Vendor lock-in w oświacie?
- Dodano: 25 January 2012
- Wprowadził: mikolajs
- Komentarze: 183
Obserwując wybór oprogramowania dokonywany przez naszych urzędników nasuwają się wątpliwości co do kompetencji ludzi decydujących. Czy naprawdę rozstrzygający wybór rozwiązań IT mają aż tak małą wiedzę i rozeznanie? Dlaczego decydują się na technologie, od których raczej już się odchodzi, nie zapewniające wygody pracy, które generują dodatkowe koszty zakupu sprzętu i oprogramowana. Czy w grę wchodzi niewiedza, lobbing czy też wręcz nieuczciwość?
Miasto Gdańsk zdecydowało się na zakup „platformy edukacyjnej”. Ma ona składać się z portalu umożliwiającego nauczycielom przygotowywanie multimedialnych treści do nauki dla ucznia, elektronicznego dziennika oraz sekretariatu. Dodatkowo w ramach platformy, każda szkoła ma otrzymać trzy laptopy, rzutnik i tablicę multimedialną. Program finansowany jest w większości z funduszów unijnych.
Niestety całość włącznie ze sprzętem musiało być dostarczone przez jedną firmę lub konsorcjum. Taki warunek formalny spełniło tylko konsorcjum składające się z trzech firm: Young Digital Planet, Zakładu Usług Informatycznych Otago i Vulcan. Trudno mówić o jakiejkolwiek konkurencji czy wyborze. Miasto w takiej sytuacji nie zdecydowało się na rozbicie przetargu na oddzielne kategorie i wybraniu najlepszych rozwiązań na rynku.
W wyniku przetargu dziennikiem elektronicznym, który będzie używany w Gdańsku stał się Dziennik Elektroniczny Optivum NET firmy Vulcan. Firma ta specjalizuje się w programach wspomagania oświaty. Wiele ich produktów jest udanych i szeroko stosowanych jak choćby SIO – system wspomagania zarządzania oświatą. Być może właśnie fakt używanie właśnie tego systemu obecnie przez szkoły w Gdańsku zdecydował o wyborze. Niestety efekt jest taki, że oświata w Gdańsku uzależnia się od jednego dostawcy.
Dziennik elektroniczny w wydaniu Vulcana to niestety bardzo nieudany produkt. Program ma złe opinie nauczycieli którzy go używają lub używali (np Zielona Góra). Być może przyczyną takiego stanu rzeczy jest nietrafny dobór technologii jego wykonania. Jest on napisany przy użyciu Silverlight firmy Microsoft. Wersja nauczycielska działa wyłącznie na IE i oficjalnie nie wspiera systemów 64-bitowych. Na szczęście istnieje wersja dzienniczka dla rodziców w wersji dla przeglądarek, chociaż ma mniejsze możliwości niż pełna wersja działająca na SL.
Dodatkowo dziennik dla nauczyciela ma dość wysokie wymagania jak na tego typu aplikacje. Potrzebne jest co najmniej 1GB RAM i procesor 1,5GHz i musi być zainstalowany (poprzez przeglądarkę IE) na dysku. Dodatkowo każda szkoła musi posiadać serwer pracujący na Windows. Dane z tego serwera są co jakiś czas przesyłane na serwer firmy w celu udostępnienia danych rodzicom.
Tymczasem większość kurencyjnych dzienników elektronicznych działa jako usługa SaS, co dla szkół jest bardziej wygodne i bezpieczniejsze. Zazwyczaj jest to również tańsze.
Można się obawiać, że Miasto Gdańsk nie wzięło pod uwagę kosztów jakie będą zmuszone ponieść dodatkowo szkoły. Czy koniecznie trzeba wpychać do oświaty przestarzałe rozwiązania, wypierane z innych dziedzin przez programy w przeglądarkach.
Miasto daje szkołom trzy laptopy, a to stanowczo za mało, aby nauczyciele mogli uzupełniać dzienniki elektroniczne. Sprzęt komputerowy jaki nauczyciel ma do dyspozycji jest w małej ilości i najczęściej bardzo wiekowy.
Przykładowo w jednym z gdańskich liceów ogólnokształcących wprowadzono dziennik elektroniczny, który całkowicie zastąpił papierowy. W salach lekcyjnych znajduje się ok. 30 komputerów (w każdej sali lekcyjnej musi być komputer). Są to komputery otrzymane od różnych firm w ramach darowizny i prawie żaden z nich nie spełnia wymagań stawianych przez dziennik Optivum. Dodatkowo prawie wszystkie pracują używając jako systemu operacyjnego Linuksa, który sprawdza się tutaj doskonale. Korzystając z dziennika w wersji na przeglądarkę nie trzeba drogich komputerów. Jeżeli teraz wejdą nowe dzienniki kupione przez miasto, to skąd szkoły mają wziąć pieniądze na zakup takiej ilości komputerów wraz z oprogramowaniem?
Czy miasto wybierając tę ofertę miało świadomość tych problemów? Czy jest to krok do przodu, czy może raczej do tyłu? Szkoły, które zaczęły korzystać z nowoczesnych technologii zostaną cofnięte znowu do dokumentacji wyłącznie papierowej i zamiast korzystać z dziennika od miasta będą znowu pisać wszystko tylko na papierze.
Komentarze (RSS) | Trackback (URI)
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
183 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Myślę iż warto by to nagłośnic tak by przebiło się do mainstreamowych mediów.
Z dwóch powodów:
- użyta technologia Silverlight jest bardzo kłopotliwa. W interesie publicznym jest by nie wprowadzac ukrytych kosztów czy ograniczendnosnie platformy dostępowej. Jeśli można się z tego wycofac to nalezy przetarg unieważnic.
- napiętnowania niekompetencji osób lub ( może głupich procedur ? ) Jak tak można wydawac publiczne pieniądze…
Janusz
Ano tak to można wydawać bo jest ustawa o zamówieniach publicznych. Jak widzę nikt tu z obecnych nie wie o co w tym chodzi. A niestety ta ustawa to bagno które bardzo często wymusza zakup największego g… bo tak mówi dział prawny który nie chce mieć problemów. I nie ma tu mowy o głupocie informatyków czy ich dyrektorów. Bardzo często w takich przetargach to jak wygląda SIWA decyduje dział prawny a nie IT.
Panowie.
Słowo klucz to OTAGO!!! Cała reszta jest nieważna.
Otago to firma, jakiś czas temu wykupiona przez inną, która praktycznie zmonopolizowała obsługę urzędów miasta w Polsce. Ich program Ratusz, to jeden wielski moloch, który morduje urzędy. Oracle, Formsy i brak jekiegokolwiek API do integracji. Kupisz ratusz, jesteś już uzależniony…
Kto chce niech sprawdzi
Po pierwsze w przetargu wybiera się produkt, a nie technologie. Po drugie nikt, nie zabraniał Ci startować z swoja lepszą ofertą.
To jako produkt, który nawet w części nie jest tak dobry jak inne dzienniki popularne na rynku powinien do razu być odrzucony. Tutaj Vulcan mając słaby projekt idzie po cenie, tylko samorządy nie liczą kosztów potrzebnych do zakupu sprzętu i oprogramowania jakie wymusza taki zakup. Może traktują to jako zakup na raty, albo mają to gdzieś bo i tak się liczy notatka w prasie, że są tacy dobrzy i kupują społeczeństwu dziennik.
Nie zapominaj, że wymaga to Windowsa. Gdy biedna rodzina kupuje np. używane części na Allegro, skleca sobie kompa i instaluje jakiś darmowy system, to nie może z tego korzystać. A licencja Windowsa jest droga.
Druga rzecz jest taka, że niby nowoczesne państwo nikogo nie dyskryminuje.
Tak dell z P4 z windows za 150zl jest drogi. Vulcam mam siłe przetargowa, wczesniejsze przetargi dobrze zrealizowane i tanio! Ponadto zawsze jak ogłsza sie przetarg można do neigo wnosić zażalenia, nikt nie piał że przetarg jest źle sklecony, dopiero jak rozstrzygnięto to bicie piany, bo wygrywający postawił na SL.
Jest drogi. Bo kosztuje. Jeśli już masz komputer, z dowolnym systemem i dowolną przeglądarką, to tego kosztu nie ponosisz. A nawet jeśli ktoś miałby kupić komputer z allegro za 150zł – zrobisz mu w domu za darmo miejsce na ten antyk służący do przeglądania bublowatego e-dziennika? Będziesz mu go supportował, jak się ze starości kondensatory w niestandardowym zasilaczu posypią?
Nikt nikogo nie może zmuszać do… a zresztą z kim ja się kłócę? Z kimś kto nie rozumie pojęcia vendor-lock?
a w kompie z linuksem to kondesatory sie nie psują? co łatwiej supportowac windowsa czy linuksa? czego przecietny kowalsk używa by coś tam zrobić na kompie w domu?
vendor-lock jest byl i bedzie ZAWSZE, niemniej kupa ludzi używa tego jako wytrych do promowania os
Piszesz jakbyś nie rozumiał ze mając jeden nowoczesny komputer trzeba kupić stary tylko po to żeby był na nim system 32bit? albo dokupić taki system do nowego kompa tylko po to żeby obsługiwać dziennik? Tu nie chodzi o walkę Windows vs Linux tylko o system obsługiwany przez dowolną przeglądarkę pod dowolnym systemem operacyjnym i pod dowolną architekturą zarówno 32 jak i 64bit. Odchodzi się od systemów które można obsługiwać tylko poprzez wyspecjalizowane stanowiska a tutaj jest krok wstecz. Jeżeli coś działa pod Win/Lin/Android/iOS/Mac pod 32/64bit i każdą nowoczesną przeglądarką itp. to czemu tego nie stosować tylko samemu zakładać sobie obroże i łańcuch na szyję?
Windows ma IE 32 bit i 64 kupujesz jeden system… poza tym ma tryb kompatybilności etc. Zresztą sam sprawdź. Poza tym czy aby nie przesadzasz dzienniczek 64 bit? chcesz powiedzieć ze taki soft (o takiej funkcjonalności) potrzebuje ponad 4GB ramu?!
Wiesz jak trudno jest napisanie strony działającej pod wszystkimi przeglądarkami a potem jeszcze aktualizowanie tego wszystkiego bo w nowej wersji przeglądarki YYY nie działa poprawnie funkcja ZZZ? Chyba nie wiesz o czym piszesz
Akurat stworzenie strony która wszędzie będzie wyglądać tak samo i będzie przedstawiać dane tabelaryczne jest tak proste, że nawet dzieci w podstawówce na informatyce taką stronę Ci stworzą. Jeżeli zamierzasz dziennik elektroniczny oskryptować JS, zrobić milion animacji to się nie dziw, że jest trudno. Strona ma wyglądać schludnie i ma być przyjazna dla usera. Jak już kilka lat tworzę strony to ostatnie kłopoty z kompatybilnością między przeglądarkami miałem za czasów popularności IE6. Teraz? Brak, tworzę wersję pod FF i o dziwo prawie zawsze wygląda identycznie w każdej z topowych przeglądarek. Trzeba się nauczyć tworzyć kod który jest kompatybilny z jak największą ilością przeglądarek i jest prosty. Czasami lepiej jest dołożyć kilka linijek i zrobić coś na około niż babrać się o każdy bajt i sprawdzać czy aby tak samo wygląda.
Jeżeli jesteś webdeveloperem to odpowiedz mi na pytanie, ile faktycznie masz przeglądarek zainstalowanych? Mam nadzieję, że FF to masz wszystkie od 3.6 w górę. O IE, Operze, Chrom(e/ium), Safari nie wspomnę. Pamiętaj też o Safari na Mac`a, Windowsa i Linuksa
"Jak chcesz wybić szybę to stosujesz młotek a nie szukasz dużej muszli."
"Piszesz jakbyś nie rozumiał ze mając jeden nowoczesny komputer trzeba kupić stary tylko po to żeby był na nim system 32bit?" Bzdura do kwadratu – możesz sobie zwirtualizować system 32-bit na komputerze 64-bit nie ma problemu.
Pewnie. Niech sobie Kowalski wirtualizuje. Niech programuje. Niech hackuje. Czyś ty z byka spadł? Po to, żeby dopasować się do źle napisanej aplikacji, user ma odprawiać nad swoim systemem voodoo?
Poza tym – skąd ma ten user wziąć system 32 bit? Dokupić sobie jeszcze jedną licencję?
Idźcie wy z takimi radami.
System 64 bitowy obsługuje aplikacje 32.. DOTARŁO?
Każdą aplikację? Na pewno? I właśnie po to jest zapis o nieobsługiwaniu aplikacji przez systemy x64? I o tym dyskutują ludzie zażarcie piętro wyżej?
Idź troluj gdzie indziej.
Gwarantujemy sprawne działanie programu na systemach 32-bitowych. VULCAN nie odpowiada za poprawność pracy programu na systemie 64-bitowym.
Jakbyś chociaż pofatygował się ściągnąć demo ze strony producenta to nie pisałbyś bredni, bo soft bezproblemowo działa pod 64 bitami. No i kto w koncu okazał się trolem?
Najlepsze jest to, ze licencja GPL czy ogólnie OS niczego nie gwarantują
Przecież licencja Windowsa 7 pozwala na wirtualizacje jednego systemu windows
poza tym w wersjach Pro i więcej można zrobić sobie XP Mode
Proszę o źródło.
http://www.microsoft.com/licensing/about-licensin…
Sam nie wiesz co to jest vendor- lock . Prosty przykład z życia wzięty. Mamy solarisa – fajny "open system" był w momencie kupna sprzętu. Jakiś czas temu podnieśliśm za free wersję do 10. Chcemy teraz podnieść jeszcze wyżej do 11 i jest problem . Dlaczego? Ponieważ aby podnieść wersję Solarisa trzeba wykupić płatny support za jedynie 30 tys+ ,bo w miedzy czasie Oracle wykupiło Suna i nagle free system stał się dziwnym trafem mega zamknięty i drogi. Fakt że trzeba płacić za system a za support to nie można rozdzielić tych spraw. Za 30 tys to ja mogę postawić sobie farmę serwerów na Windows ( system + sprzęt) i bez żadnego gównianego open source
No ale oni Ci powiedzą ze to jest open bo masz wybór mając rękę w nocniku kupić support lub założyć dział IT by rozwijał dalej, ewentualnie przejść na kolejne open rozwiązanie i wymienić wszystkich IT pracowników, mimo, że ich how know jest najcenniejsza wartością w firmie.
Super, a tego Solarisa to do czego używacie? Kupiliście jakąś binarkę która tylko na solarisie działa? Reszta jest open. Co to za problem aby IT poświęciło weekend i stworzyło serwery Linuksowe na które można przenieść aplikacje webowe? No chyba, że tworzycie kod który sam w sobie jest vendor-lock i jest uzależniony od platfrormy to wybacz ale sami sobie dołek kopaliście. Teraz pewnie zostaniecie na Solarisie 10 bo na Windows to pewnie też nie uda wam się tego przenieść. Oj waść Pan, migrowałem projekty z różnych platform w wielu firmach. Kosztowało to troszkę ale potem support mieli na przyzwoitym poziomie łącznie z podstawowym szkoleniem kadry IT.
W IT nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko jest kwestią czasu.
"Super, a tego Solarisa to do czego używacie? Kupiliście jakąś binarkę która tylko na solarisie działa? " "Teraz pewnie zostaniecie na Solarisie 10 bo na Windows to pewnie też nie uda wam się tego przenieść. Oj waść Pan, migrowałem projekty z różnych platform w wielu firmach."
Jest to farma serwerów z bazami danych w różnych krajach, a nawet kontynentach ( USA ) także migracja to nie jest odłączenie wtyczki i podłączenie innego serwera. Przez weekend to możesz, ale sobie w nosie podłubać a nie migrować to wszystko – my po uprzednim przygotowaniu wszystkiego zrobimy to przez 2 tygodnie. Swoją drogą na pewno będziemy to przenosić na Windows, bo po obliczeniach wyszło taniej niż nadal tkwić w *NIXACH.
Tak czy siak Open Source nie gwarantuje pozbycia się vendor-lock
@pow3rshell:
Ok, migracja duża to i czas rozumiem więc w części się z Tobą zgadzam.
Lecz na pewno nie masz do czynienia z Vendor-lock-in skoro jesteście w stanie przenieść się na inny OS.
OpenSource gwarantuje pozbycie się vendor-lock przy założeniu, że wszystko masz opensource – mając źródła przerobisz software. Vendor-lock-in to przedewszystkim closed source.
Nie wszystko jesteśmy w stanie przenieś. To rzecz pewna. 2 fakt mimo,że mieliśmy OS system to teraz jedynie możemy się nim wybiczować bo nic z tym nie zrobimy.
"OpenSource gwarantuje pozbycie się vendor-lock przy założeniu, że wszystko masz opensource – mając źródła przerobisz software." Taa? to przerób mi solarisa . Tak aby nadal był Open Source .
Moim zdaniem OS ma sens jak jesteś jednym z developerów lub posiadasz sztab programistów oddelegowany tylko do tego
Tomaszu a na Linuksie to nie bedzie vendor-lock in? kiedy pisze sie aplikacje i nie jest vendor lock in? nie znam takich zawsze musi uwzględniac otoczenie a to regułki firewalla, a to basesystem.. nawet głupia java jest vendor-lock in działa wszedzie, ale wszedzie gdzie jest java.. itd.
Hmm… Aplikacje webowe? MySQL, PHP, RubyOnRails, perl, postgresql – większość popularnych rzeczy używanych przy web to raczej vendor-lock byłby trudny w uzyskaniu (wręcz niemożliwy gdyż masz źródła). Zasadę działania firewall`a możesz przenieść na dowolny system operacyjny. Basesystem przy aplikacji webowej? Nie ma znaczenia.
Java vendor-lock? W przypadku który podałeś się nie zgadzam gdyż w tym wypadku każdy język programowania i każda aplikacja ma w sobie vendor-lock-in ze względu na kompilatory, biblioteki, etc.
No to się pytam z czym jest lepszy vendor-lock od OS od tego komercyjnego? W momencie zakonczenia wsparcia jednego i drugiego jest się w d. niemniej na rynku komercyjnym zawsze znajdzie się ktoś kto bedzie chciał wykorzystać lukę i wprowadzić produkt który (za odpowiednią kwote) rozwiąże problem. W przypadku OS tego niema, masz kod radź sobie sam, jakiś projekt OS może się pojawi może nie.. jak sie pojawi to napewno nie w tak szybkim tempie jak te komercyjne, które poprostu są lepiej zorganizowane (managment).
Vendor-lock przy wymieonych narzedziach bardzo prosto, wystarczy ze ktoś zaprzestaje coś rozwijać, jest spoko do kiedy nasz basesystem się z tym nie gryzie w momencie kiedy się gryzie tj musimy aktualizowac basesystem, a nowe biblioteki nie działają ze starym rozwiązaniem mamy kiche, tylko migracja, pół biedy jak jest MySQL, bo zwykle przy konwersji tej bazy na inne mało się traci danych, jednak na bardziej zaawansowanej bazie danych już sporo wszystkie tranzakcje ida się.. aplikacje webowe dokładnie to samo, przecie tu nawej silvelight jest jako vendor-lock in, tylko działa na sobie lub na mono, php kod wymaga do działania php itd. Przepisywanie kodu to żadne wyjscie z vendolock in bo nakład kasy jest znacznie wiekszy niz przejscie na gotowe rozwiazanie, zreszta jak czesto się zdarza ze komercyjny dostawca zostawia kogoś na lodzie? mi ani raz, ani przy glupich hostingach, dostawacach internetu, chmurach..
Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że każda technologia to vendor-lock-in.
Co do komercyjnego wsparcia OS to jest, kwestia znalezienia odpowiednich specjalistów. Każdy produkt znajdzie wsparcie, powstaje tylko pytanie – za jaką cenę?
A co do bibliotek i zawartych w nich funkcji, popatrzmy np na PHP. Wiele funkcji ma stan deprecated co oznacza, że funkcja niebawem zniknie więc trzeba się zastanowić czy takowa jest używana w naszym kodzie i zmienić ją na nową funkcję która ją będzie zastępować. Jeżeli każdy developer miałby trzymać wszystkie funkcje to rozwój oprogramowania byłby wolniejszy gdyż jeszcze bardziej trzeba by było się martwić o kompatybilność wstecz.
Oczywiście sprawdzanie każdej funkcji użytej w kodzie czy aby nie ma stanu deprecated jest potężną stratą czasu. Sądzę, że tutaj znalazło by się narzędzie które przeglądając kod sprawdzało by stan funkcji. A jeżeli nie ma to jest pomysł na aplikację która ułatwi życie developerom.
Żaden szanujący się programista z dużego projektu nie usunie jakiejś funkcji bez wczesnego poinformowania użytkowników. Aktualizacje są ważne ale ważniejsze jest sprawdzenie co wprowadzają a co usuwają aktualizacje – podstawa aby system jak i aplikacja działały jak trzeba.
Tak tylko zauważ, że aplikacje webowe mają więcej rzeczy do aktualizacji niż aplikacja "stand-alone". Poza tym producent komercyjny kończąc wsparcie zazwyczaj oferuje produkt alternatywny zastępujący. W przypadku OS raczej należy to do rzadkości
Ale pitolisz. Pokaż przykłady.
Ostatnio w pracy przenoszę cholerne zamknięte aplikacje na otwartą platformę, bo producent się wypiął i nawet za kasę nie zamierza dostarczać czegokolwiek. Politycznie chodzi o to, że się panowie byznesmeny poprztykali i w d… mają dobro klienta. A klient duży.
Miałem apliakcję OS pisaną w COBOL. Mam źródła i dokumentacje i co mi z tego producent padł i co dalej? Ile firm w Polsce jest firm piszących coś w tym języku, a ile firm by się podjęło dalsze supportowanie tej aplikacji ? Jak myślisz jaka jest odpowiedź ? Co mi da OS ? MS Outlook jest zamkniętą aplikacją, a można do niej tworzyć pluginy czy nowe funkcjonalności.
> Miałem apliakcję OS pisaną w COBOL. Mam źródła i dokumentacje i co mi z tego producent padł i co dalej?
Jak masz źródła i masz prawo je modyfikować, i masz do tego dokumentację, to masz wszystko (jeśli idzie o soft). Jeśli już nikt nie wspiera tej aplikacji, to , niestety, musisz się sam tym zająć – o ile oczywiście musisz z tej aplikacji korzystać.
W takim przypadku źródła dają ci przynajmniej szansę wybrnięcia jakoś z nieco dyskomfortowej sytuacja, kiedy dostawca softu niespodziewanie się zdematerializował, nie dbając o to, co dalej z klientami. Zauważ, że to jednak jest pewna przewaga open nad closed (fuj!) soft.
Oczywiście, możesz też polegać na swoim ulubionym MS Outlooku. Nikt do Ciebie nie będziew mieć pretensji.
I co mi po tym, że mam źródła i dokumentacje ? aby zrozumieć język a potem przebrnąć przez dokumentacje potrzeba deczko czasu, albo nawet lepiej niż deczko. Mało jest osób uczących się tego języka a jeszcze mniej go rozumiejących, a są śladowe ilości firm chcących zajmować się czymś, czymś co zostało napisane przez kogoś innego jakiś czas temu. Jak coś jest niszowe to trudniej znaleźć pomoc zarówno komercyjną jak i za free. W przypadku aplikacji napisanych na NET nie ma problemu ze znalezieniem programisty, czy supportu.
> I co mi po tym, że mam źródła i dokumentacje ?
Skoro już kolega uprawia FUD, to powinien to jednak robić bardziej inteligentnie
"śladowe ilości firm chcących zajmować się czymś, czymś co zostało napisane przez kogoś innego jakiś czas temu" – to trzeba by udowodnić, bo tak na chłopski rozum łatwiej zajmować się czymś, co zostało już napisane i działało, niż wymyślać to "ab ovo";
Przykład Kolegi jest nader abstrakcyjny, z paroma tylko konketami – jakimś rzekomo rzadko używanym językiem (COBOL, ponoć niezbyt popularny, z javą lun NET w każdym razie porównywać go nie można), którego jedyni adepci w dodatku niechętnie się odnoszą do zajmowania napisanym w nim kodem.
To oczywiście teoretycznie też jest możliwe, choć aktualnie mamy potężny kryzys i można sobie wyobrazić sytuację, że wśród 6 mld populacji naszego globu znajdzie się jednak kilku desperatów, którzy po to, żeby wziąć od kol. 'pow3rshell' nawet niezbyt dużą, ale słuszną kasę skłonni byliby nauczyć się dowolnego języka programowania, i nawet napisac komentarze po chińsku, dajmy na to.
Kolega, jako fan Outlooka. pewnie nigdy nie kompilował programu ze źródeł, więc nie wie ile to może przynieść nieoczekiwanych korzyści. Kompilacja ze źródeł nie jest wszakże przesadnie trudna, za to dobrze, można by rzec, przykładowo ilustruje pożytki z dostępności kodu programu.
Zresztą, nawet jakaś stułbia modra, czy ameba byłaby w stanie pojąć, że sytuacja "mieć coś" (np. kod programu) w stosunku do "nie mieć tego" (np. kodu programu) tak po prostu jest wygodniejsza.
W sytuacji, kiedy od posiadania kodu zależą duże wydatki, zwykle jest to odczuwalne. W takiej sytuacji znalazł sie np. ZUS ze 2 lata temu, kiedy chciał znaleźć innego opiekuna swojego softu i wtedy nawet dla tej żyjącej nieustannie i bez umiaru z pieniędzy podatników firmy było to jakiś czas odczuwalne. Tak wię, reasumując, RMS na rację a open source (niekoniecznie bezpłatny), toprzyszłość. Przynajmniej w strefie publicznej. Bez względu na miłość do Outlooka.
Nawet jak się nauczę COBOL to i tak nie ogarnę projektu, którym opiekował się sztab programistów. Nawet jak bym się nauczył języka na tyle biegle, że usiadłbym do dokumentacji i kodu to nie wiem czy byłbym na tyle odważny aby kliknąć aplikację obsługującą kilka setek Gb . A co najwyżej będzie się przywracać 3 dni a ja będę szukać nowej roboty. Jednak trzeba iść ze sztandarem OS i zdechąć z głodu pod mostem
BTW nie lubię Outlooka – używam TB
"I co mi po tym, że mam źródła i dokumentacje ? "
Jesteś wtedy w nieco lepszej sytuacji. Przynajmniej jest jakaś szansa, (może i niewielką, ale jest) że znajdzie się ktoś kto przepisze tę aplikację na normalny język i będzie rozwijać dalej.
Ta niewielka szansa jest w granicy błędu statystycznego co jeszcze bardziej daje mi przekonanie, że jeśli chodzi o DUŻE projekty to jest to bez znaczenia czy to jest OS czy zamknięty soft
BTW ta dyskusja męczy mnie już dosyć mocno. Ja mam inne doświadczenia, Wy też. Niczego to nie zmieni. Z mojej strony EOT.
> Ta niewielka szansa jest w granicy błędu statystycznego
O kurcze! Jakżeś to Mistrzu policzył?
Co zaś do DUŻYCH projektów, to przeież są przykłady w naturze, na ktrych można prześledzić co to znaczy DUŻY projekt i ile znaczy w tej sytuacji dostęp do źródeł. Weźmy choćby nasz sławetny ZUS, kto wie w jakim języku mu ten Procom napisał soft, moze po trochu i w COBOL-u? I co? może sobie o tak powiedzieć: co tam zródełka, zrobię sobie nowy system teraz porządnie w .NET napisany, uszanuję przy tym prawo Tfórcy do trzymnania swojej IP w tajemnicy? za kolejne 2 mld PLN z e składek podatnikówe?
@123
Komputery też kosztują. Obojętnie jakie.
Paliwo też kosztuje.
Dlaczego w ogóle sprawdzający się od dekad dziennik nagle zaczął potrzebować komputerowego następcy – w ogóle nie pomyślałeś ?
Nie widzę związku z moją wypowiedzią. Kłócisz się, aby się kłócić.
Jeden komputer kosztuje i ten już ma większość ludzi. Teraz nagle mają kupić następny, żeby spełnić wymagania źle napisanego softu. Możesz mi wyjaśnić czemu mieliby to robić?
Potrzebuje komputerowego następcy, bo potrzebna jest kontrola nad postępami ucznia, której papierowy dziennik nie zapewnia, a wywiadówki są zbyt rzadkie i uciążliwe. Często rodzic dowiaduje się o problemach pocieszy jak już jest za późno na poprawki.
ludzie przeprowadzają się aby dziecko mogło chodzić do tej a nie innej szkoły to z wydaniem 150 PLN też sobie poradzą
Zdziwiłbyś się. Obecnie rodzice płacą 20zł rocznie za Librusa, ale jest sporo rodziców, którzy nie chcą lub nie mogą ponieść takiego wydatku. I skąd wziąłeś 150zł?
Co do SL, to niestety jest to poważny problem, mogący wywołać zamieszanie nie mniejsze niż to, jakie wywołał JavaScript (na początku wspierany tylko przez jedna przeglądarkę). Technologia ta nie jest jeszcze dostatecznie rozwinięta, by od razu wkraczać pod strzechy. Aktualne stadium SL przeznacza go np. do aplikacji w pracowniach, gdzie każdy komputer ma taką samą konfigurację i łatwo przywrócić dysk. Gdy wchodzi dowolne zróżnicowanie, SL zaczyna szwankować, czy to przez różne środowiska, przeglądarki, czy nawet kompozycje graficzne.
Naprawdę nie wiem, co w elektronicznym dzienniku wymagało użycia takiej armaty. To można zrobić w PHPie, wynikiem byłaby strona zawierająca JS, HTML i CSS, czytelna dla przeglądarek internetowych od Netscape Navigator 4.0 w górę.
Co do wymagań, to w porównaniu do systemów otwartych nie są duże. Bez 2GB RAMu i dwurdzeniowego procesora 2GHz nie ma co siadać do każdego większego Linuksa (jeżeli chce się z niego tak, jak z WinXP korzystać), chyba, że spawamy sobie własnego od konsoli np. z repozytorium Archa czy Debiana. Wtedy możemy zdziałać konfigurację działającą bez większych zawieszeń na 1GB RAM i jednordzeniowym procesorze 2GHz, na czym ja ostatnio pracowałem (Debian), lecz wiadomo jak dopracowane jest LXDE czy XFCE.
Podobnie wyglądała kwestia elektronicznych kopii zdjęć rentgenowskich w pewnym szpitalu – dają płytkę DVD, na której jest zapisane zdjęcie (w formacie własnym aparatu dzielonym na gigabajtowe części, z obserwacji zauważyłem ,że to format nieco podobny do dawnego tagowanego formatu QFX'a), i dodana jest przeglądarka w C#, ale nie w takim łatwym EXE, tylko jakimś takim spokrewnionym z IE formacie. W każdym razie na IE6 działa
. Tylko tutaj jest jeszcze skrypt, którym pod praktycznie każdym Uniksem (testowałem Debiana i Mac 10.4) można sobie przerobić dowolny fragment zdjęcia na TIFa, i do pokazywania zdjęć ta przeglądarka chyba używa tego, jakieś TIFy się pokazują mu w katalogu tymczasowym.
Zapewne szanowny przedmówca nawdrażał się mnóstwa Linuksów na różnym sprzęcie, że tak wysoką poprzeczkę stawia "współczesnym dystrybucjom"? A może da się wdrożyć coś innego, niż Linux? Hmm..
FreeDos i niech rodzice instalują tez u siebie w domach
linux chodzi nawet na komputerach za 25$ (RaspberryPi), więc mi też te wysokie wymagania nie pasują. zwłaszcza dla wersji server
papierowy dzienniczek działa bez zadnego systemu i co?
Pewnie to, że nie marnuje tyle pieniędzy publicznych. Chociaż kto wie, może na produkcję papierowych dzienników też był jakiś przetarg i mogła go wygrać tylko jedna firma, która spełniła jakieś absurdalne wymagania i teraz zaopatruje cały kraj?
masz jakieś linki na ten temat czy tylko szklana kula ?
Stawia się jeden serwer, a komputery dużo słabsze niż to co podałeś mogą być, bo służą wyłącznie za terminale.
Debian nie jest czarną magią.
"Co do wymagań, to w porównaniu do systemów otwartych nie są duże. Bez 2GB RAMu i dwurdzeniowego procesora 2GHz nie ma co siadać do każdego większego Linuksa (jeżeli chce się z niego tak, jak z WinXP korzystać), chyba, że spawamy sobie własnego od konsoli np. z repozytorium Archa czy Debiana. Wtedy możemy zdziałać konfigurację działającą bez większych zawieszeń na 1GB RAM i jednordzeniowym procesorze 2GHz, na czym ja ostatnio pracowałem (Debian), lecz wiadomo jak dopracowane jest LXDE czy XFCE. "
Człowieku chyba spadłeś z kosmosu. W szkole opisanej w artykule Linuksy działają część na 512MB, część na 394MB i śmigają bez problemu. Na tym samym sprzęcie XP ledwo dyszy. Miałeś kiedyś zainstalowanego Linuksa?
Żeby XP dyszał na 512MB RAMu, trzeba nie umieć wywalać autostartu, albo nie zamykać programów za sobą. Można także zawalić go ulepszaczami interfejsu.
), a korzystać z systemu i oprogramowania to drugie. Do tego drugiego przydaje się GUI i aplikacje pod GUI, zwykłego użytkownika dzisiaj naprawdę nie ma co sadzać do linii poleceń, choćby nawet była tak mocna jak jest w Linuksie.
Nie mówię o dystrybucjach takich jak Debian czy Arch, bo je da się uruchomić, mówię o dystrybucjach typu "out-of-the-box" – dla zwykłego użytkownika. Różnica jest kolosalna – stawiając system od konsoli odpalenie GUI porównywalnego w tym z Windowsów 9x (dobra, z powodu architektury wygodnictwo w postaci drag-drop między programami odpuszczam) pod Linuksem zaczyna się już od 256MB.
Odpalić system to jedno – Tutaj NetBSD można uruchomić na 386DX/40MHz/5MB RAM (próbowałem, działa
Próbowałem właśnie na 512MB Ubuntu i któregoś SuSE, było to dość dawno, SuSE jeszcze chyba z serii 10 lub 11, z Gnomem z wcześniejszym interfejsem. Ubuntu się wyłożył podczas instalacji, SuSE zadziałał, ale oprogramowanie w postaci przeglądarki Epiphany i AbiWorda ślimaczyło się niemiłosiernie.
Ja nie tylko miałem, ja na drugim laptopie mam Debiana. Laptop ma 1,25GB RAMu, 2,2GHz CPU, Debiana Squeeze z XFCE. Lubię kilka programów pod Linuksa, które lepiej sprawują się w tym środowisku niż windowsowe porty. Ogólnie da się na tym pracować, choć kilka rzeczy jest denerwujących. Szczególnie obciążanie CPU na 100% przy przewijaniu w Firefoksie – normalnie jakbym sterowników VESA używał…
XP chodzi super na 512MB do momentu zainstalowania antywirusa
Wiadomo że nowy Gnome i KDE są nastawione na efekty graficzne więc wymagają lepszych maszyn. Do słabszych używa się LXDE lub XFCE
tak tak xp wymaga antywirusa i łapie syf na potege dziwne ja od 2 lat nic niezałapałem a co jakiś czas skanuje sysytem z livecd
Bo nikt oprócz Ciebie nie podłącza tam pendrive'ów
problem wyłaczyć? lub ustawic zabezpieczenia?
Tak problem, bo komputerów używa wielu nauczycieli, którzy przenoszą swoje dane, może kiedyś wdrożymy chmurę, na razie dane nauczyciele przenoszą na pendrive'ach
Wdrożyć dodatkowo program PANDA USB VACCINE lub kilka wpisów w rejestrze
Ciekawy program, dzięki. Może kiedyś do czegoś się przyda.
Nie mam jednak przekonania do używania Windowsa bez antywirusa. W Linuksie jest prościej instalujesz system + pakiety i działa
do update
To instalujesz CentOS :>
Też zdarzają się problemy – po jednej z aktualizacji jądra okazało się, że potrzebuję nowszej wersji ndiswrapper do wifi. Niestety trochę późno się zorientowałem
, czyli zaraz po odinstalowaniu starego i próbie kompilacji. Chociaż może trochę moja wina, bo powinienem używać jakiegoś repo z tym pakietem.
Generalnie CentOS i SL są zdecydowanie "pracowniolubne" i polecam każdemu kto ma więcej niż 1 komputer.
Do pierwszej aktualizacji jądra
javy!
Nawet Ubuntu z Unity śmiga miło na 512 MB RAM i procku 1.8 GHz. A jak na tym sprzęcie postawiłem dobrze skonfigurowanego Archa z Openboksem to po prostu cud, miód i orzeszki. I korzystanie z tego nie jest trudne; poradziła sobie dziesięciolatka z tym
Na tym moim laptopie z Debianem (P4 2.2GHz, 1.25GB RAM) Unity nie chciał "śmigać" i było to spowodowane słabą obsługą grafiki. Linux ogólnie z wydajnością grafiki jest na bakier, szczególnie jeżeli chodzi o starsze karty graficzne, do których sterowniki są dostępne na zasadzie "są ale" (ale biblioteki, ale wersja jądra, ale wymagane pliki deprecated od x wydań). Aktualnie jedyne, co używa dużo grafiki na tym moim Debianie to GIMP (jeden z programów, który moim zdaniem po prostu lepiej odpalić pod Linuksem), więc wydajność ok. VESA z akceleratora SiSa mi nie przeszkadza.
A jakie to GUI było w Windows 9x? Co tam w nich było "out-of-the-box"? Na 512 spróbuj Vistę i 7, bo chyba nie porównujesz nastoletniego Windowsa do nowych dystrybucji z KDE4 np? Używam starego Thinkpada X23 z 384MB ram, grafiką z 8MB i Pentium3 866Mhz. Od lat działa tak samo. Pokazanie kilku ocen nie jest chyba tak skomplikowane.
W Win9x było GUI bez fajerwerków, ale umożliwiające produktywną pracę. Przetrwało to przez 2K do XPka, od Visty i 7 zaczęła się gra przygodowa dla dzieci do lat trzech i nie ma to za wiele wspólnego z produktywnością.
Win9x miał GUI z pudełka. Nie ma aktualnie lekkiej dystrybucji Linuksa, która oferowałaby to w polskich warunkach. Najlepiej "zrobić" sobie samemu startując od Debiana czy Archa a i tak nie skręci się wymagań za bardzo. Gorzej, że generalnie Linuksy mają słabo zaimplementowaną obsługę sytuacji, w których brakuje pamięci. Przykładowo Lenny na Geodzie z 64MB RAMu po prostu robił błędy w kopiowanych na pendrive plikach gdy tylko na drugiej konsoli działał ftp.
Co do polskich warunków, wprowadzam to wymaganie, gdyż piszę w języku polskim, czyli DamnSmall czy Tiny Core odpadają (tak, DeLi zadziała a nawet przez jakiś czas z niego korzystałem). Bo o ile pełna lokalizacja systemu udała się jedynie Chińczykom, to wprowadzenie obsługi polskich znaków do X-serwera tych dystrybucji wymaga przepisania go.
> Win9x miał GUI z pudełka. Nie ma aktualnie lekkiej dystrybucji Linuksa, która oferowałaby to w polskich warunkach. Najlepiej "zrobić" sobie samemu startując od Debiana czy Archa a i tak nie skręci się wymagań za bardzo.
Brzmi to jakoś niedorzecznie. Tylko DOS nie ma GUI "z pudełka" (choć Win9x, to właśnie DOS + GUI z pudełka), wszystko inne ma jakieś GUI. Co to jest "dystrybucja linuksa polskich warunkach"? Linux jest taki raczej ogólnoświatowy, tzn. występujący równolegle w wersjach dla różnych dziwnych czasami języków, w tym w wersji pl. GUI dla linuksów – poza tymi najnowszymi (KDE4, Gnome3, Unity) są mało wymagające jeśli idzie o RAM, zawsze niżej nin M$ Win (te z czasów Win9x też). W każdej dystrybucji jest mniejszy lub większy wybór dostępnych GUI ("z puedełka", gdyby występowały w pudełkach).
Chodzi mi o łatwą możliwość napisania tekstu po polsku, włącznie ze znakami diakrytyzowanymi. Sama polonizacja w Linuksie jest jaka jest i wiadomo, że np. połowa menu menedżera plików może pozostać sobie in English, dlatego tu nie wnikam.
Ale co do znaków – lekkie dystrybucje mają pewien feler, nie wszystkie, ale te o najniższych wymaganiach, który praktycznie uniemożliwia (choć nie wyklucza – jak pisałem, trzeba by przepisać x-serwer) zmianę domyślnej czcionki używanej przez GUI, a czcionka nie jest w UTFie czy ISO8859-2, tylko z zachodnim zestawem znaków. Wyjątkiem od tego defektu był DeLi, który z AbiWordem i Gnumeric'em był nawet używalny na 96MB RAMu (choć podczas ładowania systemu można sobie było zrobić kawę).
"Zawsze niżej niż MS Win (te z czasów Win9x też)"
Problemem jest dostępność dystrybucji "z czasów Wn9x". To, co daje powiedzmy współczesny lekki Tiny Core to ułamek możliwości dawnego "pełnego" Mandrake'a 8, przy czym wymagania obu tych systemów są podobne.
A instalację współczesnego "lekkiego" środowiska na komputerze po Win9x pozostawiam eksperymentatorom, mnie się nie udało. W miarę sukcesywnym wyjątkiem była instalacja Debian+WindowLab na Geodzie 300 z 64MB RAMu, ale robił błędy nawet podczas zapisywania plików (o których niestety nie informował).
@zra:
obawiam się, że Twoja orientacja w sprawach Linuksa jest mocno niepełma (pomijam *BSD, bo ostanimi laty nie wnikałem w rozwój tych projektów i sam nie wiem, jak z nimi). O ile wiadomo, to obecnie prawdopodobnie wszystkie dystrybucje korzystają z kerneli serii 2.6 lub 3, zatem i unicode. Nawet amerykańskie dystrybucje (Slackware np. ) tak kodują znaki. Więc nie ma żadnych problemów z pisaniem po polsku, nawet w konsoli.
Dystrybucje takie jak Tiny-, Puppy etc. robione są tak, żeby zmieściły się na pewnym małym nośniku, np. pendrajwie o objętości 10, 64, 128, 256 MB. Ciekawy sport, bo takich nośników już się chyba nie sprzedaje. Z tego powodu mogą wynikać kłopoty z ich polonizacją, której twórcy mogli nie przewidzieć.
Zamiast nich można użyć takich kompletnych dystrybucji – np. Slackware, Arch, Debian, czy jakieś innej (do wyboru jest, z tego co wiadomo, ca 500 "żywych") – nie ma przecież żadnego przymusu, żeby instalować wszystko, co one zawierają.
Polonizacja Archa – ćwiczyłem ostatnio – to zmiana 3 wpisów w pliku rc.conf. Polonizacja odystrybucji zależy głównie od wkładu rodaków w to przedsięwzięcie, a ten bywa zróżnicowany.
> Problemem jest dostępność dystrybucji "z czasów Wn9x".
O! a Slackware 3.3? (rocznik 1997) jak pogrzebać w Sieci, to może uda się znaleźć dystrybucje z czasów win3. Stare CD też pewnie istnieją, tylko po co sięgać po takie starocie?
> A instalację współczesnego "lekkiego" środowiska na komputerze po Win9x pozostawiam eksperymentatorom, mnie się nie udało.
Eeee… opowiadasz bajki. Deweloperzy kernela rzadko usuwają z niego drajwery do starego sprzętu, więc jeśli w ogóle używać czegoś do instalacji na starym sprzęcie, to tylko Linuksa. Parę lat temu zdarzyło mi się instalować Slackware 9 na maszynie z procesorem AMD486DX, z 32 MB RAM i kartą VESA localbus z 512 kB (albo 1 MB RAM) i nie było problemów. Drajwer do takiego starocia (mam na myśli kartę graficzną) do tej pory chyba jest w kernelu. Ten system, w wersji "graficznej", to faktycznie startował chyba z 5 min (bez X-ów normalnie).
Żeby Cię pokrzepić: do tej pory mam laptopa z 2000 r. z celeronem 550 MHz i 96 MB RAM i zainstalowanym Slackiem 12.2 (wersja nienajnowsza, ale wspierana). KDE 3.5 na tej maszynie uruchamia się dość długo, ale działa, choć lepiej użyć np. fluxboxa i wtedy można pracować bez zbólu nawet z Openoffice (pewnie jakaś wersja 2.).
> W miarę sukcesywnym wyjątkiem była instalacja Debian+WindowLab na Geodzie 300 z 64MB RAMu, ale robił błędy nawet podczas zapisywania plików (o których niestety nie informował).
Musiałeś coś naplątać. Poprawnie zainstalowany Debian raczej nie robi takich rzeczy sam z siebie. Np. taki Arch (dystrybucja typu bieżącego) z kernelem 3.0 po starcie zajmuje ca 60 MB pamięci (w tym bufory), oczywiście w trybie konsolowym, z jakimś Fluxboxem (czyli też z serwerem X-windows) pewnie zajmie więcej. Slackware podobnie. Nie wiem jak Debian, bo nigdy nie używałem, ale ne powinien odbiegać od tych wartości.
Jak chcesz mieć "cienki" sytem, to Arch jest bardzo dobry – to działa tak jak FreeBSD – przy instalacji instaluje się praktycznie tylko sam system, w dodatku można sobie wybrać jego składniki. W Slacku też to jest możliwe, ale na ogół wybiera się wariant "instaluj wszystko", co dla nowicjuszy jest bezpieczzniejszym wariantem, bo system z pewnością będzie działał.
@zra: BTW "sukcesywny" znaczeniowo nie związku z sukcesem. To nie znaczy "skuteczny", tylko raczej "postępujący" (od łac. succedo zapewne).
Może dawno nie używałeś.
Niestety i przeglądarki i strony i programy jako takie ewoluują.
WinXP z 512MB ram to niestety teraz nawet do prostych czynności – porażka.
Wiem, bo używam i niestety niewiele da się naoptymalizować.
I to jest dobra odpowiedź. Po prostu koledzy od "xp na 32mb ramu śmiga świetnie" żyją wspomnieniami. Zarówno Linux jak i dowolny Windows nie zapewnia komfortowej pracy z nowoczesnymi aplikacjami, jeśli nie ma tyle ramu i procesora, ile wymagają owe aplikacje.
Stawiałem ostatnio laptopa do pisania tekstów, przeglądania poczty i netu. PIII 1GHz, 368MB RAM (trochę wzięła grafika). Wystarczyło zoptymalizować usługi, zainstalować szybką przeglądarkę i ustalić kompromis w kwestii wersji używanych kodeków. HD rzecz jasna to nie obsługuje, ale sieć przegląda się bardzo dobrze, filmy na YT odtwarza. Wi-fi na WPA2 nie obciąża 100% CPU, menu Start otwiera się do razu, czego o LXDE na tym samym sprzęcie nie można powiedzieć. Antywirus Zdrowy Rozsądek 1.0 + któryś prosty firewall.
XP, a XP.
Jeśli ktoś ma zamiar dokonywać większej zmiany w kwestii oprogramowania to nie po to żeby za chwilę znów to robić. XP nie jest już od dawna rozwijany, a wkrótce skończy się też wsparcie techniczne.
XP był na początku mniej wymagający niż jest obecnie. Ma to związek z kolejnymi SP, które zwiększały okres wsparcia technicznego równolegle z wymaganiami.
Ubuntu to nie jedyna dystrybucja OutOfTheBox. Nawet jeśli żadna z tych najpopularniejszych nie nadaje się na słaby sprzęt, to zawsze warto sprawdzić co udało się osiągnąć ludziom, którzy z sukcesem wprowadzili ten system do szkół. Może tamte rozwiązania nadają się bez wprowadzania żadnych zmian (czytaj. zawierają od razu nawet programy, które się przydadzą w szkole, a sam system jest już odpowiednio skonfigurowany). Nierzadko inicjatorem takich migracji są pasjonaci, którzy bardzo chętnie odpowiedzą na wszelkie pytania, a może nawet spróbują pomóc.
A ja używam małego laptopa firmy MSI (Wind – Atom 1,6 GHz, 1 GB RAM) i działa on nawet z KDE4, które jest chyba najcięższym linuksowym środowiskiem pracy biurowej, i LibreOffice, i Firefoxem (wszystko aplikacje zajmujące pamięć w setkach MB). Działa całkiem dobrze, znośnie nawet z tym pieprzonym KDE4.
Prawda jest chyba taka, że wszystkie obecnie używane OS-y są zasobożerne, ale M$ windows i tak tutaj przoduje. O takim badziewiu jak win95/98 to dobrze, że już wszyscy (prawie ) zapomnieli.
w czasach 95/98 linux mial problemy z odtwarzaniem dzwięku i obsluga usb a ty o badziewiu piszesz.. puknij się w łep.
@Don: akurat nieco poźniej, w 2000 roku, miałem okazję używać i win98SE i Mandrake'a. Dopiero wtedy zresztą USB stał się popularny – dzięki iMacom. No więc, w linuksie było tak jak i teraz – wkładasz pendrajw i działa. W Win98SE trzeba było ściągać najpierw drajwer do konkretnego urządzenia, nawet do pendrajwa! Do tej pory mam ten komputer (z Win98) i teraz mogę na nim podłączyć tylko tego pendrajwa, którego niegdyś używałem (na szczęście też go jeszcze posiadam), bo przecież nikt już nie produkuje drajwerów do Win98.
Silverlight jest martwe i nie warto się w nie pakować – MS wspiera wersje 4 do bodajże 2014 roku a 5 (obecną do 2020) można się domyślić że raczej już nie będą go rozwijać.
Silverlight is dead babe
jakis komunikat czy przypuszczenia? moze linuks tez jest martwy?
Oczywiście, Microsoft nigdy i nigdzie nie powiedział, że zamierza pożegnać się z SL, ale wyraźnie daje to do zrozumienia. Już od ponad roku ostro promuje HTML5 jako jedyną słuszną technologię budowania aplikacji typu "rich client", spychając SL do tworzenia aplikacji na WP7 i serwowania multimediów z DRM (choć założę się, że wymyślą jakieś własne rozszerzenie taga Video które pozwoli to obejść). W Windows 8 nawet IE nie będzie chyba wspierać SL poza compatibility mode, a nowe Metro też oparte jest nie o SL tylko o "Microsoft Html 5" (bo nie jest to do końca to samo co HTML5), więc mogę ostrożnie zakładać, że w WP8 również zajdzie taka zmiana (kolejne przecieki sugerujące dążenie do scalenia Windows i Windows CE w jeden produkt)
to ze promuje jedno nie znaczy ze drugie bye bye, pozatym SL zawsze moze łatwo się przeistoczyć w coś innego bedac dalej kompatybilne.
Toteż nie mówię, że na 100% i w ogóle, "silverat is dead" albo cokolwiek podobnego. Jednak w światku ludzi którzy z większym lub mniejszym entuzjazmem używają rozwiązań developerskich od Pana Billa jest sporo zamieszania w związku z tym. Wyraźnie widać, że nawet jeśli SL nie zdechnie, to raczej znajdzie się na bocznym torze.
Oczywiście, nie oznacza to że programiści SL mogą swoje umiejętności odłożyć na półkę i zacząć się uczyć czegoś innego, Microsoft ma swoje plany odnośnie XAML'a i innych okołoSL-owych technologii, ale może to oznaczać koniec rozwiązania w obecnej postaci. Sam brak wtyczek w natywnym IE10 daje do myślenia (a nie będzie tym bardziej żadnego "natywnego wsparcia dla SL" w tej przeglądarce). MacOS X rozwija się w podobnym kierunku i na tej platformie wkrótce też SL może przestać działać z powodu rezygnacji z wtyczek.
Nie to, żeby platformę Flash czekał lepszy los, z resztą już Adobe zaczyna eksperymentować z kompilowaniem flashowego kontentu do HTML5…
wtyczek nie będzie w IE10 w wersji Metro, w 'desktopowej' edycji pozostaje po staremu.
Metro nie jest oparte w żaden sposób o HTML 5 i JS. Metro to zwykły COM, wiec można go używać w zasadzie ze wszystkich języków go wspierających jawnie bądź nie.
Windows Forms też jest nierozwijane, a jednak aplikacje w tej technologii powstają dalej.
Ciekawe skąd wziąłeś te wymagania. Na netbooku z Atomem 1.6 GHz i 1GB RAMu mam zainstalowane Ubuntu 11.10 i chodzi bardzo płynnie, w przeciwieństwie do Windowsa 7 Starter, którego nie da się używać, jest niesamowicie wolny i co chwilę się przywiesza.
Dokładnie
Windows XP też działa dosyć dobrze . No i co z tego ?
Jak to co ?
XP to stary grzyb w przeciwieństwie do ubuntu 11.10 .
Stary to znaczy nie działa?
Stary to znaczy że pełno aplikacji zgłasza "nie będę działał, bo masz stary system".
Jezu, zmyj ten corpse-paint, bo ci się ołów na mózg rzuca.
Radzę powrócić do rzeczywistości bo ołowiane farby wycofano 20 lat temu
XP ma jeszcze ponad połowę rynku więc z czym do ludzi i wsparcie do 2014
Pręczej coś nie będzie działać na Linuxie
BTW Widzę, że jak skończyły Ci się merytoryczne argumenty to trzeba przejść do osobistych wycieczek? Jest to dobre, ale dla 10- latków. Ja nie będę brał w tym udziału
Że freetardzi mają inną definicję płynności, jakości i działania – własną dla Linuksa i ogólnie przyjętą dla reszty świata…
Ogólninie to może masz racje ale … na starym laptopie hp z pentuim 1,7M Ubuntu 11.10 chodzi płynnie chociaż podnosi się wolno (albo bardzo wolno w porównaniu z macbookiem). Czyli najnowsze ubuntu na komputerze z przed 10 lat chodzi płynnie – najnowszy windows raczej nie.
ja miałem styczność z win7 na Asus eeePC 1215B z AMD Fusion (E-350) z bodajże 2 GB ramu i system sprawowała się co najmniej poprawnie.
podobnie na slabszym c-60
autorze:
1GB RAM i procesor 1,5GB
popraw to to lamera robisz z siebie. Dodam jeszcze, że na dniach rusza przetarg na dostarczenie komputerów i softu do gdanskich szkół (z unii). Myślę, że najlepiej by było gdyby szkoły równały w dół a oprogramowanie wymagało do działania procesora 486 i DOSa/UNIXa. Z pewnością lepsza bylaby to odpowiedz na potrzeby rodziców. Niestety w życiu tak jest, że zawsze ktoś jest poszkodowany.
Dzięki za informacje, jednak literówki zgłasza się za pomocą formularza.
"Dodam jeszcze, że na dniach rusza przetarg na dostarczenie komputerów i softu do gdanskich szkół (z unii)"
Po pierwsze nie słyszałem o tym aby miano kupić sprzęt, oprócz tych trzech laptopów, tablicy i rzutnika. A po drugie takie sprzęty kupowane w przetargach to ja już widziałem nieraz. Najczęściej to badziew, którego nikt nie chce kupić. Lepiej mieć komputery od darczyńców, zainstalować na nich Linuksa i to działa znacznie lepiej.
"gdyby szkoły równały w dół a oprogramowanie wymagało do działania procesora 486 i DOSa/UNIXa. "
To zafunduj szkołą i rodzicom sprzęt.
"Niestety w życiu tak jest, że zawsze ktoś jest poszkodowany. "
Zupełna bzdura. Wystarczy spojrzeć na inne dzienniki elektroniczne aby zobaczyć, że można lepiej.
Do dlaczego nie zgłaszałeś poprawek do przetargu?
Ludzie, czy wy nie umiecie pisać po polsku?
Ten sam błąd co w artykule – "zafunduj szkołą". Szkołą ma fundować.
Jak człowiek coś takiego widzi, to od razu klasyfikuje autora jako niezbyt rozgarniętego, delikatnie rzecz ujmując. Do tego ten procesor 1,5GB. Ech, szkoda gadać.
Do mikolajs: "szkołom" powinno być, jakby autor nie załapał
Nie dziwie sie ze dalej sie uczy w tym liceum
Minimalnie to 1GHz i 1GB RAM
Zalecane:
komputer PC z procesorem 1,5GHz;
50MB wolnego miejsca na dysku twardym;
1GB pamięci operacyjnej RAM lub więcej;
system operacyjny: Microsoft Windows XP SP 3 / Vista / 7;
przeglądarka Internet Explorer w wersji, co najmniej 7.0 lub Mozilla Firefox w wersji minimum 3.0.
Ponadto aplikacja działa na 64 bit tylko nie ma wsparcia producenta jakby były z tego powodu błędy.
To sa te imazing wymagania? raz marudzisz ze wymagania duże potem marudzisz ze niema 64 bitów, potem ze wymaga IE mimo ze na FF działa ba jest zalecane.. jedyne do czego mozna sie przyczepić to ze technologia od MS.. Dodam, że wiekszość szkół itak już wczesniej dostala z unii serwery WS SBS…
Minimalne wymagania to tylko teoria.
A gdzie widziałeś wsparcie do Mozilli: http://www.vulcan.edu.pl/dla_szkol/optivum/dzienn… ?
64-bity są nie wspierane bo nie da się na nich pracować. Podobno komuś się udało w miarę stabilnie popracować, podobno …
Nie każda szkoła ma SBS, a poza tym nie są one wpięte do internetu bezpośrednio ze względu na domenę w której działają, mam nadzieję że program radzi sobie z NAT.
Mikołaju trochę się zapędziałeś i w zasadzie połowa Twojego newsa jest nieprawdzia.
Rodzice mają dostęp do danych na temat ucznia z poziomu "Witryny ucznia / rodzica" która jest dostępna przez zwykłą przeglądarkę, także fragment na temat wymuszania na rodzicach zakupu Windowsa jest nieprawdziwy, bo mogą posiadać DOWOLNY SYSTEM OPERACYJNY z dostępem do Internetu.
Masz rację, mają wersję w przeglądarce dla rodziców o nieco mniejszch możliwościach. Trudno jednak znaleźć informację o tej wersji bo wszędzie na stronach opisuja wersję NET
Fajnie, że przyznajesz się do pisania newsa bez zebrania niezbednego minimum informacji, bazując na gdybaniach i przypuszczeniach. Lepiej jednak jakbyś zrobił to porządne bez tej otoczki skandalu.
Sęk w tym, że zebrałem informacje dostępne na stronie internetowej Vulcan. O tym, że istnieje wersja dla rodziców na przeglądarkę dowiedziałem się dopiero gdy ktoś podał link do wersji demo.
Możesz jeszcze o czymś nie wiesz a siejesz FUD ?
Jeszcze chciałbym się dowiedzieć skąd wziąłeś info odnośnie tego IIS ?
HA,HA,HA…HA,HA,HA…
Dostali od Unii?
HA,HA,HA…HA,HA,HA…
A unia od sw. Mikolaja dostala.
HA,HA,HA…HA,HA,HA…
Szczególnie te wymagania systemowe to śmiech na sali w tych czasach, ale okej
Wymagania FF:
Pentium 4 or newer processor that supports SSE2 (w praktyce p4 1.3 GHz Willamette)
512MB of RAM
200MB of hard drive space
swoja drogą FF i reszta już obsługują poprawnie 64bitowe pluginy, ze oczekujesz działania i wsparcia dla 64 bitach?
O, matko jedyna…
Wyciągacie te wszystkie kosmiczne wymagania nowoczesnych dystrybucji linuksa i ff, a zapominacie, że chodzi o możliwość wyboru. Co do tych "wymagań", to są one palcem na wodzie napisane. Kto nie umie lub nie chce mu się – płaci frycowe za wypasioną maszynę, a kto umie – składa "nienowoczesny" desktop (np. fvwm) i kompiluje ff tak, że pójdzie np. na najstarszym celeronie (to mój – 300 MHz, architektura pentium II, 256 MB RAM). BTW, mam dziecko w podstawówce i bez problemu oglądam z tego, uważanego za antyczny, komputera, zawartość dziennika. Przeglądarka – seamonkey 2, czyli mniej więcej odpowiednik ff 3. Nie, nie mieszkam w Gdańsku, ale boję się, że w imię niejasnych interesów ta zaraza rozleje się też na inne miasta.
Nie popieram takich rozwiązań. Ale mam pytanie – nie pójdzie to na moonlight?
To nie chodzi dobrze na Windows 7, wymaga IE, a ty być chciał żeby działało na moonligth? Marzenia
nie wymaga IE bo jest zalecane nawet FF od 3 w góre..
Mógłbyś podać link do tej informacji? Dane na stronie Vucana mówią co innego: http://www.vulcan.edu.pl/DLA_SZKOL/OPTIVUM/DZIENN…
http://www.vulcan.edu.pl/DLA_SZKOL/OPTIVUM/DZIENN…
przeglądarka Internet Explorer w wersji, co najmniej 7.0 lub Mozilla Firefox w wersji minimum 3.0
Ja to bym chciał, żeby nie wymagało Silverlighta w ogóle. Np. serwis Microsoftu tj. photosynth.net wiec pomyślałem, że może i tu ma szansę pójść. Ogólnie nie działają mi na Moonlight głównie serwisy onetu i tvn.
bo maja drm
Miasto wybierając te ofertę tak na prawdę nie dokonywało tego wyboru. Wybrało ją już pare lat temu a przetarg był jedynie spektaklem. Stąd brak dopasowania do nowych realiów czy wieloplatformowych systemów w otwartej architekturze. Wystarczy sprawdzić związki pomiędzy łódzką firmą która zajmowała się studium wykonalności projektu i uczestniczyła w tworzeniu założeń do SIWZ a jednym z głównych wykonawców. Pomijam już fakt że miasto musiało dopłacić poza wkładem własnych dodatkowe 4 mln zł do tego przetargu ponieważ wykonawcy zażyczyli sobie niebotyczną kwotę za jego realizacje która nie była przewidziana w ramach finasowania unijnego. A że tylko jedna firma dysponowała niezbędnym doświadczeniem do jego realizacji, to mogła "zmusić" miasto do przepłacenia. Ogólnie zasada konkurencyjności została z tego postępowania usunięta na prośbe samego wydziału edukacji miasta Gdańsk. No i dostali co chcieli. Problem za 16 mln złotych z czego około połowa!!! pójdzie z kasy samorządu! Reasumując przetarg ten był szczytowym osiągnięciem w obszarze głupoty technologicznej i braku kompetencji w połączeniu z nieuczciwością, a może nawet jaskrawym złamaniem prawa!
Wierzę, że ten temat zostanie podniesiony przez jakiś dziennikarzy śledczych i po nitce do kłębka dotrą oni do pewnych osób za to odpowiedzialnych.
A dawno dawno temu, w 2009, interfejs dziennika Vulcan dla rodziców działał na dowolnym systemie operacyjnym. Wystarczyła przeglądarka. Jak widać – regresja.
dalej działa, tylko jest dodatkowo wersja bardziej rozbudowana, ale wszystko to co potrzebne jest w wersji webowej działajacej pod kazdą przeglądarka.
No to tytuł jest FUD-em.
/* jestem przeciw Silverlight jak coś */
a ja za choć poza przeglądarką, ktora powinna być wolna od jakichkolwiek pluginow
Ej, a co z innymi systemami? Ja całkiem na serio w pracy i w domu używam linuksa. Coraz więcej moich znajomych nieinformatyków używa linuksa lub MacOS.
coraz większy jest ten 1%, kolejny rok linuksa przed nami?
A co ty z Microsoftu?
No proszę, OSNEWS odkryło popularny na świecie koncept "managed service"…
A ktoś w ogóle sprawdzał rewelacje z tego artukułu? Bo odnoszę wrażenie, że na pewno nie jego autor…
Pod adresem: http://aplikacje.vulcan.pl/dziennik/dzienniczek.a… dostępne jest demo aplikacji dla rodziców. Zalogowałem się tam na systemie 64bit (fakt – Windows), z przeglądarki Firefox, a Silverlight nawet nie próbowało uruchomić… Rozumiem, że można z założenia być na nie i anty i w ogóle, ale o ile rozumiem Miasto Gdańsk miało wybór i wybrało najkorzystniejsze rozwiązanie. Rozumiem, że autor nie ma zbyt dużego doświadczenia we wsparciu systemów klasy Enterprise, ale uwierzcie mi – wybór jednego dostawcy jest zawsze dla odbiorcy najkorzystniejszy – tylko jedna strona odpowiada za ewentualne problemy z systemem. Dzięki temu odbiorcy nie intreresuje, czy problem jest po stronie dostwacy sprzętu, aplikacji, czy może systemu na którym ta aplikacja jest zainstalowana – odbiorca otrzymuje kompletne rozwiązanie i wspierane jest ono jako jedna całość.
Nie chciałbym być szczególnie złośliwy, ale jakoś nie mogę się powstrzymać… Autor artykułu jest dostawcą rozwiązań Open Source-owych (nomen omen bardzo dobrych) i zrozumiała jest jego niechęć do rozwiązań zamkniętych. Jednak jako przedstawiciel dostawcy rozwiązań IT nigdy nie będzie postrzegany jako obiektywny w przypadku wypowiadania się negatywnie na temat rozwiązań innych niż te, które dostarcza.
Dokładnie tak jest.
Wszedłem tam spod Linuksa i w porównaniu do Windows i IE nie widzę żadnej różnicy w dostępnych danych czy opcjach.
Z tego co sie orientuję to Silverlighta wymagają aplikacje nauczycielskie, a nie uczniowskie i rodzicielskie więc nie może być mowy o wymuszani systemu operacyjnego na rodzicach/uczniach.
A moja żona jest nauczycielką korzystającą z tego dziennika. Działa TYLKO na Windows co obecnie jest regresją jak ktoś to już powiedział.
Kolega się zapozna ze znaczeniem zwrotu "nomen omen".
Miało być "nota bene"…
1. Czy autor przypadkiem nie zajmuje się zawodowo bazami danych i technologiami webowymi ? i czy to nie jest tak, że wspomniane firmy są konkurencją rynkową dla autora ?
2. Produkt trzeba potrafić sprzedać – nie tylko go stworzyć. Przypadkowo miałem w rękach katalogi promocyjne firmy Vulcan i to co w nich było z punktu widzenia marketingowego to był pełen profesjonalizm. Świetnie dobrane modelki, świetnie wkomponowany i zredagowany tekst, błyszczący papier wysokiej jakości – autentycznie oferta pod względem marketingowym – 10/10. Jeśli firma podobne wrażenie zrobiła na decydentach jak katalogi na mnie – to wcale bym się nie zdziwił że decydenci wybrali tak a nie inaczej. Pomijam fakt, że technologicznie to może być crap – ale zamawiający nie koniecznie musi się na tym znać.
ad. 1 Wygląda na to, że samo rozwiązanie jest konkurencyjne wobec tego dostarczanego przez autora: http://brosbit4u.net/en/portfolio (E-Wywiadówka – Program napisany dla szkoły. Umożliwa zapisywanie danych o ocenach ucznia i tworzenie systemu udostępniania przez internet.)
Dobrze byłoby, gdyby redakcja OSNEWS zdjęła ten, jakby nie patrzeć, nieobiektywny tekst. Chociaż dyskusja jest potrzebna, to może nie koniecznie w odniesieniu do tego konkretnego przypadku kiedy została wywoływana przed dostawcę, którego rozwiązanie nie wygrało postępowania.
ad. 1. Na stronie podanej w info o autorze: http://brosbit4u.net/pl/portfolio (E-Wywiadówka – Program napisany dla szkoły. Umożliwa zapisywanie danych o ocenach ucznia i tworzenie systemu udostępniania przez internet.)
I mamy bardzo "obiektywny" akrtykuł na stronie, napisany przez osobę, której zależy na interesie ogółu, a nie własnym. Ech… OSNEWS powinien fitrować tego typu newsy.
"E-Wywiadówka – Program napisany dla szkoły." – praca na studiach podyplomowych, dawno zarzucony projekt, napisany w podobnie beznadziejny sposób jako aplikacja desktop, z eksportem na serwer czyli podobnie jak Optivum. Człowiek uczy się na błędach, ale niektórzy te błędy wciskają innym, zamiast przeprojektować aplikację. Artykuł napisałem jako nauczyciel właśnie tego liceum podanego jako przykład.
Jak już to lepiej sporzałbyś na githuba, tam znalazłbyś nowszy projekt pisany w innej technologii. Ten ostatni to raczej hobby. Żadne z tych rozwiązań nie może się równać z rozwiązaniem takiego Librusa. Może nigdy nie pisałeś programu skoro myślisz, że można samodzielnie napisać coś takiego jak ma Librus, to kilka lat pracy całego zespołu. Niestety Vulcan wygląda nieco jakby był robiony przez studentów, do Librusa mu daleko. Poza Librusem jest jeszcze kilka dzienników, które o wiele bardziej wolałbym używać. Kolega w jednej ze szkół używa Rekte, też całkiem niezły.
"Poza Librusem jest jeszcze kilka dzienników, które o wiele bardziej wolałbym używać."
Mogę prosić o sugestię, jakie dzienniki warto wziąć pod uwagę (poza Rekte i Librusem) ?
Nie znam osobiście nikogo kto używałby innego dziennika niż Rekte i Librusa. Ten ostatni ponoć jest wykorzystywany w 90% szkół. Każdy dziennik w miarę rozbudowany i pracujący w przeglądarce byłby lepszy, jest tego cała masa.
Może Vulcan przepisze swój dziennik żeby działał na przeglądarce, mają czas na wdrożenie do 31 stycznia 2013
a ja nie znam osobiście nikogo kto używałby innego systemu niz windows
a ja nie znam osobiście nikogo kto używałby innego systemu niz Linux.
To wyjdź z tej klatki do ludzi.
ad1. Tak autor pracuje zawodowo z technologiami webowymi, ale jako freelancer. Oprócz tego pracuje w LO stąd artykuł. Obecnie używamy innego dziennika i jest to o wiele lepsze rozwiązanie. A dla firmy, która napisała obecnie używany przez nas dziennik nie pracuje
ad2. Zgadzam się że mają niezły marketing, jednak urzędnicy mogliby poprosić o opinię chociażby dyrektorów szkół, ci mają już doświadczenie i znają się lepiej.
"Zgadzam się że mają niezły marketing, jednak urzędnicy mogliby poprosić o opinię chociażby dyrektorów szkół, ci mają już doświadczenie i znają się lepiej"
Taa. Dyrektorzy szkół znają się lepiej – mają doświadczenie jako zawodowi H4xorzy i programiści, którzy mają pojęcie o łamaniu zabezpieczeń i kompilowaniu jądra linuxa z zamkniętymi oczami. Na pewno tez słyszeli o Silverlight
HEH Dawno nie słyszałem gorszej bzdury.
W sumie to po co zatrudniać speców od IT, skoro marketing robi swoje.
To posunięcie miasta Gdańsk to 'strzał w kolana' szkół. Zainteresowani wiedzą jakiej jakości komputery są w placówkach oświatowych i to nie dziwi jeżeli w klasach nagle ma się pojawić 40 komputerów to trudno aby były to najnowsze maszyny. Co jest szybsze aplikacje czysto przeglądarkowe czy aplikacje oparte na silverlight, flash. Najbardziej przegrani są nauczyciele i rodzice. Pierwszych zaleje krew gdy będą pracować w ciężkiej aplikacji na wolnych komputerach. Drudzy, no cóż nie każdy pocieszy się z dziennika.
Ehhh… e-dziennik… serio: eeeee… Kolejny odcinek serialu pod tytułem „Jak nie projektować interface'u” :>
"Miasto daje szkołą"???? Matko boska…
Moim zdaniem oceny dziecka powinny być prezentowane w HD i 3D, by nic co możliwe nie zostało ukryte.
Tak, tyle że to troche jak z życiem bez C*a-c*li, "można, ale po co". Appki pisane w SL na stronę nie będą się łatwo przekładać na appki out-of-browser, a w win8 też nie ma dla nich miejsca, choć nie da się ukryć, że przerobienie takiej appki na WinRT wydaje się być stosunkowo trywialne.
Tak samo appki SL na WP7 to nie to samo co appki SL na stronę. Tak więc zaczyna nam się robić sporo tych różnych silverlightów. Dlatego też mam poważne wrażenie, że MS będzie próbował to posprzątać, wywalając SL, pluginy itp. do kosza i robiąc jedną WinRT + XAML. Z resztą wcale im nie zależy na wspieraniu alternatywnych browserów, a po to miał być SL jako taki. Rozwijanie "Flash Killera" też mija się z celem, gdy flash zaczyna zdychać bez niczyjej pomocy.
Jak skończą to sprzątanie to można się zastanowić czy robić znowu UI dla windows.
Teraz mamy: win api, Windows.Forms, WPF, Silverlight, WinRT i HTML5 żadne nie jest zupełnie dojrzałe albo zupełnie nieżywe.
I weź tu wybierz technologie ."szczęścia życze"
za to QT i GTK jak bardzo dojrzale…
dojrzałe chyba jest, natomiast racje ma nizej @pow3rshell ze dokumentacja nie jest tak okazała jak msdn. BTW ktos ma porownanie jak ma sie dokumentacja MSDN do tej od Apple jesli chodz i ilosc i jakosc ?
Przynajmniej masz jakąś dokumentacje tj książki MSDN a nie jak w przypadku QT czy GTK czarną dziurę
Dyrektorzy szkół zazwyczaj wiedzą, że mają pracownie komputerową ale nie są techniczni. Jak chodziłem do liceum to dyrektor potrafił włączyć komputer i odebrać pocztę i tyle.
Bo decyduje zarząd który wybierze z czegoś co przedstawi mu informatyk i architekt.
"Przykład z innej dziedziny: kto powinien decydować o wyborze programu CAD architekt czy jego informatyk? " Zazwyczaj nie decyduje żaden
Do tego nie trzeba jakiś szczególnych umiejętności technicznych, wystarczy konieczność używania i znajomość potrzeb szkoły. Zapewniam Cię, że obecnie każdy dyrektor potrafi bez problemu korzystać z komputera.
"Bo decyduje zarząd który wybierze z czegoś co przedstawi mu informatyk i architekt."
Może to nie był najlepszy przykład bo tutaj i tak zarząd nie miałby wiele do powiedzenia. Używano by tego programu który architekt potrafi akurat obsługiwać
Jednak zarząd wprowadzający program według swojego widzimisię bez pytania o zdanie swojego pracownika specjalistę robiłby spory błąd.
Jesteś taki naiwny, że aż mi Ciebie szkoda. Kiedyś był taki temat wypowiadał się bodajże Hydra na temat zamawiania sprzętu w jego firmie. Nie chce mi się szukać, ale generalnie wynikała z tego, że szef decydował o zakupach sprzętu. W większych firmach jest dokładnie tak samo tylko na większą skalę. Tym bardziej w budżetówce i administracji.
Nie piszę o tym jak jest, tylko jak być powinno. Jeżeli złodziejstwo i głupota szerzy się wszędzie to nie jest to dobrze. Na szczęście nie muszę tego oglądać na co dzień, stąd jednorazowe zdarzenia tego typu robi jeszcze na mnie wrażenie.
Był przetarg – trzeba było startować, a nie biadolić . Nie umiesz lepiej – to nie marudź.. Umiesz – pokaż, wygraj przetarg.
Po pierwsze mam produktu z którym, mógłbym startować do przetargu, a po drugie niektórzy potrafią ustawić warunki aby tylko jeden oferent je spełniał.
Miałoby być nie mam produktu
[[a po drugie niektórzy potrafią ustawić warunki aby tylko jeden oferent je spełniał.]] Znowu zgadujesz czy masz jakieś informacje odnośnie warunków
przetargu ? Jeśli twierdzisz, że przetarg był ustawiony to zgłoś to do prokuratury, a nie wylewasz tutaj swoje "żale"
Elektroniczny dziennik był pokazywany w filmie "Gry wojenne" Spielberga z 1984 r, gdy jeszcze mało kto słyszał o MS Windows. Można było się do niego dostać zdalnie przez połączenie modemowe, w filmie główny bohater poprawiał stopnie z biologii swojej koleżance.
Komputer był chyba 8-bitowy …
Słuszna uwaga, ale przypominam, że akcja "War Games" rozgrywała się w kraju w którym takie coś jak SABRE zaczęło działać z początkiem lat '60 (!).
Nie Spielberga i nie w 1984 roku! Zresztą podobna scena została pokazana w kolejnym filmie z Matthiew Broderickiem (trzy lata później) – "Wolny dzień Ferrisa Buellera"…, w którym to bohater używa już peceta. W czasie gdy powstawały "Gry wojenne", Micorosoft był jeszcze przed Windowsem i przed "sukcesem". Dopiero upowszechnienie kiepskiego IBM PC dało początek sile Microsofu.
Faktycznie,
Gry wojenne (ang. WarGames) – film science-fiction z roku 1983, reżyseria John Badham.
Wszędzie pchają tego Windowsa jakby innych systemów nie było i ta cała polityka z Microsoftem ludzie cofacie się do tyłu zamiast iść z postępem Linux i Mac Os to przyszłość a Microsoft to zmierzch pewnej epoki.
Zmierzch to masz na umyśle.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Na rynku mobilnym Microsoft prawie wyleciał na zbity pysk.
Podobnie jest na rynku przeglądarek wydawało się że Microsoft mając monopol na system i instalowaną domyślnie IE w systemie są nie do ruszenia przez najbliższe sto lat.
ma monopol bo, żadna przeglądarka nie oferuje takiej możliwość konfiguracji przez GPO jak IE, a jednak najwięcej IE stosują firmy
pod żadnym pozorem temu newsowi/tekstowi nie są potrzebne akapity! w ogóle!
Przerodzilo sie to w bicie piany o wyzszosc jednego OS nad drugim.
Sek w tym ze za PUBLICZNE pieniadze (czyli ludzi korzystajacych z bsd/windows/mac/linux/itd) powinno byc zastosowane rozwiazane, ktore klient koncowy moze uruchomic w zaciszu domowym nie bedac do niczego zmuszanym.
Tak naprawde klienta koncowego nie obchodzi czy serwer swiadczacy usluge to chocby windows 98, ale czy dobrze swiadczy jemu (wg jego kryteriow) ta usluge i czy nie musi nic zmieniac w swej domowej konfiguracji zeby z tej uslugi korzystac.
Jednym z rozwiazan jest przyjecie standardu ktory mozna zaimplementowac.
Mozna zezwolic na wjazd na wybrane ulice tylko posiadaczom np mercedesa argumentujac ze to jedyna sluszna marka i jesli chcesz dojezdzac do pracy to sobie takowy kup.
Mozna tez zabronic wjazdu motocyklom argumentujac ze jedyne sluszne sa tylko i wylacznie pojazdy 4 kolowe.
Oczywiscie pobierajac w tankowanym paliwie kase na remonty tychze drog.
Znowu szykuje sie za publiczna kase rozwiazanie typu platnik.
Autor mówi prawdę. Sam na własnej skórze chciałem wypełnić deklarację maturalną. Wszedłem na stronę, gdzie program kazał mi zainstalować dodatek Moonlight. Niestety, ale instalacja się nie powiodła i jest lipa. Jednym słowem ludzie używający systemów spod znaku Linuksa mają drobny problem.
Oczywiście Moonlight jest niekompatybilny z Firefoksem 9.0.1
Zawsze możesz wgrać sobie wersję 3.6 chyba że na linuxie nie można mieć 2 wersji
Ja również nie rozumiem, dlaczego odgórnie podejmowana jest decyzja o korzystaniu z programów. Walcze z Vulcan Optivum, ciągle nie wiem, co program sobie wyliczy, wciąż gdzieś gubią lub pojawiają się grosze. Nie jestem informatykiem ani programistą, zresztą program powinien działac tak, by wpisując dane nie trzeba było analizować zawiłości programowych. Na moje uwagi odpowiedziano mi, że nie każdego można zadowolić. Więc nie wiem, czy patrzenie na modelki w katalogu to dobra droga do wyboru programów;). Aby zainstalowac program na komputerze, placówka musiała zainwestowac w nowy komputer, z nowym oprogramowaniem – a to dodatkowe koszty, które na dzień dziesiejszy się nie zwracają – bo całkowicie nie ufam temu programowi.