Wyrok Komisji Europejskiej na muzykę: 95 lat
- Dodano: 19 marca 2009
- Wprowadził: LM
- Komentarze: 62
W lipcu ubiegłego roku Komisja Europejska zaproponowała wydłużenie ochrony praw autorskich dla utworów muzycznych z obecnych 50 do 95 lat. Społeczność OSNews była o tym informowana. Komisja przedstawiła wówczas wyliczenia, że ta zmiana nie wpłynie na wzrost cen utworów muzycznych, chociaż jednocześnie spowoduje wzrost dochodów przemysłu muzycznego na poziomie od 44 do 843 milionów euro.
Komitet do Spraw Prawnych miesiąc temu zaaprobował stanowisko Komisji. Warto przy okazji też zauważyć i pamiętać, że Komitet wyszedł z zapytaniem, czy podobne zapisy miałyby dotyczyć również utworów audiowizualnych.
Głosowanie w Parlamencie Europejskim nad stosowną dyrektywą miało odbyć się 23 marca bieżącego roku. Jednak, jak donosi copyright.eu – serwis którym opiekuje się między innymi Electronic Frontier Foundation, posłowie Parlamentu Europejskiego nie mogą dojść do porozumienia w kwestii sensowności proponowanego rozwiązania. Według copyright.eu, parlamentarzyści zauważyli, że proponowane wydłużenie ochrony prawnoautorskiej pogorszy reputację praw autorskich w oczach konsumentów.
Dlatego pod koniec marca, zamiast wcześniej planowanego rozstrzygnięcia, odbędzie się dyskusja pomiędzy Komisją, Radą i Parlamentem nad ewentualnym dalszym losem proponowanej dyrektywy. Głosowanie zostało przeniesione na koniec kwietnia, zatem być może odbędzie się tuż przed wyborami do Europarlamentu.
Copyright.eu zachęca do kontaktowania się z parlamentarzystami i przekonywania ich, że wydłużenie ochrony praw autorskich do 95 lat to zły pomysł.
Być może rzeczywiście na legislację mają wpływ nie tylko lobbyści ale również zwykli obywatele, potrafiący pisać grzeczne i rzeczowe e-maile? Każdy może się przekonać, pisząc do wybranego polityka.
Więcej informacji: http://soundcopyright.eu/blog/meps-back-...nsion-vote
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
62 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
Jaaaasneee…
…chociaż jak sobie pomyślałem: niedługo wybory. Wybrańcy Narodu na pewno woleliby zachować ciepłe posadki, a prawa autorskie to nie Traktat Lizboński – można bez narażania się na infamię w Brukseli odrzucić ustawę, licząc, że ludzie uwierzą, iż coś się robi.
A, co mi szkodzi. Napiszę.
Pisz na zdrowie – mnie szkoda elektronów. "The truth is" że w tej reinkarnacji ZSRR głosowanie to ściema – od patentów po samą akcesję czy traktaty, które są głosowane "do skutku" i forsowane mimo ich kilkukrotnego odrzucenia. I jeżeli sądzisz, że masz wpływ na wyboru do parlamentu (choćby naszego, o europejskim nie mówiąc) to pozostaje mi tylko zadumać się nad Twoim poczuciem realizmu.
PS: Sądzisz, że adresaci zrozumieją w ogóle, o co ci chodzi ?
Jak mi który odpisze, to się dowiem.
Biuro poselskie:
-Pani Krysiu, napisał do mnie jakiś SeeM, ale kompletnie nie rozumiem o co mu chodzi. Proszę odpisać w moim imieniu… wie pani, jakieś ogólniki, że jesteśmy za, a nawet przeciw itp. Tylko niech to będzie tak mądrze proszę, żeby się nie zorientował w czym rzecz.
No bez przesady, podpisałem się nazwiskiem. Ale nie o to chodzi, żeby się wydurniać i potem jęczeć jaka to UE jest lipna i ZSRR-owa. Skąd ci posłowie mają wiedzieć że jakaś ustawa jest ważna dla czytelników OSNews? Ano od czytelników OSNews, przecież nie zadzwonią do nikogo z nas i nie spytają czy przypadkiem jesteśmy za wydłużeniem praw autorskich czy nie.
:
Wysłałem swój list po jednym egzemplarzu do losowego posła każdej grupy, bo zawsze gdzieś się pewnie z resztą spotkają. Niech pogadają sobie o prawach autorskich przy kawie – na początek wystarczy. Mają miesiąc, żeby się zorientować co i jak, a podczas tych całych debat też się trochę mogą dowiedzieć.
A co ich tak naprawdę obchodzi opinia czytelników OSNews? Albo w ogóle opinia jakichkolwiek obywateli?
Serio… mejl od świadomego obywatela -> oznacz jako SPAM -> koniec problemu…
Opinią obywateli politycy zaczynają się przejmować (albo i nie) jak wychodzą ze sztafetami na ulice i zaczynają obrzucać zgniłymi jajami. Politykom potrzebne jest widać poczucie ciągłego zagrożenia żeby ich motywowało do działania
PS. Zamiast wysyłać po jednym liście na grupę trzeba było wysłać każdemu posłowi każdej grupy. Większa szansa, że ktoś jednak to przeczyta.
Seem, mam prośbę
Swego czasu podpisywałem się pod internetowym listem w tej sprawie. Niestety słabo znam angielski, a chciałbym jeszcze wysłać taki list jak Ty. Czy dałoby się wykorzystać Twój tekst?
Nie bardzo, to prywatna korespondencja. Ale powiem ci – nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby pisać po angielsku do naszych europosłów.
Aha, zatem przepraszam..
Ej ale na to nie wpadłem!!
No to napisze do polskich europoslow
Rozmawiałem z kimś na <abbr title="Poznańska Impreza Wolnego Oprogramowania">P.I.W.O.</abbr>, podobno w USA już to przedłużyli i tylko dlatego, że w przyszłym roku kończą się prawa autorskie na Myszkę Miki Disney'a. A w UE ma to dotyczyć tylko muzyki? Hmm w Stanach posunęli się o krok dalej. Ale to i tak zły pomysł. Na kogo będą przez te dodatkowe 45 lat zarabiać prawa autorskie? Oczywiście na ZAiKS i jego lokalne odpowiedniki.
chyba że artyści żyją średnio 115 lat ;]
Jak obudzą Disneya z hibernacji to zobaczymy co wtedy powiesz
Disney nie został zahibernowany. Skremowali go po śmierci.
Poza tym, to wcale nie był taki równy gość
Jak to nie został za-hibernowany? 0_o Przecież wiadomo, że właścicieli praw autorskich się hibernuje, zakłada im konta bankowe na których będzie gromadzona kasa z praw autorskich, a jak okres ważności tych praw się kończy, od-hibernuje się ich i da możliwość korzystania z konta.. Inaczej to nie miałoby sensu. Jak przedłużą prawa do 400 lat to wiesz jacy bogaci Ci od-hibernowani będą? Na pewno to ma sens tak samo jak Konanowicz jako Europoseł..
O ironio, to sensu nie ma..
Jak to dobrze, że w prawnych absurdach doganiamy Stany. Tam nawet piosenka "Happy Birthday" ma zastrzeżone prawa autorskie. Ciekaw jestem z czego wynika to bezmyślne parcie do ograniczania praw obywateli? W dodatku bez żadnych korzyści dla władzy jako takiej. No chyba, że pod stołem idą potężne pieniądze… Kogo ja próbuje nabrać na to "chyba"
Jak to z czego? Chodzi pieniążki, takie szeleszczące, dzwoniące albo wirtualne…
"Ciekaw jestem z czego wynika to bezmyślne parcie do ograniczania praw obywateli?"
Chodzi o ustanowienie monopolu, który pozwoli zgarniać kasę bez jakiejkolwiek legalnej konkurencji.
Obecny monopol się kończy, więc "tytani intelektu" z korporacji "wymyślili", aby po prostu go…przedłużyć.
I odpowiadając na pytanie zawarte w newsie.
"Być może rzeczywiście na legislację mają wpływ nie tylko lobbyści ale również zwykli obywatele"
W chwili obecnej jesteśmy świadkami zmian w sprawowaniu polityki spowodowanych rozwojem infrastruktury informacyjnej, co powoduje, że każdy zwykły człowiek może dowiedzieć się, jak wygląda otaczająca go rzeczywistość bez różnych pośredniczących ciał.
Zaobserwować to można w przypadku niektórych, bardziej łebskich twórców, którzy zaczynają dostrzegać, że jest im zupełnie nie po drodze z korporacjami muzycznymi.
Nie operuj słowem "monopol", bo go nie rozumiesz (sięgnij po literaturę fachową i dowiedz się, co to jest).
Ale w gruncie rzeczy masz rację. Czas ochrony prawnej powinien być skracany, a nie przedłużany. I propozycje jego wydłużenia są co najmniej śmieszne.
"Zaobserwować to można w przypadku niektórych, bardziej łebskich twórców, którzy zaczynają dostrzegać, że jest im zupełnie nie po drodze z korporacjami muzycznymi."
Tak się dzieje w 3 przypadkach. 1. Zespół jest wypromowany i nie potrzebuje pomocy korporacji. 2. Zespół jest kompletnie nieznany i w sumie i tak nie zarabia na dystrybucji (aczkolwiek w przyszłości może podpisze z korporacjami kontrakt). 3. Zespół jest na tyle zaradny, ze potrafi sam się promować i ma własną wytwórnię (ale wtedy korzysta z praw autorskich).
W chwili obecnej w europie są 3 siły medialne: Francja (która w swym zadufaniu zawsze stawiała się na równi z USA jeśli chodzi o sprawowanie rządu dusz. Dlatego ma tak restrykcyjne prawo w tym zakresie), UK (BBC wymiata. Amerykanie nie mając pomysłów i masowo kupują od nich scenariusze.) i Niemcy (najsłabszy i najmniej znany z potentatów kulturalnych, lecz ma swoje perełki. Prestiż Berlińskich Niedźwiedzi nie bierze się z niczego).
Te kraje mogą zarobić na prawach autorskich. I do tego mają sporo do powiedzenia w UE. Całej reszcie raczej nie zależy. Bo i na czym, skoro ich sztuka nie wychodzi poza ich własne kraje (i nie ma co liczyć na długowieczność).
"Nie operuj słowem “monopol”, bo go nie rozumiesz (sięgnij po literaturę fachową i dowiedz się, co to jest)."
Literatura fachowa, czyli książki np. do mikroekonomii jednoznacznie stwierdzają, iż prawo autorskie, patenty to ustanowiony przez państwo czasowy monopol.
A w EU na szczęście nie ma USA i jest sporo więcej krajów niż Niemcy i Francja, dlatego cała nadzieja w Parlamencie Europejskim.
Patenty owszem, ale praw autorskich akurat sobie nie przypominam, a też mam ten przedmiot
Chociaż ich oczywiście nie bronię, mają inne wady.
@mby7930: mógłbyś mi podać autorów tych książek? Z chęcią poszerzę horyzonty o inne poglądy.
"A w EU na szczęście nie ma USA i jest sporo więcej krajów niż Niemcy i Francja, dlatego cała nadzieja w Parlamencie Europejskim."
Wszystko zależy od tego, czy dużym graczom będzie bardzo zależało. Jeśli na stole pojawią się odpowiednie karty przetargowe, to Francja i Niemcy są w stanie przegłosować wszystko.
Co mnie boli, to fakt kompletnego niezrozumienia funkcji domeny publicznej. Dzieła kultury nie są przecież tylko po to, by na nich zarabiać. Po pewnym czasie powinny zostać oddane społeczeństwu za darmo (choćby dlatego, by nie zostały zapomniane). Oczywiście skrócenie tego czasu blokuje te parę tytułów, które po bardzo wielu latach (a często i po śmierci twórców) przynoszą zyski.
Powiem mi, Thar, czy poza sama materią prawną (pr. autorskie i patenty regulowane to różne reżimy prawne), z ekonomicznego punktu widzenia dostrzegasz jakąś różnicę?
Proszę bardzo,
"Mikroekonomia" David Begg, Stanley Fischer, Rudiger Dornbusch
Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 2007
s. 524
W ramce:
"Własność intelektualna stanowi prawną gwarancję, że twórca nowej wiedzy może, przez pewien okres, traktować ją niczym przynoszący dochód składnik aktywów. W przypadku wynalazków ten przejściowy monopol prawny jest nazwany patentem, a w przypadku dzieł literackich lub muzycznych prawami autorskimi."
I cieszy mnie wspomnienie o domenie publicznej. Argumentów za wolnością nigdy za wiele.
Patenty dotyczą idei, prawa autorskie konkretnego jej wcielenia. Tak jak uzasadnione jest nazywanie Microsoftu monopolistą rynku systemów operacyjnych na biurko, tak nazywanie go monopolistą rynku Windowsów nie wyczerpuje definicji monopolu. Monopol następuje w sytuacji rynkowej, a "rynek Windowsów" to oksymoron. Analogicznie FSF mógłbyś nazwać "monopolistą rynku gcc".
Myślę, że nie rozumiesz.
Wszystko, co ma charakter niematerialny wchodzi realnie do domeny publicznej (przeciwieństwem tego jest "tworzenie do szuflady", gdy nikt poza autorem nie wie, że cokolwiek zostało stworzone).
Różnica jest taka, że z jednych obiektów można korzystać (np. twierdzenia matematyczne), a z innych (wynalazki, utwory, oprogramowanie) już nie.
Tak to wygląda z punktu widzenia ekonomii, o którą pytałeś.
To, o czym ty napisałeś, jest właśnie aspektem PRAWNYM (dokładnie jest to jedno z uzasadnień obecnego, chorego systemu).
@mby7930: Ach, wiem dlaczego Begg tak pisze. On uważa, ze gałąź tworzą tylko produkty doskonale jednorodne (jak pszenica). A to bardzo rozciąga definicje substytutu, czy monopolu. I oznacza to tyle, że monopol producenta, nie oznacza monopolu rynkowego (czyli m.in. dużego wpływu producenta na kształt cen na rynku). Jeśli myślisz o monopolu w takich kategoriach, to masz całkowitą rację.
Rozumiem zasadę domeny publicznej. Natomiast o monopolu prawnym pisałeś właśnie ty, a raczej cytowałeś
Nie widzę jak to co napisałem miałoby uzasadniać obecny system. Przecież właśnie wrzucanie praw autorskich, patentów i znaków towarowych do jednego wora "własność intelektualna" jest głównym obszarem retoryki jego zwolenników. Ja wskazuję na widoczne różnice.
Mogło by się wydawać, że chodzi o kasę czy monopole, właśnie wydawać .
Ale zastanówmy się, do czego prowadzi tworzenie takich irracjonalnych praw ( można też pod to podciągnąć patenty ) których nikt nie chce przestrzegać .
To proste, "twarde prawo ale prawo" , czyli skoro mamy takie prawo a obywatele ( czyli ci których zdanie, o ironio, jest podstawą legitymizacji ) je olewają, to należy ich wychować, albo bardziej dosadnie wytresować .
Stąd, pomysły na blokowanie P2P czy odcinanie internetu niepokornej gawiedzi, ale żeby tego dokonać to trzeba ich kontrolować i tu pies pogrzebany !
Po prostu "kontrolerów" jest mniej, ale są za to bardziej inteligentni od prostackich chciwców
"Komisja przedstawiła wówczas wyliczenia, że ta zmiana nie wpłynie na wzrost cen utworów muzycznych, chociaż jednocześnie spowoduje wzrost dochodów przemysłu muzycznego"
Skoro przemysł muzyczny jest finansowany ze sprzedaży utworów a ich cena nie wzrośnie to w jaki sposób dochody tego ,,przemysłu'' wzrosną? Ciekawa teza, ale raczej trudna do obrony.
Ale i nie spadnie do zera
Pewnie dlatego, że trzeba będzie płacić za utwory, którym przy obecnym prawie wygasłyby prawa autorskie i byłyby dostępne legalnie za darmo.
Czyli cena za te utwory po nowelizacji prawa wzrośnie. Jakaś dziwna ta logika komisji.
Jak można mówić o wzroście pewnej cechy produktu, jeśli produkt takowej nie posiada (np. utwory nieobjęte prawami autorskimi)?
Ceny produktu zostaną na tym samym poziomie, a przychód pojawi się z tego powodu, że opłaty pobierane będą nie przez 50 lat a przez 95.
Proste jak drut i jasne jak słońce.
Bardzo fajny przykład na szkodliwe prawo działające wstecz. Zdrowy rozsądek vs komisja europejska, znaczy się koncerny muzyczne. Kto wygra?
ten "wyrok" w tytule to a'propos czego jest? bo z treści rozumiem, że jeszcze nic nie postanowiono.
Pisałem nieco zmęczony. W ostatnim akapicie powinienem był odnieść się do tytułu, w jakimś sympatycznym "zdaniu z zakrętasem". Gdybym mógł edytować, dodałbym zdanie na początku ostatniego akapitu: "Czy wyrok zostanie wykonany – zobaczymy."
Skopiowałem tagi z tekstu Kocio, oddzielając je przecinkami. Wszamało je. Został tylko "biznes," bo taką kategorię wybrałem wzorując się na wcześniejszym newsie na ten temat.
Zdecydowanie, tytuł wskazuje, że po ptokach, a tekst wręcz przeciwnie. Dziwne, że zacząłem czytać, bo pierwotnie na podstawie tytułu stwierdziłem, że nie będę się denerwował.
nie wskazuje, że po ptokach. w UE prawo stanowi parlament. w tytule jest mowa o komisji. komisja zostala juz posmarowana, parlament jeszcze najwidoczniej nie.
Gdyby tylko bronili inne gałęzie przemysłu równie gorliwie…
Moim zdaniem muzyka powino być objęta prawem autorskim do czasu śmierci wszystkich którzy brali udział w nagraniu (czyli jak weźmienmy przykład Elvisa – nie tylko śmierci elvisa ale i chórków, producenta, perkusisty itd.) Ewentualnie prawo do utworów powinno mieć małżonka ale nie dzieci dzieci i wnuki wnuków bo to trochu bezsensu jest.
Ktoś jeszcze wierzy w to, że projekt ujednolicenia Europy i stworzenia jednego wielkiego państwa ma na celu dobro obywateli?
Chyba tylko tych najbogatszych …
Ten nazywany Traktatem Lizbońskim – na pewno nie.
Wszystko co robi Wspólnota Europejska służy napędzaniu kieszeni bogatym. Choćby głupie oscypki! Trzeba mieć koncesję aby nazywać swój produkt oscypkiem – to jest chore. To jest tworzenie sztucznego rynku dla tych co dają łapówki politykom. Ja jestem za wolnym rynkiem, do tego stopnia, aby w konstytucji był zapis, że państwo nie ma prawa ingerować w wolność osobistą każdego człowieka i w rynek. Rynek, podobnie jak dowolny ekosystem, jest tworem naturalnym, który dostosuje się do każdych warunków – znajduje maximum funkcji dobrobytu i wzrostu gospodarczego. Funkcja ta niestety ma wzór nieznany, w dodatku ten wzór się cały czas zmienia, a co gorsza ma ogromną i nieznaną ilość argumentów (jest wielowymiarowa i czym więcej ludzi i ich działań na rynek tym więcej wymiarów). Jakakolwiek sztuczna ingerencja w tak skomplikowany ekosystem, którego działanie nie sposób pojąć, musi skończyć się w najlepszym wypadku czymś gorszym, a w najgorszym katastrofą.
Dla programistów dodam, aby popatrzyli na działanie algorytmów genetycznych – tam niczego nie reguluje się sztucznie.
@mario: Oczywiscie dla biednych gorali lepiej byloby, gdyby oscypki mogl produkowac kazdy, w szczegolnosci jakis miedzynarodowy koncern, ktory blyskawicznie wykosilby ich z rynku.
A co do algorytmow genetycznych – bardzo dobry przyklad. Nie zastanawiales sie nigdy, dlaczego tak rzadko sie je stosuje? Nie masz kernela stworzonego przy ich uzyciu. Nie masz nawet edytora tekstu stworzonego przy ich uzyciu.
@trasz: Akurat ustawa jaką wprowadzili w życie eliminuje z rynku biednych górali. Wykupienie koncesji jest tak kosztowne, że stać na to tylko właśnie bogate koncerny.
Co do algorytmów genetycznych to chyba nie ma pojęcia o czym piszesz. Algorytmy genetyczne służą do wyszukiwania minimum lub maximum funkcji zwłaszcza wielowymiarowych i robią to bardzo szybko w porównaniu z wszelkimi metodami analitycznymi (np. symplex). Bynajmniej nie służą one do pisania notatników itp, czy tym bardziej jądra OSu.
@mario: Byles ostatnio w Zakopanem? Jakos gorale oscypki produkuja. A koncerny – nie. (Wspominalem kiedys o weryfikacji tego, co czytasz i slyszysz?
A co do algorytmow genetycznych – probuje ci uzmyslowic, ze algorytmy genetyczne w masie zastosowan nie maja zastosowania. Tak samo, jak kompletny brak regulacji roznych rzeczy.
Nius nie zawiera jednej, kluczowej informacji – dlaczego kogokolwiek poza banda geekow mialoby to obchodzic? Jaki odsetek spoleczenstwa zarabia na zycie sprzedajac muzyke starsza niz 50 lat?
"wzrost dochodów przemysłu muzycznego na poziomie od 44 do 843 milionów euro." Niestety nie wiem jaki promil społeczeństwa pracuje w "przemyśle muzycznym" ale tylko ci ludzie (na pewno nie muzycy) zyskają.
@LM: Muzycy nie pracuja w przemysle muzycznym? Interesujace. Ale wracajac do sedna – to, ze ci powyzej zyskaja, nie oznacza, ze inni straca. Tak, wiem, Marksowi tez sie wydawalo, ze jak jeden zyskuje, to inny traci. Nawet ksiazki o tym pisal – ale potem sie okazalo, ze nie mial racji.
@trasz: tworzenie muzyki nie musi zajmować muzykowi 100% czasu, niech pracuje tam gdzie mu za to płacą, jak za muzykę nikt nie chce mu płacić to niech robi coś innego.
@mario: Slyszales o kolesiu nazwiskiem Stallman? Postulowal cos podobnego odnosnie programistow. Pół wieku pisal edytor tekstu. ;-P
Przy okazji napisał m.in. kompilator. Kompilator, z którego korzysta… nawet najwspanialsza firma informatyczna świata, Apple
@maciek: Aktualnie Apple jest w fazie pisania nowego, lepszego. Tempo prac sporo mowi o niedociagnieciach architektury gcc.
@trasz: nie widzę problemu, aby programista się przekwalifikował, jeżeli nikt nie chce kupować jego programów.
Nie można sztucznie regulować naturalnych procesów rynkowych. Akurat muzykom wcale nie żyje się źle, więc nie wiem o co ta walka?
…
Tzn wiem o co, bo jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Koncerny fonograficzne zarabiają tylko na sprzedaży płyt i kiedyś rynek im sprzyjał, a teraz w dobie Internetu nie mogą się pogodzić z jego utratą i lobują polityków aby wprowadzali sztuczne przepisy pozwalające na utrzymanie ich biznesu na powierzchni. Że nie wspomnę o chorych pomysłach podatku od Internetu i od płyt CD. Artysta chce aby na jego koncert przyszło jak najwięcej osób, mógłby nawet zawsze rozdawać muzykę za darmo przez Internet, bo teraz to praktycznie nic nie kosztuje, bo dzięki temu zdobędzie więcej fanów, którzy kupią bilet na koncert. Zresztą każdy prawdziwy artysta chce aby jak najwięcej osób go słuchało, a nie aby jak najwięcej płyt sprzedać.
Co do GCC to może tempo prac mówi o poziomie skomplikowania tego co chcą dopisać? Nie ulega wątpliwości, że GCC to jeden z najlepszych kompilatorów i nawet MS nie bardzo chce się z nim porównywać, zawsze wybiera starsze wersje do benchmarków. GCC jest aktualnie najpotężniejszym kompilatorem na świecie, żaden kompilator nie obsługuje tylu platform, języków, procesorów, przy tak dużej wydajności generowanego kodu.
@Trasz: Lepiej siedzieć cicho i być podejrzewanym o ignorancję niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Muzycy podpisują z wytwórniami kontrakty. W ramach kontraktu muzycy zrzekają się majątkowych praw autorskich na rzecz wydawcy. Wydłużenie ochrony praw autorskich nie zmieni kontraktów.
@LM: I oczywiscie w twoim swiecie dochod muzyka nijak nie zalezy od ilosci sprzedanych egzemplarzy?
@trasz: sam udowadniasz tym zdaniem, że przepis służy tylko napychaniu kasą bogatych właścicieli koncernów fonograficznych. Który artysta żyje 95 lat od wydania swojego dzieła?
@mario: Ktory artysta ma spadkobiercow, ktorzy zyja 95 lat od wydania dziela rzeczonego artysty? Rzeklbym, ze sporo ich.
Podstawowy błąd rzeczowy w pierwszym zdaniu newsa: powinno być nie dla utworów muzycznych, lecz dla dla nagrań utworów muzycznych (audiogramów).
Uzupełnienie: nie tylko audiogramów – również praw wykonawców nagranych utworów.
* linki:
http://ec.europa.eu/news/culture/080723_1_pl.htm http://ec.europa.eu/internal_market/copyright/ter… http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do…
* a to jest dyrektywa obecnie (dotychczas) obowiązująca:
http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do…
Jest tylko jedna rzecz, która mnie pociesza w tej całej sytuacji. To jest to, że utwory muzyczne się dezaktualizują w ciągu około 10 lat (a często znacznie szybciej) i po tym czasie ich już nikt nie słucha i nikt nie pamięta nawet, że takie coś kiedyś było. Oczywiście są takie utwory, które przetrwają próbę czasu, ale takich perełek jest bardzo znikomy procent.