Jeszcze niedawno Dacia Spring była bezdyskusyjnym liderem wśród najtańszych samochodów elektrycznych w Wielkiej Brytanii. Teraz jednak rynek mocno przyspieszył, a konkurencja zaczęła podgryzać jej pozycję. Dacia odpowiada na ten ruch całkowicie odświeżoną wersją modelu, która ma być większa, szybsza i lepiej wyposażona.
Nowa Spring ma więcej ambicji
Najważniejsza zmiana dotyczy zasięgu i napędu. Producent zapowiada, że nowa Spring przejedzie do 155 mil według normy WLTP, czyli więcej niż dotychczasowe 140 mil. Pomaga w tym większy akumulator LFP o pojemności 27,5 kWh, a także mocniejszy silnik elektryczny.
W praktyce oznacza to wzrost mocy o 10 KM względem poprzednika. Do tego dochodzi szybsze ładowanie z użyciem stacji DC o mocy 50 kW, co ma skrócić przestoje w trasie. Dacia podkreśla też, że mimo większej baterii i przestronniejszego nadwozia auto ma zachować sensowną efektywność.
Większe nadwozie, więcej miejsca
Nowa generacja Springa nie jest tylko „podrasowaną” wersją starego auta. Samochód bazuje na zupełnie nowej platformie współdzielonej z Renault Twingo, a w przyszłości także z elektrycznym Nissanem Wave. To przełożyło się na większe wymiary zewnętrzne i szerszą kabinę.
Dacia twierdzi, że pasażerowie zyskają wyraźnie lepsze warunki podróży niż w obecnym modelu. To ważna zmiana, bo dotychczasowa Spring nie należała do najbardziej przestronnych miejskich aut. Poprawiono także bagażnik, który ma zaoferować dodatkowe 29 litrów, a maksymalna pojemność przestrzeni ładunkowej wzrośnie do 1283 litrów.
Odświeżona Spring pokazuje, że nawet tanie auto elektryczne może dostać więcej sensownych usprawnień niż tylko kosmetyczny lifting. Najciekawsze jest to, że Dacia nie próbuje udawać premium, tylko po prostu poprawia realne bolączki poprzednika. Jeśli cena pozostanie rozsądna, ten model może nadal być jednym z najrozsądniejszych wyborów w segmencie.
Wnętrze staje się bardziej nowoczesne
Zmiany widać także w kabinie. Producent stawia na wyraźnie lepsze wykończenie, z nowymi materiałami i bardziej dopracowanym wyglądem deski rozdzielczej. To sygnał, że Dacia chce odejść od skrajnie surowego charakteru i trochę podnieść postrzeganą jakość auta.
Każdy egzemplarz dostanie 7-calowy cyfrowy zestaw wskaźników. W lepiej wyposażonej wersji Journey pojawi się natomiast system Media Nav Live z dużym, 10,1-calowym ekranem dotykowym. Oferuje on bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, nawigację z aktualnymi danymi o ruchu oraz mapami Europy aktualizowanymi online.
Wymiana baterii stanie się normą dla ciężarówek elektrycznych dzięki sojuszowi Octopus i CATL — to kolejny przykład, jak szybko rozwijają się dziś technologie związane z elektromobilnością.
Przydatne funkcje dla kierowcy EV
Dacia dorzuca również kilka funkcji, które mają ułatwić codzienne korzystanie z elektryka. Wśród nich znajdziemy możliwość zdalnego planowania ładowania oraz przygotowania temperatury w kabinie przed rozpoczęciem jazdy. Jest też funkcja lokalizacji pojazdu, a nawet dostęp do sklepu z aplikacjami.
Opcjonalny pakiet Charge Pack ma dodatkowo obejmować ładowarkę AC 11 kW i szybkie ładowanie DC 50 kW. Ciekawym dodatkiem jest też Vehicle-to-Load, czyli możliwość zasilania z samochodu zewnętrznych urządzeń elektrycznych. To rozwiązanie coraz częściej pojawia się w nowych autach elektrycznych i realnie zwiększa ich użyteczność.
Lepszy wygląd i większe poczucie solidności
Nowa Spring ma też wyglądać dojrzalej niż obecna generacja. Dacia od lat buduje wizerunek marki praktycznej i niedrogiej, ale jednocześnie coraz śmielej podkreśla bardziej „przygodowy” charakter swoich modeli. W tym przypadku przejawia się to w bardziej masywnej sylwetce, ochronnych plastikach i wyższej pozycji na drodze.
To nie tylko kwestia stylistyki. Auto ma sprawiać wrażenie bardziej odpornego i lepiej dopasowanego do codziennego użytkowania. W tle pozostaje jednak jeszcze jedna ważna sprawa: bezpieczeństwo, które w poprzedniej Spring było sporym problemem.
Cena może przesądzić o wszystkim
Choć Dacia zapowiada, że nowe Spring będzie kosztować mniej niż 18 tys. funtów, to właśnie cena może okazać się największym znakiem zapytania. Po uwzględnieniu brytyjskiego wsparcia dla aut elektrycznych koszt mógłby spaść nawet do około 14 tys. funtów. Mimo to nie jest pewne, czy pozwoli to utrzymać tytuł najtańszego elektryka na rynku.
Wszystko wskazuje na to, że po wejściu na rynek odświeżonej wersji filmowy „król tanich EV” może zmienić właściciela. Leapmotor ze swoim T03 już wcześniej pokazał, że potrafi agresywnie walczyć ceną. Jeśli Dacia nie zaskoczy dodatkowymi oszczędnościami albo promocją, nowa Spring może być lepszym samochodem, ale niekoniecznie najtańszym.


Nowa Dacia wygląda całkiem ciekawie, ale nie jestem przekonany co do zmiany ceny. Jeśli rzeczywiście będzie kosztować 18 tys. funtów, to szału nie ma. W tym przedziale cenowym można znaleźć kilka innych modeli, które oferują więcej. Ciekawe, jak poradzi sobie z konkurencją.
Dacię miałem przez rok i mimo że była tania, nie byłem z niej do końca zadowolony. Liczę, że nowa wersja wyeliminuje problemy z jakością wewnętrzną, bo w poprzedniej wersji czułem się jak w tanim samochodzie z lat 90. Jednak większy zasięg to duży plus. Może skuszę się na test w salonie.
Jak dla mnie nowa Spring to typowe liftingowanie modelu, które ma na celu przyciągnąć nowych klientów. Więcej miejsca i lepsze materiały w środku to fajne zmiany, ale czy to wystarczy, żeby utrzymać się na rynku? W dzisiejszych czasach już sam ładny wygląd nie wystarczy. Warto się zastanowić nad innymi opcjami.
Nowe technologie w Dacii, takie jak Vehicle-to-Load, to krok w dobrą stronę. Ale czy ktoś z Was już korzystał z takich funkcji w innych autach? Myślę, że dla wielu ludzi to super pomysł, ale cena jednak wciąż może być kluczowym czynnikiem. Chciałbym zobaczyć, jak to będzie działać w praktyce, zanim podejmę decyzję.
Zmiany w Dacii są ciekawe, ale mam wrażenie, że każdy nowy model wprowadza już coś, co miało być rewolucyjne. Oczywiście wyższa pozycja na drodze i masywniejszy wygląd to może i dobrze, ale bardziej interesuje mnie, jak auto zachowa się w możliwych kolizjach. Plus przedziały cenowe też wciąż pozostawiają wiele do życzenia.