Vendor lock-in w CBA?

Data: 9 listopada, 2012

Centralne Biuro Antykorupcyjne ogłosiło przetarg na zakup sprzętu komputerowego. Z góry wiadomo, że wraz z nim dostarczone zostanie oprogramowanie firmy Microsoft…

Sprawa dotyczy przetargu na „Zakup sprzętu komputerowego wraz z oprogramowaniem oraz zakup mobilnych stanowisk informatyki śledczej.” ogłoszonego przez CBA w dniu 10 października br. (TED.320859-2012, nr ref. 58/ZP/CBA/2012/MP). Szacowana wartość przetargu sięga ok. 1,3 mln złotych brutto, a wadium określono na poziomie 23 250 zł. Termin składania ofert ustalono na 16.11.2011 r. Dokumentacja przetargowa dostępna jest na stronie WWW Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Po zapoznaniu się z dokumentacją przetargową eksperci Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania stwierdzili podejrzenie naruszenia przepisów Prawa Zamówień Publicznych w przedmiotowym zamówieniu. Wątpliwości budzą w szczególności niektóre zapisy Opisu Przedmiotu Zamówienia (OPZ) umieszczonych w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ):
a) w zadaniu nr 1 dotyczącym dostawy „Komputerów przenośnych wraz z oprogramowaniem w ilości 180 sztuk”, zamieszczono wymóg dostarczenia wraz z ww. sprzętem systemu operacyjnego „Windows 7 PROFESSIONAL 32/64 bit, dostarczony w formie nośnika instalacyjnego i certyfikatu licencyjnego”;
b) w zadaniu nr 2 dotyczącym dostaw:
– „Mobilnego stanowiska komputerowego – do zadań specjalistycznych – 2 szt.”, zamieszczono wymóg dostarczenia sprzętu z procesorem marki Intel oraz systemem operacyjnym “Windows 7 PROFESSIONAL 32/64 bit, dostarczony w formie nośnika instalacyjnego i certyfikatu licencyjnego”;
– „Mobilnego stanowiska komputerowego – do zadań specjalistycznych – ilość 1 szt.”, zamieszczono wymóg dostarczenia sprzętu z procesorem marki Intel oraz systemem operacyjnym „OS X Lion z możliwością bezpłatnej aktualizacji do Mountain Lion”;
c) w zadaniu nr 3 dotyczącym dostawy „Specjalistycznego sprzętu komputerowego Laptop – 2 szt”., zamieszczono wymóg dostarczenia sprzętu marki MacBook klasa Pro z procesorem marki Intel, systemem operacyjnym OSX Lion, myszą komputerową marki Apple oraz oprogramowaniem „Microsoft Office Home & Business 2011 Multi Pack PL Mac”;
d) w zadaniu nr 4 dotyczącym dostaw „Przenośnej stacji roboczej”, zamieszczono wymóg dostarczenia sprzętu marki HP z procesorem marki Intel oraz kartą graficzną marki NVIDIA oraz systemem operacyjnym „Windows 7 Professional 64/32”.

W opinii ekspertów Fundacji dokonany w wyżej wymieniony sposób opis przedmiotu zamówienia wydaje się być niezgodny z przepisami PZP. Wskazanie z nazwy konkretnego produktu od konkretnego producenta (w przedmiotowym przetargu dotyczy to wskazań na produkty marek: system operacyjny Windows, procesor Intel, system operacyjny OS X Lion, komputer MacBook Pro, mysz operacyjna Apple, pakiet biurowy Microsoft Office, karta graficzna NVIDIA) narusza bowiem podstawowe zasady PZP tj. zachowanie uczciwej konkurencji oraz równego traktowania wykonawców (naruszenie art.7 ust.1 PZP) oraz prawidłowe opisanie przedmiotu (naruszenie art.29 ust.2 i 3 PZP). Zdaniem ekspertów Fundacji na rynku istnieje szereg różnych systemów operacyjnych, pakietów biurowych oraz producentów sprzętu, stąd nie ma uzasadnionej potrzeby na wskazywanie z nazwy konkretnego produktu od konkretnego producenta. W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami w dniu 23 października br. do Zamawiającego został wystosowany wniosek o sanację postępowania i dostosowanie OPZ do obowiązujących przepisów.

W odpowiedzi na wniosek Fundacji, w dniu 26 października br. Centralne Biuro Antykorupcyjne wystosowało pismo w którym przedstawiło swoje stanowisko. Odnosząc się do kwestii wskazań m.in. na konkretny system operacyjny w zad. 1 Zamawiający poinformował, iż „wskazany zakup jest uzasadniony potrzebami Zamawiającego. Wymagane konkretne środowisko ma na celu zapewnienie kompatybilności z posiadaną infrastrukturą sieciowo-systemowo-sprzętową opartą o produkty firmy Microsoft z rodziny Windows. Zamawiający posiada środowisko oparte o usługi Microsoft Active Directory z wdrożonymi politykami bezpieczeństwa zawierające specyficzne ustawienia bezpieczeństwa oprogramowania. Należy nadmienić, iż pracownicy Zamawiającego obecnie użytkują wskazany system operacyjny, a także inne programy, które pracują w środowisku Windows. W związku z powyższym, uzasadnione potrzebami Zamawiającego jest sformułowanie wymagania, aby nowe zakupione przez niego jednostki były wyposażone w taki sam system.” Jednocześnie Zamawiający uzasadnia taki OPZ przepisami art.44 ustawy o finansach publicznych, który jego zdaniem nie stoi w sprzeczności z art. 7 PZP. Zamawiający podtrzymał również wskazania na system operacyjny Windows i pakiety Microsoft Office w zad. 2, 3 i 4, każdorazowo przytaczając ww. stanowisko. Z kolei wskazanie na konkretnych producentów sprzętu komputerowego Zamawiający uzasadnił m.in. specyfiką przedmiotu zamówienia i jedynie przy zad. 4 zobligował się do ich usunięcia. Z pełną odpowiedzią Zamawiającego można się zapoznać tutaj.

Niestety powyżej opisany przetarg jest kolejnym przykładem na występowanie w administracji publicznej zjawiska uzależnienia się od rozwiązań informatycznych wiodącego producenta (tzw. „vendor lock-in”). Zamawiający jasno określił, iż skoro obecnie pracownicy używają oprogramowania konkretnej marki toteż kolejne komputery powinny być wyposażone w system identyczny. Jest to stanowisko o tyle niebezpieczne, iż ukazuje, że obecnie cała administracja CBA jest uzależniona od oprogramowania konkretnego producenta, i co najbardziej niepokoi urzędnicy nie widzą w tym problemu pogłębiając skalę „vendor lock-in” kolejnymi zamówieniami. Jednak tego typu polityka jest bardzo dyskusyjna, niesie bowiem ze sobą poważne ryzyko nieefektywnego wydatkowania środków publicznych, zgodnie z prawidłowością – gdy nie ma konkurencji, ceny są wysokie… Choćby z tego względu w kolejnych zamówieniach Centralne Biuro Antykorupcyjne powinno dopuścić oferowanie rozwiązań równoważnych.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. slimak pisze:

    Jak dla mnie to oznacza tylko że pracownicy CBA nie znają przepisów dotyczących zamówień publicznych i nie potrafią napisać poprawnie specyfikacji, co swoją drogą jest nieco skandaliczne, ale tak czy inaczej – wygrał by dostawca który zainstalował by Windę..

    1. elwe pisze:

      To, jak i wszystkie inne analogiczne przypadki wynikają prawdopodobnie z bardzo prostej przyczyny. Osoby konstruujące specyfikację przetargową zwyczajnie nie zdają sobie sprawy z istnienia alternatywnych rozwiązań. Dla nich możliwość istnienia innego systemu operacyjnego, niż Windows i niemal równie często innego pakietu biurowego, niż MS Office, jest czymś przekraczającym granice wyobraźni.

      1. qumaq pisze:

        Niestety nie macie racji. W CBA oraz innych publicznych instytucjach stosowane i używane są rozwiązania z Linuxem na pokładzie. Co prawda są to głownie serwery, a nie stacje robocze. Co do tego że wymagają Windowsa to się nie dziwię. Jeśli mają system bezpieczeństwa oparty o rozwiązania firm trzecich, które są już wdrożone, sprawdzone, działające itp. i wymagają Windowsa to nawet z ekonomicznego punktu widzenia zakup Windowsa jest tańszy niż rozpisywanie nowego przetargu na dostosowanie tego systemu bezpieczeństwa tak żeby z Linxem współpracował. Nie wspomnę o inne kwestii, czyli szkoleniach dla pracowników, przepisaniu/kupieniu softu firm trzecich który np. na Linuxa wogóle nie istnieje, kosztach szkolenia adminów itp. Patrząc na to wszystko w wielu przypadkach taniej jest kupić produkt z którym integracja pójdzie od strzału niż zmieniać wszystko na Linuxa.
        Zapewne zostanę teraz zminusowany na całej linii, bo szeryf siedzi w kazdym z nas. Niestety realia są takie a nie inne.

        1. qluk pisze:

          Powinieneś zebrać minusy za pisanie bzdur. Szkolenia są typu kaskadowego, ale co gorsza pseudo-szkolenie zazwyczaj jest z czegoś co jest nieprzydatne. Stacje linuxowe jak najbardziej są obecne. Sprzyja temu coraz częstsze mechanizmy aplikacji centralnych z dostępem poprzez stronę lub z klientem w Java. Systemy bezpiecznego logowania to zazwyczaj podmianki logon systemu Windows na taki który wymaga włożonej karty w czytnik. Jednak nie działa on w trybie awaryjnym. Nie działają one również w Windows Vista jak i 7. Największym problemem jest fakt że SIWZ wychodzi często z wydziałów które coś potrzebują a nie mają kadry informatycznej na jakimś przyzwoitym poziomie. Stąd potem w sekretariatach do napisania pisma przewodniego jest Office w pełnym pakiecie. Co ciekawe nie ma w tych przetargach szkoleń. Więc koszty szkoleń o których piszesz do durny wymysł przeciwników wprowadzania rozwiązań alternatywnych, gdyż z tych "wiodących" rozwiązań również szkoleń nie ma. A jak są to środkami własnymi – wydziały teleinformatyki i łączności.
          Dodatkowo większość przetargów na systemy np. kadrowe jest tak pisana że producent powinien dostosować rozwiązanie do systemu centralnego jaki będzie. Ale wdraża się to odwrotnie czyli producent mówi że jego produkt najlepiej będzie działał np. na W2k3 i taki system jest kupowany.
          Kuriozum tutaj jest moim zdaniem fakt że CBA jest głównie powołana w celu sprawowania kontroli nad przetargami a sama robi je na odpie… odwał. Oraz typowe kupowania drogiego sprzętu i "prestiżowego" dla np. naczelników i nazywanie tego jako rozwiązanie specjalistyczne.

  2. Huczas pisze:

    zupełnie nie rozumiem zdziwienia, z punktu widzenia admina, mam poustawiane gpo, ad i kupę innych usług które bez problemu w środowisku windows działają, kto mi da gwarancję że każdy inny system będzie potrafił w 100% współpracować z obecnym środowiskiem bez problemów i ograniczeń? No chyba to proste że skoro w firmie mam AD i Exchange to nie instaluję linuksów na PCtach.

    1. Adlatus pisze:

      Acha, czyli to Ty Admin wpędziłeś firmę w pazury MS. Nie chciało się szukać rozwiązań uniwersalnych czy wspomniany „AD i Exchange” jest jest i nie do zastąpienia?

      1. Adlatus pisze:

        Miało być „jest jedyny i nie do zastąpienia”.

      2. Huczas pisze:

        nie jestem pracownikiem cba dla wyjaśnienia 🙂
        Nie wiem czy im się chciało czy nie szukać, wiem natomiast że kupując produkt MS mam pewność że jest kompatybilny z innymi produktami MSa.
        Druga sprawa – jeśli coś mi nie działa mogę zadzwonić do helpDesku i bez problemu uzyskam pomoc, czy linuks daje takie wsparcie śmiem wątpić i myślę że to również jest jakiś argument za kupnem MSa bo wsparcie jest równie ważne co sam produkt – moim zdaniem.

        1. Wizard pisze:

          To nie "linux" ma dawać wsparcie, tylko firma, która wygra przetarg :/

        2. MikolajS pisze:

          " kupując produkt MS mam pewność że jest kompatybilny z innymi produktami MSa."
          To jest właśnie problem. Należy oprogramowanie wybierać tak, aby można być niezależnym od dostawcy, a nie w ten sposób, że raz wybierając nigdy już więcej nie można wybrać czegoś innego. I nie chodzi tutaj o sam Microsoft tylko o nie pakowanie się w kłopoty i omijanie szerokim łukiem takich firm, które chcą uzależnić od siebie klienta.

          1. apache pisze:

            Rozwiązania oferowane przez Novela czy Redhata też są ze sobą niekompatybilne i w dodatku droższe od rozwiązań MS.

            Moim zdaniem papierkiem lakmusowym powinny być duże firmy prywatne, bo w przeciwieństwie do urzędasów potrafią liczyć pieniądze.

          2. wladca_kodu pisze:

            Skoro są otwartoźródłowe, to zawsze można dostosować i zrobić, żeby kompatybilne były. W przypadku kodu zamkniętego, jesteś zdany na łaskę jednej firmy, która posiada ów kod. Firma ta ma w zasadzie monopol.

            Co do serwisu – helpdesk MS równie dobrze może powiedzieć, że czegoś nie poprawią, albo poprawią ale za rok, bo mają większych i ważniejszych klientów i co… pójdziecie do sądu? Zrezygnujecie z ich serwisu? W przypadku softu otwartoźródłowego jesteście w znacznie lepszej pozycji.

          3. apache pisze:

            " Skoro są otwartoźródłowe"

            Nie są, te firmy też muszą z czegoś żyć.

            "W przypadku kodu zamkniętego, jesteś zdany na łaskę jednej firmy, która posiada ów kod. Firma ta ma w zasadzie monopol."

            Owszem, ale firma ma zarabiać, a urzędasy obsługiwać sprawnie petentów i ta jest narzędzia są sprawą drugorzędną.

            W znajomym urzędzie kilkuletni koszt licencji MS to ok. 800zł na urzędnika (na prawie wszystkich stanowiskach jest OpenoOfice), koszt sprzętu powiedzmy ok. 2000-3000zł, koszt softu polskich firm specjalizujących się w obsłudze samorządów można liczyć w tysiącach(!) na pracownika, zaś koszt pracownika powiedzmy za 5 lat pracy przy całkowitym kwocie utrzymania go 4000zł/miesiąc to 240 000zł. Porównując te liczby to nawet gdyby ta pierwsza była trochę zaniżona, to widać wyraźnie w jakiej kolejności należy szukać oszczędności: 1. Pracownicy, 2. Programy do obsługi urzędów i gmin (one bywają naprawdę drogie) 3. Sprzęt. 4. System operacyjny (temat ciężki, bo jak już wspomniałem domena oparta na Novell czy RedHat wychodzi drożej niż MS.

          4. mikolajs pisze:

            A ja i tak wolałbym, oszczędność na sprzęcie i oprogramowaniu, a nie na ludziach.

          5. apache pisze:

            Jasne, najlepiej jeszcze więcej zatrudnić urzędasów, a że już się nie mieszczą w dotychczasowych budynkach, to kolejne postawić, a że nie ma za co to podwyższyć podatki :).

        3. Grzes pisze:

          "czy linuks daje takie wsparcie śmiem wątpić" – no to nie śmiej tylko sprawdź. Płacę za swoje linuksy i mam wsparcie. Koszt średnio 4 razy mniejszy niż przy licencjach MS.

          1. Bzdury… "Koszt średnio 4 razy mniejszy niż przy licencjach MS" – porównaj cennik nawet OLP (nie mówiąc o Select) MS z odpowiednikami No-wella czy RH. Wystarczy porównać najczęstsze aplikacje – AD vs eDirectory / RH Directory Server; Exchange vs GroupWise nie wspominając o zarządzaniu tożsamością czy endpointami.

          2. apache pisze:

            " i mam wsparcie.":

            Chyba zaparcie.

            "no to nie śmiej tylko sprawdź."

            Sprawdzałem nie raz i zawsze linuksy w domenie wychodzą drożej od windowsa, nie mówiąc o trudności ze znalezieniem doświadczonej firmy z jako takim portfolio.

          3. Grzes pisze:

            Jeżeli miałeś kłopoty "ze znalezieniem doświadczonej firmy z jako takim portfolio", to jak porównałeś wartość (cenę) oferty? <retoryczne>
            Nie warto kontynuować wątku, u mnie działa (lan 350 maszyn), a u Ciebie nie.

        4. jurgensen pisze:

          Tyle tylko, że MS nie zapewnia bezpłatnej pomocy technicznej. Potrzebujesz wykupić albo pakiet kilku zapytań do pomocy technicznej (z tego to pamiętam, to są to dwa lub pięć zapytań) lub też wykupić Software Assurance, które naprawdę sporo kosztuje.

      3. apache pisze:

        @Adlatus

        "Acha, czyli to Ty Admin wpędziłeś firmę w pazury MS. Nie chciało się szukać rozwiązań uniwersalnych czy wspomniany „AD i Exchange” jest jest i nie do zastąpienia? "

        Równie dobrze można wpędzić się w usługi katalogowe Novella, Redhata czy Cannonicala. Jedyna różnica jest taka, że z perspektywy kilku lat te rozwiązania wychodzą drożej, bo za poprawki trzeba płacić abonament, a MS udostępnia za free.

    2. krzychos7 pisze:

      Wystarczy w zamówieniu nadmienić że system ma być kompatybilny i gotowy do integracji z danym rozwiązaniem.
      Wtedy dostawca właśnie sobie wybiera czy woli zainstalować Windowsa czy może Linuxa prekonfigurowanego do pracy w domenie Windows. Bo tak się składa że Linux może bez problemu współpracować z AD.
      Zaś jeśli informatycy w CBA są tak ograniczeni że nie mają tego świadomości powinno się im dobrze obciąć pensyjkę.
      Pomijając oczywiście fakt że wiadomo że nawet jakby przetarg był ogólnie określony to i tak wybiorą ofertę z Windows. Bo niestety jak ktoś jest ograniczony to żadne przepisy tego nie zmienią.

      Zaś dużo gorsze jest jeszcze określenie konkretnego producenta sprzętu które nie jest już żadną kompatybilnością poparte.

      Można niby sobie mówić "niech wybierają to co wolą".
      Sęk w tym że to są zamówienia publiczne, za nasze pieniądze i to ma nam służyć, wszystkim obywatelom. Więc nie powinien decydować o tym jakie rozwiązanie jest lepsze jakiś ograniczony nieuk.

      1. Huczas pisze:

        "obciąć pensyjkę" – tylko z czego obcinać? z 1800zł wiele obciąć się nie da a chleb trzeba za coś kupić.
        Że linuks(bo tak się po Polsku pisze) może współpracować z AD wiem, ale czy w 100% przekonany nie jestem no i nie samym AD sieć "żyje".

        1. Wizard pisze:

          linuks(bo tak się po Polsku pisze). Jeśli już, to Linuks, bo to nazwa własna.

        2. Belzebub pisze:

          http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=698
          Ile ludzie będą to przekręcać..?

          1. Radek pisze:

            Myślę, że to nie jest przekręcanie. Zwyczajnie nazwa własna Linux została spolszczona do Linuks. Podobnie jak wyraz "computer" do "komputer" czy "telephone" do "telefon". Polski język jest żywy, co oznacza że asymiluje obce zwroty czy nazwy własne, które stają się standardem i częścią języka.

          2. Druedain pisze:

            Nazw własnych się nie spolszcza. Dopiero odmiany, które już są niezbędne (choć obowiązku nie ma i Linuksa, jak i Linuxa są poprawne).

          3. Marek pisze:

            Tiaa ? To czemu nie piszemu Łindołs ?

          4. Marek pisze:

            sorry to miała być odpowiedź do Radka …

          5. Linux, Linuksa, Linuksowi, Linuksa, Linuksem, Linuksie, Linuksie!
            ewentaulnie:
            Linux, Linuxa, Linuxowi, Linuxa, Linuxem, Linuxie, Linuxie!

          6. Osobiście jestem za pierwszą opcją:
            Linux, Linuksa, Linuksowi, Linuksa, Linuksem, Linuksie, Linuksie!

            Kto też jest za PLUS
            Kto przeciwny MINUS 🙂

        3. Bing pisze:

          mozna obciąć 1800 bo jak widać to tylko pasożyt

        4. apache pisze:

          "Że linuks(bo tak się po Polsku pisze) może współpracować z AD wiem, ale czy w 100% przekonany nie jestem no i nie samym AD sieć "żyje". "

          W śród fanboyów Linuksa, którzy tego nigdy nie wdrażali kompatybilność jest oczywiście 100%.

      2. Nie wiem jak z AD, ale jeżeli chodzi o udziały, to jest loteria – Linux nie jest kompatybilny z tym rozwiązaniem. Czy za danym uruchomieniem Pingwin zamontuje udział czy nie jest zdarzeniem losowym. Niektóre komputery są z drugiego Windowsa widoczne bardzo dobrze, a Linux nie zamontuje za nic ich zasobów. Szczególnie dotyczy to maszyn z NT.
        Może by użyć Linuksowego rozwiązania? OK, mamy curlftpfs, który potrafi zarżnąć system z kursorem włącznie na kilka minut bo się coś doczytuje, pomijając już to, co dzieje się na serwerze, a można to nazwać ładnie "hammering". Pomijam takie rzeczy jak katalog udziałów, w natywnych rozwiązaniach wymaga bowiem programowania w shellu i umiejętności ze skanowania portów, ale to nie przydaje się w biurze gdzie mamy dysk do dzielenia się plikami.

      3. Lunar pisze:

        Odpowiedz sobie na pytanie – lepiej zakupić kompy na windowsie, czy zatrudnić dodatkowego admina ogarniającego połączenia windows-linuks,a który nie będzie pracował za standardowe śmieszne stawki?
        Mimo wszystko przy sieciach tych rozmiarów heterogeniczność nie jest pożądana głównie ze względów na koszty administracji, które muszą być większe niż w przypadku sieci homogenicznych. Do tego dochodzi oprogramowanie na te maszyny, które śmiem twierdzić nie tylko opiera się na AD, ale i dedykowanych aplikacjach, których specyfikacji z racji specyfiki tej organizacji zapewne udostępnić nie można podmiotom trzecim.

        1. Grzes pisze:

          Jeżeli homogeniczność sieci oznacza, że rutery i switche są "na MSWindowsie" to oczywiście masz rację. W innym przypadku mylisz się.
          Problemem jest raczej pomysł, że Administrator miałby cokolwiek robić przy takim zakupie sprzętu, a z charakteru zakupu wygląda na to, że tak będzie. Jak sama nazwa tej funkcji wskazuje, to osobnik od zarządzania dostarczoną infrastrukturą. Jakość rozwiązań sieciowych ma zależeć od jakości dostawcy rozwiązań. I na tym właśnie powinien "skupiać" się przetarg. Niestety, skutkiem biedy i zacofania utarło się w naszym kraju przekonanie, że Administrator ma zajmować się wdrażaniem, rozwijaniem i wytwarzanie rozwiązań informatycznych. Ot, taki folklor…

        2. Jeśli admin na windowsie pracuje za śmieszne stawki to jest niebezpieczny i nic nie umie. To, że praktycznie każdy admin Linuksa jest dobrze obeznany, więc wymaga rozsądnych zarobków, nie oznacza, że można za grosze zatrudnić partacza od wyklikiwania konfiguracji w windowsie…

          1. Lunar pisze:

            Gratuluje spłaszczenia "admin windowsa = partacz = wszystko wyklikuje".
            Jak dla mnie to nie można oczekiwać, że adminowi dokłada się pracy i jednocześnie nie zmienia się jego pensji. Ale tak jak Grzes wyżej napisał – u nas wciąż króluje przeświadczenie, że pracownik ma robić wszystko – programista C# ma znać na glanc również Jave, admin Windows Servera powinien być władcą Linuksa (i to najlepiej wszystkich dystrybucji o zgrozo), a project manager to już w ogóle powinien móc zastąpić każdego z podwładnych i wykonać jego pracę.

          2. Chyba nie zrozumiałeś.
            Nie ma tanich adminów od Linuksa, bo w większości to profesjonaliści.
            Na windowsa masz i tanich i drogich, czyli partaczy i profesjonalistów.
            Przy czym jeśli admin windowsa nie ma żadnego pojęcia o unixach i sprzęcie, na którym cała sieć będzie chodzić, to z reguły świadczy o tym, że jest klikaczem i partaczem, który mało rozumie co robi i na czym to wszystko polega, a tylko wyuczył się gdzie kliknąć.

          3. @niegrzeczny_zen pisze:

            i vice wersa
            jak admin linux-a nie ma pojęcia o Windowsach to jest partaczem i konsolowym klikaczem i nie ma pojęcia gdzie kliknąć żeby zadziałało

          4. wladca_kodu pisze:

            programista C# ma znać na glanc również Jave

            Akurat tu nie widzę większego problemu – C# jest klonem Javy napisanym przez Microsoft, różnice są na tyle niewielkie, że dobry programista w zasadzie z marszu może wejść w projekt.

            Z adminami podobnie: dobry admin może się specjalizować np. w Windows, ale jak zobaczy Linuksa, Solarisa czy BSD, to też powinien sobie poradzić. Jeśli ktoś się zamyka w wąskiej specjalizacji i nie widzi świata poza nią, to jest d* nie specjalista.

          5. mikolajs pisze:

            " że dobry programista w zasadzie z marszu może wejść w projekt. "
            Mówisz o sobie 😉 Nie każdy jest taki zdolny. Znając kilka języków podobnego typu następny nie jest problemem, można go opanować w weekend. Jednak poznanie bibliotek to już zupełnie inna historia.

      4. qumaq pisze:

        Po:
        1. CBA ma w arsenale serwery oparte o LInux'a.
        2. CBA używa softu specjalizowanego do pewnych zadań, które działa tylko i wyłącznie na Windowsie (i jest to soft kóry nie ma odpowiedników opensource lub wogóle nikt nie myśli o ich pisaniu na Linux'a). Więc jak taki soft odpalić na Linux? Wine nie da rady.
        3. Koszt wdrożenia Linux'a w firmie/organizacji, w której już działają sprawdzone rozwiązania oparte o MS to nie tylko koszt zakupu sprzętu i systemu operacyjnego, ale koszt szkoleń, dostosowania istniejących rozwiązań, itp. Często koszt ten będzie przekraczał kilkakrotnie różnice w cenie Windows -> Linux.

    3. >>No chyba to proste że skoro w firmie mam AD i Exchange to nie instaluję linuksów na PCtach.

      Jest pewien niemały szkopuł – prawo zamówień publicznych. Wypadałoby, żeby instytucja państwowa, szczególnie ta, która kontroluje inne instytucje, przestrzegała obowiązującego prawa. Dura lex, sed lex, jak mawiali Rzymianie. No ale oni zeszli z drzew 2 500 lat temu, a nam się ciągle to nie udało (mentalnie).

      Pozdrawiam

  3. Za PO korupcja jest nawet w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym…

  4. Bing pisze:

    "„Mobilnego stanowiska komputerowego – do zadań specjalistycznych – ilość 1 szt.”, "
    teraz tak to sie nazywa, a pewnie to zwykla zachcianka
    oczywiście za naszka kase

    1. Widziałem "Mobilne stanowisko do zadań specjalistycznych" wojskowe – już z resztą z wojska wycofane, choć jeszcze stosowane nie w wojsku, ale w przemyśle. Co by ciekawość zaspokoić przedstawię:
      Procesor: PIII 800MHz, 256MB RAM; Systemy (ja widziałem bez dysku, ale z tego, co miałem informacje): Windows 2K oraz jakiś Unix.
      Hardware: Laptop – takie pancerne, że Toughbook się chowa. Topić można. Rzucany był i to na nim większych wrażeń również nie zrobiło. Dysk w pełnym termostacie, brak jakiegokolwiek wiatraka czy szczeliny przez którą weszłaby woda. Gniazdka jak i stacja CD mają gumowe korki. Klawiatura silikonowa, podświetlana. Ekran wodoszczelny, możliwa opcja dotykowego. Na płytę główną w środku wyrzucone 2 COMy, 2 na zewnątrz, równoległy, USB, 2xPS2, video.
      Stacja dokująca: Ciężkie, z grubego metalu, do przykręcenia do stołu lub na pulpit. W środku dwa sloty PCI, z tyłu wyrzucone to samo co w laptopie, gniazdo zasilania to samo. Nie odpali bez klucza.
      "Dobieranie się": Generalnie odkręcając jakieś 30 śrub (są dookoła) można podnieść górę, gdzie ukazuje się pełna płyta główna, z wyprowadzonymi gniazdami. Procesor jak zwykle "do dołu", ale zamiast radiatora przykręcony jest metalowy "klocek", który wychodzi przez otwór w dolnej części obudowy i można również odkręcić z zewnątrz dostając się do CPU i drugiego slotu RAMu.

      1. przez chwilę myślałem że opisujesz starego, dobrego thinkpada. Nawiasem mówiąc na swoim kilka razy przypadkowo usiadłem, ale (jak widać) mu to nie przeszkadza.

  5. Bing pisze:

    i chcesz powiedziec ze ten macbook jest pancerny i specjalny dla CBA
    ktos z vipow ma zachcianke na modnego laptopa i tyle.
    swoja droga kiedyś widziałem zakup specjalnego zestawu do monitoringu dla jakiejś instytucji, zaksiegowano dokładnie jako zestaw do monitoringu a to była kamera DV, bo szef chciał komunie nagrać.

  6. devil pisze:

    IMHO w całej dyskusji nikt nie zauważył jedne rzeczy – proszą o stanowiska z danym OS – czy ktoś się zastawnowił, że mogą mieć oprogramowanie, które wymaga danego OS? Szczególnie mając na uwadze to, że CIĄGLE sporo specjalistycznego softu nie jest dostępne na Linuksa?

    Devil

    1. To tak trzeba napisać w zamówieniu. Wymaganie, że coś tam ma działać.

      Jeśli ktoś dostarczy działające i wspierane rozwiązanie na Wine, to ok. Przecież taki jest cel.
      Jesli nie dostarczy, to wezmą windowsa.
      Ważne, że biorą go z powodu konkretnych i wytłumaczalnych wymagań, a nie "bo tak".

  7. 1. Może potrzebują Mac'a do jakiegoś specjalistycznego softu tylko pod OS X?
    2. Windows w większości przypadków jest tańszy do administracji niż Linux w firmie na desktopach. Chociażby może dlatego wielkie firmy mają na desktopach Windowsy?
    3. Może mają soft, który działa tylko pod Windows?
    4. AD to nie wszystko, jest też exchange, który IMO jest najlepszą rzeczą, którą MS stworzyło.

  8. Adam pisze:

    Te przepisy są bez sensu. Po co bić piane skoro i tak kupią to co jest napisane w tym przetargu tylko zmienią zapisy żeby nikt nie miał pretensji. Rozumiem misję FWIOO i poniekąd sam ją popieram ale w takich przypadkach to walka z wiatrakami.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.