Tylko 0,7% europejskich urzędników pracuje na Linuksie
- Dodano: 22 czerwca 2010
- Wprowadził: goudacaster
- Komentarze: 56
Z każdego tysiąca stanowisk roboczych, których używają urzędnicy państwowi w całej Europie, tylko 7 pracuje na Linuksie. Otwartoźródłowa stacja robocza w Europie prawie nie istnieje, do takiego wniosku doszedł holenderski reporter. Podsumowanie to jest oparte na wiadomościach i reportażach publikowanych w europejskich mediach i badaniach Open Source Observatory and Repository (OSOR).
Francja jest wyjątkiem, gdzie około 15.000 urzędników korzysta z komputerów, na których jest zainstalowany Linux. W tym nie są wliczone komputery z Windows, gdzie zainstalowane jest OpenOffice.org, Firefox lub Thunderbird. Czyli dla Francji statystyka jest nieco korzystniejsza i wynosi około 2,8% linuksowych desktopów w urzędach państwowych.
Zdaniem reportera powodem tej niekorzystnej sytuacji jest brak politycznego poparcia dla oprogramowania Open Source. Politycy i ludzie odpowiedzialni za podejmowanie decyzji o wyborze oprogramowania nie dostrzegają potrzeby wolności wyboru. Poza tym sami użytkownicy uważają jakakolwiek zmianę narzędzi pracy jako wielkie utrudnienie w wykonywaniu swoich obowiązków.
Więcej informacji: http://www.computable.nl/artikel/ict_top...tiemailing
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
56 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Zakłada więc, że wszyscy pracują na zamkniętym oprogramowaniu, bo nie mają wyboru?
I ja też bym uważał. Abstrahując od jakości pracy urzędników (i związanego z tym braku czasu) – wciskanie na siłę Linuksa jest tak samo złe, jak Windowsa. A po moich doświadczeniach z Linuksem, wcale się nie dziwię, że ludzie podchodzą z rezerwą.
Mówisz o poszczególnych urzędnikach? Bo jeśli tak, to owszem – na ogół nie mają wyboru – pracują na tym, co dostają. Nie oznacza to, że koniecznie chcą zmian.
Tylko IMO GNU/Linux nie ma tu nic do rzeczy – wygląd dystrybucji można zmienić tak, że ciężko będzie odróżnić ją od XP. Większy problem stanowi zmiana MS Office na OpenOffice (czy ewentualne dedykowane oprogramowanie). I też się nie dziwię, że nie są zadowoleni – większość ludzi nie lubi zmian (ja niby lubię, ale zachowanie rhythmboksa w tacce Ubuntu 10.04 woła o pomstę do nieba i jest *bardzo* frustrujące. Więc gdybym miał takie zmiany w pracy przeżywać, to podziękuję.
Nawet istnieją takie środowiska i dystrybucje:
http://linuxnews.pl/linux-wygladajacy-jak-windows…
Problem z migracją jest głęboki i nie dotyczy tylko urzędników czy OpenSource, każda zmiana metod pracy rodzi opory i ważna jest aby nie przeprowadzać jej na siłę. Dlatego we wszelkich wdrożeniach jest ważny czynnik ludzki.
W pracy mamy 4 komputery z Linuksem i 3 z windowsem. Skoro jestem urzędnikiem to zawyżam średnią. Mamy Opensuse i jest lepsze do biura od windowsa. To tylko kwestia chęci i czasami poprawa jakiś formatek dokumentów, a później przyjemność pracy na Linuksie. Jak się chce to można.
To zależy czego potrzebujesz. Excel z makrami, czy bazy w Accessie już się tak łatwo nie przenoszą…
"Z każdego tysiąca stanowisk roboczych których używają urzędnicy państwowi w całej Europie tylko 7 pracuje na Linuksie"
"Tylko 0,007 % europejskich urzednikow pracuje na Linuxie"
Eee???
7 na 1000 to 0,7%.
Jest źle, czy źle zrozumiałem?
0,007% = 7/1000? i 0,0028% jest korzystniejsze? hmmmm
Zapewne literówka, można zgłosić formularzem…
Ostatnio najgorsze byki – czy to ortograficzne, czy też, jak w tym przypadku, rzeczowe – awansuje się tutaj do miana "literówek"…
już poprawiłem, dzięki za zwrócenie uwagi.
chyba jednak nie;)
Poprawiłem – dopiero teraz chyba się zgadza. =}
A wyobrażacie sobie pismo urzędowe w nano?
Według mnie Linux jest dobry, ale jak przychodzi do GUI to już "d..a zbita" u podstaw. Ostatnio postawiłem w ok. godzinę serwer HTTP z PHP/MySQL, a to wszystko na kompie bez myszki, po zainstalowaniu z repo i zmianach linijek opisanych w notatce do wydania programy gotowe do działania. Linux użytkowy, z graficznym interfejsem, nie będzie płynnie działał na komputerze, na którym będzie działać popularny XPek – na takich komputerach żeby cokolwiek zrobić należy instalować okrojone wersje "lightweight" z mało uniwersalnym oprogramowaniem. Najbardziej zbliżonym do XPka menedżerem okien jest XFCE, który żeby cokolwiek sensownie ruszyć wymaga 256MB RAM, a XP na tym już w pracach biurowych lata. Pamięciożerność OpenOffice pomijam milczeniem, zawsze jest przecież Abi czy Gnumeric.
Niestety implementacja X to pięta achillesowa Unixów
I fajnie by było, jakby ktoś się tym zajął (tak, wiem: "sam sobie na pisz, albo nie narzekaj").
a wiesz ile kosztuje 1 GB ramu. Czy wiesz ile można kupić za jedną licencję windowsa. My kupiliśmy 1000 GB HDD i jeszcze zostało.
Nom protokół X11 jest już 20-letni przy czym przez pierwsze 5 lat dorobiono się jego 10 wersji.
To nie jest do końca wada, bo X był pomyślany jako rozszerzalny przez rozszerzenia. Ale swoje wady ma, a na X12 nie ma co czekać. Sytuację jednak może podratować Wayland
NO i nie wiem co niedogodności X11 mają wspólnego z ZU urzędnikiem. Co on takiego potrzebuje ?
Nie wymagaj, żeby współczesne dystrybucje były tak samo lekkie jak 7 letni XP…
Dlaczego nie? Upraszczajac, co takiego 'robi' np. Ubuntu 10.04, czego 'nie robi' XP, co uzasadnialoby znacznie wyzsze wymagania systemowe?
A dlaczego W7 potrzebuje więcej niż XP – więcej wszystkiego? Co takiego robi W7, czego nie robi XP?Zadajesz na prawdę głupie pytanie.
Sporo rzeczy, których nie potrafi XP jest w rzeczonym Ubuntu (czy innym linuksie). Począwszy od ładniejszego renderowania czcionek.
BoBsoN, porownaj sobie chocby mozliwosci API, a dla przykladu skonfrontuj sobie na przyklad szybkosc pracy do mozliwosci menadzera plikow XP/Gnome 2.31. Krotko mowiac, zabrac Ubuntu compiza i mamy bardzo powolne srodowisko zywcem wyjete z konca lat '90.
W XP nie mam wypalania płyt pod prawym przyciskiem myszki:) Innymi słowy – gloryfikujesz XP.
BoBsoN, nom, wypasik. Wypalanie plyt pod ppm zupelnie zmienia sprawe. Teraz rozumiem, dlaczego musze miec dwie generacje szybszy komputer uzywajac Linuksa na desktopie by osiagnac podobny komfort pracy. Podziekowal za wyjasnienie i pozdrowil.
/facepalm
ale przecież są distra w rodzaju zenwalka itp. które są nawet lżejsze niż xp.
Jako doświadczony użytkownik Zenwalka powiem: Jeżeli masz mniej niż 256MB RAMu nawet do Zena nie siadaj.
Czynności biurowe w XP można wykonywać od 96MB. W teorii to pójdzie na 64MB, ale kiepskawo.
A za Fluxboxa dziękuję – nie po to uruchamiam system na procesorze 400MHz i 128MB RAM by mieć interfejs który w wydaniu Windowsowym działał na procesorze 40MHz i 8MB RAM.
@zra (o kurcze, znowu!):
kolega chyba pomylił winXP z bardziej zaprzeszłym – win98 – na tym to pewnie się da pracować poniżej 100 MB RAM. XP to może uda się zainstalować na takiej maszynie, ale pracować to raczej tylko z Notepadem.
Ja bardzo proszę o rozróżnianie Windowsa XP od Windowsa XP SP2. Ten drugi jest o kilka lat nowszy i ma o wiele większe wymagania. A wersja bez SP2 jest niewspierana (i ma dobrze znane dziury).
Co to są "czynności biurowe"? Bo ja na przykład w ramach "czynności biurowych" odpalam Lotus Notes zjadający 300mb RAMu, Excela potrafiącego zjeść ponad 100 i Answers zjadające również coś koło setki…
Akurat o tym wiesz dobrze jako czytelnik linuxnes/osnews że to samo KDE4.4 będzie "nie do użytku" na 4 GB RAMu, lub działać ładnie na 512 MB – zależy to przede wszystkim od dystrybucji, w znacznie mniejszym stopniu od ustawień samego środowiska- mówimy o tym samym sprzęcie. Współczensne dystrybucje lżejsze niż 9-letni XP? Slitaz, Tinylinux- ale to już hardcore
XP zdaje się jest jeszcze starszy- niedługo skończy 9 lat nie licząc wersji przedprodukcyjnych
Wyobrażasz sobie że "zabytkowy" win98 na którego każdy patrzy jak na ciekawostkę przyrodniczą jest tylko jakieś 2 lata starszy od "ciągle do użytku" XP?
Fajne bajki opowiadasz z tym niepracowaniem. Mam HP Mini 210. Defaultowo W7S był (na szczęście czas przeszły dokonany). Ekspres do kawy zdążył zrobić kawę zanim wstało.
Postawiłem na tym testowo MeeGo – wstawało z 10 razy szybciej? Wystarczająco szybciej, by się wydawało, że nagle ma się wiatr we włosach.
Teraz mam na nim UNR (z włączonym compizem – a co! jak szaleć to szaleć!). I tak wstaje szybciutko i pracuje się na tym normalnie. Na lapie też mam i XP i Linuxa (OpenSuSE) – i co właśnie będę robił? Przechodził na czyste OpenSuSE bo mułowate wstawanie XP mnie dobija (może sobie zostawię XP pod wirtualizację – w razie jakby jakiś klient potrzebował czegoś z "tylko pod windowsem").
@zra uwierz, że w urzędach już bardzo rzadko są spotykane kompy o takiej specyfice
No tu bym się mylił. Organy sprawiedliwości w tym przodują. Używanie komputera Pentium II z NT4 to dość częsta sprawa, a jak w jednym sądzie zobaczyłem służbowe laptopy Siemensa PCD-3NSX (33MHz 8MB RAM) to najpierw pomyślałem "co kur…", ale potem zauważyłem, że przecież oni na tym tylko stukają teksty, więc więcej im nie trzeba.
A na jednej z wyższych uczelni sekretariat stoi na dwóch 486.
Co ma wspólnego X11 z pamięciożernością środowiska graficznego ?
> XFCE, który żeby cokolwiek sensownie ruszyć wymaga 256MB RAM, a XP
> na tym już w pracach biurowych lata.
No i czemu, człowieku, takie głupoty wypisujesz? Liczysz na to, że nikt nie sprawdzi?
Używam starego Pentium III/750, z 750 MB RAM-u – i o ile Linux najzwyczajniej śmiga (nie mam szybszej maszyny, bo jej NIE POTRZEBUJĘ), to XP z drugiej partycji po prostu muli. Mam XP-ka, bo z pewnych względów muszę, ale widzę przecież, że mu "zasobów nie starcza". Przełączenie na XP to raczej przykre przeżycie.
O jakim "lataniu" XP – zwłaszcza "w pracach biurowych" (co z reguły oznacza MSOffice) – Ty tu opowiadasz? Co to za brednie? Czasy Win98 + MSWorks (owszem, TAKI ZESTAW mógłby "latać") dawno w biurach minęły! Potrzebuje, czy nie – każdy biuralista musi mieć co najmniej XP z MSOffice "na pokładzie", bo to jest "standard".
Wpisuje się to ładnie w strategię "popierajmy się wzajemnie": Intel robi coraz mocniejsze (i prądożerne) procki, napędzając biznes Microsoftowi (a i innym producentom sprzętu) – a tenże rewanżuje się wypuszczaniem coraz większego "bloatu", wymuszającego wymianę sprzętu.
A wyobrażasz sobie pismo urzędowe w EDIT (program dostępny z windowsowego cmd, np. uruchom "cmd /k edit")? Nie porównuj nano do Worda czy Writera bo to do czego innego służy (tak, wiem, do tworzenia, edycji i przeglądania plików tekstowych wszystkie służą …).
Co do reszty wypowiedzi się zgadzam.
No i przyczyna tkwi w szkolnictwie.
+
I w niskich na nią nakładach.
Gdyby były wyższe, to częściej wymienialiby sprzęt, żeby uciągnął również częściej wymienianego windowsa i msoffice (w imię postępu).
Problem tkwi właśnie w finansowaniu zbędnych zakupów oraz w braku polityki nauczania informatyki i obsługi komputera, a nie łindołsa i łorda.
@zra: Do większości zastosowań biurowych w dalszym ciągu wystarczłby WordPerfect 5.1, a ten pochodzi chyba z 1989 r. chodzi sprawnie nawet procesorach i286. Nb. świetny przyrząd do pisania tekstów, używany chętnie przez prawników (pewnie w nowszych wersjach). Gdyby nie to, że działa na DOSie spokojnie można by go i teraz używać.
Za chwilę zostaniesz okrzyknięty wrogiem postępu, rozwoju i ewolucji oraz zaściankowcem i jeszcze kilkoma epitetami.
> Do większości zastosowań biurowych w dalszym ciągu wystarczłby
> WordPerfect 5.1
O, widzę, że rozsądni ludzie jeszcze nie całkiem wyginęli. Jeszcze jakieś niedobitki trzymają się tu i ówdzie.
No jak to tak? Przecież on nie ma spinacza :
@ autor:
ja bym stawiał jednak na brak tradycji używania takiego softu a zaraz po tym na brak komercyjnych dostawców tegoż. To się oczywiście powoli zmienia, kto wie? może jak się pojawi ChromeOS (czy jakoś tak) i osiągnie popularność Androida i będzie wielu dostawców softu na tą platformę, to zmieni się też i sytuacja na rynku desktop. Ale póki co dziwienie się, że linux (cokolwiek miałoby to znaczyć) jest na rynku biurowym mało popularny jest chyba objawem, powiedzmy, kiepskiej orientacji w meritum sprawy.
Soft dla ChromeOS to webaplikacje, wiec moze sobie miec nawet 50% udzialu w rynku i nic sie nie zmieni w tej kwestii dla GNU/Linuksa.
to ciekawe, Android już zdobył jakiś znaczny udział w rynku smartfonów – sprzedano przecież miliony takich urządzeń. w dodatku ten udział raczej rośnie. A przecież kernel w tym OS to linux (np. w wersji 1,6 jest to linux 2.6.29.idalejparęcyferek), więc w ciągu ostatniego roku udział linuksa zwiększył się o parę milionów instalacji. W ChromeOS też jest linux. Nie chciałbym kolegi martwić, ale jak tak dalej pójdzie, to udział linuksa może się stać dominujący zanim ktoś to zdoła zauważyć (to oczywiście czarny, zupełnie nierealny scenariusz, ale i takie trzeba brać pod uwagę, dla zasady).
Dlaczego mialoby mnie to martwic? Linux jest wszedzie, w ogromnych ilosciach, tylko nie na desktopie, o ktorym mowa.
Nie rozumiem, dlaczego uwazasz, ze sukces Androida i ewentualny Chrome OS, sciagnie developerow do desktopowego GNU/Linuksa?
@gedgon:
to chyba ty tak sądzisz, ja nic podobnego nie pisałem. Co to jest desktopowy GNU/Linuks? O ChromeOS nic pewnego nie wiadomo, więc pominę ten wątek, ale Android to inna sprawa. To jest fajny sytem, a w środku jest linux – wielozadaniowy OS, świetny. Co do prostoty zarządzania aplikacjami to nie ma sobie równych, deweloperów ściągać nie trzeba bo już są – liczba aplikacji przekroczyła już chyba ilość paczek Debiana i są one w dowolnych odmianach płatne, bezpłatne i pośrednie. Abstrahując od bezsensownych dywagacji co lepsze: windows, czy linux (mam niejasne wrażenie, że to bardzo tutaj wszystkim ciąży), Android to nowoczesny OS, który dobrze znalazł się na rynku. Wchodzi już na tablety i małe notebooki (to na razie głównie plany, ale sam Android nie ma chyba 2 lat), co będzie dalej? zobaczymy.
JG, nie wiem co palisz ale rzuc to swinstwo. Podsumowujac, mowa o oprogramowaniu OS na linuksowy desktop:
Ja na to, not gonna happen, dostawcy softu dla ChromeOS to web developerzy. End of story.
I co ma do tego Android. Sam uzyles go jako wyznacznik popularnosci i niech na tym pozostanie. Podobnie jak Chrome OS, jego rozwoj/sukces rynkowy ma zerowy lub niemal zerowy wplyw na dekstopowego GNU/Linuksa.
Definicje:
GNU/Linux – http://pl.wikipedia.org/wiki/GNU/Linux
Desktop – http://pl.wikipedia.org/wiki/Pulpit
” target=”_blank”>http://pl.wikipedia.org/wiki/Pulpit
A ten link nie jest odpowiedniejszy do drugiej definicji
http://en.wikipedia.org/wiki/Desktop_computer ?
A Ja korzystam już na codzień z Linuxa i jestem z niego bardziej zadowolony niż z Windowsa
.
Problemem nie jest oprogramowanie, problemem jest poziom wiedzy zamawiających. Pracuje w instytucji gdzie 99% korespondencji to ściśle określone formularze – skutek jest taki, że zamiast zamówić system oparty o bazę danych i aplikację napisaną np. w javie i sprzęt w postaci terminali graficznych kupuje się systemy i pakiety biurowe znanej firmy… i zwykłe pecety.
Z uporem maniaka próbuję rozpowszechnić openoffice.org, co udało mi się w 90%, głównie z powodu braku kasy (sprzęt i oprogramowanie kupuje centrala, a jak kasy zabrakło to dostaję peceta i windows), i genialnym zakupem office-a z "wstążką", która nawet użytkowników poprzednich wersji tego pakietu doprowadza do szału!
Tak samo "zrąbany" został główny system informatyczny, pierwotnie interfejs był w jakimś frameworku javy, potem w ramach "modernizacji" postawiono na www i javascript, skutek: diabli wzięli wygodne skróty klawiszowe, doszły "kwiatki" w postaci wpisywania po n razy identycznych danych do formularzy by je zapisać w bazie danych, no i działa tylko na IE do wersji 7. Teraz nie wiadomo już co z tym fantem zrobić, a liczba danych rośnie…
> problemem jest poziom wiedzy zamawiających.
Problemem jest także po prostu korupcja: gdy jakaś instytucja nie wyda pieniędzy (bo np. pobierze darmowe programy z Sieci), to _KTOŚ_ nie zarobi. Po prostu.
Z własnego doświadczenia mówię, że korupcja dotyczy także firm całkowicie prywatnych; kiedyś przedstawiciel pewnej firmy otwartym tekstem mnie spytał: "a co ja będę z tego miał, że firma dokona zakupu akurat u Pana?". Bez osłonek, bez krępacji…
Przynajmniej to jest pocieszające że korzysta niewiele więcej procenta niż w Polsce
Potwierdzam. Wyjątkowo upierdliwe badziewie, zwłaszcza w duecie z monitorem 16:9. W excelu 2003 często pracowałem mając otwarte 2 arkusze jeden pod drugim. Teraz mogę sobie wyświetlić po jednym wierszu….
To właściwie tyle samo co desktopów, więc chyba to całkiem normalne.