Schmidt: Przepłaciliśmy za YouTube miliard dolarów
- Dodano: 7 października 2009
- Wprowadził: michuk
- Komentarze: 18
Eric Schmidt, CEO Google, zeznając w procesie wytoczonym firmie przez Viacom potwierdził to o czym od początku mówili analitycy: Google kupił serwis YouTube znacznie powyżej faktycznej wartości rynkowej.
Zapytany o właściwą wycenę YouTube, Schmidt stwierdził, że oceniał wartość tego serwisu na 600-700 mln dolarów. Wycena nie była robiona fachowymi metodami, wynikała z doświadczeń szefa Google w tym sektorze. Czemu więc Schmidt zdecydował się przekonać zarząd do zakupu największego serwisu z plikami wideo (który, pamiętajmy, zyskał popularność dzięki nielegalnie dystrybuowanym tam treściom)? Bo inaczej kupiłby YouTube ktoś inny*.
Ostatecznie YouTube został sprzedany za 1,65 mld dolarów, ponad dwukrotnie drożej niż oceniał jego wartość Google. W ciągu trzech lat serwis nie zaczął na siebie zarabiać, ale korzysta z niego 8 razy więcej internautów niż w momencie transakcji. Google stara się obecnie podpisać umowy ze wszystkimi dużymi dostawcami treści w celu umożliwienia legalnej dystrybucji klipów objętych copyrightem wideo w YouTube.
(*) Microsoft
Więcej informacji: http://news.cnet.com/8301-31001_3-103603...4-261.html
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
18 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Szkoda tylko, że porobili te durne ograniczenia dla danych krajów i nie można normalnie oglądać części filmów.
Właśnie. To iście debilne – razem z tym zmniejszają wpływy z reklam…
Dzięki tym debilnym ograniczeniom mogą w ogóle w niektórych krajach serwować dany content.
Czyżbyś nagle zaczął popierać DRM ? Bo przecież dzięki temu można na niektórych systemach obejrzeć dany content…
Nie bronię koncernów za narzucanie takich ograniczeń tylko Google, które się dostosowało. Gdyby tego nie zrobiło, te pliki nie byłyby dostępne w żadnym kraju po prostu.
"Gdyby tego nie zrobiło, te pliki nie byłyby dostępne w żadnym kraju po prostu."
Może wtedy ktoś poszedłby po rozum do głowy i po prostu przestał narzucać DRM.
"Dzięki tym debilnym ograniczeniom mogą w ogóle w niektórych krajach serwować dany content.
[irony]Racja! Co nas obchodzą inne kraje! Ważne, że NAM jest dobrze!
Biada pokonanym itp.[/irony]
A realnie rzecz biorąc to są tylko półśrodki.
Koncerny medialne ostrzą sobie ząbki na totalny Totschweigen.
Polecam poczytać najnowsze wpisy na http://prawo.vagla.pl/node/8676
W USA próbują już nawet zakazywać RELACJI TEKSTOWYCH (np. poprzez Twittera) z aktualnie rozgrywanego spotkania.
(Proszę, zmieńcie content waszego słownika…)
dopisek (edycje!):
…dzięki temu będę bardziej kontent.
A jak obejść takie ograniczenie? Coraz więcej serwisów wprowadza podziały regionalne co mi się zdecydowanie przestaje podobać.
Czy wystarczy proxy w ,,szczęśliwym'' kraju czy trzeba pełnego VPN'a? Czy ktoś wie gdzie można wykupić taką usługę w rozsądnej cenie?
Na justin.tv – pokazywane tam są m.in. mecze piłki nożnej – wystarczy proxy. Z YouTube jeszcze nie próbowałem.
W każdym przypadku proxy pozwala obejść ograniczenia. Czasem jest tylko problem ze znalezieniem jakiegoś oferującego sensowną prędkość.
Zwykłe p******enie z tym "przepłaceniem".
Schmidt chyba dość jednoznacznie wyjaśnił, DLACZEGO kupno Youtube było potrzebne: MARKA, MARKA i jeszcze raz MARKA.
Skojarzenie Google'a z Youtube ze względów marketingowych jest (dość) bezcenne.
Skojarzenie Google z marką znaną głównie z procesów o łamanie praw autorskich bezcenne?
Hmm… a ja myślałem, że chodzi jednak o market share czyli po prostu o kupno użytkowników.
Wśród tych właśnie użytkowników Youtube znane jest ZDECYDOWANIE bardziej jako witryna z plikami wideo.
To pokolenie na szczęście "łamanie praw autorskich" ma "w głębokim poważaniu".
To pokolenie ma bardzo wiele spraw "w głębokim poważaniu", nie sądzę jednak, by koniecznie było to "na szczęście".
Teraz odpowiem jak dogmatyk ruchu, do którego wielu czytelników tej strony się poczuwa. Jako kontrybutor z długim stażem mam chyba do tego prawo.
Celem ruchu FLOSS jest zachęcanie do odpowiedniej zmiany reguł gry przez wszystkie strony – a nie do kradzieży.
Stallman nie zachęcał do kradzieży komercyjnych Uniksów, Wikipedia nie zachęca to kradzieży treści z cudzych książek.
Nie chcemy okradać innych i być przez innych okradani.
Wolna Kultura to wciąż kultura, z poszanowaniem twórców.
Cele, jak wierzę, mamy identyczne. Ja jednak spróbuję pozostać legalistą. Może dlatego że wiem, ile wysiłku wymaga produkcja dobrej treści.
Kosztuje mnie to masę pieniędzy i czasu. Fakt, że wielu rzeczy w tym kraju nawet nie można normalnie kupić i trzeba kombinować jak koń pod górę jest strasznie frustrujący. I tak, z wielu rzeczy musiałem zrezygnować, a niektóre udało mi się pozyskać drogą inną niż kupno (niech żyje kochany dozwolony użytek od przyjaciół!). Ale się kurna staram. :]
I wiem, że każdemu zdarzy się zbłądzić ^^, natomiast mam wewnętrzny opór przed gloryfikowaniem piractwa.
I tak, masowa kradzież kiedyś zaowocuje zmianą reguł gry: szkoda tylko, że równie dobrze może to być masowy DRM i ścisły nadzór nad użytkownikami Internetu.
Tyle ode mnie. Możemy się nie zgadzać w tych kwestiach, takie jest jednak moje zdanie.
"I tak, masowa kradzież kiedyś zaowocuje zmianą reguł gry: szkoda tylko, że równie dobrze może to być masowy DRM i ścisły nadzór nad użytkownikami Internetu."
To tak jakby twierdzić, że zmiana spojrzenia na homoseksualizm, jaką można było zaobserwować na przełomie XIX/XX w. mogłaby zaowocować powrotem do średniowiecza (tortury, kara śmierci itp.) zamiast legalizacji takiego typu zachowań (co wprowadził polski kodeks karny z 1932 r.)
DRM to pomysł rodem z czasów głębokiego stalinizmu (i poprzedników). Utrzymanie go dzisiaj jest tak samo możliwe jak cenzury prewencyjnej.
Moja pochwała wynika z faktu, iż wszelki postęp polegał ZAWSZE na korzystaniu z dokonań innych (słynne "stawanie na ramionach olbrzymów"). Monopol (którego jedną z postaci jest prawo autorskie czy patentowe) zaś jest zawsze złem równoznacznym z kradzieżą.
"DRM to pomysł rodem z czasów głębokiego stalinizmu (i poprzedników). Utrzymanie go dzisiaj jest tak samo możliwe jak cenzury prewencyjnej."
Hę? o.O
"Monopol (którego jedną z postaci jest prawo autorskie czy patentowe) zaś jest zawsze złem równoznacznym z kradzieżą."
Aleś się popisał. Primo, zaznajom się z pojęciem "monopol naturalny". I użyj wyobraźni.
Secundo, każda jednostka jest unikalna i to, co ona z tą swoją unikalnością i życiem zrobi, to już jest jej własna sprawa. Skoro ktoś chce zarabiać sobą, np. śpiewając piosenki na koncercie czy na płytę, to już jest jego sprawa i jego wolność.
Rozumiem, że tak jak wielu "wolnościowców" na polskich forach nie masz problemów z odebraniem wolności innemu człowiekowi (np. artyście) byle tylko zapewnić *sobie* dostęp do dóbr kultury za friko.
Zanim coś jeszcze napiszesz, lepiej to przemyśl.