Artykuł sponsorowany
Reklama jest zjawiskiem, które na co dzień towarzyszy każdemu z nas i to zarówno na ulicy, w telewizji, jak i w Internecie. Oczywistą kwestią jest, iż obecnie bez odpowiednio zrealizowanej kampanii reklamowej oraz działań z zakresu pozycjonowania strony internetowej, żadna firma nie będzie w stanie zaistnieć na danym rynku, ze względu na przytłaczającą konkurencję. Warto więc zastanowić się nad tym, co obecnie może zwrócić uwagę klienta w zakresie prowadzonej przez nas działalności. USA, czyli wielki trendsetter spieszy z odpowiedzią na powyższe pytanie, ponieważ od jakiegoś czasu uwaga całego reklamowego i marketingowego świata krąży wokół pewnego zagadnienia, z większym natężeniem niż Ziemia wokół Słońca. Nic w tym dziwnego, ponieważ w niebywałym stopniu podwyższyło ono skuteczność wielu kampanii…
Native advertasing, czyli jak zrobić sobie dobrą reklamę?
Marketing internetowy, charakteryzuje się tym, iż operuje wieloma pojęciami zaczerpniętymi z kultury naszych anglosaskich braci. Nie zawsze więc wiadomo, o co dokładnie chodzi. Nie inaczej jest i tym razem, dlatego wyjaśnijmy krótko na czym reklama natywna w ogóle polega.
Reklama natywna to format całkowicie dopasowany i zgodny z formą, stylem, a także tematyką preferowaną na stronie, na której występuje. Charakteryzuje się naturalnym wkomponowaniem w przedstawianą treść. Jednak nie należy jej mylić w żadnym stopniu z artykułami sponsorowanymi, gdyż opisywana przez nas forma jest przede wszystkim nieinwazyjna i nie denerwuje odbiorcy swoją nachalnością. Nikt nas żadnymi reklamami nie atakuje, bo przecież fakt, iż na obrazku zobaczymy, że ktoś pije napój znanej firmy nie jest tak uciążliwy, jak wyskakujące zewsząd reklamy display’owe, które rażą, rozwijają się i przeskakują z każdej strony czytanego przez nas tekstu. Przez całe lata musieliśmy radzić sobie z wyskakującymi okienkami reklamowymi, co poskutkowało tym, że społeczeństwo zainteresowało się AdBlockiem. Jednak życie nie znosi próżni, dlatego producenci zaproponowali nowy sposób na dotarcie do odbiorców. Tak właśnie obserwujemy rosnące zainteresowanie native advertasingiem, który w swojej ofercie proponuje coraz więcej agencji reklamowych, takich jak chociażby iCEA.
Sponsorowane posty na Facebooku, czy Twitterze, innym razem proponowane listy produktów, które wyświetlają się po wpisaniu w przeglądarkę interesujących nas fraz. W związku z tym, że owe treści znajdują się w miejscach i na stronach, które i tak potencjalnie budziły zainteresowanie odbiorców są oni w większej mierze skłonni do tego, by się z nimi zapoznać. Widzą je w pierwszej kolejności, więc z nich korzystają.
Potwierdzona skuteczność
Warto pamiętać o tym, że reklama natywna często występuje w postaci określonej treści, w związku z czym pozostaje w Internecie na stałe. Nie znika w momencie zakończenia finansowania, czy też okresu promowania. Dzięki temu odbiorcy mają do niej stały dostęp. Fakt, iż jest to intensywnie rozwijający się segment branży reklamowej potwierdzają obliczenia, z których wynika, iż tylko do 2018 r. rynek reklamy natywnej w USA będzie wyceniany na około 21 mld dolarów- dla porównania display’owy odpowiednik to tylko 6 mld.
Wspomniane liczby dają już spore wyobrażenie o tym, w jakim kierunku zmierza internetowa promocja i w co naprawdę warto zainwestować. Wiedzą o tym przedstawiciele prawdziwych gigantów, takich jak chociażby BuzzFeed, który zatrudnia już blisko 30 specjalistów zajmujących się tylko reklamą natywną. Nie musimy jednak dysponować budżetem jakkolwiek zbliżonym do wspomnianego portalu, by czerpać własne zyski z odpowiednio zaplanowanej i przeprowadzonej reklamy natywnej.
Natywna przyszłość
Native advertasing to format reklamy, o którym za granicą mówi się dużo, a i u nas coraz więcej. Nie ma co ukrywać, przyszłość rynku najpewniej będzie mocno osadzona w tym formacie. Odbiorcy są już zbyt zmęczeni agresywnymi formami przekazu. Takie sposoby na dotarcie do potencjalnego klienta odchodzą w niepamięć, a w ich miejscu pojawiają się treści bardziej zindywidualizowane, lepiej dobrane do konkretnych wyników wyszukiwania, ukazujące się w takich miejscach, by były zauważone, ale nie w sposób przesadny i nachalny. W końcu zreflektowano się, że nie chodzi o to, by coś było dłuższe, czy krótsze, bardziej lub mniej jaskrawe. Nie, w wielu reklamach natywnych nareszcie chodzi o treść. Prowadzone przez działy marketingu badania dowiodły, że lepiej reagujemy na formy, które oddziałują na nasze emocje. Poprzez pokazanie realnych przeżyć i doświadczeń, a nie wyimaginowanych postaci, których nikt w normalnym życiu nie spotyka. Jak to mówią; prawda zawsze obroni się sama.
Materiały natywne mają spory potencjał do tego, by stawać się viralami w sieci, dzięki czemu po pierwotnym ukierunkowaniu produkt będzie żył własnym życiem, ludzie sami będą chcieli się nim dzielić i o nim mówić – jeżeli przedsiębiorca wie, do kogo należy się zwrócić, by taką kampanią pokierował, to marzenie każdej agencji reklamowej pozostaje już tylko na wyciągnięcie ręki…

