Crypto.com zrobił kolejny krok w stronę tradycyjnych rynków, uruchamiając tokenizowane instrumenty pochodne oparte na cenach amerykańskich akcji i ETF-ów. To ważny sygnał, bo coraz więcej giełd kryptowalutowych próbuje wejść w segment papierów wartościowych i zaoferować użytkownikom ekspozycję na aktywa, które do tej pory były domeną klasycznych brokerów.
Tokenizowane akcje, ale bez prawa własności
Nowa oferta Crypto.com obejmuje ponad 1500 amerykańskich spółek i funduszy notowanych na giełdzie, w tym znane marki takie jak Apple, Nvidia czy Tesla. Znalazły się w niej także ETF-y, między innymi SPDR Gold Shares oraz iShares Silver Trust. Dostęp do produktów mają uprawnieni użytkownicy z Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz innych zatwierdzonych rynków.
Ważne jest jednak to, że nie są to klasyczne akcje. Produkty mają formę pochodnych instrumentów finansowych, które jedynie odwzorowują zachowanie ceny aktywa bazowego. Oznacza to, że inwestor nie staje się akcjonariuszem spółki, nie otrzymuje prawa głosu ani innych uprawnień właścicielskich.
To rozwiązanie pokazuje, jak szybko rynek krypto upodabnia się do tradycyjnych finansów. Jednocześnie warto pamiętać, że wygoda nie zawsze oznacza pełnię praw związanych z aktywem. Dla części inwestorów to atrakcyjna opcja, ale dla innych może być jedynie namiastka prawdziwych akcji.
Amerykańska SEC z nieoficjalnym przyzwoleniem na tokenizowane akcje. Warto zobaczyć, jak regulatorzy podchodzą do podobnych rozwiązań na rynku amerykańskim.
Jak to działa w praktyce
Mechanizm jest prosty: jeśli akcje Apple rosną, wartość tokenizowanego instrumentu ma podążać w tym samym kierunku. Z punktu widzenia użytkownika daje to możliwość spekulowania na ruchach cenowych znanych spółek bez kupowania ich bezpośrednio na klasycznej giełdzie.
Crypto.com podkreśla, że pozycje można otwierać już od 1 dolara i handlować nimi przez całą dobę. To może być atrakcyjne dla inwestorów, którzy chcą mieć większą elastyczność niż na tradycyjnym rynku, gdzie obowiązują konkretne godziny sesji.
Zaplecze regulacyjne i techniczne
Oferta została wprowadzona przez Foris Capital CY Limited, a instrumenty bazowe są przechowywane u amerykańskiego brokera-dealera Alpaca. Nie jest to przypadkowy ruch, ponieważ Crypto.com wcześniej przejęło Foris Capital, co pozwoliło firmie uzyskać licencję MiFID i oferować regulowane produkty finansowe w Europie.
To pokazuje, że giełdy kryptowalutowe nie ograniczają się już wyłącznie do handlu cyfrowymi monetami. Coraz częściej budują pomost między światem krypto a tradycyjnymi aktywami, próbując przyciągnąć inwestorów, którzy chcą wszystkiego w jednym miejscu.
Rynek tokenizacji rośnie w błyskawicznym tempie
Uruchomienie nowych produktów przez Crypto.com wpisuje się w szerszy trend tokenizacji aktywów. Według danych RWA.xyz wartość tokenizowanych akcji sięga już około 2,49 mld dolarów, co oznacza wzrost o mniej więcej 600% w skali roku. To pokazuje, jak szybko rozwija się ten segment rynku.
Prognozy są jeszcze ambitniejsze. Citi szacuje, że do 2030 roku tokenizowane papiery wartościowe mogą osiągnąć wartość 5,5 bln dolarów, z czego około 2,6 bln mogłoby przypaść na tokenizowane akcje. Jeśli takie scenariusze się zrealizują, tokenizacja może stać się jednym z najważniejszych kierunków rozwoju całej branży finansowej.
Coraz więcej graczy wchodzi do gry
Crypto.com nie jest jedyną platformą, która testuje ten model. W podobnym kierunku idą m.in. Kraken, Bybit, Bitget oraz Robinhood, oferując tokenizowane produkty inwestycyjne użytkownikom spoza Stanów Zjednoczonych. To wyraźny znak, że rywalizacja o klienta przenosi się także na tradycyjne aktywa.
Jednocześnie temat zaczyna interesować także największe instytucje rynku finansowego. DTCC, czyli kluczowa infrastruktura amerykańskiego rynku papierów wartościowych, rozpoczęła testy związane z tokenizowaną infrastrukturą. Z kolei Nasdaq i New York Stock Exchange również przedstawiły własne inicjatywy związane z tokenizacją.
Nie każdy „token akcji” oznacza to samo
Wokół tokenizacji narasta jednak sporo niejasności. Nie wszystkie rozwiązania działają w identyczny sposób, a różnice między nimi mają duże znaczenie dla inwestorów. W modelu syntetycznym użytkownik otrzymuje jedynie odwzorowanie ceny akcji, bez realnego udziału w spółce.
Inaczej wygląda to w rozwiązaniach sponsorowanych przez emitenta, gdzie rzeczywiste akcje mogą zostać przeniesione na blockchain, przy zachowaniu praw właścicielskich. To właśnie ten punkt coraz częściej staje się przedmiotem debaty, bo od definicji tokenizowanego aktywa zależy, co tak naprawdę kupuje inwestor.
Co to oznacza dla rynku
Rosnące zainteresowanie tokenizowanymi papierami wartościowymi pokazuje, że granica między krypto a tradycyjnymi finansami zaczyna się zacierać. Dla jednych to naturalna ewolucja rynku, dla innych pole minowe regulacyjne i technologiczne. Pewne jest jedno: temat będzie coraz mocniej przyciągał uwagę regulatorów, giełd i instytucji nadzorczych.
W praktyce może to doprowadzić do sytuacji, w której inwestorzy będą mogli handlować akcjami, ETF-ami i aktywami cyfrowymi w jednym środowisku, bez konieczności korzystania z wielu różnych platform. Jeśli taki model zyska zaufanie rynku, tokenizacja może stać się jednym z najważniejszych trendów kolejnych lat.

