Bitcoin znalazł się pod presją sprzedażową, a jego kurs osunął się poniżej poziomu 63 000 USD. Spadek nie wynika jednak wyłącznie z sytuacji na rynku kryptowalut — wpływają na niego także rosnące ceny ropy oraz wyższe rentowności obligacji skarbowych, które tradycyjnie pogarszają nastawienie inwestorów do aktywów ryzykownych.
Rynek kryptowalut bardzo często reaguje nie tylko na własne wiadomości, ale też na szeroki kontekst makroekonomiczny. W takich momentach nawet mocne wsparcia techniczne mogą zostać chwilowo przełamane przez wzrost awersji do ryzyka. To właśnie dlatego warto patrzeć na bitcoina nie tylko przez pryzmat wykresu, ale także danych o inflacji i obligacjach.
Presja makroekonomiczna ciąży na rynku
Na rynku surowców WTI przekroczyła poziom 82 USD za baryłkę, co zwiększa obawy o inflację. Droższa ropa oznacza bowiem potencjalnie wyższe koszty w całej gospodarce, a to z kolei może ograniczać apetyt na ryzyko. Jednocześnie rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich wzrosła do 4,660%, co również działa niekorzystnie na wyceny aktywów spekulacyjnych.
W takich warunkach bitcoin często zachowuje się podobnie jak akcje spółek wzrostowych — gdy rośnie niepewność makroekonomiczna, inwestorzy częściej redukują ekspozycję na bardziej zmienne instrumenty. Dzisiejsza korekta wpisuje się właśnie w ten schemat.
Zobacz także: Bitcoin w obliczu najgorszych prognoz gospodarczych od czasów Covid i upadku FTX: Analiza Bitwise — to uzupełniający materiał, który szerzej pokazuje wpływ makroekonomii na rynek BTC.
Kluczowy poziom techniczny: 62 800 USD
Z punktu widzenia analizy technicznej uwagę zwraca okolica 62 800 USD. To ważne wsparcie znajdujące się przy dolnej granicy chmury Ichimoku, czyli narzędzia wykorzystywanego do oceny trendu i siły rynku. Utrata tego poziomu mogłaby zostać odebrana jako sygnał pogorszenia nastrojów.
Dla byków oznacza to konieczność obrony tej strefy. Jeśli cena spadnie wyraźniej poniżej chmury, rośnie ryzyko dalszego osłabienia i testu kolejnych niższych poziomów. W praktyce wielu traderów będzie teraz obserwować właśnie, czy bitcoin zdoła utrzymać się powyżej tego obszaru.
Co mówi rynek o nastrojach inwestorów?
Obecna sytuacja pokazuje, że bitcoin pozostaje wrażliwy na czynniki zewnętrzne, zwłaszcza te związane z inflacją i polityką pieniężną. Gdy rosną rentowności obligacji, kapitał często odpływa z bardziej ryzykownych segmentów rynku, a kryptowaluty należą do pierwszych aktywów odczuwających taką zmianę.
Nie oznacza to jeszcze trwałego odwrócenia trendu, ale z pewnością sygnalizuje większą ostrożność. Inwestorzy czekają teraz na to, czy presja z rynku surowców i długu okaże się krótkoterminowa, czy też zatrzyma odbicie BTC na dłużej.
Sytuacja altcoinów i spółek kryptowalutowych
Nie tylko bitcoin znalazł się pod lupą rynku. Akcje Gemini spadły w handlu przedsesyjnym po słabszym od oczekiwań obrazie głównego biznesu giełdowego. Choć przychody firmy wzrosły dzięki usługom, segment wymiany kryptowalut zanotował wyraźny spadek, a spółka nadal raportuje wysoką stratę netto.
Z kolei Cronos wyróżnił się pozytywnie, zyskując kilka procent i notując najlepszy wynik od około miesiąca. Impulsem do wzrostu była informacja o uruchamianiu przez Crypto.com tokenizowanych akcji, które mają umożliwić użytkownikom łatwiejszy dostęp do amerykańskich spółek i funduszy już od niewielkich kwot.
Co dalej z bitcoinem?
Najbliższe sesje będą kluczowe dla krótkoterminowego obrazu rynku. Jeśli bitcoin utrzyma wsparcie w rejonie 62 800 USD, może to otworzyć drogę do stabilizacji i próby odbicia. Jeśli jednak presja ze strony makroekonomii się utrzyma, korekta może się pogłębić.
Warto więc śledzić nie tylko sam wykres BTC, ale też zachowanie ropy, rentowności obligacji i oczekiwania wobec gospodarki. W tej chwili to właśnie te czynniki w największym stopniu kształtują nastroje wokół największej kryptowaluty na świecie.


Bitcoin znowu w dół… To już zaczyna być nudne. Co roku te same analizy, inflacja, ropa, obligacje. Zamiast tak się męczyć, może lepiej zwrócicie uwagę na rozwój DeFi i NFT? To tam jest potencjał, nie w bezsensownych spadkach BTC.
W tej chwili rynek jest tak niepewny, że nawet najwięksi entuzjaści mogą zwątpić. Ciekawi mnie, czy uda nam się przetrwać tę fazę, ale obawiam się, że z przy wzroście rentowności będzie tylko gorzej.
Zdecydowanie należy zwrócić uwagę na to wsparcie w okolicy 62 800 USD. Jeśli go stracimy, to może być trudny czas dla BTC. Ale przewidziałem to już wcześniej, kto siedzi w krypto, ten wie, jak to działa.
To co teraz się dzieje z BTC, to dla mnie klasyczna sytuacja FOMO. Ludzie trzymali go, bo myśleli, że tylko w górę, a teraz jak spadki, to każdy panikuje. Nie wracajcie do tradycyjnych aktywów, bo i tak wzrosty będą niewielkie jak na BTC.
Trudno przewidzieć, jak to się rozwinie. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że rynek cały czas jest na wachlarzu. Jak przyjdzie nowa fala spadków, to pewnie wielu inwestorów w panice po prostu będzie sprzedawać.
Krótkoterminowe zyski i straty w rynku kryptowalut to jedno, a sytuacja makroekonomiczna to drugie. Rentowności obligacji, inflacja, ceny surowców… wszystko to działa na niekorzyść BTC. Trudno liczyć na stabilność, gdy świat naokoło się zmienia.
Co to w ogóle za analiza? Jak można tak ignorować podstawowe problemy ekonomiczne? Rynek krypto to nie tylko BTC – są też altcoiny, które mogą skorzystać na tym, co się teraz dzieje w mainstreamie. Powinno się lepiej badać potencjał altcoinów, a nie tylko skupiać na spadkach BTC.