Ubuntu w pudełkach
- Dodano: 10 lipca 2008
- Wprowadził: kocio
- Komentarze: 114
W sklepach amerykańskiej sieci BestBuy pojawiły się właśnie pudełka z najnowszym wydaniem Ubuntu Linux, 8.04 LTS, opatrzone hasłem „nie potrzebujesz nowego komputera, potrzebujesz nowego systemu operacyjnego”. Można je kupić po 19,99 USD za sztukę.
Pudełka zostały przygotowane we współpracy z dystrybutorem ValuSoft. W opakowaniu poza płytką instalacyjną Ubuntu znajduje się podręcznik jak zacząć. Klienci mogą skorzystać z 60-dniowej pomocy u dystrybutora, którego pracownicy zostali wyszkoleni przez Canonical. Pomoc obejmuje instalację systemu oraz wsparcie przy pierwszych krokach z Ubuntu.
Więcej informacji: http://blog.canonical.com/?p=18
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
114 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.



Cieszy mnie to. Canonical to jedna z niewielu firm w branzy linuxowej, ktora ma dobry marketing. Brakuje im duzo do apple ale i tak im calkiem dobrze wychodzi. Ciesze sie, ze promuja linuxa na desktopach.
Apple to inna bajka jaką oni kase zdzierają
No ładnie. Chociaż z tą listą "The end of", to moje pierwsze wrażenie było, że wymieniają co jest na Ubuntu, a nie czego nie ma. Pewnie większość ceny to po prostu opłata za support, szkoda, że nie dorzucili wersji DVD.
Ciekawe kto u nas w końcu się podejmie reprezentowania Canonical. Amazis jako dystrybutor Mandrivy nie narzeka jak dotąd, choć to marka niszowa i muszą ją sami promować w Polsce właściwie, natomiast Ubuntu jest na ustach wszystkich i powinno być o niebo prościej.
Pudełko w jakimś megastorze z polskim wsparciem na 60 dni to byłoby naprawdę coś! A na wsparciu dla firm (plus może jakiś rozszerzony helpline dla chętnych) mogliby zarabiać na stałe.
ja bym nie przesadzał pisząc że jest na ustach wszystkich…
wszystkich linuksowców… owszem
ale zwykły śmiertelnik? raczej bym nie liczył. Firmy? Ciężko by dorównać amazisowi tak na dzień dobry…również marketingiem bo jednak w Polsce marką linuksową amazis jest. Swoją drogą jakby do takiego pudełka dorzucić ksiąge o ubuntu (na porozumieniu z helionem który taką ksiąge wydaje) płytę ze spolszczonym ubuntu… ciekawa opcja.
Nie tylko wśród linuksowców – oczywiście nie wśród ludzi, którzy w ogóle nie wnikają w komputer, ale wśród wielu poweruserów/hobbystów windowsowych na pewno. Znam osobiście takie osoby, które pamiętają nawet prawidłową nazwę (sic!) i to nie ja im przedstawiałem Ubuntu.
Ech.. no można przyznać że coraz więcej osób słyszała o Ubuntu, jednakże znacząca większość społeczeństwa (i to tego co coś tam wie o komputerach) nie potrafi odróżnić dystrybucji od systemu. Większość chciało by mieć Linuksa bo słyszało że to dobry system ale go nigdy nie widziało, tylko same Ubuntu, Mandrivy itp. niestety dla wielu zwykłych ludzi jest to nie pojęte że wiele różnych organizacji może rozwijać jeden system pod wieloma nazwami a nie tak jak w przypadku Windowsa iż jest on własnością Microsoftu.
Uważam iż najpierw przydało by się ludzi wyedukować na czym polega możliwość wyboru, i czym właściwie jest system.
Póki co nawet developerzy ogłupiają użytkowników tekstami "w końcu na Twoim PC" itp. w odniesieniu tylko do programów Windows, czyli utożsamiają PC z Windowsem, zaś Mackintosha z MacOS.
"Uważam iż najpierw przydało by się ludzi wyedukować na czym polega możliwość wyboru, i czym właściwie jest system."
Moim zdaniem to fajne brzmi, ale jest utopią (wiele utopii fajnie brzmi). Najpierw trzeba by znaleźć efektywny sposób takiej masowej edukacji (rozumiem, że nie chodzi tylko o pracę u podstaw, czyli uczenie rodziny i znajomych), a zacząć od przekonania ludzi, że warto aby się edukowali. Bez tego nie ma o czym gadać.
Natomiast jeśli zaczną sami, wybierając pudełko w standardowym otoczeniu, to wtedy owszem, można ich powoli edukować – poczynając od obsługi, a przy okazji tłumacząc co to jest co sobie kupili. Dlatego uważam to posunięcie za bardzo udane i przyszłościowe.
księgę.
Ale jaki sens ma zakup pudełka z czymś do zassania za darmo?
wsparcie, podręcznik, pomoc dla projektu, fajne pudełko?
dokladnie – teraz neta maja nawet w afrykanskim buszu.
w UE zachodniej jest hotspot w co 5 knajpie.
a godzina w kafejce.. – nie wiem ile kosztuje – ale chyba 2 min pracy na budowie.
Jakie wsparcie? To przecie teoria… Nie bardzo widzę jak może mnie wesprzeć jakkolwiek taki Canonical. Nie za 20 dolców. Za tyle to oni mogą ciepłe słowo napisać i tyle.
Podręcznik? Jaki? Pewnie taki sobie… No i to można wprost książkę sprzedawać i już.
Wsparcie ulubionej firmy: jw. albo niech sprzedają cegiełki. Wyjdzie ekonomiczniej.
Pudełko: no to chyba wada. Mnie wkurzają produkty w pudełkach. Człowiek się wkurza, że środowisko się marnuje, jak się to wywala. Nie wiem jakim cudem opakowanie ma być argumentem za produktem.
no pewnie masz rację… pewnie masz… pewnie.
w koncu Ty to sprawdziłeś więc wiesz o czym mówisz. Pewnie tak jest.
PEWNIE tak jest… i PEWNIE te wsparcie jest w teorii.
robisz ty w domu coś oprócz gadania?
swoją drogą ja cie wkurzają pudełka to ściągnij sobie te ubuntu z ubuntu.com i daj już ludziom spokój ok? pieprzysz ze głowa boli – aaa…b o podręcznik to pewnie taki sobie… pewnie jest pewnie taki sobie. Matko co za szukanie dziury w całym.
eh…. po prostu ciekawi mnie jaki jest cel tego… zawsze się zastanawiałem, kto kupuje te pudełka Mandrivy czy SuSE. Niby jest to wsparcie startowe, ale cóż, jakoś nie wiem co ono może konkretnego dać.
Co do podręcznika, to oceniam podług podręczników np. z pudełka Mandrakelinux, jakie miałem w rencach czy podręczników dołączanych do produktów komercyjnych. Defakto te książki rzadko kiedy coś tak naprawdę uczą niestety. W przypadku komercyjnych to jest to wypełniacz… Osobiście nie znam nikogo, kto by z takiego podręcznika korzystał. Może mam za zdolnych znajomych?
No cóż, jak się nie ma argumentów, to się personalnie znieważa rozmówcę. Znam to.
Nie szukam dziury w całym, po prostu od dawna mnie interesuje ten mechanizm i go nie umiem zrozumieć. Komercyjni od tego odchodzą, a pudełka, książeczki, płytki są w zaniku i coraz częściej kupuje się po prostu licencję w postaci papierka czy wręcz klucza elektronicznego i nic więcej się nie dostaje. Dlatego zastanawia mnie, kto kupuje pudełka, jeżeli nie chodzi o licencje do nich dołączane. Zupełnie nie czuję takiego zakupu.
Moim zdaniem pudelko w duzym sklepie dziala na ludzi. Jest szansa , ze ktos kto przychodzi na dzial komputerowy zatrzyma wzrok na pudelku i sie zainteresuje. Wezmie do reki , przeczyta i wreszcie sie skusi sprobowac.
Myślisz, że ludzie tak dużo kasy mają, że kupują wot tak dla spróbowania? Bo ja to mam wręcz odwrotnie… Zanim kupię to próbuję…
Skąd popularność wersji Try&Buy, Shareware itp. Myślałem, że właśnie stąd, żeby nie kupować kota w siatce biodegradującej się. A tu byłby odwrotny mechanizm?
Tristan, marudo: celem sprzedawania dowolnego produktu jest chęć zarobienia. Kropka.
żeby coś kupić, trzeba się dowiedzieć, że to istnieje. Postawienie na sklepowej półce pudełka to reklama, która sama na siebie zarabia: ktoś pudełko zobaczy, byćmoże się zainteresuje, poszuka informacji, i albo ściągnie z sieci, albo to pudełko kupi bo FAJNIE jest mieć wersję z pudełkiem
Kiedyś znajomy podał mi pudełko z kartą sieciową i zapytał "Co to jest?"
. Kupił ją w supermarkecie, bo pudełko było ładne i jakaś promocja była… Ja wiem, że nie o takich użytkowników Ubuntu powinno walczyć, ale od czegoś trzeba zacząć. Najważniejsze – to się pokazać.
Pamiętam jak kupiłem (powtórzę: "kupiłem") pierwszą płytkę z Linuksem. To był Aurox 9.3 na chyba sześciu płytach ze średnio okazałą kolorowa broszurką. Ale w tej broszurce było narysowane jakie zrobić partycje, jak uruchomić instalator w razie problemów, jak zainstalować sterowniki do nvidii i winmodemów, javę, flasha, kodeki i sporo innych rzeczy.
:
Bez tej książeczki bym się, za przeproszeniem, zesrał, a nie to zainstalował. Tak mi się to spodobało, że Auroksa 11.1 nawet też kupiłem w kiosku, bo na DVD było kilka fajnych rzeczy nie do ściągnięcia z ftpów.
Pudełko fajna rzecz.
Pamiętam jak miałem na szafce wystawkę z pudełek po napędach, pamięciach, płytach głównych itp.
Okropnie mnie boli że już nie da się kupić nagrywarki z pudełkiem
A takie pudełko z Ubuntu wyglądałoby na pewno zajefajnie, nawet lepiej jak pudełko z nagrywarki.
to ma sens marketingowy, nie chodzi tu tylko o wsparcie. Ludzie, którzy do tej pory nie mieli styczności z Linuksem, i uważali że to g… bo jeśli coś jest darmowe to nie może być dobre, być może sięgną po wersję pudełkową w sklepie, jeśli będą musieli za nią zapłacić.
> i uważali że to g… bo jeśli coś jest darmowe to nie może być dobre
Tia ale czasami ściągają soft ze stronek gdzie pisze freeware…
Przyłączam się do pytania. Chciałbym zapłacić komuś kilkadziesiąt złotych za komplet oficjalnych (ew. wyprodukowanych przez kogoś "podróbek" z użyciem szaty graficznej udostępnionej przez Canonical), tłoczonych płytek do każdego wydania. 20 sztuk każdej z nich nie jest mi potrzebne (to oferuje sklep Canonical), ale po dwie każdej z nich chętnie za 50 czy 100 zł bym co pół roku kupił – bez proszenia i kombinowania z różnymi adresami – teraz by dostać komplet sześciu płyt oferowanych przez shipit trzeba wysyłać dwa zamówienia z dwóch różnych kont i na dwa różne adresy "fizyczne" – w jednym zamówieniu płytki 32bit, w drugim 64bit-inaczej się nie da.
Ja wzialem darmowa dostawe od Cannonicala i tak jak zamowilem, dostalem 1 plyte 32bit i jedna 64bit, a ktos na jakims forum pisal, ze prosil o 3 i w uzasadnieniu napisal, ze chce rozdac ludziom w szkole, to mu wyslali 50, zeby nie zabraklo.
To znaczy jedne 32 bit ubuntu i jedne 64 kubuntu? Bo za jednym razem 32 i 64 tego samego się chyba nie da? Chyba że zamówisz 64 ubuntu i edubuntu to wtedy dołożą 32 bit ubuntu. (taki mały 'hack' dzięki któremu w 'standardowej' paczce można dostac maks.5 płyt z 8.04, bez pisania 'uzasadnien')
Do mnie 12 płytek doszło bez problemu. W uzasadnieniu napisałem, że rozdaję (co jest zresztą prawdą).
No patrz, a mi kiedyś odpowiedzieli że jak wszystkie już rozdałem to żebym sobie sam ściągnął i nagrał, a na offsecie wytrzaskał własnym sumptem okładki – jak chcę mieć ładne i kolorowe. A na końcu majla usłużnie podali linka do strony "DIYMarketing".
Co ciekawe było to tuż przed wydaniem 6.10 więc chyba w czasach gdy podobno "zamawiało się jedną a przysyłali dwadzieścia".
Coś mi się zdaje że trzeba po prostu mieć szczęście i trafić na dobry nastrój "moderatora" – trochę tak jak z akceptacją komentarzy na portalach.
http://linuxnews.pl/software-freedom-day-rejestra…
Ze 100 płyt ci przyślą.
Witam
Faktycznie w Polsce przydała by się jakaś firma który wreszcie zaczeła by promować Linuxa jest tylko jeden problem w USA linux kosztuje 20 $ czyli na polskie to jakieś 45 zł a jeśli ktoś podejmie się takiego samego wyzwania i będzie promował i sprzedawał Linuxa w Polsce to z pewności cena bedzie na poziomie 500 – 600 zł !! bo tak właśnie jest w naszym kraju !!! Dlatego ci co mają jakiekolwiek pojecie o tym systemie korzystają z wersji bez wsparcia technicznego ze strony dystrybutora i szukają za pomoca Google " jak to zrobić w linuxie "
100 zł. Mniej więcej tyle ZTCW kosztują pudełkowe Linuksy w Polsce.
Na allegro masz Linuksy po kilka-kilkanaście zł
Ciekawe czy chociaż $1 idzie z każdego sprzedanego ubuntu do canoncial.
Pewnie tak, jako szkolenia i second level support.
20 baksów za kolorowy kartonik z książeczką ? Już lepiej będzie dołożyć i kupić RHELD albo od razu Windows żeby się nie męczyć
.
a co zrobić by nas nie męczyły durne komentarze? Podejrzewam że zepsucie x.orga wystarczy.
Dla bezpieczeństwa proponuję pogryzienie kabla sieciowego
Przydałoby się i to bardzo
Jeśli delikwent ma WiFi to pogryzienie czegokolwiek nie pomoże…
Można odgryźć antenę :p A jeśli antena wbudowana w kartę, to wystarczy mocno zakłócać sygnał.
> Można odgryźć antenę :p A jeśli antena wbudowana w kartę, to wystarczy mocno zakłócać sygnał.
A może lepiej pogryźć kartę?
scapegoat, pamiętaj: jeżeli myślisz inaczej niż GNU/fanatycy, to lepiej nic nie pisz. Spójrz, już Cię przybili do krzyża 53 minusami
.
Mógłbyś swoje poglądy wyrazić w milszy sposób np:
"Ojej, cóż za wspaniała nowina! Idę na dwór postrzelać z wiatrówki do kolegów urzywających Windowsa."
"O, za oknem właśnie idzie przechodzień z pudełkiem z Vistą Ultimate, idę mu najeb*ć!"
"Mama mówi, że Windows jest fajniejszy od Linuksa. Muszę się jej pozbyć…"
Widzisz jakie to proste? W właśnie tak uważasz prawda? PRAWDA???!!! No.
SO TRUE.
I juz sie zaczyna trzepanie kasy.
poskladali kilka paczek Debiana w jakas calosc.
(komus kto uzywa Debiana na co dzien – sklecenie perfect desktopa zajmuje od 1 do 3H)
Nie jestem ignorantem – wiem ze wsparcie oraz produkcja pudelek to sa koszta…
Chodzi mi tylko ze hiena sie rozrosla i ruszyla na lowy.
Rozumiem RedHat, Novel… oni nie tylko kompletuja paczki na plytach ale tez biora czynny udzial w rozwoju – a Canonical walnie snapshota z repo Debiana – z miesiac posiedza nad jajkiem (w koncu trzeba ustawic konfiga przed kompilacja) – potem 4 dni nad z kartkami posiedza przy piwie – dogadaja sie co ma byc na plycie i jazda.
Plusem byl shipt – ale obecnie komp z netem to male piwo – nawet na wsiach.
Co tu sie rozpisywac – hiena to nie filantrop – zglodniala.
1. a kto tobie broni zrobić to samo?
2. debian nie ma takiego marketingu
3. ja z czystym ubuntu nie jestem w stanie w te 1/3h ubuntu doprowadzić do użyteczności (kodeki/programy/konfiguracja/aktualizacje/i można tak mnożyć np. dodanie polskich znaków do mplayera czy wrzucenia starych czcionek i starych dokumentów) Więc dlaczego mówisz że kwestia postawienia desktopu to chwila?
Niech sprzedają, niektórzy uważają że jak coś nie kosztuje to nie ma wartości, inni kupią to jak zwykły program, który pierwszy raz widzą na półce sklepowej, a jeszcze inni kupią świadomie bo mają instrukcję i support.
Co do debian ubuntu to w ubuntu jest masa rzeczy dorobionych/przerobionych, chociażby sam instalator rzuca się w oczy. To ma być easy, pozwalać grzebać pod spodem i mieć nowszy soft. W inny target celują – w desktopy. Przecież nikt Ci nie każe kupować, możesz pobrać za darmo. I tak zespół Ubuntu jest finansowany, a sam właściciel firmy daje wsparcie różnorakiego typu, nie zarabiając na tym kroci..
Nie zarabiając na tym w ogóle. Oni jeszcze (bo liczą, że to się zmieni) nie są rentowni.
Spokojnie, Amazon.com tez długo było nierentowne…
Jestem spokojny i znam nieźle historię Amazona
Najbardziej podobało mi się to, że kapitał zakładowy pochodził z pieniędzy rodziców właściciela, którzy ciułali sobie na emeryturę i którym syn powiedział, że mają kilkadziesiąt procent szans na utratę tych pieniędzy jeśli je zainwestują w jego przedsięwzięcie
Mylisz się i to bardzo. Taki wpływ jaki ma Canonical na Gnome i inne aplikacje to żaden tam debian (bez obrazy) nie wywarł nigdy przez "stulecia"
A to dzięki Brainstorm (ups. może lepiej żebyś tego nie znał bo wstyd przyniesiesz.)
Czy użytkownicy debiana to "debi.."? Gdzie nie czytam na forum, www, czy komentarzach wychodzi, że to ludzie ze słabymi nerwami jak windowsiarze… krzyczą, plują i kopią… normalnie nie wiem… Mnie osobiście to odpycha debian przez jego "ewangelistów" pożal się boże… (nie wszyscy)
Apropo, to ze Slackware też można zrobić niezłą rakietę desktop i nikt ż używających tej zacnej dystrybucji nie namawia cię do tego mówiąc że to co znasz używasz jest do du** a on jest naj…. przemyśl to.
DOKŁADNIE! i nie przejmować się minusami bo jacyś debianowcy to czytają
powiedzmy sobie szczerze, debian to przerobiony slackware, ubuntu to przerobiony debian, możecie się śmiać z ubuntowców ile wlezie, ale ubuntowcy nie śmieją się z debianowców i nigdy nie twierdzą że są pro bo używają ubuntu tak jak robią to debianowcy. A debianowcy w dodatku tak plują sobie w brodę że nie mają takiego marketingu… żałosne. Mimo wszystko (oczywiście) szanuję te distro i jej twórców (naprawdę, bez ironii).
ps. do krzykaczy którzy zaraz zaczną mnie upominać jak śmiem twierdzić że debian to przerobiony slackware. Otóż slackware czerpie z niemodyfikowanego jądra linuksa, zaś debian… cóż różnie bywa
pacze nie pacze, haki nie haki.
Tak – Debian nie robi specjalnie sobie marketingu.
Debianowi raczej robia inni reklame – np firmy ktore instaluja Debiana na superkomputerach
Ubuntowcy smieja sie z Debiana – i z KDE – nie zadko kpia z wszystkiego czego Canonical nie zapodaje w ubuntu – i ze wszystkiego co nie ma w nazwie *buntu
Jesli nie nalezysz do dzieci*buntu to mnie cieszy.
Debian to zremasterowany Slackware – dobre sobie.
(pozostawie to pod ocene innych)
Debianowcy nie maja nic do "mlodszych kolegow" – po prostu krowa nie lubi jak ja sie 15 razy na dzien doi
@soda2: "debian to przerobiony slackware" – trochę się uśmiałem ;] – debian ma wiele bliżej do redhat'a.
debian – slackware
skrypty startowe: system v – bsd
pakiety: deb z zależnościami – tgz bez zależności
polityka: system jak najwiekszy (wszystkie arch) ze wszystkim w repo – system jak najmniejszy (tylko 486), ale jak najbardziej dopracowany, to czego nie ma użytkownik sam sobie zainstaluje na własną odpowiedzialność.
Debian i slackware to dwie zupełnie inne dystrybucję – inne z załozenia, kierunku rozwoju i podejścia do użytkownika ;] – te różnice to tylko kilka przykładowych – naprawdę nie mogę sobie wyobrazić dwóch bardziej odmiennych dystrybucji ;p
inne w kierunku rozwoju. dobrze ale trudno podważyć fakt że slackware to linuks a debian to linuks+fiuczery. I jakoś nigdy nie widziałem żeby ubuntuowiec śmiał się z debiana że "haha a te wasze debiany to jakaś piąta woda po kisielu z jądra linusa t." zato debianowcy ciągle pragną podkreślic jak ubuntu jest kserem i wielkim nieudolnym plagiatem. Więc wszystko co nie wywodzi się od debiana slaka bądź czapki jest teraz plagiatem? o to chodzi w GNU? cieszę się. W TAKIM TEMPIE ZANIM GNU/LINUX ZACZNIE NADGANIAĆ WINDOWSOWI SAM ZEŻRE SWÓJ OGON I ZADŁAWI SIĘ KŁAKAMI.
Pozdrowienia dla obrońców oszukanych debianowców – no bo jak to inaczej nazwać? Po prostu czujecie się oszukani przez Canonical prawda? Jesteście tacy fajni i sympatyczni a daliście się wyruchać małej firmie. Przykro mi i żałuję że nie jest tak jakbyście chcieli (czytaj by debian stał się zamkniętym oprogramowaniem) no bo jak to inaczej nazwać? skoro nie mogę stworzyć distro opartym na debianie bo jak osiągne sukces to stado zaślinionych debianowców będzie mi żygać jaki to jestem zły, to czemu od razu debiana nie wsadzić w pudełko z licencją EULA? Powiecie że ubuntu jest złe nie dlatego że jest na debianie tylko dlatego że nic nie wnosi do społeczności GNU. Jestem użytkownikiem Ubuntu, dzięĸi ubuntu należę (bardziej lub mniej) do tej społeczności (możecie mnie nienawidzić ale do niej należę, przykro mi) promuję linuksa i w mojej szkole ciągle rozdaję płytki z nim. pisałem bloga o ubuntu i pomagałem innym. Ubuntu to chyba jedna z pierwszych jak nie pierwsza disto która była preinstalowana na taką skalę w laptopach (patrz DELL). Dają wsparcie, tworzą społeczeństwo (brainsztorm etc) ogranizują wykłądy. Czego wam jeszcze potrzeba żeby poczuć że ubuntu ma jakiś wkład?
Rozpisałeś się, a prawie nic na temat mojej wypowiedzi ;p.
No nie tak znowu trudno bo slackware to faktycznie gnu/linux, bo korzysta z jądra linuksa, ale jest on "najbardziej uniksowy z linuksów", zasadami działania jako system (i slackware to też linux+"fiuczery"), debian za to jest jednym z najbardziej linuksowych linuksów jakie są (wiem, że to zdanie to "masło maslane", ale nie da się tego inaczej ująć) mimo, że pod nazwą debian nie mieści się tylko linux, ale również hurd.
Ja osobiście spodkałem się, ze śmieszącymi mnie zarzutami ubuntu vs slackware bo tu nie ma co porównywać – zupełnie inny target, ale również z nadmiernym interpretowaniem komentarzy po obu stronach barykady – to że użytkownik debiana napisze, że "ubuntu jest kopią debiana z kilkoma dodatkami" użytkownicy ubuntu traktują jako atak osobisty, a to jest szczera prawda – ubuntu jest zamrożoną niestabilną gałęzią debiana (co 6 miesięcy) i dodane poprawki – ubuntu powstało z pomysłu zmniejszenia rozrośniętego debiana i zrobienie mniejszej dystrybucji początkowo na jedną architekturę, aby można było wydawać debiana częściej, więc jakby nie było prawdą jest, że ubuntu to zmodyfikowana kalka z debiana (i dobrze bo takie właśnie były założenia)… ze źle zrozumianych słów powstają wojny troli i będą trwać, aż nie zrozumieją, że nie ma o co – ty też zrozum, że mówienie prawdy o ubuntu nie jest zawsze atakiem i przeczytaj swoje wypowiedzi, bo oskarżasz debianowców, a sam ich atakujesz bez argumentów ;p.
PS. Ja akurat nie jestem targetem ani dla debiana, ani dla ubuntu ;]
@soda2: bez urazy, stary, ale jesteś chyba jakiś nadpobudliwy…
to socjalny utopista, nie ma się czemu dziwić…
jak już musicie robić flame, to chociaż zdecydujcie się na klasyka w stylu win vs lin, zamiast tutaj bratobójczą pyskówę wszczynać
Debian miał dużo większy wpływ w rozwój np. gnome (za którym akurat nie przepadam ze względu na to że traktuje mnie jak "idiotę" i dodaje przez to pracy ;p) tylko rozłożony na lata.
Fakt, że ubuntu zawdzięcza Bardzo Dużo debianowi, ale dodaje do niego to co w nim kulało, czyli łatwość obsługi, support i marketing i najważniejsze pomniejszenie projektu – debian jest wielkim molochem na wiele architektur oraz debian to nie tylko linux, ale też hurd przez co rozwój i koordynacja projektem jest praktycznie niemożliwe.
I przecież o to chodzi w os, żeby tworzyć coś lepszego korzystając z dorobku społeczności, a że każdy ma inne spojrzenie na rozwój to każdy ma wolny wybór spośród wielu dystrybucji lub może stworzyć własną. Debianowcy ostatnio chyba zapomnieli na czym polega OS, bo mają żal, że społeczność zepchnęła debiana na dalszy plan – uważają, że to przez ubuntu, ale to zaczęło się dużo wcześniej przez nadmierne rozrośnięcie się dystrybucji.
BTW. ja używam slackware na desktopie (tylko, że własnoręcznie kompilowane na x86_64 ;p) – ale ten komentarz piszę akurat z gentoo ;p
Miałbyś prawo się czepiać gdyby ubuntu zrezygnowało z darmowego wysyłania płytek. A tak chcesz darmowe – zamawiasz. Chcesz kupić z fajną książką? Kupujesz.
Eee tam, lepiej Novellowi zgłaszać błedy i propozycje do openSUSE, a dostanie się pudełko z książeczką i nalepkami za darmo ;D .
Poskładanie paczek w całość i wydanie jako nowy system wcale nie jest takie proste, być może na jedno stanowisko tak, ale na większą skalę nie bardzo, a już dotykanie komercji wymaga by system był perfecto w tym co rzuca się w oczy- jeden błąd, nijaki nawet i jeden użytkownik mniej.
Jak tu skonfigurować jajko skoro ma go używać co najmniej kilka tysięcy osób? Jakie paczki zamieścić? Czego się pozbyć? GNU/Linux daje tyle możliwości personalizacji, że po prostu potrzebuje kogoś, kto zrobi to w ten sposób by użytkownicy bez własnego zdania byli zadowoleni albo tak by zdanie dystrybutora pokrywało się ze zdaniem użytkownika. Ludzie narzekają na mnogość dystrybucji, ale niewielu z Nich chciałoby stworzyć swoją, a mają do tego pełne prawo i mnóstwo możliwości. ZU przecież nie będzie konfigurował systemu po swojemu, prawda? Paczka po paczce, zrekompiluje jajko i takie tam? Windows jest ograniczony, nijaki pod chyba każdym względem i to się wielu ludziom podoba.
masz moje poparcie! minusujcie ile wlezie!
Moje też! Pomija się w tych rozważaniach kubuntowców. Minus dałem za to "Nich"
Sonda2 to cos w rodzaju Vistka.
To dziecko*buntu juz nawet spamuje sam pod soba (odpisuje na swoje posty)
Dokladnie tak jak w *buntu – nie jakosc tylko halas i ilosc.
zegnam ten strolowany portal na zawsze
ee krzyż na droge…
"Dokladnie tak jak w *buntu – nie jakosc tylko halas i ilosc."
wiesz dzieki krytykowaniu ubuntu bo ci sie nie podoba, nie lubisz go bardziej przybliza ciebie do dzieci visty niż sonde2 do vistka.
Do czego to doszło że już jeden linuksiarz waczy na drugiego bo nei podoba mu sie dystrybucja ktorej ten drugi używa? paranoja
o tym piszę, w tym tempie GNU samo się zeżre zanim będzie mogło powalczyć o dominację nad rynkiem z windowsem. Teraz już nie liczy się że to jest otwarte, nie masz debiana? masz ubuntu? podpieprzyłeś moim ludziom distro! tak się teraz traktuje dystrybucję. To już nie jest wspólna społeczność.
@Plichu: nie zauważyłem, żeby imho krytykował ubuntu – możesz mi pokazać? Krytykuje tylko "krzykaczy".
@soda2: "zanim będzie mogło powalczyć o dominację nad rynkiem z windowsem" – czy Cię aż tak ms boli? Nie tędy droga – linuks ma się rozwijać swoją miarą, wielowątkowo, a nie walczyć o dominację i się jednoczyć pod jedną banderą. Poczytaj swoje posty i to zobaczysz, że to nie "mściwi debianowcy" walczą z ubuntu, ale ty walczysz o honor ubuntu bo uważasz, że wszyscy napiętnują ubuntu (kompleks niższości czy co?) – prawda jest zgoła inna – nikt nie mówi "podpieprzyłeś moim ludziom distro!" tylko, że ubuntu to debian unstabile z dodatkami – bo tak jest i nie ma co się z tym kłucić – to samo mówi się od lat w kontekście fedora, suse, mandriva, pclinuxos, centos itd. (post redhat) – tylko, że ich użytkownicy nie walczą z prawdą ;p – nie widziałem też wojen sabayon vs gentoo itd. – za to widziałem wojny debian vs ubuntu, ubuntu vs mint (tu minta się oskarża bo "ukradł kod ubuntu") ubuntu vs … – zastanów się kto tu troluje ;p
@pijaczek: święte słowa.
Wielką zaletą Linuksa jest mnogość dystrybucji i oprogramowania dla nich, wolnośc robienia z softem co się chce, rozwijanie i używanie wspólnego dzieła. To, że jedni korzystają z dorobku poprzedników, to bardzo dobrze, nie ma co się tego wstydzić, ani potępiać. Na tym polega rozwój, każdy dodaje cegiełkę wg. swoich możliwości, jedni – tworząc paczki, inni – promując "produkt".
Nie rozumiem, dlaczego jedni warczą na drugich
"“Dokladnie tak jak w *buntu – nie jakosc tylko halas i ilosc.”
Wnioskuję z tej wypowiedzi że uważasz że *buntu stawia na "halas i ilość"
a nie na jakość. ja to odbieram jako krytykę pod adresem ubuntu.
Debian też swięty nie jest. jak to ostatnio było z tymi generowanymi kluczami(?)?? Devy debiana na wlasną rękę sobie soft przerabiali i nikt tego wcześniej nie zauważył a był to bug na tyle znaczący że canonical zaprzestał rozsylać ubuntu LTS i wydał poprawioną wersję.
Wkurza mnie jak czytam wojny pomiędzy użytkownikami windowsa którzy imho potrafią w przewadze tylko głupoty pisać ale jeszcze bardziej jak użytkownicy linuksa przewyższają sie w tym która dystrybucja jest lepsza oczerniając inne.
@Plichu: faktycznie to zdanie wypowiedziane przez imho było nieprzychylne ubuntu, ale imo było to spowodowane przez irytację postami soda2. Jednak nieprzychylnie nie oznacza błędnie – to zależy od miejsca siedzenia – ubuntu rezygnuje trochę z bezpieczeństwa na rzecz wygody, rezygnuje z budowania własnych pakietów – a to oznacza mniej pracy i więcej kasy na marketing, na rzecz budowania ze zmodyfikowanych źródeł w gałęzi unstabile. No ale jeśli jako jakość brać dostępność, łatwość obsługi i inne aspekty w których ubuntu stara się przeganiać inne dystrybucję ocena jakości będzie zupełnie inna.
Jak zauważyłeś debian święty nie jest (mimo, że ten błąd był tylko w niestabilnej gałęzi debiana), ale to też pokazuje zależność ubuntu od debiana ponieważ ubuntu nie wnika w to co bierze od debiana mrożąc niestabilną gałąź i dokładając trochę, a należałoby sprawdzić ważne fragmenty (a dokładniej zmiany w kodzie z debian unstabile, a pakietami źródłowymi ze strony twórców) jak przytoczony ssl.
Ja się zgadzam z soda2. Ubuntu jest często atakowane głównie przez użytkowników Debiana (kompleksy jakieś?). Powoli umiera duch OS co jest bardzo przykre. Podobnie bardzo przykre jest to, że użytkownicy Linuksa walczą między sobą. Już pomijam to kto te "wojny" zaczyna, ale po cholerę one mają w ogóle miejsce? Mówię teraz to do wszystkich: nie podoba Ci się coś? Super, masz do tego pełne prawo. Ale nie pisz, że to g**o, nie oczerniaj tego. Co innego konstruktywna krytyka, albo teksty w stylu: wolę KDE, bo można je lepiej skonfigurować a co innego teksty: GNOME TO GÓWNO! NIGDY NIE BĘDĘ TEGO SYFU UŻYWAŁ! Niech każdy, zamiast się kłócić, przyłoży się jakoś do rozwoju Linuksa – czy to przez promowanie go, czy też przez zgłaszanie błędów albo przez działanie na Ubuntowym brainstorm (nie wiem czy inne distro też mają coś takiego). Wojny nigdy nic dobrego nie przyniosły – a nawet jeśli to tylko jeden stronie.
Jak czytam te komentarze to ręce opadają. Sensowne, klarownie sformułowane myśli dostają minusy a treści w rodzaju "zaczyna się trzepanie kasy" plusy. Normalnie paranoja jakaś. Jeżeli linux (szeroko rozumiany) ma się rozwijać to musi posiadać odmiany komercyjne. Debian przez długie lata nosił miano bardzo dobrej dystrybucji. Tylko jego użycie w większej skali stało na poziomie zero zero nic. Dopiero Ubuntu rozpropagowało szerokie użycie pakietów deb przez użytkowników nie związanych zawodowo z IT. Ubuntu gwarantuje istnienie odmiany darmowej i dobrze. Jeśli jednak instalować taki system w firmie to lepiej dokonać zakupu wersji pudełkowej. To na dzień dobry uspokoi szefostwo.
Nikt nie neguje konieczności istnienia komercyjnej odmiany linuxa, wątpliwości dotyczą tego czy powinno nią być akurat łubuntu.. bo niby która poważna firma postawi na stacjach roboczych czy serwerze ubu ?
wejdź na stronę canonical i poczytaj zamiast się tępo pytać. A jak masz problem do ubuntu to może powiesz z czym konkretnie? bo zgnoić je to potrafisz, więc powiedz mi w końcu co ubuntu dyskryminuje na biurku lub serwerze. Ja się nie znam na serwerach ale ty pewnie mnie oświecisz.
Dokladnie
GNU org stoi na emacsie
nie potrzeba im "serwera" z Canonical
Jak cos jest dobre to po prostu jest – nie musi chodzic z tuba i wydzierac sie na Caly PGR – "jestem najpiekniejsza i mam najwieksza"
Weź się chłopie nie ośmieszaj, jak nie widziałeś i nie znasz.
A na poważnie: moja.
BTW. Jakieś 2 lata temu widziałem rankinkg bezpieczeństwa popularnych dystrybucji i ku mojemu zdziwieniu Ubuntu było na 1 miejscu (od tej pory zwykłem mówić do kumpli "polegaj na mnie jak na Ubuntu"
), a Slack, którego wtedy używałem był zaskakująco nisko. Dodam, że nie był to ranking canonicala, a dostałem link od RedHatowca.
PS. Ja jestem spod znaku Debiana
I ja też pozwalam sobie zauważyć, że U zdziera z D, ale nie przeszkadza mi to i podejrzewam, że wielu debianowcom także, ale ponieważ ośmielili się to zauważyć, od razu są uważani za psy ogrodnika.
Ale te pudełkowe wersje wcale nie są serwerowe tylko desktopowe, to raz. Dwa GNU Linuksowi niezbędne jest wsparcie ZU którzy nawet nie potrafią znaleźć informacji na forum (pudełko jest min. dla nich). Potrzebne jest, po to abylinuks zwiększył udział w rynku, żeby powstawał soft w ilościach chociaż zbliżających się do tego dla MS Win, …..
To będzie stanowiło o szybkim rozwoju tego OS, o zwiększeniu się ilości programistów o wzroście wsparcia przez producentów sprzętu itp. itd.
Przecież rozpropagowanie się Ubuntu, Suse czy Mandrivy, w żaden sposób nie może zaszkodzić ich "rodzicom" a może nawet pomóc.
Pozdrawiam wszystkich którym OS leży na sercu – bez względu na to jaką dystrybucję użytkują.
"Ale te pudełkowe wersje wcale nie są serwerowe tylko desktopowe, to raz."
Co jeszcze? A SLES chociażby to co?
Tylko, że ja piszę w temacie niusa
a nie w ogóle co się na świecie sprzedaje.
Autozone?
22% firm?
przynajmniej w tej ankiecie
http://www.iaps.com/2008-server-reliability-surve…
Nie tyle szefostwo co "skarbówkę" – to też jakaś paranoja jest..
To już dawno nie jest prawdą. Kiedyś tak było, że na używane oprogramowanie trzeba było mieć fakturkę. Ale od jakiegoś czasu skarbówki się już nie czepiają.
Nie wiem czy to prawda (nie chciało mi się sprawdzać:D) ale właśnie używam na służbowym kompie Debiana zainstalowanego z nagrywanej płytki (to nie moja firma tylko tu pracuję…). Mogę chyba odetchnąć z ulgą
20 usd to coś koło 42 pln. Nie stać cię na tak wygórowane opłaty za podręcznik, płytkę i 2 miesiące darmowego wsparcia? Nie szkodzi. Zamów darmowe płytki na shipit.ubuntu.com.
W sumie u nas jest amazis z swoją Mandriva Xtrem 2. Z tego co pamiętam w kompach NTT były mandrivy. Ale mandrive Xtrem 2 można tylko przez internet kupić? Z resztą amazis na Polski rynek mógł by się lepiej wgryźć bo oni mają umowę z tp i neostrada u nich od kopa działa. Z resztą TP mogła by dorzucać mandrive do neostrady ale oni pewno umowę z MS mają na MS office to dlatego
Tam do licha jak mogłem zapomnieć
http://kateos.org/?sekcja=getit
No i sprzedawany w kioskach śp. Aurox
Ale sie niemiło jakoś ostatnio robi w komentarzach, prawie każdy news jest komentowany przez jakiegoś trolla, który chce udowodnić, że tylko on ma rację…
Jeśli ktoś uważa, że ma rację to chyba powinien bronić swojego zdania, prawda? Oczywiście sensownie
Nie mozna mieć klapek na oczach, ale nie można też ulegać wszystkiemu co się słyszy/czyta
Ta cała "dyskusja" to jest jedna wielka dziecinada.
Zacznę od końca, bo mam najmniej przewijania
@pumpuntu: Po pierwsze dobry system, nawet świetny system, nawet cudowny i boski system wymaga reklamy. Jak każdy inny produkt. Tak właśnie działa kapitalizm. Jeśli coś nie jest reklamowane, to po prostu na rynku nie istnieje, albo istnieje lokalnie, niszowo.
@soda2: Ochłoń trochę. Masz częściową rację. Wielu debianowców zachowuje się jakby zapomniało, o co chodzi w idei wolnego oprogramowania. Przez komentarze krzykaczy tu i na innych serwisach skutecznie się do debiana zniechęciłem, choć podejrzewam, że to dobra dystrybucja (a podejrzewania swe opieram na rocznej bytności z Ubuntu). Ale rację mają Ci, którzy mówią, że Ubuntu jest Debianem po kosmetyce. Zobacz sobie na stronie Ubuntu, jak wygląda ich plan wydawniczy. Tam jest jawnie oznaczony moment, do którego POBIERA SIĘ PAKIETY OD DEBIANA. Co nie zmienia faktu, że Canonical dołożyło wiele starań, żeby ten system stał się bardziej ludzki. Ładna skórka, tapeta, network-manager (chyba z RH), tracker, kilka konfiguratorów, wpływ na GNOME, graficzny instalator i całkiem użyteczne LiveCD, Compiz "out of the box", ściąganie sterowników zamkniętych kilkoma kliknięciami, ładny instalator programów i pewnie jeszcze sporo innych rzeczy, o których nie wiem. Nie o to chodzi, że trzeba być niesamowitym geekiem, żeby to wszystko wymyślić i oprogramować. Chodzi o to, że to się sprzedaje, że pudełko ładnie wygląda, że ludzie przychylniej reagują na płytkę z nadrukiem i kolorowym logo (o, oryginał!), że ludzie chcą używać komputera jak kalkulatora. Chcą wejść na naszą-klasę i onet, i nie mieć pojęcia o tym, jak "Hello world" napisać w żadnym języku poza angielskim. Debian im tego nie zapewnił, za to stworzył świetne i cenione przez INFORMATYKÓW rozwiązania.
@imho: Nie dziw się, że spotykasz się z agresją, skoro w jednym zdaniu potrafisz być równocześnie protekcjonalny, obraźliwy i nieuczciwy
"Debianowcy nie maja nic do “mlodszych kolegow” – po prostu krowa nie lubi jak ja sie 15 razy na dzien doi"
- Nieuczciwość to ten fragment o dojeniu, bo skoro licencja GPL jasno dojenie i jego zasady przewiduje, to ja nie rozumiem twojego żalu. Możesz sobie zdoić Ubuntu, Fedorę, Pardusa i co tylko chcesz, wrzucić swoją nazwę, opudełkować i sprzedawać, byleś kodu nie zamykał.
- Obraźliwy jest sam ton, a do tego jeszcze zarzucasz pośrednio nieuczciwość użytkownikom i twórcom Ubuntu, gdy oni tylko korzystają ze swoich praw, które wynikają z idei tego, czym wolne oprogramowanie jest, nikomu nie broniąc dostępu do efektów swojej pracy.
- A "młodsi koledzy" to niczym nieuzasadniony protekcjonalizm.
@apetyt rośnie: niech więc czynnym wkładem Canonical będzie pozyskanie sporej rzeszy nowych użytkowników systemu. Jeśli słyszałeś o ciągu Fibonacciego, to pewnie wiesz, jak to może wpłynąć na popularność linukuksa jako takiego.
@kilka osób z początku: Produkt nie może być zbyt tani, bo to świadczy o jego niskiej wartości. Ładne pudełko przyciąga oczy, a jego dopracowanie oznacza, że produkt w środku prawdopodobnie też jest dopracowany. Nawet jeśli nikt tego nie kupi, to się naogląda na logo systemu, które w pamięci zostanie.
Z ust mi to wyjąłeś, dodał bym tylko, że marketing (w pozytywnym jego wydaniu) powinien szerzej zawitać na ustach "linuksowców". Przecież na dzień dzisiejszy większość użytkowników "Linuxów" to osoby lepiej wykształcone i obeznane z szeroko rozumianym IT niż większość użytkowników "Windowsów" (chodzi mi o udział procentowy – nie obrażam nikogo), a jakoś ten marketing nam nie wychodzi. Trzeba się reklamować bo to będzie powodować zwiększanie udziałów w rynku, ze wszystkimi tego konsekwencjami (sterowniki, programy…)
Popieram
. Btw. Ja używam obu dystrybucji. Ubuntu desktop, Debian serwery
Bo tak chce i już, a jeżeli komuś się to nie podoba to wg. mnie nie rozumie idei linuksa. To tak jak z samochodami, jakby je rozdawali za darmo miałbym wszystkie
Panowie… polecam FreeBSD
Hihihi. Panowie debianowcy właśnie zobaczyli, że można na ich systemie zarobić i jeszcze (zgroza) nie podzielić się forsą. A tak patronizowali tych wyzyskiwanych BSD-owców, że dzięki GPL coś takiego jest w ogóle nie możliwe…
P.S. Co do tego, że na Debianie "sklecenie perfect desktopa zajmuje 1-3h" — na Ubuntu zajmuje 15 minut. Zresztą dlatego mam na workstacji Kubuntu — owszem, potrafiłbym sobie to samo w parę godzin sklecić na FreeBSD, ale mi się po prostu nie chciało.
Dzisiaj sie wybiore do BestBuy-a i pomecze troche sprzedawcow. Kilka lat temu kupilem tam red hata 9 i zdziwilo mnie ze koles z ktorym wtedy rozmawialem byl calkiem niezle rozeznany w temacie linuksa. Zreszta BestBuy od wiekow sprzedawal i red hata i suse. Takze ubuntu nie jest tu jakas rewelacja.
Ale ta firma to chyba nie jest za specjalna? Informacja o BestBuy
No za ta firma nie specjalnie przepadam dlatego lubie tam chodzic i ich meczyc. Przy okazji jak juz cos tam kupie to na chama wciskaja swoja dodatkowa gwarancje. Kiedys na dysk seagate, ktory standardowo ma 5 lat gw. chcieli mi wcisnac swoja na 3 lata.
20$? Drogo jak na darmowy system operacyjny.
20$? Tanio jak na dobre pudełko, profesjonalnie napisany podręcznik i sześćdziesięciodniowy support.
Where do you want to go today? Well.. "Hop to your local Best Buy for a brand new Ubuntu in a box!"
Masz racje Moarc (BTW. myslales o pracy w marketingu?), dobre pudelko to podstawa, profesjonalnie napisany podrecznik (czytales?) mocna rzecz, ciekawe czy jest tam cos wiecej niz w typowym Quick Start Guide? Support to juz kompletny odjazd..60 dni na to zeby uporac sie z instalacja i odpalic klienta poczty. Brakuje tylko certyfikatu autentycznosci… Zauwazylem jeden interesujacy (dla niektorych oczywisty) fakt. Jak tylko firma zyskuje dojrzaly, przyzwoity produkt i zaczyna powaznie traktowac swoich klientow to pojawiaja sie pieniadze. Okazuje sie, ze nie ma nic darmo i trzeba placic. Zly Microsoft robi to samo..tylko lepiej.
1. Czy Microsoft udostępnia Windows do ściągnięcia ze swojej strony za darmo?
2. Czy Microsoft wysyła na zamówienie darmowe płytki z Windows?
3. Czy Windows w wersji box kosztuje 19,99 USD?
Ad. 1
Owszem, na MSDN AA.
Tak i według tej wspaniałej licencji z MSDN AA na moim komputerze nie mogła pracować moja dziewczyna. Podziękowałem serdecznie obu uczelniom, kiedy mi próbowały wepchnąć tą drogą Windowsa i Visual Studio
@mith: o kurna, to mi cholernie przypomina pewien tekst Stallmana sprzed lat:
[ http://www.gnu.org/philosophy/right-to-read.pl.ht... ]
Tak, czytałem to opowiadanie. Chyba po angielsku. Ja wielkim fanem Stallmanizmu nie jestem. Cenię sobie raczej zdrowy rozsądek i umiar. Ale w tej dziwacznej licencji MSDN AA naprawdę jest wymóg, że korzystać wolno z oprogramowania tylko mi. Co zatem z moją rodziną, albo moją dziewczyną, która formalno-prawnie rodziną nie jest? Dla mnie taka właśnie licencja jest brakiem umiaru.
P.S. A skoro zahaczyliśmy o temat "prawa do czytania", to kiedyś zasłyszałem, że rynek e-booków załatwiły właśnie bardzo restrykcyjne licencje. Nie wiem, czy tak było naprawdę, ale kiedy przypomnę sobie szczęśliwe lata mojego liceum i czytanie kolejnych książek Pratchetta, które kupowaliśmy z przyjaciółmi na zmianę (bo drogie!), mogę sobie wyobrazić, że restrykcje w wymianie literaturą wkurzają
Heh, ja tam wcale nie czuję się wyznawcą żadnego "stallmanizmu" i też używam w tej sprawie własnego rozsądku. Po prostu uważam, że słusznie przewidział konsekwencje własnościowego podejścia do rzeczy niematerialnych (ten tekst to jeden z przykładów) i generalnie w dobrym kierunku zmierza.
W odróżnieniu od ciebie nie sądzę, żeby ten problem wynikał z braku umiaru (co niby powinni ograniczyć w licencji żeby twoja dziewczyna mogła legalnie korzystać z twojego komputera? dodać zastrzeżenie "nie dotyczy dziewczyn, chłopaków i rodziny"? – a kumpel z akademika to już by nie mógł?), tylko z kompletnie lunatycznej koncepcji, że fizyczną własność da się przenieść do spraw niematerialnych.
Ubuntu w pudełku, z książeczką i wsparciem przez kilka dni to coś wspaniałego, tak? Tylko czemu nie raz dało się słyszeć głosy o tym, że oS czy MDV są do bani bo można je kupić, a przecież to Linux? [zaraz pewnie ktoś mi znowu zarzuci, że nie odwołuję się do komentarzy tu i tylko tu...]
Ach ci fanatycy ubuntu.
Jak ubuntu sprzedaje swoją wersję w pudełkach to jest cacy, pięknie i cudownie.
A jak Mandriva sprzedaje swoją wersję pudełkową to jest komercja, shit i ogólnie dno.
Z tego portalu już dawno zrobiła się piaskownica.
Bzdury gadasz. Fajnie, że jest Mandriva w pudełku ze sterownikami do DSL-a.
Ja nie mam nic przeciw pudełkowaniu co lepszych dystrybucji. Niech się wbijają w świadomość, niech robią reklamę. Popatrz na to w ten sposób. Wiesz, jak wygląda Linux. Okienka, Compizy i inne duperele. Ale większość osób kojarzy Linuksa z jakąś tajemną magią, jakimś informatycznym szarlataństwem, z zaklęciami w konsoli. Niechże więc wezmą sobie pudełko w takim choćby Empiku, niech zobaczą te cztery obrazki na odwrocie, jakie to zwykle na grach znaleźć można. I niech się dowiedzą, że to się myszą obsługuje
Ja gadam bzdury, poczytaj sobie wypowiedzi fanatyków ubuntu w komentarz na temat newsów o Mandrivie.
Tylko mogli się za to pudełko zabrać inaczej bo teraz to to wygląda jak pudełko z Windows9x/ME – pełne niepotrzebnych nikomu tekstów i sprawiające wrażenie zawalonego.
Wystarczy samo logu Ubuntu z ładnym podpisem na froncie i reszta rzeczy na odwrocie (ale nie jako "What you won't have", raczej ładny opis i parę screenów)