Kiedy Dave Portnoy mówi o bitcoinie, zwykle robi to bez owijania w bawełnę. Tym razem założyciel Barstool Sports przyznał, że zamierza po prostu przeczekać spadki i trzymać swoje BTC nawet wtedy, gdyby kurs miał osunąć się do zera. To wyraźny zwrot po zakupie w okolicach 100 tys. dolarów, który – jak sam przyznaje – okazał się bardzo kosztowny.
„Trzymam, nawet jeśli spadnie do zera”
W rozmowie z FOX Business Portnoy powiedział wprost, że nie planuje już szukać idealnego momentu na wyjście z rynku. Jego zdaniem każda próba sprzedaży kończyła się tym samym scenariuszem: po jego wyjściu cena leciała w górę, a po wejściu na rynek zaczynała spadać. Dlatego teraz woli „zejść na dno razem ze statkiem”, zamiast znów pomylić się w timingowaniu rynku.
Jest to wypowiedź o tyle znamienna, że Portnoy od dawna uchodzi za jedną z bardziej medialnych postaci komentujących kryptowaluty. Nie ukrywa emocji, a jego decyzje inwestycyjne często są szeroko omawiane w sieci. Tym razem jednak ton był bardziej gorzki niż triumfalny.
To przykład, jak bardzo emocje potrafią wpływać na decyzje inwestycyjne nawet u osób dobrze znanych z rynku. Bitcoin nie wybacza błędów w wyczuciu momentu wejścia, dlatego wielu inwestorów kończy z podobnymi stratami. Czasem najtrudniejsze okazuje się nie kupowanie, lecz cierpliwe trzymanie pozycji.
Zobacz także: Bitcoin przekracza granicę 95 tys. dolarów, a likwidacje sięgają 1,1 miliarda dolarów. To kolejny dowód na to, jak gwałtowne potrafią być ruchy na rynku kryptowalut.
Zakup przy 100 tys. dolarów i bolesna strata
Portnoy ujawnił, że kupił bitcoina w pobliżu poziomu 100 tys. dolarów, co dziś oznacza dla niego ogromną stratę. W jego słowach pobrzmiewa wyraźna frustracja, bo – jak sam podkreślił – „nigdy nie mylił się bardziej niż w przypadku Bitcoina”. To mocne wyznanie, zwłaszcza od kogoś, kto często publicznie komentuje rynek z dużą pewnością siebie.
Według dostępnych danych bitcoin po osiągnięciu szczytu powyżej 126 tys. dolarów w październiku ubiegłego roku spadł później mniej więcej o połowę. Przy takiej zmienności nawet duże pozycje mogą szybko zmienić się w spektakularne straty. W przypadku Portnoya skala spadku musi być szczególnie dotkliwa, choć dokładna wielkość jego zasobów BTC nie jest znana.
Problem, który zna większość inwestorów
Historia Portnoya dobrze pokazuje jeden z najczęstszych błędów inwestorów indywidualnych: próbę idealnego wyczucia momentu wejścia i wyjścia z rynku. W praktyce wielu uczestników rynku sprzedaje zbyt wcześnie, gdy zaczyna się wzrost, i kupuje zbyt późno, gdy ceny są już wysoko. Efekt bywa frustrujący, bo zamiast zysków pojawia się seria nietrafionych decyzji.
Właśnie dlatego jego obecna deklaracja może być potraktowana jako pewna forma kapitulacji wobec rynku, ale też jako lekcja pokory. Czasem lepszą strategią okazuje się prostsze podejście: kupić, zaakceptować zmienność i nie próbować zgadywać każdego ruchu ceny. W przypadku tak niestabilnego aktywa jak bitcoin ma to szczególne znaczenie.
Czy to już nowa strategia Portnoya?
Nie wiadomo, czy Portnoy rzeczywiście pozostanie wierny tej decyzji na dłużej. Rynek kryptowalut potrafi bardzo szybko zmieniać nastroje, a emocjonalne podejście do inwestowania bywa ryzykowne zarówno przy wzrostach, jak i przy spadkach. Jednak jego obecna postawa pokazuje coś ważniejszego niż sam poziom ceny BTC.
To przypomnienie, że nawet znani inwestorzy i celebryci nie mają przewagi nad podstawową nieprzewidywalnością rynku. Portnoy, mówiąc otwarcie o błędach, pokazuje to, co wielu uczestników rynku doświadcza po cichu. W świecie krypto cierpliwość i dyscyplina często znaczą więcej niż próba „trafienia idealnego momentu”.
Memecoiny też bez przyszłości?
Portnoy nie ograniczał swoich komentarzy wyłącznie do bitcoina. Podczas wystąpienia na Consensus 2025 stwierdził również, że rynek memecoinów jest w dłuższej perspektywie nie do utrzymania. To ciekawy sygnał, bo pokazuje pewne rozczarowanie bardziej spekulacyjną częścią ekosystemu kryptowalut.
Jego wypowiedzi wpisują się więc w szerszą zmianę tonu: mniej entuzjazmu, więcej ostrożności i wyraźniejsze uznanie, że w krypto nie wszystko da się przewidzieć. Nawet jeśli Portnoy pozostaje barwną postacią świata finansów i internetu, to jego ostatnie słowa brzmią jak ostrzeżenie dla tych, którzy wciąż wierzą, że da się perfekcyjnie złapać każdy dołek i każdy szczyt.


Czasami mam wrażenie jakby niektórzy nie rozumieli cykliczoności BTC i tego, by nawet jeśli kupił w nie najlepszym momenciem by po prostu spokojnie czekać. Po co takie wypowiedzi?