Wsparcie Windowsa XP do 2014 roku
- Dodano: 25 June 2008
- Wprowadził: dasm
- Komentarze: 40
Wygląda na to, że Microsoft zmienił zdanie na temat wsparcia dla swojego najpopularniejszego systemu operacyjnego. Bill Veghte poinformował w liście do klientów, że łatki bezpieczeństwa oraz inne uaktualnienia krytyczne dla Windowsa XP będą publikowane do kwietnia 2014 roku.
Windows XP został wydany w 2001 roku. W tej chwili system ma już siedem lat, jednakże pomimo swego wieku nadal jest bardzo popularny wśród użytkowników komputerów. Przez najbliższe 5 dni jest jeszcze możliwość kupienia tego systemu. Później nie będzie już tak łatwo, ale nadal będzie to możliwe.
Microsoft próbował zmusić swoich klientów do przejścia na Vistę szybką rezygnacją ze wsparcia dla Windowsa XP, pomimo ich niechęci do tego systemu. Pierwotnie wsparcie podstawowe dla tego systemu miało się zakończyć już w 2009 roku. Oznaczałoby to, że wszyscy, którzy nie chcą być na bakier z bezpieczeństwem, musieliby wybrać Vistę. Jednakże w przypadku wydłużenia wsparcia dla XP okazuje się, że niezdecydowani mogą od razu spróbować Windowsa 7, gdyż zapowiadany jest już na początek 2010 roku.
Zgodnie z oficjalnym komunikatem prasowym:
Decyzja firmy jest podyktowana troską o liczne grono klientów, którzy korzystają z Windows XP oraz potrzebują więcej czasu na przygotowanie się do migracji do systemu Windows Vista.
Więcej informacji: http://www.informationweek.com/news/wind...ed_IWK_All
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
40 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Tymczasem wsparcie dla Linuksa trwa… Ile maksimum, dwa lata? ;->
Uwielbiam komentarze na temat.
Uwielbiam komentarze trasza (swoja droga pseudo adekwatne do zawartosci)
Przecież jest na temat. Niektórzy na osnews widać nie znają jeszcze pojęcia relatywizmu, bo chyba o tym traktuje komentarz trasza
Tymczasem nowa wersja Linuksa wychodzi… Ile maksimum, dwa lata? ;->
—-
Takie Ubuntu w ciągu dwóch lat wychodzi aż 4 razy (biorąc jego model wypuszczania kolejnych wersji co 6 miesięcy).
Szukając dalej. W ciągu roku Fedora dorobiła się trzech wydań. za wiki:
Nawet taki "staruszek Debian", który zanim będzie stabilny według jego autorów, to sporo czasu mija. A w przeciągu dwóch lat doczekał się dwóch wydań.
Jeżeli to wszystko porównać do desktopowych wydań systemu Microsoftu (wiki), to otrzymamy:
W przeciągu dziewięciu planowanych lat będą trzy, a obecnie jeszcze siedmiu lat, mamy aż dwa desktopowe wydania w odstępach 6! lat. Nie liczę wznowień i kolejnych edycji tego samego "odnowionego" systemu jakim był XP, bo w taki sam sposób musiałbym liczyć kolejne te same wydania Debiana Stable, których było sporo…
Biorąc to wszystko pod uwagę w ciągu dwóch lat dostajemy aż… zero wydań Windowsa (w najgorszym dla niego przypadku). W najlepszym będzie to jedno wydanie, co trzy lata.
Wydaje mi się, że to właśnie Linux wypada na tym polu lepiej. W ciągu dwóch lat system aktualizujesz do najnowszego co najmniej raz, a w najlepszym wypadku cztery razy, otrzymując za każdym razem aktualne i najnowsze programy, za razem przedłużając wsparcie techniczne systemu.
To jest coś, czego Microsoft z Windowsem może tylko zazdrościć.
Mi się wydaje, że filozofia wydawania Windows trochę się jednak różni od wydań dystrybucji Linuksa… Kolejne wersje dystrybucji to często kolejne wersje różnych programów pisanych przez różnych ludzi (bazar?). W Windows to trochę inaczej wygląda (katedra?). Porównywać można by, jeśli wydania kolejnych dystrybucji połączone byłyby z gałęziami jądra. I tak na przykład byłaby wersja 2.2, 2.4, 2.6. A aktualizacje softu i jakieś nowe ficzerki, jako zwykłe małe aktualizacje, a nie kolejne wydania. Jednym słowem, moim skromnym zdaniem, te Wasz porównania częstotliwości wydań są mało sensowne
. Co innego z długością wsparcia.
@szmergiell: Problem w tym, ze ostatnia rzecza, na ktora maja ochote klienci, jest zmuszanie ich do ciaglych upgradow. To wlasnie Microsoft ma przewage, dlatego, ze tego nie robi, zamiast tego supportujac to, co klienci maja.
organiczny rozwój sprawia, że upgrade'y są bezbólowe i prawie darmowe nawet dla dużych-i-poważnych organizacji.
Czy takie bezbolesne, to ja nie wiem… Wystarczy poczytać na forach o problemach po upgrade do kolejnych wersji Ubuntu. Zawsze coś jest nie tak.
@Maciek: Oczywiscie, ze nie sa. Upgrade to masa rzeczy, ktore moga nawalic, chociazby w wyniku nadpisania przez popsuty pakiet konfiguracji czegostam.
@Memphis
Dlatego nikt normalny nie instaluje Ubuntu w duzych-i-powaznych-organizacjach.
zdarzają się nawet upgrade-y, które zmuszają do modyfikacji własnego kodu niestety (pisząc własnego – mam na myśli firmę dla której pracuję)…
Masz w planach coś innego tylko malutki – upgrade Linuksa, a tu okazuje się, że rekompilacja programu w C++ nie działa, a kompilator nie ma opcji kompatybilności składni dwie wersje wstecz. Starej wersji kompilatora nie ma w wersji binarnej na nową wersję systemu – pozostają modyfikacje źródeł oprogramowania bądź utworzenie ze źródeł starej wersji kompilatora o ile w ogóle się uda.
Dla porównania wciąż można kompilować programy przy użyciu VC++ 6.0 w Windows Vista.
Niestety jest taka bolączka pod Linuksem. Dlatego też komercyjne firmy boją się inwestycji w pisanie programów pod Linux. To trochę stawianie budynku na ruchomych piaskach.
Na szczęście problem ten praktycznie nie dotyka programów w JAVIE. Mam nadzieję, że środowisko Open Source przekona się do tej technologii.
Dodam jeszcze 3 grosze… W Windows też nie jest zawsze super różowo jeśli chodzi o upgrade z XP np. nie działa zmiana języka interfejsu przy użyciu SetThreadLocale(..).
A w dyskusji jako przykłady świadczące o częstotliwości wydań Linuksa podano właśnie Ubuntu i Fedorę… O to mi właśnie chodzi
. Przerzucacie się argumentami które do siebie w ogóle nie przystają.
To jest OGROMNA ZALETA Windowsów, że nowe wersję są wydawane rzadko, może fani gadżetów ala MacOs cierpią, ale normalny człowiek ma na kilka lat święty spokój i nie musi się zajmować aktualizacją systemu operacyjnego po której nagle coś mu przestaje działać.
Właściwie… Jeśli liczyć Service Packi, to wydania Windowsa są trochę częściej.
I Windows Update można porównać do Upgrad'owania Linuksa.
A jeśli chcesz dystrubucji, której nowa wersja ukazuje się rzadko – postaw na Debiana.
to sprawdź ile trwa wsparcie dla distro serwerowych. (tak samo na temat jak twój komentarz do tego newsa…)
RedHat niedawno przedluzyl wsparcie ze standardowych dla siebie trzech lat do czterech. Przyznasz, ze przy powyzszych trzynastu latach supportu dla XP RHEL wyglada zalosnie. Nawet przy dziesieciu latach supportu dla Solarisa RHEL wyglada zalosnie.
W zasadzie RHEL nie wygladalby zalosnie przy dwoch latach (z mozliwoscia przedluzenia) supportu dla FreeBSD, gdyby byl za darmo.
Red Hat wspiera swój system 7 lat!!! do 4 lat zostały wydłużone aktualizacje wprowadzające nowe funkcjonalności, a pozostałe 3 lata to już tylko poprawki bezpieczeństwa. Zainteresowanych odsyłam do techit.pl kilka dni temu był tam news o wsparciu Red Hata. Dla porównania takie Ubuntu LTS wspierane jest 3 lata(desktop) oraz 5 lat(serwer). Poza tym porównywania wsparcia Windowsa i Linuksa(w sensie dystrybucja, nie kernel) nie ma najmniejszego sensu Distro linuksa to pełnowartościowy system, a Windows to tylko system bazowy(albo jak twierdzi mój kumpel API do uruchamiania programów) na którym buduje się swój system. pozdro
ee dwa lata?
u mnie wsparcie jest non-stop
debian/testing.
i w dodatku: za darmo. I działa od razu po instalacji.
Debian Sarge: od czerwca 2005 do marca 2008, prawie 3 lata. Zresztą aktualizacja jest bardzo ułatwiona, a ewolucja softu na Linuksa jest bardzo szybka, więc niebyło by dewelopoerów chcących się tym zajmować (szczególnie za darmo), bo są ciekawsze rzeczy do roboty.
A i oczywiście FreeBSD ma bardzo długi czas wsparcia.
Dokładnie to samo mi przyszło do głowy? Czy ktoś wie jak długo trwa wsparcie dla konkretnej wersji np. RedHata?
ilosc wydan linuxa / ilosc aktualizacji > ilosc wydan windowsa / ilosc aktualizacji (w tym bezpieczenstwa)
ot taki model wydan
oczywiscie "
W ten sposób Vista dołącza do grona systemów typu Windows Millenium … jeżeli jeszcze dołączą do tej grupy Windows 7 … będą musieli rozwiązać Microsoft
I pomyśleć, że budżet promocyjny opiewa na pół miliarda dolarów (ciekawe, czy wliczyli łapówki dla producentów laptopów)
to dowód na to ,że vista jest niewypałem.
Jak dla kogo. Mnie nie podobał się WinXP i używałem Slackware. Teraz używam Visty x64 i nie widzę _żadnego_ powodu aby zmienić na coś innego. Ot, zwyczajnie nie mam już sił i chęci na szarpaninę. Z ciekawości zainstalowałem to chwalone Ubuntu. I jakoś nie udało się uruchomić akceleracji na nvidii korzystając z klikalnego konfiguratora. Oczywiście "ręczna" instalacja zadziałała, w końcu wiele lat robiłem to na Slacku, ale ponoć ten Ubuntu to taki super prosty system, wszystko samo… Otóż nie, nie działa to tak prosto. Z innych ciekawostek – wersja x64 i flash… taaa… A w Viście WoW działa od razu i córka może sobie grać w gry na dzieci.wp.pl czy inne. A nie powiem jej że tatuś używa Wolnego Oprogramowania i dlatego nie może sobie pokolorować delfina czy zrobić stwora. Każdy wybiera to, co mu pasuje. Na tym też polega wolność.
Oczywiście. Vista jest właśnie taka kolorowa, błyszcząca i bajerancka, ale jednocześnie wolna, mało kompatybilna i wciąż zabugowana.
A ja w Ubuntu z akceleracją problemów nie miałem najmniejszych. A najprostszą dystrybucją do przesiadki z Windowsa jest chyba Mandriva – wszystko klikalne i Windowsopodobne, a darmowe, legalne, otwarte i bezpieczniejsze.
Ależ nie doczytałeś najwyraźniej. Ja używałem Slackware przez ok 9 lat. Nie potrzebuję klikalności i windowsopodobnosci. Darmowe – niektórzy pracują i zarabiają, to nie jest argument. Legalne – zakładasz, że mam "pirata" ? Otwarte – to nie jest dla mnie argument decydujący o czymkolwiek, otwartość sama z siebie nie daje nic, dopiero wkład innych ludzi pomaga. Bezpieczniejsze – od czego ? Mam gdzieś na strychu Atari 130XE – wiesz jakie to bezpieczne ?
Niekompatybilności w Viście nie doświadczyłem, mam wystarczająco mocny sprzęt żeby kilka instancji Visty uciągnął. A zabugowanie – możliwe, ale każde oprogramowanie ma błędy więc to też nie jest argument.
A ja tu nie widzę żadnej porażki Visty, a wręcz przemyślane działania. Po pierwsze nie rozumiem triumfalnych okrzyków, że Vista podzieli los Millenium… Bo przecież takie było założenie. Sam Ballmer o ile pamiętam do tłumaczył. Vista z założenia nie miała być "dużym" wydaniem, jak XP. Następne wydanie (Windows 7) od początku planowano na niedługi czas po premierzy Visty (2-3 lata). Co w tym sensownego? Do Visty rozwinęli sobie jądro. Teraz jest testowane przez rzesze użytkowników Visty i dopracowywane w Microsofcie, dzięki temu załatają najpoważniejsze dziury i naprawią co się da. Część ficzerów z Windows 7 jest już zapewne gotowa, bo prace nad Windows 7 (nazwa kodowa Blackcomb, o ile dobrze pamiętam) trwały równolegle do prac nad Vistą (nazwa kodowa Longhorn). Jedna z głównych nowości, czyli interfejs przystosowany do wykorzystania ekranów wielodotykowych została już opracowana w ramach projektu Microsoft Surface. Teraz wystarczy złożyć to do kupy, rok 2009 będą mieli na testowanie i w 2010 wydadzą Windows 7. Większość jego składników została opracowana w ramach poprzednich projektów, a system będzie bardziej dopracowany, niż Vista. Tą ostatnią kupiło już tyle ludzi, że Microsoft wyszedł i tak na plus – tutaj o porażce nie świadczy to, czy użytkownicy lubią system, tylko czy firma na nim zarobiła. Żeby ich uspokoić Microsoft zaoferuje pewnie jakąś tanią możliwość upgrade'u do Windows 7. A skoro odpowiednia ilość osób kupiła już Vistę, to można i przedłużyć wsparcie dla XP zachowując przy okazji klientów i przetrzymując ich do czasu wydania Windows 7.
Vista nie miała być 'dużym' wydaniem? to czemu planowali zakończyć wsparcie dla XP w 2008? Ludzie mieli pracować na niedorobionym wydaniu?
Nie rozumiem, czemu używasz "niedorobione" jako przeciwieństwo do "duże". "Duże" w sensie wnoszące bardziej radykalne zmiany. Tak dużym wydaniem było 2000 w stosunku do 98. Vista nie miała wprowadzać wielkiej rewolucji, tylko być powiedzmy krokiem na drodze do Windows 7. Ten ostatni nie był jeszcze gotowy, a Vistę można już było sprzedawać. Ewentualne gadanie o zakończeniu wsparcia dla XP miało napędzić sprzedaż Visty.
"niedorobione" ponieważ chociażby po wymaganiach systemowych można stwierdzić, że pominięto jeden z ważniejszych procesów w produkcji OS – proces optymalizacji. I w tym sensie Vista jest bardziej nieukończonym Windows 7, niż "krokiem na drodze do Windows 7"
Co do XP – oczywiście zgadzam się, chciałem tylko podkreślić wewnętrzną sprzeczność logiki prezentowanej przez MS
Przypomnij sobie, jak wyszło XP. Były dokładnie takie same głosy: "Co to za wymagania? Nigdy tego nie zainstaluję! Nie zoptymalizowany!". A komputery, na których działa płynnie Vista, to dziś standard. Zresztą, z moich obserwacji wynika, że Vista potrzebuje mniej-więcej podobnego sprzętu do w miarę komfortowej pracy, co Ubuntu 8.04 z Compizem. Chociaż tu mam słabsze porównanie, niż w przypadku XP, ze względu na to, że nie pracowałem dużo na Viście. Jednak dla wyżej wymienionego Ubuntu minimum to w miarę mocny proc i 1 GB ramu.
No cóż, nie mówię, że XP był pod tym względem dopracowany. Tylko na dzień dzisiejszy XP oferuje podobny komfort przy o wiele mniejszych wymaganiach [256B z nawiązką wystarcza do tzw podstawowych zastosowań]. Natomiast 1.5 GB RAMu być może jest standardem, ale chyba tylko wśród programistów albo graczy. Według mnie jest to zupełnie zbędna ilość pamięci do zastosowań domowych.
A tak btw, po co Viście 15GB wolnej przestrzeni dyskowej?
Aha, z moich doświadczeń wynika, że akurat Ubuntu jest wyjątkowo ciężkim distrem, dla mnie punktem odniesienia jest np. debian.
Wiesz, taki Debian w trybie tekstowym pewnie zadowoli się i 128 MB RAMu, no ale to jest trochę bezcelowe… W takim razie po co ludzie instalują Compizy i ciężkie KDE, skoro mogą się zadowolić jakimś minimalistycznym środowiskiem, ale wersją Gnome sprzed 7 lat? Na pewno będzie to działać szybciej, niż nowe rozwiązania. Ale tu jakoś się nie narzeka, że kolejne wersje wymagają mocniejszego sprzętu. Debian obładowany softem jest tak samo wymagający, jak Vista.
jezuu ja mam 'ciężkie KDE' na 512 RAMu i nigdy nie odczułem niedostatku RAM. A w Ubuntu z GNOME [czyli tak samo ciężkim DE] przy tej samej konfiguracji system się przycina przy paru programach. Problem tkwi w domyślnej konfiguracji systemu i właśnie to miałem na myśli mówiąc o debianie jako lepszym punkcie odniesienia.
To świetnie się składa. XP ma mieć łatki do 2014, więc jeśli Win7 wyjdzie w 2010 to zdążą go już trochę załatać zanim umrze XP
.