Wariackie cykle wydawnicze
- Dodano: 24 czerwca 2009
- Wprowadził: barteqx
- Komentarze: 30
Spodobał Ci się ten nius? Zagłosuj, a być może znajdzie się na stronie głównej! Więcej w FAQ. Jeśli ten nius nie powinien znaleźć się na stronie głównej napisz raport dla administracji!
Jedni chwalą częste wydawanie Ubuntu i innych dystrybucji, inni krytykują. Ja zdecydowałem się przystąpić do tych drugich z kilku ważnych, moim zdaniem, powodów.
Z wersjami Ubuntu można dostać zawrotu głowy. Nim się jedna dobrze ustabilizuje, nadchodzi następna. Niektórzy korzystają tylko i wyłącznie z wersji LTS – mania na punkcie stabilności i bezpieczeństwa czy po prostu zdrowy rozsądek? (…)
Zbyt szybki cykl wydawniczy zdaję się być dużym problemem, jednak nie niemożliwym do rozwiązania. Zapraszam do czytania i komentowania.
Więcej informacji: http://www.chip.pl/blogi/linuxblog/2009/...o-pol-roku
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
30 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.


Zaznaczam, że nie jest to reklama bloga i portalu, tylko po prostu uważam, że jest to temat godny dyskusji. Miłego czytania.
na pewno nie dyskusje na ten temat na chip.pl wszyscy znamy 'ekspertów' z chip a oto przykład z artykułu
"Nim wypuszczą wersję sterownika kompatybilną z daną wersja kernela, już jest następna wersja – niewiele zmieniona ale już niekompatybilna. I jak tu mieć pretensje do producentów, skoro to po prostu nieopłacalne tak się bawić – lepiej wspierać Windows który ma jedno API i ABI na wiele lat(tutaj Microsoft przesadza w druga stronę :> )."
dla informacji pana redaktora z chip nie nie z każdym nowym wydaniem zmienia się api/abi tylko co trzy wydania. Po drugie teoretycznie nowy windows powinien pojawiać się co 3 lata, no a że co najwyżej mała modernizacja kernela w windows jest przy którymś z sp.
Co do ogólnie tematu zgadzam się połowicznie, LTS powinien zostać utrzymany ba wydłużony(ale powinny być zmiany na trochę nowsze oprogramowanie co jakiś czas) a zwykłe wersje co 1,5 roku(jeśli ktoś chce ciągle dość świeże oprogramowanie)
"dla informacji pana redaktora z chip"
no chyba że to ty pisałeś barteqx to co innego
No pierwszy raz mnie nazwali redaktorem :> Pomimo lekko krytykującego komentarza, milo mi
Mało sobie osób zdaje z tego sprawy ale jest oficjalnie jak się nie mylę ciągle utrzymywany kernel 2.6.16 (2.6.17) po to aby wszystko było ok np. livebox wykorzystuje 2.6.17
Mógłbyś oszczędzić nam trudu czytania, używając przecinków i kropek?
Wspaniale. Tylko że jest to linuxnews/osnews a nie forum. Dodatkowo ten 'news' taki jakiś… krótki. Może ja jestem dziwny ale zawsze oczekiwałem głównych informacji w wiadomości i 'bibliografię' w 'Więcej informacji:'…
Chciałbym zobaczyć listę programów, którym przeszkadza zmiana API w kernelu. Niech zgadnę-TYLKO sterowniki do kart graficznych? Tragedia… Może po prostu zostawić stare jądro?
Oj wkurza mnie taki FUD jak w tym blogu.
Lista zmian API w jądrach 2.6: link.
Rzeczywiście przytłaczające
linux_NEWS_. po co zabierasz się za pisanie, jak czytać nie umiesz?
"6 miesięcy – tyle wynosi cykl wydawniczy Ubuntu, u Fedory – 8."
Pytanie czy autor pokusił się o sprawdzenie takich dystrybucji jak Suse, Gentoo czy Debian. Czy wtedy wyszło by to tak szybko? Dodać trzeba do tego, że wydania dystrybucji to nie to samo co wydania kernela.
"Trudno się dziwić, że takie sytuacje występują, gdy między wersjami RC a RTM jest tydzień lub dwa. Ile wykrytych błędów można w tym czasie poprawić? Ile błędów ujawni się po "premierze" systemu? Odpowiedź jest jasna: kupa błędów nie zostanie naprawiona albo w ogóle wykryta, bo po prostu się nie da tego zrobić w ciągu paru dni."
Czy autor ma jakieś sensowne dane na potwierdzenie takiego spostrzeżenia. Biorąc poprawkę na fakt, że za wolnym oprogramowaniem stoją nie grupy zatrudnionych programistów, a całe społeczności, fakt wykrywania i poprawiania błędów w zawrotnym tempie wydaje się bardziej osiągalny.
"Jedną z wad linuksowego piekła zależności są wymagania dotyczące danej wersji danego pakietu, przez co mając ostatnią wersję stabilną Ubuntu(w tym wypadku 8.04), nie zainstalujemy nowych i poprawionych wersji programów. Czeka nas rekompilacja, używanie starej wersji lub aktualizacja do najnowszej "normalnej" edycji, która może pociągnąć za sobą wiele konsekwencji w postaci dziur i błędów."
Naj sam pierw trzeba by zaznaczyć, że to nie jest najnowsza wersja stabilna, lecz najnowsza wersja z wydłużonym wsparciem (tzw. LTS) Do tego dodać trzeba, że wydłużone wsparcie oznacza, że stare wersje ważnego dla działania systemu oprogramowania, oraz oprogramowanie w którym wykryto błędy, jest na bieżąco aktualizowane na równi z wersjami stabilnymi. Sam na jednym z komputerów używam Ubuntu 8.04 i przyznam, że nie miałem nigdy potrzeby instalacji oprogramowania nowszego niż to, które znajduje się w repozytorium. Gdzie zatem autor wynalazł taką potrzebę. Na koniec dodać by trzeba, że jeśli już ktoś naprawdę bardzo chce zainstalować nowsze niż w repo oprogramowanie, to musi się liczyć z pobraniem ręcznie wszystkich zależności, co nie koniecznie wiąże się z potrzebą rekompilacji czegokolwiek, nie mówiąc już o tym, że nie przybywa nam z tej okazji dziur i błędów.
Kwestie sterowników i jądra linux'a zostały dobrze wyjaśnione w poprzedzających komentarzach.
"Po pierwsze: normalny, nie wariacki, cykl wydawniczy. Tak by wersja zdążyła się zagnieździć na rynku, dostawała długo aktualizacje poprawkowe(bez nowych i zabugowanych funkcji!) i była po prostu bezpieczna i stabilna."
Czy autor wysilił się w ogóle, aby poznać motywacje jakie stoją za takim, a nie innym cyklem wydawniczym w wymienionych dystrybucjach?
Komentarz do załączonego zdjęcia: Błędy w działaniu oprogramowania mogą być wywołane nie tylko przez same niedopracowania kodu, ale również przez samego użytkownika. Myślę, że zamieszczony screenshoot byłby bardziej miarodajny, gdyby autor dodał co próbował wykonać, gdy doszło do błędu.
Podsumowując: raczej słabe przygotowanie do tematu.
A mnie się bardzo podoba, że wiele linuksów wychodzi często i tak moim zdaniem powinno być. Jak ktoś chce sobie używać staroci, to niech używa, co za problem??? Przecież może używać sobie LTS.
Może nie jest to news, ale za to został przez autora poruszony bardzo poważny problem. Osobiście to nie mam nic przeciwko szybkim cyklom wydawniczym, ale dopuszczałbym przesuwanie terminów o miesiąc lub dwa na ustabilizowanie/poprawienie błędów. I proszę nie mówcie, że problem jest _tylko_ ze sterownikami do kart graficznych. Zgodzę się, że _tylko_ ale i _AŻ_! Problem z niestabilnością sterowników jest bardziej irytujący niż problemy z aplikacjami. Karty graficzne Intela są na obecnej dystrybucji Ubuntu praktycznie nieużywalne (mam na myśli prawie wszystkie kilkuletnie karty – nie wiem jak to wygląda z nowszymi). Karty graficzne ATI też niewiele lepiej – na wszystkich z serii R100-R500 występują problemy ze stabilnością przy wykorzystaniu efektów pulpitu (otwarte sterowniki, zamknięte nawet nie ruszą dla tych serii). Jedynie zamknięte sterowniki NVidii o dziwo jakoś działają… A wszystkie problemy były znane od conajmniej miesiąca przed wydaniem "stabilnej" wersji dystrybucji. Pomimo, że sam używam Kubuntu 9.04 na kilku kompach to wszystkim znajomym odradzam aktualizację z 8.10 sugerując wstrzymanie się do wydania chociażby 9.10.
[zaznaczam, że komentarz napisałem nie czytając (jeszcze) artykułu do końca]
Karty intela na sterownikach domyslnych w *buntu 9.04 byly (byc moze nadal sa – nie wiem uzywam nowszych sterownikow) problematyczne.
Nie jest to kwestia takiego a nie innego cyklu wydawniczego, tylko tego, ze ktos do stabilnej dystrybucji wrzucil nieprzygotowane, nieprzetestowane sterowniki w wersji 2.6. Jest to o tyle dziwne, ze 9.04 dziala bardzo ladnie na sterownikach 2.4
Tu leży raczej wina po stronie intela za tak fatalne sterowniki, wiem bo sam mam intela. Co inne distro to różne rzeczy potrafią się dziać już nie wspominając o akceleracji 3D.
Nie rozumiem jaki autor 'newsa" ma problem. Że ubuntu za często wychodzi?
Zwykłe wydania żyją 18 miesięcy, LTS 36… nikt nie każe robić upgrade'u jak tylko nowe wydanie sie pokaże…
"Zdecycodowałem" – piękny neologizm. Pobrzmiewa mi tu i cyc i detonacja.
Jeśli komuś się nie podobają cykle wydawnicze Ubuntu to zapraszam do skorzystania z Debiana Testing. Instaluje się raz i po kłopocie
Na tym właśnie polega piękno światka WiOO – zawsze masz wybór.
→barteqx Poczytaj o Ubuntu wtedy zrozumiesz czemu co pół roku.
Denerwujący to nie jest tok myślenia tylko robienie z OSnews bloga.
Zupełnie nie rozumiesz na czym polega cykl ubuntu. Masz linię LTS'ową poza tym… ale co tam… ponarzekać każdy niedoinformowany może…
sorki miało być cykl wydawniczy a nie tok myślenia. Zasypiam nad klawiaturą… idę spać ;p
To może kolego wyjaśnisz zamiast kazać coś, gdzieś poczytać? Nie używam Ubuntu i nie mam zamiaru o nim czytać, ale jakbyś dwoma zdaniami wyjaśnił to może część osób by się mimo woli czegoś dowiedziała.
Ten typ tak ma
Wydanie dystrybucji nie należy mylić z wydaniem nowej wersji kernela. (A dystrybucja nie wyjdzie z wersją kernela dla której nie ma gotowych np. sterowników nVidii, co i tak jest rzadkie).
Co do szalonego cyklu – co 6 miesięcy dostajemy "nowoczesny" system operacyjny plus dopasowaną do niego ogromną ilość oprogramowania. To nie Windows gdzie produktem jest sam OS, a o działanie aplikacji dba ciągle wydawca oprogramowania.
Pakiety z nowszej wersji ubuntu nie chcą iść na starszej? To normalne – nikt nie da na to gwarancji, bo celem jest wydanie OSa wraz z pakietami dla niego, a nie dla jakiejś starej wersji.
Ktoś chce mieć aktualizacje bez skokowych wydań co 6 miesięcy? Jest Archlinux, Gentoo – dystrybucje ciągłe, bez wydań skokowych, gdzie do repozytoriów na bieżąco trafiają nowe wersje pakietów (po nie za długim okresie testów). Każdy używa to co mu najbardziej pasuje.
Są także dystrybucje Enterprise o bardzo długim cyklu wydawniczym (np. CENTOS, SLED, RHEL), lecz one na desktopie się nie przyjęły, bo kto chce używać oprogramowania sprzed roku, dwóch? Użytkownik Linuksa lubi to co nowe.
Także nie interesuje mnie np. programowanie pod Qt 4.0 sprzed roku, skoro najnowsza stabilna wersja to 4.5 zawierająca znaczącą ilość usprawnień, poprawek i nowych funkcjonalności nad tą znacznie starszą wersją.
Nie ma i nie da się dla dystrybucji Linuksa wymyślić idealnego systemu wydawniczego. Albo dostaniesz najnowsze rozwiązania i musisz liczyć się że będą jakie bugi i konieczność aktualizacji, albo dostaniesz soft sprzed 2 lat, lecz o znikomej ilości bugów. Bo Linux to System Operacyjny i Aplikacje.
Co do problemu rozpowszechniania Linuksa to jego problemem jest marketing, użyteczność. Linux nie musi się sprzedawać żeby żyć, co generalnie rodzi podejście w projektach open source "nie podoba się to użyj czegoś innego" (czy też kontrowersyjne zmiany w KDE4 nie byłyby możliwe w oprogramowaniu, które musi się sprzedawać). Po drugie użyteczność, gdzie wiele aplikacji daleko do ideału (temu serwis też sporo poprawek by się przydało w tej kwestii).
Też wszyscy gadają o iPhone, o Windows 7, o ładnych makach, natomiast nie ma szumu (buzz) o Linuksowych projektach. Kolorowa komputerowa prasa nie podnieca się plazmoidami KDE4.
Użytkownik Linuksa, owszem, lubi to co nowe ale z drugiej strony niekoniecznie chce robić reinstalkę czy update całego systemu. Są ludzie którzy korzystają z repozytoriów factory i chwała im za to bo następuje wychwytywanie błędów, ale dla większości użytkowników najlepszym wyjściem jest tylko update tego, z czego korzystają na codzień (qt, kde4, mozilla, OO itd). Tym bardziej że całościowy upgrade wiele rzeczy wysypuje czy zmienia aktualne konfigi w bezużyteczne. Dla użytkownika w pierwszej kolejności liczy się stabilność i prawidłowe działanie a jak widać (niestety) te szybkie cykle wydawnicze produkują coraz bardziej zabugowane dystrybucje – co więcej, parcie jednej firmy powoduje że inni też tak chcą. Dla mnie świetnym podsumowaniem w jakim to kierunku zmierza jest ostatnia wiadomość http://news.opensuse.org/2009/06/18/opensuse-fact… . Już teraz są sytuacje że jest po kilka różnych źródeł tego samego i nic nie pasuje do systemu bo z kolei nikomu nie chce się zająć innymi zależnościami. Ludziom coraz mniej podobają się sytuacje gdzie na bugtrackerach straszą błędy krytyczne no ale mamy "cykl wydawniczy" więc olać je.
Np w OpenSUSE przedłużyli cykl wydawniczy i chwała im za to więc jednak nie wszyscy dążą do tego samego
po to właśnie są różne dystrybucje, żeby użytkownik mógł wybrać sobie taki cykl wydawniczy jaki mu odpowiada. chcesz mieć co 6 miesięcy nową wersję – bierz ubuntu, chcesz co 2 lata – wybierz debiana, wolisz ciągłe distro – instaluj archa.
> po to właśnie są różne dystrybucje, żeby użytkownik mógł wybrać sobie taki cykl wydawniczy jaki mu odpowiada.
Smiem twierdzic, ze spora czesc dystrybucji jakie nam radosnie
powstaly to raczej wedlug zasady "just because I could".
@jarek: to może przedstaw dowód; a nawet gdyby faktycznie tak było, to co z tego? "żywych" dystrybucji jest notowanych z kilka setek, z tego kilka-kilkanaście jest rzeczywiście popularnych i są to z całą pewnością poważne przedsięwzięcia.
Sterowniki Intela do 9.04. to katastrofa. Jak można było takie coś dopuścić w wersji stabilnej??? Przecież Linuksa montuje się częściej na maszynach słabszych niż na Radeonach i ATI. A tu taka wtopa.
Stabilny i teoretycznie mocno dopracowany to jest LTS (najnowszy to 8.04.4 czyli 8.04 z takim 4 service packiem)), reszta to po prostu debian experimental doprowadzany przez 6 miesięcy do stanu używalności + dodawanie własnych ficzerów.
"reszta to po prostu debian experimental"
A nie unstable?