MS Windows zalecany w MON

Data: 23 lutego, 2010

Jak podaje serwis Prawidłowe Przetargi Publiczne IT (www.pppit.org.pl) Ministerstwo Obrony Narodowej zaleca (w trybie nakazowym) wszystkim podlegającym resortowi jednostkom zakup systemu operacyjnego Windows. Szczegółowe instrukcje znajdujemy w „Wykazie obowiązujących standardów sprzętu informatyki i oprogramowania do stosowania w Resorcie Obrony Narodowej”, dostepnym na stronach Departamentu Informatyki i Telekomunikacji MON.

Dokument ten zawiera zasady zamawiania sprzętu komputerowego, obowiązujące wszystkie jednostki podległe MON. Jak czytamy w “Wykazie”, wszystkie komputery, kupowane przez jednostki podlegające resortowi – stacje robocze, notebooki oraz urządzenia klasy TEMPEST (posiadające specjalistyczne certyfikaty zabezpieczeń przed zdalnym przechwytywaniem danych za pomocą sprzętu, odczytującego promieniowanie elektromagnetyczne, generowane np. przez monitory) – muszą posiadać oprogramowanie Microsoft Windows, którego konkretne wersje podane są w odnośnych rubrykach tabel “Wykazu”.

Zakup komputerów z innym oprogramowaniem niż “obowiązujące” jest teoretycznie możliwy, ale wymaga każdorazowo ubiegania się o zgodę Dyrektora Departamentu Informatyki i Telekomunikacji MON – jest więc jasne, że taka ewentualność jest przez MON dopuszczalna raczej na zasadzie wyjątku. Regułą ma być zakup sprzętu z systemem MS Windows.

Takie dyrektywy skazują jednostki podległe MON na ogłaszanie przetargów niezgodnych z prawem – pamiętamy bowiem, że ustawa Prawo zamówień publicznych (pzp) pozwala  na opisanie przedmiotu zamówienia za pomocą nazw towarowych tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy niemożliwy jest opis za pomocą cech technicznych lub funkcjonalnych. Jednak nawet wtedy należy opatrzyć opis za pomocą słów “lub równoważny” i podać kryteria równoważności. Tymczasem opisywanie (techniczne lub funkcjonalne) zamawianego oprogramowania czy też podawanie kryteriów równoważności mija się z celem w sytuacji, gdy z góry wiadomo, jaki system operacyjny ma zakupić dana instytucja.

Jest jeszcze kwestia znacznie poważniejszej rangi, niż zgodność z takim czy innym paragrafem ustawy. Jak to możliwe, że w resorcie o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa kraju, obowiązującym standardem jest zamknięte oprogramowanie, produkowane przez zagraniczną korporację, a wdrażanie otwartych rozwiązań, pod pełną kontrolą stosujących je instytucji, jest ograniczane?

Znalezione w serwisie PPP IT. Jest on prowadzony w ramach projektu Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania pt. “Prawidłowe i transparentne przetargi publiczne na narzędzia informatyczne”. Projekt jest realizowany przy wsparciu udzielonym przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego, Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz budżetu Rzeczypospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. de_tox pisze:

    Przecież od dawna wiadomo, że prawo jest tworzone przez ludzi, którzy zamierzają to prawo łamać (vide politycy). To taki przykład "maasturbacji posiadaną władzą".

    1. U nas prawa nie tworzą politycy tylko pracownicy.
      Oni nie traktują tego jako służbę krajowi, ale zwyczajną etatową pracę.
      Przez co też myślą, że łapówki są czymś akceptowalnym, a nie zdradą Państwa która powinna wiązać się z hańbą i rozstrzelaniem.

      Najgorsze, że dzięki kłamliwym mediom przekonali do tego społeczeństwo. Choć trudno się im dziwić – gdyby społeczeństwo rozumiało to zabiłoby ich gołymi rękoma.

  2. Sławek pisze:

    Nie chce mi się w to wierzyć.

    Chodzi po prostu o to, by pokazać, że w Polsce jest inaczej. Na całym świecie wojsko/żandarmeria/urzędy przesiadają się na otwarto źródłowe oprogramowanie. Ba! Często pojawia się podobny nakaz do tego pokazanego w newsie, jednak w miejscu Microsoft Windows wstawione jest "o dostępnym kodzie źródłowym". Odnoszę wrażenie, że zrobiono ten zabieg, by Microsoft nie czuł się pokrzywdzony na arenie międzynarodowej.

    W każdym razie, to zapis "o otwartym kodzie źródłowym" nikogo nie dyskredytuje, poza wyjątkiem słabych firm. Wskazanie na konkretny produkt dyskredytuje wszystkich pozostałych, prócz producentów tego niby produktu.

    1. Akurat czytałem dziś artykuł w internetowym wydaniu Guardiana, który opisuje jak również rząd brytyjski daje dupy Microsoftowi. Co śmieszniejsze oni w tamtejszym MSZ dalej używają IE6! I nie mają zamiaru tego zmienić!

      1. Związki między USA a Wielką Brytanią są głębokie, Np. BAE Systems zatrudnia sporo ludzi w Stanach. Coś za coś. Powiedz mi jakie deale Polska robi w USA żeby iść na takie ustępstwa na jakie idzie.

        1. Była taka scena bodajże w Spooksach – do MI5 przyjeżdża jakiś cieć z FBI i mówi, że chce dostać w łapy podejrzaną, która się tutaj ukrywa. MI5 nie chce jej wydać, bo jest ona jednocześnie podejrzaną o przestępstwa w UK. Jednak dziwnym trafem w rozmowie pada wzmianka o "koncernie farmaceutycznym" który w US stara się o dopuszczenie swojego produktu do sprzedaży.

          Dlatego właśnie w rząd brytyjski używa MS.

    2. spy000yps pisze:

      "W każdym razie, to zapis “o otwartym kodzie źródłowym” nikogo nie dyskredytuje, poza wyjątkiem słabych firm"

      Oczywiście, że dyskryminuje. Część firm nie chce ryzykować, że ich kod dostanie się do konkurencji przez nieuczciwego urzędnika.

      Ale w takich przetargach zamawiający wymaga otwartego kodu, to go dostaje. Firmy, które nie chcą pokazywać kodu konkurencji nie biorą udziału w takich przetargach. Proste.

      1. NDyA pisze:

        Ale zauważ, że każda firma może w takim przetargu wziąć udział – musi tylko udostępnić kod programu. Natomiast kiedy podawany jest konkretny produkt to w zasadzie udział będzie brać jedynie producent.

        Wymóg dostarczenia kodu źródłowego funkcjonuje podobnie jak jeden z kolejnych wymogów, jakie można oczekiwać od programu.

      2. Gen2 pisze:

        Jeżeli boją się, że ich kod jest warty mniej niż open-source, to najprawdopodobniej tak jest, wtedy to nawet lepiej, że się wycofają.

      3. Sławek pisze:

        Microsoft np. po części ten wymóg otwartości spełnia. Są instytucje, które mają bardzo ograniczony dostęp do źródeł Windows, choć taki dostęp mają.

        1. trasz pisze:

          @Sławek: Sa instytucje – oraz calkiem zwyczajne firmy – ktore maja prawie nieograniczony dostep do zrodel Windows. Wystarczy troche poszukac zamiast powtarzac FUD.

        2. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: akurat to co ty mówisz to FUD.

        3. @trasz

          Co to znaczy "prawie nieograniczony"?! Instytucja taka jak MON *musi* mieć pełny dostęp do kodu, bo musi dokładnie wiedzieć co ich sprzęt robi z najtajniejszymi danymi państwa.

          Oczywiście z udostępnienia kodu nie muszą wynikać jakiekolwiek prawa do jego modyfikacji, itp. Ale wgląd do pełnego kodu jest tutaj oczywistym obowiązkiem, bez którego producent nawet nie powinien startować w przetargu.

          No ale tak wygląda państwo, w którym rządzą zdrajcy.

        4. Sławek pisze:

          No nie do końca. Dostęp do kodów źródłowych Windows musi się odbywać pod nadzorem specjalnego programu.

        5. przemo_li pisze:

          😀 ale niektórzy hmm mylą pojęcia.
          Bez inspekcji kodu oraz możliwości łatania przez lokalnych specjalistów MON odbiera sobie możliwość szybkiego reagowania na zagrożenia. W MON łatanie dziur nie powinno się liczyć w liczbach dodatnich a ujemnych czyli przed ujawnieniem luki.
          Inaczej ryzykujemy (MON ale przez MON i każdy zwykły Polak) czas szansy który ktoś może wykorzystać do włamania.
          Nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek pozwala jakiejś firmie na dostarczanie kota w worku przy tak ważnych instytucjach.

          "Część firm nie chce ryzykować, że ich kod dostanie się do konkurencji przez nieuczciwego urzędnika."
          Mnie firmy nie obchodzą obchodzi mnie bezpieczeństwo mojego państwa. I niechcę aby ktokolwiek stawiał "urojone" dobro firmy ponad dobro państwa.

        6. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Wiec wedlug ciebie stwierdzenie latwo weryfikowalnego faktu, iz Microsoft daje ludziom z zewnatrz dostep do swojego kodu zrodlowego, to FUD. Interesujace.

          @oO: "Prawie nieograniczony", bo do pewnych czesci kodu Microsoft dac dostepu zwyczajnie nie ma prawa. Chodzi o czesc sterownikow (niby na jakiej zasadzie Microsoft mialby ci dac wglad w kod autorstwa nVidii czy Creative'a?) oraz kodekow.

          Przy czym nie jestem pewien, jak to wyglada, jesli jestes instytucja panstwowa. Byc moze w tego typu przypadkach jest wglad w calosc kodu.

          Poza tym… hm, no offence, ale twoja wiedza o bezpieczenstwie ("Instytucja taka jak MON *musi* mieć pełny dostęp do kodu, bo musi dokładnie wiedzieć co ich sprzęt robi z najtajniejszymi danymi państwa") dorownuje twojej wiedzy o protokole SMB. W najwiekszym skrocie – to nie dziala tak, jak myslisz. ;->

        7. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: FUDem jest sugestia, że to takie powszechne, łatwe i że ma się dostęp do praktycznie wszystkiego. Dobrze zresztą o tym wiesz.

        8. groszek pisze:

          oO: powiedz mi, dlaczego państwo, jakiekolwiek, ma mieć jakiekolwiek najtajniejsze dane?
          – Nowa broń, planowana wojna? Ludzie powinni wiedzieć
          – Korupcje, afery? Ludzie powinni wiedzieć, mieć nieograniczony dostęp
          – SBecka przeszłość, jakieś tajne zebrania na szczytach władzy? Ludzie powinni o tym wiedzieć.

          Cóż takiego tajnego powinno być chronione i dostępne tylko dla wybrańców, dla władzy?

        9. groszek pisze:

          Ah, jeszcze jedno. Niestety, ale windows w takich zastosowaniach jest "lepszy", lepszy dla "obronności" tajnych danych. Jest w windowsie taki system, że pliku się nie da ściągnąć (da się tylko otworzyć z określonego serwera), nie da wydrukować, nie da zrobić screenshotów, nie da się kopiować żadnej części. W praktyce możnaby pewnie podczepić się debuggerem pod odpowiedni proces, no ale jak to wyjaśnić potencjalnemu źródłu informacji, które chce opublikować jakieś tajne, ważne dla ludzi dane które powinny być jawne, gość ma do nich tymczasowo dostęp, a nie może ich w żaden sposób przekazać? Jest laikiem, jego nauczono jak otworzyć plik i go wykorzystać w swojej pracy – ale niestety system jest tak zamknięty że nic więcej z nim nie zrobi.

          Możliwe ze w takim MON używają taki system i jest on konieczny, by przypadkiem nikt się nie dowiedział o wszystkich aferach, defraudacjach i łapówkach.

        10. Tomasz Woźniak pisze:

          @groszek: rozumiem, że analogiczny system dla nieWindows nie istnieje.

        11. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Swoje glebokie przekonanie potrafisz czyms poprzec, czy tak sobie hobbystycznie pobredzasz?

        12. abcd pisze:

          @groszek: Można zrobić zdjęcie komórką. To łamie wszystkie systemy zabezpieczeń 😉

    3. @Sławek
      Staram się być na bieżąco w temacie różnych migracji ale z tego co wiem to tylko żandarmeria francuska się migruje na Ubunto – kto jeszcze ?
      Z urzędów to w Niemczech parę ?
      No i w Rosji ale tam to kuleje na max.
      US ARMY to wiem że migruje się do VISTY / W7.

    4. trasz pisze:

      @Sławek: Tak gwoli scislosci, to w chyba zadnym cywilizowanym kraju nie zachodzi to, o czym mowisz. Open Source owszem, bywa uzywane gdzieniegdzie, ale glowna czesc desktopow i tak stoi na Windows.

      1. przemo_li pisze:

        Parlament francuski to rzeczywiście niecywilizowane dzikusy. 😀

        1. trasz pisze:

          @przemo_li: Mowimy o systemach istotnych dla bezpieczenstwa.

  3. spy000yps pisze:

    Co w tym złego, że chcą Windows?

    A może mają sprzęt – jak czytniki biometryczne, który ma sterowniki tylko dla Windows? Może mają inne programy, które chodzą tylko pod Windows?

    1. BoBsoN pisze:

      To, że MS Windows na 100% ma dziury pozostawione tam na użytek CIA lub NSA?

      1. Kto to jest ten sympatyczny pan związany z MON co może być prezydentem?

      2. a4User pisze:

        Byłbyś łaskaw to udowodnić?

        1. Zdekompilować kod i zrobić audyt czy jak by to wyglądało?

      3. trasz pisze:

        @BoBsoN: Linux na 100% ma dziury pozostawione tam na uzytek CIA albo NSA.

        1. marcinsud pisze:

          @trasz freebsd na 100% ma dziury pozostawione tam na uzytek CIA albo NSA. 🙂

        2. Paweł Zembrzuski pisze:

          @trasz: I tu jest problem, bo Linux ma otwarty kod źródłowy więc od razu zostało by to zauważone.

        3. trasz pisze:

          @marcinsud: Wiec sam widzisz, ze tego typu FUD – o Windows, Linuksie czy FreeBSD – wyglada glupawo. Zwlaszcza jesli niczym go – tak jak BoBsoN – nie poprzesz.

          Zreszta, jak ktos kiedys slusznie zauwazyl, znacznie lepszym miejscem na backdoor jest procesor, bo w jego "zrodla" ma wglad kilkaset osob, a nie kilkadziesiat tysiecy, jak w przypadku Windows.

        4. przemo_li pisze:

          WTF jakie kilkadziesiąt tysięcy ?? Dane poproszę.

        5. trasz pisze:

          @Paweł Zembrzuski: Kompletna bzdura. Dowolna z dziur w Linuksie znalezionych lata po jej wprowadzeniu mogla znalezc sie tam celowo. Ogolnie, to, o czym piszesz jest blednym logicznie wnioskiem z Linus' Law. Blednym, bo zakladajacym, ze skoro kazdy moze zrobic audyt kodu, to ktos faktycznie to zrobi. Doswiadczenie pokazuje, ze tak sie nie dzieje.

          @przemo_li: Dokladnych danych nie chce mi sie szukac. Nie wierzysz – twoj problem.

        6. pdemb pisze:

          @trasz: ostatnio coś o tym było — że Armia USA nie kupuje elektroniki od Chińczyków ze względu właśnie na to, że już kilka zaszytych w sprzęcie pluskiew znaleźli.

        7. Reddie pisze:

          Z kolei jeśli nie każdy może zrobić audyt kodu to na pewno go nie zrobi, w przeciwieństwie do sytuacji kiedy może, ale nie musi.

        8. trasz pisze:

          @Reddle: Firma moze komus zaplacic za audyt kodu – i firmy to robia. W przypadku otwartego projektu zasadniczo tak nie ma.

    2. Tu właśnie opisujesz przykłady "vendor lock-in". MS zbankrutuje albo postanowi wycofać swoje produkty z Polski i ministerstwo ma pozamiatane.

      1. Gorzej, jeśli ms nie zbankrutuje, tylko dalej będzie używał vendor lock-in do dojenia naszego kraju.

    3. Więc musieliby zamówić sterowniki na inny system. Ułamek kosztów ciągłych zamówień i aktualizacji windowsa do "nowych", "lepszych" wersji.

      Chyba tak działa warstwowość? Kupujesz sprzęt, wybierasz na niego system, a na system otrzymujesz/szukasz/zamawiasz sterowniki i oprogramowanie.
      Jak "nie ma", a producent "nie potrafi", to znaczy, że jest niekompetentny, więc może się bujać. Szczególnie w tak ważnej instytucji jak MON.
      Oczywiście monopol microsoftu wypaczył myślenie w tej kwestii. Co nie znaczy, że trzeba kontynuować to szaleństwo.
      Czy tak trudno otworzyć oczy?

      1. trasz pisze:

        @oO: Nie masz pojecia, ile kosztuje tworzenie i utrzymywanie sterownikow, prawda?

        A "warstwowosc", trzymajac sie twojej terminologii, polega na tym, ze masz oprogramowanie i wybierasz pod nie i sprzet, i system – jednoczesnie, bo sprzet i system dostajesz razem. Jesli masz dwa rozwiazania, jedno wymagajace pisania sterownikow lub uzycia drozszego sprzetu, a drugie wymagajace paru dolarow za licencje, wybierasz to tansze.

        1. Zamówienie kilku sterowników dla Linuksa (o ile jakiekolwiek są potrzebne, to spy000yps poruszył ten temat) i używanie ich potem na tysiącach maszyn ma być droższe niż tysiące licencji windows? oO

        2. trasz pisze:

          @oO: Tysiace licencji OEM na Windows to kilkadziesiat tysiecy – czyli mniej, niz roczna pensja kogos kompetentnego. A drivery trzeba jeszcze utrzymywac, oraz pisac nowe – bo kolejna partia komputerow bedzie zawierala inny sprzet.

  4. anty pisze:

    To samo można powiedzieć o innych przetargach.
    Np.: przetarg w Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe wymagane jest dostarczenie RedHata albo SLES czyli komercyjne i drogie dystrybucje LINUX. A my za to wszystko płacimy no w teorii pieniądze idą z uni ale my tez płacimy składki. I jakoś nikt się nie oburza. Co nie ma innych LINUX na świecie. To tez przecież jawne łamanie parwa.

    1. energizer pisze:

      A nie może być np. CentOS zamiast RHEL'a?

      1. anty pisze:

        SIWZ nie dopuszcza takiej opcji.

      2. qluk pisze:

        Tutaj chodzi o suport. W wypadku takiej instytucji nie ma możliwości trzymać sztab ludzi od każdego elementu systemu. I np. jeśli zaktualizujesz xorg'a (to jest przykład, żeby ktoś się zaraz nie czepiał po jaki …. xorg na serwerze czy innym ustrojstwie) i przestaje działać cały system iksów na obecnym konfigu, to dzwonisz do suportu i oni naprawiają to np. w 3h, zamiast samemu siedzieć i dłubać to 3tygodnie. Tyle, że tutaj właśnie jest ten szczegół pomiędzy Windowsem, a np. RHEL'em. Jak masz RHEL'a i odpowiedni suport to jak trzeba to system jest przygotowany pod Ciebie i nawet część wymyślnych urządzeń posiada specjalnie pisane sterowniki tylko dla Ciebie (oczywiscie potem one lezą w firmie i czekaja a nóż nastepny klient będzie miał podobne rzeczy). Tak właśnie wyglądało to z urządzeniami biometrycznymi w jednym z banków podczas wdrożenia, RHEL wraz z producentem postarali się i w 2 tyg. powstały w pełni stabilny sterownik.

        1. trasz pisze:

          @qluk: Dokladnie tak wyglada to w przypadku Windows – jesli zaplacisz za niego tyle, co za support do RHEL, czyli jak za zboze. Wydaje mi sie, ze zakladasz, ze support "dla firemek" to w Windows jedyna opcja.

        2. qluk pisze:

          Doświadczenie z pracy wskazuje coś zupełnie innego. Ale każdy może mieć swoje zdanie, ja mam takie że support Microsoftu to kpina.

    2. quest pisze:

      Napisz newsa i poinformuj opinię publiczną.

      1. pdemb pisze:

        Na dobrą sprawę to komputery dla systemów informatycznych MON powinny być zbudowane od podstaw w Polsce. Od podstaw, czyli od poziomu tranzystora.

        1. trasz pisze:

          @pdemb: Zgadzam sie. Sprzedajmy Śląsk i za te pieniadze skonstruujmy od podstaw komputery dla MON. 🙂

        2. el_es pisze:

          Jak Śląsk z Politechniką sprzedasz, to nie będzie komu tego zrobić (Warszawa – za blisko ośrodka władzy, Łódź – bardzej interesuje się kulturą, Gdańsk – a tam stocznie były?, Szczecin – Niemcy za blisko, Wrocław – to za mało)

          😉
          BP,MSPANC

    3. patyczak pisze:

      Właśnie po to jest serwis pppit.org.pl, żeby informowac o przypadkach ogłaszania niewłaściwie skonstruowanych przetargów. Znasz takie? Napisz do nas, podaj linki.

    4. Tomasz Torcz pisze:

      Oczywiście, że są inni. Przeczytaj warunki przetargu – idę o zakład, że chodzi o dystrybucje z określonym poziomem wsparcia technicznego.
      Znaczenie ma również oprogramowanie, które ma na tym działać, i które z dużym prawdopodobieństwem supportowane jest tylko na tych dwóch systemach.

      1. "które z dużym prawdopodobieństwem supportowane jest tylko na tych dwóch systemach."

        Co wcale nie wyklucza z przetargu firmy, która zapewni profesjonalne wsparcie dla tego oprogramowania np. na Debianie.

        I o to chodzi w przetargu!

    5. Arkadiusz pisze:

      tylko że w przypadku gdyby redhat wywinął orła, przejście na dowolną inną dystrybucję linuxową nie będzie nawet w połowie tak trudne jak przejście z windows na coś dowolnie innego…

      1. pdemb pisze:

        No co ty, przecież portowanie softu to tylko taki informatyczny trick, sztuczka 😉

  5. krzabr pisze:

    Zwłaszcza wojsko które powinno wiedzieć że ich servery będą pierwszym celem podczas cyberwojny inwestuje w system który nie jest zbyt bezpieczny ?

    Czy w Polsce już nikt nie myśli ?! Chińczycy już dawno przygotowali się na taką okoliczność i stworzyli wlasny system operacyjny zwany Kylinem .

    1. anty pisze:

      Odmienność nie jest gwarancją bezpieczeństwa. Natomiast w Polsce większość rządowych stron stoi na LINUX a o stopniu ich bezpieczeństwa to możemy co chwilę poczytać sobie w Internecie. System operacyjny nie jest gwarantem bezpieczeństwa. No a Chiny uznały ze Windows i LINUX nie spełnia ich wymagań bezpieczeństwa dlatego oprali swój system na FreeBSD.

      1. krzabr pisze:

        Oficjalnie na freebsd jednak ma prawdopodobnie inne jądro .

        http://www.linux.pl/?id=news&show=5360 http://www.washingtontimes.com/news/2009/may/12/c…

        Co do adminów to prawda bo na nich opiera się głównie bezpieczeństwo jednak Odpowiednio przygotowany na potrzeby wojska system pokroju OpenBSD , Bertos lub Integrity znacznie utrudniłby dostęp do serwera ze strony niechcianych gości , zwłaszcza że na nich są nie tylko informacje o Polskiej Armi ale również o Nato ….

        1. trasz pisze:

          @krzabr: Na odwrot – oficjalnie to system wlasnego autorstwa, a nieoficjalnie – prawie zwyczajne FreeBSD. Poprzednie wersje faktycznie byly mocno zmodyfikowanym 5.x, aktualnych wersji w sieci nie ma z oczywistych powodow.

      2. Sławek pisze:

        Nie no. Co jest bardziej odmienne od FreeBSD? Linux czy Windows 😉 ? Akurat przykład nie pasuje.

      3. "System operacyjny nie jest gwarantem bezpieczeństwa."

        Ale jest jego podstawą.

        Czego microsoft nie potrafi zapewnić, bez znaczenia jakich byś miał adminów.
        A widać też admini są żałośni, skoro pracownicy nadal IE (często 6) używają.

        Więc masz rację, ale i tak wszystko przemawia za Linuksem i otwartym oprogramowaniem.

    2. Sławek pisze:

      Kto napisał, że to będą systemy serwerowe. Wiem, że i tak pewnie jakaś tam sekretarka ściągnie trojana przez IE/Outlook, jednak pominąwszy tą kwestie, Windows może zrobić z jej komputera maszynę do pisania.

      1. Linux też. Więc po co przepłacać?

        A otwarte pakiety biurowe znacznie lepiej radzą sobie ze standardami dokumentów… właściwie w praktyce to jako jedyne je obsługują.

        A Linux przynajmniej wymusi nieużywanie dziurawego IE.

  6. urzędnik pisze:

    Pracuje w jednym z większych ministerstw, zajmuje się informatyką choć nie w departamencie informatycznym. Próba włączenia otwartego oprogramowania (czytaj Linux + Open Office :)) skończyłaby się katastrofą. Departamenty IT ledwie utrzymują Windowsy a wy im chcecie wrzucić na kark open source (poza tym to nie prawda, że nie ma open sourca – można spotkać Linuxy w rolach serwerów). Przecież np. "pod opieką" MON'u jest cała masa sprzętu, serwerów (w setkach) i stacji roboczych (dziesiątki tysięcy) w wielu lokacjach. Te wytyczne w MON to krzyk rozpaczy i walka o przetrwanie departamentów IT. Samo życie. Open source zupełnie inaczej wygląda z punktu widzenia firmy kilku, kilkudziesięciu osobowej a inaczej gdzie jest zatrudnionych kilkadziesiąt tysięcy.

    1. BoBsoN pisze:

      Było zatrudniać ludzi z odpowiednim wykształceniem do działów IT, a nie "administratorów windows 98". Jakoś MF sobie radzi z tysiącami stacji linuksowych i OOo w urzędach skarbowych, jakoś nie mają z tym większego problemu. Złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy.

      I nie bajeruj o małych firmach, bo ani MF ani Żabka to nie są małe "firmy".

      1. IT_MON pisze:

        Zatrudniliby, tylko nie ma chętnych – zarobki "informatyków" w działach IT MON kształtują się w okolicach 3000-3500 PLN BRUTTO im dalej od stolicy tym niżej, w zwykłych garnizonach 2000-2500 PLN BRUTTO. MF ma lepiej wynagradzanych pracowników bo są przy korycie.

        1. To może czas uciąć niekontrolowany wypływ pieniędzy do microsoftu i oszczędności przeznaczyć na kompetentnych pracowników IT?

          Po co komukolwiek w polskich urzędach i instytucjach msoffice, skoro praktycznie nikt nie używa więcej niż 5% możliwości takich pakietów, i cała potrzeba funkcjonalność dostępna jest w praktycznie każdym pakiecie biurowym.
          Do tego msoffice nie obsługuje standardu dokumentów ODF (wymaganego przez polskie prawo), ani nawet standaryzowanego na siłę w ISO OOXML (bo format mso odbiega dość znacznie od specyfikacji OOXML).

          Pozbycie się windows to już późniejszy krok, ale od pakietów biurowych spokojnie można by zacząć.

        2. trasz pisze:

          @oO: Gdyby migracja z rozwiazan Microsoftu faktycznie oplacala sie finansowo, to masowo robilyby to firmy. Tymczasem jesli cos duzego gdzies migruje, to jest to instytucja panstwowa.

        3. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: migracja nie opłaca się w biznesie przede wszystkim dlatego, bo firmy współpracujące używają MSO i basta. Finansowa opłacalność doczekała się nawet prac naukowych- rzeczywistość jak zwykle skrzeczy po swojemu.

        4. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Moment – czy ty wlasnie przyznales, ze migracja z rozwiazan Microsoftu faktycznie sie nie oplaca? 😉

  7. piterarts pisze:

    W Polskich urzędach (na wysokich stanowiskach) brakuje pewnie ludzi, którzy po za Windowsem nie znają innych systemów operacyjnych 😉

    1. Ale pieniądze biorą i uważają, że są najlepsi z najlepszych.

  8. A bierzecie pod uwagę że system nie podpięty do internetu lub podpięty tylko do sieci wewnętrznej nie jest narażony na ataki sieciowe.

    1. konrad pisze:

      No i co z tego. Jest parę innych rodzajów ataków. Ale to akurat mało ważne. Od czasu gdy MS porzucił ostatecznie linię win95, windows jest mniej więcej tak samo bezpieczny jak Linux czy BSD. Jak admin dobry, to windowsa uszczelni, jak dupa to i na OpenBSD mu wejdą.
      Ważne jest to, że wybierając windows, uzależniają się od jednej konkretnej firmy. A co będzie jak np. Chińczycy wykupią Microsoft?

      1. To go zamkną albo przestawią na produkcje ichniego Linuksa.

        No chyba, że ich planem będzie zniszczenie reszty świata. Wtedy nic się nie zmieni i nadal będą produkować windowsa.

    2. Maciej Piechotka pisze:

      Z tego co pamiętam struktury wojskowe uważają także na ataki od wewnątrz – w tym także przy dostępie do terminala (a nie tylko do sieci wewnętrznej). Dlatego NSA wspiera rozwój (wspierało?) SELinux – bo oni tak dokładnego rozdzielenie przywilejów potrzebują (nie mówię tutaj o ograniczaniu zniszczeń po ataku do czego SELinux jest w większości wykorzystywany tylko kontrola kto może kiedy uzyskać dostęp do danego zasobu).

      1. trasz pisze:

        @Maciej Piechotka: NSA wspieralo rozwoj SELinuksa jako projektu badawczego – eksperymentu po prostu. Sami go nie uzywali z bardzo prostego powodu – jesli potrzebujesz mandatory access control, to prawdopodobnie potrzebujesz systemu, ktory nie jest dziurawy. Wiec nie Linux, tylko na przyklad xts400.

        1. NSA rozwijało SELinux bo tamtejsi naukowcy widzieli taką potrzebę i cel. Jednak MSFT poskarżył się Federalnej Komisji Handlu, że im NSA podkopuje reputację i wpływa rynek tworząc tak dobry produkt, i prace się kończyły.

        2. trasz pisze:

          @LM: Heh, sliczna teoria spiskowa. Jest tylko jeden problem – po co Microsoft mialby to robic, skoro w ogole z Linuksem na polu kwestii bezpieczenstwa nie konkurowal?

          A rzeczywistosc wyglada tak, ze prace sie skonczyly, bo skonczyl sie grant. Grant sie skonczyl, bo ilez mozna ladowac kasy w cos, co nie przynosi zadnych uzytecznych efektow – w koncu jako system, w ktorym tajne dane stykaja sie ze swiatem, Linux i tak nie ma zastosowania.

  9. no to panie michuk masz szansę się wykazać, polobbować i postraszyć tu i ówdzie 😉

    1. michuk pisze:

      Na szczęście FWIOO przejęła tu część obowiązków, więc mogę spokojnie pokodować Filmastera :>

  10. JAREK pisze:

    Gdzie ta Platforma Obywatelska, która miała wspierać Linuksa, gdzie Pawlak, który podobno nawet go używa. Ładnie załadowali ludzi, przed wyborami, oczywiście korzystając z głupoty mediów i takich jak ten portali internetowych.

    1. Gunther pisze:

      Oczywiście, że PO wygrała wybory, bo Pawlak używa Mandrivę i lobbował na osnews i jakilinux…
      To już jakaś paranoja! Niektórzy już w ogóle świata poza polityką nie widzą…

  11. Konsekwencja. F16 ma backdory, windowsy mają backdory, Niemcy wykupią Bumar i nasze czołgi też będą miały backdory. W razie czego jak się pokłócimy z sojusznikami, to nasz potencjał nie będzie się różnił od uzbrojenia palestyńskich powstańców.

    1. Gunther pisze:

      Damy radę. Nie pierwszy raz kosy na sztorc przyjdzie obsadzać…

  12. Wojciech pisze:

    Powtórzę, co napisałem wczoraj na 7thGuard – ta sytuacja po raz któryś z rzędu bezlitośnie ujawnia dwie smutne prawdy:

    1. Polska nie jest nowoczesnym krajem demokratycznym i coraz bardziej przypomina oligarchiczne satrapie. Nie ma odpowiednich i skutecznych mechanizmów kontroli działań instytucji rządowych i samorządowych, które dotyczą wydatków środków budżetowych, bezpieczeństwa obywateli i systemów informatycznych, mających także wpływ na polską gospodarkę. Decyzje podejmowane są pod wpływem ….. (wiadomo czego), bez żadnej odpowiedzialności decydentów, a przede wszystkim widać w nich dbałość o interesy zagranicznych korporacji. Po części wynika to z braku zainteresowania i niedbałości obywateli (patrz wybory, w których zawsze wygrywają ci, co najwięcej naobiecują), po części ze spacyfikowania NIK, która w tej chwili tańczy, jak rząd zagra, po części z uchwalanego w naszym parlamencie (bez)prawa.

    2. W Polsce nie ma instytucji / organizacji rzeczywiście i skutecznie reprezentującej interesy krajowego sektora IT. Tylko silna organizacja tego typu mogłaby mieć jakiś wpływ na takie decyzje. Tymczasem duże firmy bezlitośnie konkurują ze sobą i niestety same przykładają się do wszechobecnej korupcji, małe w ogóle się nie liczą, a organizacje o charakterze wolontariackim nie mają ani możliwości, ani siły przebicia, traktowane są przez instytucje państwowe jak gromada dzieciaków, poza tym zdarza się, że podchodzą bardzo nieufnie do każdego komercyjnego zastosowania Wolnego Oprogramowania, co nie ułatwia współpracy z przedsiębiorstwami.

    W związku z tym nie ma komu pilnować urzędasów w stolicy, nie ma komu zaskarżać, nie ma komu użerać się np. w TK (patrz słynny Płatnik – niekonstytucyjny, ale obowiązujący) itd.

  13. Może jak i naszym się stanie to, co się przydarzyło Francuzom:
    http://serwer22962.lh.pl/wirus-uziemil-francuskie-lotnict…
    to może w końcu pukną się w głowę.

    1. trasz pisze:

      @Iwo: Lepiej, jesli script kiddies postawia sobie na linuksach botnety?

  14. awatar pisze:

    poraz kolejny stajemy się republiką bananową. Czy ci ludzie nie myślą przyszłościowo tylko zajmują się swoimi małymi interesikami.Backdoory w windzie umożliwią przeanalizowanie sytuaci w polsze szybciej niż naszym urzędasom powiedzenie słowa wirus.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.