Rząd rozda dzieciom laptopy
- Dodano: 10 września 2008
- Wprowadził: szczuro
- Komentarze: 95
Nasz rząd przymierza się do projektu „Komputer dla ucznia”, który polegać będzie na rozdawaniu uczniom laptopów z oprogramowaniem edukacyjnym. Chce on, by w budżecie na przyszły rok zarezerwować 25 mln zł na ten cel, co ma wystarczyć na komputery i pilotaż programu.
Pilotaż ma wystartować we wrześniu 2009 r., a szkoły wybierze MEN. Wszystkie gimnazja projekt obejmie od roku szkolnego 2010/2011. Szacunkowy koszt to ok. 500 mln zł rocznie. Uczniowie będą wykorzystywać laptopy na lekcjach i w domu.
Jest to szansa wprowadzenia projektu OLPC w Polsce, ale trzeba podsunąć ten pomysł rządowi, bo znając życie na komputerach zagości Vista.
Aktualizacja: Przeczytaj felieton Laptop dla każdego dziecka – jak to zrobić na blogu Borysa Musielaka.
Więcej informacji: http://www.rp.pl/artykul/187945.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
95 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Juz widze jak dzieci beda korzystac z tych laptopow… gadu-gadu, fotka.pl, pirackie gierki… Czego niby te dzieci maja sie tam uczyc? Takie dzieci (w wiekszosci przypadkow) zasmiecaja jedynie internet. Ta cala akcja to marnowanie pieniedzy, ktorzych przeciez nam brakuje. Nie widze tu zadnej korzysci dla panstwa, ani dla tych dzieci (moze poza materialna). Niech dzieci zaczna czytac ksiazki, a nie uczyc sie mowic/pisac na gadu-gadu, wypracowania drukowac ze sciaga.pl… Niech rzad sie zastanowi co jest w glowie przecietnego gimnazjalisty i czy jest sens (wysokim kosztem) jeszcze bardziej to ograniczac. Wiedza jest w ksiazkach, nie w internecie, dzieci powinny uczyc sie z nich korzystac. Ponadto internet nie jest wiarygodnym zrodlem. Niech rzad juz lepiej kupi dzieciom encyklopedie/slowniki (np. ortograficzne!)
przerazajace jest to, ze ludzie wszystko mierza wlasna miara…
Ty nie widzisz korzysci – nie znaczy ze ich nie ma (ja ich sporo widze).
ksiazki to nie jedyne zrodlo wiedzy, co wiecej – mniej wygodne w obsludze niz "nowe wersje ksiazek"
czego moga sie uczyc? szybkiego zdobywania informacji, wspolpracy nie tylko z ludzmi w zasiegu wzroku, jezyka angielskiego – jako koniecznosci zyciowej.
calosc cytatu jest dla mnie szczytem ignorancji… domyslam sie ze autor tych slow poprostu sam nie potrafi korzystac z internetu, ma klapki na oczach i to na tyle ciasne, by nie zauwazac jak bardzo ksiazki podobne sa do zasobow dostepnych w internecie… zapomina rowniez ze bardzo duza liczba ksiazek (a wlasciwie ich tresci – bo to jest sedno rozwazanego problemu, nie nosnik, a TRESC) jest dostepna rowniez "w internecie".
btw. encyklopedie/slowniki – w przypadku papierowych wydan kasa idzie zarowno na opracowanie materialow, na "produkcje" i dystrybucje. nie lepiej poswiecic te srodki na lepsze dopracowanie tych materialow (tresci), jak i ulatwienie dostepu do tych materialow?
moze jeszcze sprawdz w dowolnym wydawnictwie ilu korektorow korzysta z papierowych slownikow? nie chodzi mi to tez tylko o specjalistyczne oprogramowanie CHOLERNIE przyspieszajace tego typu zadania, ale np. o dostepny dla wszystkich sjp.pl – korzystanie z niego, jest zdecydowanie efektywniejsze niz np. z papierowego odpowiednika.
Tylko, ze po pierwsze primo większość z tych obdarowanych laptopem będzie pewnie mialo już ma komputer w domu, a po drugie secundo, dużo taniej było by po prostu rozdać to oprogramowanie edukacyjne, a tym co nie mogą go w domu używać umożliwić korzystanie z niego w szkole w pracowniach komputerowych na preferencyjnych zasadach.
Dla mnie ta cała akcja to czysty lans, i to bardzo głupi bo kosztowny.
99% z nich ma w domu komputer z Windowsem.
Rozumiem, że to 'pierwsze primo' i 'drugie secundo' to żart jest taki?
"ksiazki to nie jedyne zrodlo wiedzy, co wiecej – mniej wygodne w obsludze niz “nowe wersje ksiazek”"
Ja tego nie podzielam. Dla mnie dużo wygodniej byłoby spędzać te 4, 5 godzin dziennego czytania z papierem niż z monitorem, od którego pieką oczy.
kluczem do zrozumienia bledu twojego rozumowania jest zwrot, ktorego uzyles: "Dla mnie".
btw. te komputery mialby byc jedynie pomoca, tak wiec przez te 4, 5h tylko raz na jakis czas byly by wykorzystywane (mimo wszystko maja byc tylko dodatkiem, a nie calkowitym zastapieniem dotychczasowych materialow takich jak ksiazki, zeszyty, dlugopisy).
@jellonek
Widać, że z monitora czytasz… albo porządnego podręcznika w życiu nie miałeś. Pomijając, że książki są wygodniejsze i zdrowsze od kompa (nie tylko dla oczu, co jest obiektywnym, mierzalnym stwierdzniem) nie potrzebują prądu i trochę łatwiej i taniej je odtworzyć w razie awarii to jeszcze wyrabiają masę innych, dobrych nawyków. Korzystanie z komputera, szczególnie tak wprowadzone doprowadzi do ogooglenia społeczeństwa "przecież wszystko można znaleźć" i zerowego krytycyzmu "tak było w TV/internecie".
moze rozwiniesz ta mysl o "obiektywnym, mierzalnym stwierdzeniu"?
btw. jakie pozytywne nawyki wyrabiaja ksiazki? mi sie wydawalo ze CZYTANIE je wyrabia, a nie "nosnik".
w ten sposob traktowane sa przez "biomase" wszystkie media bo:<blockqoute> – na plocie bylo napisane "dupa"
– baca podszedl, poglaskal, w palec mu drzazga weszla
– nie kazde slowo pisane to rzeczywistosc…
w ten sposob ludzie wierza gazetom, "bo przeciez w gazecie napisane"
ten bezkrytycyzm nie jest zwiazany jedynie z multimedialnymi mediami – ale, widac ze czytasz z papieru, pewnie stad tak ograniczone pole widzenia…
Na dożywianie w szkołach nie ma pieniędzy, ale na laptopy się znalazły…
Strasznym koniunkturalizmem mi tu śmierdzi – nie lepiej po prostu stworzyć lepsze pracownie komputerowe? Bo nie wierzę, że te laptopy będą służuć głównie do nauki – szczególnie w domu.
wielbiciele teorii spiskowych pewnie doszukaja sie jakichs lapowek dla urzednikow, od producentow sprzetu.
co do pracowni – nie lepiej miec takie "przenosne pracownie" na kazdych zajeciach i:
- dostep do slownikow w trakcie lekcji jezykowych
- dostep do wikipedii na lekcjach historii, fizyki, chemii (wiem, wiem – alez to nie sa wiarygodne zrodla :/ )
- wygodniejszy kalkulator na lekcjach matematyki (liczyc trzeba umiec, ale i urzywac narzedzi do liczenia rowniez)
byla tez propozycja, ze takie komputery mialy by byc "niezabieralne do domu" – niestety rozwiazanie to ma zarowno wiele minusow jak i pluso (sporo do rozwazania).
Można mieć to w znacznie prostszej formie – laptop u nauczyciela + rzutnik. Ja tak całe studia na wykładach się uczyłem i bardzo sobie chwalę.
Ma to jeszcze jedna dodatkową zaletę, szczególnie przydaną w szkole, nie nie rozprasza uczniów na lekcjach i nie trzeba się martwić, że gdy my się produkujemy oni w nalepsze czatują z kolegami…
problem w tym, ze czlowiek, czlowiekowi nie rowny. "ja tak cale studia na wykladach sie uczylem" – a ja tak nie przyswajam wiedzy. dla mnie to marnowanie czasu.
przypomina mi sie z technikum, jak na zajeciach z przedmiotow zawodowych przez 35 minut lekcji "zajmowalem sie swoimi sprawami", po czym bylem informowany o zblizajacym sie koncu lekcji, doczytywalem o czym ona byla, szlem do odpowiedzi, dostawalem "gola" za brak prowadzonego zeszytu, po czym odpowiadalem z tresci lekcji. jedni potrzebuja 45min. walkowania – inni to samo w 5min. zlapia.
jednemu "lepiej sie klei" matematyka, innemu historia – przy obecnym stylu nauczania jeden bedzie sie meczyl/nudzil na jednym przedmiocie, drugi na innym…
btw. "czatowanie" mozna ograniczyc i nie chodzi mi o sprzetowo/programowe tego realizacje…
A przed chwilą jeszcze piętnowałeś to myślenie:
Moim skromnym zdaniem, skoro nauczyciele już teraz mają problemy ze skupieniem na lekcji przez telefony komórkowe, to z laptopami może być tylko gorzej.
Ale to tylko jeden z argumentów kontra. Głównym moim zarzutem jest po prostu brak obiektywnej konieczności stosowania takiego rozwiązania, bo są prostsze, tańsze i równie nowoczesne. Nie chodzi o to by nie korzystać z komputera w szkole, chodzi o to by robić to racjonalnie, a nie na "hip hip hura!!!" – a takim pomysłem według mnie jest ten projekt.
i nadal pietnuje podejscie w stylu: nie powinni tego robic bo dla mnie… dalem przyklad, ze w pewnych warunkach sie toto nie sprawdza.
tez sie obawiam o to hip, hip, hura – ale staram sie nie zapominac o tym, ze narzedzia nalezy udoskonalac, trzeba myslec o tym co bedzie w przyszlosci, a nie tylko nastawiac sie na to co jest uzywane od wiekow.
"po co ci mikrofalowka? przeciez w piekarniku tez mozna cos podgrzac… a te mikrofale to podobno zuo i zaraza wszelka, lepiej nie podchodzic" – fakt, mozna nie isc do przodu, ale pozostawanie w miejscu oznacza pozostanie w tyle za swiatem biegnacym do przodu…
A mi tylko chodzi o to, ze od czasu gdy mikrofalowki weszly na rynek nie wyprły ani piekarnikow, ani kuchenek gazowych, ani nawet czajnikow, w zasadzie to tylko sa dodatkiem do standardowego wyposazenia kuchennego.
Podobnie jest z komputeryzacja w skolach. Tak, pozwolmy dzieciakom na nauke przy komputerze, tylko niech to sie nie stanie celem samym w sobie i nie okaze sie za chwile, ze komputer dla ucznia jest niezbedny, bo czasami pomaga mu w nauce…
Nikogo chyba nie trzeba przekonywac do tego, ze tak to bedzie wygladac, jesli sie po prostu rozda te laptopy.
Moim zdaniem wiecej bedzie w takiej sytuacji szkody niz pozytku z tego. Ze o kosztach juz z litosci nie wspomne…
Boisko w kazdej gminie, laptop dla kazdego ucznia. Trzeba wychowywać sobie "młody wykształcony" elektorat. Tak to widze. Boje sie, ze ta szczodrosc znowu dotknie mojej kieszeni.
Ech, widać ten dobroczynny wpływ komputerowych słowników jest mocno przesadzony;)
widac nauczani stara metoda sa na tyle jajoglowi, ze nie potrafia zrozumiec czym jest dysfunkcja (np. dysgrafia, dysleksja, czy tez dysortografia), poki sami jej nie maja…
Ja bym się zastanowił bardziej nad dostępem do internetu. Chociaż, to bez urządzenia do serfowania po nim, po co nam do niego dostęp?
Dokładnie. Rząd powinien myśleć co zrobić, żeby rodziców tych dzieci było stać na taki sprzęt, a nie uskuteczniać rozdawnictwo. W szkołach brakuje pracowni komputerowych, a oni nagle chcą wszystkim dać komputery? Podobno PO miało robić cięcia, by tak zaoszczędzone pieniądze wykorzystać na reformy… i co z nich zostało? Ciekawe z drugiej strony, co rząd powie tym głodnym dzieciom, które swój obiad chyba na tym laptopie będą mogły oglądać. W piramidzie potrzeb Maslowa obiad pewnie jest ważniejszy od lapka
a tu sie zgodze w sensie ograniczania "socjalizmu" (w sensie swiadczen socjalnych, a nie domeny politycznej).
problem polega na tym ze taka eliminacja pierwotnie musi zajsc w umyslach ludzi przyzwyczajonych do pewnego modelu funkcjonowania.
w proponowany tu sposob poprostu staraja sie "cos zrobic w sprawie szkolnictwa" – ocene czy dobrze, czy zle – pomine…
co do maslowa – jak juz mamy zamiar isc w strone skrajnosci – szkolnictwo rowniez stoi ponizej obiadu, czy przez to powinnismy sie zastanawiac nad jego sensem?
to, ze nalezy zadbac o "nizsze potrzeby", nie oznacza ze powinnismy zapomniec o potrzebie unowoczesniania uzywanych narzedzi/metod – i nie chodzi tu tylko o szkolnictwo. ono akurat jest przykladem tego, ze jednak ktos, cos probuje robic.
rzutnik – ok, to krok na przod. indywidualne notebooki (np. z jakas kontrola, jakis spreparowanym vncserverem) – to 2 kroki na przod.
Problem w tym, że środki w budżecie nie są nieskończone, przez co trzeba ustalić pewne priorytety. Sytuacja, w której część uczniów jest niedożywiona jest nie do zaakceptowania.
rozumiem, ze chcesz zlikwidowac ministerstwo szkolnictwa?
witaj w klubie. jesli nie to nie jestes w stanie niczego wyegzekwowac i mozesz sie zapluc na smierc protestujac
Internet może być świetnym źródłem wiedzy, moim zdaniem. Za taki tekst powinieneś dostać minusa.
Niestety się zgodzę. Lepiej jakby porządnie wyposażyli pracownie komputerowe i zapewnili, że szkoły udostępnią je w czasie przerw czy po zajęciach.
O problemie windows/Linux już nie chce mi się mówić, bo jest oczywiste co w Polsce wyląduje na dyskach tych laptopów.
Tak się składa, że już jestem gimnazjalistą i ciesze się z tego programu dla gimnazjum. Ma to oprócz oczywistych minusów także plusy. Po pierwsze nie musimy nosić do szkoły podręczników,a one trochę ważą. Po drugie w tych laptopach będzie wgrane oprogramowanie i podręczniki będą w wersji multimedialnej. Po trzecie wypracowania nie muszą być pisane na komputerze ale ręcznie. A po czwarte zdaje mi się, że będzie tak, że w laptopach będą blokowane strony, które nie będą pomocne w szkole. To jest moje zdanie na ten temat.
Pomysł jest co najmniej bez sensu i nietrafiony, bo:
- wzrosną opłaty za prąd, co jest dotkliwe zwłaszcza w biednych domach, których na to nie stać. Oczywiście rachunki za prąd == więcej kasy z podatku!
- laptop może stać się przedmiotem przestępstwa, bo jego wartość jest o wiele większa od książki (np. ojciec alkoholik go przehandluje na wódkę, lub banda zbirów w drodze z/do szkoły dzieciaka okradnie)
- laptop o wiele łatwiej zepsuć od książki i o wiele trudniej naprawić, kto za to zapłaci? Bogatego będzie stać nawet na nowego laptopa, a biedaka? Co takie biedne dziecko ma zrobić skoro w szkole będzie obowiązek posiadania laptopa na zajęciach?
- laptop jest zazwyczaj ciężki, jako dodatek do plecaka malucha jest dodatkowym ogromnym balastem
- kadra szkolna nie jest w ogóle przygotowana do obsługi komputerów, wielu nauczycieli się po prostu ich boi
- aktualnie na większości zajęć ten laptop nie będzie przydatny, bo program edukacyjny nie jest pod to przygotowany, a zanim to zrobią dobrze minie ogromna ilość czasu
i to sa realne problemy, ktore wczesniej musza zostac przedyskutowane – pytanie czy ktos juz tego nie zrobil, czy rzeczywiscie cala ta akcja to czysty marketing, robienie czegos tylko po to, by ladnie wygladalo w oczach publiki.
gdyby to był olpc:
mozna ręcznie go ładować
200$ fakt starczy na wódkę tyle że jak będą go miały wszystkie dzieciaki to kto to kupi ?
jesli będą rozdwać to co za problem zrobić serwis do którego wysyła się na wymianę lapki
OLPC i inne netbooki zazwyczaj nie
to nie kadra ma dostać tylko dzieci, a kadrę można wyszkolić
no tak, a jakby jakiś nauczyciel chciał wprowadzić to system autorski oparty na laptopahc to też by nie może bo nie ma możliwości.
@szczuro: zwróć uwagę na to, że:
- naprawa laptopa kosztuje o wiele więcej niż naprawa książki, przecież nikt nie zasponsoruje części i nikt za darmo nie będzie siedział i naprawiał laptopów
- tak to nie kadra ma dostać te laptopy, ale kadra ma przy ich pomocy prowadzić z dziećmi lekcje więc musi mieć o tym duże pojęcie, a nie 20 razy w ciągu zajęć wzywać "informatyka"
- laptop to dodatkowe kilo lub 2 w plecaku, dla dziecka to jest dużo
Nie łudź się, że będzie to laptop z Linuksem, a tym bardziej jakiś OLPC czy inne coś, będzie to taki laptop, na którym ekipa rządząca zarobi na łapówkach, bo wszelkie dofinansowania, czy informatyzacje urzędów itp. są w tym kraju załatwiana zazwyczaj poprzez łapówki. Zresztą nie trzeba być mistrzem ekonomii aby się domyślić – popatrz np. za system dla ZUSu, ile kosztował i co robi (warto też zwrócić uwagą, na to jak ustawiono przetarg). Jak masz rozeznanie w rynku to wiesz, że takie systemy kosztują o wiele mniej! Każdy szczytny pretekst w socjalizmie będzie wykorzystany do zarobienia na publicznych pieniądzach, bo nie swoje pieniądze się łatwo wydaje i chętnie kradnie.
Słusznie prawisz, mario.
Dodajmy, że jeżeli będą w tym środki unijne, to ceny pójdą pod sufit, a ograniczenia i użyteczność będą poniżej krytyki…
Fajna argumentacja- odpowiedź na twoje bolączki jedna- Opieka Społeczna. Większość twoich bolączek leży w gestii Opieki Społecznej, więc może jej się czep że działa nie tak jak powinna.
Moim zdaniem coś takiego jak opieka społeczna w ogóle nie powinno istnieć. Od pomocy ludziom są organizacje charytatywne, robią to przynajmniej o wiele lepiej. Nie zdajesz sobie nawet sprawy ile pieniędzy w takiej opiece społecznej jest przejadanych. Znowu jest to socjalistyczna organizacja na pokaz, która działała by idealnie gdyby absolutne 100% ludzi w urzędach i rządzie było uczciwych, a prawda jest taka, że tych uczciwych jest może 1/3 albo nawet i 1/6, więc działa to … tak jak działa! Socjalizm jest dobrym systemem wtedy i tylko wtedy gdy absolutnie wszyscy z ekipy rządzącej to są ludzie uczciwi, o dobrych intencjach i dużej wiedzy. Jak jest sam chyba widzisz?
Nie swoje pieniądze wydaje się łatwo i chętnie kradnie!
"- wzrosną opłaty za prąd, co jest dotkliwe zwłaszcza w biednych domach, których na to nie stać. Oczywiście rachunki za prąd == więcej kasy z podatku!"
taa pewnie bo taki laptop pobiera tyle prądu aż opłata za prąd się podwoi.
Nawet jakby ten laptop działał po 8h przez 30 dni to otrzymujemy nie więcej niż +20zł/m-c (tyle kosztuje średniej klasy komputer "do grania", a to jest laptop więc niecałe 10zł jest możliwe), chyba że przewidujesz nagłe potrojenia opłat za prąd
.
Zobacz sobie ile dzisiejsze komputery potrzebują energii – jest to ogromna ilość. To nie są czasy Amigi czy C64, a standardowo montowane są w komputerach zasilacze 400W, co o czymś świadczy.
350W czy 400W montowane są w komputerach od kilku lat, a to ze względu "na zapas".
Tak naprawdę to komputer w bardzo nielicznych wypadkach może się zbliżyć do takiego poboru prądu, a mówimy tu o laptopie (byćmoża nawet netbooku), którego pobór wątpię by przekroczył 60W Co daje przy ciągłym obciążeniu przez 8h dziennie przez 30 dni 0.06kW*8h*30=14,4kWh. Przy założeniu że kWh kosztuje 50gr to mamy trochę ponad 7zł/m-c i to jest szacowanie bardzo na wyrost (zasilacz musiałby mieć 100% sprawność i być podłączony przez te 8h do prądu, na dodatek laptop musiałby być obciążony). Ale zacznijmy od tego że które dziecko miało by czas 8h dzienni grać na tym laptopie (gdzie czas na sen, szkołę, jedzenie?). Także wpływ na rachunek tego laptopa byłby znikomy (już więcej prądu pobiera stary telewizor/plazma/lodówka/zamrażarka).
Mój komentarz, który już od dłuższego czasu miałem napisać i w końcu udało mi się do tego zebrać: Laptop dla każdego dziecka – jak to zrobić.
Szkoda, że moją odpowiedź na Twój komentarz "ktoś" skasował. Uważam, że była ona rzeczowa i nie należało jej kasować. Bardzo mi przykro, że w serwisie który codziennie czytałem, serwisie który w zamyśle propaguje wolność (wyrósł z serwisów o wolnym oprogramowaniu), pojawia się taki rodzaj cenzury. Cenzura nie powinna obejmować komentarzy rzeczowych, wnoszących coś do dyskusji i nie powinno się kasować takich komentarzy tylko za to, że pokazują inny punkt widzenia!
Kretynizm. Przy obecnym poziomie kadry nauczycielskiej poziom właściwego wykorzystania tego sprzętu wyniesie może 5%.
Oczywiście, znacznie łatwiej kupić parę laptopów niż wydać pieniądze na zrobieni porządku w oświacie: kupieniem laptopów nie sposób naraziź się związkom zawodowym.
Kupienie laptopów to realizacja postulatów przedwyborczych, więc się tak nie bulwersuj. Jak to będzie 5% wykorzystania na starcie to i tak dobrze, ale pamiętaj że z czasem to się będzie polepszać- po co szkolić kadrę skoro nie ma kompów? Jak już są to co innego.
Czasami potrzebny jest ten pierwszy krok.
PS.
Skąd wiesz, że kadra nie będzie szkolona zanim nie przystąpi do programu?
Zgadzam sie, że kretynizm. Wydają kasę na kompy, a wiedzę nadal przekazują niedopłaceni nauczyciele. Niedopłaceni i bez warunków lokalowych. Czy to np. nie kuriozalne, że nauczyciel bierze pracę do domu (np. klasówki)? A brać musi, bo w szkole nie ma własnego kąta. Tylko pokój nauczycielki, gdzie gniezdzi się z innym. Tam sie nie pracuje, tylko gada i pali. Syf, nędza, kształcenie funkcjonalnych analfabetów, ogólne zniechęcanie do przedmiotów ścisłych, na jez. polskim zwykła tresura.
Ale kompy bedą. Będzie nowocześnie!
O to to, nauczyciele musza zebrac o podwyzki, ale laptopy beda dla kazdego uczniaka, najlepiej od 6-go roku zycia.
I nikt sie juz o obciety kanon lektor szkolnych nie zabija (to pewnie w ramach wyrownywania szans dla wszystkich), a przeciez niedawno uczniowskie nieposluszenstwo bylo w stanie topic Giertycha w jeziorze za brak Gombrowicza. Ciekawe ilu z nich rzeczywiscie to Ferdydurke przeczytalo – ale jaby co to każdy jest mlody i _wyksztalcony_! Czasami wydaje mi sie ze te dwie cechy coraz bardziej zaczynaja sie wykluczac.
Jak tak pozbierac te wszytstkie pomysly na oswiate, to niezla paranoja traci.
> lektor
ten blad w szkole robilem nagminnie, i do dzisiaj mi sie jeszcze czkawka odbija…
Napisz ten wyraz 100 razy poprawnie bez uzywania ctrl-c/v, to pomaga zapamietac takie wredne slowka
Problem w tym, ze na klawiaturze zdecydowanie mniej sie odroznia nacisniecie w klawisz o od klawisza u. Recznie to co innego. Ale dyslektykiem nie jestem, bo jednak w oczy mnie to kole
ja jestem (a dokladniej dysortografem), a tez zauwazam. czytanie, a pisanie – choc polaczone, to dwie rozne sprawy
Gdyby mnie oceniano w szkole według obecnych kryteriów to z całą pewnością dorobił bym się papierka. Na szczęście wtedy nikt się tym zbytnio nie przejmował i okazało się, że przy odrobinie wysiłku można pisać całkiem poprawnie.
Nie piszę o Tobie, bo nie znam Cię osobiście, ale wydaje mi się, że w większości przypaków obecna plaga dysleksji to zwykłe nieuctwo i lenistwo połączone ze obniżeniem standardów nauczania (przede wszystkim wymagań w stosunku do uczniów). Zresztą widać to jeszcze wyraźniej w przypadku przedmiotów ścisłych i obowiązkowych kursów dokształcania jakie organizują politechniki i uczelnie techniczna dla studentów na pierwszym roku. Jeszcze kilka lat temu wystarczyły indywidualne korepetycje, dzisiaj to już zjawisko masowe.
Ech, póki co, dzieci komputery mają w domach, w szkołach są pracownie, poza szkołami kafejki internetowe – słowem, dostęp do nowoczesnych technologii jest. Wydawałoby się naturalnym więc, że te technologie powinny być wykorzystywane w procesie dydaktycznym. A nie są. Niby wypracowania można przynosić wydrukowane a nie tylko pisane odręcznie i w zasadzie tyle. Tak więc widać, główne przeszkody są programowe a nie techniczne. Niech więc się nikomu nie wydaje, że za rok rozda się milion czy więcej laptopów uczniom i będzie pięknie, za pstryknięciem palców programy przejdą w XXI wiek. Jak już się chce porywać na taką radykalną informatyzację, należy najpierw przygotować plan wykorzystania tych komputerów, przystosować programy nauczania, opracować oprogramowanie i udostępnić to uczniom (może nawet na początek fakultatywnie) a dopiero potem brać się za kupowanie milionów laptopów.
Słowem, póki co, wydaje się, że niektórzy traktują te laptopy jako rodzaj magicznego talizmanu, mającego uzdrowić naszą oświatę.
I wreszcie, b. dobre maszyny poleasingowe, wystarczające na kilka lat, to jako cały zestaw można kupić za mniej niz 1k PLN (komp + monitor i peryferia). Tylo co z tego, skoro nikt umiejętnie nie pokaże, co z tym zrobić…
Kampania wyborcza przyszłego prezydenta Tuska. Rozdawnictwo to ma się zacząć w 2009 roku, więc akurat. Kampania skierowana do idiotów, którym taki „gest” płemieła na pewno zaimponuje. Tacy idioci okażą się większością, dlatego w pierwszym zdaniu napisałem, że Tusk będzie przyszłym prezydentem. I nie ma się co łudzić — laptopy będą z Vistą.
Vista muli na netbookach.
Idiotyczny pomysł. Rozdawanie jest domeną państwa socjalistycznego. Wole mieć taka sytuację, abym sam mogł sobie kupić tego laptopa niż prosić sie o niego. Rozdawactwo jest domeną socialistów i komunistów. Moze jeszcze mieso na kartki?
No i jeszcze miliony przekrętów…
Nie lepiej po prostu umożliwić uczniom kupno po niskiej cenie, i wyposażyć szkołę w kilka zapasowych dla tych co ich nie stać?
Po prostu wyposażyć za ułamek tej ceny pracownie w przyzwoity sprzęt, oprogramowanie (starczy na Wolne i Komercyjne), WYSZKOLONYCH nauczycieli i jeszcze zostanie na "Pajacyka".
Ale pomysł jest bez ładu i składu…
Pomysł jest fatalny, z trzech podstawowych powodów. Po pierwsze: komputer na lekcji jest idealnym “rozpraszaczem uwagi”. Zamiast zajmować się tematem, dzieci (i nauczyciele) będą koncentrować się na obsłudze nowego gadżetu i walką z oprogramowaniem. Komuś zawiesi się system, ktoś nie będzie wiedział gdzie kliknąć, aby przejść dalej… W dodatku wyposażamy każdego w jeszcze jedną zabawkę, którą można się zająć, zamiast słuchać nauczyciela. Wystarczy pomyśleć o telefonach komórkowych: do jednej dziewczynki przychodzi SMS, na który oczywiście musi natychmiast odpowiedzieć, ktoś z tyłu klasy pod pod ławką gra w węża…
Po drugie: nawet jeśli oprogramowanie zainstalowane “firmowo” na takim laptopie będzie miało mocno ograniczoną funkcjonalność, to i tak będą one prawdopodobnie masowo “hackowane” w celu instalacji pirackiego oprogramowania i contentu: gier, muzyki, filmów itp. Dostęp do internetu w przez wi-fi? Horror. Łatwo sobie wyobrazić stada dzieciaków podczas przerw: czatujących, oglądających pornoski, strony o wujku Adolfie, el commendante “Che” lub o zaletach zażywania marii. Lub co gorsza robiących to wszystko podczas lekcji. A pomyśleć tylko o legionach nowych script kiddies, które powstaną w ten sposób!
O ile rozdawnictwo np. książek, pomimo oczywistych wad (występujących w przypadku każdego rozdawnictwa), miałoby jeszcze jakiś sens, to rozdawnictwo laptopów jest pomysłem absolutnie szkodliwym. Książka ma ściśle określoną funkcjonalność i trudno jej użyć w szkodliwym lub niemoralnym celu (w najgorszym wypadku można uderzyć nią kolegę w głowę, spalić, pomazać lub użyć jako papieru toaletowego – i w tym momencie fantazja mi się wyczerpuje). Komputer natomiast, a zwłaszcza komputer z dostępem do internetu stwarza nieskończone pole do nadużyć, i znając życie, znacznie częściej będzie “nadużywany” niż używany zgodnie z przeznaczeniem. Posłużę się ponownie analogią z telefonami komórkowymi: przypomnijmy sobie, do czego dziatwa szkolna potrafi wykorzystać zwykły telefon z aparatem fotograficznym.
Po trzecie: nowy gadżet będzie jeszcze bardziej alienował dzieci, ograniczał ich czas przebywania w “realu” oraz czas przeznaczony na aktywność fizyczną. Zamiast normalnie rozmawiać ze sobą lub ganiać się po podwórku, będą siedzieć pod ścianami po przeciwnych stronach korytarza i czatować na IRCu.
Oczywiście, wszystkie wymienione rzeczy dzieciaki mogą robić również poza szkołą, na domowych komputerach. Tylko po co im to dodatkowo ułatwiać? I wprowadzać całą tę patologię do szkoły?
Na szczęście jednak najprawdopodobniej nie ma się czym przejmować. Zapewne jest to tylko kolejna propagandowa wrzutka Chyżego Roju i jego rządu miłości (w stylu "nie pozwolę, aby żadne dziecko chodziło głodne" lub boiska w każdej gminie).
Nie zgodzę się z nowymi sposobami nadużyć komórki, które i tak obecnie są dość mocno rozbudowane. Jedynym problemikiem to pakietowe naliczanie za internet i brak możliwości podłączenia do sieci Wi-Fi. Z resztą się natomiast zgadzam. Trzeba będzie w dodatku kontrolować, co uczniak robi na takim lapku. Stworzyć jakiś soft do tego i kazać uczniom oddawać laptopy co jakiś czas. Należałoby dodatkowo stworzyć profil do zgrywania tych informacji. Podejrzewam, że nikomu nie będzie się tego chciało robić, a samo rozwiązanie będzie dość problematyczne. Jeżeli nie zmodyfikowano by odpowiednio laptopa, to wystarczyłoby wyciągnąć baterie i już mamy wykonany reset ustawień płyty głównej. Są gdzieś lapki z oddzielną baterią na płycie głównej? Po takim zabiegu, to mamy pełny dostęp do laptopa i możemy zrobić na nim wszystko. W dzień przed koniecznością oddania, wymaże się wszystkie(jeśli w ogóle będą
) ślady naszych dziwnych poczynań. A powód wymazania ustawień? Coś się stało. Nawet szyfrowanie dysku pewnie nic by nie pomogło
, jeśli uczeń ma dodatkowo komputer w domu. I w taki sposób na lekcji możemy robić wszystko. Dorzucę jeszcze jeden dylemat. Montować do takich lapków głośniki czy też nie? Dźwięki mogą rozpraszać innych uczniów, jednak możliwość odpalenia jakiegoś nagrania może być edukujące.
W przypadku komórek, chodziło mi o zdjęcia robione z zaskoczenia kolegom (koleżankom) w wychodku lub przebieralni i o filmowanie bójek, macanek itp. w celu udokumentowania swojego "wyczynu", chwalenia się nim i dalszego poniżenia ofiary. Przykłady: pamiętny film z koszem na głowie nauczyciela i samobójstwo dziewczyny sfilmowanej podczas obłapiania.
Nie obłapiania, a publicznej próby gwałtu zbiorowego.
Jeżeli chodzi o ścisłość.
rząd powinien dać dzieciom tego czego często brakuje bo rodzice nie mają kasy, czyli: podręczniki, przybory szkolne i obiady! gimnazjaliści mają głupi nawyk rzucania plecakami, co nie będzie dobrze służyć tym laptopom. poza tym mają problem z uczeniem się gdy fotka, n-k i inne serwisy są pod ręką (wyszło z obserwacji)
ta akcja będzie wyrzuceniem kasy w błoto. o ile te pieniądze w ogóle dotrą do dzieci (w postaci laptopów). dobrze wiemy że politykom kasa lubi uciekać przez palce. zazwyczaj do ich kieszeni.
Książki i przybory są w sumie droższe niż netbook z oprogramowanie.
A nieodpowiednie strony można poblokować.
Patrz na koszt/efekt, nie na cenę.
Szczególnie, że nikt nie mówi że książki mają być na własność.
Oczywiście na mój email w sprawie tego projektu wysłany do kancelarii premiera w maju dostałem odpowiedź że mój email został przekazany dalej i od tej pory cisza. Rząd pokazuje gdzie ma obywatela,a ustawowy czas na odpowiedź dawno minął
A wiele lepszym pomyslem by bylo zwyczaje wyposazyc pracownie w komputery, niz dawac laptopy do domu.
Może by tak FWIOO nawiązała współpracę z ministrem Tomaszem Arabskim?
Bo inaczej skończy się na tym, że wybiorą sprzęt w Windowsem.
Nie łudź się. I tak tak się skończy. Microsoft zapewne już nawiązał "współpracę".
Apple (ze swoim Mobile Classroom), Canonical, Novell czy Red Hat łatwo mu nie odpuszczą.
Nie mówiąc już o polskich producentach komputerów, którzy wprowadzają na rynek netbooki.
Ludzie. Zrozumcie, że MS nie ma *NIC* do tego !!!
Ew. dostawca / integrator (czy kilku) przy takim zamówieniu, dostaliby tzw. "bulk license" bez najmniejszego problemu !
Ta sprawa to NASZ POLSKI LOKALNY P-R rządu i DOTACJA DLA FIRM KOLEGÓW. Kwestia OSu czy w ogóle sensowności projektu jest tutaj n-rzędna !
Owszem, ale jeżeli laptopy będą, to ms nie pozwoli, aby były z Linuksem.
Tylko czy ktokolwiek będzie się pytał Microsoftu o zdanie?
O lobbingu nie słyszałeś? Myśli że wszystko na świecie(ustawy,przetargi) to tak wzorowo na świcie przechodzą. Firmy lobbują za tym co im potrzebne . Ato wycieczka dla kogoś a to zatrudnimy kogoś z pańskiej rodziny itp.
pisanie wypracowań na komputerze krzywdzi młodych ludzi, choćby dlatego, że nie są w stanie później rozplanować miejsca na egzaminach an których muszą pisać ręcznie, nie widzą swoich błędów podczas pisania ręcznie jak i jakość tego pisma staje się gorsza, żeby nie było napisałem to z własnych i kolegów doświadczeń.
Co do samej edukacji powinno się opracować podręczniki do przedmiotów ścisłych, które nie zmieniałyby się co roku, a jedynie byłyby aktualizowane o nowe dane. Bo człowieka na prawdę, gdy idzie na studia i dowiaduje się co powinien wiedzieć może dołek chwycić.
Martwią się o umysły młodych ludzi, a jednocześnie wyrzucając wartościowe lektury z kanonu robią im krzywdę.
Miast wymyślać nowości wywaliliby gimnazja i przywrócili 4-letnie licea i 5-letnie technika, bo jak przypomnę sobie lekcje wprowadzające gdzie nauczyciel mówił, no to kiedyś było, na studiach/egzaminie zawodowym będą tego wymagać, ale nie ma an to czasu to mnie cholera bierze.
Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza niech odpisze i poda choć jedną pozytywna cechę gimnazjów, bo ja je widzę tak:
podstawówka uczysz się czegoś
gimnazjum 1 rok powtarzasz co było w podstawówce drugi się uczysz nowości, a trzeci poświęcasz egzaminowi gimnazjalnemu
szkoła średnia pierwszy rok wiadomo co, choć wiedzy tez się zdobywa, następny rok/lata (liceum/technikum) zdobywasz wiedzę, 3/4 rok przygotowujesz się do matury.
Czyli w starym systemie 8 lat podstawówki, 4 lata liceum (1-2-1) 5 lat technikum (1-3-1) i człowiek wiedział więcej wystarczy porozmawiać z nauczycielami
Tak, z tymi gimnazjami to faktycznie jest problem. W gimnazjum to 3 zmarnowane lata, a w liceum, gdzie zaczynają czegoś uczyć brakuje tego czwartego roku.
Z drugiej strony rozdzielenie podstawówki od gimnazjum też jest ok.
Wg mnie dobrze by było 5 podstawówki + 3 gimnazjum + 4 liceum.
no ok, ale z wiedzy co jest dobrego dla ucznia? bo rozumiem dobre lata ludziom odbija głupie pomysły etc, ale nie zapominajmy do czego służy szkoła
Szkoła służy głównie do tego aby rodzice nie musieli się nonstop zajmować dziećmi i mieli kiedy chodzić do pracy. Poziom edukacji jest nie istotny bo statystycznie i tak duży procent wyrośnie na wtórnych analfabetów. Ten kto chce się czegoś nauczy i tak to zrobi. Komputery są śmiesznie tanie teraz a będą jeszcze bardziej.
UE rządzi, UE radzi…
… przypomnę, że 3-jka stała się świętą: 3 lata do licencjata/inż, 3 lata do magistra, 3 lata do doktora… 3 lata gimnazjum, 3 lata liceum, wpisują się w to całkiem logicznie….
Nic się nie martwcie. Takie rewelacje pojawiają się śednio co 3 miesiące od PR-owców rządu. Bodajrze 3 miesiące temu podali chyba, że każdemu biedniejszemu dziecku w szkole coś zasponsorują czy dadzą (posiłek albo wyprawkę). I to napewno! Wyszło jak zawsze. To mi wygląda na podobny model działania. Za trzy miesiące będzie nowy pomysł i zero działania. Kto się założy?
Z jakiegoś powodu to się kręci w ten sposób a ciemny lud to kupuje.
Laptopy ?
Ja proponuje żeby najpierw zmniejszyli nędze w tym kraju. Ile procent dzieci chodzi do szkół bez śniadania i spędza w niej nawet 8 godzin bez obiadu czy drugiego śniadania? TO jest nędza ! Bieda to była kilka lat temu.
Fakt że laptopy napewno nie zaszkodzą ale może zachowajmy naturalną kolejność. Głodny uczeń niczego się nie nauczy.
95% płatników PIT w Polsce rozlicza się w I progu podatkowym (roczny dochód
500 mln PLN – czyli dla dzieci trafi ok. 50 mln – resztę zje aparat administracyjny
Niemożliwe? Totalizator Sportowy współfinansuje polski sport kwotą ok. 1 mld PLN, rocznie, do samych sportowców trafia niewiele ponad 100 mln PLN.
Podobnie i w tym przypadku najmniejszy kawałek tortu przypadnie dzieciom
Panowie i Panie, nie ma się o co martwić. To kolejny chwyt Arabskiego i Nowaka. Po prostu pijarowcy Chyżego Roju nie mają co robić. Pamiętacie jak Tuska mięli zaatakować Talibowie? No właśnie. Zgadzam się z Wami. Ale my jesteśmy starej daty.
Ale to dobitnie pokazuje liberalizm PO. Ja chcę wędki. Nie ryby! Niech zapewnią książki dla dzieci na okres edukacji. Niech te książki będą w szkole, tak by dzieci nie musiały ich dźwigać!
To wygląda tak, że obetnie się takim instytucjom jak IPN i wyda na bzdury.
Ale gdyby do tego doszło, to katastrofa. Porno, gierki, piractwo, gadu-gadu, et consortes. Oczywiste, że do takiego bogatego kraju nie trafiłby OLPC, tyko full-wypas laptop z Vistą.
Niech przeznaczą choć ułamek tej kwoty na fundację WiOO. Oni będą wiedzieli co z tym zrobić. Ale Polak i przed i po szkodzie głupi.
Rząd traci pieniądze na głupoty. Akcja zinformatyzuje Polskę – w przeciwnym kierunku na osi. Są uczniowie, którzy na lekcjach laptopy wykorzystywaliby do celów edukacyjnych. Pozostali będą pykać w Tibię, gierki online, klikać na GG bądź grać w gry przez LAN. Nawet Pasjans jest dobry, aby przemęczyć `nudną lekcję`.
Można o tym przeczytać tutaj:
O informatyzacji Polski – absurdy
Naprawdę lepiej przeznaczyć kasę na pracownie komputerowe, biblioteki i centra multimedialne w szkołach.
[b]Oprogramowanie dla uczniów[/b]
POPIERAM. Ceny dobrych programów edukacyjnych są bandyckie. Na przykład Derive. Darmowa Maxima nie dorównuje mu – niestety.
Pomyslcie o tych dzieciach kture maja problemy z pisownia i niemoga sie uczyc bo niemoga sie roszczytac z notatek!!!
Pretty good post. I just stumbled upon your blog and wanted to say that I have really enjoyed reading your blog posts. Anyway I’ll be subscribing to your feed and I hope you post again soon.
With all the doggone snow we have gotten recently I am stuck indoors, fortunately there is the internet, thanks for giving me something to do.
lengthy daybook you’ve land
I’m pretty new to posting and noticed that a lot of your other readers have various avatars. Any idea as to how I can change mine? Is it possible to put a custom one?
This post is very usefull thx!
Part of the most awesome articles I have ever discovered on this forum. I did find this really useful for my home work. Thank you a lot.
An fascinating dialogue is price comment. I feel that it’s best to write extra on this matter, it won’t be a taboo subject but typically persons are not sufficient to speak on such topics. To the next. Cheers
We are a grouping of volunteers and starting a new strategy in our residential district. Your website supplied us with precious information to service us get started.You have complete an proud task!
I love the opinions on this web site, it definitely gives it that community sense!
Which software are you using on your web site? I have just switched over from a WordPress so I’m merely starting to get the hang of matters here.
I guess you hear and read this quite a bit: Thank you, thank you, thank you
Hello – Nice site, just browsing around some of your pages, it seems to be a pretty nice looking platform you are using here. I am presently using WordPress to run some of my web sites but looking to change one of these over to a platform the same as yours just for a test run. Anything in particular you would suggest about it?