Kończy się proces The Pirate Bay

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Kończy się proces The Pirate Bay

Data: 15 października, 2010

W jednej z ostatnich rozpraw The Pirate Bay z 11 października, jak podaje serwis Torrent Freak, słuchano nagrań z 2009 r. z przesłuchania przedstawicieli rynku muzycznego oraz znawców mediów i prawa autorskiego w Internecie. Tego dnia Sąd Apelacyjny miał rozstrzygnąć, czy TPB wyrządzają szkodę przemysłowi muzycznemu.

Są na “nie”

Jedną z osób, którą można byłą uslyszeć,był Ludwig Werner ze szwedzkiego oddziału IFPI. Uznał on, że działalność The Pirate Bay przyniosła straty przemysłowi muzycznemu w
2002 i 2003 r.  Dodał też, że artyści mogą, jeśli to zgodne z kontraktem, sami udostępniać własną muzykę w serwisie TPB.

Kolejny przeciwnik działalności The Pirate Bay – Per Sundin z Universal Music – powiedział, że za 50% strat rynku muzycznego odpowiada właśnie znany serwis udostępniający torrenty. Dodał jednak, że nie ma na to dowodów.

Są na “tak”

Wysłuchano też agumentów drugiej strony. Kristoffer Schollin – profesor od prawa internetowego, specjalista od serwisów udostępniających pliki z Uniwersytetu w Gothenburgu – opowiadał o technologii, zgodnie z którą działa serwis The Pirate Bay.

Twórca Digital Right Management (DRM) i licznych raportów o prawie internetowym wyjaśnił, że torrenty są wyrafinowanym rodzajem linków a TPB jest  swego rozadzaju  „bazą danych” dla torrentów. Podkreślił także, że kilka dużych firm korzysta z technologii BitTorrent, m.in. Blizzard, która stworzyła grę World of  Warcraft. Na pytanie:  “Jaką zawartość można znaleźć w TPB”, odpowiedział:

“Mój Boże, każdą”

– dodając, że zarówno chronioną, jak i nie chronioną prawem autorskim.

Następnie podzielił się ciekawym spostrzeżeniem. Przyznał, że podczas szukania torrentów przez Google, otrzymał więcej wyników, niż gdy szukał ich przez TPB. Wytłumaczył także
specyfikę działania serwisu – opowiedział, że użytkownik tworzy plik torrent na swoim komputerze i wcale nie musi mieć dostępu do Internetu. Poza tym nie musi być nawet klientem The Pirate Bay, a tylko użytkownikiem torrentów. Plik, który stworzył, może przesłać następnie do sieci i udostępnić. Taki torrent jest potem indeksowany przez wyszukiwarkę Google i dzięki temu można łatwo go odnależć.

Schollin zgodził się także z oskarżycielem, Håkanem Roswallem, że popularność pliku może wzrosnąć tylko w kręgu “dostawców” torrentów, jeszcze przed wypuszczeniem do Internetu. Odrzucił natomiast argument Monique Wadsted, reprezentującej firmy muzyczne, że 40% ruchu w Internecie generuje TPB dodając, że to stwierdzenie jest nieprawdziwie i bardziej prawdopodobne jest to, że TPB odpowiedzialni są za 40% ruchu na BitTorrent.

Na pytanie, czy The Pirate Bay działają legalnie, odrzekł:

„To już zależy od decyzji sądu”,

dodając, że technologia zgodnie z którą działa strona nie jest pod żadnym względem nielegalna.

Wysłuchano też opinii Rogera Wallisa, profesora – znawcy mediów i jednocześnie kompozytora, muzyka, obrońcy praw autorskich i działacza na rzecz rozwoju przemysłu muzycznego w Internecie. Wytoczył on ciekawe argumenty, jak np. ten, że nie widzi  żadnej różnicy między TPB a innymi wyszukiwarkami, jak np. Google.

Ponadto skrytykował on przemysł muzyczny za to, że jest zbyt wolny w przyswajaniu nowych technologii i że sam sobie kopie dołek, bo np. jeśli ktoś kupił sobie singiel Beatlesów w przeszłości, nie może posłuchać tych kawałków na krążku CD, z powodu problemów z licencją.

„To szaleństwo”

– dodał. Następnie omówił wyniki raportu o podejściu przemysłu muzycznego do nowych technologii i jego opory przed rewolucją. Stwierdził, że rynek muzyczny chciał wszelki postęp po wynalezieniu kasety zdusić w zarodku.

Spytany, czy jest jakiś związek między nielegalnym ściąganiem plików a stratami w sprzedaży – zaprzeczył. Powiedział, że pobieranie plików pomaga w sprzedaży biletów na np. koncerty, a więc wydarzenia muzyczne w realu. Uznał, że za spadek sprzedaży płyt CD wpływa popularność innych form rozrywki, jak np. gier internetowych. Powiedział też, że sprzedaż płyt CD w najbliższym czasie wzrośnie.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. marcinsud pisze:

    Jakby nie było najciekawszego zabrakło, czyli kiedy się proces skończy?

  2. Hydra pisze:

    coz… skarbonki prezesow firm fonograficznych schudly, to pora zrobic zamieszanie, czasy sie zmieniaja, oprocz muzyki mamy gry, filmy i wszystko, tam idzie wieksza „sila robocza” konsumenta

    1. herr pisze:

      oczywiście że nie schudły. Skarbonki puchną coraz gwałtowniej i pękają w szwach. Spada tylko sprzedaż płyt ale wzrasta sprzedaż online.

      1. el.pescado pisze:

        Skarbonki prezesów z zasady nie chudną. Po kieszeniach dostają, jak zwykle, artyści.

  3. cutugno pisze:

    Interesujące, że inaczej niż przy pierwszym procesie, aż trudno się dokopać do informacji na ten temat. No ale w sumie mało kogo to interesuje, bez względu na wyrok TPB i tak wygrali.

    1. Reddie pisze:

      Na torrentfreak sa relacje z przesłuchań.

  4. To nie szaleństwo, a kradzież. Kupując Windowsa 1.01 zobowiązuję się dochować postanowień licencyjnych, oprogramowanie wiec otrzymuję na licencji. Jeżeli ja zapłaciłem za to oprogramowanie, a np. zepsuła mi się dyskietka, MS powinien ją wymienić – jest to zapisane w licencji produktu.
    Tymczasem korporacja OKRADA nas zmuszając do kolejnego zakupu nowego softu i sprzętu.

    Prosty rachunek:
    W 1996 roku: Windows 95 na „flopach”: 450zł. Komputer PC pod niego: ok. 1500zł. Razem: ok. 2000zł.

    Na komputerze powiedzmy drukuje się etykiety. Nie jest to zadanie wymagające najnowszego sprzętu. Tymczasem dysk nawala, ale mamy nasze 21 dyskietek. Tymczasem tak zwana buba: Jedna z dyskietek ma bada. Zasłaniając się „okresem wsparcia” (czemu więc licencja nie jest udzielana czasowo np. na 2 lata?) korporacja zmusza nas do zainwestowania w sprzęt i oprogramowanie. W tym momencie jesteśmy okradani na:

    W 2010 roku nowy komputer z oryginalnym systemem: ok. 2000zł.

    Duża inicjatywa OSBA (nieoficjalnego forum miłośników wersji beta) nie przyniosła żadnego rezultatu. A chodziło w niej o Windowsa 1.00 – znalazł się człowiek z niesprawną dyskietką.

    1. el.pescado pisze:

      Kupuję Fiata 125p. Nagle psuje mi się, powiedzmy, wahacz. Nagle, skandal!, okazuje się, że Fiat nie produkuje już części zamiennych do Fiata 125p! Muszę kupić nowego Fiata. Jestem okradany na ponad 40 000 PLN!!!! ZOMG!!!

      1. Różnica jest taka, że ja bym ten wahacz kupił u znajomego na złomie za cenę dwóch flaszek. Z softem z tego co wiem nie można tak zrobić – potrzebny jest dowód zakupu. IDG trąbiło o tym jak dzielni policjanci zamiast tropić złodziei np. z elektrowni („afera plombowa”) za darmo zrobili za gwarantowane „złote blachy” (korupcja? jaka korupcja?) nalot na jakąś firmę projektową. W firmie mieli m.in Corela legalnego, w pudełku, ale bez faktury, i to uwieczniono na publikowanych zdjęciach.

        1. el.pescado pisze:

          No to jak masz dowód zakupu, to nośniki możesz sobie wziąć skąd Ci się podoba – tak mi się wydaje.

      2. meee pisze:

        firmy maja obowiazek przez wiele lat produkowac czesci zamienne. Nie pamietam czy to 10 czy kilkanascie. Pierwszy wlasciciel raczej nie doswiadczy konca tego okresu…

        1. el.pescado pisze:

          Niemniej jednak do Fiata 125p (motoryzacyjnego odpowiednika komputera pod Windows95) raczej nie są już produkowane części zamienne.

  5. sadi pisze:

    Spodobał mi się ostatni akapit. Nie wiem, czy stwierdzenie jest poprawne, ale to dobrze, że prowadzony jest jakiś spór.
    A tak od siebie napiszę, że przemysł muzyczny i filmowy wychodzi z paru całkowicie błędnych założeń.
    1. Że ludzie chcą kupować utwory muzyczne i filmowe na nośnikach, jak płyty CD, czy DVD.
    2. Że dzielenie się dziełami kultury jest złe. Nazywają to „kradzieżą” lub „piractwem”, żeby nadać temu negatywny wydźwięk.
    3. Że każdy kto ściągnął płytę lub film, kupiłby CD/DVD lub poszedł do kina, gdyby piractwo nie istniało.

    Jak jest w rzeczywistości?
    ad1. Od kiedy istnieje szerokopasmowy internet płyty są całkowicie zbędne. Aby kupić płytę trzeba wyjść z domu, często dojechać stosunkowo daleko do sklepu, co jest dla każdego klienta stratą czasu i pieniędzy (paliwo / bilet autobusowy), który mógłby przeznaczyć na coś pożyteczniejszego lub chociaż przyjemniejszego. Zamiast tego mógłby ściągnąć muzykę przez internet bez wychodzenia z domu, co jest wygodniejsze, szybsze i tańsze. Dodatkowo po co produkować i dowozić do sklepów pudełko + płytę. Jest to olbrzymia strata energii i materiałów. Co więcej, gdy płyta się znudzi trafi na śmietnik powiększając i tak już spore góry odpadów. Dystrybucja muzyki przez internet ma same zalety. Ale oczywiście wytwórnie mają swoje skostniałe modele biznesowe i chcą, żeby do końca świata było tak jak do tej pory, bo internet ich przeraża. A przeraża ich, bo sprawia, że stają się w zasadzie zbędnym pośrednikiem pomiędzy artystą, a jego odbiorcą.
    ad2. Jeśli pożyczysz książkę koledze to jesteś dobrym kolegą, czy złym? Idąc dalej – jesteś dobrym człowiekiem, czy złym? Według wytwórni muzycznych, jesteś złodziejem i pójdziesz do piekła 😉 To co oni nazywają „piractwem” i „kradzieżą” poprawniej jest nazwać „dzieleniem się dobrami kultury”. Biblioteki jakoś nikogo nie dziwią i są uznawane powszechnie za normalną i jak najbardziej pozytywną rzecz, a przecież nie mogą one pozytywnie wpływać na zyski wydawców książek. Dlaczego więc tak negatywnie patrzy się na „piractwo”? To przecież niemal identyczna sytuacja. Dzieje się tak, bo pozwoliliśmy na to, aby bardzo duża i ważna część kultury stała się biznesem.
    ad3. Bardzo wielu ludzi ściąga muzykę lub gry, żeby zobaczyć, czy opłaca się je kupić. Bo właściwie to dlaczego mieliby kupować w ciemno? Osobną kwestią jest to, że jeżeli człowiek może mieć coś za darmo to weźmie tego dużo, nawet więcej, niż będzie w stanie wykorzystać. Jak będzie już jednak za to samo miał zapłacić (i to niemało) to poważnie zastanowi się co rzeczywiście kupić. Ile weźmie? 1/10 z tego co by wziął wcześniej za darmo?

  6. amused pisze:

    pliki torent? pierwsze słyszę – bezsensowne spolszczenie! torrent. x)

  7. evening dress patterns pisze:

    Trey Tapia

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.