Udawaj Greka a może ci się uda
- Dodano: 12 August 2008
- Wprowadził: olamus
- Komentarze: 21
Tak można ująć w przenośni nową strategię obrony jaką obecnie zastosowali prawnicy w Stanach Zjednoczonych w sprawie dotyczącej naruszeń praw autorskich.
Przed sądem w Teksasie do niedawna toczył się proces pani Whitney Harper, która została pozwana przez RIAA za naruszenia praw autorskich poprzez użycie programu Kazaa P2P, gdy miała 16 lat. Inaczej niż w przypadku pozostałych pozwanych, którzy zostali uznani winnymi naruszeń w sprawie toczącej się przed sądem, prawnicy pani Harper zastosowali dość ciekawą linię obrony.
Zgodnie z amerykańskim prawem autorskim możliwe jest by osoba, której zostały postawione zarzuty naruszenia prawa, dowodziła ignorancji w zakresie nielegalności swych działań. Jeśli właściciel praw autorskich nie może udowodnić oskarżonemu zamierzonego naruszenia, a sąd potwierdzi, że naruszający nie wiedział, że jego działania były nielegalne, sąd może ograniczyć wysokość odszkodowania do sumy nie mniejszej niż 200 $, nie zaś zasądzić zazwyczaj przyjętą sumę około 750 dolarów.
Pani Harper złożyła oświadczenie do sądu twierdząc, że nie rozumiała czym jest dzielenie się plikami ani czym jest prawo autorskie w momencie, gdy dokonywała “naruszeń” oraz że Kazaa nie informował jej, że materiał, który ściąga z internetu mógł być nielegalny. Twierdziła także, że myślała, iż proces ściągania plików z internetu jest podobny do słuchania radia przez internet.
Zrzeszenie amerykańskich wydawców muzyki próbuje dowodzić, że oskarżona wiedziała, co robi opierając się na tym, że płyta kompaktowa, z której pozyskana została muzyka, zawierała pewne prawne ostrzeżenia. Jest jednak pewien problem: Harper mogła nie widzieć tych ostrzeżeń.
Sukces Harper może ustanowić precedens dla przyszłych pozwanych, którzy będą powoływać się na nie w ramach obrony opartej na “niezawinionym naruszeniu”. Dotychczas ta strategia nie przynosiła zamierzonych efektów, lecz w omawianej sprawie przyniosła zdecydowane zwycięstwo pozwanej. Zaważyła okoliczność, że Kazaa nie przesłał zawiadomienia, iż w sieci udostępnione były również nielegalne materiały, w czasie, gdy Harper pozyskiwała część z nich z internetu.
Więcej informacji: http://www.betanews.com/article/RIAA_may...1218479632
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
21 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
a ja myślałem że w "państwie prawa" niewiedza nie może być usprawiedliwieniem jakiegokolwiek przewinienia. W takim razie można to przerzucić na "ja zgwałciłem te 30 kobiet bo myślałem że one tego chcą, ja jestem przystojny i mam powodzenie – a tym bardziej nie wiedziałem że takie coś jest przestępstwem, gdy je gwałciłem nie wspominały o tym że to łamanie prawa…"
Gwałcąc kobiety bezpośrednio wyrządzasz im krzywdę. Pobierając pliki z Internetu prawdopodobnie nikogo nie narażasz na straty, bo istnieje mała szansa abyś te pliki kupił. Tak naprawdę istnieje większa szansa, że je kupisz po przesłuchaniu jeśli Ci się spodobają, ale producenci o tym nie mówią, bo okazało by się, że są niepotrzebni artystom.
sluchaj, ja to wiem, ty to wiesz. CHodzi o to że wg. większości artystów czy deweloperów… ściągając ich własność intelektualną krzywdzisz ich…jak by to głupio nie brzmiało – ale takie mają prawo. Litera prawa to potwierdza – a skoro kobita nie wiedziała że "krzywdzi" muzyków i może jej to "przejść" na sucho to znaczy że gwałciciel nie musi wiedzieć że wyrządza krzywdę swoim ofiarą i jemu to równiez na sucho powinno przejść. W świetle prawa każdy jest równy, a te samo prawo mówi że takie siedzenie na kazzie jest nielegalne (duży skrót myślowy ale wiesz o co chodzi). Ja mogę olać rozliczanie się z fiskusem bo w końcu mam dopiero 18 lat i mam prawo nie wiedzieć że od iluś tam tysięcy rocznie przychodu muszę się z nimi rozliczać – powinienem zostać ukarany za brak rozliczania się? Jeżeli obywatele nie znają (lub nie chcą znać) prawa to dla kogo ono jest? dla bydła?
Gwałciciel nie musi wiedzieć, że wyrządza krzywdę:
- swoim ofiarom,
- swoją ofiarą?
W świetle prawa każdy jest równy, co oznacza takie samą ochronę przed tymi samymi przypadkami każdego, czyli:
- Ochrona białoskórego mężczyzny przed pobiciem
- Ochrona czarnoskórej kobiety przed pobiciem,
musi być na tym samym poziomie. Nie można zakładać, że za obrazę sądu wlepią ci taką samą karę, co za zabójstwo policjanta, bo przecież wysoki sąd też został poszkodowany w czasie pracy. Rozumiesz różnicę. Co do praw autorskich, to ich nie zrozumienie jest całkiem prawdopodobne. Licencje na programy komputerowe też obejmują prawa autorskie? Kto by pomyślał, że nie wyrządzając nikomu szkód, może zostać pozwany dla przykładu?
zapominacie, że ona miała wtedy 16 lat, więc na to też mogą patrzeć inaczej bo była niepełnoletnia, podczas swego niezwykle złego uczynku
Możesz podać jakieś miarodajne badania, że osoby które kradną muzykę w internecie, kupują oryginalne wersje utworów, których normalnie by nie kupili gdyby najpierw nie ukradli ?
Bzdurny argument nie poparty żadnymi danymi.
Możesz podać jakieś miarodajne badania, że osoby które nie kradną muzyki w internecie, kupują oryginalne wersje utworów, których normalnie by nie kupili gdyby najpierw je ukradli ?
Bzdurny argument nie poparty żadnymi danymi.
LCF: Jasne, że kupują, szczególnie oprogramowanie. Wystarczy zrobić tylko akcje promocyjną pt. "Naloty policji", po czymś takim sklepy odnotowują 300% zwiększenie obrotów.
Ukradli? By nastąpiła kradzież jedna strona musi coś zyskać (to się zgadza), a druga musi utracić jakiś majątek.
Kodeks Karny: "Art. 278. § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej."
Jest wyjątek, uzyskanie programu komputerowego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, wtedy to jest kradzież. Poza tym jednak, jak długo ilość sztućców się zgadza, kwota na koncie jest poprawna i wielkość aktualnie posiadanego majątku się nie zmniejszyła, to nie można mówić o kradzieży. Utracony dochód (poza wyżej wymienionym wyjątkiem, ścinaniem drzew w lesie i kradzieżą energii) nie jest kradzieżą.
Polskie prawo nie zabrania pobierania muzyki z internetu, nie robienie tego jest tym samym co np niejedzenie mięsa.
W przypadku popytu na programy często jest tak, że ktoś albo ściągnie program za darmo, albo go nie będzie miał. Każdy kto pobiera nielegalnie 3dmax`a, albo go nigdy nie kupi, albo kupi po tym jak się go nauczy, przekona do niego i postanowi z nim związać swoją "karierę".
Co do muzyki, to przesłuchanie płyty decyduje o tym, czy będziesz jej słuchał, czy nie. Są oczywiście fani "kogoś", którzy chcą mieć wszystko co dany "ktoś" kiedykolwiek wydał, do tego wezmą jeszcze podkoszulkę, spodnie i czapkę. Większość osób jednak pierw musi posłuchać czegoś, by potem stwierdzić czy chcą tą czynność kiedykolwiek powtórzyć. Jeśli komuś jakiś utwór/wykonawca się naprawdę spodoba, to w pewnym momencie odczuwa nieuzasadnioną potrzebę by "wesprzeć autora", by mieć "ładną oryginalną płytę", aż czasem dochodzi do etapu kupowania czapek i podkoszulek.
Jeśli chodzi o filmy pobrane z internetu, wydaje mi się, że skala ocen u większości osób wygląda chyba jakoś tak: dno – wywalić, może być/całkiem fajne – nagrać na płytę, super – kupić oryginalne dvd/(lub "coś lepszego").
"Zgodnie z amerykańskim prawem autorskim możliwe jest by osoba, której zostały postawione zarzuty naruszenia prawa, dowodziła ignorancji w zakresie nielegalności swych działań."
Czy gwałt sądzi się według prawa autorskiego?
He he, hi hi, równość wobec prawa? Np. w polsce gdzie pływaczka zabija brata i musi za to uczyć dzieci pływać? Ja za taki 'wybryk' poszedłbym za kraty.
Z zasady tak jest. Np w Polsce jeśli kupujesz kradziony samochód i nie wiesz, że jest kradziony to działasz w dobrej wieże i praktycznie (po 3latach) nawet jak oryginalny właściciel się znajdzie, to samochód zostaje u ciebie. (kodeks cywilny Art. 169. § 1 i § 2)
Jeśli ktoś nie jest prawnikiem, informatykiem ani niczym podobnym to "w dobrej wieże" może dzielić się muzyką/filmami/programami ile chce (Jak długo niemożna tej osobie udowodnić, że mogła "potknąć się" o informacje o nielegalności takich działań).
Tak samo póki ktoś nie zobaczy (może nie zobaczyć) tabliczki o zakazie robienia zdjęć, póty zdjęcia może robić.
Jeśli sprzedawca mnie zapewnia, że posiadanie czegoś jest legalne, to ja jeśli tego nie wiem to mam prawo uwierzyć autorytetowi sprzedawcy, że tak właśnie jest i nie muszę tego sprawdzać (sprawdzanie było by przekroczeniem należytej staranności, czego konsument robić nie musi)
Co do "wątku" z gwałcicielem. Jeśli muzyka opierała się, krzyczała i drapała podczas bycia ściąganą, sygnalizując przez to, że "tego" nie chce to oczywiście masz racje.
Druga kwestia, że dzieląc się ciasteczkiem/muzyką z kimś innym najczęściej ludzie odczuwają pozytywne emocje, z chęcią chcą by ktoś im "zrobił" to samo. Podczas gwałcenia i zabijania się najczęściej napastnik nie chciał by doświadczyć tego samego, co powinno dać mu wyraźny sygnał, że robi coś złego.
"w dobrej wieże"
Powinno być "w dobrej wierze" …
"może dzielić się muzyką/filmami/programami ile chce"
Jeżeli kupił oryginał, to czemu nie? Choć wiem, że z punktu widzenia prawa wygląda to mniej różowo…
Fakt…, zdecydowanie nie myślałem o wieżach, tylko o wierze, ale słownik o nich myślał i przez to nie zauważyłem błędu.
Jeśli ktoś kupił oryginał, to ktoś mu przystawił 10 regulaminów/licencji/ostrzeżeń pod nos, o które łatwiej się potknąć, niż gdy ściąga się coś z internetu.
Tak jak było w tej sytuacji "płyta kompaktowa z której pozyskana została muzyka, zawierała pewne prawne ostrzeżenia. Jest jednak pewien problem: Harper mogła nie widzieć tych ostrzeżeń".
szczerze mowiac, to mysle, ze wiekszosc facetow nie mialaby nic przeciwko, zeby ich jakas pani napadla i zgwalcila…
Tylko nie napadła! Za dużo mam kasy żeby mnie okradli
Kiedy przyjdą dobre czasy, w których wszelacy producenci zrozumieją, że to *my* jesteśmy odbiorcami ich produktów i mamy więcej od nich do powiedzenia?
Na szczotkach klozetowych jest napisane zeby nie wkladac jej sobie do ust bo durni amerykanie to zrobia a potem pozywaja firme ze tam nie bylo takiej informacji. Czy ktos sie spodziewa ze na paczce zyletek bedzie napisane: -nie jesc -nie polykac -nie ciac sie -nie ciac innych -nie dodawac do jedzenia… ?
W stanach nagmiennie wykorzystuje sie to ze niektore rzeczy zdaja sie byc oczywiste a prawo tego nie uwzglednia. Jak wyprodukujecie zracy plyn do czyszczenia podlog i nie bedzie napisu zeby nie polykac w najblizszym czasie ktos wytoczy wam proces o to. Sad w stanach nie powie "jestes na tyle dorosly zeby to wiedziec".
Ignorantia iuris nocet – mówili starożytni. USA rządzi się własnymi "prawami" jak widać.