Rzecznik Praw Obywatelskich ostro przeciw ACTA
- Dodano: 21 lutego 2012
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 88
Prof. Irena Lipowicz – Rzecznik Praw Obywatelskich – wypowiedziała się na swojej stronie internetowej w sprawie umowy ACTA. Ostro potępia umowę, uważając ją za duże zagrożenie dla praw obywatelskich w Polsce.
Rzecznik w swoim wystąpieniu przedstawił zastrzeżenia, co do przebiegu procesu negocjacji i przyjmowania umowy ACTA. Zasygnalizował również swoje wątpliwości w odniesieniu do zachowania w trakcie tych procesów standardu demokratycznego, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę obecną dążność w ramach Unii Europejskiej do zwiększania partycypacji obywateli w procesie decyzyjnym.
Oto kilka soczystych cytatów:
Kolejnym problemem w przypadku ACTA jest brak równowagi pomiędzy egzekwowaniem prawa własności intelektualnej a interesem społeczeństwa, wyrażonym w poszczególnych prawach jego obywateli. Analizując ten aspekt, trzeba wziąć pod uwagę kluczowe obszary, na które wpływ mogą mieć postanowienia umowy ACTA, takie jak: prawo do prywatności i ochrona danych osobowych, prawo do informacji, dostęp do dóbr kultury, wolność słowa, prawo do sądu oraz prawo własności. [...] mechanizmy przyjęte przez ACTA mogą mieć wpływ na ograniczenie praw jednostki w tych obszarach.
[...]ACTA jako instrumentu prawa międzynarodowego przyczyniłoby się do petryfikacji systemu ochrony praw własności intelektualnej. Spowodowałoby ograniczenia możliwości debaty nad rozwiązaniami, które pozwoliłyby na zrównoważenie interesów ekonomicznych dysponentów praw własności intelektualnej i istotnych interesów społeczeństwa, (np. zapewnienia jak najszerszego dostępu do dóbr kultury, swobody publikowania rezultatów działalności naukowej, a także pozyskiwania i rozpowszechniania informacji w ramach nowych mediów). Rozwiązania przyjęte w umowie ACTA mogą też stać się hamulcem wszechstronnego rozwoju inicjatyw gospodarczych w Internecie oraz procesu budowania społeczeństwa informacyjnego. Jest to tym ważniejsze, że obecnie szeroki dostęp do informacji i wiedzy jest traktowany jako kluczowy warunek funkcjonowania innowacyjnej i konkurencyjnej gospodarki.
Stanowisko w pełni dostępne jest w PDF-ie, który jest skanem (niestety bez OCR-u) listu do Prezydenta RP wysłanego przez panią rzecznik: przeczytaj list (PDF)
Więcej informacji: http://rpo.gov.pl/index.php?md=980&stron...=17730&s=1
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
88 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


bo to jest perfidne i zbrodnicze prawo !!! zamiast usunąć, wzmacnia monopol tzw. "własność intelektualnej", który nikomu nie opłaca się w takim stopniu, jak amerykanom, i prowadzi wprost do podziału światowego społeczeństwa na tych, którzy nie muszą pracować (tzw. "własność intelektualna") oraz na tych, którzy muszą zapracować i na siebie i na tych pierwszych, a to oznacza tylko jedno – neo-niewolnictwo…,
tzw. "własność intelektualna" podważa pracę i własność materialną, przez co wywraca do góry nogami cały system prawa wybudowany przez cywilizację przez ponad 4000 lat, co nieuchronnie prowadzi nas niestety do bezprawia…,
Co na to wszystko prawnicy ? milczą ? oni też są w tym spisku ? pewnie tak, bo przecież to oni wymyślili…,
STOP american IP legislation in Europe !!!
"tzw. "własność intelektualna" podważa pracę i własność materialną, przez co wywraca do góry nogami cały system prawa wybudowany przez cywilizację przez ponad 4000 lat, co nieuchronnie prowadzi nas niestety do bezprawia…, "
Żyjemy w czasach kiedy w końcu mądrzy, pomysłowi ludzie zostali docenieni. Żeby móc zarabiać na własności intelektualnej musi być na nią popyt. Słabej książki, płyty, filmu czy gry nikt nie kupi i autor/wydawca nie zarobi, a dobre, rozchwytywane potrafią z ludzi zrobić milionerów. Po za tym jeżeli jakaś firma zainwestowała mld. w rozwój to dlaczego inne firmy maja dostać jej rozwiązanie za darmo?? Komuna upadła.
"światowego społeczeństwa na tych, którzy nie muszą pracować (tzw. "własność intelektualna") oraz na tych, którzy muszą zapracować i na siebie i na tych pierwszych,"
Skoro to takie proste do stwórz "własność intelektualną" i nie będziesz musiał już nigdy więcej pracować.
<blockquote cite="xia">Słabej książki, płyty, filmu czy gry nikt nie kupi i autor/wydawca nie zarobi, a dobre, rozchwytywane potrafią z ludzi zrobić milionerów.<cite> Oh, rly? To ciekawe skąd wokół tyle shitu, którego się nie da słuchać/czytać/oglądać? A ja wielu albumów dobrych zespołów nie mogę kupić, choćbym nie wiem jak bardzo chciał… Wszystko się rozbija o kasę, na promocję, akcje reklamowe, itd., a nie o artyzm/mądrość/pomysłowość. Chociaż to ostatnie może trochę tak. "Jak tu dobrze zakombinować, żeby ludzie kupili znowu to samo guano w nowym papierku".
lol, zepsułem quote, my bad.
Proceder robienia interesów za pomocą "własności intelektualnej" przypomina taktykę zawodnika, który po chwilowym wysforowaniu się przed peleton rozrzuca za sobą kolce, aby utrudnić innym przejazd tą samą drogą. Czy wiesz dlaczego Hollywood zbudowano na totalnym zadupiu? Otóż dlatego, żeby się schronić przed przed strażnikami "intelektualnej własności". Tak! Hollywoodzcy producenci zrobili pieniądze dzięki totalnemu olewaniu patentów. Teraz ich synalkowie – spasieni cwaniaczkowie o mentalności Kalego chcą zabronić innym pójścia tą samą drogą. My – internauci mamy jednak dobrą pamięć i morały, które nam prawią mamy głęboko w d…
ACTA jest wymierzone głownie w podróbki, których tysiące jest sprzedawanych na allegro, giełdach i małych sklepach. Np. znajomy kupił na allegro świece NGK – pokruszyły się po kliku tys. kilometrach i to dwa razy pod rząd. Kupił takie same w sklepie i przejechał na nich kiladziesiąt tys. kilometrów. Dalej, znowu allegro, kupione 2 przeguby renomowanej firmy, ukręcone obydwa po kilkunastu tys. km. (dobrze, że nie stało sie to podczas wyprzedzania, bo osoby podróżujące w samochodzie mogły być już RIP). Dalej, znowu allegro, pasek Gatesa zerwany po kliku tys. km.. Dalej, wahacz Lemfordera zerwany (!!) po kilkunastu. tys. km. – znajomy ledwo przeżył. Przypadek??? Nie. To były podróbki i nieświadomy nabywca może przez nie stracić życie, rzekoma inwigilacja internetu to przy tym pikuś.
Twój znajomy mógł się udać do autoryzowanego salonu, a nie kupować "oryginały tańsze o 2/3 ceny", prawda?
Bez względu na to czy koleś przecwanił czy nie, to jest oszustwo i należy tępić. Inna sprawa czy przy pomocy ACTA akurat.
Niektorzy tu zle podchodza do tematu – jest oczywiste, ze xia ma racje. Podrabianie znakow towarowych (czytaj: towarow oznaczonych znakiem towarowym) jest to praktyka jednoznacznie naganna. Nalezy z tym walczyc z cala stanowczoscia prawa.
I teraz pytanie: czy czegos wam nie przypomina opakowywanie ustawy regulujacej Internet w walke z jednoznacznie negatywna dzialalnoscia? Podpowiedz: jest taki rodzaj pornografii, o ktorej mowie
ACTA to sprytny trick, ktory dlugo dzialal: nie jest prawda, ze europoslowie podpisywali ustawe, o ktorej nic nie wiedzieli – wiedzieli to, co im powiedziano i co przy pobieznym przeczytaniu i odrobinie dobrej woli mozna z niej wyczytac: walke z podrobkami.
Wiec powiedzmy wprost: walka z podrobkami: duze tak, ochrona wlasnosci intelektualnej: duze moze (zalezy, co ma ona oznaczac), ACTA: duze nie.
To nawet nie trzeba treści czytać, sama nazwa mówi szczytnie: anti counterfeit!
A może to nie żaden znajomy tylko ty sam się przejechałeś na własnej pazerności? Bo zwykle tak bywa, że czym jednostka bardziej życiowo niezaradna, tym bardziej by chciała restrykcyjnego prawa i w ogóle opieki państwa.
@Rafi
.
Osobiście nie mam żadnych problemów z samochodem więc proszę nie insynuować
Może się orientujesz, w pewnych samochodach grupy VAG przednie zawieszenie należy wymieniać praktycznie co dwa lata (zależy kto i ile jeździ i po czym jeździ). Różnicę między ASO i wolnym rynkiem można liczyć w tys.zł. Nie każdy ma ochotę co roku dorzucać np. 1.5 tys zł. tylko i wyłącznie w same przednie wahacze.
Po za tym taka jest Twoja rada? Kupować wyłącznie w ASO? A gdzie wolny rynek?
Po za tym odwracasz kota ogonem. Winna jest firma podrabiająca Lemfordera oraz dystrybutorzy, to oni w końcu popełnili przestępstwo, a nie klient, który ich oszustwo przypłacił niemal swoim życiem.
Podrabianie firmowych części powinno być surowo karane. A problem jest szerszy dotyczy nawet branży medycznej i lotniczej i innych też.
Wolny rynek polega na tym, że mam wybór czy sobie kupić porządny towar czy też jakieś badziewie. Oczywiście fałszowanie oznaczeń na częściach to oszustwo. Tyle, że w powyższej sytuacji jedyną pokrzywdzoną osobą jest nieświadomy nabywca i tylko jemu powinno przysługiwać odszkodowanie. Tymczasem celem, dla którego forsowano ACTA nie jest pomoc ofiarom oszustw w dochodzeniu swoich praw ale koncernom w pilnowaniu wydumanej pseudowłasności.
"Różnicę między ASO i wolnym rynkiem można liczyć w tys.zł. Nie każdy ma ochotę co roku dorzucać np. 1.5 tys zł. tylko i wyłącznie w same przednie wahacze."
Trzeba być skończonym kretynem, żeby części od których zależy na drodze życie kupować poza ASO. Jak cię nie stać, to zmień samochód na tańszy w utrzymaniu. Serio.
"Winna jest firma podrabiająca Lemfordera oraz dystrybutorzy, to oni w końcu popełnili przestępstwo, a nie klient, który ich oszustwo przypłacił niemal swoim życiem. "
Jeśli kupisz okazyjnie od dresika najnowszego iPhone za 1000zł to masz pewność, że to albo podróba, albo spadł z wozu drabiniastego. I módl się wtedy, żeby to była tylko podróba, bo w drugim przypadku nie tylko wtopisz kasę, ale będziesz miał problemy z prawem. I to, że dresik też beknie, nic tu nie zmienia.
Tylko że na telefonie ryzykujesz kasą i ewentualnie niekaralnością. Na częściach do samochodu – życiem, nie tylko swoim. Powodzenia.
"Trzeba być skończonym kretynem, żeby części od których zależy na drodze życie kupować poza ASO. Jak cię nie stać, to zmień samochód na tańszy w utrzymaniu. Serio. "
Źle adresujesz swoje słowa, to raz.
A dwa, to 90% użytkowników samochodów, elementy takie jak klocki, wahacze, tarcze, opony, amortyzatory czy drążki kierownicze, czyli elementu odpowiedzialne za bezpieczeństwo, wymienia po za ASO i nie stanowi to problemu, ponieważ na rynku można kupić firmowe części o jakości często lepszej(!) niż idące na pierwszy montaż w fabryce.
Problemem są podróbki o mizernej jakości udające produkty markowe.
"90% użytkowników samochodów, (…) czyli elementu odpowiedzialne za bezpieczeństwo, wymienia po za ASO"
W rosyjską ruletkę masz 83.3% szansy na przeżycie kolejki, więc rzeczywiście jest postęp. Tyle że mądrzy ludzie po prostu nie grają.
Większość części samochodowych *nie jest* produkowana przez firmy, które "markują" samochody, tj. Ford, Kia, Mazda, BMW itp. Wiele jest produkowane przez niezależnych producentów, którzy często specjalizują się i robią te części dla różnych marek. Myk polega na tym, że te same części możesz kupić z pominięciem ASO. Nie mają wtedy nalepki "BMW", tylko nalepkę oryginalnego producenta (zwykle mniej znanego), ale jakość jest identyczna. To jest ten sam motyw co z "wyprodukowano dla Tesco czy Biedronka" – jak sobie spojrzysz dokładniej na etykietę, to tam masz małym druczkiem, że np. producentem jest "Nestle", które sprzedaje ten sam produkt pod swoją marką o 30% drożej. Ot, umiejętne wykorzystanie segmentacji rynku – jeden się będzie brandzlował, że ma "tylko markowe" i przepłaci, ktoś inny będzie szukał po taniości. W ten sposób producent zarabia więcej.
Do tego są producenci o wąskich specjalizacjach, którzy robią części lepsze niż oryginalne. Np. możesz do swojego samochodu kupić akumulator Bosch – myślisz, że będzie gorszy niż ten z ASO?
BTW: Części "oryginalne" często mają błędy projektowe, które obniżają ich trwałość. Np. po raptem 50 000 km rozleciało mi się łożysko w tylnym kole (typowa usterka w tym modelu). W takiej sytuacji zamiana tego na identyczne, nowe łożysko z ASO to głupota.
"co z "wyprodukowano dla Tesco czy Biedronka" – jak sobie spojrzysz dokładniej na etykietę, to tam masz małym druczkiem, że np. producentem jest"
A jak się bardziej zagłębisz w temat to się dowiesz, że do marek własnych (tzn tych np. supermarketowych) trafiają partie, których wyniki kontroli jakości nie spełniają wymagań dla głównej marki.
"Np. możesz do swojego samochodu kupić akumulator Bosch – myślisz, że będzie gorszy niż ten z ASO? "
Wtedy przecież będę kupował u dealera Boscha a nie w sklepie "Akómólatory Bosza tanio orginalne pan Ziutek i szwagier".
Nigdzie nie pisałem o kupowaniu części z niepewnego źródła. Pisałem tylko o tym, że jest bardzo duży rynek tańszych zamienników, które są tak samo dobre albo czasem i lepsze niż markowe produkty (do tego stopnia, że wiele firm robiących te zamienniki wyrobiło sobie dobrą markę).
"Pisałem tylko o tym, że jest bardzo duży rynek tańszych zamienników, które są tak samo dobre albo czasem i lepsze"
No właśnie one są zazwyczaj gorsze, czasem podobne i z rzadka lepsze. Jak awaria części podczas jazdy nie grozi śmiercią albo wiesz, że ten producent to ma lepsze, także te sprzedawane pod własną marką (co często oznacza pominięcie kontroli jakości producenta samochodu) to fajnie.
Jaka kontrola jakości producenta samochodu? Kotrola jakości to jest w fabryce producenta części. Myślisz, że np. takiemu Sachsowi zależy na tym, aby wypuszczać buble pod swoją marką? W ASO bardzo mocno przepłacasz tylko za sam fakt, że mają nalepkę BMW a nie np. Sachs. Jakbyś chciał złożyć samochód z części kupionych w ASO, to nie licząc robocizny, wyszłaby Ci pewnie kilka razy cena nowego samochodu. Ten sam myk jest z drukarkami i z tuszami. Drukarki sprzedawane poniżej kosztów produkcji, tusze sprzedawane z marżą 200%, aby sobie odbić.
Z tekstem o składaniu samochodu z części z ASO to już chyba jest jak z prawem Godwina.
A to części z ASO czymś się różnią od części montowanych w fabryce? Robią je ręcznie czy może ze złota? I jak to się ma do tego, że alternatywny, markowy dostawca potrafi wyprodukować dobry zamiennik za pół ceny, albo i taniej (porównaj sobie np. ile kosztuje zestaw sprzęgło + docisk firmy LUK, a ile *identyczny* wyprodukowany przez LUK z nalepką Motorcraft, tj. montowany standardowo w fordach)? No chyba nie powiesz mi, że koszty dystrybucji części do ASO (tj. przetransportowania ich z fabryki, magazynowania itp.) są droższe niż sam koszt wyprodukowania części? Zwłaszcza, że robi się to hurtem.
"firmy LUK, a ile *identyczny* wyprodukowany"
Rozwala mnie wasza głęboka wiara, że jest "*identyczny*" a nie "pochodzący z partii, która nie spełniała wymogów jakościowych Forda". No ale w boga pewnie też wierzycie.
"spełniała wymogów jakościowych Forda"
ha ha ha Twoja naiwność jest porażająca
.
Dla mnie tym postem pokazałeś że na moto się kompletnie nie znasz.
Patrząc na buble, które można spotkać nawet w samochodach premium, to ta "selekcja" ma charakter negatywny.
"Wymogów jakościowych Forda" he he zaraz pęknę
, ciekawe co na to wtryski CR firmy Delphi czy powłoka lakiernicza, kto miał Mondeo z dieslem ten wie o czym mówię
.
Sorry, poddaję się. Naprawdę. Uważaj sobie, że im gorszy warsztat, tym lepsze naprawy, że pod marką "Pan Henio spawa" są lepsze części niż w porządnych samochodach, że ASO zabija, że nówka to jeżdżąca trumna dokąd nie wymieni się połowy części na pochodzące z nieokreślonego wozu drabiniastego. Albo się czegoś dowiedz, ale to może popsuć twoje dowartościowywanie się.
"Uważaj sobie, że im gorszy warsztat, tym lepsze naprawy"
LOL, Jesteś kretynem
. Twoje argumentacja to jakiś totalny stek bzdur.
Co do dowartościowania się to Ty to cały czas robisz i myślisz, że trochę blichtru z oryginalności i firmowej autoryzacji skapnie na Ciebie. Rzucasz górnolotne hasła na temat życia, swojego i rodziny, a prawda jest taka, że gówno wiesz o motoryzacji, jedyną "wiedzą" jaką dysponujesz, to własne wyobrażenia i fantazje, które powstały jak płaszczyłeś tyłek przed monitorem.
Uwielbiam takich jak ty, co to "dyskusja z tobą nie ma sensu", "ja już kończę", "jeszcze tylko ostatni komentarz", "no to już naprawdę ostatni". Nawet nie chce mi się sprawdzać, czy już użyłeś skrótu "EOT".
Dotrzymaj może w końcu słowa, co? Ech, internet.
"gówno wiesz o motoryzacji"
Wystarczy, że więcej od ciebie. I o życiu też wiem tyle, że na opowieści internetowe z "własnego doświadczenia" reagować należy sarkastycznym uśmiechem, a na "zdarzyło się sąsiadowi/cioci/znajomemu" otwartą pogardą.
Pogadaj sobie z jakims inzynierem w fabryce komponentow do samochodow. Na przyklad z polskiej fabryki.
Zapewniam cie, ze znam przypadki, ze polski poddostawca wiedzial, ze ma cala partie czesci ponizej norm wymaganych przez klienta (bo wbrew temu co twierdzisz, kazdy producent samochodow chce jak najlepszej jakosci i jak najwiekszej "powtarzalnosci" jakosci, ale u nich tez tylko ludzie pracuja), ale je wysylal do Niemiec, liczac, ze klient nie wykryje bubli. I czasem sie to udawalo. Jak sie nie udawalo, to pchalo sie na polski rynek jako zamienniki….
"Niemiec, liczac, ze klient nie wykryje bubli. I czasem sie to udawalo. Jak sie nie udawalo, to pchalo sie na polski rynek jako zamienniki…."
Dwa pytania, co z firmowym oznaczeniem na częściach.
Oraz w jaki sposób producent w fabryce samochodów sprawdza jakość części??
A, jeszcze jedna ciekawa sprawa – dzięki temu że są zamienniki, nawet te gorszej jakości, ceny części w ASO nie są jeszcze tak kosmicznie drogie. Fajne zestawienie cen oryginalnych części do różnych marek widziałem ostatnio w gazecie – np. cena katalizatora potrafiła się wahać w zakresie od 3 tys. zł to 14 tys. zł (!). Okazało się, że najdroższe części są do tych marek do których nie ma zamienników (zwykle mniej popularne marki). No, bo jak nie ma zamiennika a Ci się zepsuje, to co zrobisz? I tak musisz kupić oryginał.
Och, jestem bardzo wdzięczny producentom zamienników, że dzięki nim porządne części są tańsze. Oby mieli jak najwięcej jeleni, jeśli o mnie chodzi (tylko może dalej ode mnie na drodze)…
"Och, jestem bardzo wdzięczny producentom zamienników, że dzięki nim porządne części są tańsze. Oby mieli jak najwięcej jeleni, jeśli o mnie chodzi (tylko może dalej ode mnie na drodze)… "
Zamienniki często są lepsze niż oryginały. Jeżeli myślisz, że producenci wstawiają części najlepsze i najdroższe to się kompletnie mylisz. Często jest tak, że oryginały nawalają wielokrotnie częściej, albo trzeba poprawiać fabrykę bo gdzieś dała ciała np. dała za mały przekrój przewodu olejowego do trubiny, albo zły napęd pompy oleju (VAG 2.0 TDI), małe srednice przewodów olejowych (2.5 TDI), zła konstrukcja odmy itd. – mogę tak w nieskończoność. Każda z tych wad nieusunięta prowadzi do bardzo kosztownych napraw, łacznie z wymiana silnika na nowy. ASO w przypadku wymienionych wad oferuje wyłacznie naprawę, "kazik" z dobrego warsztatu wie co trzeba zrobić żeby było OK.
""kazik" z dobrego warsztatu wie co trzeba zrobić żeby było OK."
I to jest rozwiazanie. Popatrz jak latwo sie zabezpieczyc! Jezeli kupujesz z niepewnego zrodla, to nie dziw sie, ze dostajesz brandowane (albo i niebrandowane) podrobki.
PS. Mowiac "z niepewnego zrodla" mam na mysli, przypadkowych sprzedawcow online (Aledrodo), jak i przypadkowe sklepiki z czesciami.
"W rosyjską ruletkę masz 83.3% szansy na przeżycie kolejki, więc rzeczywiście jest postęp. Tyle że mądrzy ludzie po prostu nie grają. "
Mam mniejsze zaufanie do ASO niż do mojego mechanika.
Będąc pewnego razu ASO chciałem zlikwidować pierdółkę tj. skrzypienie pedału sprzęgła. Mechanik zamiast delikatnie odpiąć z zaczepy wyszarpał je powodując tym samym uszkodzenie pompy sprzęgła, która zaczęła przepuszczać płyn i gnój się się tego nie przyznał. Sprzęgło oraz układ hamulcowy jest obsługiwany z tego samego zbiornika płynu hydraulicznego. Na szczęście do niczego nie doszło, bo wcześniej niż układ hamulcowy siadło sprzęgło. Stąd nie mam do nich zaufania, bo mnie prawie zabili
.
Uwielbiam Internet za te straszne historie o autoryzowanych serwisach psujących samochody, które potem naprawia znajomy pan Henio, o lekarzach prawie zabijających dzieci, które potem da się odratować już tylko urynoterapią, o kierowcach, którzy uratowali życie tylko dzięki ignorowaniu przepisów. I za prawicowe blogowiska, oczywiście.
"Uwielbiam Internet za te straszne historie(…) "
.
Przypominasz zacietrzewionego Linuksiarza, który nie może zaakceptować, że istnieją inne systemy, z których użytkownicy są zadowoleni bardziej
Kolejny przykład. Latem zeszłego roku żona kumpla pojechała do ASO na przegląd gwarancyjny. Samochód był w pełni sprawny więc wydawało się, że to tylko formalność. Przyjeżdżając miała cały czas włączoną klimę, która bardzo wydajnie pracowała, odjeżdżając zauważyła, że klima nie działa. Zawróciła, ASO zdiagnozowało zatarta sprężarkę – w przeciągu kilku dni naprawili – niby OK.
A jaka jest prawda? Na 100% mechanicy w aso mieli zamówienie na taka sprężarkę, czekali tylko, aż pojawi się laik z samochodem na gwarancji – said but true, ponieważ nie ma nad nimi kontroli i zrobią co zechcą
.
Sam za niedługo wybieram się to tych dziadów na wymię rozrządu, jak spartolą to mam przynajmniej gwarancję na rok
.
"Przypominasz zacietrzewionego Linuksiarza"
Skoro już tak wymieniamy uprzejmości to przecież ty tutaj jedziesz linuksiarskim hamulec od pana Henia, grafika od pana Ziutka, sprzęgło od pana Frania, procek z Allegro przysyłany w nieoznakowanej paczce z Hąkągu. A przy tym się od jednego Zenka do drugiego najeździsz więcej czasu niż to warte, w końcu nie od dziś wiadomo, że Linux i tanie warsztaty są tańsze tylko dla tych, których czas jest niewiele wart.
"aż pojawi się laik z samochodem na gwarancji – said but true, ponieważ nie ma nad nimi kontroli i zrobią co zechcą
. "
Po pierwsze, jak już chcesz szpanować languidżem to "sad but true", po drugie jest taka fajna metoda jak "tajemniczy klient" – i jeśli myślisz, że nikt w ten sposób nie kontroluje ASO to sobie myśl dalej…
"po drugie jest taka fajna metoda jak "tajemniczy klient" – i jeśli myślisz, że nikt w ten sposób nie kontroluje ASO to sobie myśl dalej"
Korzystam kiedy muszę i jestem średnio zadowolony, a historia z płynem hamulcowym będzie jeszcze długo rzutować na moją opinię (mechanik zachował się jak gówniarz). Jeżdżę tez do specjalistów znanych w okolicy np. tłumikarzy, czy gości od geometrii i widuję tam fury za które można kupić domek lub spore mieszkanie więc to nie jest kwestia kasy, a jakości usług, widocznie "tajemniczy klient" ma zbyt gruba skórę nie docierają do niego niuanse.
"tanie warsztaty są tańsze tylko dla tych, których czas jest niewiele wart."
Tu się zgodzę, że wyselekcjonowane godnego warsztatu trochę trwa, ale ASO to jest taki "mietek" od wszystkiego, a jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego (kawka czy wygodne fotele to za mało)
. Niestety jestem skazany na ich usługi, i mam nadzieję, że już więcej nie dadzą ciała.
"gości od geometrii i widuję tam fury za które można kupić domek lub spore mieszkanie"
Przecież nie "za które można kupić" tylko "za które można było kupić zanim odwinięto je ze słupa w Rajchu".
Nie zawsze mnie było stać na ASO, nie zawsze to miało sens i teraz też czasem dla robót od których nie zależy moje życie na drodze też korzystam z takich szemranych warsztatów – myślisz, że nie widzę?
"Przecież nie "za które można kupić" tylko "za które można było kupić zanim odwinięto je ze słupa w Rajchu". "
Widzę, że nie ma sensu z Tobą dyskutować, bo ty zawsze wszystko wiesz najlepiej.
"Nie zawsze mnie było stać na ASO, nie zawsze to miało sens i teraz też czasem dla robót od których nie zależy moje życie na drodze też korzystam z takich szemranych warsztatów – myślisz, że nie widzę? "
Ja nie korzystam z szemranych, tylko znanych i cenionych, których jakość jest wyższa niż ASO. Fachowość mechaników w ASO można porównać do fachowości sprzedawców w Castoramie. Wystarczy pojechać do małego specjalizowanego sklepu i okaże się, ze wiedza oraz doświadczenie sprzedawcy jest 1000 razy większe.
"Widzę, że nie ma sensu z Tobą dyskutować"
To po co to robisz?
"ty zawsze wszystko wiesz najlepiej."
Po prostu wiem jakie lepsze samochody można spotkać w renomowanych warsztatach "Pan Henio i szwagier naprawiajom". No ale jak się musisz dowartościować.
"Ja nie korzystam z szemranych, tylko znanych i cenionych, których jakość jest wyższa niż ASO. "
Naprawdę, nie rozumiem po cholerę się tak dowartościowujesz. Nie stać cię albo dusisz grosz na porządny serwis, uważasz, że ryzyko robienia u pana Ziutka jest akceptowalne, trudno, twoja sprawa. Tylko po cholerę dorabiasz do tego ideologię i tworzysz jakąś dziwną wizję w której im kto ma lepszy samochód tym z gorszego warsztatu korzysta (a te odwinięte ze słupa pewnie z ASO…)
No ale twoja sprawa.
Najprawdopodobniej masz mała wiedzę motoryzacyjną i w Twoim przypadku faktycznie najlepiej jest serwisować w ASO. Z mojego doświadczenia wiem, że ASO bywa często bardziej niekompetentne i nierzetelne, niż dobry warsztat. Z resztą wystarczy wejść na halę i zobaczyć jacy mechanicy tam pracują.
"Mój" mechanik wiele lat pracował w autoryzowanej stacji zanim otworzył własny warsztat. Naprawdę trzeba być rzetelnym, żeby klient wrócił – cena to nie wszystko.
"tworzysz jakąś dziwną wizję w której im kto ma lepszy samochód tym z gorszego warsztatu korzysta"
Nic takiego nie napisałem. Są po prostu warsztaty z dużą renomą, którą wypracowały ją wieloletnią dobrą praktyką.
Kolejny przykład. Aso nie dawało sobie rady ze ściąganiem w nowym samochodzie. Pozew był już przygotowany. Ostatnia próba, i "ziutek" ze znanego na śląsku warsztatu robiącego geometrię dał radę. Ale nie ma to jak Twoja ślepa wiara, w szczyli pracujących często w aso.
Ej, miała być historyjka o homeopacie ratującym dziecko, któremu lekarze nie dawali szans. Historyjki o samochodzie, którego nie potrafi naprawić ASO a potrafi naprawić Ziutek już naprawdę są nudne, nie trudź się ich więcej wymyślać. No ale widzę, że wyparcie masz na maksa i jeszcze ze sto ASO horror stories mnie tu czeka.
"Ej, miała być historyjka o homeopacie ratującym dziecko, któremu lekarze nie dawali szans."
Homeopatia czyli placebo działa, co zostało udowodnione
.
"Historyjki o samochodzie, którego nie potrafi naprawić ASO a potrafi naprawić Ziutek już naprawdę
są nudne, nie trudź się ich więcej wymyślać"
Nic nie wymyślam. A historyjek jeszcze kila mam w zanadrzu
, biorą się one wyłącznie z bezmyślności nieumiejętności wyjścia po za to co komputer wypluje. Skoro Ty masz jedynie dobre doświadczenia, to znaczy, że w aso byłeś zaledwie kilka razy, i jeszcze dopisuje Ci szczęście początkującego.
" No ale widzę, że wyparcie masz na maksa i jeszcze ze sto ASO horror stories mnie tu czeka. "
Z aso korzystam regularnie, ale w przeciwieństwie do Ciebie bez entuzjazmu. Pewnie jak jedziesz tam to czujesz się nobilitowany oraz jesteś podniecony na samą myśl, że zrobią Ci dobrze.
"Homeopatia czyli placebo działa"
Zwłaszcza na choroby takie, gdzie medycyna już podnosi łapki, tak tak.
"A historyjek jeszcze kila mam w zanadrzu"
Och, w internecie jest ich na pewno więcej. I też wszystkie takie same.
"Pewnie jak jedziesz tam to czujesz się nobilitowany"
LOL, ja się nie muszę dowartościowywać. Jak coś jest krytyczne, to jadę do ASO, jak nie jest to oszczędzam i wybieram tańszy warsztat.
"LOL, ja się nie muszę dowartościowywać. Jak coś jest krytyczne, to jadę do ASO, jak nie jest to oszczędzam i wybieram tańszy warsztat. "
Czyli jeździsz jednak do "mietka" złomiarza, który zamiast naprawiać to tylko psuje.
Z Ciebie taki jest mały krętacz, cały czas pisałeś tylko ASO, tylko ASO, a tu taka niespodzianka.
"Czyli jeździsz jednak do "mietka" złomiarza, który zamiast naprawiać to tylko psuje. "
Oczywiście. Jak mi przestanie działać w czasie jazdy wycieraczka na reflektorze nie umrę, jak przestaną działać hamulce, mogę mieć większy problem. Jeśli nie widzisz różnicy, to oczywiście jest to całkowicie zgodne z twoją dotychczas prezentowaną wiedzą o motoryzacji.
"cały czas pisałeś tylko ASO, tylko ASO"
Bzdura, od początku piszę otwarcie, że w ASO robię rzeczy takie od których zależy moje życie na drodze. No ale przecież nie spodziewam się, że umiesz czytać.
ASO może nie psuje samochodów, ale na ich naprawianiu to się specjalnie nie znają. Oni znają się głównie na wymianie podzespołów, często dobrych. Wymieniają tak długo "na chybił trafił", aż w końcu wymienią ten właściwy. Mojemu ojcu w lagunie padł komputer sterowania wtryskiem. Goście z ASO najpierw wymienili przepustnicę (800 zł), potem wiązkę silnika (2500 zł), na końcu stwierdzili, że to chyba komputer (~4000 zł) ale nie wiedzą na pewno, dopóki nie wymienią. Na końcu okazało się, że faktycznie usterka komputera, ale dobry serwis elektroniczny naprawiłby go za jakieś 200-300 zł, bo nawet optycznie widać było stopiony element (i nie był to scalak, tylko zwykły dyskretny element SMD – takie coś potrafią wymieniać studenci i można kupić w normalnym sklepie z elektroniką dla serwisów). Na tej zasadzie to ja też mógłbym naprawiać samochody. Dobrze, że nie powiedzieli "najlepiej kup Pan sobie nowy…"
Inna historia, z pierwszej ręki. Żonie się zepsuł laptop. Pewnego dnia nie uruchomił się. ASO tj. serwis producenta laptopa stwierdził, że za samo "zdiagnozowanie" 800 zł ewentualnie części koszt robocizny za wymianę, i że zwykle tego typu usterka układu zasilania powinna się zamknąć w 1500 zł. U Pana Kazia na giełdzie przy GUSie naprawiłem za 300 zł (w tym gwarancja na rok), laptop działa już pół roku bez problemów.
Już mówiłem za co cenię internet. Teraz prosimy o historię dziecka, któremu lekarze nie dawali żadnych szans a homeopata wyciągnął je grabarzowi spod łopaty.
"ASO może nie psuje samochodów, ale na ich naprawianiu to się specjalnie nie znają. Oni znają się głównie na wymianie podzespołów, często dobrych."
I w tym problem – muszą naprawiać zgodnie z procedurami producenta w przeciwnym razie stracą autoryzację. Samodzielne myślenie, fachowość i inteligencja w ASO jest wysoce niepożądana. Niestety tak musi być, ponieważ producenci bardzo mało zarabiają na sprzedaży, za to żyją z serwisu, a samochody są coraz bardziej skomplikowane, więc kasa płynie szerokim strumieniem od naiwnych klientów, którzy jak cutugno lubią jak ktoś im się przyssa do cyca
.
Wiesz co jest w was śmieszne? Nie to, że nie stać was na porządny serwis, mało kogo na wszystko stać. Nie to też, że narażacie życie swoje i zapewne też swoich rodzin dla niewielkiej w sumie oszczędności, często zresztą więcej niż zrównoważonej przez zmarnowany czas; tu raczej trzeba płakać.
Śmieszne jest, że się tym dowartościowujecie jak ten sprytny pan Henio co to kupił prawie nieużywane, aaabsolutnie bezwypadkowe Audi, którym wcześniej w Niemczech jeździła starsza pani do kościoła, ale znudziło jej się więc tanio sprzedała
więc on się czuje super bo w cenie Renault Clio ma prawie nowe Audi i tylko nie wie dlaczego się go na obowiązkowych przeglądach socjalistyczne urzędasy czepiają.
Akurat tak się składa, że wszystkie elementy, które nawaliły w moim samochodzie były oryginalne.
Takie, które zagrażały bezpieczeństwu niestety też – urwanie zaczepu pedału sprzęgła, awaria łożyska tylnego koła. No chyba że w autoryzowanym salonie (tak, stać mnie na nowe auto z salonu za gotówkę i tym bardziej na "porządny", jak to piszesz serwis, ale zupełnie nie w tym rzecz) sprzedali mi podróbkę samochodu, i tak naprawdę to było jakieś auto składane przez pana Kazia w warsztacie z trzech innych rozbitych w Niemczech.
"No chyba że w autoryzowanym salonie (tak, stać mnie na nowe auto z salonu za gotówkę"
Och, mnie stać na napisanie w internecie, że stać mnie na willę z ogrodem w Konstancinie!
"sprzedali mi podróbkę samochodu, i tak naprawdę to było jakieś auto"
Skoro masz nówkę to co się dziwisz, że nawalają oryginalne części jeśli innych w samochodzie po prostu nie ma?
Ach, zapomniałem, internet.
Co do sprowadzania z Niemiec – oczywiście że możesz trafić na nieuczciwego sprzedawcę i takie coś powinno być karane z pełną surowością. Moja koleżanka kupiła samochód w Niemczech ale wcześniej sama osobiście go sprawdziła na przeglądzie tam. To było jakieś 2 lata temu, jeździ nim do dzisiaj i nie ma jakiś większych problemów (drobne usterki się zawsze zdarzają). Z drugiej strony, nie było to auto za pół ceny – może jakieś 20% tańsze niż u nas, ale nie 50%. Jeżeli ktoś kupuje Audi w cenie Renault Clio, to zupełnie inna sprawa.
"kupiła samochód w Niemczech"
Kupić "w Niemczech" a kupić "z Niemiec" to duża różnica.
"takie coś powinno być karane z pełną surowością"
E, ja myślę, że obie strony są świadome, że jest tak bezwypadkowe jak piwo bezalkoholowe mocno zmrużone. Oczywiście żaden tego na głos nie powie – sprzedający z powodów oczywistych a kupujący ma podobne wyparcie jak wy jadąc do najlepszego warsztatu pana Ziutka.
"Nie to, że nie stać was na porządny serwis, mało kogo na wszystko stać. Nie to też, że narażacie życie swoje i zapewne też swoich rodzin dla niewielkiej w sumie oszczędności"
A Ty pleciesz ciągle to samo, że narażamy życie swoje i swoich rodzin bla, bla bla – kompletna bzdura. Nie uważam, że sewis ASO jest lepszy i wiem to z własnego doświadczenia.
Mogę Ci podać kolejny przykład narażania życia przez ASO. Śruba piasty uchodzi za jednorazową. Nie pamiętam czy przy wymianie alternatora czy sprzęgła wyciągali mi półoś i zamiast nowej śruby dali starą. Naprawa przez ASO została przeprowadzona niezgodnie z procedurą oraz sztuką.
Dalej. U sąsiadki w Nissanie pojawiły się stuki w silniku. Poleciłem jej żeby pojechała do ASO. Przyjechała załamana bo powiedzieli jej, że stukają panewki korbowe – koszt naprawy kilka tys. złotych. Pojechała na weryfikację diagnozy do zwykłego mechanika. Okazało się, że stuka popychacz. Koszt zaprawy znikomy – stówka czy dwie.
To się nazywa fachowość ASO – dno i metr mułu.
Tak, ja wiem oczywiście, że każdy złomiarz ma dookoła siebie samych sąsiadów, których markowe komputery psują się jeden po drugim, sąsiedzi szrociarzy cierpią niewymownie w swoich nówkach, więc naprawdę nie musiałeś pisać, że wszyscy twoi sąsiedzi giną jak muchy po serwisie w ASO, wiedziałem to i bez tego. Jesteście tacy przewidywalni…
Kończę, bo już mnie to męczy. Po za tym nie wiem o czym piszesz i nawet nie chcę wchodzić w Twoje wynurzenia temat szrotów. Podałem kilka przykładów, bo motoryzacja to mój konik, znajomi też o tym wiedzą i jak mają problem to dzwonią lub przychodzą. Najprawdopodobniej z serwisami autoryzowanymi miałeś do czynienia raptem kilka razy, stąd taka opinia.
Przypominasz Windziarza lub Linuksowca, który krzyczy, że jego system jest najlepszy bo mu zawsze wszystko działa. Taki stan
rzeczy wynika wyłącznie z braku szerszego obycia ze sprzętem i oprogramowaniem.
O! Wreszcie słuszna decyzja, żeby kończyć flejma z cutugno. Ten gość wymachuje tylko szabelką pod tytułem "cudowność ASO" i to wszystko. W całej dyskusji operuje tylko argumentami "ad persona", co to on nie wie na temat dyskutantów i w ten sposób stara się sprowokować kolejną wypowiedź. Wykazał się już brakiem wiedzy o systemach jakości w motoryzacji, sposobie oznaczania części, zasad używania części przez ASO (nie tylko oryginalne), zasad przyznawania i weryfikacji autoryzacji. Najtrudniej jest dyskutować z laikiem bez wiedzy teoretycznej i praktycznej w temacie dyskusji, za to forsującym tezę ASO=jakość, warsztat niezależny = brak jakości.
"Najtrudniej jest dyskutować z laikiem bez wiedzy teoretycznej i praktycznej"
Też się zastanawiam po co to robiłem. Ale czasem muszę sobie odpocząć od pracy.
"tezę ASO=jakość, warsztat niezależny = brak jakości."
To że ASO ma wyższą jakość niż szrociarnia to akruat, cytując pewnego polityka, oczywista oczywistość. Może zdanie "najgorsze ASO jest lepsze niż najlepsza szrociarnia" nie jest prawdziwe, ale jeszcze nie znalazłem kontrprzykładu.
"Też się zastanawiam po co to robiłem. Ale czasem muszę sobie odpocząć od pracy. "
Czyli nie dość, że kłamczuch, bo przyznałes sie, ze jeździsz do "mietka" (ciekawe jakim szrotem drabiniastym się przemieszczasz i z ilu przystanów wyklepany), to jeszcze troll – pięknie i warto zapamiętać.
"Czyli nie dość, że kłamczuch, bo przyznałes sie, ze jeździsz do "mietka" "
Raczej ty się przyznałeś do nieumiejętności czytania ze zrozumieniem. Dziwnym nie jest.
"to jeszcze troll"
Internet. Serious business.
Skoro na tym polityku się wzorujesz to nikt cię nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe. Co zaś do jakości to czy masz na myśli jakość części, robocizny, diagnostyki czy organizacji; skoro merytorycznie masz problem z motoryzacją to może znasz się na jakości? Ach, potwierdź , jeśli możesz, że rozróżniasz tylko szrociarnie i ASO.
"że czarne jest czarne, a białe jest białe."
Punkt dla Ciebie, wreszcie ktoś z jajem!
"Co zaś do jakości to czy masz na myśli jakość"
Czytałeś w ogóle co pisałem? Nie mam ochoty się powtarzać.
Nie wiem jaki samochód, ale w fordach to ta pompa sprzęgła to jakaś straszna tandeta jest. Sprężyna, tłoczek, plastikowy popychacz i tulejka zabezpieczająca – wszystko razem jakieś 300 zł, a zrobione tak jakby to chińczycy składali. Po 80 tys. km straciłem możliwość rozssprzęglania, bo się tulejka zabezpieczająca zsunęła i popychacz pompy przy którymś wciśnięciu pedału spadł z bolca pedału. Nieprzyjemna sprawa akurat w czasie podjazdu pod górkę. Naprawiłem to sam, porządnie na metalową zawleczkę, a nie jakiś plastik-fantastik. Przynajmniej mam gwarancję, że więcej się nie urwie (choć pompa pewnie niedługo i tak padnie, bo w wyniku tej wcześniejszej awarii troche się zaciera – ale znam gościa, co je regeneruje tak, że są trwalsze niż nowe).
Gdzie kupujesz np. opony?? Też w ASO. Jeżeli tak to jesteś chyba pierwszą osobą, która tak robi, a jeżeli u 'gumiarza' to możesz trafić na podróbkę (mała szansa, ale jest).
Po za tym nawet w ASO nie daje 100% pewności i możesz trafić na podróbki(!) ponieważ nie wszystkie części trafiają oficjalnymi kanałami dystrybucji. ASO dla mnie to głównie gwarancja na robociznę i części, ale niekoniecznie jest to tożsame z fachowo wykonaną naprawą.
"Gdzie kupujesz np. opony?"
W sklepach, z którymi współpracuje producent opon, oczywiście.
"Po za tym nawet w ASO nie daje 100% pewności i możesz trafić na podróbki(!) "
Na każdej drodze może mnie zabić pijany kierowca, tylko to jakby nie jest powód, żeby przed jazdą dać sobie parę głębszych dla kurażu.
"Tylko że na telefonie ryzykujesz kasą i ewentualnie niekaralnością. Na częściach do samochodu – życiem, nie tylko swoim. Powodzenia. "
Nie takie rzeczy się zdarzają
.
Na autoryzowanym przeglądzie technicznym (!) samolotu, mechanik zamiast trzech atestowanych śrub, użył jednej z oraz dwóch bez atestu. Skutek 55 zabitych. http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_Part…
W ASO samochodowych bardzo często dochodzi do oszustw i nadużyć. Jeżeli personel wyczuje, że klient jest laikiem motoryzacyjnym na 100% gdzieś go przytną (np wsadzą podrabiane wahacze, a oryginalne wezmą dla siebie itd.) – taka branża
.
Mam swojego zaufanego mechanika i jest OK. Do ASO jadę kiedy chcę gwarancję np. z rozrządem.
Często winny jest producent. Nie wiem, z czego robi się zwieszenie w samochodzie, ale styropian to nie jest, i 2 lata (przy typowej eksploatacji, nie wiem jak z jazdą ekstremalną, po wertepach itp.) to wyraźne tzw. planned obsolescence.
Z tym zjawiskiem zetknąłem się w Asusie F5. Niektóre notebooki innych serii mają ten sam szkielet. W każdym razie po 3 latach eksploatacji rozpadł się zawias, a dokładnie jego trzpień wchodzący z matrycy w komputer. Kupiłem nowe, a starym się przyjrzałem, bo na metalach się trochę znam:
1. Stop – do niczego. Jest to kruchy, odlewniczy stop, który nie nadaje się do przenoszenia naprężeń.
2. Proces – nie mogę tu się za bardzo wypowiedzieć, ale złom nie był typowy, tzn nie był taki, jaki można się było spodziewać w takim przypadku. Wyglądało to zupełnie tak, jakby akurat przez przekrój trzpienia biegło zanieczyszczenie stopu. Kolega, również znający się na metalach, sugerował punktową obróbkę cieplną.
3. "Zerwij się tutaj" – taki drogowskaz został ustawiony na trzpieniu zawiasu. Po dokładnych pomiarach okazało się, że miejsce, w którym trzpień się kończy a zaczyna płaski korpus zawiasu jest węższe o ok. 0.2mm od reszty trzpienia, tworząc pierścieniowate wytoczenie. Doskonały generator efektu karbu, teraz zerwie się na pewno.
Ogólnie komuś strasznie zależało, by ten zawias nawalił. Lubię swojego Asusa, ale wolałem zamiast oryginalnych kupić bliżej nieokreślone zawiasy z aukcji, bo chociaż stop był podobny, to generatora efektu karbu nie było.
"Nie wiem, z czego robi się zwieszenie w samochodzie, ale styropian to nie jest, i 2 lata (przy typowej eksploatacji, nie wiem jak z jazdą ekstremalną, po wertepach itp.) to wyraźne tzw. planned obsolescence. "
Problem głównie dotyczy pierwszego wydania aluminiowego, wielowahaczowego zawieszenia w grupie VAG.
Pewnie go nie testowali, tylko z kompa poszedł prosto do produkcji – prototypowanie jest dzisiaj za drogie
.
"W każdym razie po 3 latach eksploatacji rozpadł się zawias,"
Asusy i zawiasy, to temat znany i nielubiany
.
Pytanie co na tym zyskują, przecież jak komuś przedwcześnie siądzie sprzęt w tak wredny sposób, to będzie tą markę omijał szerokim łukiem.
Mnie rozpadł się po 3 latach, ale ja naprawdę katuję tego laptopa ostro. U normalnego użytkownika będzie to koło 4 lat. A wtedy już taki szybciej kupi nowego.
Podróbki powinny być nielegalne i ścigane (ale nie za pomocą mafijno-totalitarnego ACTA)
Zamienniki, czyli części/produkty pasujące ale oznaczone inną marką – nie.
Wolny rynek polega na tym, że mogę według własnego uznania kupić drogą część albo tani zamiennik. Oczywiście fałszowanie oznaczeń jest oszustwem i tak należy to traktować. W powyższym przypadku jedynym poszkodowanym jest nieświadomy nabywca i tylko jemu należy się zadośćuczynienie. ACTA natomiast nie miała celu ułatwienia dochodzenia oszukanym swoich praw. Forsowano ją wyłącznie w celu ochrony wydumanej pseudowłasności koncernów.
"W powyższym przypadku jedynym poszkodowanym jest nieświadomy nabywca i tylko jemu należy się zadośćuczynienie. (…) wyłącznie w celu ochrony wydumanej pseudowłasności koncernów. "
Niestety jest to podejście skazane na faila. Pojedyńczy klient oszukany na 100 zł czy nawet na więcej często odpuści, bo dla takiej kwoty nie ma sensu się szarpać z policją i sądami przez miesiące – a jak widać, że to ten jeden na stu, co odpuścić nie zamierza, to oszust przeprosi za "pomyłkę" i jeszcze rabat da solidny żeby ugłaskać. Więc oszustom się opłaca. Koncern traci często miliony, więc ma większy interes w ściganiu podróbek, dlatego lepiej żeby się tym zajmowały jednak koncerny. Nie jestem za ACTA, natomiast zdecydowanie przeciw pozbawianiu właścicieli znaków podstawy prawnej do działania w takich sprawach.
Jeśli o to chodzi to żadna ACTA nie jest potrzebna, a produkcja lub wprowadzanie na rynek podróbek, tj. towaru oznaczonego symbolem do którego nie ma się prawa w celu wprowadzenia klienta w błąd i tak jest obecnie karalne. Prawo pozwala zastrzec znak towarowy i to w zupełności wystarcza.
To jakby stworzyć prawo chroniące zawód "konia" spod kina lub teatru…
Oklaski dla RPO!
Piaskiem w oczy. Teraz będą próbować przypodobać się publice, przypisując sobie zasługi, skoro od kilku dni wiadomo, że nakaz niepodpisania i tak wyjdzie z Brukseli. UE wycofuje się z ACTA. Czekamy teraz na oświadczenie Pinokia, że to jego suwerenna decyzja, bo idzie na rękę wyborcom i słucha ich opinii.
Normalnie cud, raptem wszyscy od początku byli przeciw ACTA, pomimo że 90% osób podejmujących decyzję nie wiedziało o co chodzi w tym porozumieniu i co podpisują.
Prawdziwym fenomenem jest Tusk, prezes Rady Ministrów nakazujący ambasadorowi natychmiastowe podpisanie MIĘDZYNARODOWEGO POROZUMIENIA, o treści którego nie miał bladego pojęcia. Warcząc przy tym coś o zasadach i nie uleganiu jakimś grupom.
Czekam na dalszy ciąg akrobacji premiera, jak uda mu się zachować twarz, żyjąc bez kręgosłupa?
Ja uwielbiam psa gonczego (tube propagandowa) PO, Niesiolowskiego.
Wczesniej twierdzil publicznie, ze tylko idiota nie jest za ACTA….
http://www.youtube.com/watch?v=7LcxkQBwHy4
Psów nie obrażaj do tego gończych jeszcze.
Osiołowski to zero,
Mógłby VJ Dominion się za nich wszystkich znowu wziąć. Dają plamę za plamą, więc materiału sporo.
Na osnews muszą dobrze płacić, że pan cenzor zawsze zwarty i gotowy.
Czy płaci tusk za usuwanie niewygodnych komentarzy?
A może pan cenzor dla samej idei tak bohatersko walczy z wolnością słowa w serwisie?
osnews to dno…
Nie. OSNews walczy z brakiem elementarnej kultury. Sam zgłosiłem twoje wulgaryzmy do moderacji.
P.S.
Sprawdź w słowniku co znaczy słowo: niecenzuralny
Sprawdź w słowniku, że są tam i niecenzuralne słowa.
Są to słowa, których kulturalna osoba używa w wyjątkowych okolicznościach dla podkreślenia wagi negatywnego przesłania.
Jeśli uważasz, że słów niecenzuralnych zupełnie się nie używa, to jesteś zwykłym chamem który wyjął jedynie słomę z butów i próbuje w ten sposób uchodzić za dobrze wychowanego.
http://www.youtube.com/watch?v=Na4KbXEMZk4
Nie wiem co jest w tym kawałku "Upadku", że nawet ludzie normalnie tworzący satyrę na poziomie "Pinezek" są w stanie zrobić z niego coś, co rozśmieszy takiego lewaka jak ja. Dzięki.