Qtrax Beta: Słuchaj legalnie prawie każdego zespołu
- Dodano: 27 January 2008
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 48
Qtrax to nowy serwis internetowy pozwalający na darmowe ściąganie muzyki. Dzięki umowom z EMI, SonyBMG, Universal Music Group i Warner Music Group, Qtrax oferuje aż 25 milionów piosenek. Brzmi świetnie, więc… gdzie jest haczyk?
Ano haczyk polega na tym, że ściągnięte piosenki odsłuchamy jedynie we własnościowym programie bazującym na platformie Songbird (zastosowano Windows Media DRM,). Program działa tylko na Windows i podczas słuchania muzyki serwuje nam reklamy. Beta dla MacOS ma się pojawić 18 marca.
25 milionów piosenek, w porównaniu z 3 milionami Amazona i 6 milionami w iTunes, robi wrażenie. Ale Qtrax to raczej konkurent LastFM, nie Amazona i iTunes. A to dlatego, że w Qtrax nie kupujemy muzyki, lecz otrzymujemy możliwość legalnego jej odsłuchania (coś jak maszyny ze słuchawkami w Empikach).
Jak czytamy na stronie serwisu:
Qtrax jest NIE tylko kolejną siecią P2P. Jest to kompletny serwis pozwalający na odszukanie i ściągnięcie muzyki. Odtwarzacz daje dostęp do strony internetowej wypełnionej treściami multimedialnymi, takimi jak klipy wideo, melodie do komórek, teksty piosenek, informacje o artystach, okładki płyt a nawet niusy związane z wykonawcami muzycznymi! Spróbuj znaleźć TO WSZYSTKI w jakiejkolwiek innej sieci P2P! I jeszcze jedno — w Qtrax masz to ZA DARMO I LEGALNIE.
Jakby na to nie patrzeć, projekt Qtrax wygląda na eksperyment firm muzycznych, dotychczas bardzo wrogo nastawionych do jakiegokolwiek udostępniania muzyki w sieci Internet, które postanowiły sprawdzić ile jest prawdy w raportach dowodzących, że “piractwo” zwiększa sprzedaż płyt.
Więcej informacji: http://www.techcrunch.com/2008/01/27/fre...ld-you-so/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
48 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Myślałem, że Songbird działa pod Linuksem. Ba, czytałem gdzieś, że ten program bazuje na FX. Jak to w końcu jest?
Songbird może i działa, ale ich player bazujący na Songbirdzie już nie.
No przecież Linux wcale nie istnieje i nie ma ani % rynku… Takie myślenie twórców.
Czekam tylko na pytanie: "a co to jest Linux?" z ich strony…
Istnieje, ale procenta nie ma – ma ok 0.5% desktopow
W Polsce ma 1,31..dane udostępnione przez interię na podstawie analizy z google analytics
google analytics? Dziękuję, IMO nie wiele warte. Ja się łączę z konquerora/ubuntu, a google widzą mnie jako MSIE6.0/XP albo Mozilla5.0/XP
Poza tym tylko w internacie (nie więcej niż 200 osób) wiem o kolejnych 5 osobach używających linuxa, a następna planuje kupno komputera (pierwszego!) i włąsnie linux ma być tam zainstalowany.
W moim otoczeniu nikt nie używa Linuksa. A czym to świadczy? O niczym, tak samo, jak ilość maszyn pracujących pod Linuksem w Twoim internacie.
Moim zdaniem wspaniała inicjatywa. Ile to się naczytałem komentarzy niedawno, że wytwórnie mogłyby pomyśleć nad alternatywnymi sposobami udostępniania muzyki? Na przykład w zamian za wyświetlanie reklam? Oczywiście, to rozwiązanie nie jest doskonałe, jednak jest to wielki krok na przód. Idę przetestować
.
A user Linuksa odpala soulseeka … ee tzn. nicotine.
Albo Last.fm przez proxy, a potem streamripper:)
Ogólnie, to fajny pomysł, że można posłuchać legalnie muzyki za darmo.
Za darmo… ale dopiero po uiszczeniu podatku na rzecz Microsoft
Hmmm… Załóżmy, że zadziała na Linuksie – klikamy "odtwórz" i szybko w aplikacji do nagrywania dźwięków, jak np. GNOME-Record nagrywamy
.
Droga na około, ale to po prostu zadziała (; .
Spróbuję, tylko jeszcze ściągnąć samego programu nie moża
Ale po co nagrywać ? Otrzymujesz muzykę za darmo do odsłuchania, więc jak chcesz posłuchać kolejny raz to sobie kolejny raz wybierasz play i oglądasz reklamy które za to płacą.
Po co na siłę robić inaczej ?
Po co? Pazerność ludzka. Na to nie ma siły. Było gadanie – "Alternatywne formy dystrybucji… Jakby dawali za darmo, to bym przeżył reklamy…", jednak natura ludzka bierze górę. I na żaden kompromis większość ludzi nie pójdzie, bo chce: Mieć, mieć, mięć… Więcej, więcej, więcej. Przykre.
polska synu…polska..nie ludzka..
>Hmmm… Załóżmy, że zadziała na Linuksie – >klikamy “odtwórz” i szybko w aplikacji do >nagrywania dźwięków, jak np. GNOME-Record >nagrywamy
.
serio myślisz ze nie da sie tego zrobic na windows?
ehhh… a mzoe by tak mala petycja ze jednak uzytkownicy linuxa tez istnieja. akurat nie mieli byaz tak duo do roboty, tylko wtyczke drm przystosowac… jesli bedie wersja dla mac osx to dlaczego by nie dla linuxa.
swoja droga milo bybylo tez wyjasnic ze jednak skoo linux, legalny os to milo by bylo wspierac tez ludzi ktorzy nie piraca na upartego
Z punktu użytkownika … dobry pomysł.
Z punktu marketingowca … po co tracić zasoby na 1% ewentualnych użytkowników.
Cóż, jeżeli to rzeczywiście 1%, to oznacza kilka, jak nie kilkanaście tysięcy userów. ;]
albo nawet milionów
No co Ty, miliardów!
A co ma OSX do Linuksa? Przecież konstrukcyjnie te systemy nie mają nic wspólnego ze sobą.
Nic poza tym, że oba są w architekturze UNIX.
Technologia XUL (w której zaimplementowany jest Songbird) jest przenośna, więc skompilowanie tego pod Linuksem nie powinno być jakoś specjalnie problematyczne.
Linux nie jest w żadnej "architekturze" UNIX. A skoro OSX jest tak podobny to przeportuj z niego na Linuksa MS Office 2008 czy Windows Media Player
Architektura UNIX mówi, że:
- jest jeden system plików zaczynający się od root directory: /
- wszystko jest plikiem: urządzenie, katalog (to plik o atrybucie d), itp
- system jest wielozadaniowy i ma podstawowy mechanizm uprawnień (właściciel, grupa, reszta)
- …
.
Zarówno Mac OS X, GNU/Linux, *BSD, AIX, HPUX, Solaris itp, są zgodne z tymi założeniami, więc są systemami zgodnymi z architekturą UNIX (uniksopodobymi).
.
MS Offcie i Media Player po pierwsze są zamknięte, a po drugie nie używają wielo-platformowego API do wyświetlania GUI (jak np. XUL), tym samym ich przeniesienie jest bardziej problematyczne (nawet gdy posiada sie źródła). Jeśli jakieś oprogramowanie jest pisane z myślą o wielu platformach, to zazwyczaj jego przeniesienie nie jest problematyczne, a Songbird zdecydowanie jest tak projektowany.
To chyba chodzi Ci o Single UNIX Specification, bo o pojęciu "architektura UNIX" też nie słyszałem.
Żałosne… Nie dość, że reklamy to jeszcze drm w prezencie? A nawet jeśli bez drm (bo z art. nie wynika to jasno) to oczywiście tylko na jedyny słuszny system :/
Proponuję, żeby każdy osobno wysłał maila z pytaniem czy będzie wersja na Linuksa. A potem przygotuje się petycję
Nie na jedyny a na dwa, bo 18 marca będzie też wersja dla OSX. Poza tym dostajesz "za darmo" 25mln kawałków do legalnego słuchania i jeszcze marudzisz? Jak inaczej będąc na miejscu wytwórni zabezpieczyłbyś się przed nieuprawnionym kopiowaniem utworów z qtrax?
A przed czym zabezpiecza DRM, bo przed kopiowaniem na pewno nie! Jeśli już, to przed zrobieniem tego po ludzku.
Sposób na obejście każdego systemu DRM dla dźwięku:
1. Podpinamy kabelek z wyjścia karty dźwiękowej jednego kompa do wejścia liniowego na karcie drugiego
2. Włączamy odtwarzanie na pierwszym i nagrywanie na drugim.
Ogólnie to zasada jest taka, że jeśli coś da się odtworzyć i dało się to nagrać, to da się to skopiować.
A teraz zastanów się, jak to świadczy o użytkowniku, który tak postępuje?
99% chetnych do zripowania tych utworów nie bedzie sie chciała bawić w kabelki pomiedzy kartami. Dzieki temu playerowi, nie podaje sie cwaniakom utworów na tacy.
Tak samo, jak gdyby nagrał piosenkę z radia na magnetofon, jakby zrobił sobie notatki korzystając z książki w czytelni, zabrał dyktafon na koncert, nagrał na wideo film z telewizji, albo zripował transmisje z radia internetowego.
Rożnica jedynie taka, że osoba "zabezpieczająca" to systemem DRM próbuje uniemożliwić użytkownikowi tego typu legalne działania.
Inną sprawą jest to, że DRM to nieskuteczne zabezpieczenie i śmiesznym jest bronienie go zdaniem "jak to świadczy o użytkowniku, który tak postępuje". To jakby stwierdzić "co z tego, że nie mam hasła – jak skasowanie moich plików słiadczyło by o osobie która to zrobiła".
A zresztą co ma obchodzić etyka użytkownika nazwanego złodziejem i piratem, jeśli DRM się upowszechni, być może tylko dlatego, że zepsuł mu się odtwarzacz mp3, a nie chce drugi raz płacić za muzykę.
Sposób na obejście każdego systemu DRM dla dźwięku:
1. Podpinamy kabelek z wyjścia karty dźwiękowej jednego kompa do wejścia liniowego na karcie drugiego
2. Włączamy odtwarzanie na pierwszym i nagrywanie na drugim.
Ogólnie to zasada jest taka, że jeśli coś da się odtworzyć i dało się to nagrać, to da się to skopiować.
-
-
nie, ustawiamy software'owe przekierowanie wyjścia, albo robimy po chamsku "emulację" takiego przekierowania w postaci kilku cm kabla z tyłu kompa. I mamy ten sam efekt 2x mniejszą ilością sprzętu.
Jak to świadczy o użytkowniku? tak samo jak kopiowanie muzyki niezabezpieczonej, w każdym razie na pewno nie gorzej, bo żeby wpasć na taki pomysł trzeba mieś trochę szarej masy pomiędzy uszami, a kliknać 2x każdy potrafi.
Na jaki @ można pisać pytania dostępność pol lin?
Tyle, że techniczne utrudnienie takich rzeczy spowoduje jedynie powrót zarabiania na przegrywaniu płytek (zarobi ten 1%) i przewagę kopii pirackiej nad legalna (bo można zgrać na mp3, laptopa i jeszcze przegrać koledze).
@ktoś
W tym przypadku tak, ale ja dawałem przykład uniwersalny. Równie dobrze DRM może ograniczać możliwość odsłuchania utworu do jednego urządzenie, nie koniecznie komputera. Wtedy wystarczy co najwyżej jeszcze wymontować głośnik i pobawić się w elektronika, żeby osłabić sygnał, a jak jest wyjście słuchawkowe, to mamy gotowca.
To przegraj 5.1 PCM niekompresowany na tym wyjściu słuchawkowym
Uważam, że jest to ruch w dobrym kierunku, choć jest ograniczony do userów Windows i za niedługo do Mac OS X. DRM jest utaj denerwujący, a samo rozwiązanie zmusza do używania konkretnego odtwarzacza.
-
Powstają więc pytania:
-
1. Co jeśli komputer słuchacza jest za słaby na uciągnięcie tego playera + DRM + reklam?
2. Co jeśli chcę sobie posłuchać tej muzyki w trasie na moim mp3 playerze bez DRM? Czy w ogóle da się tą muzykę skopiować na mp3 player?
3. Co jeśli mam OS dla którego oni nie zrobili swojego playera?
4. Dlaczego z góry traktują mnie jak złodzieja?
-
Biją dzwony, tylko nie wiadomo w którym kościele. Mam nadzieję, że wkrótce ktoś to naprostuje.
nie mozesz odtwarzac tego na mp3 playerze czy na innym odtwarzaczu, bo wtedy bys nie oglądał ich reklam, których oglądanie jest formą zapłaty za te piosenki – przeciez nie beda ich rozdawac za darmo – a jak chcesz kupic mp3, masz sklepy…
wiec o co chodzi?
Ale zgodnie z prawem mogę sztukę komuś dać albo skopiować od kolegi i jest to w pełni legalne – nie muszę oglądać reklam. Takie rozwiązanie nie jest do końca zgodne z prawem bo za piosenki nie muszę płacić jeśli nie chcę, bo mi się np. nie podobają i nie uważam aby tego artystę docenić. Ponadto polskie prawo pozwala mi na wykonanie kopii utworu. Podczas gdy słucham sztuki danego artysty ja stwierdzam czy jest ona dla mnie warta wydania pieniędzy czy też nie. Chcę je wydawać na tego artystę tylko wtedy gdy uznam to za wartościowe. Dopiero gdy uznam daną sztukę za wartościową – kupuję płyty, chodzę na koncerty – doceniam artystę materialnie, bo chcę aby nadal tworzył. Sztuka to nie produkt, który się kupuje. Nie można jej jednoznacznie opisać (technicznie) i na podstawie tego opisu stwierdzić, że się podoba lub nie – bo sztuka to nie produkt – nie zwrócisz jej jeśli nie jest zgodna z opisem, nie możesz zażądać zwrotu ceny biletu do kina gdy film Ci się nie podobał.
-
To rozwiązanie jest podejściem w dobrym kierunku, aczkolwiek ja nie czuję się z nim dobrze, bo zabiera sie mi wolność w wyborze oprogramowania i z góry traktuje jak złodzieja. Aby delektować się sztuką nie można być przywiązanym jak pies do budy.
Szkoda, że artyści nie mogą uznać, czy słuchać jest wart słuchania ich muzyki. Chyba wystosuję jakąś petycję w tej sprawie. Chciałbym móc uznać, że ktoś nie zasługuje na słuchanie tego, co Tworzę.
@Memphis: Nikt nie jest aż tak złym człowiekiem, aby zasłużył na czytanie twoich bredni. :p
To audacity, tylko nie wiadomo na ile to legalne.
Czy to coś można nazwać bazą danych, chyba nie. Trzeba by prawnika zapytać.
To firma nie ma obowiązku świadczenia Ci usługi. Podobnie z punktem 1.
Raczej jak debila. Wszystko co da się odtworzyć da się w jakiś sposób skopiować, więc za DRM lobbowali chyba piraci sprzedający płyty na ryneczku, którzy stracili cały dochód po rozpowszechnieniu się sieci P2P, a DRM utrudni skopiowanie czegoś na tyle, że przeciętny człowiek sobie z tym nie poradzi, wiec kupi od pirata. Oczywiście mógłby zdobyć tą muzykę/film legalnie, ale wtedy przez DRM nie będzie mógł zgrać jej na dysk swojego laptopa. Oczywiście z piracką wersją nie będzie takich kłopotów.
Eksperyment się powiedzie i wszyscy okrzykną drm największym hitem…
A potem ktoś złamie użyty w nim system DRM i ciekawe jak na to wytwórnie zareagują…
Można też napisać jakiś prosty programik symulujący kliknięcia myszki na odtwarzaczu, nagrywający dźwięk, a potem tagujący nagrane piosenki. Nawet gdyby działał tylko w określonej rozdzielczości, przy zmaksymalizowanym odtwarzaczu, to można uruchomić drugi system w vmware i zminimalizować go na kilka godzin. DRM jest dziurawy w samej swojej idei, dane z natury da się skopiować i jedynym skutecznym zabezpieczeniem było by ustawienie nad każdym policjanta, tyle że i tak znajdzie się wtedy policjant, który te dane będzie chciał sobie skopiować…
DRM jest złem. każde ograniczanie wolnej kultury jest złe i niepoprawne. DRM padnie prędzej, czy później, ale padnie! zobaczycie
Czasami ten program (w pewnej części przynajmniej) nie powinien być otwarty? Jakkolwiek na stronie z licencjami Songbirda panuje pewien bałagan, jednak część kodu jest licencjonowana GPL2.
Gdyby nie DRM byłoby naprawdę interesująco… Na razie wolę Jamendo i Last.fm. "TAK" DLA WOLNEJ KULTURY