- 5 lutego 2010
- przemek89k
Test bezpłatnych antywirusów
- Dodano: 6 listopada 2008
- Wprowadził: JarekMk
- Komentarze: 18
Wortal DobreProgramy.pl poczynił bardzo ciekawy test bezpłatnych antywirusów. Zapraszam do lektury.
Z punktu widzenia użytkownika niezwykle trudno jest więc ocenić przydatność konkretnego programu i podjąć z przekonaniem decyzję o tym, “na którego konia postawić”. Jest oczywiście bardzo dużo uznanych światowych certyfikatów, jeśli jednak poświęci się chwilę, okaże się, że w zasadzie wszystkie programy, w świetle uzyskanych certyfikatów, mają skuteczność 99,9% lub nawet 100%. Czy rzeczywiście jest tak, że pełne bezpieczeństwo gwarantuje każdy program, a wybieramy tak naprawdę jedynie najlepiej prezentujące się menu? Postanowiliśmy to sprawdzić. Sprawdziliśmy czy bezpłatne programy antywirusowe czymś się tak naprawdę różnią. Może wystarczy mieć cokolwiek żeby czuć się bezpiecznie?
Więcej informacji: http://dobreprogramy.pl/index.php?dz=8&a=205
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
18 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Zakopac to.
To to, to nawet news nie jest tylko cytat.
Wielki wklad tworczy ze strony “kopiujacego-wklejajacego”.
To jest tylko przekierowanie na kiepski portal jakim jest dobreprogramy.
Spam – do kosza.
Nieśmiertelne “Baza wirusów została zaktualizowana” wygrała
Podczas testów redakcyjnych w DP wyszło faktycznie, że troszkę niedoceniany za okropny wygląd avast! nie dość, że skanuje szybko to jeszcze dokładnie. Wszystkie antywirusy reklamowały się certyfikatami, które są wątpliwej jakości- taki PC Tools. Niby firmy Symantec, a nie ukończył pełnego skanowania. Dodatkowo jego śmieszna wykrywalność… ech… i później ktoś wystawia certyfikat o tym, że program wykrywa 90% zagrożeń
Kiedyś był lepszy test jakiejś niemieckiej grupy gości od bezpieczeństwa i Avira wypadła najlepiej (nie psująca się skała, spokój święty). NOD32 słabiutko (potwierdzam, testowane), avast nie pamiętam ale on wirusów nie powykrywał i system się sypał. Takie testy czytać jak na db to będzie się zimą w sandałach zasuwać.
Powiedział pewien gość nie używający wirusów.
Wiesz – osobiście, mimo skojarzeń DP z pewną firmą na M (jak można było dać w tagach “microsoft”
) to i ja nie używam wirusów
Mam u siebie domowy serwerek, który na Debianie chodzi wyśmienicie. W laptopie leży jeszcze Vista, ale myślę, że jej dni są policzone
Avira wypadła u nas również dobrze – ale o włos przegrała z avastem.
Kiedys zainstalowalem sobie demo (chyba) Sophos Antywirus. Wykryl mi kilka wirusow na plikach systemowych, zalozyl na nie kwarantanne (demo nie usuwalo wirusow), system nie wstal
Win98 wiec pomoglo ‘format c:’.
A teraz mam Avasta i powykrywal mi sporo wirusow ktorych NOD32 nie widzial. Tylko ze wersja darmowa trwala kilkanascie dni i teraz prosi i upgrade do wersji pro (platnej). Mozna tez pokusic sie o kontynuacje wersji darmowej tylko nie chca mi przyslac kodu aktywujacego. Kilka razy probowalem i ani razu nie doszedl.
Pomimo, że test dotyczy antywirusów dla Windowsa to i tak warto było spojrzeć jaki antywirus jak się sprawuje.
Czy oby napewno bezpłatne? Tu jest mowa o licencji free, tak? Bo z tego co mi wiadomo, to jest ona tylko dla użytku prywatnego. Znaleźć darmowe oprogramowanie dla małej firmy, to więcej roboty niż poznanie i instalacja GNU/Linuksa nowemu użytkownikowi. Mam na XP BitDefendera bo na stronie (nie producenta) napisane było, że jest darmowy dla firm, ale czy to prawda (mógł się ktoś pomylić)? Czy wersji, której używam też to dotyczy? Nie wiem bo licencja ma kilometry tekstu i jest w języku angielskim, a ja słabo znam ten język
Ma też obok Ubuntu i powiem jedno “Do małej firmy najlepiej nadaje się Linux”
Jak kiedyś szukałem, to znalazłem tylko Comodo (spośród antywirusów dla Windows działających w tle). A pod Linuksa ClamAV.
“Może wystarczy mieć cokolwiek żeby czuć się bezpiecznie?”
Tak, Linuxa
Mówię serio
Linux to nie “cokolwiek” ;-P
A co w takim razie?
Linux to COŚ!
Na Windowsie używam Antyviry. Na ile jest skuteczna to się może okazać… po instalacji innego antyvira po jakimś czasie.
Antywirus to dobra rzecz, ale jeszcze lepsza to niestandardowo skonfigurować system. Co prawda można się obawiać o niekompatybilność niektórych programów, ale część wirusów na pewno może to zatrzymać.
:
Najprostsze przykłady to zainstalować system gdzieś indziej niż do c:\windows, albo powyłączać usługi w msconfigu, korzystać z innych niż domyślne katalogów dla popularnych programów, na przykład Worda, czy chociażby wymienionych w teście antywirusów. Nie są to jakieś wielkie trudności, tylko trzeba to chwilkę przemyśleć by nie narobić bałaganu w systemie.
:
Ale większość woli po prostu zainstalować antywirusa i czyta komunikaty – twój system jest DOBRZE zabezpieczony, poziom zabezpieczeń ustawiono na WYSOKI, itd… Kłopot w tym, że sam często nie rozumiem co konkretnie oznaczają niektóre ustawienia, na przykład jaką skalą jest mierzona dokładność heurystyki w różnych programach. Czy to będzie miało wpływ na BATy, czy VBSy, które sobie porobię do kasowania plików tymczasowych? Trzeba sporej praktyki żeby nad tym w jakimś procencie zapanować.
:
Oczywiście nie jest to podejście czysto Windowsowe, na przykład jestem jeszcze daleki od rozgryzienia ustawień SELinuksa, czy HALa – automatyka i oskryptowanie wchodzą wszędzie. Ale tutaj w plikach konfiguracyjnych jest naprawdę wszystko, ma się te same narzędzie jakie mieli twórcy paczek dla dystrybucji, którzy ustawiali domyślne ustawienia.
Folder, w którym jest zainstalowany windows jest zapisany w zmiennej środowiskowej, OIDP foldery takie jak “Program Files” i “Moje Dokumenty” również. Poza tym, wszystko jest w rejestrze.
Jest, masz rację. Ale każdemu się chce to uwzględniać? Wirusy to często programy balansujące na granicy zabezpieczeń systemu więc nie wszystko można zrobić, albo są robione przez leniuchów
Nawet twórcom “zwykłego” oprogramowania się to nie zawsze udaje i instalator nie bierze tego pod uwagę. Przykładowo Eclipse nie ma swoich ustawień w katalogu “Dane aplikacji”, tylko “Application data”.
Pfff. Ciekawe od jakiej firmy dostali bazę “złośliwych kodów”. Sami na pierwszej stronie zasłaniają się pisząc “inny zestaw złośliwych kodów mógłby dać nieco różniące się wyniki”.
Jeśli komuś zależy na bardziej obiektywnych wynikach, polecam regularne testy na http://www.av-comparatives.org/