Sacred Gold na Linuksa
- Dodano: 17 May 2008
- Wprowadził: klm
- Komentarze: 52
Firma Linux Game Publishing powiadomiła o zrobieniu linuksowej wersji popularnej gry RPG Sacred Gold. Pierwsza wersja Sacred dla Microsoft Windows ukazała się w 2004 roku. Jej producentem było Studio II Software i Ascaron Entertainment.
Grę często porównuje się do legendarnego przeboju Diablo od Blizzard. W 2005 roku wypuszczono wersję Sacred Gold, która oprócz oryginalnej gry Sacred zawierała dwa rozszerzenia: Sacred Plus i Sacred Underworld.
Podstawowe właściwości gry:
- 8 klas postaci, każda z swoimi umiejętnościami i zaklęciami;
- mnóstwo wątków głównych i pobocznych;
- gigantyczny i nieprawdopodobnie różnorodny świat, zaludniony dziesiątkami rodzajów potworów;
- rozwinięty system kombo-uderzeń dla każdej postaci;
- wielka ilość broni, zbroi i innych przedmiotów dla ekwipunku postaci;
- mnóstwo sposobów rozwoju bohatera;
- możliwość gry wieloosobowej poprzez sieć lokalną jak i przez internet.
Wersja linuksowa Sacred Gold оd Linux Game Publishing trafi do sprzedaży w sierpniu tego roku. Cena gry wyniesie 27 funtów szterlingów.
Więcej informacji: http://desktoplinux.com/news/NS8241728278.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
52 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Przydałaby się informacja ile gra kosztuje w przeliczeniu na złocisze. pozdro
4,2611 * 27 = 115,0497, około tylu. plus marże więc w pl około 200pln
czyli za drogo jak na polski rynek za grę która ma już 4 lata i nie będzie wprowadzała już nic nowego, w dodatku na system który w dekstopach ma poniżej 1%… nie wspomnę że nie mamy pewności czy to wyjdzie w polscy i będzie po polsku….
Nie lubie polskich wersji jakichkolwiek gier. Pamietam czasy, gdy o jakiejkolwiek polskiej grze mozna bylo zapomniec (no chyba ze Franko i Cytadela) i czas spedzony nad grami byl nie tylko przyjemny ale i rozwojowy z punktu widzenia jezykowego. Moje poczatki z j. angielskim to wlasnie byly gry + ogolnie pojete (o)programowanie.
Tymczasem tlumaczenie gier na polski IMHO zwieksza jezykowy analfabetyzm statystycznego polaka ;>
Zgadzam się, podobnie jak lektor czy dubbing w telewizji, zamiast napisów.
ja również pamiętam te czasy, i drogi wampirze, gdybyś przeszedł więcej gier w języku polskim wiedział byś że: "jezykowy analfabetyzm" to masło maślane, i jest zdaniem niepoprawnie stylistycznym. Nie wspomnę o tym że własny ojczysty język należy pielęgnować ponieważ jest częścią naszej bogatej kultury. I między innymi dlatego nie popieram angielszczyzny w języku polskim (interfejs, blindowanie i wiele wiele innych.
P.S. "Językowy analfabetyzm" jest też błędem logicznym, bo analfabetyzm odnosi się do braku umiejętności czytania i pisania, nie zaś znajomości języków obcych. na ten przykład dzieci w wieku przedszkolnym nie potrafią czytać i pisać, ale znają język polski, ale znajomość języka nie wyklucza analfabetyzmu. Prawda?
Czyli mamy rozumieć, że wolisz swojskie słowo "międzymordzie"?
Ja nie mogę przetrawić "polskich głosów" w nawet dobrze dubbingowanych filmach. Większość kwestii w wersji polskiej brzmi dla mnie skrajnie sztucznie:P
soda2: czepiasz sie detali. Przekaz jest jasny i latwy do zrozumienia. Potraktuj to jako metafore jesli juz musisz. Zreszta wiecej o tym pojeciu pozniej.
Jezyk ojczysty trzeba pielegnowac jako czesc kultury narodu — zgadzam sie. Jednak nie lubie spolszczen dokonywanych na sile (np. terminy techniczne i naukowe) czy lektora w TV, ktory zaglusza oryginalne dialogi. Co do gier to tak jak powyzej — przy okazji zabawy czlowiek zawsze sie czegos nowego mogl nauczyc…
Czy ta wiadomosc jest napisana wystarczajaco po polsku? Bo obawiam, sie ze bardziej po polsku nie potrafie ;>
Natomiast wracajac do analfabetyzmu. Wg. Slownika Jezyka Polskiego, PWN 2006:
"analfabetyzm
1. brak umiejętności czytania i pisania u osób dorosłych
2. brak podstawowych wiadomości z jakiejś dziedziny"
W odniesieniu do drugiego znaczenia tego slowa, stwierdzenie "jezykowy analfabetyzm", gdzie poprzez slowo "jezykowy" nalezy rozumiec szeroko pojeta znajomosc jezykow obcych, jest wg. mnie zarowno poprawne pod wzgledem skladniowym jak i logicznym.
PS. Brak polskich znakow w obydwu wiadomosciach spowodowany jest praca w stronie kodowej us_US.
Trzeba walczyć z wszędzie panąsącym się angielskim. Jeszcze trochę a będzie: "Luknołem w notebóka by czeknąć na moją agędę".
Terminy w technice i nauce trzeba wymyślać ale z głową i nie na siłę a będą dobrze i naturalnie brzmiały.
Sztuczność podkładania głosów (dubbingu) wynika z braku przyzwyczajenia do takiej sytuacji. Jak swego czasu byłem na angielskiej wersji Harego Pottera to głosy wydawały mi się sztuczne (a przecież to oryginalne były), bo wcześniej oglądałem podkładem głosów 2 pierwsze.
A i ciekawe, że nikt tu nie gra np. w francuskie wersje gry lub niemieckie. Też dobra lekcja j. obcego.
[OT]
Również mnie to drażni, szczególnie spolszczone wyrazy pochodzenia angielskiego w dzisiejszej mowie potocznej. Coż, trzeba się do tego przyzwyczaić – angielski w dzisiejszych czasach jest po prostu lingua franca; poza tym makaronizmy to nie nowość XX – XXI wieku.
Inną sprawą jest to, że my (Polacy) jesteśmy "upośledzeni" językowo. Moim zdaniem, zwłaszcza w publicznej telewizji, dubbing i lektorzy powinny zostać zastąpieni napisami – i to nie tylko w filmach anglojęzycznych. Porównajcie sytuację np. w Niemczech i Szwecji.
[/OT]
W grach jest coś takiego jak "wersja kinowa".
@arek:
Tzn nie miałem na myśli, że jestem przyzwyczajony do głosów bohaterów, ale chodziło mi o "wydźwięk" wypowiedzi. Gdy słyszę (po polsku) "po moim trupie", to moja podświadomość mówi mi, że "coś jest z tym zdaniem nie tak" (brzmi "nie naturalnie"/sztucznie/"głupio" i podświadomość, krzyczy mi bym wyłączył dany film). Gdy jednak słyszę "Over my dead body" to nie mam żadnych podświadomych reakcji obronnych:P
Arek: a skad wiesz, ze ludzie nie graja w niemieckie gry? Dla mnie symulatory okretow podwodnych z okresu II wojny swiatowej musza miec chociazby oprawe dzwiekowa i wskazania przyrzadow pokladowych w j. niemieckim.
Dodam jeszcze, ze wczesniej chodzilo mi o lektora zagluszajacego dialogi a nie podklad aktorski (zeby nie bylo, ze uzywam anglicyzmow:P ).
vampire – jak dla mnie to wlasnie kiedys polskie gry byly cos warte, dzisiaj wchodze do sklepu, przegladam polki i… no wlasnie – nic! malo gier wartych odpalenia, a co dopiero kupienia.. fakt, ze dawne anglojezyczne wersje uczyly jezyka, tez uwazam, ze wiele na tym zyskalem, ale jezeli chodzi o polskie gry, to naprawde – nie ma dzisiaj czym sie pochwalic (no moze ostatnio Wiedzmin:) ) Pozdro!
Wiedzmin jest fajny. Kupilem zachecony reklamami ale niestety moj notebookowy GF7300 nie pozwala w to grac
A na stacji graficznej w pracy jakos nie wypada w to grac, poza tym nie wiem czy pod Wine by poszedl bo tam Linuksy stoja tylko.
@michalzxc:
No, co ty? Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś. I zastanów się czy faktycznie to właściwa reakcja. Czy nie za bardzo już wsiąkłeś w amerykańską kulturę
LGP sprzedaje gry bezpośrednio przez www, więc obejdzie się bez pośredników. Doliczcie tylko koszty przeszyłki.
http://www.linuxgamepublishing.com/products.php?
Dalej, ponad 100zł to sporo jak na polskie warunki. I potem się ludzie dziwią skąd jest piractwo
Gierka trzeba przyznać jest delikatnie mówiąc wciągająca.
No właśnie to jest problem. W Polsce nie ma ani jednego resellera LGP. A o polskiej wersji po prostu zapomnij. Linux.pl i mandrivastore.pl sprzedają gry windowsowe (testowane z wine/cedega) a gier od LGP nie da się kupić. Za czasów śp. Loki można było ich gry kupić w sklep.7thguard.net (Tam właśnie kupiłem Heroes3) a teraz chyba trzeba zamawiać w GB (jeszcze tego nie próbowałem ale myślę, że już w wkrótce).
Fajna gra.Grałem w nią na Windowsie i polecam użytkownikom Linuksa. To chyba najciekawsza pozycja jaką LGP do tej pory przeportował na Linuksa.
Ja chyba sobie kupię tę grę, ale pod Windows – podstawkę + dodatek można kupić za 23 PLN. Dopłacanie jakichś 90 PLN tylko za możliwość grania pod Linuksem mnie średnio interesuje.
A ja kupię ją właśnie dla tego że działa pod linuxem. Grałem kiedyś ostro w Diablo1 (w czasach gdy używałem windowsa) i chętnie poklikam w wolnych chwilach
Widzę, że poprawnie ująłeś to jak gra się w gry pokroju Diablo "klikanie".
–
BTW. zgadzam się z ooptimizationkit – wypuszczanie gier na Linuksa wielokrotnie droższych niż na Windows na pewno nie przyniesie tej platformie popularności na rynku gier. Cena moim zdaniem jest zaporowa.
Tym bardziej że z tego co widzę działa toto pod wine całkiem sensownie
IMHO głupota… Tyle lat czekać na port i jeszcze za taką cenę. Wg mnie to jest zakichany obowiązek producenta robić porty własnych produkcji na inne platformy… (szkoda, że mało który producent tu się ze mną zgodzi ;-P ).
-
Mam w niedalekich planach kupić Darwinia'ę (20$) – bo jest oficjalny port, byłbym skłonny zakupić Audiosurf (10$) gdyby był załączony port Linuksowy (kupić grę/flm zza granicy to dzisiaj nie problem) . Tak poza tym gier mam w opór i raczej do śmierci nie przejdę każdej gry w mojej kolekcji (szacunkowo 2k tytułów, oryginały + abandonware).
-
Więc tak jak zazwyczaj wspieram dobre inicjatywy, to tutaj postoję.
W pełni się z tobą zgadzam – klient ma mieć możliwość wyboru. W końcu po to powstaja przenośne biblioteki by w sporej części ułatwić ten proces.
System Operacyjny ma być "przeżroczysty" dla końcowego user'a.
Skoro powstaje wiele gier/programów konkurujących ze sobą w danym gatunku/rodzaju zastosowania dzięki czemu mam wybór i biore to co lubię – to podobnie mogłoby być z Linuksem/xBSD/windowsem
Rzeczywiście, cała ta historia jest po prostu żałosna. Serwują odgrzewane kluchy i oczekują zapłaty jak za nowość. Tym samym pokazali, że uważają ogół linuksowców za debili. Mnie to nie rusza. Nawet jakby sprzedawali po złotówce to i tak nie mam zamiaru zaśmiecać swojego systemu zamkniętym oprogramowaniem.
Dla bogatych ludzi albo fanatyków Linuksa, to już chyba w przeliczeniu taniej by wyszło kupić Windowsa + oryginalne wersje tych gier, niż kilka takich za 25-30Ł.
No ale mniej "denerwujących reboot`ów" (przynajmniej dla mnie są denerwujące:P).
No nie, jaka cena…I to w systemie który w domyśle jest zrobiony aby obciążać użytkownika jak najmniejszymi kosztami. Eh, i na co liczy producent? Że użytkownik wyda paro krotność kosztów wersji na wina? Tylko dlatego, że na Linux nie ma za dużo gier?
Akurat tej gry na pewno nie kupię, bo po prostu gra mi się nie podoba:P
Windowsa mam jako "konsolę do gier", jednak jak myślę, że trzeba reboot zrobić to odechciewa mi się grać:P
Dlatego właśnie "zarzynam się" z wine/cedegą i byłbym skłonny kupić droższą wersje gry (natywną pod linux`a).
Ktoś wspomniał wyżej o grze "Darwinia", kupiłem grę "Defcon" tego samego producenta również w cenie 20$ (gdy wersja polska, tylko pod windows`a kosztuje 20zł) i nie żałuję
przydałoby sie uścislić że gra to nie jest typowy rpg a raczej hack&slash w stylu diablo, to tak żeby sie ktoś czasem nie naciał
Swoją droga prawdziwego RPG juz dawno nie widziałem na oczy …
ostatni komputerowy to chyba seria Baldurs Gate…
Neverwinter 2 jest tez w miare znosny, ale rewelacji nie ma…
A cała seria might&magic? Niestety silnik na Windowsie ledwo działa.
Udalo ci sie uruchomic ktoras z czeci na Wine? U mnie tylko 6 poszla bez problemu. 7,8 i 9 nie dalo rady. jakies klopoty z bibliotekami directx ( nie pamietam dokladnie, bo jakis czas temu sprawdzalem )
Morrowind był jeszcze całkiem w miarę. Ale fakt, drugiej części "Baldura" nie dorównała do tej pory żadna gra.
IMHO jedyne gry wartę uwagi jako cRPG to Fallout 1 (opcjonalnie 2) Arcanum, Planescape: Torment i może jeszcze Baldur's Gate II
Baldur się może schować przy Fallout 1 i 2. Lepsza gra od nich jeszcze nie powstała.
http://basiliskgames.com/book1.htm
Polecam spróbować ta gra ma natywną wersję dla systemu Linux.
Dungeons and Dragons, Warhammer, Earthdawn, 7th Sea… polecam
I tak wam to nie pomoże..
Niestety jest drogo… nawet dla Anglików chyba
Wersja Sacred Gold na Windę można kupić za £4.99 a w Tux Games za £25.54. Albo taki X3:Reunion – LGP 'sugeruje' cenę £30.00 a wersja na Windowsa kosztuje £15.00, chociaż widzę że na Tux Games kosztuje £24.52 – więc nie jest tak źle.
Ale nie zapominajmy że im więcej osób będzie kupować wersje Linuksowe gier tym ceny będą coraz niżej spadać…. Chociaż dziwne jest to że np. nie udostępniają do pobrania z internetu samego portu jak to robi id Software – mam wrażenie że wtedy więcej osób by kupowało gry na Linuksa (w końcu jest różnica między £5 a £25
)
Gra nie musi się dobrze sprzedawać, wystarczy żeby producentom się zwróciły koszty portu. A jak będzie jakiś zysk nawet z tego to może inni pójdą ich śladem.
Obawiam się, że producentom zależy na zyskach, a nie tylko na wyjściu "na zero". Dla kogoś, kto sobie portuje dla idei czy rozrywki, to może wystarczy. Ale firma, to chce na tym zarabiać.
Prawda. I ciężko zarabiać COKOLWIEK wydając 4-letni tytuł w cenie nowości.
Bez przesady jeśli wszystko pojdzie gładko pradopodobnie po wydaniu tej gry przez LGP wzrosną sznase na wydanie drugiej częśći. Być może wtedy skońcżą się te narzekania że gra nie jest zbyt nowa. Jak na razie ta firma bardzo dobrze sobie radzi skoro została załóżona 7 lat temu i ciągle dostarcza graczom nowe gry. Być może niektórym się to nie spodoba ale moim skromnym zdaniem Loki Games w porównaniu do LGP to była jedna wielka porazka. Poza tym fakt istnienia LGP zawdzięczamy tylko dzięki upadkowi Loki Games.To taka ciekawostka.
Mialem na mysli ze zwrot kosztow to jest absolutne minimum. Moj blad zle to ujalem