Map1 pozywa za mapy i krytykę swojej polityki biznesowej

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Map1 pozywa za mapy i krytykę swojej polityki biznesowej

Data: 13 maja, 2010

Ostatnio wraca temat pozywania właścicieli serwisów internetowych przez firmę Map1 z Łodzi za wykorzystanie na stronach fragmentów jej map. Map1 twierdzi, że wykorzystanie takiego fragmentu, np w celu zilustrowania drogi dojazdowej na firmowych stronach stanowi naruszenie prawa autorskiego. Ponadto Map1 pozwał właśnie administratora forumprawne.org za krytyczne komentarze odnośnie tej praktyki. Czy Map1 działa zgodnie z prawem?

Działalność Map1 można sprowadzić do trzech kroków:

a) firma wyszukuje mapkę podobną do swojej
b) wysyła zawiadomienie o “popełnieniu przestępstwa” (łamanie praw autorskich)
c) gdy adresat zawiadomienia się odezwie, już mu nie odpuszcza – średnio domaga się 600 zł za każdy użyty na stronie “fragment mapy”

Z przykładowym cennikiem można się zapoznać tutaj:
http://img687.imageshack.us/img687/2356/cennikmap1.jpg

Warto zwrócić uwagę, na definicję “fragment”. Wynika z niej, że jeśli 1 fragment podzieli się na 2 to są już 2 “ukradzione” mapki i tak dalej – teoretycznie aż do 1 piksela. Możliwa jest też sytuacja, że ktoś zamieści fragment danego obszaru, a obok, powiększenie danego fragmentu (z nomen omen fragmentu). Wtedy też mamy do czynienia już z 2 fragmentami z cennika.

Co ciekawe, nawet gdy sprawa jest już w prokuraturze, na podstawie przepisów karnych, firma Map1 ponownie próbuje “dogadać się” z podejrzanym poza sądem. Tymczasem postępowanie wszczęte na wniosek, jest prowadzone dalej z urzędu. Zatem, nawet zawarcie pozasądowej cywilnej ugody, odnośnie opłaty licencyjnej, nie umarza automatycznie tego postępowania.

W przypadku natomiast, gdyby chodziło o ściganie z oskarżenia prywatnego (np. art. 59 par. 2 prawa autorskiego), to tylko pojednanie (nie zaś ugoda dotycząca roszczeń cywilnoprawnych – chyba, że zawiera w sobie to pojednanie) jest okolicznością skutkującą umorzeniem postępowania.

Nie mam informacji, czy Map1 informuje o wspomnianych niuansach karno-prawnych, namawiając do ugody cywilnoprawnej obok wszczętego już postępowania karnego.

Warto dodać, że Michał Okonek prowadzący działalność gospodarczą pod firmą “Map1″ złożył też pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko firmie ParaRent.com sp.j., właścicielowi forum internetowego http://forumprawne.org ]

Sprawa dotyczy następującego wątku:
http://forumprawne.org/prawo-autorskie/501-pozew-za-wykorzystanie-fragmentu-mapy.html

Jak pisze administrator forumprawne.org:

Powód zakwestionował kilkanaście wpisów, które – jego zdaniem – naruszają jego dobra osobiste. Żąda przeprosin w gazecie, zablokowania wskazanego wątku, zakazania publikacji dalszych treści dotyczących jego na forum, jak również zasądzenia 10.000 zł na cel społeczny oraz 10.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną szkodę i cierpienia moralne.

Opisana sytuacja prowadzi do ciekawych pytań natury prawnej, ekonomicznej oraz etycznej:

1/ Czy mapa (ewentualnie kiedy) jest chroniona porawem autorskim
2/ W jakim zakresie może być chroniony fragment utworu?
2/ Jak wycenić fragment mapy – o ile jest ona chroniona jako utwór autorski?
3/ Czy sposób interwencji prawnych Map1 jest w porządku z punktu widzenia etyki?
4/ Jakie są granice wolności słowa – właściciel Map1 pozwał administratora forum za niepochlebne opinie na temat działalności Map1; z jednej strony mamy bowiem konstytucyjne prawo do wypowiedzi publicznej oraz swobody wyrażania przekonań za pośrednictwem środków masowego przekazu (art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej), a z drugiej prawo do ochrony dóbr osobistych.

Prawo autorskie chroni każdy przejaw twórczości, choćby minimalny. W razie wątpliwości, dopiero sąd ustali czy mamy do czynienia z utworem. Można powiedzieć tak: jeżeli mapa powstała w taki sposób, że jest wyłącznie pewnym oczywistym odwzorowaniem rzeczywistości, przy czym nie ma w zakresie tego odwzorowania żadnego kreatywnego pola manewru dla twórcy, to oczywiście nie będziemy mieli do czynienia z utworem w rozumieniu prawa autorskiego.

Jednakże, biorąc pod uwagę zakreślony przez polskie prawo szeroki zakres ochrony autorskiej, można dojść do konkluzji, że większe jest jednak prawdopodobieństwo, że mapa lub jej fragment może być jednak chroniona jako utwór.

Oto bowiem autorsko chroniona jest nawet kompilacja utworów (np. muzycznych), która może się np. sprowadzać wyłącznie do twórczego ustalenia kolejności utworów – zgodnie np. z określonym ich nastrojem, odpowiednio gradująca emocje towarzyszące słuchaniu “składanki” (może wtedy np. powstać tzw. utwór zależny).

Dlatego, jeżeli uznamy, że choćby dobór szczegółowości odwzorowań (np. które ulice opisać, a które nie), formy prezentacji (choćby dobór kolorów, czcionek, oznaczeń stosowanych w legendzie), sposób ujęcia perspektywy, jest choć minimalnie twórczy, to będziemy mieli niewątpliwie do czynienia z utworem.

Podobne problemy są często z ustaleniem, czy fotografia jest utworem. Przecież można powiedzieć, że jest to tylko pewien obiektywny zapis “optycznie” dostrzegalnej rzeczywistości. Tak, ale co, gdy fotograf celowo i świadomie użył odpowiedniego obiektywu, dobrał, migawkę, ekspozycje, znalazł ciekawą perspektywę? Chodzi o te elementy, dla których mówi się, że ktoś jest dobrym fotografem i ma “dobre oko” do robienia zdjęć, a kto inny nie. W tych aspektach należy doszukiwać się właśnie elementów twórczych.

Z drugiej strony przy dzisiejszej łatwości produkcji cyfrowych bytów, mamy do czynienia z nawałem bezmyślnie i bez żadnego zamysłu twórczego robionych zdjęć cyfrowych. Czy będą one podlegać ochronie autorskoprawnej? Mogą być wątpliwości. Na pewno w razie sporu, ostatecznie tą kwestię rozstrzygnie sąd. Podobnie jak w sprawie tego, czy prosta mapa lub jej fragment jest w konkretnym przypadku utworem. Myślę, że nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, choć ja osobiście, przy zalewie cyfrowych mediów, często marnej jakości (mam tu na myśli poziom twórczości) postulowałbym za tym, by polskie orzecznictwo dążyło do podniesienia nieco poprzeczki przy ustalaniu takich elementów twórczości, jak oryginalność i indywidualność dzieła (podstawowe przesłanki uznania danego tworu za utwór w rozumieniu prawa autorskiego).

Wracając jednak do praktyk Map1, to – niezależnie od tego, czy mapy lub fragmenty map firmy mogą być chronione autorsko (przypuszczalnie każdorazowo w przypadku sporu, będzie musiał to jednak rozstrzygnąć sąd), niewątpliwe zastrzeżenia, z punktu widzenia etyki, budzić może sposób załatwiania sporów przez Map1.

Oto bowiem map1, jak twierdzą użytkownicy, z jednej strony próbuje się dogadywać, z drugiej strony zawiadamia prokuraturę. Jest to o tyle wygodne, że sprawa jest prowadzona na koszt państwa, czyli nas – podatników. W tzw. cywilizowanych krajach w takich sytuacjach zazwyczaj wnosi się pozew cywilny z odpowiednimi roszczeniami majątkowymi i/lub niemajątkowymi. To się jednak wiąże z potrzebą uiszczenia wpisu sądowego, często o znacznej wysokości i zazwyczaj wynajęcia prawnika, któremu trzeba zapłacić koszty zastępstwa procesowego.

Wygląda jednak, że Map1 woli zawiadomić prokuraturę. Jest to o tyle dwuznaczne moralnie, że – o czym wspominałem – równocześnie nadal próbuje się dogadywać finansowo (czyli na płaszczyźnie cywilnoprawnej, proponując zawarcie umowy licencyjnej). Nie wiem natomiast, czy informuje, iż ugoda cywilna nie ma za bardzo wpływu na wszczęte już postępowanie karne. To budzi duże wątpliwości etyczne.

Ponadto, jeżeli treść zawiadomień do administratorów byłaby taka, że zawiadomimy prokuraturę, chyba że zapłacicie, to takie działanie jest tzw. groźbą bezprawną w rozumieniu § 12 art. 115 Kodeksu karnego, który stanowi, że groźbą bezprawną jest zarówno groźba, o której mowa w art. 190, jak i groźba spowodowania postępowania karnego lub rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci zagrożonego lub jego osoby najbliższej; nie stanowi groźby zapowiedź spowodowania postępowania karnego, jeżeli ma ona jedynie na celu ochronę prawa naruszonego przestępstwem.

Zatem, nie można szantażować kogoś w ten sposób, żeby coś zrobił, bo inaczej zawiadomi się prokuraturę – nawet gdy rzeczywiście są podstawy takiego zawiadomienia. Jeżeli ktoś chce zawiadamiać, niech zawiadamia. Jeżeli jednak grozi tym zawiadomieniem, żeby uzyskać jakiś efekt, to jest to właśnie groźba bezprawna.

Aktualnym też pozostaje pytanie, jeżeliby nawet uznać, że fragmenty map od Map1 stanowią utwory w rozumieniu prawa autorskiego, jak się ma proponowany w ramach “ugody” cennik do realnej wartości utworów. Oczywiście, autor może sobie żądać za swój utwór lub jego fragment ile chce. Jednak nie każdy musi chcieć zapłacić proponowaną cenę. W przypadku natomiast sądowego ultimatum, pozostaje zarzut ewentualny w procesie zbyt wygórowanych roszczeń majątkowych powoda – oczywiście o ile rzeczywiście sąd najpierw uzna, iż mamy do czynienia w ogóle z utworem.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. spy000yps pisze:

    Dobra – nie chce mi się tego wszystkiego czytać.

    Po co w ogóle ktoś chciałby używać map od tej firmy (nawiasem mówiąc nawet nie słyszałem o nich)? Są mapy Google czy Zumi, gdzie nie robią z tym problemu. Wystarczy zmienić mapę na stronie i niech się wypchają. Jak chcą kasę za zamieszczenie map, to niech pod każdym linkiem umieszczą informacje – umieszczając ten link zgadzasz się na wpłacenie na nasze konto takiej i takiej kwoty.

    Koniec, kropka. Nie byłoby problemu.

    1. groszek pisze:

      Ależ jakby umieścili takie zdanie to nie mogliby z zaskoczenia wysyłać ludziom rachunków na 2000 zł, bo nikt by tego nie używał.
      Ludzie używali ich mapy _TYLKO_ gdy potrzebowali jakąs ilustrację do jakiejś strony i to akurat "ich" mapa wyskoczyła w wynikach wyszukiwania. Potem nawet niespecjalnie sprawdzali czy mapa rzeczywiście jest ich, bo liczą głównie na to że ktoś się wystraszy i od razu zapłaci.

      Ich działanie wygląda dokładnie jak działanie trolli patentowych.

    2. Itachi pisze:

      Co do tego, czy Google i Zumi nie robią problemu, to nie jestem pewien (a przynajmniej regulamin Zumi mówi coś o tym, iż nie wolno wykorzystywać ich map na własnej stronie internetowej), ale na pewno jest jeszcze Open Street Map 😉

  2. anonymous pisze:

    Cały artykuł to tylko wywody, przypuszczenia i spekulacje autora. Dałem radę uważnie czytać do poniższego fragmentu:

    Opisana sytuacja prowadzi do ciekawych pytań natury prawnej, ekonomicznej oraz etycznej:

    1/ Czy mapa (ewentualnie kiedy) jest chroniona porawem autorskim

    Jak się ma ambicję o czymś pisać, to wypadałoby mieć o tym pojęcie, nieprawdaż? Mapy (utwory kartograficzne) są objęte ochroną, są explicite wymienione w pierwszym artykule ustawy o prawie autorskim – jak można pisać o problematyce naruszania praw autorskich bez elementarnej znajomości prawa?!

    1. cutugno pisze:

      anonymous: "Jak się ma ambicję o czymś pisać, to wypadałoby mieć o tym pojęcie,"

      Wyluzuj, to jest osnews.

    2. Zgadza się, warto by wiedzieć o czym się pisze.

      Ochrona mapy jako dzieła autorskiego dotyczy konkretnej mapy, konkretnego wydania. Nie podlegają natomiast ochronie autorskiej takie elementy jak układ ulic, zarys przebiegu rzeki, granic i temu podobne obiektywne odwzorowania rzeczywistości.

      PRoblemu nie ma jeżeli mapa w internecie jest skanem oryginalnej wydanej mapy. tedy mamy naruszenie prawa ponad wszelką wątpliwość. Inna sprawa ma miejsce jeżeli w internecie jest szkic wykonany na podstawie czegoś. Tu sprawa się komplikuje, po powód powinien dowieść, że szkic powstał właśnie na podstawie jego opracowania. I tu się zaczyna problem.

      Polskie prawo w zakresie ochrony mapy jako dzieła jest bardzo nieprecyzyjne i prowadzi do czegoś co można porównać to troli pantentowych w USA. Ktoś wydaje mapę, pies z kulawą nogą jej nie kupi, ale gosciu żyje potem z pozywania autorów szkiców w ulotkach i na stronach www. I o tym jest artykuł.

  3. Konon pisze:

    Polecam przeczytać przygody Pana Krzysztofa Szklarskiego (napisy.info) z firmą Map1. Zresztą w tej chwili pierwszy news na napisy.info jest o Map1:)

    1. Toudi pisze:

      Traktowanie kjs inaczej niż trolla i próbowanie załatwiać cokolwiek z nim, może w najlepszym przypadku zakończyć się nerwami. Kjsa najlepiej omijać szerokim łukiem. A jakie teksty traktować jako kabaret.

      1. Pleciesz głupoty, koleś wygrał z nimi rozprawę więc zna się na rzeczy. Po za tym popatrz na swój nick – i kto tu jest trollem?

        1. Toudi pisze:

          No widzę mój nick, ale on nawiązuje to Ogra, nie do Trolla…
          kjs wygrał z kimś sprawę w sądzie? I można to przeczytać gdziekolwiek indziej niż na jego blogu? To poproszę linka.
          Jedyną sprawą którą kjs wygrał, to zdaje się ta o stwierdzeniu jego niepoczytalności. (czym sam się chwali na swoim blogu, co jakiś czas)

      2. Konon pisze:

        Tak. Wiele razy zastanawiałem się czy Pan Szklarski to nie przypadkiem dwie, trzy, albo i pięć osób;) Ale nie zwracając uwagi na "dziwność" Jego postów na forum (która sama w sobie też jest arcyciekawa:)) można naprawdę wyczytać wiele ciekawych informacji np. zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego: "Mapa Polski z zaznaczonym dojazdem do firmy, która złożyła na nią zamówienie, nie jest utworem i nie podlega ochronie przewidzianej w Prawie autorskim.". Oczywiście przydaje się umiejętność weryfikacji informacji, z czym wiele osób ma poważne problemy. A czy Krzysztof Szklarski jest trollem? W pewnych aspektach na pewno.

        Pozdrawiam!

  4. Marynarz z prostatą pisze:

    Od razu mówię – nie przeczytałem. A jak mapy są hostowane na innym serwerze? Np. na Imageshacu, to co?

  5. arek pisze:

    rety kto to pisał? proponuję najpierw trochę poczytać, dowiedzieć się o prawie autorskim a potem snuć domysły. "Podobne problemy są często z ustaleniem, czy fotografia jest utworem" po prostu padłem widząc takie teorie.

  6. a te sql injectiony w tym map1.pl ojj 🙂

  7. OkropNick pisze:

    Obyście nigdy nie mieli "przyjemności" obcowania z Map1. Jeśli jednak komuś sie zdarzy – nie odpisywać na pismo. Gdy raz się odpisze, już nie odpuszczą.

  8. trojmiasto pisze:

    Serwis http://trojmiasto.pl również pozywa osoby które używają jego map. Wiem, bo jeden z znajomych dostał od nich właśnie podobne pismo do tego wysyłanego przez map1.

    1. Piotrek pisze:

      Z tego co mi wiadomo, trojmiasto.pl wysyla informacje meilem do osób korzystających z ich map, ale nie ma tam mowy o żadnej karze oraz płatnościach, a prośba tylko o umieszczenie informacji z linkiem do mapy na stronach portalu, jako źródło mapy.

  9. Przemek R. pisze:

    Niech w takim razie pozwą Google za Google Maps.

  10. "1/ Czy mapa (ewentualnie kiedy) jest chroniona porawem autorskim"
    Do sprawy firmy nie odnoszę się nie jestem w temacie, tylko do tego zdania:
    Jest, była i będzie. anonymous dobrze pisze. Mapy wektorowe w GISie sam na stażu swego czasu robiłem i potrafią naprawdę kosztować ciężką kasę dla klientów indywidualnych czy firm. Nad tym siedzisz tygodniami, posiłkujesz się innymi opracowaniami kartograficznymi, bazami danych, pracujesz często na oprogramowaniu za grubą kasę (ESRI), a przychodzi taki i myśli że sobie coś wytnie, co chce za darmochę i wykorzysta dla własnych korzyści.
    Zresztą o czym rozmowa? Nie Twoje – wara. Głupie zdjęcie nie ma nikt prawa bez zgody autora publikować gdzie indziej, a co dopiero wykorzystywać w swojej firmie.

  11. nikt79 pisze:

    Każdy zasługuje na stosowne do włożonej pracy wynagrodzenie. Nie inaczej wygląda to w przypadku twórców map.
    Jeżeli chodzi o firmę Map1 problemem jest raczej tzw "model biznesowy" zakładający pozywanie nieświadomych i nie posiadających możliwości obrony podmiotów. O ile pamiętam typowa ofiara Map1 to właściciel prywatnej , nie przynoszącej żadnych dochodów strony. Chciałbym zobaczyć jak pan Okonek zachowałby się jeżeli jego mapa (a w rzeczywistości mapa do której prawa posiada bo nie jest powiedziane kto ją wykonał) zostałaby użyta powiedzmy na stronie Stoczni Gdańskiej ….

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.