Fidelity przygotowuje ważną zmianę w swoim funduszu spot ether ETF, należącym do największych tego typu produktów na rynku amerykańskim. Mowa o Fidelity Ethereum Fund (FETH), którego aktywa netto sięgają około 898 mln dolarów. W planach jest nie tylko dodanie mechanizmu stakingu, ale także kwartalnych wypłat gotówkowych dla inwestorów.
Czym jest staking w ETF-ie etherowym?
Staking polega na blokowaniu posiadanych etherów w sieci Ethereum, aby wspierać jej działanie i w zamian otrzymywać nagrody. W przypadku FETH Fidelity chce umożliwić stakowanie nawet 100% aktywów funduszu w normalnych warunkach, choć nie ustalono minimalnego poziomu. Firma zastrzega jednocześnie, że część ETH będzie musiała pozostać w rezerwie na potrzeby wykupów, kosztów operacyjnych i zapewnienia płynności.
To rozwiązanie może sprawić, że fundusz stanie się bardziej atrakcyjny dla inwestorów szukających nie tylko ekspozycji na cenę ethera, ale również dodatkowego źródła potencjalnego dochodu. W praktyce oznacza to połączenie klasycznego ETF-a z mechanizmem znanym bardziej z rynku kryptowalut niż z tradycyjnych funduszy inwestycyjnych.
To ważny sygnał, że ETF-y na krypto przestają być wyłącznie biernymi narzędziami do śledzenia ceny aktywa. Coraz częściej zaczynają przypominać złożone produkty inwestycyjne, łączące kilka źródeł potencjalnego zysku. Dla inwestorów oznacza to nowe możliwości, ale też większą potrzebę rozumienia mechaniki funduszu.
Jak będą dzielone nagrody?
Zgodnie z planem Fidelity zachowa 85% brutto nagród ze stakingu. Pozostałe 15% trafi do podmiotów odpowiedzialnych za obsługę funduszu, w tym sponsorów, depozytariuszy i operatorów węzłów. Wśród nich wymieniono Blockdaemon, Figment oraz Galaxy.
Po odjęciu kosztów operacyjnych netto nagrody ze stakingu mają być przeznaczane na kwartalne wypłaty gotówkowe. To oznacza, że inwestorzy mogliby otrzymywać regularne dystrybucje zamiast reinwestowania wszystkich zysków wewnątrz funduszu. Fidelity podkreśla też, że w razie potrzeby ETF może sprzedać część ETH, aby wygenerować środki na takie wypłaty.
Zmiana wsparta nowymi zasadami podatkowymi
Ruch Fidelity nie pojawia się przypadkowo. W listopadzie 2025 roku IRS opublikował komunikat safe harbor, który pozwala kwalifikującym się funduszom kryptowalutowym na staking bez utraty statusu grantor trust. To ważne, ponieważ wcześniej regulacyjne i podatkowe otoczenie było jedną z głównych przeszkód dla takich rozwiązań.
Dzięki tej interpretacji coraz więcej dużych firm zarządzających aktywami zaczyna wprowadzać staking do swoich produktów etherowych. Fidelity podąża więc ścieżką wyznaczoną już przez Grayscale i 21Shares. Z kolei BlackRock obrał inną strategię, uruchamiając osobny produkt związany ze stakingiem.
Co to oznacza dla rynku ETF-ów na ether?
Jeśli plan Fidelity wejdzie w życie, rynek spot ETF-ów na ether może stać się bardziej konkurencyjny. Inwestorzy coraz częściej będą porównywać nie tylko opłaty i płynność funduszy, ale także sposób wykorzystania aktywów oraz to, czy produkt generuje dodatkowy dochód. Staking może stać się jednym z kluczowych argumentów sprzedażowych.
W szerszej perspektywie widać też, że tradycyjne instytucje finansowe coraz śmielej integrują elementy charakterystyczne dla świata krypto. Jeszcze niedawno ETF na ether miał być prostym narzędziem do ekspozycji na cenę ETH, a dziś staje się produktem łączącym inwestowanie pasywne z mechaniką sieci blockchain. To wyraźny sygnał, że granica między rynkiem aktywów cyfrowych a klasycznymi finansami nadal się zaciera.


To całkiem duża zmiana. Ciekawe, jak w praktyce będzie wyglądał ten staking. Miejmy nadzieję, że z nagrodami nie będzie tak, jak zwykle, czyli opóźnienia i zawirowania. Przecież to już przerabialiśmy wcześniej.
Nie rozumiem, po co kolejna firma wchodzi w staking. Wiadomo, że opłaty będą wysokie, a nagrody mizerne. Po co inwestować w coś, co jest zdaniem niektórych trolli „nowym gimmickiem”? Niewiele to zmieni w długoterminowej perspektywie.
Swoją drogą ciekawe, czy te kwartalne wypłaty to na pewno krok w dobrą stronę. Mamy do czynienia z instytucjami, które wcale nie muszą mieć najlepszych intencji. Jak zostanie sprzedana część ETH na wypłaty, to może się szybko skończyć na minusie.
Blockdaemon i Figment? Relatywnie mało doświadczenia z tymi operatorami w kontekście funduszy. To może być ryzykowne, zwłaszcza w kontekście zmieniającego się rynku kryptowalut. Trzeba monitorować, jak to będzie działać w praktyce.
Generalnie zyski ze stakingu to dobry kierunek dla ETF-ów, ale to, ile Fidelity chce zatrzymać, budzi wątpliwości. 85% nagród to sporo – pytanie, jak to będzie wyglądać w skali. Może niskie nagrody i wysokie koszty operacyjne zniechęcą inwestorów.
Miałem nadzieję na coś ciekawego, ale znów czuję, że to marketingowa ściema. Tego typu fundusze powinny być bardziej transparentne, bo to inwestorzy w końcu poniosą ryzyko. Gdzie tu jest krypto-rewolucja, skoro to tylko zmiana formy?