Paolo Besser ostatecznie zakończył rozwój linii dystrybucji Icaros Desktop przeznaczonej dla maszyn wirtualnych oznaczonej „VE”. Ze strony domowej projektu możliwe jest już tylko pobranie wersji Live! (obraz płyty DVD) i Light (nieco odchudzona dystrybucja mieszcząca się na płycie CD).
Powodem tej decyzji były problemy z kompatybilnością jednej wersji VE z wszystkimi dostępnymi maszynami wirtualnymi. Wiele technologii wirtualizacji pojawiło się w ostatnich trzech latach i wspieranie ich wszystkich jest praktycznie niemożliwe. Doświadczenia autora wskazywały na to, że mimo, że istnieje standardowy format wirtualizacji, który powinien być kompatybilny z wszystkimi maszynami to jednak rzeczywistość okazała się inna. Jeśli zmiany były dobre dla maszyny wirtualnej VirtualBox, pojawiały się skargi od użytkowników VMware i na odwrót. Podobnie z fanami VirtualPC / Parallels itp.
Poza tym autor uznał, że instalacja Icaros Desktop na VMware lub VirtualBox jest łatwiejsze niż na prawdziwym komputerze, więc specjalna wersja VE nie jest już konieczna.
Paolo Besser poinformował także, że nadchodzi nowa aktualizacja Icaros Desktop! Wersja 1.2.4 będzie zawierać wiele ulepszeń (domyślnie sticky menu i wsparcie dla grafiki 2D/3D ION), nowe programy i wiele, wiele aktualizacji programów.
Źródło: Icaros Desktop


Wszystko upada, niedługo dosięgnie to cała resztę dystrybucji linuksa.
http://aros.sourceforge.net/
To nie jest gnu/linux. Pwned.
a gdzie napisałem, ze jest to linux? czytanie ze zrozumieniem się kłania..
To już nawet nie jest kwestia czytania ze zrozumieniem, ale po prostu umiejętności czytania.
Ptaszynie się po prostu nudzi… Przypomniała mi się scena z „Life of Brian” -Żywot Briana, gdzie kliku „mesjaszy” nawoływało do ukorzenia się, bo nadchodzi koniec świata.
Koński_zwisie, kłania się pisanie ze zrozumieniem.
„Wszystko upada, niedługo dosięgnie to cała resztę dystrybucji linuksa”
Reszta => to o czym mówisz także należy do tej grupy. A mówisz o Icarosie.
Inna sprawa, że nic nie upada, chyba że tobie coś na głowę, ale zostawmy ten temat 😉
Ośmieszyłeś się, nie pogarszaj sprawy.
@mrówczy_pytong:
określenie „reszta” odnosi się do pozostałych rzeczy, mających taką samą charakterystykę jak wcześniej wymieniony/e.
W rozumieniu OS, przejrzyj poprzednie newsy.. Mandrake, zawiłości z Novell, OpenSolaris, Firefox tracący na rynku.. wszystko zmierza w jednym kierunki i to jest ta reszta (poza tym jest tam przecinek, nie bez powodu)
@mrówczy_pytong: jako charakterystykę podałeś Linuksa, nie OS.
Dobry troll, jak mu nie wyjdzie, to chowa się gdzieś póki ludzie nie zapomną 😉
Widać ze kolega nawet nie wie które zdanie jest nadrzędne.. to chyba gimnazjum, prawda?
Piękna śmierć, walnąć bzdurę i zginąć za nią 😀
Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską.
Może Ban dla tego FUDziarza i trolla?
Koński_zwisie, tobie coś upadło na głowę.
„Podobnie z fanami VirtualPC / Parallels itp.”
Akurat ci to są do olania. Używają tragicznego badziewnia, to ich problem.
Takie projekty powinny skupiać się jedynie na porządnych produktach: VirtualBox i VMware.
Może powinni się skupić na prawdziwych rozwiązaniach jak Xen czy KVM, a nie zabawkach? Zresztą badziewne Parallels znacznie częściej widziałem w użyciu podczas różnych filmów z prezentacji, niż porządne VirtualBox i VMware.
Wracając do poważniej dyskusji, nie widzę powodu tworzenia oddzielnych obrazów dla maszyn wirtualnych – instalacja z LiveCD w VM jest wystarczająco prosta. To co by się przydało to obrazy LiveUSB – obecnie jest chyba możliwa tylko instalacja na USB, przydałby się prosty *.img do „nagrania” za pomocą dd etc.
wystarczy, ze dodadzą szybką instalacje na wzór kreatorów w vmware dla XP etc.. w sumie 15 min i po sprawie..
W przypadku Icarosa to może nie jest takie proste. AROS korzysta z własnego systemu plików SFS więc programy do nagrywania obrazów na USBstick mogą sobie z tym nie poradzić.
Program dd jest na tyle niskopoziomowy, że nie posiada nawet wiedzy o systemie plików. Dla dd plik obrazu to worek bajtów i niczego więcej. Po prostu wystarczy zrobić kopię zawartości USB za pomocą dd, aby później to wykorzystać jako obraz do „nagrania”.
dd jak najbardziej posiada „wiedzę o systemie plików”, bo korzysta z wywołań systemowych pisząc i czytając właśnie tylko i wyłącznie pliki.
To geniusz uniksa pozwala potraktować partycję albo cały dysk jako plik, i przeczytać /dev/sdX i zapisać do pliku, a potem odwrócić ten proces.
@oO: Zastanów się co piszesz. Gdyby dd było świadome czym jest system plików używano by np. /media/cdrom zamiast samego urządzenia, czyli /dev/cdrom itd.
Dla porównania weź np. mksquashfs. Tam można użyć /media/cdrom i stworzyć obraz będący systemem plików squashfs.
Mówiąc inaczej dla dd system plików jest przeźroczysty.
dd działa na poziomie bitów a nie FS
dd koipuje binarnie jeden plik do drugiego.
Jako takie potrafi PLIK odczytać i do PLIKU zapisywać.
Po prostu input-file ustawiasz na plik urządzenia. Ale używa plików i wywołań systemowych z nimi związanych!
I nie jest prawdą, że dd działa na poziomie bitów, bo najmniejszą jednostką dd jest bajt.
dd copies a file (from standard input to standard output, by default) with a changeable I/O block size, while optionally performing conversions on it.
dd is a common Unix program whose primary purpose is the low-level copying and conversion of raw data.
Dokładnie.
„dd copies a file”
Mówi samo za siebie.
„primary purpose is the low-level copying and conversion of raw data.”
Czyli binarne kopiowanie plików (lub ich fragmentów) blokowo z najmniejszym rozmiarem bloku równym 1 bajt.
face palm
Xen i kvm to chyba nieco inny target. Poza tym to wbudowana wirtualizacja w kernel, więc nie wiem jak chcesz na tym odpalić Icarosa.
@o0: Sektor, który nie jest tak badziewny jak „desktop virtualization”…
Swoim poprzednim komentarzem chciałem pokazać, że używasz argumentów wziętych z sufitu. Nie oczekuj, więc poważnej dyskusji.
btw. Może jeszcze porównamy to z badziewnymi emulatorami jak Qemu czy Bochs?
Używam z powodzeniem qemu, choć częściej mutację obsługującą KVM, jakoś jego „badziewności” nie odczuwam. Nawet sobie chwalę.
qemu to badziew, ale ma jedna, potezna zalete – qemu-img, niezastapione do konwertowania image’ow miedzy formatami uzywanymi przez rozne maszyny wirtualne.
Widziałeś kiedyś vmware, czy opierasz się na wersji player lub workstation ? KVM chociaż zrobił spory postęp, to jeszcze długo go nie dogoni.
@disorder Chodzi ci o nierozwijane już VMware Server czy VMware ESXi, które jest bardzo wybiórcze, jeśli chodzi o sprzęt na którym działa – głównie kontrolery SATA/SAS i NIC.
Xen w wielu kategoriach wypada przyzwoicie (wystarczająco dobrze) na tle ESXi. Osobiście nie jestem wielkim zwolennikiem KVM, ale muszę przyznać, że szybko nadrabiają zaległości.
W każdym razie w wielu rozwiązaniach ESXi jest nie do pobicia, ale Xen nie pies i głównie ze względu na koszty, ładnie podgryzł rynek VMWare.
Czy w VMware/VirtualBoksie można podpiąć pod maszynę wirtualną prawdziwą partycję z Windowsem, czy tylko w pliku? Bo to jest w Parallels, a to naprawdę przydatna rzecz.
W VirtualBoksie można, o ile to nie jest ta na której mamy uruchomiony system.
Jak to się robi? Nie widzę takiej opcji w VirtualBoksie.
VirtualPC od biedy można uznać za badziewie – tylko Windows (i DOS) działa na tym dobrze.
Ale chętnie poczytałbym, jakie masz argumenty przeciwko Parallels. Bo masz, prawda?
@Reddie Też chętnie bym usłyszał co jest nie tak z Parallels według oO.
Co do VirtualPC to znam osobę, która używa/używała tego do wirtualizacji NetBSD i sobie chwali to rozwiązanie. Ale za lobbing płaci mu Microsoft 😉
Być może wiesz więcej ode mnie, ale w tym wpisie widać tylko, że sprawdził czy działa. I to się zasadniczo zgadza – gdy testowałem to działało prawie wszystko, natomiast muliło niemiłosiernie, zwłaszcza w trybie graficznym. Wyjątkami od tego były Windows 2000 i FreeDOS 😛
Jakby nie patrzec to virtual pc zostalo stworzone do wirtualizacji produktow ze stajni steave’a stad mnie nie dziwi brak wsparcia dla innych osow
Mam nadzieję że wreszcie Icaros będzie u mnie stabilnie działać, bo jak dotąd lubiało się zwiesić na amen. HOPE