Sieć neutralna – jak Szwajcaria
- Dodano: 5 August 2008
- Wprowadził: kocio
- Komentarze: 13
Electronic Frontier Foundation (EFF), organizacja zajmująca się problemami wolności w sieci, opracowała narzędzie do sprawdzania czy dostawcy Internetu przypadkiem nie manipulują przy naszych łączach.
W ostatnich latach problem tzw. neutralności sieci stał się sprawą, która wywołuje spore dyskusje. Chodzi o to, aby dostęp do Internetu nie był sztucznie manipulowany na niekorzyść użytkowników, np. przez blokowanie ruchu P2P (ten sposób komunikacji i wymiany danych zostaje automatycznie potraktowany jako narzędzie bezprawne, choć istnieją legalne i pożyteczne jego zastosowania), modyfikowanie pakietów (na przykład reklamowych wstawek takich jak Phorm) czy systemy cenzurujące.
EFF opublikowało właśnie program Switzerland, który pozwala na ujawnianie problemów na tym polu. Jego architektura polega na wykorzystaniu sieci klientów przesyłających sobie nawzajem kontrolne pakiety oraz serwerów Switzerland. Narzędzie to jest obecnie w wersji alfa i póki co działa tylko w wierszu poleceń, choć są plany, aby dało się sprawdzać stan sieci wygodniej.
Switzerland jest bardziej zautomatyzowanym następcą analizatora PCapdiff, o którym informowaliśmy w listopadzie.
Więcej informacji: http://www.heise-online.co.uk/open/EFF-r...ews/111233
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
13 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Fajnie, ale EFF skończy jak Amnesty International. Będą walczyć o słuszną sprawę jednakże mało kto jeśli w ogóle ktoś będzie się z nimi liczył.
Poza tym, jak historia pokazuje Szwajcaria może sobie być neutralna, ale do czasu, gdy zjawi się tyran z nową mapą świata.
Switzerland w tym wypadku to nazwa oprogramowania, a nie państwa.
W treści i w temacie widać odwołanie do kraju. Nie widzisz tego?
"np. przez blokowanie ruchu P2P (ten sposób komunikacji i wymiany danych zostaje automatycznie potraktowany jako narzędzie bezprawne, choć istnieją legalne i pożyteczne jego zastosowania)"
A to nie jest tylko wytłumaczenie na odciążenie łącza? Jakoś mam wrażenie, że dostawca ma w d… to, czy klienci nie łamią prawa korzystając z internetu.
A ja mam odwrotne wrażenie — jeśli ja bym chciał oszczędzać łącze, to wprowadziłbym ryczałtem limit, niezależnie od typu ruchu, a nie blokadę. Bo co za różnica czy 10 GB przejdzie jako FTP czy z BT?
Bardzo istotna. Blokujesz p2p i dalej w reklamach możesz pisać "nielimitowany transfer".
Bo istnieje jeszcze coś takiego jak właściwości statystyczne ruchu i jest to znacznie bardziej istotne od jego objętości. Istnieje masa literatury na ten temat, tylko w Wikipedii jej nie znajdziesz
Krótko mówiąc: sieci operatorskie były projektowane pod ruch interaktywny, który charakteryzuje się krótkimi okresami dużego natężenia ruchu. Czyli, przykładowo, jeśli użytkownik ma łącze 1Mbps downstream, to ściąga stronę WWW przez 1s, potem ją czyta przez 100s, po czym proces się powtarza. Czyli efektywne wykorzystanie łącza wynosi 1%. Co oznacza, że operator TO SAMO pasmo 1Mbps może sprzedać 100 użytownikom jednocześnie bez zauważalnego pogorszenia jakości usługi. (Rzeczywiste modele są oczywiście bardziej skomplikowane, chodzi o samą ideę). Metoda ta bardzo obniża koszty i to ona właśnie umożliwiła obniżenie cen usług do obecnego poziomu.
Teraz, jak ma się do tego P2P. P2P z punktu widzenia operatora to zaraza, bo użytkownik P2P obciąża swoje łącze w 100% 24/7/365. Czyli z punktu widzenia operatora, jego obsługa kosztuje tyle, co obsługa STU użytkowników nie korzystających z P2P, przyjmując model opisany w poprzednim akapicie.
Z tego samego zresztą powodu, łącze 1Mbps w ofercie dla firm jest wielokrotnie droższe niż ten sam megabit dla uzytkowników indywidualnych, bo zakłada się, że firma mając wiele komputerów będzie generować na tym łączu więcej ruchu. Ta sama logika stoi za pomysłem konieczności płacenia za każdy komputer w mieszkaniu osobno. (Aczkolwiek w tym aspekcie akurat się nie zgadzam, bo 1 użytkownik wygeneruje tyle samo ruchu interaktywnego bez względu na to czy ma na biurku 1 czy 100 komputerów).
W sumie efekt jest taki, że dostawcy są pod ścianą: albo wytępią P2P, albo będą musieli podnieść ceny. Sprawy nie ułatwia bynajmniej "bojowe" nastawienie użytkowników i twórców aplikacji P2P (vide: używanie protokołu UDP aby obejść mechanizm kontroli przepływu obecny w TCP i wycisnąć dla siebie jak największe pasmo — a że kosztem przeciążenia sieci…). Dodatkowy problem to rozwój usług typu VoIP, gdzie trzeba zapewnić gwarantowane pasmo i gwarantowane opóźnienia, a na przeciążonej sieci zrobić się tego nie da.
Oczywiście, ISP może priorytetyzować ruch po numerach portów, i tak się robi, tyle tylko, że to żaden problem zmienić sobie w aplikacji P2P numery portów, aby torrent leciał z priorytetem ruchu VoIP. Stąd właśnie rosnąca ostatnio popularność Deep Packet Inspection.
Można teraz oczywiście mówić, że ISP w tej sytuacji oszukują klientów sprzedając im "nielimitowane" abonamenty, ale to już jest zupełnie inna dyskusja. Co do związku z rzekomą "nielegalnością" P2P — problem P2P pojawił się na radarach ludzi zajmujących się modelowaniem i projektowaniem sieci dobrze zanim w ogóle wypłynął problem legalności wymienianych treści. Z punktu widzenia operatora ściąganie z BT ISO z Ubuntu jest równie szkodliwe jak ściąganie nowego albumu Britney Spears. Poza tym, wbrew pozorom, ISP nie chcą zajmować się cenzurowaniem sieci, bo oznacza to dla nich tylko dodatkowy kłopot i koszty.
Ha, to właśnie nie jest inna dyskusja. ISP sami się pod tą ścianę zapędzili. Normalne, że jeśli ludziom się coś sprzedaje deklarując możliwości produktu, to chcą oni je wykorzystać. I nawiasem mówiąc, mają do tego prawo.
Nie chodzi o P2P per se, a o dynamiczne rozróżnienie treści interaktywnych (łażenie po stronach, gry, IM, sesje VNC/SSH itp.) od powolnych. Tym pierwszym należy się priorytet, aby była maksymalna responsywność, dodatkowo w przypadku usług typu VoIP należy zapewnić minimalny jitter, natomiast w przypadku transmisji FTP czy P2P można bez żadnych skutków ubocznych manipulować transferem, burstami itp.
To jest zwykła inżynieria ruchu i robi się to po to, aby klienci mieli LEPIEJ.
Przykładowo w mojej sieci klient możne sobie włączyć milion programów P2P, a mimo wysycenia swojego łącza strony WWW NIE BĘDĄ mu MULIŁY.
A ja spotykam się często z tym że ruch http jest przekierowywany na przeźroczyste proxy mimowolnie. Jak będę chciał proxy to sobie postawię u siebie w domu na swoim ruterze i będę miał lepiej (strony ładują się błyskawicznie) tym bardziej że jak chcę skorzystać bez proxy (mogę mieć ku temu powody) albo jak będę chciał się zalogować na ssh na porcie 80?
Druga sprawa. Faktura była wysłana przez pocztę która z tego co mi wiadomo strajkuje przez co nie mogłem zapłacić w terminie (do tego jeszcze problemy z przelewem…) i podmieniają mi stronki na "automatyczna informacja: zalegasz pan z płatnościami" i za każdym razem muszę dwa razy klikać F5 podobnie z apt-get update. Dzięki temu odkryłem że update-manager używa http :/
Trzecia sprawa. Podsłuchują ruch. Każą płacić dodatkowo miesięcznie za możliwość rozdzielania neta w mieszkaniu – a jak nikomu nie udostępniam ale mam firewalla z natem + proxy + serwer (Apache i takie tam) i w ogóle klaster serwerów? Jak chyba stwierdzili że co drugi pakiet leci z innym TTL to zaczęli podmieniać wartość TTL do mnie na 1 i dzięki temu nie wiem jakie jest TTL jak coś pinguję. Jak instalowałem Debiana na jednym z serwerów to dwa dni kombinowałem czemu net na nim nie działa…
W tym tygodniu zapewne napiszę do nich mejla.
JESZCZE nie napisałeś? o_O Sprawdzaj od razu dokładnie umowę i szukaj każdego punktu, przy którym możesz się do nich doczepić, zatruwaj im życie, żeby widzieli, że im się to nie opłaca… Jeżeli będziesz omijał ich sposoby swoimi bez marudzenia im – oni tylko będą dalej na siłę zatruwać życie tobie…
Jak ominie swoimi sposobami ich sposoby, to po prostu to oleją – no chyba że mówimy i jakimś mikro-ISP, który ma czas na takie pierdoły i 3 Mb/s neostrady do podziału na wszystkich.
Często? Nie znam chyba żadnego ISP, który jeszcze używa transparent proxy (co najwyżej stoi sobie jakaś maszyna dla klientów, którym się wydaje, że mają szybciej).
Co do drugiej sprawy to za usługi telekomunikacyjne masz płacić zgodnie z umową, nawet gdyby w ogóle nie wystawili faktury. W przypadku stałego abonamentu, więc ZNANEJ kwoty, nie masz ŻADNYCH podstaw, aby opóźniać zapłatę.
Natomiast wartość TTL… cóż – chyba nie masz bladego pojęcia o działaniu sieci IP. KAŻDY router MUSI patrzeć na TTL, a więc nie masz najmniejszych podstaw do użycia słowa 'podsłuchiwanie'. To, że modyfikują to pole NAGŁÓWKA (a nie TREŚCI), to jest wasza umowna (umowa o świadczenie usługi tele musi być na piśmie) sprawa, podobnie jak to, że może modyfikować pola adresów IP (robiąc jakikolwiek NAT).
Podsumowując: trzeba czytać umowę przed podpisaniem, a nie później narzekać.