Prezydent Niemiec odmówił podpisania ustawy cenzurującej Internet
- Dodano: 30 listopada 2009
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 25
Horst Köhler, prezydent Niemiec, nie podpisał uchwalonej przez Bundestag ustawy, której celem miała być eliminacja dziecięcej pornografii w Internecie przez przymusowe filtrowanie treści na zlecenie rządu. Podobną, ale o wiele dalej idącą ustawę, przygotowuje rząd Donalda Tuska.
Jako powód niepodpisania ustawy niemiecki prezydent podał „potrzebę uzyskania więcej informacji” na temat sprawy.
Sprawę przeanalizował w nocy niezastąpiony VaGla (lub jego klon). Oto co napisał na swoim blogu w swoim serwisie:
Zugangserschwerungsgesetz (ZugErschwG) to ustawa o utrudnieniach dostępu do pornografii dziecięcej w sieciach telekomunikacyjnych. [...] Zgodnie z założeniami tej ustawy Federalny Urząd Policji Kryminalnej utrzymywałby specjalny rejestr zawierający numery IP serwerów, nazwy domen i generalnie – URI zasobów Sieci, które w jakiś sposób związane są z pornografią dziecięcą. Zgodnie z czekającą na podpis niemieckiego prezydenta ustawą dostawcy usług internetowych, którzy obsługują od 10 tys klientów, będą zobowiązani do zablokowania dostępu do umieszczonych w rejestrze zasobów na poziomie m.in. serwerów nazw domenowych (DNS), a klienci tych dostawców usług powinni być poinformowani o zablokowaniu danego zasobu za pomocą specjalnego znaku „STOP”.
W Niemczech prezydent nie posiada prawa weta, nie może więc nie podpisać ustawy, bo się z nią po prostu nie zgadza. Nie podpisanie musi wynikać z jednego z dwóch powodów: oczywistej niekonstytucyjności ustawy lub podejrzenie naruszenia procesów legislacyjnych przy jej tworzeniu.
Polska ustawa idzie o wiele dalej niż niemiecka. Oprócz dziecięcej pornografii, filtrowane mają być też strony umożliwiające internetowy hazard (czy również Second Life, gdzie — wprawdzie nielegalnie, ale funkcjonują kasyna?), treści propagujące faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa oraz treści stanowiące niedozwoloną reklamę lub promocję. Dochodzą też kolejne, jak strony, których treść „znieważa symbole narodowe RP lub innego państwa sojuszniczego”.
Co zrobi nasz prezydent jeśli ustawę — mimo wielu krytycznych uwag — przepchnie Sejm?
Aktualizacja 23 lutego 2010: Prezydent Niemiec podpisał jednak tę ustawę, po kilku miesiącach.
Więcej informacji: http://yro.slashdot.org/story/09/11/29/1...gle+Reader
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
25 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Załóżmy taki bieg wypadków, że ta ustawa przejdzie przez sejm a jego świątobliwość jej nie zawetuje. Czy zgodnie z literą prawa, wszystkie strony polskiego rządu zostaną zablokowane, jako strony państwa totalitarnego? Czy zostanie zablokowany w PL dostęp do stron z których można pobrać treść wyżej wymienionej ustawy? Bo jakby nie patrzeć, wprowadzanie cenzury jest jednym z pierwszych objawów totalitaryzowania się państwa.
Dokładnie, ta ustawa pod przykrywką walki z pedofilią i hazardem (a co takiego strasznego jest w hazardzie? Przecież kijem nikogo nie zaganiają) wprowadza normalną cenzurę.
Częściowo chodzi o forsę. Nasze państwo jest tak pazerne, że woli zablokować strony z hazardem niż powzolić, żeby ktoś wygrał i nie zapłacił podatku.
A częściowo o kontrolowanie treści jednego z najważniejszych obecnie mediów.
Abstrahując od cenzury, to nie jest złe postępowanie. Państwo powinno uniemożliwiać omijanie podatków i wypływanie pieniędzy za granicę. Problem z hazardem polega na tym, ze nie jest nastawiony na wygrywanie, a na przegrywanie.
Wracając do cenzury. Kontrola treści jest obecnie w każdym medium poza internetem (jest to całkiem normalne – znaczy każde państwo to stosuje). Zabawne, że jakoś się tak się tym nie przejmujecie. Obecne zapisy są tylko rozszerzeniem na internet.
totalizator sportowy tez jest nastawiony na przegrywanie, a do tego jest monopolista z ustawy!
Może i dobrze. Przynajmniej część zysków z hazardu (jakim również są gry liczbowe i loterie) idzie na cel społeczny (sport i kulturę).
Ciekawe, tu Ci hazard nie przeszkadza… Mamy problemy z konsekwencją?
Hazard mi nigdzie nie przeszkadza. Zwyczajnie podkreślam fakt, że hazard to poważny biznes, który nie traci pozwalając ludziom wygrywać, a wręcz przeciwnie. Państwo powinno tu dbać o swój interes należycie opodatkowując taką działalność. Należy podkreślić, ze hazard w wersji internetowej dodatkowo nie generuje żadnych korzyści dla państwa. Nie wymaga nawet zatrudniania pracowników w Polsce. Innymi słowy państwo blokując hazard internetowy (który jest zresztą nielegalny) dba o swój, a tym samym nasz wspólny interes.
Oczywiście tu istnieje kwestia cenzury. Ale jakoś nie widzę, by ktoś z was narzekał na cenzurę poza internetem, więc osobiście zastanawiam się komu tak naprawdę brakuje konsekwencji.
Ja narzekam na cenzurę poza internetem. Najprostszą metodą ograniczenia radykalizmów jest olewanie ich; wtedy i ludzie będą ich olewać.
To jedno. Drugie – pokaż mi biznes, który jest nastawiony na tracenie… Żyjemy w kapitaliźmie, nie w komuniźmie.
A to drobiazgowe dbanie o to, by państwo miało co opodatkować doprawdy mnie rozczula. Ja tam wolę iść jednak w przeciwnym kierunku.
"totalizator sportowy tez jest nastawiony na przegrywanie, a do tego jest monopolista z ustawy!"
no i ta nazwa… jak nic ma to coś wspólnego z ustrojem totalitarnym.
Ciekawe czemu wszyscy rzucili się na cenzurowanie neta
Mysle, ze na pewno jest pare przyczyn, mozliwe ze na jakims nieoficjalnym spotkaniu zostalo powiedziane, ze porzadane jest pojscie w kierunku przygotowania gruntu do wstepnej kontroli internetu. Synchronizacje czasowa mozna wytlumaczyc rowniez obawa rzadow, ze po tym jak pierwsze kraje UE zdecyduja sie na wdrozenie cenzury, oczywiscie pod pretekstem walki z pedofilia/terroryzmem po czym stanie sie jasne, ze wcale nie jest to jedyny cel istnienia owych regulacji ( latwo sobie wyobrazic istnienie "bialej listy" stron nieblokowanych, zamiast "czarnej" blokowanych ), sprzeciw w innych krajach moze byc zdecydowanie wiekszy niz teraz – gdzie wiekszosc ludzi nadal wierzy, ze dzieki temu rozwiazaniu bomby nie beda wybuchac, a dzieci nie beda gwalcone.
pozdrawiam
Jest zapewne dokładnie tak jak mówisz, m4dm3n. Dlatego ciemnota nie powinna mieć prawa głosu. Jedne systemy mogą być dobre, inne złe, ale demokracja jest z definicji skazana na żałosną porażkę.
Wątpię żeby były to jakieś wspólne ustalenia. Po prostu rozwój technologii osiągnął poziom, w którym rządy – w jednym kraju wcześniej, w innym później – zaczęli zdawać sobie sprawę, że czas nieco ograniczyć to potencjalnie nieprawomyślne medium.
Cholera, oczywiście "zaczęły". Wcześniej miało być "politycy" a nie "rządy" i stąd ta pomyłka.
A ja (wbrew być może oczywistym dla niektórych faktom) uważam że władze chcą dobrze. Problem tkwi jednak w tym że gdy już taki mechanizm powstanie i będzie sprawnie funkcjonował, kogoś u góry najdzie w końcu pokusa na nieznaczne (początkowo) nagięcie przepisów o tym co można cenzurować. To nie jest żaden zaplanowany spisek, po prostu powstaje narzędzie które w przyszłości może stać się niebezpieczne.
masoni kazali
W Polsce sejm uchwalił a prezydent podpisał ustawę hazardową jednocześnie kierując ją do trybunału (uwagi odnośnie legislacji).
@Arek mówisz o innej ustawie. Ta o której jest na dole w niusie jest dopiero w trakcie uzgodnień międzyresortowych — jutro prawdopodobnie przedstawi ją rząd, a następnie będzie głosowanie w sejmie i senacie, a na końcu prezydent.
Mam nadzieję, że Prezydent Kaczyński również nie podpisze tego naszego bubla. Niestety zapewne ciemnota go za to opluje i zmiesza z błotem.
Choć może nie, skoro Zachód też podjął taką decyzję. To go usprawiedliwi. Będzie postępowy… Tyle o suwerenności naszych decyzji
Ta, jasne. Jak będzie trzeba to się ludziom po prostu nie powie że gdzieś za Odrą tak bezczelnie spowalniany jest proces legislacyjny. A tego prezydenta to trzeba jak najszybciej zastąpić takim, który ma większe pojęcie o mechanizmach demokratycznego państwa prawa. Na przykład dzisiaj czytałem o powszechnej krytyce, jaką wzbudziły wyniki referendum w Szwajcarii. Kiedy w końcu ci głupi ludzie nauczą się głosować tak, jak tego światli mężowie stanu oczekują?
Jeśli ludzie głosują za dyskryminacją to jak najbardziej światli mężowie stanu powinni przeciwstawić się woli ludu. To właśnie różnica między mężem stanu a politykierem.
Mi też ten wynik się nie podoba, ale skoro politycy wywodzą swoją władzę z mandatu ludu to jakim prawem krytykują demokratyczny wybór Szwajcarów? Niemal każdy demokratyczny rząd, wybrany głosami większości, w mniejszym lub większym stopniu dyskryminuje mniejszość – wystarczy spojrzeć na nasze komisje parlamentarne. Dlaczego jedna dyskryminacja jest lepsza od drugiej? Bo nie dyskryminuje religii a poglądy polityczne? Hipokryci.
Widzę, że młodzi zaczynają żonglerkę pojęciami, których najwyraźniej nie rozumieją.
W UE demokracja jest w dokumentach i na sztandarach, w Szwajcarii – w życiu. Tam w każej istotnej sprawie przeprowadza się wiążące referenda, czy to na szczeblu lokalnym czy krajowym. Vox Populi, Vox Dei. Szwajcarzy są u siebie i mają prawo stanowić u siebie własne porządki, a konkretnie w rzeczonym wypadku "dyskryminować" muzułmanów zakazując im budowania minaretów (nie mylić z meczetami). Zabraniają, bo MOGĄ. Nie prześladują nikogo za wiarę, nikomu jej nie narzucają, wreszcie ani na siłę wyznawców islamu nie zapraszali do siebie, ani też ich siłą w kraju nie przetrzymują. Po prostu ośmialają się mieć własne zdanie w kwestii zagospodarowania ICH własnej przestrzeni publicznej. Niestety, koncepcja realnej demokracji, podobnie jak wiele innych Szwajcarskich pomysłów, jest UE (nie mylić z Europą) równie obca co koncepcja społeczeństwa obywatelskiego, armii obywatelskiej i karabinu w każdym domu. W UE, jeżeli Komisarze (bawił mnie zawsze ten tytuł i jego analogia historyczna) dadzą się głupiemu ludowi wypowiedzieć, to albo w sprawach nieistotnych, albo z zastrzeżeniem że nieprawomyślny wynik zakończy się głosowaniem do skutku (Irlandia), przyjęciem uchwały przez Parlament (Polska) czy wręcz szantażem i groźą izolacji (Austria). Narazie tylko nie grozi się użyciem siły, bo brak i euro,i cohones na Eurokorpus. Tak wygląda "demokracja" w wydaniu Nowego Europejskiego Człowieka. Gdzie mieści się pomiędzy 3xTAK a demokracją, każdy przytomny człowiek zada sobie pytanie – i znajdzie na nie odpowiedź – sam.
Demokracja w opisanym wydaniu od dawna w UE nie jest ustrojem (nigdy nie byłą) – jest raczej czymś w rodzaju religii panującej. Bytem który daje odpowiedź na każde pytanie i oferuje ostateczne rozwiązania każdej kwestii. Nikt nie twierdzi że demokracja (prawdziwa) jest idealnym ustrojem; problem w tym, że albo się ją stosuje, albo nie – tutaj zaś jest usilnie "naprawiana" i naginana do rzeczywistości.
Trochę nam się namnożyło problemów z głowami polityków(proszę zwrócić uwagę, że nikogo nie obrażam, bo pochwalam decyzję opisywaną w artykule : Prezydenta?
.
W pewnych krajach mamy chęć wprowadzenia cenzury internetu pod płaszczykiem walki z nieautoryzowanym użytkiem(prawo trzech ostrzeżeń) i innymi tam. W innych krajach odbywa się to już jawnie.
Społeczeństwo może przez to ogłupieć.
Wygląda to, jak zmasowany atak na naszą wolność. Dlaczego cenzura internetu nagle miałaby zostać wprowadzona na siłę we wszystkich krajach?
Problem z głowami? Wystarczy je obciąć.