…oczywiście nie wyłącznie, i raczej na serwerach. Ale i tak można to uznać za spory sukces! Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania publikuje badania Pentora na temat WiOO w urzędach.
Jak nietrudno zgadnąć, zdecydowaną większość wdrożeń WiOO może pochwalić się w środowiskach serwerowych; na biurkach urzędników wciąż, niestety, króluje ten inny system, przy czym dość popularnym rozwiązaniem jest używanie nań przeglądarki Firefox i pakietu OpenOffice. Pełne stanowiska z Linuksem są wciąż rzadkością…
…Co z kolei może się niedługo zmienić. 45% urzędów deklaruje chęć wdrożeń (szczególnie te, w których WiOO jest już używane), zarówno na serwerach, jak i na stacjach roboczych. Dotyczy to zarówno pakietów otwartego oprogramowania – jak Firefox czy OOo właśnie – jak i całych systemów.
Dlaczego WiOO? Głównie ze względu na cenę – tak odpowiadała zdecydowana większość respondentów.
Czemu nie WiOO? Konieczność przeszkolenia pracowników, konieczność certyfikacji rozwiązań, konieczność dostosowania do wymogów urzędów wyższego szczebla.
Co do zdań na temat jakości WiOO, zacytujmy projekt PPP IT:
Opinie co do przewagi WiOO nad oprogramowaniem komercyjnym/własnościowym (lub odwrotnie) są podzielone równo 50/50 proc. Przewaga oprogramowania własnościowego polega – zdaniem badanych – na kompatybilności z powszechnie używanymi aplikacjami oraz na dostępności serwisu producenta. WiOO z kolei lepiej sprzyja nie-wykluczaniu cyfrowemu obywatela.
Na stronach projektu PPP IT dostępna jest pełna treść raportu (pdf) oraz kompendium (w postaci prezentacji multimedialnej, pdf).


Przede wszystkim WiOO na serwerach nie nawali tak łatwo, jak Windows. Byłem na jakiejś prezentacji, na której był głośno zapowiadany przyszły produkt Windows Core Server. Konsola na pełnym ekranie. Jak w Linuksie. Tylko za cholerę odpowiedników Linuksowych poleceń. Nawet zmiany konsol niet. Czyżby hop-siup do DOSa? Dla jaj wydałem polecenie: explorer. Zgadnijcie co się stało… 🙂
Ekran mrugnął, zmienił rozdzielczość, Core poszedł na pasek zadań, i otworzył się Explorer.
Podobnie reagował na Ctrl-Esc i jeszcze ciekawiej na exit. Jak takie kwiatki (szczególnie ten z Exit, który może wydarzyć się np. przez źle napisany skrypt) przytrafią się podczas zdalnego zarządzania przez SSH to rzeczywiście lepszy tam Linux.
Z drugiej strony sam widziałem komputery w jednej z instytucji „wymiaru sprawiedliwości”: Pentiumy II z 128MB RAM działające pod kontrolą WinNT. Niestety na tym nie można mówić o jakimkolwiek systemie otwartym do celów biurowych (czyli posiadających AbiWorda i Gnumerica).
No straaaszne, Windows uruchomil aplikacje graficzna. W Linuksie przeciez nie ma Xorg i tych innych strasznych rzeczy zmieniajacych rozdzielczosc 😉 Co do SSH, przeciez to polaczenie z serwerem SSH a nie z okienkiem programu na serwerze. No chyba, ze w windows jest inaczej. Na linuksie 'exit’ po ssh nie wylacza sshd 😉 Podobnie jak exit w skrypcie nie konczy sesji a skrypt.
@mariusz: w Linuksie stawianym na serwerach istotnie nie ma.
To znaczy, że Microsoft nie pozbył się uruchamiania interfejsu graficznego podczas startu? Prezentował niby nowy produkt, a był to normalny Windows z emulatorem terminala i odpowiednio uruchomionym serwerem do obsługi okna konsoli? Mam na myśli, że było to zwykłe okno konsoli, ale powiększone na pełny ekran 😉 ?
Rewolucja!
Windows Server „Core” to jedna z wersji Windows Server 2008 i 2008 R2. Przy instalacji można wybrać pomiędzy zwykłą, a Core. Core jest bardziej zmodularyzowany, trochę wykastrowany, a interfejs graficzny ma nadal.
Startuje jak każdy inny Windows, tylko po starcie widać tylko cmd.exe. Nawet nie na pełnym ekranie, ale w oknie. Nie ma trybu „czysto tekstowego”. Swoją drogą zupełnie jak w BeOS-ie sprzed 10 lat.
AFAIK wersja Core obecnie nie ma już explorer.exe i nie można go uruchomić, ale nie jestem pewien, a nie mam teraz do sprawdzenia. Na pewno coś wykastrowano, bo nawet głupi OpenFileDialog w Notatniku się różnił od normalnej wersji.
@zra:
> Tylko za cholerę odpowiedników Linuksowych poleceń. Nawet zmiany konsol niet.
A w tym Linuksie za cholerę odpowiedników Windowsowych poleceń 😉 (a na serio to ja GnuWin32 polecam, jeśli ktoś narzędzi GNU pod Windows jednak potrzebuje)
@Ktos:
„Nie ma trybu “czysto tekstowego”. Swoją drogą zupełnie jak w BeOS-ie sprzed 10 lat.”
Albo w AmigaOS sprzed 25 lat. 🙂
@MDW:
Z tą Amigą to tak trochę na boku – bo akurat ten komputer sprzętowo nie miał trybu txt.
Minimum to 320px x 200px x 1bit
Atari ST też nie miało trybu txt i chyba Makówki też nie.
Inaczej jest obecnie ze sprzętem PC (Mak to też teraz PC) które do dziś mają tryb z pierwszej karty gfx MDA: 80 kolumn x 25 wierszy x b/w.
Pewnie ta cała kompatybilność ze starym shitem jest już tylko symulowana programowo w firmware karty 😉
@agent_J:
Możliwe – zwłaszcza jak się patrzy na tryb w kartach po łączu DVI – ustawia się przykładowo rozdzielczość 1280×1024 i niezależnie jaka jest rozdzielczość ustawiona przez system karta i tak generuje obraz w tej rozdzielczości – czyli przeskalowany jest w karcie a nie w monitorze.
Skoro już o starym sprzęcie mowa:
ZX Spectrum też _nie_ miał trybu tekstowego.
ps> BeOS to miał, ale tak 20 lat temu 🙂
W 2001 był bardzo fajnym systemem… hmm szkoda, że MS + Palm spowodowali zamknięcie Be Inc. Gdyby się wszytko udało mielibyśmy szansę na system, który ładuje się w ok. 5s na 1 rdzeniu p3 i 513 Ram, a do tego odtwarza na tym sprzęcie ze 2 DIVIX’y i pozwala się jeszcze pobawić…
fucktowy tytuł, po wstępie odechciało mi się czytać, a szkoda.
Nie mam takiego wrażenia. A jaki byś nadał, urzędowy, jak w „Rzeczpospolitej”, np. „Opublikowano wyniki sondażu na temat użycia WiOO w polskiej administracji publicznej”?
No to równie dobrze można nadać tytuł „Android ma 100% rynku”, a w rozwinięciu „oczywiście nie wyłącznie, ale tylko na motoroli droid.” Wiem przekolorowałem, ale tak to odebrałem.
Jasne, na wrażenia nie ma się co spierać. =} Ale poważnie pytałem – jak byś nadał tytuł w takiej sprawie? Bo to niestety nie jest takie oczywiste i zgrabne jak np. „Wyszedł Firefox 4.x”. Ja bym na pewno unikał „rzeczowego” bełkotu, i dlatego dałbym właśnie coś w takim stylu jak napisał rysiek.
mam dwa kompy
na obydwu jest FF
na jednym IE, na drugim Chrome
FF ma 100% udziału, tak samo jak IE i Chrome mają 50%
To tylko nasze skojarzenie, że te liczby na pewno dotyczą tej samej statystyki. Tak na prawdę to są to 3 różne statystyki.
Tak samo jest z tym tytułem.
Jest poprawny, tak samo jak „tylko 10% firm nie korzysta z WiOO”
@marcinsud – to nie faktowy tytuł a zdanie z raportu – proszę, przeanalizuj cały raport – 90% polskich urzędów wykorzystuje WiOO.
„Dlaczego WiOO? Głównie ze względu na cenę – tak odpowiadała zdecydowana większość respondentów.”
A potem się ludzie dziwią, dlaczego Sun i Novell bankrutują.
Nie zapominaj, że zgodnie z umową licencyjną informatycy nie mogą pokazac, że Windows jest w czymś gorszy. Dlatego zawsze pada argument o cenę. Wsparcie techniczne i tak muszą kupić, bo to urząd, a w urzędach pracują sami nieobyci i niewykształceni informatycy.
Linux na serwerach? Toż to piąta kolumna! 😀
Lepiej niech urzędasy przestaną szastać pieniędzmi podatników na prawo i lewo zamiast wciskać ideologiczny bełkot skierowany dla młodych ludzi.
Prawidłowe wdrożenie WiOO nie powinno polegać na prostym zastępowaniu istniejących programów. Najpierw powinno się zastanawiać, czy w ogóle potrzebny jest dany urząd. Po skasowaniu 90% urzędów i agencji oraz po wywaleniu przynajmniej 500 tysięcy osób z administracji można się wtedy zastanowić nad WiOO.
W przeciwnym razie będzie tak, że zainstaluje się WiOO i przeszkoli urzędników za ciężkie pieniądze, a potem się to wszystko (razem z WiOO) wywali w diabły.
@abcman:
Hmmm, wyborów to Ty chyba nie wygrasz ani razu. Niestety…
@Mieszko – niestety nie wygram wyborów, bo nie mam talentów hipnotyzera w kierunku oddziaływania na społeczeństwo w stylu:
– „rozwiążemy wszystkie Wasze problemy”,
– „będziemy prowadzić politykę miłości”,
– „nie podwyższymy podatków, bo powinniśmy się nawzajem kochać”,
– „…. miłości…”,
– „…kochać się wszyscy”,
– „… do raju”,
– „… ulgi …”.
itp. 🙂
Mój styl to walenie prawdą między oczy 😉
„Przewaga oprogramowania własnościowego polega – zdaniem badanych – na kompatybilności z powszechnie używanymi aplikacjami…”
A powinno być …kompatybilności z własnościowymi aplikacjami… 😉
Dobrze będzie jak zaczynają od wdrożenia Firfoksa i OpenOffice’a. Potem przejście na Linuksa na początek z lekko zmodyfikowanym Gnome może być praktycznie niezauważlane 😉
Będą protesty, że GG ktoś wykasował….
Gorzej. Będą protesty, że pudelki, NK i fejsbukowe farmy inaczej wyglądają. A na to żaden szanujący się informatyk nie pozwoli 😉
a kto w ogóle dał im możliwość instalacji gg?
IMO dobry informatyk > „certyfikowane rozwiązanie”. Nie jestem pewien, ale cena(dobry informatyk) =< cena("certyfikowane rozwiązanie").
Niestety. W urzędach królują tzw. „informatycy” wychowani na miłości do microsoftu. Łączy się ona ściśle z lenistwem umysłowym i zwykłym PRLowskim zacofaniem – czy się stoi, czy się leży, kasa się należy.
Każdy fanatyk microsoftowy jakiego znam, ma tę samą cechę: trudności w nabywaniu wiedzy, mało lub nic nie czyta, szczyci się tytułem informatyka z „certyfikatami” M$ w sterowaniu myszą. Z uporem maniaka wymienia rozwiązania Billa za grube tysiące, nie znając kompletnie odpowiedników dla innych platform.
Dyskusja z takim typem jest niemożliwa. Przekonywanie go tym bardziej, skoro nie ma argumentów, a jedynie uprzedzenia dyktowane lękiem przed nowym i nauką.
Jęczy taki, ze Linuxa trzeba się uczyć. Ale zapomina, że tłukł godzinami do skutku poprawki w config.sys i autoexec.bat żeby ruszył Doom czy inny Descent. Krótką pamięć mają ci fachowcy od windows. Myślą, że wystarczy nauczyć się jednego systemu i trzepać kasiorkę na tych nawykach do emerytury.
Dopóki mentalność takich „konsultantów” urzędowych się nie zmieni, będziemy bulić nasze podatki naciągaczom z redmond.
@peter:
Moze i marne pocieszenie – ale nie tylko w urzędach – w prywatnych firmach, w tym tych z „Zachodu” również. A podobno tam liczy sie każdy pieniądz… Dopóki ludzie się nie zmienią to nic się nie zmieni.
Ej, nie przesadzajcie 🙂 W naszym UM jest poczta, www, proxy, intranet, i naprawdę sporo innych usług na Debianie. Nie sądzę żebyśmy byli jakimś wyjątkiem na skalę krajową 🙂 Ani jeden z serwerów internetowych nie jest na Windows. Często w urzędach, szczególnie tych mniejszych z młodszą kadrą, trafi się pasjonat Linuxa wśród informatyków. Od jego pomysłowości zależy czy i jak będzie wyglądał udział wolnego oprogramowania w instytucji.
Ale w jakim kraju?
A moim zdaniem wioo nie ma z tym nic wspólnego, moim zdaniem to raczej przyzwyczajenia administratorów itd, to znaczy, kiedyś używali apache’a i zostali już na serwerach linuksowych.
Tak, zbyt dużo rozwiązań IT w urzędach to 'przyzwyczajenie’ lub 'konieczność’, o czymś takim jak TCO, czy Outsorcing można pomarzyć.
Wygląda na to, że idzie ku lepszemu. Mimo to, wydaje mi się, że dopiero poważne kłopoty budżetu państwa, nie takie jak mamy teraz, ale te jakie pewnie czekają nas za kilka czy kilkanaście lat, zmuszą urzędników wyższego szczebla do podjęcia bardziej radykalnych kroków zmierzających do przestawienia się na Linuxa i otwarte oprogramowanie.
Jak wiadomo najbardziej boli jak Cię po kieszeni biją.
Może nasz rząd to zauważy i zacznie wdrażać, z drugiej strony, przy wyzwaniach jak konieczność budowy elektrowni atomowych, dywersyfikacji dostaw gazu czy zobowiązaniach wynikłych z konieczności redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery, ten projekt wydaje się być bardzo błahy i pewnie jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie zanim cokolwiek z tego wyjdze …
Pozdrawiam
S.Wojnowski
Wojnowski o Wordpresie
Taa jasne – podwyższą podatki i tyle.
Często podwyższenie podatków powoduje mniejsze wpływy do kasy państwa, więc kwestia słuszności tego panaceum jest co najmniej dyskusyjna.
ale urzedasy tego nie wiedza… ze to dziala w odwrotna strone…
News jest tendencyjny o ile nie tandetny podpnie jak raport.
w 90% urzędów jest WiOO,OK , może być i 100%. Pytanie jest takie: na ile serwerów windowsowych przydada 1 linuxowy??? Strzelam 100 do 1.
Piękny argument:
Tylko o co chodzi???
Ściema i kłamstwo. W Polsce jest sporo firm piszących soft począwszy od małych programów skończywszy na dużych systemach ERP.
Sposób licencjonowania tego softu nie ma nic wspólnego z licencją serwera. W przypadku dużych aplikacji z interfejsem webowym często za podstawę służy Linux, baza danych to najszęściej Oracle lub Postgres i mimo tego liencja jest najszęciej zamknięta.
Większość tych firm pisze pod windę z bardzo prostej przyczyny: zależy im na sprzedaży i utrzymaniu się na rynku. Skoro winda ma 90% rynku to wybór staje się oczywisty.
Też jestem informatykiem w urzędzie i mam tam 2 serwery – i linukowego na CentOs-ie i Windowsa 2k3 SBS Std. I razem świetnie się uzupełniają funkcjonalnie, każdy z osobna – nijak nie idzie tego skonfigurować do wymagań użytkowników i szefostwa jednocześnie. Chodzi o zestaw aplikacji. Bezapelacyjny Exchange i AD na windows nie ma póki co zamiennika funkcjonalnego, a te od Novella wychodzą drożej niż od MS CAL-e, community to raczej zabawki do domu a nie do instytucji czy firm gdzie jeden informatyk jest od wszystkiego i najzwyczajniej nie ma czasu na eksperymenty. Bo na prawdę nie sposób testować kilku rozwiązań jednego problemu aby się po wdrożeniu okazało że 5 komputerów działało ok, 50 już niekoniecznie. Znów filtrowanie internetu, proxy, www jest nie do zastąpienia rozwiązaniami MS w rozsądnych cenach.
A linuksy na desktopy? Owszem, są zapaleni informatycy kochający linuksa i ok – niech wdrażają linuksa. Przeciętny admin w instytucji nie ma czasu na zabawę z konfiguracją komputerów szczególnie jak się jakie ubuntu zaktualizuje tak że system już nie będzie potrafił wstać, zabawę z konwertowaniem formatów dokumentów do formatu strawnego dla oprogramowania opensource i wogóle jakiegoś zebrania tego w kupę aby móc scentralizować system backupów i przywracania danych z ich wersjonowaniem. Zespół może sobie z tym poradzi, pojedyńczy admin pracujący jeszcze na pół etatu niekoniecznie.