Powstał pierwszy miesięcznik popularnonaukowy SONDA – również o IT
- Dodano: 25 April 2009
- Wprowadził: bartdab
- Komentarze: 45
SONDA to pierwsze w Polsce medium tworzone przez studentów warszawskich uczelni, poruszające tematykę nauki, nowych technologi oraz przedsiębiorczości. Zawiera również informacje z zakresu IT.
Już w tej chwili użytkownicy Internetu mają niezwykłą okazję do ściągnięcia pierwszego bezpłatnego numeru magazynu popularnonaukowego SONDA tworzonego przez studentów. Pod adresem www.sonda.org.pl znajdziecie bezpośrednio artykuły jak i cały miesięcznik w formie elektronicznej przygotowany do ściągnięcia.
Głównym celem SONDY jest popularyzacja nauki oraz nowych technologii wśród młodych i przedsiębiorczych ludzi oraz łączenie środowiska naukowego z biznesowym. Dlatego w pierwszym numerze znajdziecie min. informacje dotyczące polskich start-upów ! Dodatkowo na końcu gazety znajdziemy informację o konkursie dla ludzi z branży IT.
Miesięcznik popularnonaukowy SONDA pojawi się również w pełnej, kolorowej wersji papierowej i dostępny będzie w dniach 27-29 kwietnia w okolicach Politechniki Warszawskiej, Uniwersytetu Warszawskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej. Rozdawany będzie bezpośrednio przez osoby ubrane w koszulki z logiem miesięcznika SONDA.
Więcej informacji: http://www.sonda.org.pl
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
45 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Ładne nawiązanie do dobrego programu popularno-naukowego produkowanego przez TVP, tylko zastanawia mnie, czy nie będzie teraz trudniej znaleźć odcinki tego programu, skoro powstał miesięcznik z tej samej dziedziny i o tej samej nazwie?
Dobra robota! Widać, że dużo pracy w to włożyli i efekt świetny.
Zainteresowany tematyką start-upów w Polsce ściągnąłem to pismo. Artykuł zaczął się od słów: "W czasach wolnego rynku w Polsce coraz więcej młodych osób zastanawia się nad swoją przyszłością." Po prostu ręce opadają.
Po pierwsze: w Polsce nie ma wolnego rynku. Jest za to cała masa koncesji, przepisów określających sposób prowadzenia działalności gospodarczej oraz podatków.
Po drugie: pierwsze wrażenie robi się tylko raz. Autor artykułu już na wstępie się "popisał". I co mam sądzić o reszcie tekstu? Że został napisany równie "fachowo", jak pierwsze zdanie?
Czasy wolnego rynku odnosi się do istniejącej systemu innego niż wcześniejszy komunizm to chyba logiczne.
Jak czyjeś myślenia ogranicza się tylko do komuny i postkomunistycznego syfu, to wiele się nie zdziała.
Rozumiem, że po przetłumaczeniu na polski komentarz powinien brzmieć następująco:
Sformułowanie "czasy wolnego rynku" odnosi się do istniejącego systemu, innego niż wcześniejszy komunizm. To chyba logiczne.
Otóż – nie dla mnie. Obecny system panujący w Polsce ma tyle wspólnego z wolnym rynkiem, co PRL (ów "wcześniejszy" system) miał wspólnego z komunizmem.
Owszem, można stosować takie słownictwo. Można mówić "za komuny", albo "w kapitalizmie". Tylko jeśli stosuje się takie sformułowania w czasopiśmie, to, w moim odczuciu, źle świadczy to o poziomie tego czasopisma.
Przydało by się żeby było więcej opisywanych wynalazków polskich uczonych i studentów. Fajnie by było poczytać, że np. profesor jakiś tam pracuje nad czymś od dwóch lat, jakie ma z tym problemy itp. Fajnie czytało się w tym numerze np. o satelicie zrobionej przez studentów
Szkoda, że trochę bardzo ogólnikowo, a myślę że zainteresowało by to studentów. Jeśli chodzi o pozostałe artykuły to przypominają te z focusa
Jeśli to czasopismo ma być skierowane do studentów to powinno przede wszystkim poruszać tematy związane ze studentami np. studentów elektroniki i elektrotechniki pewnie zainteresował by artykuł o uprawnieniach elektrycznych jakie są stopnie, jak je zdobyć itp.
Bardzo mnie cieszą takie inicjatywy, młodzież zdobywa wiedzę zamiast klepać paciorki to coś pięknego, do beczułki miodu trafiła potężna łycha dziekciu, czyli microsoft.
Najzdolniejsi studenci zamiast pracować w PL budują "ich" imperium, za które później i tak My płacimy, jeżeli chcecie mieć dobrze w PL nie budujcie czyjejś potęgi.
Zakładając, że to tylko dobra wola MS, czy będziecie pisać tylko o ich systemach ? Świat nauki to ogrom Linuksów (i innych systemów), pytanie: zamkną Wam usta, czy pozwolą na własne zdanie ? Czy też, sami jesteście zwolennikami rozwiązań microsoft i wg Was problem nie istnieje ?
Subiektywnie podsumowując, uwielbiałem sondę, za pomysł 6, za wykonanie czas pokaże, za współpracę z ms – mniej niż zero.
MS ma duże lobby na wydziałach informy
Na polibudzie gdańskiej przynajmniej tak jest. Co ciekawe wydział matfiz promuje rozwiązania oparte na systemie linux, może dlatego, że wykładowcy są powiązani z systemem linux (z tego co wiem to ktoś tam z PLD jest z pg i jeden z doktorów pisze jakieś sterowniki do jądra linux).
Jeżeli chodzi o współpracę z Microsoftem to jest to powiedzmy forma karty przetargowej przy przyszłym zdobywaniu reklamodawców itd. Aktualna współpraca dotyczy jedynie konkursu. Pozdrawiam.
> Świat nauki to ogrom Linuksów (i innych systemów)
Od kiedy to system operacyjny ma coś wspólnego z poważną nauką?
Pewnie od jakichś 50-60 lat, kiedy to zaczęło się używać komputery do badań naukowych…
A co nazywasz poważną nauką? Podaj dziedzinę podamy odpowiedzi ;]
Np. inżynierię materiałową. Hm, nudne… o już wiem: tranzystory organiczne.
Od konkursu rozumiem że się zaczyna.
Potem pewnie zobaczymy kilka artykułów o produktach MS ;]
A dlaczego nie, skoro są lepsze od konkurencji?
@mor, podaj przykład produktu MS lepszego od konkurencji
Nie mówię że nie mają tam nic, ale chciałbym zobaczyć jakiś ciekawy przykład.
MS SQL Server pod pewnymi względami jest lepszy od konkurencji. Np. ma najlepszy Database Tuning Advisor, lepszy od tego z Oracla i DB/2. Przy czym PostgreSQL/MySQL w ogóle nie mają rozwiązania tego typu (a nie jest łatwo napisać, oj nie jest).
Mają taką super wyszukiwarkę internetową, że każdy od razu ją zmienia na google
Oj słabiutko
. Jedna cecha MS SQL, a reszta? Produkt liczy się jako całość a nie jedna funkcja.
ech rozumiem artykuły o linuksie są fajne, a o windowsie już nie? Myślę, że lepiej by było dla użytkownika, gdyby były artykuły o produktach od microsoftu i o produktach otwartoźródłowych, wtedy będzie mógł porównać i wybrać. Wciskanie na siłę jest złe niezależnie od tego czy zamknięte czy otwarte.
@marcinsud, chodziło mi o artykuły sponsorowane, gdzie jest jakiś produkt wychwalany i żadna wada nie jest uwzględniona. A takich już widziałem naprawdę sporo.
Wiesz jaka jest różnica między naukowcem polskim a np. niemieckim?
Powiedzmy, że trzeba wykonać doświadczenie w którego skład wchodzi wykonanie czynności X, Y, i Z. Naukowiec niemiecki kupuje do każdego gotową maszynę, składa to wszystko razem w miesiąc, pięć miesięcy robi naukę i po pół roku ma projekt zrobiony.
Naukowiec polski nie ma budżetu, w związku z tym kupuje tylko maszynę do X. Maszynę do Y robią doktoranci. Maszynę do Z w kilku kawałkach robią studenci na projektach. Po mniej więcej trzech latach system działa i można by już przystąpić do właściwego robienia nauki, gdyby nie to, że grant się właśnie skończył.
Fetyszyzacja Linuksa doskonale wpisuje się w ten drugi sposób myślenia.
Nie masz pojęcia, o czym mówisz, kolego.
http://www.linux.pl/?id=article&show=516
@gatto: Trudno o lepszy przyklad popierajacy to, o czym pisal krzy2, i pod czym moge sie spokojnie podpisac.
@trasz, możesz się podpisać bo to jest anty-linuksowy przykład ;]. Gdyby było inaczej to byś krytykował.
Swoją drogą podałem link który zaprzecza temu przykładowi.
Właśnie nie. Dowcip polega na tym, że zbudowanie i oprogramowanie karty ("kilka tygodni pracy inżyniera" oraz związane z tym opóźnienie projektu) kosztowało drożej od kupienia działającego systemu (nie mówiąc już o wymuszeniu od oryginalnego dostawcy sprzętu zgodnego ze specyfikacją).
Natomiast ludziom pracującym na uczelniach _wydaje się_ to tańsze z bardzo prostego powodu — o ile środki na sprzęt są w dyspozycji kierownika projektu, to wynagrodzenia wypłaca uczelnia. W efekcie bardziej opłaca się posadzić kogoś na kilka miesięcy nad budową karty DAQ (bo uczelnia i tak mu zapłaci) niż taką kartę kupić. A że negatywnie wpływa to na uzyskane wyniki to i tak nikogo nie obchodzi, bo wbrew pozorom przy rozliczeniu projektu nie są one wcale takie istotne…
Nie wiesz co mówisz. W przypadku eksperymentów naukowych elektronikę często trzeba projektować samodzielnie choćby dlatego, żeby w razie potrzeby zawsze móc wyprodukować więcej sztuk. Możesz oczywiście kupić komercyjne rozwiązanie, ale nie masz wówczas żadnej gwarancji, że Twój dostawca nie zwinie interesu lub nie zaprzestanie produkcji danego modelu. Nie po to buduje się latami akcelerator, żeby w 3 lata po uruchomieniu nie było do niego części zamiennych
Przykład – karty WorldFIP, na którym działa spora część controlsów w LHC i reszcie CERNowych akceleratorów. Alstom (producent) stwierdził, że nie chce mu się ich dłużej supportować i teraz musimy robić własne karty kompatybilne z Alstomowymi.
A jeśli chodzi o karty DAQ, to są cholernie drogie i z własnego doświadczenia wiem, że przy większym zapotrzebowaniu naprawdę opłaca się je robić samemu.
> Nie po to buduje się latami akcelerator, żeby w 3 lata po uruchomieniu nie było do niego części zamiennych
No tak, zapomniałem że cała polska nauka siedzi w CERN-ie… Chciałem tylko przypomnieć, że w warunkach poza-CERNowych czas trwania typowego projektu to jest 2-3 lata.
> No tak, zapomniałem że cała polska nauka siedzi w CERN-ie…
Może nie cała, ale ze 300 osób będzie. Całkiem silna mafia
Jeśli zaś chodzi o polską naukę, to częściowo się zgadzam. Czasem lepiej kupić gotowe – jeśli nie masz zbytnio udziwionych wymagań, to będzie pewnie OK.
> Naukowiec niemiecki kupuje do każdego gotową maszynę, składa to wszystko razem w miesiąc, pięć miesięcy robi naukę i po pół roku ma projekt zrobiony. Naukowiec polski (…)
Naukowiec niemiecki zanim kupi te 3 maszyny przeprowadza kompleksowe analizy, badania i porównania dostępnych maszyn pod kątem ich przydatności do jego zastosowań. Analizy i badania trwają kilka miesięcy i potrafią skutecznie opóźnić projekt. A na końcu okazuje się, że jednak trzeba zrobić samemu bo nikt tego nie sprzedaje
@krzy2: Ale brednie pitolisz…
Zapraszam na studia!
Studia, przyjacielu, to ja już dawno skończyłem.
@krzy2: Chyba tak dawno, że już nie masz pojęcia, co się na uczelniach dzieje.
Ktoś zwraca uwagę, że w pierwszym numerze magazynu jest całostronicowa kryptoreklama MSFT. Pod tym komentarzem krzy2 zaczyna wywody, czym różni się naukowiec polski od niemieckiego. "Konkluzją" krzy2 jest to, że "fetyszyzacja Linuksa" wiąże się ze słabymi osiągnięciami polskich naukowców.
News był o powstaniu miesięcznika popularnonaukowego…
Podziwiam prowadzenie rozumowania w tak radośnie niespójny sposób.
Jednak krzy2 ma trochę racji. Byle firma zrobi to samo co naukowcy z uczelni nie dość, że taniej to szybciej i lepiej. Najlepszy przykład międzynarodowy projekt PERSONA. "Naukowcy" od dwóch lat debatują i wybierają rozwiązania np. użycie zigbee itp. Spotkania oczywiście w turystycznych miejscowościach i drogich hotelach. Koszt tego projektu to kilka milionów z kasy UE. Byle firma zrobi to szybciej i 10 razy taniej. Problem z obecnymi naukowcami jest taki, że mało, który wymyśla jakieś innowacyjne rzeczy. Dużo z nich robią jakieś projekty, które nie są niczym nowym. Znam temat bardzo dobrze, bo firma, w której pracuje przyjmuje często zlecenia na różne urządzenia od pracowników naukowych. Naukowiec dostaje grant, potem zleca wykonanie urządzenia firmie a sam robi pomiary i pisze potem raporty. Nie wspomnę już o wiedzy tych co zlecają. Oczywiście nie można generalizować jest dużo zdolnych ludzi ale większość to niestety tłumoki.
"Byle firma zrobi to szybciej i 10 razy taniej." – droga otwarta, niech "byle firma" wystartuje w konkursie, wygra i zrobi…
"Byle firma" realizując zadanie _inżynierskie_ operuje w zakresie technicznie osiągalnym – to jest bezpieczne komercyjnie. Jednak innowacyjność nie polega na realizowaniu projektu tylko na przesuwaniu granicy osiągalności.
Mylisz pojęcia. Zauważ, że firmy też zatrudniają naukowców i prowadzą badania i robią to lepiej i bardziej ekonomicznie. Często jednak nie mogą uzyskać złamanego grosza na swoje badania a naukowcy uczelniani, dostają granty i zlecają dużo rzeczy i tak firmom. W mediach często się słyszy o różnych wynalazkach takich firm jak IBM, GE czy INTEL a mało się słyszy, żeby jakiś uczelniany naukowiec wynalazł coś innowacyjnego. Na uczelniach często wykonuje się nikomu nie potrzebne badania, których żadna firma się nie podejmie bo nie będzie z tego zysku dla firmy. Firmy jednak też by mogły prowadzić takie badania gdyby otrzymywały granty.
Jakie pojęcia mylę?
Chyba nie zrozumiałeś mojej poprzedniej wypowiedzi, więc powtórzę jej sedno: naukowcy pracujący w instytutach badawczych i uczelniach są mniej zależni od krótkoterminowych, komercyjnych efektów swojej pracy, dlatego mogą skupić się na projektach długofalowych, naukowych i niekoniecznie natychmiast wdrażanych. Firmy też prowadzą badania, nie przeczę, ale są to prace inżynierskie ukierunkowane przez marketing tak, by dawać jak największy zysk w jak najkrótszym czasie.
Różnica jest jak między maszyną różnicową a komputerem albo jak między maszyną parową a parowozem.
Jak pisałem to samo o Dragonii, która w prawie każdym numerze musiała walnąć coś o Mandrivie (ciekawe dlaczego?) to się podniosły głosy krytyki. Ponownie, o Linuksie dobrze jest pisać a o Windows źle? Pomijam fakt, że o żadnych produktach MS tam jeszcze nie napisali.
Dziwny tytuł niułsa. Niby dlaczego ten miesięcznik jest "pierwszy"?
SONDA to pierwsze w Polsce medium tworzone przez studentów warszawskich uczelni, poruszające tematykę nauki, nowych technologi oraz przedsiębiorczości.
Piękna inicjatywa
Fragment opisujący jak to linuks sprowadza na manowce polską naukę mocno mnie rozbawił – szczególnie w zestawieniu z listą top 5000 – nasz największy komputer Galera w NASK pracuje na linuksie – nie z powodu kosztów bynajmniej, po prostu "jedynie słuszny system" w tym akurat przypadku jest … hmmm, no… zwyczajnie się nie nadaje… Ojej… co ja piszę… czy to możliwe? No… a jednak tak, skoro paru naukowców (już z tych biednych) zrobiło sobie kartę pomiarową na usb i windowsa i dziwnie jakoś się nacięli, musieli z konieczności przejść na linuksa.
Co nie zmienia faktu, że dla użyszkodnika jedynie słusznym systemem jest ten o bliskiej 100% popularności.
A "Sondę" właśnie ściągam…
Galera to jest w TASK a nie NASK
I’m impressed, I have to say. Truly hardly at any time do I encounter a blog that’s both educative and entertaining, and allow me to let you know, you have hit the nail on the head. Your thought is outstanding; the problem is a thing that not ample persons are talking intelligently about. I am very blissful that I stumbled throughout this in my look for an individual point referring to this