Polska firma WB Group zaprezentowała nowy dron uderzeniowy, który na pierwszy rzut oka przypomina miniaturową wersję bombowca B-2 Spirit. Taki wygląd nie jest jednak zabiegiem stylistycznym, lecz ma bardzo konkretne znaczenie na polu walki. Maszyna otrzymała nazwę Gladius 2, a w niektórych materiałach występuje również jako Warmate 30.
Nie przypadek, lecz przemyślany kształt
Najbardziej charakterystycznym elementem nowej konstrukcji jest jej spłaszczony, latający kadłub, inspirowany rozwiązaniami znanymi ze stealth aviation. Taka forma pomaga ograniczać wykrywalność przez radary oraz zmniejsza sygnaturę cieplną. Właśnie dlatego podobny układ aerodynamiczny od lat stosuje się w bombowcach zaprojektowanych z myślą o przenikaniu przez obronę przeciwnika.
W praktyce oznacza to, że dron ma lepiej „gubić się” w systemach wykrywania niż klasyczne, bardziej pudełkowate konstrukcje. Dla wojskowych nie chodzi więc o efekt wizualny, ale o zwiększenie szansy dotarcia do celu. W realiach współczesnego pola walki taki detal może mieć ogromne znaczenie.
Warto zwrócić uwagę, że w przypadku takich konstrukcji wygląd nigdy nie jest przypadkowy. W systemach wojskowych każdy element ma wspierać konkretną funkcję operacyjną. To dobry przykład, jak inżynieria i taktyka spotykają się w jednym projekcie.
Napęd i ładunek bojowy
Gladius 2 korzysta z silnika turboodrzutowego, co odróżnia go od wcześniejszych odmian Warmate napędzanych elektrycznie. Taki napęd daje mu większą prędkość i pozwala szybciej zbliżyć się do celu. To ważne zwłaszcza w przypadku środków bojowych, które mają działać w dynamicznym, silnie nasyconym obroną środowisku.
Nowy dron ma przenosić wymienną głowicę bojową o masie 30 kg. To umieszcza go pomiędzy lżejszymi i cięższymi wariantami rodziny Warmate. WB Group podkreśla, że konstrukcja ma być na tyle elastyczna, by dopasować ją do różnych typów zadań i celów.
Element większego systemu
Warto pamiętać, że Gladius 2 nie jest pojedynczym, samodzielnym „kamikaze dronem” działającym w oderwaniu od reszty. Został zaprojektowany jako część większego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego Gladius. W tym układzie rozpoznanie prowadzi dron FT-5 Łoś, a atak wykonują osobne środki rażenia.
Nowy telefon OnePlus z największą baterią w historii marki — sprawdź, jak producent rozwija inne swoje urządzenia i technologie.
Całość spina oprogramowanie Topaz, które koordynuje działania operatora i poszczególnych elementów zestawu. Taki model pozwala najpierw namierzyć cel, a dopiero później skierować na niego odpowiedni efektor. To rozwiązanie zwiększa skuteczność i daje większą kontrolę nad całym procesem uderzenia.
Doświadczenia z wojny w Ukrainie
Producent przyznaje, że rozwój tej wersji rozpoczął się już we wrześniu 2022 roku. Inspiracją były wnioski płynące z wojny w Ukrainie, gdzie bezzałogowce i amunicja krążąca odegrały wyjątkowo ważną rolę. Konflikt ten stał się dla wielu armii brutalnym testem skuteczności nowoczesnych dronów.
For Poland ma to szczególne znaczenie, ponieważ kraj intensywnie inwestuje w krajowe systemy bezzałogowe. Rosnące wydatki na tego typu uzbrojenie pokazują, że Warszawa traktuje drony jako jeden z filarów przyszłej obrony. Gladius 2 wpisuje się więc w szerszą strategię budowy własnych zdolności.
Co już kupiono, a co dopiero może trafić do wojska
W maju 2026 roku polska Agencja Uzbrojenia podpisała umowy obejmujące ponad 400 systemów Warmate i niemal 200 dronów rozpoznawczych FlyEye. W pakiecie znalazło się też 12 modułów ogniowych Gladius. Część finansowania została zapewniona z unijnego programu pożyczek obronnych SAFE.
Na ten moment nie wiadomo jednak, czy Gladius 2 lub Warmate 30 znajduje się już w tych kontraktach. To ważne rozróżnienie, bo nowa konstrukcja może być na razie jedynie przyszłą propozycją producenta, a nie elementem już zamówionym przez wojsko. WB Group nie potwierdziła tego oficjalnie.
Gdzie plasuje się nowy model
Firma wcześniej prezentowała kilka wariantów Warmate opartych na różnych klasach ładunku bojowego, w tym modele z głowicami 5 kg, 20 kg i 50 kg. Warmate 30 wypełnia więc lukę pomiędzy cięższymi i lżejszymi wersjami. To logiczny ruch z punktu widzenia oferty, bo pozwala lepiej dopasować uzbrojenie do konkretnego zadania.
Wcześniejszy Warmate 3 miał ponoć lżejszą głowicę i zasięg sięgający 70 km. Z kolei starsze, elektryczne wersje z rodziny Gladius miały przekraczać 100 km zasięgu. Nie należy jednak traktować tych liczb jako parametrów nowego modelu, dopóki producent nie poda własnych danych testowych.
Czy podobieństwo do B-2 daje przewagę?
Na tę chwilę nie wiadomo jeszcze, jak Gladius 2 sprawdzi się w praktyce. Sam kształt sugeruje sensowne podejście do ograniczania wykrywalności, ale rzeczywista skuteczność zależy od wielu czynników. Liczą się nie tylko aerodynamika i sylwetka, lecz także elektronika, odporność na zakłócenia i jakość integracji z całym systemem.
Jedno jest pewne: Polska stawia na rozwiązania, które mają odpowiadać na realne zagrożenia współczesnej wojny. Gladius 2 nie próbuje być kopią bombowca, ale wykorzystuje sprawdzoną ideę konstrukcyjną tam, gdzie ma ona praktyczny sens. W świecie, w którym liczy się przetrwanie, zasięg i trudność wykrycia, to podejście może okazać się wyjątkowo rozsądne.


Mega interesująca konstrukcja! Turboodrzutowy napęd to zmiana, której czekałem. Może w końcu będziemy mieć drony, które potrafią dotrzeć do celu zanim zdążą je wykryć. Ciekawe jak z wydajnością i czasem lotu w praktyce.
Nie widzę sensu w budowli kolejnego drona, który będzie miał problem z dotarciem do celu. Warmate 30? Brzmi jak próbujący wypełnić pustkę po zawodach na rynku. Dlaczego nie postawić na technologię, która już się sprawdza?
Miałem do czynienia z wcześniejszymi wersjami Warmate. Nie jestem przekonany, co do rzeczywistych korzyści ze stealth. W realnym świecie wojny nie tylko wygląd ma znaczenie, a sporo tego typu dronów kończy w trawie. Jakie będą konkretne osiągi Gladiusa 2?
Gladius 2 jest na pewno krok w dobrą stronę, ale po co te wszystkie porównania do B-2? To zupełnie inna klasa dronów. Zobaczymy, jak to się sprawdzi w praktyce – najważniejsza jest jakość wykonania i niezawodność.
Zawsze podobały mi się innowacje w polskim przemyśle obronnym, ale czy nie jest to zbyt optymistyczne myślenie? Strasznie skomplikowana struktura, a nie wiadomo jak to poskładają w końcu. Co kiedy elektronika zawiedzie w kluczowym momencie?
Z mojego doświadczenia, drony z większą wydajnością są zawsze bardziej kosztowne. Za tą cenę powinny być w stanie wytrzymać nadal zmienne warunki, ale muszą być też w stanie skutecznie unikać zakłóceń. Kto wie, może to układ, który nas uratuje?
Trochę to dla mnie niejasne: czy Gladius 2 jest już zamówionym modelem czy jeszcze prototypem? Wydaje mi się, że Polacy powinni skupić się na systemach, które można wdrożyć od ręki. Takie nowinki są świetne, ale zawsze trzeba pamiętać o rzeczywistości rynku.