Szkoły w Singapurze kupują dzieciom iPady

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Szkoły w Singapurze kupują dzieciom iPady

Data: 14 stycznia, 2011

Po co dzieciakom tandetne OLPC jeśli mogą pracować na iPadach? Do takiego wniosku doszły cztery szkoły w ekskluzywnej dzielnicy Singapuru i wydały w sumie 100 tysięcy USD na sprzęt dla swoich pupili.

Nanyang Girls High School wydała te pieniądze na zakup 150 iPadów (666 dolarów za sztukę) w ramach pilotażowego programu. Uczniowie łączą się w na lekcjach z Internetem i ściągają specjalnie przygotowane dla tabletu książki. Robią też na iPadach notatki.

Na takim sprzęcie będą… czytać i robić notatki uczniowie w Singapurze

Seah Hui Yong mówi, że w akcji chodzi o danie uczniom „większej swobody” i że nie chodzi wcale o iPada.

Jeśli pojawi się urządzenie lepiej spełniające nasze wymagania, być może zastąpimy nim iPady.

Ciekawe co z książkami, które zostały już wydane dla platformy Apple i danymi uczniów – popularny tablet znany jest w końcu ze swojej niekompatybilności z większością rozwiązań nie pochodzących ze stajni Steve’a Jobsa. No, ale na martwienie się przyjdzie jeszcze kolej. Dziewczyny ze szkoły pani Yong są na razie zachwycone i uważają, że taki sposób nauki jest „znacznie wygodniejszy” niż tradycyjna książka, kartka i papier.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. iPad to gadżet. Dawanie go dzieciom w szkołach to jak uczenie obsługi telefonu komórkowego na lekscjach informatyki.

    Jeśli już wydawać tyle pieniędzy na sprzęt, to po coś więcej by czytać na nim ebooki i robić notatki. To powinien być komputer pozwalający czegoś się nauczyć. A nie poklikać (podotykać?).

    A za $666 można kupić bardzo dobrego laptopa, a nie taki zbędny jabłkowy gadżet.

    Dno.

    1. vries pisze:

      Moim zdaniem sprzęt edukacyjny powinien mieć ograniczoną funkcjonalność. Co z tego że możesz na komputerze robić wiele pożytecznych rzeczy, skoro większość dzieciaków.będzie na nim przede wszystkim grać. iPad też się moim zdaniem nie nadaje, bo również jest zbyt wszechstronną platformą. Co ważniejsze w iPadzie nie da się samodzielnie wymienić baterii, więc jego użyteczność z czasem spadnie (no i mamy vendor lock-in).
      Z tego, co pamiętam Rumunia rozdaje u siebie uczniom komputery i tak się to u nich skończyło.

  2. marcinsud pisze:

    Nie wiem ja sie jeszcze nie spotkałem z wygodniejszym sposobem nauki niż kartka, druk i przyrząd do pisania. Poza tym rodzice płaca kupę kasy za szkołę to co za problem szkole kupić ipady?

    1. SeeM pisze:

      Ty na pewno jeszcze żyjesz? Wiesz, bo teraz jest rzutnik, animowane prezentacje, pogadanka, burza mózgów, itd… a ty miałeś podręcznik i długopis. Naprawdę można już inaczej.

      1. Lol. Burza mózgów to może się sprawdza na archeologii albo innych humanistycznych kierunkach z dolnej półki.
        Marcinsud pisał raczej o prawdziwej nauce czegoś pożytecznego.

        1. Reddie pisze:

          Znaczy, nauka archeologii jest nieprawdziwa i niepożyteczna?

          1. foek pisze:

            Ależ nie. To jedyne studia gdzie uczą machać łopatą, a patrząc na sytuację na rynku pracy to jedyne co możesz robić po takich studiach 🙂

          2. yep

          3. Reddie pisze:

            Bo…?

      2. marcinsud pisze:

        Nie sądzę, by burza mózgów, pomogła w pojęciu stanów nieustalonych, czy tez wytrzymałości materiałowej. Owszem przy ustalaniu harmonogramu jakiejś imprezy czy scenariusza teatrzyku szkolnego da radę.

        Prezentacje z rzutnika owszem i są, ale animację uważam za zbędne, bo może i bajerancko wyglądają, ale rozpraszają, chyba, że chodzi o animację pokazującą jak dany element działa wrzucona w konkretny slajd, wtedy takie coś ma sens i zdarza się.

        Poza tym pamiętam z czasów szkoły średniej (nie tak dawno temu to było), że poziom podręczników np. do matematyki był kiepski w porównaniu do takich 20-30 letnich podręczników. Co prawda w tych drugich obrazków nie było, ale wiedza była przekazana takim językiem, że po prostu człowiek od razu łapał o co chodzi.

        1. Reddie pisze:

          "Nie sądzę, by burza mózgów, pomogła w pojęciu stanów nieustalonych, czy tez wytrzymałości materiałowej. Owszem przy ustalaniu harmonogramu jakiejś imprezy czy scenariusza teatrzyku szkolnego da radę. "

          Przy rozwiązywaniu realnych problemów, tak. No ale tego nasze szkoły nie uczą 😉

          1. Memphis pisze:

            Dokładnie, proponuję zobaczyć jak wygląda nauka w tamtejszych szkołach – szczególnie tych lepszych. No ale nasi eksperci od wszystkiego zawsze wiedzą lepiej… I w ogóle, zawojowaliby cały świat, tylko wszyscy im utrudniają, głownie Microsoft.

  3. dampol pisze:

    iPad tak nie wygląda 😀
    Po za tym, ciekawa cena (666 dolarów) 😀

    1. marcinsud pisze:

      może i nie wygląda, ale jest to zdjęcie na pierwszej stronie w google grafika po wpisaniu ipad ;]

      Jeśli to nie ipad to trzeba poprawić.

      1. Jiima pisze:

        To jest Ipad. Albo coś co bardzo podobnie wygląda…
        W każdym razie jest to tablet chodzący pod iOs-em. Zaraz, chyba tylko jeden model tabletu działa w tym systemie…

        1. mariusz pisze:

          Komentarze sa sprzed kilku dni, chyba oczywistym jest, ze fotka zostala poprawiona…

  4. mariusz pisze:

    Michuk, z tego co wiem to masz iPada, wiec ta fotka z podpisem "Na takim sprzęcie będą robić notatki uczciowie w Singapurze" to chyba nie na miejscu 😉

    1. michuk pisze:

      Jakoś się nie przyjrzałem temu co wklejam. Dałem nową fotkę, z ilustracją faktycznego zastosowania tego iPada na lekcjach w szkole 🙂

  5. azhag pisze:

    >> eśli pojawi się urządzenie lepiej spełniające nasze wymagania, być może zastąpimy nim iPady.
    >
    > Ciekawe co z książkami, które zostały już wydane dla platformy Apple i danymi uczniów –
    > popularny tablet znany jest w końcu ze swojej niekompatybilności z większością rozwiązań nie
    > pochodzących ze stajni Steve’a Jobsa.

    Cóż za ignorancja. Wszak powszechną wiedzą jest, że od iPada lepszy może być wyłącznie iPad 2G. Tym samym tak na siłę szukany problem nie istenieje.

    A poza tym uważm, że IntenseDebate powinno zostać wywalone na zbity pysk.

    1. morsik pisze:

      A poza tym uważm, że IntenseDebate powinno zostać wywalone na zbity pysk.

      Jestem za.

  6. Majki-Fajki pisze:

    Szkoła jest państwowa (finansowana przez podatników) czy prywatna (finansowana dobrowolnie przez jej klientów)? Bo jeśli publiczna, to pachnie łapówką. Jeśli prywatna – to pogratulować dobrobytu i efektywnego zarządzania, skoro wychodzą na taki plus, że ich na iPady stać.

    1. qluk pisze:

      A czytałeś uważnie? Singapur inny model państwa, inny sposób wydatkowani pieniędzy w ogóle inny kontynent. Skoro mogą mieć jedyne na świecie zrobotyzowane metro to czemu nie mogą mieć i takich gadżetów w szkołach?

    2. Budyń pisze:

      Singapur to obrzydliwie bogaty kraj, ze zdyscyplinowanym, łożącym na naukę/edukację/R&D społeczeństwem.

      1. Coward_The_Anonymous pisze:

        To rowniez kraj z bardzo niskimi podatkami, praktycznie rezim (z udawana demokracja) z ostrym prawem. Prawie Korwinizm, ktorego dowodow zadaja liczni tutaj socjalisci.

        1. A moze mały risercz kolego? Polityka mieszkaniowa w Singapurze jest niemal całkowiecie pod kontrolą państwa, a kierunki rozwoju branż stategicznych też wyznacza państwo. Mikke to taki typowy naganiacz prezentujący Polakom zwulgaryzowaną wersję liberalizmu. Że niby trzeba postawić na spontan i samo się jakoś ułoży. Nikt poważny tak nie robi. Są branże strategiczne, jest polityka społeczna i jest strategia. W normalnych krajach, zwłaszcza w azjatykich tygrysach. W koloniach do kolonializmu dorabia się ideologię aby tubylcy łatwiej łykali swój psi los, np. likwidację na zlecenie zagranicznej konkurencji całych branż. W Polsce jednym z takich ideologów jest Mikke w którego część młodzieży wpatrzona jest jak w obrazek.

          1. krzabr pisze:

            Znowu jęczenie motlochu, skoro żydzi potrafiali się dorabiać za Hitlera w rzeszy, burżuazja za Stalina czy prymitywne chamskie dziadowstwo w Polsce to winą za to że się jeszcze nie dorobiliście możecie obarczyć tylko samych siebie.

          2. "Żydzi" piszę się z dużej litery, tak jak "Polacy", "Hiszpanie", czy "Rosjanie". Chyba, że piszemy w kontekście wyznaniowym ("żydzi" tak jak "chrześcijanie", "katolicy", "prawosławni", "muzułmanie", "buddyści"…).

          3. Budyń pisze:

            @ -X-
            Zakup samochodów również – podobnie jak oszczędzanie i odzyskiwanie (w tej chwili 30%!) zużywanej wody ! Bo po prostu trzeba. Malta, będąca w podobnym położeniu (rosnące kłopoty z wodą pitną) ma demokrację i strajk i sucho w kranie.
            I nie wiem, o jaki kolonialiźmie mówisz – współczesny Singapur to od A do Z dzieło jego własnych mieszkańców, podobnie jak Republika Koreii, Tajwan… tam wiedzieli, jak się Państwo organizuje.
            I owszem, można (i trzeba!) puścić na spontan – tylko ludzi przygotowanych do tego, i zaproponować im jasne, mierzalne cele.

          4. Reddie pisze:

            @Budyń:
            Dzieło niektórych mieszkańców, zapomniałeś dodać 😉

          5. Pisalem o kolonializmie Polski. Kraj bez strategii, bez pomysłu, z Vincenten z Anglii, z Sikorskim z Anglii, ze 100 tonami złota trzymanego w Anglii a nie tutaj , z armią na posyłki, do tego słabą armią, ze wszyskim co można było sprzedać, sprzedanym. Z ministrem MON bioracym kasę z fundacji Adenauera, a więc od rządu Niemiec. Bez rozwoju hi-techu, praktycznie. Polska jest klasyczną kolonią bo nie w niej zapada większość ważnych decyzji jej dotyczacych.

            Brakuje wisienki do tortu. tzn. aby sprzedać komuś KGHM, tzn złoża miedzi i srebra. Wtedy kolonia będzie 100%. Kolonia naszych zachodnich sojusznikow.

            Kraje Azji które wymieniłeś nie są oczywiście koloniami. Spontan oczywiście jest warunkiem KONIECZNYM powodzenia. Tak jak centralne sterowanie. Centralne sterowanie musi być madre i uwględniać spontan. Tak się rządzi niezależnym krajem. np. Dolina Krzemowa powstała na szczeblu rządowym, a ile spontanu tam potem wyrosło? Trzeba umieć 🙂

          6. Budyń pisze:

            Od Mikkego się odwal – miał przynajmniej jeden słuszny pomysł, tj. aby całość wpływów z prywatyzacji przeznaczyć na Fundusz Rezerwy Demograficznej, po to aby system emerytalny nie ciągnał całej gospodarki w dół oraz aby dzieci miały ulgę podatkową na finansowanie emerytur bezpośrednio rodzicom.

    3. czytelnik pisze:

      "Bo jeśli publiczna, to pachnie łapówką."
      Niby dlaczego? Gdyby to był np. pad Samsunga to również miałby zapach łapówki?

    4. U nas wydano dwa razy tyle na przygotowanie programu "Laptop dla gimnazjalisty", który ostatecznie trafił do kosza.

      1. marcinsud pisze:

        bo my jesteśmy bogatym krajem ;]

        1. BigBen pisze:

          Jak już to państwem środka. Ceny z zachodu, a zarobki ze wschodu.

  7. kocio pisze:

    W połowie roku ma się pojawić tablet specjalnie przeznaczony do edukacji (chociaż nie czytałem dokładnie w czym się to ma przejawiać), mySpark Education Platform:
    http://thenextweb.com/ca/2011/01/14/a-new-android…

  8. tfgf pisze:

    Ludzie, wezcie pod uwage ze to singapur a nie jakis kraj 3go swiata
    gdzie pkb na jednego mieszkanca jest prawie 3.5 razy wieksze niz w Polsce
    i gdzie w sklepach nie kupi sie gumy do zucia

    nawet jezeli to panstwowa szkola to nie ma mowy o zadnych lapowkach
    ich po prostu stac na taki wydatek

  9. MikołajS pisze:

    Cieszyłbym się gdyby mój syn nie musiał nosić kilku kilogramów książek (choć ponoć dziecko może nosić jedynie 2,5kg). Ale iPada sam bym mu nie kupił, wolałbym tablet z androidem, albo ebook,

    1. konski_pytong pisze:

      tak nie ma to jak indoktrynizować od małego

      1. SeeM pisze:

        Zaczep kiedy wczesnoszkolniaka na ulicy, żeby dał(a) ci na chwilę swój tornister i zrozumiesz – im wszystko jedno, czy byłby iPad, czy Galaxy, czy cokolwiek innego.

        1. Jest taki wynalazek jak szafki w szkole. Zaryzykuję stwierdzenie, że na pewnym etapie rozwoju książka, zeszyt, cyrkiel i zeszyt ćwiczeń są nieodzowne. Rewolucjonistom pod rozwagę.

          1. Zangetsu pisze:

            8 lat temu we wszystkich szkołach w moim mieście zlikwidowano szafki. Nie ma czegoś takiego jak szafki. To relikt komuny. Są tylko boksy na kurtki i buty. Szafek nie ma.

          2. Ja nic nie trzymalem w szafkach bo kradli…;/

          3. Dr Iron Wina pisze:

            Relikt komuny powiadasz? Więc te kapitalistyczne państwa są komunistyczne!? :'(

          4. Reddie pisze:

            No pewnie.

            Dla skrajnych liberałów spod znaku Korwina są komunistyczne. Dla skrajnych socjalistów spod znaku Ikonowicza są kapitalistyczne. Co najlepsze, żadna grupa nie widzi w tym paradoksu 😉

          5. morsik pisze:

            Co takiego? Szafki w szkole? Mogę się już śmiać?
            Jestem teraz w technikum, odwiedziłem kilka szkół u mnie i NIGDZIE nie było czegoś takiego jak szafki. Gdzie nie przejdę/przejadę widzę dzieci z plecakami, a to chyba znaczy że nie ma czegoś takego jak szafki…
            Szafki to są w HAmeryce (a przynajmniej w filmach).

          6. marcinsud pisze:

            W mojej wiosce w nowym budynku (no dobra tam z 10 lat ma) są szafki (głównie przez zmianę obuwia wymuszone), ale z tego co wiem i tak nauczyciele każą dzieciakom nosić wszystko do domu. Jedyny plus to po budynku nie muszą chodzić z pełnym plecakiem.

          7. MikołajS pisze:

            Szafki nawet czasami bywają w szkołach, ale najczęściej w liceach. Szafka też nie rozwiązuje problemu bo dziecko musi odrabiać lekcje w domu więc nie może zostawić książek i zeszytów w szkole.
            A ogólnie to jak dziecko ma się nauczyć czytać bez książek i pisać bez zeszytu?

          8. szarpaj pisze:

            Czujący wiatr zmian właśnie by się rozglądał za zrobieniem biznesu na wózko-plecach dla dzieci. (:

          9. Otaq pisze:

            – Jasiu czemu nie zrobiłeś zadania domowego?
            – Bo zostawiłem zeszyt i podręcznik w szafce w szkole.
            – Ty mi tu głupio nie pyskuj!

      2. MikołajS pisze:

        To nie tylko kwestia indoktrynacji, bo wolałbym tańsze rozwiązanie bo w końcu ja musiałbym to kupić, a dziecko używając codziennie w szkole łatwo może sprzęt uszkodzić. A co się stanie jak bateria będzie do wymiany 😉
        Ebook z einkiem mógłby być lepszy bo zdrowszy dla oczu.

        1. Budyń pisze:

          I dużo wygodniejszy. Racja co do ebook-reader'a.

  10. kwahoo pisze:

    Singapore is the finest city (żarcik semantyczny)

  11. krzabr pisze:

    Ciekawa sprawa prezentuje się kiedy oni faktycznie przestaną pisać długopisem bo będą wyłącznie to robić na wirtualnej klawiaturzem, naprawdę szybko wtedy się zatraca zdolność pisania ręką, mi wystarczyło ~1,5 roku do tego.

  12. adiblol pisze:

    666 dolarów? Ile komputerów postleasingowych można by za to kupić…
    A jeśli bardzo chcą interfejs macany to http://alwaysinnovating.com/

    1. szarpaj pisze:

      Ta pierwsza wersja była, z recenzji, które widziałem, bardzo słaba. Chociaż pomysł bardzo fajny, to jednak niedopracowany (klawiatura powinna być bezprzewodowa, ekran był zbyt ciężki itd.).

  13. gregory003 pisze:

    I tak najlepsze są rozwiązania specjalistyczne – projektowane dla zastosowań edukacyjnych. Najlepiej takie, które pozwalają na lekcji przejąć nad urządzeniem kontrolę nauczycielowi;)

    1. szarpaj pisze:

      W tym wypadku nauczycielem jest Jobs? (;

  14. amon pisze:

    Coś mi się wydaje, że za 666 dolarów można by kupić o wiele bardziej pożyteczne urządzenia do nauki a nie tylko gadżet. No ale jak kto woli.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.