Czekaliśmy na to, czy smartfony staną się jeszcze droższe, a teraz mamy odpowiedź. Xiaomi, jeden z największych producentów mobilnych na świecie, oficjalnie ostrzega, że ceny urządzeń mobilnych w 2026 roku wzrosną znacząco. Tę niepokojącą prognozę wydał Lu Weibing, prezes grupy Xiaomi, opierając się na obserwacjach rynkowych i aktualnych trendach w branży półprzewodników.
Jeśli jego przewidywania się sprawdzą, oznacza to kolejny rok wzrostów, które będą boleć portfele każdego konsumenta szukającego nowego urządzenia.
Kto słucha głosu Xiaomi?
Warto zwrócić uwagę, że Xiaomi to nie jakiś niszowy producent – to globalny gracz z ogromnym udziałem w rynku. Kiedy prezes tej firmy mówi o wzroście cen, warto go traktować poważnie. Jego prognozy nie są wyciągnięte z powietrza, ale oparte na bezpośredniej znajomości dynamiki łańcucha dostaw oraz trendów na rynku komponentów mobilnych.
Sztuczna inteligencja – główny sprawca wzrostów cen
Aby zrozumieć pochodzenie problemu, musimy spojrzeć na obecny boom sztucznej inteligencji. Producenci pamięci, w tym Samsung, priorytetowo traktują produkcję chipów dedykowanych data centrom i infrastrukturze AI, wypychając produkcję pamięci dla smartfonów na dalszy plan. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – sektor infrastruktury AI przynosi znacznie wyższe zyski.
Z tego względu nowe modele, takie jak nowa seria Samsung Galaxy S26, które są udoskonalone pod kątem sztucznej inteligencji, mogą być również droższe, co ma wpływ na ceny całego rynku.
Wynika z tego logiczny wniosek: gdy producenci chipów przeznaczają swoje zdolności produkcyjne na High Bandwidth Memory (HBM) dla serwerów i centrów danych, dostępność pamięci dla branży mobilnej zmniejsza się drastycznie. To klasyczna ekonomia podaży i popytu – mniej produktu na rynku oznacza wyższe ceny.
Konkretne liczby pokazują skalę problemu
Liczby mówią za siebie. Ceny modułów DDR5 od Samsunga wzrosły spektakularnie w zaledwie dwa miesiące. Moduły 32 GB podrożały z $149 w wrześniu do $239 w listopadzie, czyli wzrost o około 60 procent. Mniejsze i większe rozmiary pamięci doświadczyły wzrostów na poziomie 30-50 procent.
Ten trend nie ogranicza się wyłącznie do pamięci RAM. Całe komponenty kluczowe dla działania nowoczesnych smartfonów – zarówno DRAM jak i pamięć NAND flash – drożeją w tempie, które nie pozostawia producentom wiele wyboru.
Co powiedział prezes Xiaomi?
Lu Weibing był dość szczery w swoich wypowiedziach na temat przyszłości branży.
„Oczekuję, że presja będzie znacznie większa w przyszłym roku niż w tym roku. Ogółem konsumenci będą świadkami znaczącego wzrostu cen detalicznych produktów.”
Jednocześnie przyznał coś bardzo istotnego: samo podnoszenie cen nie wystarczy, by wchłonąć całość wzrostu kosztów komponentów.
To ostatnie stwierdzenie jest szczególnie ważne. Producenci nie mogą przecież powiedzieć konsumentom: „Sorry, teraz każdy telefon kosztuje 50% więcej”. Musieli by znaleźć sposób na balansowanie między utrzymaniem konkurencyjności a pokryciem rzeczywistych kosztów produkcji. Jednakże Lu sugeruje, że nawet ta równowaga będzie niezwykle trudna do utrzymania.
Czy to już się dzieje?
Nie czekamy na przyszłość – proces już się rozpoczął. W październiku 2025 roku Xiaomi zaprezentowała model Redmi K90, który okazał się droższy od swojego poprzednika, modelu K80. Producent otwarcie powołał się na rosnące koszty chipów pamięci jako jedną z przyczyn podwyżki. To był sygnał ostrzegawczy dla konsumentów.
W Indiach sytuacja jest jeszcze bardziej widoczna. Wielcy producenci – Samsung, Xiaomi, Vivo, Oppo i Realme – podnieśli ceny istniejących modeli już w listopadzie 2025 roku. Podwyżki wahały się od 500 do 2000 rupii indyjskich, co stanowi jedną z najostrzejszych korekcji cenowych w ostatnich latach.
Dlaczego tym razem jest inaczej?
Lu Weibing podkreślił, że obecna sytuacja różni się od wcześniejszych cyklów rynkowych.
„Ten cykl różni się od poprzednich. Głównie dlatego, że zapotrzebowanie na HBM napędzane sztuczną inteligencją gwałtownie wzrosło, co podbiło globalne ceny pamięci.”
To nie jest krótkoterminowy niedobór, który sam się rozwiąże. To jest strukturalna zmiana na rynku półprzewodników, gdzie AI stale zmienia priorytety producentów. Tak długo, jak boom sztucznej inteligencji się utrzymuje, presja na ceny pamięci będzie pozostawać wysoka.
Wpływ na poszczególne segmenty rynku
Najbardziej boleśnie podwyżki odczują nabywcy segmentu średniopółkowego. To właśnie tam marża producenta jest najmniejsza, a każdy wzrost kosztów komponentów bezpośrednio przechodzi na cenę finalną. Segmenty premium i budżetowe będą nieco bardziej elastyczne – producenci flagowych modeli mogą pozwolić sobie na przełożenie kosztów na konsumentów, zaś tańsze modele mogą być starszymi wersjami, które już mają amortyzowane koszty.
Co czeka branżę w 2026?
Prognoza Xiaomi sugeruje, że trend wzrostu cen nie zatrzyma się, nie odwróci i nie zwolni. Każde urządzenie będzie droższe – smartfony w całym spektrum cenowym. Może Samsung uniknie podwyżek dla serii Galaxy S26, ale będzie to raczej wyjątek niż reguła. Konsumenci, którzy liczą na stabilizację cen, będą czekać długo. Rynek smartfonów za ostatnie kilka lat przeszedł radykalne drożenie – od przystępnych cenowo urządzeń wejścia po modele kosztujące tyle co laptop. Ten trend nie ulegnie zmianie w przyszłym roku.
Dodatkowo, nowe produkty, w tym przewidywania dotyczące produktów Apple, mogą przynieść niespodzianki w 2026 roku. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule Przewidywania dotyczące produktów Apple na 2026 rok.
Porada dla kupujących
Jeśli planujesz zakup nowego smartfona, eksperci branży sugerują, by działać szybko. Ceny nie będą malały w niedalekiej przyszłości, a wraz z każdym nowym kwartałem mogą się tylko podnosić. Jeśli aktualnie posiadane urządzenie działa jeszcze zadowalająco, czekanie może przynieść więcej szkody niż pożytku. Każdy miesiąc opóźnienia może oznaczać niższe koszty w przeliczeniu na rok, ale szybko będzie to wychodzić prosto z portek.
Presja na branżę jest realna, a Lu Weibing ze swej pozycji w Xiaomi ma dostęp do informacji, które mogą być niedostępne dla analityków czy mediów. Jego ostrzeżenie powinniśmy traktować jako poważny sygnał – nie spekulację czy prognozowanie, ale oparty na danych głos z wewnątrz branży.







