.
@cutungo, Na prawie karnym się nie znam, więc proszę Cię o wytłumaczenie: czy przez prowokację znaczy: "Hmmm… To dzisiaj zobaczymy, co Kowalski zrobi, jak mu umożliwimy pobranie Łyndołsa za darmo? A jak połknie haczyk to RYS! go na ileś tam tysięcy dolców!"?
Jeśli tak, to prawo znowu traktuje mnie jako potencjalnego przestępcę. [ironia mode]Może to głupie[/ironia mode], ale uważam, że prawo *prowokujące* do popełnienia czynu karalnego za nieszanujące obywatela, czyli złe.
@darcu: Obecnie w Polsce, żeby posłużyć się prowokacją wobec konkretnej osoby trzeba mieć uzasadnione podejrzenie, że ta właśnie osoba popełniła lub zamierza popełnić przestępstwo (nie trzeba natomiast tego przestępstwa _udowodnić_, co jest o tyle oczywiste, że wtedy prowokacja nie byłaby już potrzebna). Nie można więc na zasadzie "dziś zobaczymy co Kowalski zrobi".
W ogóle udostępnianie chronionych materiałów nie podlega prowokacji policyjnej ani innym tzw. technikom operacyjnym.
Osoby prywatne i firmy mają tu jednak nieco większe możliwości i mogą (czego nie może policja) podłączyć się do sieci p2p i _pobierać_ poszukiwane nielegalne materiały a następnie zalogowane adresy udostępniających wykorzystać.
W przypadku childporn technika jest podobna, z tym, że w wielu krajach to właśnie policja podłącza się do sieci wymiany (co jest też dużo trudniejsze niż uruchomienie torrenta), bierze udział w wymianie plików a jak już namierzy kogo chce to robi im wizytę o szóstej rano.
Dzięki za wyjaśnienie.
@darcu – w takich prowokacjach chodzi głównie o ściągnięcie materiałów od osoby je udostępniającej, niż odwrotnie (wysłanie komuś czegoś).
Ano to w takim razie całkiem mądry system. Oczywiście póki nie zostanie źle wykorzystywany, jak to się z niektórymi prawami dzieje. Ale cóż, takie już ryzyko. Nie można konstruować prawa na zasadzie "wszyscy na pewno będą chcieli spieprzyć". Dzięki za wytłumaczenie.
No to korzystając z tej samej logiki załogę Google też powinni wsadzić. W końcu ich wyszukiwarką mogę bez problemu znaleźć tysiące nielegalnych materiałów.
"The comparison with Google is amateurish," he said. "Whereas The Pirate Bay was set up to make piracy easier, Google, which has many pros and many cons associated with it, will cooperate if we ask them."
The International Federation of the Phonographic Industry's CEO and chairman John Kennedy (sorry, że po angielsku, ale nie chciało mi się tłumaczyć). Innymi słowy nie chodzi tu o rodzaj technologii, a raczej o przeznaczenie, które jest raczej klarowne (o którym świadczy nazwa strony) i o chęć kooperacji (a raczej jej brak).
Jednym słowem powinni nazwać się mniej piracko, a Mininova może czuć się bezpiecznie. Dobre, co on palił?
Sugerujesz, że Pirate Bay powstał w jakimś innym celu niż nielegalne rozpowszechnianie plików objętych prawami autorskimi? Ja osobiście nie widzę innego powodu.
Może tego nie pamiętasz, ale kiedy Google przejęło YT, też musieli zapłacić odszkodowanie za "niewystarczające starania, by zapewnić legalność wszystkich materiałów". Gdybyś porównał dawne YT i dzisiejszy, nietrudno zauważyć, że dziś znajduje się tam dużo mniej perfidnie uploadowanych materiałów objętych prawami autorskimi. W każdym razie Google robi sporo.
Ale ale. Wcześniej, przytaczając słowa Kennedy'ego pisałeś o Google (wyszukiwarce). Teraz piszesz o YouTube, które to co użytkownicy wyślą trzyma na swoich serwerach. Zautomatyzowane linkowanie to nie to samo co udostępnianie.
"Sugerujesz, że Pirate Bay powstał w jakimś innym celu niż nielegalne rozpowszechnianie plików objętych prawami autorskimi? Ja osobiście nie widzę innego powodu."
Jak nie muszę tego sugerować, to się nazywa "domniemanie niewinności".
A to sąd musiałby (czego nie uczynił) udowodnić, że TPB powstało wyłącznie w celu rozpowszechniania treści bez upoważnienia.
@Thar – nie ma najmniejszego znaczenia, gdzie fizycznie znajduje się nośnik, miejscem publikacji jest tak samo strona z osadzonym elementem jak i tracker.
@mby7930 – możesz się pochwalić, skąd znasz prawo, że interpretujesz czym jest domniemanie niewinności?
Sąd nie musi udowadniać rzeczy oczywistych (pomijając już nawet fakt, że to nie sąd coś udowadnia, tylko strona skarżąca)
Według waszego rozumowania prokurator powinien udowadniać, że 100 hektarów maku i 50 hektarów konopii na polu Janka nie jest samosiejką, bo przecież istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że to jego pszenica zmutowała w te rośliny.
@gotar: w takim razie, owszem, Google też podpada.
"@mby7930 – możesz się pochwalić, skąd znasz prawo, że interpretujesz czym jest domniemanie niewinności?"
Lepiej ty się pochwal, skąd bierzesz taką totalitarną i skrajnie sprzyjającą koncernom wizję (bo przecież jest to dalekie od tego, co obowiązuje) prawa.
Domniemanie niewinności "staje ci kością w gardle", gdyż "dużo prościej" byłoby przecież dla koncernów, aby to oskarżony musiał udowadniać, że "nie jest wielbłądem".
I gratuluję samokrytycyzmu, bo sytuacja TPB jest "oczywista" chyba tylko dla ciebie i koncernów.
Co to jest "gotar"? Link użytkownika prowadzi do www quarto pl: "(…)stały, nieograniczony dostęp do globalnej sieci Internet, bez limitów ściągania i wysyłania danych, bez blokad portów czy usług P2P (…) dostęp do lokalnego huba DC"
Rozdwojenie jaźni? BTW: czy policjanci z Sosnowca już mają Złote Blachy, czy można im w tym pomóc?
@Thar – google jak najbardziej podpada. Ale oni reagują na notice'y i zgodnie z DMCA w ten sposób ratują się przed procesami.
@mby7930 – wręcz przeciwnie, jestem zdecydowanym przeciwnikiem organizacji pokroju RIAA, MPAA, ZPAV czy ZAiKS i zawsze występowałem po przeciwnej stronie. Jednakże w tym przypadku po prostu przyznaję im rację, bo TPB przegięło, po prostu. Przemyśl to stojąc z boku: jakiej reakcji byś oczekiwał, gdyby to Twoje rozbierane fotki latały po torrentach?
@LM – lokalny hub zniknął kawałek czasu temu, tak więc za późno – już nie pomożesz zdobyć nikomu Złotych Blach. Teraz są usługi w węźle http://silesialan.pl/ i możesz sobie poczytać na stronie co to jest i po co komu.
@LM – a dokładniej: w wygooglaj dc silesiaczat i dowiesz się więcej, bo to szersza inicjatywa, nawet nie wiem czyja. I tak, właśnie z autopsji znam zasięg prawa autorskiego.
@gotar: coraz ciekawiej. Czyli prowadzenie indeksu jest wg. ciebie legalne tylko na obszarach DMCA?
@Thar – nic takiego nie powiedziałem, nie wiem po czym wnosisz; zacytuj fragment z którego to wywnioskowałeś, to będę mógł jakoś odpowiedzieć.
Ja twierdzę arbitralnie jedno: postawa TPB zasługiwała na wyrok. Tak samo jak każda instytucja notorycznie nie reagująca na zgłoszenia nadużyć, powinna być do tego przymuszana prawem, np. TPSA w kwesti spamu. Ja odpowiadam za swoich userów, czy to wrzucających mp3 na swoje konta, czy też – miałem niedawno taki przypadek, publikujących zdjęcia osób, które sobie tego nie życzą. Co jakiś czas dostaję "Notice of Copyright Infringement", tyle że akurat z tym na gruncie obecnie obowiązującego prawa nie mogę nic zrobić; gdyby w WE przeszły regulacje francuskie, to dostałbym kolejne wytyczne i obowiązki, na szczęście odpadły i prędko nie wrócą, bo akurat to (tzn. ściganie prywatnych osób bez wyroku sądowego) byłoby przegięciem i sporym nadużyciem władzy.
Powtórzę raz jeszcze to, co już kilka razy zostało tutaj zignorowane: czy chcielibyście aby dowolny serwis reagował tak samo jak TPB, gdyby za jego pośrednictwem były dystrybuowane kompromitujące was materiały?
Popraw mnie, jeśli wnioskuję mylnie: zebrałem do kupy to co napisałeś. Jeśli a) Google podpada, ale reaguje na DMCA, b) w innych jurysdykcjach niż amerykańska cease&desist nie istnieje – logiczne mi się wydaje, że tego typu serwis można prowadzić tylko przy spełnieniu warunków: a) reagowanie na c&d, b) w celu spełnienia a), działalność w strefie DMCA.
Aha, żeby nie było niedomówień: znalazłem ten wyrok (był na torrentach
) – nie znam szwedzkiego, znam za to szweda który pomagał mi wcześniej przy pisaniu zaliczenia z prawa. Dam znać, jeśli wyczytamy coś ciekawego.
A, rozumiem. Wg mnie z tego wynika tyle, że poza jurysdykcją DMCA (lub podobnych przepisów, np. w Polsce) takie firmy jak google …można po prostu od razu targać po sądach.
ALE taki bezpośredni pozew, bez próby wcześniejszego dogadania się poza salą sądową (nawet sędzia przecież sugeruje załatwienie sprawy bez nękania wymiaru sprawiedliwości), mogłaby zwyczajnie upaść – google się tłumaczy, że indeksuje wszystko jak leci, reaguje na zgłoszenia, ma odpowiednie mechanizmy, coś się wymknęło, ale technika jest zawodna i oni o tym nie wiedzieli, jednakże usunęli zaraz po tym, jak dostali pismo przedprocesowe.
To jest wg mnie najbardziej prawdopodobny scenariusz, bo prawo jednak nie jest ślepe (ślepi są niektórzy urzędnicy prawa, ale na głupotę lekarstwa nie ma).
To jest raczej niedoróbka w naszym ustawodastwie, która powinna być szybko uzupełniona. Jakiś czas temu brałem udział w panelu dyskusyjnym z przedstawicielem Komendy Głównej Policji w zakresie właśnie przestępstw popełnianych drogą internetową i przyznał, że brakuje przepisów, ale na szczęście mają także inne mechanizmy śledcze. Podejrzewam, że szwedzkie organy ścigania w przypadku TPB nawet nie musiały sięgać po inne metody, bo wszystko dostali na tacy od aroganckich właścicieli.
W USA też można kogoś od razu pozwać (bo dlaczego by nie?). Po prostu tam taki pozew bez uprzedniego c&d jest odrzucany z urzędu, a gdzie indziej z dobrego obyczaju sądowego. Nomen omen TPB jest chyba pierwszym przypadkiem pozwania trackera w jurysdykcji UE – DMCA nakazuje wysłanie c&d, ale jednocześnie pozwala przyczepić się niemal do wszystkiego i już parę trackerów tam zamknięto.
Odnośnie wyroku, jest o tyle fajny że istotnie zastosowano prawo karne. Bije się w piersi i posypuję popiołem – cały czas myślałem że te 3 miliony to zwrot kosztów licencji, i jako takie pozostają w prawie majątkowym, sądzonym według kodeksu cywilnego. Tymczasem to odszkodowanie (skadestånd) – u nich można je zasądzić w sprawach karnych, u nas tylko zadośćuczynienie jeśli powstał uszczerbek na zdrowiu poszkodowanego. Wciąż jednak argument o pomocnictwie jest mocno wątpliwy.
@gotar
i jeszcze to
[flame mode on] Czy twoim zdaniem rozpowszechniane "utwory audiowizualne" czy inne "materiały chronione" były kompromitujące dla skarżących wytwórni filmowych czy tam muzycznych?
[flame mod off]
Przypomniała mi się jeszcze pewna wypowiedź znanego businessmana niejakiego Billa G. na pytanie czy wie, że ~90% jego produktu w Polsce to pirackie wersje.
"Cieszę się, że Windows jest w Polsce tak popularny." – cytat niedosłowny tylko z głowy.
Ale to tylko tak przy okazji mały OT
@Otaq – hehe, żart się udał, ale mam ripostę:)
http://www.lansik.pl/12648/hugh-jackman-zalamal-s…
Myślę że wyciek filmu, w którym aktorzy latają na linkach, nie ma podłożonego tła, ogólnie na etapie półproduktu a nie finalnej edycji, może być uznany za kompromitujący.
No tak, Google jest zbyt potężny, aby mogli doprowadzić do jego zamknięcia, więc muszą się z nim układać.
Wprowadzasz czytelników w błąd. z TPB również chcieli się układać, ale ci ostatni odmówili interweniowania.
"Wprowadzasz czytelników w błąd. z TPB również chcieli się układać, ale ci ostatni odmówili interweniowania."
Powołując się na amerykańską DMCA, które obowiązuje Google, a nie TPB.
@mby7930: Owszem, bo prawo poza USA jest pod tym wzgledem bardziej restrykcyjne, i reakcja na "zwracanie uwagi" przez koncerny niespecjalnie zmieniala sytuacje prawna TPB – niezaleznie od reakcji, TPB lamalo prawo swiadomie i celowo pomagajac w piractwie.
Rozpowszechniając skrót "TPB" kojarzony z The Pirate Bay pomagamy w piractwie.
@LM: Uzywamy tego skrotu do celow dyskusji. Glownym powodem, dla ktorego go uzywamy, nie jest umozliwienie innym osobom pirackiej dystrybucji materialow.
Nawet jeśli, to nasz wkład w ten proceder jest znikomy.
Raz jeszcze:
google – usuwa materiały na wniosek właściciela praw
TPB – ma głęboko w dupie takie wnioski, więc wkroczył sąd
Ja też mam głęboko w dupie wnioski bez podstawy prawnej. Chyba czas zacząć się bać.
@Thar: W tym przypadku nie potrzebujesz zadnej "podstawy prawnej" – w Szwecji piractwo jest karalne ot, tak, ignorujac wniosek nie popelniasz jakiegos dodatkowego przestepstwa, tylko po prostu demonstrujesz, ze jestes bardziej zdeprawowany i powinienes posiedziec dluzej. Bo kare sie, wiesz, stopniuje, w zaleznosci od tego, jakie wrazenie wywrzesz na sędzim.
A, czyli argumentację, że Google na wnioski reaguje uznajesz za głupią. To fajnie. Znajdź mi jeszcze w tym, za co ich skazano, znamiona "piractwa" – chodzi zapewne o nieuprawnione udostępnianie dóbr objętych prawami autorskimi. Dodam, że logo serwisu nie stanowi naruszenia prawa.
@Thar: Nie znam szwedzkiego prawa; moge jednak zakladac, ze jest +/- podobne do naszego. Skazano ich za cos w rodzaju pomocnictwa, nie? A pomocnictwo bylo, bo ich dzialalnosc sluzyla praktycznie wylacznie w celu pomagania innym w piraceniu, i doskonale zdawali sobie z tego (m.in. dzieki mailom z RIAA) sprawe.
Nie dublujmy. O pomocnictwie odpisałem wyżej.
"TPB – ma głęboko w dupie takie wnioski, więc wkroczył sąd"
Czy dzisiaj podobnie jak prawu ZSRR (słowa Stalina) przed 1989 r., jurysdykcji amerykańskiego prawa podlega każdy podmiot na planecie Ziemia bez względu na konkretną lokalizację?
Nie – po prostu gdyby TPB współpracowało, to by nie doszło do pozwu. Skoro nie wykorzystali szansy, jaką dały im organizacje, to spotkali się w sądzie z takim skutkiem, jaki komentujemy.
zostali skazani głównie ze swoją bezczelność i udawanie debili. Bezczelne szczeniaki myślal że cały proces i prawa autorskie to jakaś zabawa.
Mam nadzieje że teraz sie pośmieja.
1- Bezczelność i udawanie debila nie jest zakazane prawnie
2- Cały proces był farsą
3- Prawa autorskie nie istnieją
@popo: uważaj, będziesz następny.
Tak samo myślę, ale to oznacza, że Szwecja jest amerykańską kolonią, gdzie prawo stanowią amerykańskie koncerny, a nie szwedzki parlament.
kiedyś podobno w Szwecji rządził król. Zmieniło się ?
wielki cios dla microsoftu ;/
jedno z największych źródeł ich oprogramowania może niedługo przestać istnieć xD
Zastanawia mnie skąd Oni wytrzasnęli taką sumę jak $12kk ? Przecież w rzeczywistości to, że ktoś ściągnął płytę film nie oznacza, że by go kupił gdyby nie mógł ściągnąć i to jest właśnie najtrudniejsze jeśli chodzi o ocenę zjawiska, właściwie to nie da się obliczyć strat, w żaden sposób.
…a skoro się nie da, to jest na korzyść pokrzywdzonego. Jeśli TPB zmieni linię obrony i ukierunkuje się na udowodnienie, że większość ludzi by i tak nie kupiła tego co ściągnęła (co jest raczej prawdą, aczkolwiek nie wiem jak się można zabrać do wykazania tego), to mogliby znacznie zmniejszyć oszacowanie.
W Polsce ustawa jasno określa, jakiego odszkodowania może domagać się poszkodowany.
ech czym się różni zatoka od googla, gdy np. w google wpisze taka frazę.
"Death Proof" filetype:torrent
Dostane dokładnie to samo co na zatoce czyli linki do torrentów!
Różni się:
1. częstością takiego wykorzystania (czyt.: stosunkiem zawartości lewej do reszty),
2. celami biznesowymi (przeznaczeniem wyszukiwarki),
3. reakcją na zgłaszane nadużycia,
4. ochroną googla przez ustawę DMCA.
Więcej informacji masz w komentarzach wyżej, więc nie dubluj wątku.
Hah, jak widzę niektórych to aż się burzy we mnie. Sami ściągaćie po 10GB tygodniowo z TBP i co? myślicie, że takie cwaniaczki jesteście jak tutaj powiecie, że nie ściągacie?. Nie oszukujmy się, każdy czasem ściąga programy GNU z TPB, bo czasem po prostu nie ma możliwości nabycia takiego programu. Mam książkę, która nie jest dostępna w Polsce, i co miałem jechać do stanów po to żeby ją kupić? no pomyślcie trochę.
Programy GNU z TPB? Nie ma możliwości nabycia linuksianych programów? Skąd ty chłopie spadłeś, nie każdy używa windowsa.
Linuksowych programów nie mogłem kupić 2 – gier Raptor: Call of the Shadow (nie dostałem nawet odpowiedzi na maila) oraz Heroes 3.
A książkę mogłeś kupić za pośrednictwem Internetu.
Uwaga to ciekawe jezeli tak to sie zakonczy to – sprzedawca nozy bedzie musial liczyc sie z odpowiedzialnoscia za swoje produkty – bo ma pelna swiadomosc sprzedajac noze ze sa ONE OSTRE i MOGA ZABIC !